Dodaj do ulubionych

STUDIA DALEKO OD DOMU?

31.05.05, 21:16
pewnie wiekszość pomyśli, że kjestem jakimś pieprzonym maminsynkiem, ale mam
naprawde duży problem. wrocław jest mi miastem bardzo bliskim,ale nie mam tam
szans na prawo. dostane sie predzej do torunia albo łodzi, ale nigdy w życiu
nie byłem w tych miastach, nie mam tam nikogo znajomego ani nikt z moich
znajomych się tam nie wybiera. łódź - 300 km, toruń 400 km od domu i co z tym
fantem zrobić? jest ktoś w takiej sytuacji? łatwo sie z tym uporać?
Obserwuj wątek
    • Gość: kokietka Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 22:03
      Myśle, że fakt że nikogo nie znasz, albo że nikt z Twoich znajomych nie wybiera
      się do jakiegoś miasta (w Twoim przypadku np. Toruń) nie jest żadnym problemem.
      Ja też szłam sama, do zupełnie nieznanego miasta, bez żadnych znajomych i wierz
      mi, że na studiach szybko nawiązuje się znajomości i poznasz wiele
      fantastycznych osób, na których będziesz mógł liczyć.
      • endru2 Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? 31.05.05, 22:05
        oj na taka wlasnie odpowiedz czekam. moze rzeczywiscie nie warto sie przejmowac
        tym, ze wyjeżdża sie do obcego miasta. do odważnych w koncu swiat
        nalezy.dzieki,pozdr.
    • Gość: ewa Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.devs.futuro.pl 31.05.05, 23:35
      koncze wlasnie studia w lodzi, do domu mam ponad 300 km.
      poczatki byly straszne - nikogo znajomego (jakas dziwna znajomosc z
      ogolnopolskich konkursow), nie mieszkalam w akademiku, tylko w wynajmowanych
      mieszkaniach(na poczatku trafilam do jakiegos swira - okropnosc, potem z
      roznymi znajomymi, a w koncu z chlopakiem)
      pieniedzy dostawalam malo, od 4 roku pracuje, obecnie calkiem przyzwoita praca
      w zawodzie, za calkiem przyzwoite pieniadze

      przez piec lat sudiow - stracilam kontakt ze znajomymi z rodzinnego miasta, w
      domu jestem gosciem raz na kilka miesiecy, na poczatku ciagle sie gubilam (ach
      te objazdy!;-) ), z kazdym problemem musialam radzic sobie SAMA (bo znajomi
      chociaz fajni, to jednak tylko znajomi), nawet jak omdlewajaca jechalam przez
      pol miasta do przychodni, a zdychajaca w lozku musialam ogladac mecze, skoki
      malysza i sluchac jak wspollokator cwiczy gre na perkusji... a do mamy daleko...

      czy chcialabym cofnac czas??? nigdy w zyciu!!! NIGDY nie zdobylabym tylu
      doswiadczen (moze i prozaicznych czasami) gdybym studiowala 80 km od domu jak
      wiekszosc moich kolegow ze szkoly. Mam satysfakcje ze jestem w pelni
      samodzielna, sama o sobie decyduje i jestem z siebie dumna, ze tyle udalo mi
      sie zrobic i osiagnac bez pomocy rodzicow. Nie jest wazne to ze czasami nie
      jadalam kolacji i sniadan, bo nie bylo za co. W najtrudniejszych dla mnie
      chwilach mialam swiadomosc ze to moj wybor i nie lamalam sie.

      Wszystko oczywiscie zalezy od charakteru.
      Polecam taka zmiane i skok na gleboka wode wszystkim odwaznym. Na poczatek
      polecam dobra mape, bilet miesieczny na wszystkie linie i (jednak) akademik. Na
      pierwszym roku wszyscy sa nowi, wiekszosc spoza miasta, wiec znajomosci
      zaiazuja sie bardzo szybko, zwlaszcza gdy jedzie sie na tym samym wozku. A z
      czasem wszystko sie uklada, zycie staje sie wygodniejsze. No i ta satysfakcja !

      uffff
      • endru2 Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? 31.05.05, 23:51
        jejku, jaka piękna opowieść!!! przeczytalem to chyba 3 razy! nie spodziewalem
        sie,ze ktos mi to wszystko tak dokładnie wyłoży. ale właśnie o to mi chodzi, o
        radzenie sobie w trudnych sytuacjach, o problemy, nawet te codzienne, zwykłe
        (choćby zepsuty kran)z którymi będę musiał radzić sobie SAM!!! to mnie właśnie
        PRZERAŻA,ale może rzeczywiście to dobra szkoła życia. piękny list, serdecznie
        dziękuje, dał mi dużo do myślenia...
        • Gość: ida Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.bsk.vectranet.pl / *.bsk.vectranet.pl 31.05.05, 23:56
          fajny i szczery z Ciebie kolezka endru2, na 100% sobie poradzisz, trzymam
          kciuki :)
          • mrjulek Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? 01.06.05, 00:36
            Skonczylem studia licencjackie w moim miescie rodzinnym - ale po nich
            stwierdzilem, ze najwyzszy czas sie troche usamodzielnic i wybralem sobie
            studia uzupelniajace dzienne na drugim koncu Polski - autentycznie - to nie
            metafora, bo pochodze z Elblaga, a 'uzupelnialem sie' we Wroclawiu. 1 rok
            studiow we Wro byl ciezki, ale tez swietny. Sam musialem dbac o to, by mi
            wystarczylo pieniedzy, ktore dostawalem od rodzicow. sam musialem poznawac
            zakatki miasta, sam musialem szukac mieszkania - i choc bylo ciezko to nie
            oddalbym tego roku nikomu. Studiowalem dziennie, a w kazdy weekend 'robilem'
            studia podyplomowe, wiec w domu bywalem raz na 2-3 miesiace albo i jeszcze
            rzadziej. Faktem jest to, ze w kazdej chwili moglem liczyc na moich rodzicow -
            np. gdy zafarbowalem wszystkie koszulki na smerfowy kolor - za tel. i do mamy.
            Ale tylko w taki sposob na nich moglem liczyc). Po roku studiow okazalo sie, ze
            wyjezdzam na stypendium zagraniczne - nauczony doswiadczeniami wroclawskimi
            bylo mi o wiele lepiej radzic sobie ze wszystkim, z nowym krajem, z brakiem
            osob, ktore wczesniej znalem, z brakiem pieniedzy itp itd. Ale dzieki temu
            czuje sie o wiele 'sprawniejszy' w dzisiejszej rzeczywistosci: nauczylem sie
            wielu rzeczy, ktorych w domu bym sie nigdy nie nauczyl, bo wszystko by za mnie
            robili rodzice, np: zeby nie uzywac krupczatki do pieczenia pizzy, czy zeby z
            uschnietych bulek zrobic bulke tarta:) Wiec naprawde, jesli masz mozliwosc,
            studiuj z dala od domu (co nie oznacza, zrywaj kontakty, bo ktos musi czasami
            telefoniczne wesprzec w trudnych chwilach). Takie bycie poza domem uczy zycia,
            ale uczy tez prawdziwego szacunku i milosci do rodzicow i rodzenstwa.

            pzdr.
            • Gość: Richelieu* Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.localdomain / 80.48.249.* 01.06.05, 01:58
              Straszne, ale niestety prawdziwe, żeby szacunku do rodziców uczyć się wtedy,
              kiedy ich brakuje. Dziwne, ale zrozumiałe, żeby obsługi siebie uczyć się wtedy,
              kiedy mamy brakuje. Jeżeli pójść dalej to można stwierdzić, że jeśli tak
              elementarnych czynności jak gotowanie, pranie, zapchany zlew, pęknieęta
              uszczelka, czy.. wrzeszczący sąsiad lub własna depresja, nie można załatwić we
              własnym zakresie i że trzeba koniecznie wyjeżdżać, to co musi się stać, aby tak
              niesamodzielny młody człowiek, zaraz po maturze, założył sam własny interes i
              miał na głowie nie tylko skarpetki zafarbowane na różowo, ale skarbówkę,
              sanepid i konkurencję. A to jest w końcu już dorosły człowiek, który drzewiej
              był w pełni dojrzały społecznie, a dziś jakby, no, ten tego.

              We własnym domku, przy własnych rodzicach, też można się nauczyć. Niech no
              który pierwszy włączy pralkę i nie czeka aż matka mu znajdzie brudne skarpety
              pod łóżkiem, wypierze, wyprasuje i wsadzi do szuflady. Matka będzie wiebowięta,
              że syn taki dorosły. Albo niech no przypali pierwszego w życiu kurczaka, Wasz
              przypaleniec będzie ambrozją dla matek.

              Ale jak widać, bez konieczności podjęcia pewnych działań, za chiny nie
              zaistnieją.

              Kiedy trudno w obcym mieście, przy automacie, którego nie potrafimy
              zaprogramować i przy właścicielu, który wynajmuje nam mieszkanie, a
              jednocześnie wyżera naszą ulubioną nutellę z lodówki, w dodatku tęsknimy do
              rodziców, warto uzmysłowić sobie, że te wszystkie problemiki bez trudu
              rozwiązują 12-letnie dzieci z biednych dzielnic. Porównanie krzepiące, bo jeśli
              takie dziecko potrafi to i ja też. Ale czym bardziej będę liczył na wsparcie
              tym dłużej będę się uczył samoobsługi, bo te wszystkie problemy, tak szeroko
              opisywane przez przebywających poza domem, to, kurcze, co to za problemy? Weź i
              zarób kiedy jesteś w 9. miesiącu i nie masz pracy na przykład, to jest problem.
              A nie że, dwudziestolatek, zdrowy jak koń i silny jak wół ma problem z
              rozróżnieniem etykiet na mąkach
              • mrjulek Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? 01.06.05, 09:48
                mialem to ostrzej skomentowac co napisalas, ale stwierdzilem, ze sfrustrowanym
                i czepliwym osobom jak Ty Richelieu* juz nic nie pomoze. Czy mozesz po prostu
                nie wypowiadac sie, gdy masz wylewac jad? Lepiej pracuj nad swoim doktoratem,
                bo sie nie obronisz w terminie...
                • Gość: Richelieu* Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.localdomain / 80.48.249.* 01.06.05, 14:04
                  jad, hehe, zajrzyj na f humorum na wątek "ulubione teksty
                  pseudointelektualistów"

                  A do rzeczy, nie oceniam Ciebie tylko statystycznego dwudziestolatka. Może
                  endriu jest samodzielny i tylko zwyczajnie będzie tęsknić za rodziną. I właśnie
                  pyta się o tą samotność w wielkim mieście, a Wy mu z samoobsługą wyjeżdżacie.
                  Powiedział co prawda, że boi się zepsutego kranu, ale to akurat jest normalne,
                  bo kiedy zaleje sąsiada z dołu to będzie musiał mu płacić za zniszczone tapety,
                  każdy by sę bał.

                  Czepliwy? A czy to jest normalne żeby dorosły człowiek nie potrafił sam o
                  siebie się zatroszczyć? To chyba wstyd że się nie umie, a nie duma, że się
                  umie. Tylko jakoś nikomu do głowy nie przyjdzie zatroszczyć się u siebie we
                  własnym domu, kiedy mama zawsze może doradzić, a przecież dużo szybciej można
                  się nauczyć na dobrym przykładzie rodziców niż na własnych błędach.
              • Gość: ona Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 13:46
                Richelieu moze bys odeszla od kompa bo zgnijesz i śmierdzieć zacznie....
            • quille Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? 01.06.05, 10:16
              a ja w sumie zazdroszczę, bo moi rodzice mieszkją w Krakowie, więc studia nie
              wiązały się z żadną wyprowadzką z domu - wszystko jest po staremu... i trochę
              zazdroszczę, bo zdobyte doświadczenie jest znacznie więcej warte niż komfort, że
              w domu obiadek i aspirynka
              • Gość: kokietka Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 17:29
                Mam nadzieję, że te wypowiedzi przekonały Cie do studiowania daleko od domu.
                Bynajmniej ja uciekałam jak najdalej.. pozdrawiam, życze trafnego wyboru. ;)
    • Gość: Justa Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 23:27
      ej, czlowieku, torun jest zajebisty - spedzilam tam ostatnie 5 lat, pomijajac
      fakt urody samego miasta to klimat, atmosfera i ludzie wprost nieziemscy. w
      lodzi bylam tylko 2 razy i wbrew stereotypom zrobila na mnie bardzo dobre
      wrazenie.
      i wyrwij sie z domu - to naprawde cudowne uczucie, samemu za siebie decudowac i
      zyc czasem bez goracych codzoennie obiadkow - to duzo uczy.
    • Gość: studentka prawa Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 09:52
      Czemu nie masz szans na prawo na UWr? Próbuj, tu naprawdę świetnie się
      studiuje.
      Pozdrawiam studentka
      V roku prawa
    • Gość: Savitree Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.05, 13:04
      mam podobny problem.. mój wymarzony kierunek jest tylko jeden w Polsce.. w
      Poznaniu, 350 km od Katowic, mojego miasta.. boję się, że nie dam rady, bo
      jestem bardzo słaba psychicznie, mam nerwicę, różne lęki, hipochondrię.. boję
      się, że sama, bez niczyjego wsparcia i bliskości się w tym wszystkim zatracę..
      mój chłopak też zdaje do Poznania, ale na prawo i prawdopodobne, że się nie
      dostanie.. bez jego wsparcia nie wiem, jak dam radę. Chcę spełniać swoje
      marzenia i "do odważnych świat należy", pewnie wiele mnie to nauczy, ale
      obawiam się, że będzie trudno, w dodatku będę miała mało pieniędzy, jakieś 500-
      600 zł miesięcznie.. :( czuję, że nie jestem psychicznie gotowa. zobaczymy,
      chciałabym, abyśmy albo obydwoje się dostali, albo obydwoje nie.. zobaczymy,
      czy los będzie łaskawy ;)
    • Gość: stokrotka Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.05, 13:40
      Również miałam ten dylemat, ale zaryzykowałam, wyjechałam i okazało się, że się
      opłacało. A kłopoty da się zawsze przezwyciężyć! Za to jak miło się teraz do
      domku wraca :-) Życzę powodzenia!!
    • Gość: wieniu Re: STUDIA DALEKO OD DOMU? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 00:59
      po misiacu sie przyzwyczaisz :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka