Dodaj do ulubionych

Chcę studiować a nie mogę

09.06.05, 22:31
Czy możecie mi cos doradzić?czy jest możliwość studiowania u nas w kraju
jeśli ktos ma trudna sytuację finansową.Chcąc studiowac dziennie musiałabym
opłacać za mieszkanie ok.300zł + życie,chcąc zaocznie musiałabym mieć
miesięcznie ok.600zł.Co mogę zrobić jeśli Tacie nie wypłacaja od miesięcy
marnej wypłaty/900zł/a chorej mamie moga zabrac rente /500zł/za dwa
miesiące/Sama szukam pracy ale niestety jej nie ma-dostałam propozycję 250 zł
miesiecznie z a8 godz. i jeszcze nie wiem czy to będzie aktualne.Czuję sie
bezradna i nie wiem co mam zrobić ?dlaczego w tej Polsce wszystko jest
nienormalne?Czy może mi ktos cos doradzić
Obserwuj wątek
    • jk Re: Chcę studiować a nie mogę 09.06.05, 22:47
      renty zdaje się wypłacane są w cyklu miesięcznym...

      no ale skoro tak źle jest (finansowo) u ciebie w rodzinie, to skąd komputer i
      dostep do internetu?
      godzina późna, więc kafejka odpada (też z racji opłat za dostęp)
      znajomi raczej też, bo prościej i lepiej się kogoś w realu poradzić niż
      specjalnie pisać na forum (teoretycznie)
      • Gość: kokietka jeśli się naprawde chce wszystko można! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 23:00
        Zgadzam się z jk. Poza tym jak byś studiowała w więszym mieście to i jakaś
        praca by się znalazła (np. pełno jest ofert do pracy w hipermarketach) i to
        napewno nie za 250 zł. miesięcznie. Poza tym jest takie coś co się stypendium
        nazywa.
        • Gość: olo Re: jeśli się naprawde chce wszystko można! IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.06.05, 23:18
          po co się tak czepiać szczegółów?
          dziewczyna sie pyta a niektórzy się w szerloka bawią...
          moim zdaniem, praca w hipermarketach, a zakładam że to studia dzienne to nie
          najlepszy pomysł, przynajmniej na pierwszym roku,bardziej jednak liczyłbym na
          stypendium socjalne, jak masz kiepską sytuacje powinni Ci przyznać.
          • jk Re: jeśli się naprawde chce wszystko można! 09.06.05, 23:22
            to nie czepianie się szczegółów,
            takie wątki były już na tym forum i zawsze była to - nie wiem czy to dobre słowo
            - prowokacja
            więc jeśli już ktoś się bawi, to na pewno nie ja ani Kokietka
      • Gość: ppp Farsa! IP: *.chello.pl 10.06.05, 13:32
        Kimże Ty jesteś, że rozliczasz ludzi ze wszystkiego co mają!?

        Jakie masz do tego prawo wścibska/wścibski idiotko/idioto?!

        Ja też nie mam pieniędzy aby podjąć studia w innym mieście chociaż mam
        komputer, który (to do wścibskiej uwagi jk) został zakupiony na kredyt i mam
        stały dostęp do internetu, co jest dla mojej rodziny wydatkiem mocno
        uderzającym w domowy budżet, ale wartym ponoszenia kosztów. Przypominam przy
        tym, że broadband kosztuje miesięcznie w najtańszych opcjach 40 zł, a
        utrzymanie w obcym mieście 600 zł również w najtańszych opcjach. Chyba widać
        różnicę?

        Nienawidzę ludzi o takiej płytkiej, zawistnej mentalności, obecnej szczególnie
        wśród tego narodu.

        Dla mnie jedyną szansą aby studiować jest wyjazd na saksy w wakacje, bo tylko
        jeśli odłożę trochę pieniędzy to będę miał za co żyć przez semestr. Znalezienie
        pracy w trakcie semestru w Polsce jest trudniejsze, dochód nieporównywalnie
        mniejszy, a w wypadku niektórych kierunków jednoczesne pogodzenie pracy i nauki
        jest niezmiernie trudne.

        Co do stypedndium socjalnego i miejsca w akademiku- byłbym ostrożny, ponieważ
        na niektórych uczelniach doszło do takiej paradoksalnej sytuacji, że stypednia
        przyznawane są dla osób z miesięcznym dochodem 200 zł na głowę w rodzinie (za
        którą to kwotę przecież nie da się przeżyć przez miesiąc w Polsce), a dzieje
        się tak, ponieważ cała masa pazernych studentów fałszuje dochody swojej
        rodziny, odbierając tym samym szansę na stypendium lub akademik osobom, które
        faktycznie bez pomocy finansowej nie są w stanie podjąć studiów, a których
        rodzice pracują w budżetówce, gdzie sfałszować dochód nijak. Stypendia socjalne-
        unijne zaginęły gdzieś pośród biurokracji i korupcji.

        Opcją może być kredyt, chociaż oczywiście trzeba pomysleć nad jego spłatą po
        studiach, co w polskich warunkach jest również bardzo trudne.

        Może moja wypowiedź brzmi pesymistycznie, ale z własnego doświadczenia wiem, że
        mimo wszystko jeśli się bardzo chce to się uda. Trzeba tylko znaleźć w sobie
        dość dużo siły, zapału i motywacji do tego, żeby pokonać trudności oraz
        kluczowej w zdobywaniu środków- zaradności.

    • Gość: ingrid Re: Chcę studiować a nie mogę IP: *.180.169.196.fdl.wi.charter.com 09.06.05, 23:26
      Możesz mieszkać w akademiku-kosztuje znacznie mniej niz 300 zl. Dostaniesz
      stypendium socjalne i doplate do zawaterowania. W duzych miastach sa agencje
      pracy tymczasowej
      praca.gazeta.pl/praca/1,47366,332830.html
      W Poznaniu np. możesz bardzo latwo dostac prace w Auchan, placa 5.50 za godzine
      na reke, sama decydujesz ile chcesz pracowac, poza tym mozesz byc barmanka lub
      kelnerka, moi znajomi nie mieli problemow ze znalezieniem pracy i godzili to ze
      studiami dziennymi.Wszystko zalezy od ciebie. Moja kumpela miala 400 zl na
      miesiac i dawala rade, mieszkala na stancji. Jesli nie bedziesz studiowac to
      nigdy nie wyjdziesz z biedy, przemysl to. Jesli masz jakies pytania to pisz i
      nie przejmuj sie zlosliwcami. Zawsze mozna sie starac o zapomogi na uczelni ze
      wzgledu na trudna sytuacje finansowa- ja dostalam kiedy zlikwidowali fundusz
      alimentacyjny ZUS-u.No i jest jeszcze kredyt studencki- zapewne sie
      kwalifikujesz.
      • Gość: ixii Re: Chcę studiować a nie mogę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.05, 11:01
        he ja też tak mam...
        ale przecież są KREDYTY STUDENCKIE
        ja biorę+stypendium socjalne+pensja z jakiejś pracy=będę żyła lepiej niż moja
        rodzina.
    • Gość: Tawananna* Re: Chcę studiować a nie mogę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 08:43
      1. akademik - jest tańszy niż 300 zł, zwłaszcza, że pewnie dostaniesz dopłatę
      do akademika z uczelni (dokładna suma zależy od uczelni)

      2. stypendium socjalne (wysokość zależna od uczelni)

      3. praca - w dużym mieście łatwiej ją znaleźć. 250 zł - nawet za ulotki dają
      więcej ;). Markety ciągle szukają pracowników i tam w zasadzie zatrudnienie
      masz zagwarantowane, a możesz jeszcze rozglądać się za czymś innym. Na pewno
      uda Ci się coś poszukać.

      4. korepetycje - jeśli czujesz się na siłach, by ich udzielać, to całkiem dobry
      sposób zarobienia dodatkowych pieniędzy. Jeśli uda Ci się znaleźć choćby
      jedneog klienta, to masz 15-20 zł tygodniowo czyli nawet 80 zł miesięcznie.

      5. kredyt studencki - to rozwiązanie ma więcej minusów, ale warto o nim
      pamiętać.
    • Gość: fifi Re: Chcę studiować a nie mogę IP: w3cache.* / *.2-0.pl 10.06.05, 12:11
      Jedna z moich studentek, która na II roku studiów stanęła przed podobnym
      problemem, wzięła urlop dziekański i pojechała do pracy na rok do Francji
      (studenci mają duże ułatwienia). Wróciła zadowolona z życia, pełna chęci do
      studiowania, i dodatkowo nauczyła się francuskiego.
    • Gość: heh Re: Chcę studiować a nie mogę IP: *.dickensa.waw.pl / *.crowley.pl 11.06.05, 13:03
      Skoro będziesz opłacać mieszkanie, znaczy wybierasz siędo większego miasta (w
      mniejszych jest średnio ze studiami). A w sporych miastach naprawdę nie jest
      tak trudno o pracę...
    • Gość: as Re: Chcę studiować a nie mogę IP: *.aster.pl 11.06.05, 13:28
      Ewax,to wszystko zależy od tego,w jakim mieście chciałabyś studiować.I np jeśli
      chodzi o Warszawę, to niestety ale muszę Cię zmartwić,ale te 300zł za akademik
      + życie wyniosłoby bardzo dużo.Takie są tu realia.No ale nie o tym chciałam
      pisać.Z pracą powyżej 250 zł w Warszawie naprawde nie jest
      trudno.Np. "rozdawacze" gazet porannych,bezpłatnych dostają coś ok.6 zł za h.Co
      prawda nie jest to praca przez 8 godzin dziennie,ale jakieś pieniazki z tego
      dadza sie uzbierac.Poza tym są jeszcze stypendia naukowe,jak sie przycisnie to
      mozna je zdobyc.Kredyt studencki odradzam bo potem naliczaja takie
      oprocentowanie ze głowa mała.Napisz w jakim miescie chciałabys studiowac to
      moze cos jeszcze doradzimy.
      • Gość: kk Re: Chcę studiować a nie mogę IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.06.05, 13:35
        jak nie masz kasy to nie idziesz do Warszawy, tylko do innych miast. np Kraków w ktorym nie dosc ze jest taniej to jeszcze uczelnie lepsze :P
        • Gość: kk Re: Chcę studiować a nie mogę IP: *.bydgoska.krakow.pl 11.06.05, 13:47
          a co do studiów, to cóż... na razie to najważniejsze, żeby ci rodzice wogle pozwolili studiować niech dadzą ci szansę tzn oplacą egzamin wstępny tam gdzie chcesz...
          ja bym ci polecał kredyt studencki. wiaze sie on z pewnym ryzykiem tzn nie mozna powtarzac roku bo kredyt przepada itd. ale jesli jestes tak zdeterminowany zeby studiowac to pewnie cos takiego ci nie grozi.
          a co do samej splaty... jesli ktos sie o to boi to po co idzie na studia ? studia maja dac ci lepszy start. pomoc w znalezieniu lepszej pracy. jak bedziesz pracowal to i splacisz kredyt. poza tym czasami mozna sie ubiegac o anulowanie splaty czesci kredytu.
    • Gość: Richelieu* Re: Chcę studiować a nie mogę IP: *.localdomain / 80.48.249.* 11.06.05, 15:09
      idź do pracy i zarób na studia. Są miliony tych, co żyją poniżej minimum
      socjalnego i spośród nich wywodzi się wielu studentów. Wiem, że dzieci, którym
      rodzice opłacają życie do 24 rż i dłużej mają łatwiej, że idą na kolejne
      studia, na podyplomówki, na gratisowe staże w dobrych firmach, bo rodzic płaci
      za ich życie. Głupio powiedzieć, trudno, już tak jest, ale co powiedzieć
      innego. Mnie zawsze pocieszał fakt, że są tacy, że mają gorzej, a mimo to
      potrafią. Kretyńskie to pocieszenie;) A mają gorzej, bo mogą być wygnanym z
      domu, meiszkać w OSP, u ciotki kretynki każącej sobie płacić niebotyczne sumy
      za kawałek pokoju. Różnie ludzie żyją. Roznoś ulotki, stój na promocjach po 12
      h, zostań akwizytorem, zarób na bilet o Londynu, tam sprzątaj lub kelneruj, 4,5
      funta za godzinę to nie byleco. I przyjedź i idź na studia za rok.
      • pola22 Re: Chcę studiować a nie mogę 11.06.05, 21:23
        Na początek kilka dobrych rad. Zdawaj na studia dzienne oczywiście, jak sie
        dostaniesz od razu pisz podanie o akademik i stypendium socjalne (znam tylko
        realia krakowskie - akademik 260 zł, przy niskich dochodach można pisac o
        podwyższenie socjalnego). Czy twój tata pracuje legalnie?Jezeli tak to gorzej,
        bo nie mozesz przeciez wykazać, że mu nie płacą, ale spróbuj wcisnąć do podania
        opisana na zwykłej kartce sytuację, moga nie przyjąc, bo to nie jest urzędowy
        świstek, ale jak sie troche popłaszcysz i będziesz upierdliwa, to dasz radę. W
        akiademikach mozna się starac o pracę przy sprzątaniu, ciężka robota, ale
        zawszre coś, proś u dyrektora danego akademika (szturmuj osobiście z podaniem,
        lepszy efekt niż zostawiać jakiejś bezdusznej sekretarce i wszędzie ze
        szczegółami opowiadaj swoja historię rodzinną i podkreślaj chęc do studiowania.
        Wiem, że akademiki teraz nie są najtańsze, ale tam jest inny klimat niż w
        mieszkaniach - z głodu nie umrzesz, w najgorszym razie jak juz z wyczerpania
        zemdlejesz, to cie nakarmia, a nie wyrzucą za niedokładanie sie do czynszu -
        zartuję, ale w tym coś jest.
        Żeby sie nie rozpisywać, moja rada:
        1.zdawać na dzienne
        2. podanie o akademik + podanie o socjalne (dowiedz sie co trzeba złozyć sama,
        będzie troche latania po urzędach, jak twoja mama straci rente, to jest to
        dochód utracony i go odlicza...)
        3.szukaj jakiejs roboty na wakacje, bo pamietaj pierwszy rok jest ważny i
        tyrając miożesz (ale nie musisz) nie mieć czasu na nauke.
        Poza tym choć spróbuj, jak ci będzie źle, to wrócisz do domu i zastanowisz sie
        co dalej, przeciez na razie nie masz nbic do stracenia - spróbuj, boze jaki ja
        banał napisze, cieszyc sie tym stanem, bo nie mieć nic do stracenia to jest
        równoznaczne z zajebistym poczuciem wolności (pamietam siebie jak zaczynałam).
        Dodam, ze ja studiuje dwqa kierunki, jestem mamą slicznej dziewczynki i jeszcze
        troche dorabiam, no i nie jestem taka strara mam 22 lata - i mam bardzo duzo do
        stracenia :-)a to czasem przerazajace. Napisz do mnie na priva
        pola22@gazeta.pl, bo chętnie sie dowiem co postanowiłaś, nawet jeśli bedzie to
        coś dalekiego od moich rad.pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka