Dodaj do ulubionych

CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE?

    • Gość: xen Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.icpnet.pl 16.03.05, 10:44
      Ja też jestem właśnie w ciąży, w ósmym miesiącu ciąży, była ona w pełni
      zaplanowana, niestety jest zagrożona i muszę leżeć.Jestem na czwartym roku
      lingwistyki, więc mam niewiele do roboty no i wogóle wykładowcy są raczej
      przychylni. Egzamin ustawiłam sobie jako przedtermin, miałam tylko jeden, a
      poza tym mam indywidualna organizację studiów, pomaga to jeśli chodzi o czas.
      Sama planuje na co chodzić i kiedy zaliczać, umawiam się tylko z wykładowacami.
      Trochę ci współczuję, bo rodzisz w październiku a to początek roku no i dużo
      roboty, może pomysl nad wzięciem dziekanki na jeden rok. Jeśli będziesz kogoś
      miała kto się zajmie dzieckiem to ok. ale sama raczej nie dasz rady, możesz
      mieć za mało czasu.
      Tak czy inaczej życzę ci powodzenia i miłej,nieskomplikowanej ciąży.
      Pozdrawiam,mama za 6 tygodni.
      • Gość: onion Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 217.137.110.* 16.03.05, 12:20
        q...wa maze jednak zapoznasz sie z prawidlami otograsfii zanim uszczesliwisz
        ludzkosc swja wizja swiata
        ".Jestem na czwartym roku
        > lingwistyki, więc mam niewiele do roboty no i wogóle wykładowcy są raczej
        > przychylni.
    • Gość: facet Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.internet.radom.pl 16.03.05, 10:45
      jak nie myslisz wcześniej to za duzo musisz myśleć pożniej!
    • Gość: HAGI NAJLEPSZA SKROBANKA IP: 212.244.250.* 16.03.05, 11:08
    • Gość: esteta Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 217.153.225.* 16.03.05, 11:12
      ja byłam w ciazy i studiowałam było ciężko, ale dałam sobie radę. najlepiej
      umówic sie z wykładowcami na zdanie egzaminów wczesniej przed porodem i kiedy
      jeszcze człowiek lepiej sie czuje. Kiedy dziecko przyjdzie na świat jest już
      znacznie gorzej szkoła może poczekać a dziecko nie. trzeba bardzo duzo wysiłku
      i samodyscypliny. Ja oprócz tego, że się uczyła to jeszcze normalnie
      pracowałam. Nikomu tego nie polecam. człoweik może popaść w frustracje, bo
      niczego nie może zrobić dobrze i do końca z braku sił i czasu.
      Trzymaj się.
      • Gość: WAW RICHELIEU IP: 217.8.186.* 16.03.05, 11:24
        RICHELIEU JAKIM PRAWEM WYPOWIDASZ SIE I OSKARZASZ DZIEWCZYNE. PRZECIEZ TY NA
        PEWNO NIE JESTES MATKĄ, WIEC SIE NIE WYPOWIADAJ. JESLI TAK BEDZIESZ POSTEPOWAC
        I MIEC TAKI STOSUNEK DO LUDZI TO NA PEWNO NIKT CIE NIE ZECHCE... ZRESZTA NAWET
        JAK SIE ZMIENISZ TO PRZYPUSZCZAM, ZE NIK NIE BEDZIE SIE ZA CIEBIE BRAŁ.....
        • Gość: Richelieu* Re: IP: *.zyg.brewet.pl 16.03.05, 16:22
          jaki ty przykre w obejściu, dziecko, jesteś. Czytać nie umiesz? Podpisujesz się
          gdzieś w środku wątku, zupełnie nie do mnie. Nie ochodzi cię co ktoś powiedział
          wcześniej tylko te swoje łopatki przynosisz.

          "Brał za ciebie", język łopaciarza. Ty się bierzesz za dziewczynę? Fuj, w pysk
          byś pod razu dostał za takie branie. Rozumiem, że nie rozumiesz że kobieta nie
          jest jedną z twoich łopatek, którą można wziąć. Ale pożyjemy, zobaczymy, kiedy
          z małego waw wyrośnie wreszcie mężczyzna.

          Idź przeczytaj co napisałam wyżej, jako zadanie domowe
      • Gość: Wendy Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 12:24
        Mieliśmy wszystko starannie zaplanowane, studia, samochód, praca, mieszkanie.
        Mąż jest ode mnie starszy o 5 lat więc właściwie jak zaczynałam studia to on je
        kończył. dwa lata po studiach mając fajną pracę zaczęłam się starać o dziecko,
        wiedziałam przy tym że nie będę miała dokąd wrócić bo u mnie w pracy szef sypał
        tekstami o brzydocie i wielkości brzucha kobiet w ciąży itp anegdoty...
        Wtedy do mnie dotarło, że o wiele lepiej godziłabym studia z ciążą i
        niemowlaczkiem niż pracę z dzieckiem. Po trzech latach starań i leczeniu
        urodziłam córeczkę :)) pracę zmieniłam na inną, gorzej płatną ale mam więcej
        czasu dla dziecka.

        Po prawie trzeba zrobić aplikację, później ma się ok. 30 r.z. wiele moich
        koleżanek (mam 30 lat) nie ma jeszcze dziecka. Wszystkie twierdzą, że gdyby
        wiedziało to co wiedzą teraz, to gdyby tylko miały męża i warunki mieszkaniowe
        dobre zdecydowałyby się na dziecko na studiach. Zwłaszcza gdy rodzice mogą
        pomóc.

        Zaczęłam aplikację 4 lata później niż moi rówieśnicy przez problemy z zajściem
        w ciążę, ale bardzo się cieszę, że zaczęłam się starać w wieku 25 lat a nie po
        trzydziestce, bo może nie miałabym dziecka nigdy.

        Podsumowująć: STUDIA to BARDZO odpowiedni czas na ciążę i dziecko, zwłaszcza po
        III roku. Zwłaszcza jeżeli mąż i rodzice chcą i mogą pomóc.
        Pozdrawiam!
    • Gość: alma Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 12:30
      czesc! ja się nie mogę wypowiadać bo studia już skończone a na dzidzie przez
      kilka lat jeszcze pewnie nie będę mieć ochoty ale moja dobra koleżanka wyszła
      za maż na 2 roku (była po dziekance wiec miala 22 lata) Jasiu pojawił się przed
      sesją letnią, dodam ze już wtedy zaliczoną, na 3 roku, Szymek wiosną na 5 roku.
      Kasia koncertowo przeszła przez studia, bez pomocy mamy bo przez większość roku
      nie mam jej w domu. radziła sobie sama, magisterkę pisała z mężem nocami, i
      obroniła sie na piątkę w terminie. po obronie pół grupy oblewało u niej w
      domu :) dodam, że większość profesorów nie wiedziała że ma dzieci, chyba że
      akurat trafiła na ostatnie 3 miesiace ciąży, bo wcześniej nie było widac :))
      jeśli jesteś na tyle inteligentna żeby poradzić sobie ze studiami, masz
      wspaniałego męża, który Ci pomoże (a tylko z takimi warto się wiązać) to sobie
      poradzisz :)
      powodzenia,
      ps. ja sie boje takiej odpowiedzialności i może to okropne, ale za bardzo cenie
      sobie chwilowo wolność. ale prezencik dla Jaśka już przygotowany :) uwielbiam
      te dzieciaki!!!
    • e_r_i_n Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 16.03.05, 13:08
      Witam!
      Mój październikowy :) synek urodził się na początku mojego drugiego roku
      studiów. Wziełam rok dziekanki, żeby pobyć z dzieckiem. A potem wróciłam na
      studia (dzienne), przeniosłam się na inną uczelnię (co wiązało się z
      zaliczaniem różnic programowych) i teraz na tej uczelni kończę dwa kierunki.
      Ktos to już napisał, ale ja powtórze - grunt to dobra organizacja. My mieszkamy
      daleko od dziadków i babć, w pobliżu nie mamy rodziny, więc zajmujemy się
      synkiem we dwoje (w ciagu dnia, około 8 godzin, Wiktor jest w złobku).

      A Twoim obawom się nie dziwię - jak popatrzy się na niektóre matki, które
      dokładnie tak, jak w poście powyżej zostało napisane, usprawiedliwiają swoje
      nieróbstwo i lenistwo nawałem obowiązków przy dziecku, to można zwatpić, czy
      posiadając dziecko będzie czas na napicie się herbaty, a co dopiero na
      studiowanie :) Ale spokojnie, będzie czas i na to, i na kino, i na szaleństwa
      wtedy, gdy nasi współpracownicy będę wyliczali, czy to juzdobry moment na
      dziecko, czy jeszcze nie :)

      PS Patrząc na swoje życie stwierdzam, że to, że mam dziecko teraz, w czasie
      studiów, jest bardzo dobre. Wejdę na 'rynek pracy' z odrośnietym mężczyzną. A
      poza tym pracując nigdy nie bedzie mialo sie tyle czasu dla dziecka, co
      studiujac.
      • Gość: lulka77 Re:do niektórych uczestniczek wyścigu IP: *.localnetwork.pl / 217.17.40.* 16.03.05, 15:53
        e_r_i_n napisała:

        A Twoim obawom się nie dziwię - jak popatrzy się na niektóre matki, które
        > dokładnie tak, jak w poście powyżej zostało napisane, usprawiedliwiają swoje
        > nieróbstwo i lenistwo nawałem obowiązków przy dziecku, to można zwatpić, czy
        > posiadając dziecko będzie czas na napicie się herbaty, a co dopiero na
        > studiowanie :) Ale spokojnie, będzie czas i na to, i na kino, i na szaleństwa
        > wtedy, gdy nasi współpracownicy będę wyliczali, czy to juzdobry moment na
        > dziecko, czy jeszcze nie :)

        Troche mi gul wyskoczył jak przeczytałam ten fragment.
        Jak urodził sie synek to przełozyłam obronę podyplomówki o rok, i przeszłam w
        pracy na wychowawczy.(dorywczo pracując nocami) I powiem krótko. Najwazniejszy
        jest dla mnie synek i mąż. Chrzanię karierę- zawsze zdążę ją zrobić. Natomiast
        mój synek nigdy juz nie bedzie miał 2 lat. Urośnie zanim sie wszyscy obejrzymy.
        Dla mnie teraz najwazniejsze jest, ze mogę wytarzać sie z nim w sniegu,
        porysować, porozmawiać i dać to wszystko, czego ani żłobek, ani opiekunka nie
        da. I to jest moim zdaniem odpowiedzialność za dziecko, za jego wychowanie,
        zycie..... rozwój....itd.
        mąż pracuje i wcale nam sie nie przelewa. Oczywiście jedni pracują na torebkę
        Prady, inni na zupę kalafiorową. My zapewne na to drugie , narazie.

        Wkurzają mnie wypowiedzi mam, które tak naprawdę nigdy nie wychowywały swojego
        dziecka. Podrzucały je gdzie było mozna, aby kończyć to i owo, aby zarabiać na
        Pradę..... Nie jestem super matką, ale wiem, że czas na wychowawczym nie
        przeleciał mi przez palce- włozyłam mnóstwo wysiłku, aby czas spędzony z
        synkiem był wspaniały i dla niego i dla mnie.
        To tak jak moja teściowa: "Nie rozumiem jak ty możesz być zmęczona?"- nie
        rozumie, bo jej dzieci wychowały babcie. Sama wpadała do domu przytulić i
        leciała dalej. Dlatego teraz miedzy innymi nam nie pomaga mimo, że nie pracuje
        i mieszka kilometr od nas- bo nigdy sama tego nie robiła i nie wie jakie to
        zmęczenie. A zmęczenie jest mimo, że to najwspanialsze zajęcie na świecie.

        e_r_i_n napisała:

        usprawiedliwiają swoje
        > nieróbstwo i lenistwo nawałem obowiązków przy dziecku

        Widzisz nawał obowiązków jest, jeżeli tylko nie wychowuje sie "naodwalsię"

        Pozdrawiam wszystkie mamy, które mając duże dzieci, ani razu nie ugotowały dla
        nich pomidorowej i ani razu nie wytarzały się w śniegu. I zyczę udanych zakupów
        i karier.
        L.
        • e_r_i_n Re:do niektórych uczestniczek wyścigu 16.03.05, 16:00
          Gość portalu: lulka77 napisał(a):

          > Troche mi gul wyskoczył jak przeczytałam ten fragment.
          > Jak urodził sie synek to przełozyłam obronę podyplomówki o rok, i przeszłam w
          > pracy na wychowawczy.(dorywczo pracując nocami) I powiem krótko.
          > Najwazniejszy jest dla mnie synek i mąż. Chrzanię karierę- zawsze zdążę ją
          > zrobić.

          Dlaczego gul? Czy przeczytałaś uwaznie to, co napisalam? Ja, gdy urodziłam
          synka, też wziełam urlop i cały pierwszy rok z nim spedziłam. Własnie dlatego,
          ze nigdy juz nie bedzie malenstwem, ktore najbardziej na swiecie potrzebuje
          mamy.


          > Wkurzają mnie wypowiedzi mam, które tak naprawdę nigdy nie wychowywały
          > swojego dziecka. Podrzucały je gdzie było mozna, aby kończyć to i owo, aby
          > zarabiać na Pradę.....

          I uwazasz mnie za taka matke????

          > Widzisz nawał obowiązków jest, jeżeli tylko nie wychowuje sie "naodwalsię"

          Ale ja mowie o takich mamach, ktore przy dziecku nie robia nic (poza wlaczeniem
          bajki na video) i jednoczesnie nie ida do pracy, bo 'one sie zajmuja dzieckiem'.

          > Pozdrawiam wszystkie mamy, które mając duże dzieci, ani razu nie ugotowały
          > dla nich pomidorowej i ani razu nie wytarzały się w śniegu.

          Ja również. A teraz idę pozmywać gary po zupie, która własnoręcznie ugotowałam
          mojemu dziecku (może być ogórkowa?).
          • Gość: lulka77 Re:do niektórych uczestniczek wyścigu IP: *.localnetwork.pl / 217.17.40.* 16.03.05, 16:15
            Ja gotuję w nocy żeby miec więcej czasu na zabawę, spacery......
            ogórkowa - suuuper.
            Erin Ty tez czytaj dokładniej. To że przytoczyłam fragment twojego listu nie
            znaczy, ze był tylko do Ciebie. Zrozumiałam wszystko co napisałaś- miałam
            raczej intencje, aby list trafił do tych kobitek, które na oślep uczestniczą w
            wyścigu mają swoj rodziny gdzieś. Do dziewczyn, które za wszelką cene chca
            skonczyc studia w terminie, bo swiat im sie zawali jak wezma dziekankę, do
            młodych karierowiczek, które namnożyły dzieci-i nagle przypominają sobie o nich
            jak już spią wieczorem, po bajce przeczytanej przez opiekunkę.
            Czy nie zastanawiało Cie nigdy to społeczne znieczulenie, matrwica emocjonalna,
            zblazowani ludzie szukający sensu w wieku 20 lat, lub popełniajacy samóbójstwo,
            bo za mało zarabiają, albo mają już wszystko. I długo by wymieniać ...Ja sobie
            o tym postudiowałam i wszelkie drogi prowadzą do chronicznego (jak to sie pisze
            kurcze?) braku miłości i zainteresowania w młodym wieku.
            To może płytki przykład, ale jest "jakiś"- dziecko jest jak walizka, co
            włozysz, to potem wyjmiesz. Te przykłady wyżej to zazwyczaj ludzie, którym być
            może dano wszystko, nowy wózeczek, basen, tenis, ale zabrakło rozmów, miłości,
            wspólnych tematów, wpólnego pieczenia ciatek......( do tego nie trzeba fortuny)
            Zabrakło szczerego zainteresowania i poświęcenia.
            L.
            • e_r_i_n Re:do niektórych uczestniczek wyścigu 16.03.05, 16:23
              Gość portalu: lulka77 napisał(a):

              > Ja gotuję w nocy żeby miec więcej czasu na zabawę, spacery......

              A ja w czasie południowej drzemki mojego synka - jak się budzi, jest akurat :)

              > Erin Ty tez czytaj dokładniej. To że przytoczyłam fragment twojego listu nie
              > znaczy, ze był tylko do Ciebie.

              W swoim poscie zawarlas zarzuty, ktore szczerze mowiac nijak sie maja do mnie.
              Stad moje przypuszczenie, ze nie przeczytalas uwaznie. Nie odpuscilam sobie
              studiow i dbania o swoj rozwoj i swoja edukacje, ale zapewniam Cie, nie dzieje
              sie to kosztem mojego dziecka. Ono ma mnie tyle, ile potrzebuje i nie zmienia
              tego fakt, ze w tygodniu (ale tylko, jesli mam zajecia/sesje - jesli mam wolne,
              to i on jest w domu) chodzi do zlobka. Dla niego to przyjemnosc, po poludniu ma
              mnie tyle, ile chce (i jest czas i energia na spacery, zabawy i bycie razem).
              Stad zabolaly mnie teksty o matkach, ktore nic nie wiedza i wychowywaniu i
              zajmowaniu sie dzieckiem, oraz nigdy nie ugotowaly swojemu dziecku zupy i nie
              wytarzaly sie z nim w sniegu.

              Co do reszty postu - zgadzam sie. Jesli juz dziecko jest na swiecie, to przede
              wszystkim jego potrzeby powinny byc na pierwszym miejscu.
              A tak w ogole, to jak zwykle rozsadek jest podstawa. Nie wolno poswiecic sie w
              100% dziecku (kosztem jakiegos swojego zycia, chocby zawodowego - nie mowie o
              pierwszym roku zycia dziecka, tylko calym zyciu), ale dbanie o te druga strone
              (poza rodzinna) nie moze odbywac sie kosztem malucha, za ktorego jestesmy
              odpowiedzialni.
            • e_r_i_n I jeszcze o podrzucaniu 16.03.05, 16:28
              Dotknal mnie tez teskt o podrzucaniu dziecka gdzie tylko sie da. Dlaczego? Ano
              dlatego, ze nigdy dziecka nikomu nie podrzucilam - nawet w czasie sesji, gdy
              nauki mialam na cale dnie, dziecko bylo chore (wiec w domu), a maz urobiony po
              lokcie od 7 do 21. I uczylam sie wtedy, gdy maly spal (przede wszystkim w nocy -
              spalam po 3-4 godziny), ale ani przez mysl mi nie przyszlo zawiezienie dziecka
              do jednych czy drugich dziadkow, zeby mi bylo latwiej.
            • Gość: Richelieu* Re:do niektórych uczestniczek wyścigu IP: *.zyg.brewet.pl 16.03.05, 16:30
              otóż to lulka. Albo się bierz dziekankę albo co to za matka, która twierdzi, że
              jest wspaniałą, a podrzuca swoje dziecko wszystkim po kolei. A nie da się
              studiować w domu. Chyba że zaocznie, a i to na takich studiach, gdzie znajzdy
              nie są daleko, na 3 dni co tydzień

              dobrze, że to napisałyście, Ty i Erin, bo jak mówiłam wcześniej, matki potrafią
              kokkodać wyłącznie we własnym gronie, nieważne, że samemu się kokkodakowało;) z
              dzieckiem studentki pędzącej na kolejny wykład. I nawet dzieci w postaci mojego
              ulubionego waw 217.8 mają pretensje, że się matką nie jest, chociaż sami lediwe
              wyrośli z okresu siuśmajtka
              • Gość: ble_ Re:do niektórych uczestniczek wyścigu IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.05, 14:29
                Ciebie kobieto nie da się słuchać. Naprawde. Z tego co wiem to czasy kiedy
                matka była kurą domową dawno minęly. A to czy nią jest studiując czy pracując
                chyba nie jest jakąś wielką różnicą. Nie sądzę, żeby zosatawianie dzicka z
                babcią można nazwąc podrzucaniem je, bo bycie dobrą matką nie oznacza spędzania
                z dzieckim 24h na dobę. Zresztą nie znam ludzi, którzy całe swoje dziciństwo
                spędzili z matką w domu. Najczęściej spędzali je w przedszkolu, alebo właśnie u
                babci. Nie wiem skąd u Ciebie te dziwne poglądy. Ja nie widzę różnicy między
                studiowaniem, a pracą dla samego dziecka oczywiście. Dlatego naprawde lepiej
                nie wypowiadj się na temat o którym nie masz zielonego pojęcia, bo naprawde ece
                mi opadają jak czytam to co piszesz, nie tylko tu, ale wszędxzie, bo widać, że
                chciałabyś znać się na wszystkim, a znasz się w rzeczywistoścni na niczy. Twoje
                wypowiedzi są bardzo rzadko trafione. Dlatego radze Ci na przyszłość dziesięć
                razy się zastanowić zanim coś napiszesz. Wiem też, że pewnie to do Ciebie nie
                trafi i jeszcze bardzije skłoni Cię do pisania tych bzdur i pokazywania, że
                znasz się na wszystkim:)
                • Gość: Richelieu* Re:do niektórych uczestniczek wyścigu IP: *.zyg.brewet.pl 19.03.05, 16:00
                  Czepiasz się słonko wyłącznie mnie, a jak widać tutejsze matki mają identyczne
                  zdanie. Dlatego nie można ciebie brać na poważnie.

                  Matki nie zostawiają nowonarodzonych dzieci pod opieką osób postronnych, nawet
                  babci. Po to jest urlop macierzyński aby przynajmniej przez 4 miesiące były
                  przy dziecku dzień i noc. Jeśli studentka nie weźmie podobnego urlopu
                  dziekańskiego, to jej macierzyństwo jest do kitu. Nie mówię, jeszcze raz
                  powtarzam, o dużych dzieciach, 2, 1,5 roku, a właśnie o niemowlętach.

                  Idź wymienić oklulary bo w tych niedowidzisz
                  • Gość: ble_ Re:do niektórych uczestniczek wyścigu IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.05, 16:56
                    Fajny tekst z tymi okularami. Serio, dawno go nie słyszałam. U mnie na podwórku
                    rzucało się takimi w wieku ok. 10 lat. A co do urlopu to chyba oczywiste, że
                    nikt nie ma zamairu rodzić w przerwie między jednym wykładem, a drugim. Z tym,
                    że ty zmieniasz zdanie cały czas kiedy widzisz, że się ono za bardzo nie
                    poodba. Na początku twierdziłaś, że dziscko na studiach to całkowite
                    nieporozumienie. Życzę Ci, żebyś umiałą bronić swojego zdania, a nie zmieniać
                    je jak chorągiewka na wietrze.
                    • e_r_i_n Re:do niektórych uczestniczek wyścigu 19.03.05, 17:00
                      Ja tam nie widze zmian zdania w wydaniu Richelieu. Jest raczej od poczatku do
                      konca w tym watku konsekwentna - ze dziecko na studiach to nie jest dobry
                      pomysl (ma prawo tak myslec), ale jak juz sie przydarzy, to trzeba mu poswiecic
                      odpowiednio duzo uwagi (jesli chce sie byc uznanym za matke odpowiedzialna).
                      A co rodzenia miedzy jednym wykladem a drugim, to nie badz taki pewien, ze
                      zadna studentka tak nie robi. Sa i takie.
                      • Gość: Richelieu* Re:do niektórych uczestniczek wyścigu IP: *.zyg.brewet.pl 19.03.05, 17:52
                        Według mnie idealnym rozwiązaniem jest roczna dziekanka, a potem indywidualny
                        tok. Tylko, że choć mówi się, że na studiach się urodziło, to praktycznie bez
                        nauki, bo co to za studia w czasie uroplu.
                        Matki rodzące między wykładami, tak właśnie, te, które nie zamierzają brać
                        urlopu to lwia część wszystkich matek-studentek. I one wracają na zajęcia po
                        tygodniu, góra dwóch, po porodzie. A gdzie dziecko? Z babcią
                        • e_r_i_n Re:do niektórych uczestniczek wyścigu 19.03.05, 18:23
                          Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                          > Według mnie idealnym rozwiązaniem jest roczna dziekanka, a potem indywidualny
                          > tok.

                          Zgadzam sie co do dzieknaki, ITS niekoniecznie. To zalezy, na ktorym jest sie
                          roku, oraz na jakiej uczelni. Ja na przyklad mam to szczescie, ze na mojej ja
                          sama sobie plan ukladam, co oznacza, ze moge zrobic tak, zeby zajecia konczyc
                          nie pozniej niz o 15 (jedynie na jezyki nie mialam wplywu, ale wtedy juz w gre
                          wchodzila pomoc meza).

                          > Tylko, że choć mówi się, że na studiach się urodziło, to praktycznie bez
                          > nauki, bo co to za studia w czasie uroplu.

                          A ja Ci powiem, Richelieu, ze choc wzielam urlop, to na kilka zajec chodzilam.
                          Bylo to w sumie 4 razy w tygodniu po 1,5 godziny, ale jednak. Czyli i urlop
                          byl, ale i studiowanie. Zrobilam tak, bo chcialam nie stracic kontaktu z innym,
                          niz dziecko, swiatem. I dobrze zrobilam. A dziecko bylo z tatusiem (na
                          szczescie mial taka prace, ze mogl sobie czas odpowiednio zorganizowac), bo
                          babcie setki kilometrow od nas.
    • Gość: agata Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.may.ie / *.nuim.ie 17.03.05, 13:02
      A ja to wszystkie mamusie przyszle i juz obecne to podziwiam za to ze
      zdecydowalyscie sie na dziecko,to co np piszecie:ze maz pracuje ciezko,ze
      uczycie sie po nocach,albo ze pracujecie i uczycie i na dodatek wychowujecie -
      to podziwiam ale i tez mnie to przeraza,ja bym tak osobiscie to nie mogla,mam
      21 lat,zaczelam studia za granica ze swoim chlopakiem i widzimy zupelnie inny
      swiat tutaj,jakie mamy mozliwosci i zupelnie nie w glowie nam dzieci,i co na
      dodatek praca na zmiany zeby miec co dzieciatku do buzi wlozyc,Wkurza mnie to
      ze piszecie ze nie licza sie pieniadze,a wlasnie ze sie licza-bo ja osobiscie
      to gdybym miala dziecko to oprocz milosci chce mu dac wszystko co
      najlepsze,zreszta nie wyobrazam sobie szarych scian,jakiegos akademika i
      lozeczka obok,ja to zawsze sobie marzylam ze kiedy bedzie dziecko to i bedzie
      piekny pokoik przygotowany na niego,wszystko tak jak powinno byc,a nie jak w
      akademikach kolezanka z boku sypia z chlopakiem albo libacja a ja mam
      dziecko,albo mieszkanie jakies marne i malo platna praca,no chyba zgodzicie sie
      ze mna,ze teraz jest ciezka sytuacja w polsce i watpie zebyscie na studiach
      zarabiali przynajmniej po 1500zl
      • e_r_i_n Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 17.03.05, 13:47
        Gość portalu: agata napisał(a):

        > A ja to wszystkie mamusie przyszle i juz obecne to podziwiam za to ze
        > zdecydowalyscie sie na dziecko,to co np piszecie:ze maz pracuje ciezko,ze
        > uczycie sie po nocach,albo ze pracujecie i uczycie i na dodatek wychowujecie -
        > to podziwiam ale i tez mnie to przeraza,ja bym tak osobiscie to nie mogla

        A skad wiesz, ze bys nie mogla? Poza tym jak się czlowiek postara, to nie jest
        to takie straszne, naprawde :)

        > zreszta nie wyobrazam sobie szarych scian,jakiegos akademika i
        > lozeczka obok

        Kurcze, jakbym Cie lepiej znala, to bym Cie do siebie zaprosila. Zobaczylabys,
        jak dobrze mozna mieszkac w akademiku :) Mialam okazje widziec rozne mieszkania
        do wynajecia i warunki, jakie mam ja w akademiku sa tysiac razy lepsze :) No i
        podstawowa sprawa - rodzina ma swoj pokoj, nie jest 'wrzucona' do wspolnego z
        innymi studentami. A imprezy? Jak sie ma dobre uklady, to takowych nie ma (albo
        nie przeszkadzaja).

        > ja to zawsze sobie marzylam ze kiedy bedzie dziecko to i bedzie
        > piekny pokoik przygotowany na niego,wszystko tak jak powinno byc

        Co to znaczy - tak jak powinno byc? Dziecku to naprawde niewiele robi, jakiej
        firmy ma lozeczko. Poza tym wiele dzieci pierwszy rok zycia i tak spedza w
        lozku rodzicow, wiec i pokoik mu nie jest potrzebny :)

        > malo platna praca,no chyba zgodzicie sie ze mna,ze teraz jest ciezka sytuacja
        > w polsce i watpie zebyscie na studiach zarabiali przynajmniej po 1500zl

        A czy studentka moze miec dziecko tylko ze studentem? Przeciez facet moze byc
        po studiach, pracujacy i wtedy zarabia wiecej :)
        • Gość: agata Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.may.ie / *.nuim.ie 18.03.05, 13:54
          jakbys chciala zauwazyc to napisalam swoja wypowiedz pod siebie tzn przywolalam
          sytuacje swoja,
          co do pokoiku dziecka ,oczywiscie ze nie ma roznicy na czym spi,ale kochana mi
          robi roznice,bo ja chce od poczatku budowac wszystko co najlepsze dla niego,i
          nie obchodzi mnie gdzie inne dzieci spia,czy w lozeczkach starych czy
          nowych ,moje bedzie spalo od poczatku w bajce stworzonej dla niego,
          co to w ogole za myslenie ze dziecku jest wszystko obojetne,a jak bedzie
          starsze i kiedy bedzie mialo rowiesnikow i zobaczy ze kolezanki maja fajne lale
          czy samochody a ty dasz mu zepsuta zabawke to co ?nie zauwazy roznicy?
          gdybys byla oczytana,to ladne otoczenie powoduje ze dziecko sie lepiej rozwija
          nawet od dzidziusia,
          • e_r_i_n Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 18.03.05, 14:03
            Słońce Ty moje, a czy ja gdzieś napisałam, że moje dziecko to ma używane
            zabawki i podarte ciuchy? Albo ze ja na nim oszczedzam i nie zapewniam tego, co
            najlepsze? Nie wiem skad podejscie, ze dziecko studentki zyje w
            minimalistycznych warunkach. Owszem, nie chodzi w ciuchach od Versace, ale
            wyglada nie gorzej niz dzieci pracujacych rodzicow. (jakby to mialo jakies
            znaczenie).
            Po prostu dziecku nie robi róznicy, czy wozek kosztowal 4tysiace, czy 500zl,
            oraz czy jego pokoj ma 15m2, czy 150.
            Duzo wazniejsze jest, czy jego mama ma sile i ochote sie nim zajmowac oraz czy
            zapewnia mu milosc i oddanie. A to juz nie zalezy od stanu konta.
            Poza tym milo by bylo, gdybys tak latwo nie oceniala i nie atakowala :) Zlosc
            pieknosci szkodzi :) Moje dziecko ma rewelacyjne warunki rozwoju (i rozwija sie
            doskonale).

            PS Co do bajki, to uwazaj, zeby po jej 'zbudowaniu' nie okazalo sie, ze juz na
            dziecko do 'wlozenia' w nia jest za pozno.
          • e_r_i_n Jeszcze dodam (sorki) :) 18.03.05, 14:25
            Gość portalu: agata napisał(a):

            > a jak bedzie starsze i kiedy bedzie mialo rowiesnikow i zobaczy ze kolezanki
            > maja fajne lale czy samochody a ty dasz mu zepsuta zabawke to co ?nie zauwazy
            > roznicy?

            Wychowam moje dziecko tak, zeby nie oceniało czyjejś wartości na podstawie
            tego, co ma materialnego. I zeby nie czulo sie gorsze tylko dlatego, ze kolega
            ma najnowszy model komórki. Oczywiście nie oznacza to, ze nie bede mu kupowala
            wymarzonych zabawek. Ale na pewno nie bedzie to wydatek pierwszej potrzeby.
          • Gość: lulka77 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.localnetwork.pl / 217.17.40.* 18.03.05, 14:26
            Po pierwsze, to trzeba starać się wychowywać dziecko tak, aby nie patrzyło na
            to co ktoś ma, czyli trzeba mu dać takie wartości, które pozwolą mu wyzowlić
            się z przyziemnych, materialnych zachcianek.
            Po drugie jeżeli chodzi o bajkę i niebiańskie dzieciństwo- zapeniam Cię, że
            mozna dać dziecku o wilel więcej mając niewiele w portfelu. Stare łóżeczko
            mozna fajnie pomalować-i bedzie jedyne w swoim rodzaju, zamiast kupowac
            pączusie u Blikle'go, mozna zrobić np rogaliki z marmoladą (moi chłopcy
            uwielbiają), zamiast iść nn Mega Dziecięcą, Prestizową Impreze dla VIP-ów i tym
            podobnych wybranych z wybranych-mozna ulepić z dzieckiem bałwana, lub pójść na
            suuper interesujący spacer po mieście. Moje dziecko jest ciekawe takich rzeczy,
            że nawet do głowy by mi nie przyszło. Ostatnio staliśmy pół spaceru w myjni
            samochodowej, bo taka była potrzeba i wszystko miał opowiedziane, co tam się
            dzieje, dlaczego szczotki są takie wielkie- potem było oczywiście rysowanie
            myjni, robienie myjni w wannie i jeżdzenie na myjnię samochodem po 2 razy w
            tygodniu. Ale to tylko taki przykład.
            Moje dziecko nie ma najpiekniejszych zabawek, najcudowniejszych świecących
            kredek, najbardziej modnych w tym sezonie piszczących rowerków i samochodów na
            akumulatory i powiem Ci, że wcale, ale to wcale nie jest smutne, ani jakies
            gorsze. Dałam mu poczucie własnej wartości,aby wiedział, ze niezależnie od tego
            ile się ma- mozna być wartościowym i pewnym siebie człowiekiem. Staram mu się
            tłumaczyć, że wszystkiego nie da się mieć. Poza tym to jakim sie jest rodzicem
            wcale nie leży w ilości najpiekniejszych pluszowych miśków, czy lalek, ale w
            tym czy i ile czasu jestesmy w stanie poświęcic dziecku na np. suuper zabawę
            starym sznurkiem i kilkoma szyszkami.

            Dzieci chowane w atmosferze "bo koleżanka ma"- za chile będą chciały tygryska z
            zoo. Nawet nie wiesz co może sfrustrowany nastolatek- zawsze miał co chciał i
            nagle odmowa, nagle nie ma- bo nie da się mieć wszystkiego.

            Cóz pozostaje mi tylko trzemać kciuki, aby nigdy nie pojawiły się prośby o
            rózowego tygryska z zoo i gwiadkę z nieba.
            L.
            • Gość: agata Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.may.ie / *.nuim.ie 19.03.05, 14:55
              zgadzam sie z toba,wszystko co piszesz to prawda,tez nie mam zamiaru wychowywac
              dziecka na materjaliste,tylko jedno mnie trapi,chce mu stworzyc bajke zeby
              nigdy nie miec do siebie pretensji ze na cos nie bylo mnie stac,nie mowie tu
              o : ferrari ,komorkach za 50.000tys dol czy jakies inne pierdy co beda
              kosztowaly majatek,chce czuc ze oprocz milosci moge mu dac i rzeczy inne, ktore
              beda cieszyc,bo jak wiecie drogie panie, kiedy jest bieda jest bardzo ciezko,a
              ja nigdy nie chce zeby moje dziecko odczulo ze jest gorsze;-((
              nie wiem czy kiedykolwiek dojrze zeby byc mama.
              • e_r_i_n Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 19.03.05, 16:31
                Tez nie wiem. I masz racje nie decydujac sie jeszcze na dziecko :)
                • Gość: agata Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.may.ie / *.nuim.ie 19.03.05, 17:34
                  stwierdzilas to po moich wypowiedziach?
                  • e_r_i_n Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 19.03.05, 18:24
                    Powiedzmy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka