Dodaj do ulubionych

Student Pracujacy!

IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 01.03.06, 18:27
Ciekawa jestem gdzie pracuja studenci? zarowno ci z dziennych jak i zaocznych
trybow

praca dorywcza? pełen etat? staz?
piszcie, podajac kierunek, tryb i w jakiej branzu pracujecie!

ja studiuje dziennie na UWr, oto co robilam:
- korepetycje
- ankieterka;)
- kelnerka w pubie
- "pizzerka";)
- hostessa na targach sukien slubnych i tel. kom.
- promocje w hipermarketach
- przepisywanie tekstow na komp
- kasjerka/bileterka w kinie
- ekspozycja mebli w markecie
i tylko jedyna praca poniekad zwiazana z kierunkiem studiow - mycie
probowek, przygotowywanie materiałow do badan, etykietowanie odczynnikow,
wylewanie podłozy do hodowli - niezbyt ambitne, ale zawsze...

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: ja Re: Student Pracujacy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 09:11
      hehe to studiujesz koło mnie ;p

      Ty chemia jak mniemam? Ja matematyka.
      I niestety nie mam zbytnio czasu na pracę. W zeszłym semestrze to by się coś
      jeszcze znalazło, ale teraz... mam nadzieje, że może jak będzie cieplej i
      czlowiek będzie miał więcej energii to się uda. Chcę udzielać korepetycji, ale
      przecież teraz nie będę robić tego o północy...

      Ech kurcze zazdroszczę Ci, że dajesz radę ;-)
    • axia111 Re: Student Pracujacy! 02.03.06, 20:56
      Teraz jestem na zaocznych studiach magisterskich na UAM i pracuję zgodnie z moim
      kierunkiem w bibliotece :)) Muszę przyznać, że niewielu moim znajomym to się udało
      • Gość: ilecka. Re: Student Pracujacy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 22:39
        studiuje jezyki na uczelni zagranicznej
        moja dotychczasowa praca:
        sprzatanie u emeryta
        baby-sitter
        kelnerka do sniadan w hotelu ****
        kelnerka w restauracji samoobsługowej(hehe jednak byłam potrzebna)
        kelnerka w restauracji egipskiej
        kelnerka w lokalu na otwartym powietrzu-american bar
        kelnerka w barze na otwartym powietrzu 22-6
        kelnerka w pubie
        kelnerka w barze
        pokojówka w hotelu ***(odradzam!!!! zapieprza się!)
        recepcjonistka w hotelu*** (ale awans, co?)
        sekretarka w biurze import/export(rynek skórzany)
        kelnerka do śniadań w hotelu ****
        barmanka w hotelu ****
        kelnerka w ekskluzywnej restauracji przy hotelu **** (bankiety, kolacje
        firmowe, śluby)
        kelnerka w hotelu **** superior (własność ferragamo, jak ktoś kojarzy to
        rozumie:P)

        mam nadzieję, że skończę na budowie:) jako INŻ:)
        albo conajmniej nauczycielka/tłumacz włoskiego:)
        • Gość: marcin Re: Student Pracujacy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.06, 23:09
          to ja tak... na chwilę obecną tylko stydia IV rok etnologii i antropologii
          kulturowej na UW (wieczorowo). Jak dotąd miałem okazję pracować w albo jako
          (chronologicznie)
          -agencja reklamowa pomoc przy projekcje promocji Rzeczpospolitej
          -muzeum etnograficzne (warszataty ludowe z dzieciakami)
          Pro Bono Linguae - organizacja charytatywna dla dzieciaków, pomagalem przy
          organizacji pikniku na dzień dziecka
          -biuro podróży (wyjazdy na wycieczki jako ktoś w stylu opiekuna)
          -Gabinet Rycin w Bibliotece Uniwersyteckiej (pomoc przy wystawie)
          -Łazienki Królewskie (też wystawy)
          -kelner
          -barman
          -dom mediowy (sekretarz):)
    • mendrolek Re: Student Pracujacy! 02.03.06, 22:58
      ja właśnie zaczęłam pracę w muzeum! Co prawda jest naprawdę bardzo nudna (5-8
      godz. siedzenia, wypożyczam audioprzewodniki) ale za to trzy dni w tygodniu i co
      wazniejsze mozna sie uczyć co w czasie sesji jest przydatne! Turyści są naprawdę
      mili i fajni gorzej tylko z "paniami z muzeum";)
      pozdrawiam
    • karolinag2 Re: Student Pracujacy! 02.03.06, 23:22
      Witam!!! Trzeci rok studiow filologia rosyjska z jezykiem angielskim. Kurs
      pedagogiczny jeszcze nie skonczony wiec na razie nie moge uczyc. Za to pracuje w
      zakladzie przemyslowym produkujacym polewy do ciast i inne takie bzdetki. Na
      umowe zlecenie 4 razy w tygodniu. W sezonie pokojowka w osrodku wczasowym. Pozdr
      • Gość: BB Re: Student Pracujacy! IP: *.jackson.amedd.army.mil 02.03.06, 23:37
        WSIIE studia zaoczne IT Administracja sieci i systemow komp + ekonomia 3 rok
        wtym roku licencjat potem 2 lata Mgr dziennie ten sam kier :)moze na UWM
        Pracowalem jako help desk w roznych firmach , informatyk , sklep komp serwisant
        itd.
        ale kase to z hackingu...:) hehe nie ma czasu na prace lepiej sie rozwijac i
        kozystac z zycia Pozdrowienia Forr All H@X0Re!! From BB
      • Gość: t Re: Student Pracujacy! IP: *.ds1-ry.adsl.cybercity.dk 03.03.06, 01:02
        Informatyka na PŚ, od połowy trzeciego do końca czwartego roku praca na ponad
        1/2 etatu jako pracownik helpdesku w jednym z telekomów + 3h dojazdu w dwie
        strony 3-4 razy w tygodniu (pracodawca pozwalał na dość dowolne ustalanie czasu
        pracy), wcześniej dorywczo korki - inf, mat, fiz. Obecnie dziekanka ze względu
        na staż zagraniczny. Na 4-tym, 5-tym roku większość moich znajomych
        pracuje/pracowała przynajmniej dwa dni w tygodniu, raczej na stanowiskach
        branżowych. Także na elektronice i automatyce mam paru znajomych, którzy od 3-go
        lub 4-go roku pracują, niektórzy z nich dostają jednocześnie stypendia naukowe.
        Oczywiście mowa tylko o studiach dziennych.
      • Gość: kret Re: Student Pracujacy! IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.06, 12:00
        ja studiuje Fizyke na UJ IVr studia dzienne, ale musze sie utrzymac sam w krakowie wiec przez sotatnie 1,5 roku pracowalem na pełny etet w salonie ery godziny otwarcia 10-21 7 dni w tygodniu (40h pracy + studia + czas na dojazdy okolo 2h dzienie)nie wiedzilem jak sie nazywam... a czasu na nauke to bylo naprawde niewiele... teraz pracuje na 3/4 etatu praca bourowa + obsługa klijentow + sprzedaz nowych rozwizan telekomunikacyjnych godziny pracy 9-16 wiec zyc nie umierac... Człowiek zawsze znajdzie czas jak musi a fizyka na UJ nalezy do najbardziej wymagajacych i czasochlonnych kierunkow ale bardzo duzo pomagala mi w studiach zona i jakos idzie.... najgozej bylo w czasie sesji zamiast sie uczyc idziesz na 10h do pracy a zadnej taryfy ulgowej nie ma...
        • Gość: Mala Re: Student Pracujacy! IP: *.aster.pl 05.03.06, 22:35
          Witaj w klubie. JA skonczylam w ubieglym roku fizyke na PW, tez sie
          utrzymywalam sama, dwalam mase korepetycji z matmy, fizyki, nawet chemii. Do
          tego od trzeciego roku praca w call center w CP, praca po 7h albo dwie zmiany
          czyli 14h. I tak kilka razy w tygodniu, w kazdy weekend przynajmniej jedna
          czternastka w pracy. Wszystkie zlecenia jakie mogly wpasc dodatkowo np.
          testowanie nowych programow, pisanie instrukcji, robienie wykladów, prezentacji
          itp. A w miedzyczasie praca w kinie, opieka nad dzieckiem. Studia na POlibudzie
          zajmuja mnostwo czasu, ale da sie wszystko polaczyc. Ja chodzilam na prawie
          wszystkie zajecia, do tego bylam w Samorzadzie, i na 5 roku mialam stypendium
          naukowe. Fakt ze brakuje czasu na wiele rzeczy, i wszystko trzeba planowac z
          duzym wyprzedzeniem. Ale poimprezowalo sie tez troche. W sumie nie narzekam :)
          pozdrawiam
      • Gość: 1981 Re: Student Pracujacy! IP: *.chello.pl 03.03.06, 14:38
        ja swojego czasu studiowałem na dwóch kierunkaach na UW(jeden dziennie ,drugi
        wieczorowo)a ponadto pracowałem w dwóch firmach na pół etatu!osobiście nie
        polecam!po wytrzymałem tak 8 miesięcy!(zrezygnowałem z jedneju pracy)!teraz
        pracujen na normalnym etacie w handlu na stanowisku kierowniczym za godziwe
        pieniądze!
      • Gość: wladek0706 Re: Student Pracujacy! IP: *.80-240.sze.tkb.net.pl 04.03.06, 15:28
        hehe to podobnie jak ja - politologia na UW a 3 lata dymałem jako elektryk
        kując ściany i uzerając się z debilami na budowach, bo z tego mialem
        przynajmniej konkret pieniadze. Ale teraz to rzucilem i obecnie jestem bez
        pracy. Pisze mgr., ale cienko mi idzie, bo nie mam zdolnosci. Pracujac z ludzmi
        o niskim poziomie intelektualnym trudno mi bylo nabyc jakichs wiekszych
        umiejetnosci w tej kwestii. Ku..a Polska to poje..ny kraj. Koncze mgr i spadam
        stad do moej dziewczyny do West Kirby w Anglii. Wam tez to radze. naraska
    • Gość: ASB Psycholog w ... IP: 217.153.180.* 03.03.06, 09:06
      Kiedy zaczęłam studia zaoczne na SWPS (wbrew pozorom płacenia wysokiego
      czesnego na dzienne nie było mnie stać)rozpoczęłam pracę w róznych firmach typu
      call center, potem była praca u dystrubutora telewizji satelitarnej, koniec
      studiów na etacie w firmie logistycznej. Od lipca 2005 jestem magistrem
      psychologii i pracuję w firmie handlowej, uczę w szkole i przyjmuję
      pacjentów...ale do tego aby już na stałe wejść w zawód to trochę c zasu i
      gotówki mi potrzeba, a jak wiecie psycholodzy przynajmniej na początku nie mogą
      się pochwalić zasobnym portfelem ;o) także u mnie to wygląda tak: rózne firmy
      to środek do osiągnięcia celu czyli pracy juz tylko w psychologii.
      Życzę wszystkim wytrwałości i wiary w siebie bo to najważniejsze. Pozdrawiam ;o)
        • werrka Re: Informatyka 04.03.06, 03:50
          Ja nie mogę jak czytam te wypowiedzi:(((. Ludzie ile wy macie godzin zajęć? 10 w tygodniu? Patrzyłam nie tak dawno na plan zajęć na szóstym semestrze młodej dziewczyny i co widzę? 40 godzin tygodniowo zajęć i to poszatkowane przerwami godzinnym i półtoragodzinnymi. Powrót z uczelni czasami 22. I jeszcze co druga sobota 2 godziny zajęć w sobotę przed południem. Co prawda to Paryż, ale na miły Bóg nie jest możliwe, żeby w Polsce aż tak maleńko godzin zajęć było na wszystkich kierunkach studiach, az tak się zmieniło? Jak można pracować na cały etat od 8 do 17 i jeszcze studiować dziennie, kiedy zajęcia, przynajmniej zdecydowana większość, są właśnie w tych godzinach kiedy to niby pracujecie? A ja się dziwię dlaczego spotykam tak niedouczonych młodych magistrów, aż szlag chce mnie czasami trafić. Ja rozumiem prace w niedziele, sobotę, w wakacje, w ferie itp., ale cały rok na pełny etat przy dziennych studiach już nie.
          • Gość: FreeBird Re: Informatyka IP: *.acn.waw.pl 04.03.06, 23:23
            Moze dlatego ze moim zdaniem niekoniecznie trzeba pojawiac sie na zajeciach zeby
            sie czegos nauczyc... Ksiazki i notatki wystarcza. Nie mowiac o przelozeniu
            teorii na praktyke, ktore jest bliskie zeru. Konkludujac - niedouczeni
            magistrowie to wg mnie Ci, ktorzy nie mieli okazji zetknac sie z realnymi
            problemami w biznesie, tylko plywaja po teoriach i innych kwiatkach, a potem sie
            dziwia ze pracodawca ich nie widzi w firmie...
            Pozdro ;)
            • Gość: voila dokładnie tak! IP: *.zabrze.net.pl 05.03.06, 11:29
              Zaczęłam pracę dziennikarza w pewnej gazecie będąc na trzecim roku politologii,
              potem jako asystent dyrektora w biurze ubezpieczeń na życie, teraz jestem na V
              roku polito (0 zajęć, tylko seminarium) i studiuję drugi kierunek - Zarządzanie
              zasobami ludzkimi, III rok - i pracuję w firmie szkoleniowej na umowę zlecenie.
              Wszystko studiuję dziennie, a z szefem się umawiam na pracę wtedy kiedy nie mam
              zajęć, w razie czego pracuję też w domu. Wcześniej opuszczałam zajęcia, bo
              miałam IOS-a i zastanawiałam się ile tracę nie siedząc na wykładach i
              ćwiczeniach. Teraz dzięki elastycznemu grafikowi w firmie chodzę na zajęcia i
              wcale nie czuję się mądrzejsza. Tylko kłopotu przed egzaminem mam mniej, bo mam
              własne notatki, a nie xero czyiś bazgrołów, o które trzeba się dopraszać. Co
              więcej, dlatego, że pracuję w branży mogę czasem przełożyć teorię na praktykę i
              jestem o krok dalej niż zieloni w tym temacie koledzy ze studiów (z których 1/2
              chce pojechać pracować do Anglii po studiach jako dishwasher lub babysitter - to
              na cholere studiują??) Niektóre zajęcia są ok, jeśli prowadzi je ktoś, kto ma
              praktykę z branży - na te zajęcia chodzę z przyjemnością. A cała reszta to pic
              na wodę, niestety :( Pozdrawiam wytrwałych!
      • asheone Re: Student Pracujacy! 03.03.06, 09:47
        Witam

        Wlasnie zbieram sie do napisania magistra konczac tym samym MSU na Politechnice
        Gdanskiej, Zarzadzanie i Ekonomia zaoczne. Mam swoja firme od poltora roku i
        wspolpracuje stale z inna firma (powiedzmy, ze etat) jednoczesnie pisze
        projekty dofinansowane z Unii. Niepowiem - mam sie calkiem niezle. Wczesniej
        praca za granica (ok. 4 lat) wyjezdzajac na ok. 2 tygodnie tam i z powrotem -
        drobne roboty wykonczeniowe. Ponadto zbieralem doswiadczenie w agencji
        reklamowej jako grafik, kiedys tam jako kelner nawet :) Swego czasu
        organizowalem imprezy muzyczne przez dwa lata - ciekawe doświadczenie :)

        pzdrrrr

        czasu kazdy ma tyle samo - trzeba umieć go sobie zorganizować !
        • lenado Re: Student Pracujacy! 03.03.06, 10:00
          ja tez studiuje germanistykę, przez 3 lata były to studia dzienne i w gre
          wchodziły tylko korepetycje, mialam nawał zajęć, pozniej przeszlam na zaoczne i
          najpierw była praca w szkole jako nauczycielka, marne pieniadze, okropna kadra,
          tylko te dzieci jakos ratowały sprawe:), teraz natomiast pracuje na dużej
          budowie, gdzie generalnym wykonawcą jest firma niemiecka, duzo tłumaczę,
          prowadze sekretariat, pieniądze sa o niebo lepsze niz w szkole a wychodzę z
          pracy o 16ej i biegne na korki wiec....:)nie jest zle. tylko czasu trochę brak.
        • Gość: agggie Re: Student Pracujacy! Poland-Germany IP: *.komcom.de 03.03.06, 10:00
          W Pl - w Warszawie - germanistyka, w zwiazku z tym koreczki z niemca, ok.
          250zeta/mies., po odliczeniu kosztow ksera, i podrecznikow, i kasetek. bylo
          stypendium - 150-250zeta.jako ze rodziciele i zywiciele mieszkaja w Warszawie -
          nie musialam wynajmowac dachu nad glowa, i dostawalam kaske na bileta
          mmiesiecznego. bylo kila zlecen - po znajomosci, i przypadkowo korekta slownika.
          Niemcy: przebieg kariery: operator zmywarki w knajpie, dzialalnosc rozszerzona
          i polerowanie 500widelcy i nozow+lyzki, dalek w malej knajpce - kuchnia -pizze,
          spaghetti, salatki+obiadek dla mnie z mozlowoscia wziecia do domu, kelnerstwo,
          kasierka w supermarkecie, dalej tlumacz niem-pol. + spotkania i wyjazdy. z ego
          stac mnie na wynajecie40m2 i oplacenie podstawowych funckji zyciowych.od czasu
          do czasu - zastepswo w szkole - 50euro za fuche w godz. 8-12.
    • jola_dywity Ja pracowalam w oborze i kurniku 03.03.06, 11:18
      W oborze musialam czyscic miejsca dla krow i krowy. Mycie, czesanie ogonow,
      dojenie itd. W kurniku opiekowalam sie kurami i kurczakami oraz jednym kogutem
      ktory byl slepy i ktorego gospodarz chcial zabic na rosol. Udalo mnie sie
      uprosic gospodarza - ten mial darowac kogutowi zycie pood warunkiem ze ja sie
      nim zaopiekuje 24/7. Zaprzyjaznilam sie z tym kogutem i kilkom innymi kurami co
      pozwolilo mi na udzial w radzie kur (odbywa sie co miesiac) dotyczcej
      szerokopojetej problematyce drobiu i sytuacji kur w kurniku. W Radzie zajelam
      miejsce gospodarza i pisarza. Robilam notatki.
      Pewnego razu kogut zaginal, kilka dni pozniej znalazlam go za obora. Nie wiem
      co sie tam stalo, natomaista jedna z kur powiedziala mi poufnie ze kury
      zorganizowaly potajemne spotkanie i zdecydowaly sie zabic slepego koguta. Ponoc
      mial on miec seks z dwiema kurami na raz...
      Zwolnilam sie z pracy, przeprowadzilam spowrtotem do mista w celu kontynuacji
      studiow.

      P.S. Z gospodarzem dalej utrzymuje kontak listowny. On informuje mnie o kurach
      i ich postanowieniach. Podobno kury za mna tesknily.
      • Gość: Miszka Re: Ja pracowalam w oborze i kurniku IP: *.ghnet.pl 03.03.06, 15:38
        Hm, mamy wiele wspólnego. Co więcej, myślę, że mam informacje, które mogą być
        dla Ciebie miłym zaskoczeniem... Otóż tego ślepego koguta (miał ksywę Koko-oko,
        nie wiedziałaś?) okazuje się, że nie zadziobały kury na amen. On się ostał
        niedobity i zbiegł za gospodarstwo. Tak, tak! Wiem, że to niewiarygodne. On
        żyje! I wiesz, ma się całkiem niźle. Jego kumpele, z lekka szurnięte, no wiesz,
        te Mućka, Ozorka i Wymię-co-Wymiata zgarnęły go do swojej paczki i uczyniły guru
        krowio-kurnej sekty. Się porobiło! Ale to nie wszystko. C.D.N., jeśli cykasz z
        ciekawości.
        • tygru_mrau Re: Ja pracowalam w oborze i kurniku 04.03.06, 00:56
          Drogi Adminie, wiem, że mój post jest mocno nie na temat, ale nieczęsto na
          forum GW spotyka się towarzyszy niedoli.... Chlip!

          Jolu! Miszko! Nie mogę uwierzyć! Ten ślepogut nadal bezczelnie wyrywa niewinne
          jałówki? Niesamowite. Podczas mojego stażu (mhmmm lat temu) gospodarz wściekł
          się kiedyś nie na żarty.

          Nie mógł znaleźć sposobu, by bydlaka okiełznać. Ptaszur jeszcze wtedy nie był
          ślepy. Pysznił się pośrodku kurnika i łypał tymi swoimi kaprawymi ślepami na
          wszystko, co miało choćby pół procenta estrogenu. Kurki, jałówki, córka
          gospodarza, a w końcu i jego żona, pokątnie i wbrew sobie ulegały temu Królowi
          Drobiostanu, jak sam się kazał nazywać.

          Więc któregoś dnia (jakoś tak z tydzień po narodzinach najmłodszego dziecięcia
          gospodarzy – prawda, że ten ich Kukuryk to uroczy dzieciak?... – i jakie piękne
          imię mamusia mu wymyśliła) gospodarz wpadł w szał. Kazał mi założyć nowiuteńkie
          rękawice lateksowe, made in GDR, złapać kura i go... wydoić! Tak, tak... Kogut
          tak się nadął, że zaczął dawać mleko - zsiadłe. To właśnie wtedy gospodarz
          wpadł na pomysł rozszerzenia biznesu o KoguMaxSącz, ale, ale, pewnie Wam o tym
          godzinami opowiadał. To wszak jego konik, hehe. Mimo, że po jakimś czasie
          zmienił nazwę produktu na „ptaszyn mleczko”, i tak dalej robi na nim kokosy,
          skubany.

          Najgorsze, że krówencje się wściekły, że drób im dominację mleczną odbiera.
          Którejś nocki zaczaiły się na kura za kurnikiem. Kiedy wracał z cowieczornego
          kieliszeczka sherry od żony gospodarza, wyczekały, aż wejdzie w strefę cienia
          przy wschodniej ścianie kurnika (to ta, na której wisi słynny olej bez ram,
          pędzla córki gospodarza „Jam ci kurka, jam ci jałóweczka”). Wówczas Wymię-co-
          Wymiata lamparcim skokiem (nikt by jej nie podejrzewał o taką skoczność, co?)
          dokonała pionowego startu, po czym, chwytając drób w uścisk pytona, zgrabnie na
          nim (na kogucie, nie wężu) wylądowała, precyzyjnie lokując sutki wymienia swego
          w pijanych oczętach jego. Białko ścięło białko. Od tej pory kogut pisze listy
          miłosne do żony gospodarza Brailem.

          Pozdrawiam

          P.S.: Mam nadzieję, że udało mi się pomóc Wam w zrozumieniu skomplikowanego tła
          psychologicznego i behawioralnego niektórych członków rodziny oraz obejścia
          gospodarza.

          P.S.2: czy Wam też Kogucisko dało prezent pożegnalny? Tfu!
    • Gość: gocha Re: Student Pracujacy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.06, 12:14
      teraz juz mam stała prace, studiuje na piatym roku ostatni semestr.
      Studia dziennie, AE, wydz. Zarzadzania:
      -pracowalam na caly etat w firmie handlowej, dzial sprzedazy, w czasie wakacji i
      na początku roku akademickiego
      -call center TP, wakacje i caly semestr, kilka godzin dziennie, najczesciej ok.
      30 godzin w tygodniu.
      -2-miesieczny staz w dziale planowania, czwarty rok, pracowlaam tam 4 razy w
      tygodniu, normalnie po 8 godzin.Wtorki mialam wolne (cały dzień cwiczen)
      -robilam baze danych na um/zlecenie, swietna fucha bo w domu moglam pracowac,
      pracowlam tak 2 miesiace pd koniec 4 roku.
      -pracowlam jako recepcjonistka, caly etat, ale elastyczne godziny pracy.
      tzn.mozna sie bylo z innymi dziewczynami dogadac a szefowa sie nie wtracala.
      Grunt zeby w miesiacu wypracowac 160 godzin:)

      No i jak pisalam teraz juz praca w zawodzie, normalnie na caly etat.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka