Gość: Jawrocki
IP: *.wifi / *.wifi-networks.pl
11.02.06, 02:22
Szanowni Państwo. Pewna grupa ludzi zarejestrowała spółkę która z koleii
powołała do życia uczelnię. Założyciel (zgodnie ze statutem) zachowuje pełną
kontrolę nad uczelnią, mianuje udziałowców spółki (i innych zaprzyjaźnionych
wykładowców) odpowiednimi stanowiskami (Dziekani, Rektor, Kanclerz), świadczy
prawie wszelkie usługi na rzecz uczelni (stołówka, usługi porządkowe,
publikacje, dostawy wszelakie itp). Rocznie przychód spółki-założycielki z
tego tytułu sięga 2 000 000 zł. Ponadto wynagrodzenie za różnego typu
seminaria, wykłady, usługi inne sięgaja najprawdopodobniej nawet kilkuset
tysięcy rocznie na każdego założyciela. Uczelnia ta bardzo szybko
zarejestrowała kilkanaście kierunków (m.in. Architektura, Malarstwo,
Socjologia, Prawo) ze względu na wpływy w komisji Akredytacyjnej. Ponadto
(jak czytałem w prasie) grunt przekazany pod budowę szkoły został z
pominieciem przepisów, magistrat natomiast rocznie wydaje 60 000 zł na studia
swych pracowników na tej uczelni. Może nie byłoby to tak dziwne gdyby nie
fakt iż jednym z założycieli (wspólników) jest prezydent tego miasta.
Uczelnia ta stała się maszynka do robienia pieniedzy które to kilkoma
kanałami ją opuszczają. Ponadto uczelnia łamie prawo względem studentów
(m.in. wymuszając bezpodstawne opłaty np za zaliczone już semestry,
podejmowane są Decyzje sprzeczne z regulaminem byleby student zapłacił jak
najwięcej). Proszę o informacje czy tego typu działanie (ewidentnie jest
to "prywatny folwark") jest zgodne z prawem? O ile mi wiadomo uczelnia wyższa
ma w Polsce status podobny do fundacji, jej celem ma byc misja edukacyjna nie
zaś generowanie dochodów założyciela.