Gość: agusia5111
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
07.02.06, 19:03
Aaaa!!Czy jak ktoś w dzisiejszych czasach nie idzie na bankowość i finanse,
ekonimie albo prawo to znaczy że jest jakiś nieprzystosowany? Jak to się
dzieje, że wszędzie aż czarno od wypowiedzi w stylu "studia humanistyczne są
dla idiotów", " poszabym na filozofię, historię, filologię, socjologię,
psychologię itp itd ale przecież po tym nie ma roboty". Za niedugo podzieje
się z nami to co we Francji, gdzie wszyscy, którzy wybierają sie na
uniwersytet i(nie daj Boże)na kierunek humanistyczny kojarzeni sa z nudnymi,
nieżyciowymi, bladymi i anemicznymi istotami. Czy na prawdę wszyscy muszą
skończyc super przyszościowe studia i isc na informatyke. jak ktoś nie ma
ścislego umysu to jest ćwierćidiotą? Skąd się bierze takie przekonanie.
Zawsze mi się wydawao, że humanista to czowiek posiadający wszechstronną
wiedzę, umiejący dostrzegac i interpretować zjawiska, wyrażać opinie itd.
Zawsze mi się wydawalo, że ludziom(mimo wszystko) potrzebna jest literatura,
sztuka, filozofia. I że kierunki humanistyczne nie polegają na siedzeniu i
czytaniu książek. Coś mnie trafia jak widzę wypowiedzi w stylu" na co komu
studia humanistyczne skoro tych wszystkich nieprzydatnych banialuk można sie
samemu nauczyć z książek". Co sądzicie na ten temat? Acha, i mówię od razu,
że nie mam nic przeciwko ludziom studiującym informatyke, konimię czy
bankowość. Po prostu dziwi mnie pogląd wg którego wszyscy "normalni"powinni
studiować na takich "przyszościowych" kierunkach.