subwoofer1
19.04.06, 11:54
Witam.Na wstępie chciałem powiedzieć, że nie chciałem tym tematem nikogo
obrazić, a postanowiłem go zacząć w nawiązaniu do jednego ze wcześniejszych
postów na tym forum.
Obecnie jestem na 3 roku ekonomii, dzienne, magisterskie.
Na studia poszedłem raczej z przymusu, bo tak należało zrobić.Wybór padł na
ekonomię.KIerunek wiadomo - trzeba czasami coś się pouczyć, ale nie wymaga
nakładów pracy rzędzu parunastu godzin na dobe.Ot, 2-3 na dzień i spokojnie
można sobie poradzić.
Zaczynam się martwić sobą - mam 22 lata, małe doświadczenia zawodowe - tylko
prace typu zbieranie truskawek, lub praca w hipermarkecie przy ukladaniu
towarów nocami na półkach.
Jestem na całkowitym utrzymaniu rodziców, po powrocie z zajęć poczytam tylko
troche a reszte życia spędzam na komputerze i telewizji.
Po prostu studia to takie liceum, gdzie miszka się samemu.
Nie tak to sobie wyobrażałem.Najbardziej boli mnie fakt że nie mogę tego
zmienić.Pracy brak, zajęcia uniemożliwiają podjęcię pracy (9-do czasem 15)
Wiem, ze skończe te studia i co dalej? Dalej wezmę drugi kierunek i znów kółko
się zamknie? Nie czujecie czasami że studenci naprawdę są nierobami?
Bo do mnie chyba właśnie dotarło jak jest ze mną... :(