Dodaj do ulubionych

rozliczanie planow

25.02.05, 21:57
hej
ja dzisiaj uslyszalam straszny absurd: zapytalam czy mozna zaliczac (i
dostawac wpis do indeksu) przedmioty, ktore nie zostaly ujete w planie. i
uslyszalam, ze mozna, ze licza sie do minimow itd, tylko nie dostaje sie za
nie punktow (ojej- mam juz chyba 50) i oceny nie licza sie do sredniej.
powodem jest to, zeby nie prowokowac naduzyc(???). ale przeciez w ten sposob
to ja moge do planu wpisac tylko te przedmioty, ktore raczej na pewno zalicze
na 5, a co do pozostalych nie martwic sie ze popsuja mi srednia. jezeli uda
sie dobrze zaliczyc to ok, jezeli nie to tez zaden problem. co wy na to? jak
jest i was? czy mozna w ogole zaliczac cos co nie jest w planie i czy
wszystko co w indeksie macie wpisane traktowane jest tak samo?
to dosyc istotne, tym bardziej, ze zmieniaja sie u nas zasady przydzielania
stypendiow i o srednia warto walczyc
Obserwuj wątek
    • vilya1 Re: rozliczanie planow 26.02.05, 10:56
      U nas jest tak, że deklaracje składamy gdzieś na początku listopada,
      uwzględniając kursy roczne i rozpoczynające się w pierwszym semestrze, w marcu
      donosimy drugą - tym razem uwzględniającą kursy z drugiego semestru. Do
      średniej liczą się tylko oceny z tych kursów, które zostały zapisane w
      deklaracjach. (I to też tylko oceny z egzaminów, ewentualnie końcowe zaliczenia
      na ocenę, jeżeli z danego kursu egzaminu nie było). Bez problemu można chodzić
      na dowolną ilość zajęć, wybierać te, które się chce, nie wpisywać ich do
      deklaracji, zdawać z nich egzaminy - do średniej liczyć się jednak nie będą,
      ECTS za nich nie dostaniemy, bez względu na to, czy chodzimy dla własnej
      satysfakcji i nie jest to nigdzie odnotowane, czy też wpisujemy je do indeksu,
      obok zadeklarowanych.

      Prawdę mówiąc sądzę jednak, z tego, co wiem o planie swoim i znajomych, że u
      nas raczej wpisuje się wszystkie kursy, na które się chodzi, do deklaracji,
      pozostałe stanowią raczej margines.

      Pozdrawiam
    • tawananna Re: rozliczanie planow 26.02.05, 13:41
      U mnie jest podobnie. Deklaracje składamy najpierw w listopadzie, później - w
      marcu. Jeśli ktoś chce, może też złożyć w listopadzie plan na cały rok, ale
      nikt tak nie robi, bo nie wiadomo, jak będzie wyglądał plan w drugim
      semestrze :). Inaczej niż u Vilyi, nie musimy uwzględniać z góry kursów
      rocznych - tj. kursy roczne zapisuję w postaci dwóch połówek (zresztą zdarza mi
      się zrobić tylko pierwszą albo tylko drugą połowę kursu - z nadzieją, że za rok
      zajęcia będą mi pasowały). Inaczej liczy się średnią - na UAM, co jest dość
      nietypowe, o ile zdążyłam się zorientować, do średniej liczą się wyłącznie
      oceny z egzaminów. Mam więc w indeksie i na karcie sporo ocen, które nie liczą
      mi się w żaden sposób - czasem można się zdziwić, bo są przedmioty - moim
      zdaniem ważne - jak np. poetyka - dwuletni kurs, z zaliczeniem z dwóch lat
      (!)... no właśnie, tylko z zaliczeniem.

      Można u nas oddawać aneksy (to chyba funkcjonuje od tego roku) - przed
      zakończeniem semestru i rozpoczęciem sesji, bodajże - w których można zwiększyć
      liczbę przedmiotów/egzaminów itd. (nie wiem, jak jest ze zmniejszeniem). Nie ma
      oczywiście problemu, by chodzić na więcej zajęć, niż mamy wpisane w planie -
      nikt tego przecież nie sprawdzi :). Nie sądzę też, żeby ktoś mnie ścigał za
      zbyt dużą liczbę wpisów w indeksie - zresztą jakby nie patrzeć, mam ich trochę
      za dużo - mam np. przedmioty, z których wykładowcy upierali się, że najpierw
      wpisują zaliczenie z oceną, a potem dopiero ocenę z egzaminu (a w planie
      wykazywałam, że będę miała tylko egzamin) albo takie rzeczy jak kolokwium
      lekturowe z HLP, którego nie uwzględniam w planie (bo nie jest warunkiem
      zaliczenia ani pierwszego semestru, ani drugiego, właściwie wisi gdzieś w
      próżni - za semestr zimowy I roku dostaje się zal., a w II semestrze jest
      egzamin).

      Jest jeszcze kwestia tego, że - jak przypuszczam - nie ma chyba większych
      przeszkód, by wykazać jakiś egzamin czy przedmiot rok później, np. w kolejnym
      semestrze. Tak mi zresztą radzono, kiedy zdecydowałam się zdawać egzamin z
      przedmiotu, który miałam mieć tylko na zaliczenie (ostatecznie wykazałam
      egzamin w aneksie). Akurat na polonistyce UAM to może być poważny problem,
      bo "zwykli" studenci filologii polskiej często decydują się na egzaminy z
      fakultetów w ostatniej chwili (chodzisz, dostajesz zal., jeśli chcesz, możesz
      podejść do egzaminu) i w ogóle wykazują fakultety post factum - często nawet
      wykładowca nie mówi o możliwości zdania egzaminu, zgłaszają się dopiero osoby
      zainteresowane (a czasami głupio się pytać "potencjalnie" ;)).

      Myślę, że nie ma formalnych przeszkód, by zdawać po drodze przedmioty z
      minimum, a wykazać je dopiero na ostatnim roku, przed dyplomem. Panie w
      dziekanacie mogą co prawda się obrazić ;), być może byłyby też jakieś inne
      kłopoty - ale ostatecznie pewnie by uznali. I faktycznie, wtedy można by
      wpisywać do planu tylko te przedmioty, które pójdą nam dobrze - MISH, przy
      wszystkich swoich plusach, nieodpowiednio wykorzystywany może prowadzić do
      naduzyć ;).

      Co nie znaczy, że ktoś tak robi - powtórzę za Vilyą, że z tego, co wiem o
      planie swoim i znajomych, raczej podaje się w planie wszystkie zajęcia, na
      które się chodzi. Ja nie zamierzam w każdym razie kombinować ;), wolę mieć już
      wpisany dany przedmiot, niezależnie od oceny, i mieć święty spokój i pewność,
      że później mi go zaliczą - a stypendium naukowe, jeśli mi się uda, odebrać z
      czystym sumieniem :)).

      Ale dowiedz się, Herreno, jak robią ludzie u Ciebie, żeby przypadkiem nie być
      jedyną osobą, która wpisała wszystko, co zrealizowała :/. Bo to niestety nie
      straszny absurd, tylko sama prawda ;).
      • herrena Re: rozliczanie planow 27.02.05, 23:03
        mam w tym semestrze ponad 700 godzin, na wiekszosc chodze, reszte
        zaliczam "eksternistyczne". wiadomo, bede sie uczyc tyle, ile bede w stanie,
        ale ciezko jest miec same piatki, np z PNJH - sama wiesz, przeciez. nie
        potrzebuje tego do zadnego minimum, ani nic, punktow tez mi nie brakuje. ale
        nie chce byc nie w porzadku wobec "normalnych" filologow i chodzic na zajecia,
        ale sie z nich nie rozliczac. zjedza mnie przeciez:-) z drugiej strony walcze o
        stypendium ministerialne, 800 zlotych piechota nie chodzi, a przyznawane jest
        m.in. za srednia. i to ze mam 50 godzin tygodniowo a nie 20 przeciez nikogo nie
        interesuje. nie mam tez oczywiscie zamiaru rezygnowac z zajec tylko po to,
        zeby dostac stypendium.
        no i co? mam wykorzystywac ta "luke w systemie" czy bezczelnie po semestrze
        podejsc do prowadzacego i oznajmic mu/jej ze nie chce zalicznia. czy moze
        uniesc sie honorem, wpisac wszystko i pozegnac sie ze stypendium
        sama nie wiem
        • tawananna Re: rozliczanie planow 28.02.05, 02:07
          Nie wiem, Herreno.

          Świetnie rozumiem, o co Ci chodzi, ale obawiam się, że nie ma dobrej odpowiedzi
          na Twoje pytanie :(. Czy w wypadku stypendium ministerialnego nie są brane pod
          uwagę głównie inne względy? (Swoją drogą - jakie są, w praktyce, zasady i
          szanse jego otrzymania?)

          Na pewno nie warto rezygnować z zajęć tylko po to, by dostać stypendium. To
          byłoby kompletną bzdurą - zresztą źle bym się czuła z 18h tygodniowo; miałabym
          jakieś 5,5 dnia tygodniowo wolnego ;).

          Dla mnie, oprócz kwestii "etycznych", że tak powiem;), ważny był fakt, że
          chciałabym, żeby zajęcia, na które chodzę, były później uwzględnione na
          dyplomie. Jeśli męczysz już się na takim PNJH czy czymkolwiek, byłoby miło mieć
          to wpisane ;). Zwłaszcza, że o ile akurat znajomość hiszpańskiego to coś, co
          można łatwo udowodnić bez dyplomu ;), to są przedmioty, z którymi tak łatwo nie
          jest.;)

          Hmm, właściwie to chyba już sama dla siebie szukam jakiś argumentów, żeby nie
          musieć przyznać, że to, co robimy, jest bez sensu. Prawda jest chyba taka, że
          to nie jest nawet "luka w systemie" - po prostu system nas nie przewidział, a
          zanim ktoś o nas pomyśli i rozwiąże w te kwestie w sposób sensowny i
          sprawiedliwy, zdążymy pewnie już skończyć te studia :(.

          Pozdrowienia!

          Tawi
          • herrena Re: rozliczanie planow 28.02.05, 20:07
            zeby moc sie starac o ministerialne trzeba miec jak najlepsza srednia (nie
            nizsza jednak niz 4.5) i wykazac sie osiagnieciami w nauce. jest taki specjalny
            formularz i tam wpisujesz wszelkie kola, w ktorych dzialasz, publikacje,
            konferencje, referaty, drugi kierunek studiow, pozauczelniane formy
            ksztalcenia, certyfikaty jezykowe itp. do formularza dalacza sie kilogramy
            dokumentow potwierdzajacych powyzsze, opinie naukowcow itd i daje sie wszystko
            osobie odpowiedzialnej za to w instytucie (czy innej jednostce). tam robia
            selekcje i potem wysylaja do ministerstwa. nie mam pojecia, co sie dzieje
            potem, czy to tylko formalnosc, czy rzeczywiscie jeszcze tam robia selekcje, w
            kazdym razie ostatecznie albo ci przyznaja, albo nie :-)
            a szanse sa. np na UWr na stosunkach czy politologii po 10 osob jest
            stypendystami. na innych kierunkach jest roznie, ale sa stypendysci i na
            dziennikarstwie i na biologii i na kulturoznawstwie

            co do pomyslow na srednia to wiekszosc sobie w plan wpisze, a nad reszta
            pomysle. moze uda sie przeforsowac u nas taki aneks jak wy macie - to by bylo
            poniekad rozwiazanie. na razie zyje hiszpanskim: 10h PNJH, 3 literatury hiszp,
            2 wiedzy o hiszp i jeszcze troche sama sobie przewodniki czytam... ciekawe
            kiedy mi zbrzydnie :-)

            a co sie dzieje z reszta forumowiczow? juz po sesji wiec moze sie odezwiecie???

            cieplutkie pozdrowienia w te mrozne dni
            • tawananna Re: rozliczanie planow 01.03.05, 09:59
              > jest taki specjalny
              > formularz i tam wpisujesz wszelkie kola, w ktorych dzialasz

              O! Koła to jest temat na oddzielny wątek ;). Mnie już normalnie szlag trafia,
              jak słyszę o działaniu w jakichś kołach. Byłam ostatnio na paru spotkaniach
              jednego koła. Opiekun zaczął (ton sygnalizujący jakąś Wielką i Niezwykłą
              Nowinę) od: "Nie będę tu przed Wami ukrywał, że udział w pracach koła może
              przydać się potem w zdawaniu na studia doktoranckie". Grrr, ja chcę przychodzić
              na koło, a nie po przepustkę do doktoratu ;(. Pomijając już fakt, że nie mam
              potrzeby przechodzenia na 1. spotkaniu na "ty" z prowadzącym, i lokalizacja 2.
              spotkania - w pubie... I takie są, niestety, prawie wszystkie moje
              doświadczenia z kołami.

              Dzięki za info o stypendiach. Do tej pory byłam przekonana, że kandydatów
              zgłasza uczelnia w takim sensie, że to ktoś musi ich proponować (a nie oni sami
              się gdzieś zgłaszają).

              Mam do Ciebie pytanie co do średniej: z tego, co kojarzę, jest ona liczona ze
              wszystkich ocen w indeksie (swoją drogą, co z takimi cudami jak "kolokwium
              lekturowe" i innymi rzeczami wpisywanymi do indeksu, ale nie będącymi
              zaliczeniami semestru czy roku?). Ale czy jest ona liczona łącznie dla obu
              kierunków czy osobno dla każdego, a jeśli osobno, to czy średnia poniżej 4,5 na
              drugim kierunku (nie tym, z którego ktoś się ubiega!) dyskwalifikuje? I kiedy
              jest termin zgłoszeń?

              > na razie zyje hiszpanskim: 10h PNJH, 3 literatury hiszp,
              > 2 wiedzy o hiszp i jeszcze troche sama sobie przewodniki czytam... ciekawe
              > kiedy mi zbrzydnie :-)

              Cudownie masz! Nie masz pojęcia, jak Ci zazdroszczę :). Co więcej, jestem
              pewna, że hiszpański po prostu NIE MOŻE zbrzydnąć :)

              > a co sie dzieje z reszta forumowiczow? juz po sesji wiec moze sie
              > odezwiecie???

              Też mnie to zastanawia, jakoś cicho się tu zrobiło. Może ludzie cieszą się
              odprężeniem posesyjnym? ;)
              • vilya1 Re: rozliczanie planow 01.03.05, 22:32
                > Też mnie to zastanawia, jakoś cicho się tu zrobiło. Może ludzie cieszą się
                > odprężeniem posesyjnym? ;)

                W jego ramach organizując międzymishowe spotkania w skali mikro. ;)
                • herrena Re: rozliczanie planow 02.03.05, 00:59
                  co do kol naukowych to ja mam raczej mile doswiadczenia, poza tym ze z reguly
                  problemem jest tzw slomiany zapal. niby jest duzo ludzi, a jak przychodzi co do
                  czego to nie ma kto pracowac :-) coz, sama jestem troche taka, choc staram sie
                  uprzedzac ze z moja dyspozycyjnoscia to roznie bywa. czesto tez jest tak, ze
                  kolo powoluja ludzie tylko po to, zeby byc w senacie uczelni, lub moc sobie to
                  do CV wpisac. jezeli jeszcze cos przy okazji uzytecznego robia to pol biedy,
                  gorzej kiedy na powolaniu kola i dwoch spotkaniach sie konczy. no ale
                  generalnie w dzialalnosci kol "z prawdziwego zdarzenia" warto uczestniczycnic:
                  poznaje sie nowych ludzi, dzieli informacjami o stronach internetowych,
                  szkoleniach, nowych publikacjach itp. No i zawsze sie czegos uczysz organizujac
                  takie spotkania, wypisujac projekty, uzupelniajac formularze.
                  jezeli chodzi o srednia to jest tak (*chyba*) ze jesli masz dwa indeksy to
                  oddzielnie nalicza sie srednia (i, to juz roznie, albo dostajesz z obu
                  kierunkow, albo z jednego) niestety, jak dostajesz ministerialne to nie
                  naukowe :-( i chyba nie mozna tego ominac, choc... moze w balaganie nie
                  zauwaza :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka