Gość: Lp Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.11.05, 23:32 Wiesz co, kariera to chyba wlasnie przeskakiwanie tych szczebelkow. Zawsze mozesz zostas artysta, ktory zyje dla wlasnej idei a nie dla kariery. Moze pojechac do lasu i tam zamieszkac - alternatow jest sporo. Lp,ON. Odpowiedz Link Zgłoś
batmannn skąd to znam?... 08.11.05, 00:12 Znajomi mi mówią, że to depresja jesienna... albo zmęczenie... że to minie... ale mi się wydaje, że to życie. Zdecydowanie Cię rozumiem... w tej chwili jestem na pierwszym roku studiów, więc dokładnie wiem co przechodzisz... i co czujesz... Dokładnie rok temu, jeszcze w liceum, kiedy powinienem grzecznie siedziec przy książkach i przygotowywac się do matury, miałem taką samą załamkę... Też się zawsze dobrze uczyłem... byłem dumą rodziców, itd. ... a tu nagle stwierdziłem po co to wszystko... na cholere... jedyne co wiedziałem, to to że kompletnie nic mi się nie chce... że mało co sprawia mi radośc... z tego co pamiętam, to cały październik, listopad i grudzień najzwyczajniej w świecie przespałem.... poważnie... normalnie nie potrafię w ogóle zasnąc w dzień, a tu nagle codziennie po szkole jadłem obiad i szedłem spac... wstawałem na kolację, wracałem do swojego pokoju, do północy albo i dłużej siedziałem przed kompem na GG (co miało m.in. udawac, że się uczę) i wracałem do łóżka... i tak dzień w dzień... najlepsze jest jednak, że w tym ostatnim roku nauki miałem najlepsze stopnie... i nie miałem nigdy wcześniej (w liceum) tak dobrej średniej... w dodatku całkiem nieźle poszła mi matura... no i dostałem się na studia... załóżmy, że te wymarzone... Teraz jednak sytuacja się powtarza... znów mam doła, który trwa więcej niż jeden dzień... nie potrafię się uczyc... nic mi się nie chce... nie widzę sensu w tym wszystkim... wszystko neguje... i zwyczajowo uciekam w świat filmów, książek i marzeń... Takie jest chyba życie... ale pytania, które stawiasz są jednak dla mnie nadal za trudne... choc w pełni się z Tobą identyfikuję... Cóż... pozdrawiam... i życzę powodzenia... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lukasz Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.mnc.pl 08.11.05, 00:33 Może będę szablonowy ale wykształcenie to podstawa. Jeśli komuś wydaje się że zrobienie sobie rocznej przerwy to dobry sposób to się mocno zdziwi ile można zapomnieć przez rok (oczywiscie sa wyjatki) Zaczalem pracowac na 4 roku studiow na pelen etat. Zycia prywatnego nie mialem zadnego ale teraz tego nie zaluje. Teraz wszystko to sobie odbijam. Mam ekstra dziewczyne. W pracy non stop gdzies wyjezdzam. Ostatnio bylem w San Franciso. Bo nic tak nie daje statysfakcji z zycia jak poczucie ze dobrej wykonaniej roboty. We wszystkim trzeba znalesc zloty srodek. Odkad sie uniezaleznilem od rodzicow czuje sie wolny. Chce jaka rzecz to sobie kupuje. Mam urlop to jade sobie gdzie chce (oczywiscie bez przesady:)). Nic tak czlowieka nie niszczy jak bezsilnosc i brak zajecia. Jak sie komus wydaje ze zycie mozna przezyc bez stresow to powodzenia. Ale jak wiadomo kazdy sobie wybiera droge w zyciu. Zycze wszystkim aby poszli ta wlasciwa jaka ona by nie byla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szmaja Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 00:51 wez sie wyspij. i wiesz co? chyba (!!!) troche przesadzasz... 3 sprawdziany, milion kartkowek... taaa, to moze odpusc? moze nie musisz byc na wszystko perfekcyjnie przygotowana (chociaz slabo mi sie chce wierzyc w to, ze jest tak strasznie)? naprawde, przespij sie i ogarnij :) i to jest naprawde dramat, ze szkola, to jedyne, co masz. warto miec cos, co zostanie po niej. pomysl o tym i nie tragizuj, tylko dzialaj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 02:05 Napisze Ci jak było u mnie. Nigdy nie garnąlem sie do nauki, zawsze byłem przeciętniakiem, przeciętne liceum, przecietne oceny, maturę też zdałem przeciętnie. Po niej oczywiscie nie wiedzialem co robic, zastanawiałem się tak długo, aż mnie zima zaskoczyła. Zrobilem staż w jakims dupnym zakładzie usługowym gdzie przez pół roku siedziałem na tyłku i nie robiłem zupełnei nic. Kończyły się wakacje wiec trzeba było znaleść sobie szkołę. Wybralem to co interesowalo mnie od zawsze - grafike. Wiec poszybowalem do stolicy i skonczyłem 2 letnie studium w tym że kierunku. Miałem zostac tam i znalesc sobie stałą - niekoniecznie dobrze płatna prace. Jednak postanowiłem wrócić do siebie, bo w sumie to taki zawód gdzie nie muszę nawet wiedzieć jak wyglada zleceniodawca, wszystko jest omawiane mailowo ew. telefonicznie. Zrobilem pare projektow, nie powiem nawet nieźle płatnych i jestem z nich cholernie dumny. Ale jakiś czas temu wpadłem na dobry pomysł, otworzyłem swój interes - co wydawać by się mogło w małej zapadajacej się mieścinie równe jest ze strzeleniem sobie samobója. Zaryzykowałem, udało się, firma z miesiąca na miesiąc coraz lepiej prosperuje, a ja sam (można wytknąc mi zadufanie i pyche) potrafie zarobic w miesiąc tyle ile moji rodzice w pol roku - i to w wieku 24 lat. Dalej pracuje jako grafik, daje mi to niezwykła satysfakcje i czesto robie to "społecznie", bo żyje głownie ze swojej jednoosobowej firmy. Tak więc nie żałuje, że nie wybralem jakiegoś tam stanowiska w jakiejś tam redakcji/wydawnictwie za jakieś tam pieniądze, postawilem na swoim, bylo warto. Żyje mi sie dobrze, robie to co lubie, nie przepracowuje się, a wolnego czasu mam bardzo dużo. Słuchaj siebie, nie innych, bo to Ty najlepiej wiesz na co cię stać i co chcesz zrobić ze swoim życiem. Rodzice napoczatku też pchali mnie do ułożenia sobie w typowy sposób - 8 lat studiów -> własna kanciapa na jakimś blokowisku -> jakaś bzdurna posada za jakieś śmieszne pieniądze -> rodzina. Teraz przyznają mi racje, uszy do góry. Odpowiedz Link Zgłoś
borrus Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! 08.11.05, 07:10 No i mamy klasyczny przyklad - hormony zabuzowaly w głowie i w d...i już po panience. Tylko by łazila po skalach i szukala tego czego nie zgubila, zamiast przysiąść fałdów przed maturą. A to przecież jej przyszlość, nie nasza... Wszyscy ci pseudomondrale którzy Ci tak z serca doradzają zapomnieli Ci tylko powiedzieć że brak wyksztalcenia to z reguly kilkanaście godzin codziennie w okienku na poczcie lub w kasie sklepowej na "stare" lata. Wątpić Wątpiaca możesz, możesz nawet pomarzyć o lataniu pod chmurami ale weż sie za siebie i zrób porzadek ze swoim życiem. Odpowiedz Link Zgłoś
darkuss IGNORANT czy co ??? 08.11.05, 07:43 Nie widzisz, że dziwczyna ma problem? Bluzgać każdy potrafi. Tu chodzie o to, żeby pomóc... Przecież każdy (inteligentny) młody człowiek staje nad przepaścią.... Odpowiedz Link Zgłoś
borrus Re: IGNORANT czy co ??? 08.11.05, 13:44 darkuss napisał: > Nie widzisz, że dziwczyna ma problem? Bluzgać każdy potrafi. Tu chodzie o to, ż > eby pomóc... Przecież każdy (inteligentny) młody człowiek staje nad przepaścią. Sam jesteś ignorant.i to całkowicie pozbawiony zdolności logicznego myślenia ( ..Dziewczyny w jej wieku wychodzą za mąż, uczą się lub pracuja i są szczęśliwe, ale nie dlatego że los dal im więcej niż innym ale dlatego że potrafią sie cieszyć nawet z drobnych rzeczy... A tu - w tym przypadku mamy do czynienia z rozpuszczoną pannicą która sama nie wie czego pragnie, a jej dorosłość sprowadza się do odpowiedzi na pytanie jak sprawić aby rodzice nie cofnęli jej finansowania.. Jeżeli naprawdę czegoś pragnie ( w co szczerze wątpię)powinna dążyć do realizacji swych marzeń bez oglądania sie na innych. Natomiast realizowanie swoich pragnień kosztem innych nazywa sie pasożytnictwem.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pocieszyciel Pociesze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 07:28 Pociesze Cię, jeśli pójdziesz na "dobre studia" które i tak nie będą Twoim zainteresowane nie znajdziesz dobrej pracy, jeśli czegoś nie lubisz to masz szanse na robote za max. 2tys zł i koniec. Bierz studia takie aby były zgodne z Twoimi zainteresowaniami a wierz mi znajdziesz dobrą pracę i Cię docenią (przykład to z pseudo informatykami po studiach którzy nie wiedzą co to Cisco i biadolą potem że praca za 800zł, jeśli to nie ich zainteresowanie, nie znają się na tym tak na prawdę to mogą robić najprostsze rzeczy z tej dziedziny czyli serwis, składanie kompów itp. pierdoły). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: podroznik GAP YEAR IP: *.adsl.inetia.pl 08.11.05, 07:48 A co powiesz na przerwe? ;) Najpierw kilka miesiecy w Anglii by zarobic troche pieniedzy, a potem podroz Twego zycia :) Na zachodzie cos takiego jest bardzo popularne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: podroznik Re: GAP YEAR IP: *.adsl.inetia.pl 08.11.05, 07:49 Po tym roku poznasz lepiej siebie i swiat. Bedziesz lepiej wiedziala co chcesz w zyciu robisz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prawniczek Re: GAP YEAR IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 08.11.05, 07:53 Dalej jazda do roboty j... nieroby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ojojoj Re: GAP YEAR IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 11:40 toć robotu i nas ni ma, i co ty na to powiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieco_starsza Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.lagisza.pke.lan / *.pke.pl 08.11.05, 08:17 Rozumiem Cię, mam syna w Twoim wieku, tj. przed maturą. I chociaż wszelkimi możliwymi sposobami przez cały okres jego nauki w "dobrym" liceum starałam się namówić go do nieco lepszych ocen, on lubi zabawę i - jak to nazywasz - wolność.Jest zbuntowany, jak wszyscy ludzie w jego wieku i dlatego nieśmiało staram się mu przypomnieć, że to, że może uczyć się teraz w dobrym liceum, że ma to, czego potrzebuje (mam na myśli zaplecze materialne) oraz że może myśleć spokojnie o studiach, możliwe jest dlatego, że kiedyś ja pokonałam podobne opory. Mam teraz dobrą - wcale nie nudną pracę w przemyśle. Jestem inżynierem i robię to, co lubię - uzdatniam wodę dla celów energeytcznych, oczyszczam ścieki. Praca dała mi wiele możliwości - rok temu zrobiłam doktorat (jako pracownik przemysłu, nie uczelni). Czasem coś publikuję, dałam też kilka wykładów słuchaczom studiów podyplomowych... A przede wszystkim, jako samotna matka, wychowałam syna i zapewniłam mu dobre dzieciństwo i możliwość startu w dorosłe życie. Ale nie o to chodzi, żeby się chwalić. Chcę Ci tylko powiedzieć, że czasem warto się przezwyciężyć, pomimo zmęczenia i znudzenia. Z perspektywy czasu te nużące chwile i rozterki wyglądają inaczej. Zresztą zrozumiesz kiedyś, że nużący i wyczerpujący okres przed maturą wcale nie był takim najgorszym momentem Twego życia. I nie daj zwieść się temu, co złudne. Praca w innym kraju przez rok będzie tylko ciężką pracą fizyczną. Będziesz tam człowiekiem drugiej kategorii - wyrobnikiem czy służącą. A chyba nie o tym marzysz? Nikt Cię tam nie zaprosi do zabawy i zwiedzania. Jest wielu, którzy wrócili bardzo rozczarowani... Idź spokojnie swoją drogą, skup się na tym, co ważne i punktowane na kierunku studiów, który sobie wybrałaś. Znajdź czas na rozrywkę, ale nie zatrać się w zabawie. Wtedy fajnie przeżyjesz swoją młodość. Będzie ok, zobaczysz... Powodzenia! :) Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! 08.11.05, 09:32 Rok przerwy na cos naprawde fajnego, wyjazd na przyklad, taka przygoda na cale zycie i naladowanie akumulatorow na studia - w koncu stwierdzisz, ze studia to nie taka glupia sprawa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 09:36 Wiem o czym piszesz, poniewaz moje dziecko zadaje mi podobne pytania. Chwilami trudno mi nie zgodzic sie z waszymi racjami. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze liceum to koszmar wiec ukonczenie liceum to juz spory sukces(ten nudny etap w zyciu juz nie wroci). Studia nie sa koniecznoscia, zwlaszcza ze nie ma juz ograniczen wiekowych, wiec w teorii mozesz studiowac po 30tce ale jako kobieta, ktora byc moze zalozy rodzine mozesz nie podolac ze wszystkim, a potem trudno jest nadgonic stracone szanse. Lepiej trzymaj sie utartych sciezek a jesli po drodze zobaczysz lepsze wyjscie z sytuacji to przeciez mozesz zmienic plany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość No napewno IP: *.elblag.dialog.net.pl 08.11.05, 10:30 I co z tego że weźmiesz rok przerwy to nic nie zmieni, zobaczysz jak żyją ludzie w innych krajach i żal ci będzie wracać do Polski, bo tutaj sie nic nie zmieni przez nastepne kilka - kilkanaście lat. I co wtedy powiesz? Pójdziesz na studia na których większośc ludzi i tak mysli o wydostaniu się z tego kraju, czy udasz że tego nie widzisz i całe swoje życie spędzisz na poszukiwaniu zajęcia które będzie cię satysfakcjonowało. przecież większość ludzi wypowiadających się na tym forum dobrze wie że studia nie są tak naprawdę konieczne aby zrobić coś konkretnego w swoim życiu. nie chce być żadnym "wujkiem dobra rada" ale wydaje mi się że najprostsze metody są najlepsze, nie rozmyślaj za dużo bo i tak nic nowego nie wymyślisz, zrób to co przyszło ci najławtwiej i najszybciej do głowy, jakiś najszybszy pomysł. poczekaj na rozwój sytuacji i zobacz co z tego wyniknie. Większość ludzi po studiach i tak "zajeżdża" się w życiu bo zawsze będą myśleli że mogli robić w życiu coś bardziej konkretnego. Taka pogoń za utraconym szczęściem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s religioznawstwa Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.consoft.com.pl 08.11.05, 10:06 idź na studia - 4 miesiące robisz co chcesz, 2 tygodnie nauki do sesji, potem znowu 4 miesiące robisz co chcesz, znowu 2 tygodnie nauki a potem już tylko 3 miesiące wakacji. a co najlepsze jeszcze ci za to płacą(stypendium) ja w liceum mialem same 2, na maturze też, a na studiach średnia 4.55, i 300zł stypendium a jak jeszcze trafisz na fajne studia jak ja, to ci mądrzy ludzie będą opowiadac o fajnych rzeczach Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kajja Nie zgub tego pytania. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 11:29 Dobre, bardzo dobre pytania. Po co to wszystko? Pochodzę z inteligenckiej, tzw dobrej rodziny. Nie, w żadnym razie bogatej. Od dziecka słyszałam o dobrodziejstwach nauki. Pięłam się wyżej i wyżej, zbierając dobre oceny i paski. Skończyłam studia. W tym roku. Rzekomo dobry i atrakcyjny kierunek. architektura. Co mi dały? Przekonanie, że jestem zerem. Że o cokolwiek zamierzam zawalczyć i tak jest skazane na niepowodzenie - przez opór systemu, w który zostałam włączona. Tego nauczyły mnie uczelniane "autorytety". Czego nauczyłam się tam sama? Że ludzie są nieszczęśliwi. Wszyscy - czy profesorowie czy studenci. Każdy swoją dawką nieszczęścia. Że ludzie mogą być szczęśliwi - mimo całego bagażu nieszczęść i przykrości. Że są sprawy, o które warto walczyć, mimo że walka jest z góry skazana na niepowodzenie. Po co - dla szacunku dla samego siebie. Że jest wiedza prawdziwsza od tej serwowanej w szkolnych podręcznikach. Poznałam przyjaciół, męża, mnóstwo wartościowych ludzi. Profesora, który w obronie wartości, czy ludzi kładzie na szalę swoją karierę. Jeśli mogę dać Ci radę - nie idź na studia, o których Ci mówią - mają przyszłość. Nie idź na studia, o których wiesz tylko to, że dają szansę na dobre (nudne) stanowisko. Idź na studia, które Cię naprawdę interesują. Nawet wtedy gdy inni pukają się w czoła, czy Ci oradzają. Mimo pozorów przegranej wygrasz życie. Ja próbuję odzyskać swoje. Kiedyś chciałam być lekarzem lub chemikiem. Zostałam architektem, który nie kocha tego co robi. Dziś jestem nauczycielem. Jest to bliższe lekarzowi niż architekt. Bliższe sercu, które zgubiłam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: matka Re: Nie zgub tego pytania. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 16:42 Jak czytam takie wypowiedzi to wydaje mi sie, ze mlodsze pokolenie jest tak bardzo bezwolne i apatyczne. 'Dobry zawod' typu architekta w panstwie gdzie system zmienia sie, nie ma przyszlosci (jesli myslalas o 'narodowej' architekturze) ale przeciez wolny rynek daje ci szanse robienia projekow dla kogo chcesz i jak chcesz. Jest duzo malych firm, ktore sobie radza. Jako kobieta przypuszczam, ze nie radzisz sobie z rodzina i praca. Ukonczenie studiow nic nie gwarantuje jest tylko licencja do wykonywania zawodu. Zadbaj o swoj czas, zbadaj rynek i projektuj!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Nie zgub tego pytania. IP: *.wse.krakow.pl / *.wse.krakow.pl 09.11.05, 10:19 Czy na początku studiowania architektury byłaś pełna entuzjazmu? Czy "opór systemu" (jak rozumiem tego środowiska architektonicznego i panujących w nim praw) sprawił że się zniachęciłaś? Czy rzeczywiście jest tak trudno uprawiać zawód architekta? Skąd przekonanie że jesteś zerem, przecież to prestiżowy kierunek, więc ukończenie go to chyba powód do dumy :) I jeszcze jedno pytania: czego uczysz jako nauczyciel ? :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matka2 Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.ac.tuniv.szczecin.pl 08.11.05, 10:50 Moj 19 letni syn ma tez taki okres zwatpienia i czasami nie potrafie pokazac mu alternatywy do tych watpliwosci. To chyba normalne w tym wieku. Prawie dorosly a nadal dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mysia Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 11:05 ja mam 27 lat i prawie skończone studia na dobrej uczelni, ale na pewno nie jest to to czym sie zajmować i tu jest problem, wciąz nie wiem co chcę robić gdyż zabrnołem w to bagno tak daleko. Rób na to na co masz ochotę nie stracisz tyle czasu co ja i nie będziesz w tym samym punkcie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kajja Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 11:46 Jeśli bycie dzieckiem oznacza umiejętność zadawania ważnych pytań, to znów chcę nim być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SławojW Ech te przyjemności IP: 212.160.172.* 08.11.05, 12:19 Doskonale Cię rozumiem. Ale Ty mówisz o szczęściu kojarzonym raczej z przyjemnością, (i tylko), co nie jest Twoją winą ze względu na Twój młody wiek. Dopiero gdy podrośniesz to do szczęścia należy dołożyć a) poczycie bezpieczeństwa b) poczucie stabilności finansowaej (niezależności dzięki której marzenia/przyjemności można realizaować) c) poczucie wartości własnej osoby, wartości własności, itd. Twoi rodzice doskonale to wiedzą i chćą żebyś Ty się tego nauczyła. A co do szkoły - na dziś to jedyne miejsce które pokazuje horyzonty (lepiej lub gorzej), chcąc przygotować Cie do życia, ale nie tylko chce Tobie pokzać też to, co może Ciebie zainteresować, co może być Twoją pasją. Prawdą jednak jest że robienie studiów tylko z wyrachowania dla lepszej roboty bez zainteresowania (pa nawet pasji) dziedziną jest bez sensu. Bardziej cenię fachowca szewca, który robi swą robotę z pasją niż magisterka, który nie wie jak i po co został tym mgr. Pozdrawiam Slawek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: the_outsider Re: Ech te przyjemności IP: 84.238.30.* 08.11.05, 12:34 to pytanie co do sensu zycia to dopiero poczatek drogi zwanej samoswiadomoscia. nie doswiadcza sie tej wiedzy z dnia na dzien. wazne ze proces sie zaczal a odpowiedzi sa a horyzoncie. wazne ze masz dobre pytania, bez nich nie byloby dobrych odpowiedzi. badz cierpliwa. przyjdzie. na pewno. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Teba Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.plusgsm.pl 08.11.05, 12:30 EEEE... kiedyś nadejdzie dzień gdy obudzisz się rano i stwierdzisz, że świat jest jednak piękny, wtedy również zaczniesz dostrzegać plusy. W liceum wiele osób miewa dołki tego typu, ważne żeby się nie poddawać a nauczyć się czerpać radość z rzeczy drobnych. Ludzie mają większe zmartwienia. Masz sprawdziany, nauka zajmuje Ci każdą wolną chwilę? A pomyśl o tym, że masz możliwość uczenia się, zdobywasz dobre stopnie, jesteś zdolna, inteligentna, poszerzasz swoje horyzonty. Z dnia na dzień zdobywasz nowe doświadczenia, nauka przynosi efekty, a nie każdy jest w takiej sytuacji. Uczysz się po to żeby dostać się na studia? Prawda, po to też, ale nie tylko!! A nie czujesz takiej wewnętrznej potrzeby samodoskonalenia, czy nie uczysz się przede wszystkim dlatego by się czegoś dowiedzieć, by się rozwijać, by być lepszym człowiekiem. Może dostanie się na studia jest tylko suplementem. Ile jest osób które chciałyby chodzić do szkoły, a nie mogą? Nie masz czasu dla przyjaciół? Dla nich zawsze jest czas, chociaż chwila, ale z tej chwili już można zacząć czerpać radość. Piszesz, że masz po 3 sprawdziany dziennie - to normalne wiele osób przez to przechodzi. Ja również w lo nie miałem łatwo, ale zawsze dawałem radę i powiem więcej nigdy nie zarywałem nocy, zawsze znajdowałem czas dla przyjaciół, zawsze odkładałem trochę czasu na odpoczynek, spacer, wycieczkę, jakieś małe szaleństwo, na koniec wyszedłem z bardzo dobrym świadectwem i dostałem się na wymarzone studia na UJ-cie. Nie chodziłem do byle jakiego liceum, wręcz przeciwnie. Nie załamuj się, czekaj i spróbuj popatrzeć na swoją codzienność z innej parspektywy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Galleahad Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.magma-net.pl 08.11.05, 12:51 Fakt, takie chwile zwątpienia się zdarzają. Ja pamiętam szkołę podobnie. Z wyścigu szczurów wyłamałem się na 1. roku studiów ekonomii. Poszedłem do Kolegium Nauczycielskiego Języka Niemieckiego i na Germanistykę. W końcu niemieckim interesowałem się od zawsze, a też wiem, że jestem w tym dobry. Obecnie kończę studia, szykuję się do rozpoczęcia doktoratu. Może to nie jest alternatywa dla studiów, ale alternatywa dla codziennej nudy za biurkiem. Praca na uczelni nie wymaga codziennej, 8-godz. obecności, zarabia się niestety mniej, ale co tam... Mam tyle wolnego czasu, że mogę praktycznie w dowolny weekend wyskoczyć w ulubione Tatry, albo na rower i poczuć wolność. Zastanów się, co chcesz w życiu robić, albo czym się interesujesz... Od znalezienia celu się zaczyna. Dla mnie celem jest szczeście w rodzinie, praca naukowa, góry i zdrowie. Dróg jest tysiące, zobacz, która Tobie odpowiada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka sama Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 13:32 Uczyłam się w słabym liceum i studia zawsze były moim marzeniem. Przyszły egzminy,stres że właśnie nastała szansa dla mnie no i oblałam całkowicie. Potem małe załamanko, i myśl co ja teraz ze sobą poczne. Odpowiedźprosta poszłam-do pracy. Niestety trafiłam z deszczu pod rynnę. Dostałam pracęw firmie zajmującej się sprzedażą bezpośrednią. Zaszdy działania polegające całkowicie na manipulacji nietylko klijentem ale głównie to pracownicy byli zmanipulowani przez szefa. Nie miałam czasu dla moich bliski, zresztą w końcu przestali być mi potrzebni. Liczyła się firma, osiągane wyniki i to by nalezeć do tej "elity". Dopiero przyjaciele niemal siłą wyciągneli mnie z tej klatki. Pomogli mi zrozumieć że nikłą szansą awansu byłam mamiona, po to abym stała się wydajniejsza. Odeszłam. Teraz studiuję ale nie po to by zdobywać kolejne szczeble kariery ale po to aby stać się bardziej świadoma świata mnie otaczającego. Może gdybym uczyła się w lepszym liceum to nie miałabym takich doświadczeń? Ale teraz może nie umiałabym dostrzec piękna wolności jaką dają mi studia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stokrotka29 Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: 195.136.92.* 08.11.05, 13:36 z calym szacunkiem ale dla ciebie najlepsza alternatywa teraz bylby psycholog wyglada ze zlapalas z przepracowania niezlego dola ale to minie a jesli chodzi o twoje pytanie to dla studiow nie ma chyba w polsce zadnej alternatywy jesli chcesz potem przezyc jakiekolwiek szczesliwe chwile /na bezrobociu ihc nioe znajdziesz/pozdrawiam :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Banderas Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.pwpw.pl 08.11.05, 14:11 Do borrusa: nie zawsze ukończenie studiów /nawet dwóch kierunków/ gwarantuje ciekawą "nieokienkowo-pocztową" pracę. Właśnie myślę o zmianie profesji, bo rutyna w dobrej firmie za dobre pieniądze czasem jest ciężka do wytrzymania, a ludzie przypominają automaty do roboty. Ja nie daję sobie wyprać mózgu i zamienić sie w cyborga, ale to sporo kosztuje... WRESZCIE CHCĘ SIĘ POCZUĆ OSOBĄ KOMUŚ POTRZEBNĄ, a nie tylko automatem firmowym. Studia jakoś mnie nie zabezpieczyły przed pracą w dużej mierze rutynową i monotonną, a awanse są dla wybrańców, zasady awansowania są zresztą otoczone mgłą tajemnicy, często zamiast awansować swoich pracowników, firma przyjmuje osoby z zewnątrz, zapewne tak łatwiej i taniej.... Mimo wszystko życzę Wam /i sobie/ powodzenia w tym dzisiejszym świecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Student Wiele możliwości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 14:53 Z pewnością jest wiele możliwości - tylko trzeba poszukac i wybrać najlepsza dla siebie (nie dla otoczenia) ... niekoniecznie musi byc to Uczelnia Wyższa ... ale chyba bardzo często tak jest. Poszukajcie na www.edukacjawpolsce.pl Jest tam baza chyba wszystkich istniejących placówek. Powodzenia i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TO SAMO STUDIA TO TYLKO SRODEK DO CELU IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 15:20 Powiem ci tak: Szkoła to faktycznie nudy ale trzeba to przejść. warto sie starac w szkole zeby potem swobodnie moc wybrac studia które naprawde cie interesują. A studia to już zupełnie inna historia. Jeśli cię szkoła męczy z jej nudnym programem wybierz te studia które cie interesują a nie te na które wg jednych jest np. popyt. Bo tak nalezy je wybierac. Potem mozesz ew. zrobic drugie, podyplomowe, przerwac, zmienic, wznowić, zmieniac różne, szukać, rozwijać sie, czerpać z tego , znajdować satysfakcję lub nie i szukać dalej ale najpierw do tego jest potrzebna szkoła i niezłe świadectwo. Więc tak naprawde to nie są bzdury. Poza tym warto sobie zorganizować tak życie by wybrać rzeczy które są dla ciebie ważne oprócz szkoły i wygospodarować dla nich czas by nie zaniedbywać tego co ważne. To wymaga pewnie większego wysiłku ale chyba dodaje energii i warto bo wtedy jest sprzęzenie zwrotne, to daje więcej satysfakcji z życia i motywacji by się starać. Ha i ważne jest pozytywne nastawienie, pozytywne myślenie, widzenie tego co jest dobre i podkreślanie tego a tego co męczy olewanie bo inaczej odbiera energię. Warto mieć jakąś pasję lub choćby hobby bo odrywa od zwykłej codzienności która na dłuższą mete może być nużąca. Wiem z doświadczenia że jeśli jest to sport to wysiłek fizyczny a zwłaszcza uprawianie sportu w jakiejś sekcji wspaniale odpręża i poprawia chumor. Pozatym kto powiedział że praca nie stanie się kiedyś twoją pasją. Wiem że w szkole średniej spojrzenie na życie może być zupełnie inne od tego które się pojawi potem. Trzeba spróbować i próbować dalej bo to jedyny sposób by odkryć wiele różnych rzeczy. Wiem że teraz jest taki męczący trend że należy uczyć się i od razu pracować na kierowniczym stanowisku itd. ale nie wierzę by tobyło normą i nie można było w życiu znaleźć sposobu by nie kształtować życia tak jakby się chciało. Wierze że można się realizować, wybrać to coś co cię interesuje i stać się może pasją i potem jeszcze coś, poszerzać horyzonty czerpiąc zarazem z tego satysfakcję więc robiąc to dla siebie i dając sobie dodatkowe punkty które się mogą potem przydać w życiu. Grunt to pozytywne nastawienie i świadomy wybór. Słuchając innych i ulegając różnym sugetiom czasami można nie znaleźć tego co by się chciało, najlepiej być szczerym wobec siebie stwarzając sobie jednocześnie możliwości - na potem gdy w przyszłości zmienimy może zdanie - nie zamykać sobie drzwi i zostawiać otwarte pola. Wtedy po latach gdy utkniemy na czymś co będzie coraz bardziej nużyć możemy wykorzystać to wszystko co już mamy i spróbować czegoś innego. I chodź nie wszystko da się wybrać tak jakbyśmy chcieli należy starać się kształtować rzeczywistość tak by mieć największy wpływ i czerpać satysfakcję z tego co sie robi. Chodz z drugiej strony znam ludzi ktorzy wybrali cos przpadkiem lub taki wybor mieli a potem sie w to wpasowali i sa zadowoleni. Ja sam planuje teraz podjac studia tym razem wzbierajac cos co mnie interesuje i robie to jak wierze jedynie dla osobistej satysfakcji by w miare mozliwosci sie rozwijac lecz nigdz nie wiadomo jak cos co sie robilo sie moze jeszcze przydac w zyciu... zycie nas moze pozytywnie zaskakiwac lecz trzeba byc otwarym Uff to tyle. Wracam do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czesław Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 15:48 Piszesz, że nie zależy Ci na studiach i dobrej pracy. No niby fajnie... Ale w życiu jest tak, że żeby mieć swoje ideały i walczyć o nie, trzeba mieć kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psychozu hmmm Ty szukasz raczej alternatywy dla liceum. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 16:12 Ale wiesz co? Najgorsze jest liceum- tez go nienawidziłam. Zero czasu dla siebie i nudy. Ale uwierz mi - na studiach jest inaczej i choćby dlatego warto na nie iść! Na wykłady nie trzeba chodzić( ale chodze-są naprawde ciekawe), ćwiczenia sa bardzo interesujące i nie ma żadnych głupich zadań domowych. Poza tym 23 godziny tygodniowo a 35 jak w LO to chyba różnica, nie? Aha. Tak dla wyjaśnienie: studiuję psychologię. I polecam te studia każdemu:-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JoJo Re: hmmm Ty szukasz raczej alternatywy dla liceu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.05, 16:53 Psychozu a powiedz gdzie studiujesz ze masz tak lajtowo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: hmmm Ty szukasz raczej alternatywy dla liceu IP: *.devs.futuro.pl 08.11.05, 17:38 Dopiero w pracy okazuje się, jaki los zgotowujemy sami sobie uczestnicząc w tym wyścigu szczurów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Syruss Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 17:40 Do Pani która wątpi. Niech Twoim celem z życiu będzie to co lubisz robić a nie praca itd. Ja jestem studentem i wierzę że studia są tylko częścią całego procesu na który jesteśmy skazaniu żyjąc w obecnym świecie. Funkcjonowanie zawodowe to wielka gra z gospodarką która może okazać się miejscami bardzo zabawna. Życzę Ci więcej dystansu do wszystkiego do Edukacji do pracy, ale także szkoda by opuściła cię wspaniała zabawa jaką jest własny rozwój. A to że dobre oceny nie są gwarancją dobrej pracy... i co z tego masz przynajmniej satysfakcję że jesteś mądrzejsza od swojego szefa i z pomocą swojego intelektu możesz robić go w balona jak Ci się podoba. Więcej dystansu :-) a będzie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yetti Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.05, 18:42 kariera i przesakiwanie szczebelków... no to pani ma jednak bardzo optymistyczna wizję przyszłości. Nawet po studiach. Niestety nie każdemu kariera pisana. To po pierwsze. Po drugie: spacerki , znajomi to relatywnhie bardzo krótki okres w zyciu.Za pare lat nie bedzie się z kim spotykać, bo każdy bedzie ganiał aby wyżywić rodzinkę. Wiec jednak radzę się skupić na nauce i studiach. Nie jest to w tych czasach nic wielkiego. jednak tylko to ( o ile Twój tato nie jest prezesem Orlenu, szefem mafii lub nie jestes dziedziczką rodzinnego intratnego interesu) daje nadzieję na egzystencję w minimalnie choćby ludzkich warunkach. Uwielbiasz góry. Trzeba mieć pieniązki aby tam pojechć. Charując jak wół może będzie Cie stać na to. Na bezrobociu bez matury - nigdy. Niestety , takie czasy, ze scenariusz przyszłości polegający na zaknacaniu od świtu do nocy jest tym najlepszym z dostepnych. Ja też nie cierpię tego układu. Chciałbym mieć to wszystko w życi. Chciałbym dyskutować ze znajomymi o muzyce, kosmologii, o barwach gór w jesieni, a nie o tym , że wyrolowano nas znów na premii albo umizgiwać się przed upierdliwym klientem. Nauka daje Ci szanse przetrwania, zwiększa wachlarz możliwości dla Ciebie, co nie jest bez znaczenia, jeśli w któryms czarnym momencie zaatakuje Cie chęć samobójstwa. Może także przynieść nowe pasje i zainteresowania. Pamietaj, że człowiek sie zmienia. To co wazne i ffajne w młodości , traci sens i atrakcyjnośc w nastepnych etapach życia. Pojawia się za to coś innego. Za tobą tylko skrawek życia, ten fajniejszy. Bedzie ciężko. Ale najwazniejsze mieć sens. No i nie mozna wicznie żyć dla siebie, łatwo ten sens stracić. No to tyle morałów Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Weronika Re: alternatywna droga od studiów.... istnieje??! IP: *.75.56.88.brzesko56.ptc.pl 22.12.05, 23:18 Też kiedyś myślałam tak samo jak Ty: że to wszystko nie ma sensu. Uczyłam się świetnie ale wcale nie poszłam na AHG (choć kocham matematykę, ale bardziej chyba kocham kontakt z innymi ludźmi) ani UJ choć wiele osób mnie namawiało. Poszłam tam, gdzie widziałam sens. Studiuje stosunki międzynarodowe na AE, jestem szalenie zadowolona za studiów, dają mi ogromne możliwości rozwoju a uczelnia daje mi szanse aktywności w wielu dziedzinach. Pojadę na stypendium za granice, poznam mnóstwo wspaniałych ludzi. Obok siebie mam kochającego mężczyzne z którym za 1,5 roku wezme ślub :) A jaki to ma wszystko sens? Własnie taki: znaleźć swoje szczeście, miec wspaniałą rodzinę i prace, choćby mało płatną, ale taką do której będziesz codziennie chodzić z uśmiechem i entuzjazmem. Życze pwoodzenia i uwierz że wszystko się ułoży :) Odpowiedz Link Zgłoś