IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 02:42
Są to moje II studia, więc mam porównanie.

Ludzie z mojej grupy są przedziwni, co by inaczej tego nie nazywać.
Pierwszy raz się z tym spotykam, może to taka norma w mieście w którym
studiuję <Kraków>.
Mianowicie prośba o pożyczenie czegokolwiek - np.: wykładu do skerowania -
spotyka się z bardziej lub mniej udolną ODMOWĄ. Nie śmiem nawet pytać o
materiały z lat poprzednich, bo to zakładam ktoś kupił i by
rzeczywiste "straty" ponosił. Ale wykład ? BTW, sama pożyczam. Albo udzielam
różnych informacji tym, których nie było na zajęciach - co z kolei kończy się
z podziękowaniami co najmniej jakbym komuś życie uratowała.
Nie rozumiem.
Heee - nawet powiedzenie, że się ma coś <np.: testy, teksty ogólnodostepne w
czytelni> odbywa się cichaczem ;)))
Ręce qrwa opadają.

A ja daje - nie wiem czy to głupota z mej strony czy normlaność.
Obserwuj wątek
    • Gość: Dark_Elf Re: SZOK IP: *.net.autocom.pl 08.12.06, 03:01
      Wspołczuje klimatu.. widze, że trafiłaś na wyścig szczurów.Ja osobiście zawsze
      albo udostepniam materialy albo pomagam cos wytlumaczyc zawsze pozostaje
      uczucie ze komus sie pomoglo ;] Akurat rowniez tak sie sklada ze studiuje w
      Krakowie. Pozdrawiam
      • Gość: mała Re: SZOK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.12.06, 14:37
        no
        • Gość: zły i wnerwiony A to moj punkt widzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 14:58
          A ja przez dwa lata dawalem wszystkie notatki wszystkim i wiecie do czego doszlo?!
          Że większa część mojej grupy przestała notować, bo i tak ode mnie skserują.
          Wyszło na to, że tylko ja potem miałem niedysponowane ręce i popuchnięte palce.
          Więc tyle - nie pożyczam nikomu. Dochodziło nawet do tego, że ja miałem
          przychodzić do szkoły i przynosić notatki :O

          Bez przesady.
          • Gość: sad but true Re: A to moj punkt widzenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 15:12
            nie wiem czy zły ale naiwny na pewno
            • Gość: bt Re: A to moj punkt widzenia IP: *.acn.waw.pl 14.12.06, 16:24
              "dobro wystarczjąco długo świadczone, staje się przedmiotem rozszczenia", jak to
              Ossowska powiedziała :)
    • brunet.biust.fan.22 oj... malo wiesz o studiowaniu 08.12.06, 15:28
      ja nie zaczynam drugich studiow bo juz bym sily nie mial. studiuje na AGH. na 1szym roku przezylem szok, bowiem tez nikt mi nie chcial pomagac. praktycznie 95% ludzi spoza krakowa bylo i mieszkali sobie w akademikach, stancjach. mieli dojscia do starszych kolegow a to oznaczalo materialy + egzamy.

      ja tak nie mialem. z trudem sie zdolalem utrzymac. musialem nawet wziac warunek. ale sie udalo. kilka razy niektorych zdolniejszych prosilem o pomoc ale jak widzialem na ich wyrazie twarzy ze oni sie tak bardzo nameczyli a teraz maja mi za darmo to wytlumaczyc to juz zwatpilem. podziekowalem za taka pomoc i ich olalem. niech sobie zdaja w tych pierwszych terminach, niech sobie maja wiecej 6.0 w indeksach niz 5.0. sa to tzw. wychudzeni, zgarbieni, w okularkach dexterki - naukowcy ktorym brak czasu na relacje towarzyskie. w wieku 40stu lat beda juz "wrakami".

      ja natomiast trzymam sie bardzo dobrze, mam niezla kondycje, uprawiam duzo sportu miedzy zajeciami i naprawde wole tak miec i zdawac na te 3-4.5 niz jechac po ambicji i jeszcze sie irytowac (jak to niektorzy koledzy z rok) ze pan nie dal 6.0 tylko 5.0 z kolosika.


      doszlo do tego ze na roku nie mam z kim wyjsc na impreze, ani wypic piwa (czasami sie uda kogos namowic). ale sie bardzo nie przejmuje. co jakis czas moge sie przeciez zapisac na jakis kurs dodatkowy, taniec, jezyk obcy, albo sport i tam napewno poznam ludzi z ktorymi lepiej sie spedzi czas.

      a studia trzymaja mnie jedynie dlatego ze jeszcze "tylko" 1,5 roku do ich zakonczenia a takze to ze sa to jedne z lepszych pod wzgledem "nie-posiadania problemow ze znalezieniem pracy po ich ukonczeniu".


      teraz wiekszosc ludzi ze studiow nie lubie, dawno ich wypieprzylem z gg a na uczelni, jak gdzies pomiedzy jakims wykladem sporadycznym sie spotkamy daje szybko reka "czesc" i nie chce ICH JUZ WIDZIEC. NIGDY WIECEJ.

      mialem pecha ze sie dostalem na takie dobre studia gdzie wiekszosc przedklada wlasna ambicje nad wspolne zintegrowanie sie i zycie towarzyskie, przegadane noce przed egzamami i przeimprezowane razem zabawy. wiem ze tych wszystkich rzeczy juz nie doswiadcze ale wcale sie tym nie przejmuje. p studiach tez sie zacznie nowy etap zycia. jedne osoby odejda z niego a inne sie w nim pojawia. absolutnie nie mam zalu do nikogo o to ze czasu studiow nie bede wspominal milo pod wzgledem "szalenstwa" ani poznania "najlepszych znajomych".
      • Gość: masza Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.chello.pl 08.12.06, 16:59
        Moim zdaniem na kazdym kierunku jest grupa ludzi która mysli że jeśli da komuś
        notatki do skserowania to na tym ucierp. jest tez grupa ludzi która nie ma
        problemów z pomaganiem innym. Ja zawsze daje swoje notatki w zamian za co
        zawsze moge poprosić kogoś żeby mi wytułmaczył łacinę czy przesłał mailem
        jakieś materiały. nie jest to odpłata tylko wzajemnośc która wszystkim ułatwia
        zycie. Nie ma się co oczukiwac - ci którzy teraz tak zazdrosnie i egoistycznie
        pinują swoich notatek materiałów itd, najpradopodobniej dorobią się szybciej od
        altruistów ale chyba można sie z tym pogodzić
        • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 17:37
          sorry, ale mnie wkurzają tacy ludzie, którzy nie chodzą na zajęcia, bo non-stop imprezują, ( nie mówię o założycielu wątku,bo tego nie wiem,tylko ogólnie) a później pożyczają notatki od tych, którzy NIE IMPREZOWALI, bo CHODZILI NA ZAJĘCIA, notowali, uczyli się i nie mieli na nic innego czasu. Nie dziw się, że nie chcą Ci pożyczać notatek, bo Ty się bawiłeś, a oni musieli siedzieć a zajęciach...to każdego może wkurzyć i zbuntowac przeciwko temu, który teoretycznie "ma lepiej". Wiem, co mówię, bo u mnie w grupie też sa osoby, których (mimo, iż studiuję już 1,5 roku) nawet nie znam, bo pojawiają się raz czy dwa w miesiącu i to tylko po to, żeby ponarzekac jaki to nawał zajęć na tej uczelni ;]I dlaczego ktoś, kto jest codziennie na zajęciach ma takiemu dać notatki?
          W ogóle uważam, że studia to poważna sprawa i idzie się tam nie po to, by się wiecznie integrowac z grupą, robić wspólne imprezy itd...(bo to można robić w gronie starych przyjaciół) ,tylko żeby sie uczyć.
          • Gość: ej Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 17:50
            > W ogóle uważam, że studia to poważna sprawa i idzie się tam nie po to, by się
            w
            > iecznie integrowac z grupą, robić wspólne imprezy itd...(bo to można robić w
            gr
            > onie starych przyjaciół) ,tylko żeby sie uczyć.

            szybko, szybko biegnij! byle szybciej od innych. i nic, ze w kołowrotku.
            • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 17:54
              o, imprezowicz się odezwał?
              Imprezuj dalej, otrzeźwienie i odpowiedź na pytanie po co są studia przyjdzie z czasem.
              • Gość: ej Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 18:01
                to że ty sobie stawiasz alternatywę rozłączną między studia a imprezy to twój
                problem. normalni ludzie bez problemu łączą jedno z drugim i jeszcze chętnie
                pomagaja innym. można robic całe mnóstwo rzeczy równolegle. ograniczanie się do
                tylko jednej dziedziny uważam za uwstecznienie mentalne.
                • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 18:14
                  hej, kolego.Czy w moim poście znalazłeś coś, co wskazywałoby na problem z ograniczaniem się do jednej dziedziny, czy inne bzdety, które wypisałeś?? Ja nie narzekam. Chodzę na zajęcia, mam dobre notatki i mam czas na wszystko, co chcę. Studia i przykładanie się do nich nie przeszkadzają mi w niczym. A balangowiczom , którzy raz na pół roku pożyczają wszystkie notatki od nawet nieznanych sobie osób nie mam zamiaru pożyczać tego, na co pracuje się przez cały czas. Wolisz balangi? No problem! Jedź do Irlandii czy innej Anglii ,szoruj gary i baw się non-stop. Studia nie są przecież potrzebne. Szczególnie z takim podejściem.
                  • Gość: buahahah Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.net.autocom.pl 08.12.06, 18:28
                    znałam takie dwie ambitne

                    marnie skończyły...

                    powodzenia w wyścigu szczurów
                    • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 18:41
                      Tylko dwie? Mało...pewnie reszta wyszła na ludzi i do ich znajomości się nie przyznajesz :]
                      • Gość: buahahah Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.net.autocom.pl 08.12.06, 18:43
                        reszta była normalna - i potrafiła łaczyć naukę z imprezowaniem, a nie ryła
                        dniami i nocami - one za to były nadęte i patrzyły na wszystkich z góry
                        • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 18:46
                          kto mówi o ryciu dniami i nocami? Przykładanie się do studiów nie oznacza wiecznego zakuwania (chyba, że na medycynie). Mowa nie o tych, co "ryją", tylko o tych, co biorą sobie notatki nie spędzając na uczelni łącznie jednego pełnego tygodnia w semestrze :]
                          • Gość: buahahah Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.net.autocom.pl 08.12.06, 18:48
                            nie tłumacz się

                            jak nie bezpośrednio to pośrednio ma związek
                            • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 18:50
                              Nie mam zamiaru się tłumaczyć, bo nie mam z czego :|
                  • Gość: ej Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 18:36
                    jestem koleżanką, jak już.

                    > hej, kolego.Czy w moim poście znalazłeś coś, co wskazywałoby na problem z
                    ogran
                    > iczaniem się do jednej dziedziny, czy inne bzdety, które wypisałeś??

                    ==>W ogóle uważam, że studia to poważna sprawa i idzie się tam nie po to, by
                    się wiecznie integrowac z grupą, robić wspólne
                    imprezy itd...(bo to można robić w gronie starych przyjaciół) ,tylko żeby sie
                    uczyć.

                    ==>Imprezuj dalej, otrzeźwienie i odpowiedź na pytanie po co są studia
                    przyjdzie z czasem.

                    przydałoby się ci trochę dystansu do tych 'poważnych studiów'. bo studia
                    generalnie nie są tylko po to, żeby się uczyć.
                    • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 18:39
                      przydałoby się ci trochę dystansu do tych 'poważnych studiów'. bo studia
                      > generalnie nie są tylko po to, żeby się uczyć.

                      A więc po co są studia?
                      Kluby i dyskoteki nie są od tego, żeby się uczyć. Studia tego niestety wymagają.
                      • Gość: ej Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 18:54
                        uważam, że na studiach nauka jest tak samo wazna jak poznawanie ludzi,
                        rozwijanie swoich pasji i robienie tego na co ma się ochotę, bo na studiach
                        czasu jest całe mnóstwo.

                        pomagając innym nic nie tracisz. ty te notatki i tak już zrobiłeś- tak cię to
                        boli, ze ktoś mniejszym wysiłkiem osągnąłby to samo co ty? może czas zrozumieć
                        że na studiach uczysz się dla siebie. bo owszem studia wymagają nauki, ale z
                        takim podejściem ajkie masz to żadna książka ci nie pomoże.
                        • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 19:06
                          uważam, że na studiach nauka jest tak samo wazna jak poznawanie ludzi,
                          > rozwijanie swoich pasji i robienie tego na co ma się ochotę, bo na studiach
                          > czasu jest całe mnóstwo.

                          A przed studiami te czynności nie były ważne? Po studiach nie będą? Nie będziesz rozwijac swoich pasji, poznawać ludzi od momentu ukończenia studiów?

                          tak cię to
                          > boli, ze ktoś mniejszym wysiłkiem osągnąłby to samo co ty?

                          Tak. Bo jakim prawem ja siedzę na zajęciach cały semestr czy rok,a ktoś podejdzie w styczniu bądź czerwcu i powie, żeby mu przynieść notatki z całego semestru, on sobie skseruje i po sprawie?:|
                          Ode mnie też ludzie pożyczali notatki. Ale skończyła się zabawa w momencie, gdy mieli do mnie pretensje o to, że nie mogli ich odczytać i egzamin im źle poszedł :]

                          może czas zrozumieć
                          > że na studiach uczysz się dla siebie.

                          Złote słowa! Ja się uczę dla siebie , a ktoś inny także dla siebie. Moje notatki są moje, a praca innych jest ich własnością. Jeśli ktoś olewa studia i nie ma notatek, to też robi to dla siebie...widocznie mu to wystarcza.
                          • Gość: ej Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:15
                            > A przed studiami te czynności nie były ważne? Po studiach nie będą? Nie
                            będzies
                            > z rozwijac swoich pasji, poznawać ludzi od momentu ukończenia studiów?

                            na studiach czasu jest więcej.

                            > Tak. Bo jakim prawem ja siedzę na zajęciach cały semestr czy rok,a ktoś
                            podejdz
                            > ie w styczniu bądź czerwcu i powie, żeby mu przynieść notatki z całego
                            semestru
                            > , on sobie skseruje i po sprawie?:|
                            > Ode mnie też ludzie pożyczali notatki. Ale skończyła się zabawa w momencie,
                            gdy
                            > mieli do mnie pretensje o to, że nie mogli ich odczytać i egzamin im źle posze
                            > dł :]

                            przykład tak samo skrajny jak twoje stanowisko. mówmy o ludziach normalnych.

                            ktos sobie skseruje twoje notatki i co? obnizy ci to ocenę? wyczerpie twój
                            limit nieobecności? pazurek ci się złamie?
                            • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 19:23
                              > przykład tak samo skrajny jak twoje stanowisko. mówmy o ludziach normalnych.

                              Może i skrajny, ale prawdziwy. I spowodował to, ze pożyczanie notatek się skończyło. Nie dosyć, że nic nie robią, to jeszcze im nie odpowiada charakter pisma :| Koszmar.

                              > ktos sobie skseruje twoje notatki i co? obnizy ci to ocenę? wyczerpie twój
                              > limit nieobecności? pazurek ci się złamie?

                              Ktoś skseruje notatki i nie daj Boże dostanie tą samą ocenę. Za co? Pytam: za co?? Bo ma farta? O, nie. Nie moim kosztem.
                              Jeśli wyznajesz zasadę bycia fair wobec wszystkich (wymienianie się notatkami, bo przecież nikomu to nie zaszkodzi), to bądź też fair wobec tych, co robią notatki i pracują ciężko cały semestr. Oni nie są zobowiązani do użyczania notatek. Grai fair od początku do końca.
                              • Gość: ej Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:33
                                > Ktoś skseruje notatki i nie daj Boże dostanie tą samą ocenę. Za co? Pytam: za
                                c
                                > o?? Bo ma farta? O, nie. Nie moim kosztem.
                                > Jeśli wyznajesz zasadę bycia fair wobec wszystkich (wymienianie się
                                notatkami,
                                > bo przecież nikomu to nie zaszkodzi), to bądź też fair wobec tych, co robią
                                not
                                > atki i pracują ciężko cały semestr. Oni nie są zobowiązani do użyczania
                                notatek
                                > . Grai fair od początku do końca.

                                rzeczywiście, nie wzięłam pod uwagę tego, że ktoś komu pożyczysz notatki może
                                dostać taką samą ocenę jak ty, zwykłym fartem. to zupełnie zmienia postać
                                rzeczy. wszak oceny świadczą o poziomie człowieka.

                                a pożyczanie notatkek komuś kto nie był na zajęciach i tym samym dewaluacja
                                wartości pracy włożonej przez tych którzy na zajęciach byli rzeczywiście jest
                                szczytem egoizmu.

                                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 19:37
                                  > rzeczywiście, nie wzięłam pod uwagę tego, że ktoś komu pożyczysz notatki może
                                  > dostać taką samą ocenę jak ty, zwykłym fartem. to zupełnie zmienia postać
                                  > rzeczy. wszak oceny świadczą o poziomie człowieka.

                                  Jeśli nie oceny świadczą o poziomie człowieka, to dlaczego przed każda sesją widać leserów biegających po korytarzach jak kot z pęcherzem i szukających naiwniaków, którzy pożyczą notatki? Przecież oceny nie są istotne. Na studiach jest się po to, żeby czegoś nauczyć się dla siebie. A czego można się nauczyć ,jeśli jedynym urządzeniem poznanym w toku nauczania jest kserokopiarka?
                                  • Gość: ej Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:37
                                    rozumiem. ty tak z troski o ich stan wiedzy tych notatek im nie pozyczasz.
                                    prawdziwy z ciebie altruista, taki działający na zasadzie negatywu.
                                    eeeeeeeeeeh....
                                    • Gość: ja Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 20:41
                                      Chyba nie zrozumiałaś mojego posta
            • Gość: z. Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 17:58
              Napisz ,a co studiujesz? ja rowniez studiuje w Krakowie ,spotykalam sie czasami
              z dziwnymi zachowaniami-w ogole moja grupa na pierwszysch studiach ,przed
              specjalnościa to byla porażka -tak swoja drogą ale ,zeby prosic sie od kogos o
              notaki itp.? dla mnie to niewiarygodne i bardzo żle swiadczy o tego typu
              osobach ale nie martw sie są też fajni ,normalni ludzie ,a wyscig szczurow
              zdarza sie wszedzie ,zreszta kiedys mogą sie na tym przejechac ,wierze ,ze złe
              intencje tak jak te dobre wracają jak bumerang do drugiego czlowieka.
          • Gość: student PW Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.plock.mm.pl 08.12.06, 18:00
            u nas na I roku mało osób się znało więc mało kto kogo prosił o pomoc
            na II roku już się poznali i sobie pomagali
            ale na III rok zostało mało osób, czyli cwaniaki po przesiewach i teraz jest walka o byt, bo nie ma już osób, które na własne życzenie odpadną. Po prostu nie pomaganie innym to większa szansa, na to, że samemu się przetrwa.
            Wykłady jeszcze można kserować, ale jak ktoś pójdzie na konsultacje i się dowie coś to już innym nie powie. Tak samo z kolowiami. Jak Ci poszło? - słabo. Umiesz? - nie umiem, ale póżniej te osoby które najmniej wiedziały "fartem" zdają i to całkiem dobrze
            • Gość: z. Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 18:03
              przerazające ,patologia wrecz
            • Gość: flm Re: oj... malo wiesz o studiowaniu IP: *.promax.media.pl 08.12.06, 18:11
              > ale na III rok zostało mało osób, czyli cwaniaki po przesiewach i teraz jest wa
              > lka o byt, bo nie ma już osób, które na własne życzenie odpadną. Po prostu nie
              > pomaganie innym to większa szansa, na to, że samemu się przetrwa.

              Nie rozumiem tego. To u Was jest jakiś limit, że np. zaliczyć przedmioty może
              tylko 50% osób? Nie jest możliwe, żeby nikt nie odpadł?
    • Gość: xgh Re: SZOK IP: *.chello.pl 08.12.06, 18:32
      a u mnie na studiach było tak, ze jak ktoś nie dał to był dziwoląg! byla u nas
      taka jedna w grupie- pies ogrodnika, co wziela, ale sama nie dała.
      ja rozumiem, ze mozna komus nie dawac kto permanentnie opuszcza wyklady i
      widac, ze leseruje, ale gdy kogos nie ma raz na jakis czas, bo np. mial pilna
      sprawe do zalatwienia to nie ma problemu. gorzej wlasnie z leserami. wtedy to
      nie ma sensu dawac.
      cale szczescie u nas bylo inaczej.wspolpraca. moze po prostu taki kierunek.
      • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 18:37
        Oczywiście nie mówię o osobach, którym zdarza się nie być raz na jakiś czas, bo to normalne. Wtedy takim osobom to chce się pożyczać notatki, bo widać, ze im zależy.
      • Gość: kiwaczek11 jak Kuba Bogu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.06, 16:15
        studia to okres, kiedy oprócz zdobywania wiedzy zawiera się także znajomości, a
        może nawet przyjaźnie, które często wymiernie owocują w późniejszym , zawodowym
        zyciu. Nie da się przecenić "przychylnego spojrzenia" kogoś na decyzyjnym
        stanowisku, kto okazuje sie dobrym znajomym lub kolega ze studiów. Vice versa
        również. Dlatego szczurkowate cwaniaczki powinny mieć tę świadomość, ze kręcą
        bat na własne plecy.
    • Gość: tak to juz jest Re: SZOK IP: *.net.autocom.pl 08.12.06, 18:38
      myślę, że nie ma co liczyc na inncyh

      umiesz liczyć - licz na siebie, ja wykorzystuję z powodzeniem tą dewizę

      nie jestem od pomagania również, zdarzyło mi sie pomagać qmplowi, ale może
      bardziej z sympatii - pomagamy najczęściej tym, których lubimy - dlatego
      najpierw integracja, a potem wzajemna pomoc - jednak bez przesady: w końcu aby
      coś osiągnąć w rywalizacji (ale to zalezy od podejścia wykładowców i tych, u
      których zdajemy egzaminy czy zaliczenia - czasem trzeba zabłysnac czymś, czym
      nikt inny nie zabłysnął...) - nie można za bardzo pomagać rywalom - to tak
      jakby się rywalce do faceta pomagało go uwieść, maąc samemu na niego ochote;)))

      pzdr

      i nie przejmuj się tym - ludzi nie musisz zjednać sobie koniecznie na
      studiach...
      • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:09
        - nie można za bardzo pomagać rywalom - to tak
        > jakby się rywalce do faceta pomagało go uwieść, maąc samemu na niego
        ochote;)))
        >

        kiepski przykład. notatkami mozna się dzielic bez naruszenia ich istoty, nie
        tracąc na tym absolutnie nic. a swoim facetem dzielić pewnie byś sie nie
        chciała. wniosek z tego przykładu prosty- najlepiej żeby to ten chłopak miał
        dobre notatki, bo nie robiłby z tego problemu ;)

        a jeśli traktujesz ludzi ze studiów jako rywali, to zastanów się gdzie i czy
        jest jakaś meta. bo gryzonie to zazwyczaj w labiryntach biegają, a cztery kąty
        w klatce wcale tak bardzo miedzy sobą się nie różnią.
        • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 19:12
          > a jeśli traktujesz ludzi ze studiów jako rywali, to zastanów się gdzie i czy
          > jest jakaś meta. bo gryzonie to zazwyczaj w labiryntach biegają, a cztery kąty
          > w klatce wcale tak bardzo miedzy sobą się nie różnią.

          Typowe wytłumaczenie lesera. Postaw się jednak w sytuacji osoby rozdającej swoje notatki obibokom. Natychmiast zmienisz zdanie.
          A może boisz się, że w tym "wyścigu szczurów" przegrasz? No cóż, takie czasy.
          • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:23
            > Typowe wytłumaczenie lesera. Postaw się jednak w sytuacji osoby rozdającej
            swoj
            > e notatki obibokom. Natychmiast zmienisz zdanie.
            > A może boisz się, że w tym "wyścigu szczurów" przegrasz? No cóż, takie czasy.

            łyżka nie istnieje, wyścig analogicznie. nie mam potrzeby przekonywać cię że
            radze sobie całkiem nieźle. zawsze dziele się z innymi notatkami i nie
            spotkałam się jeszcze z tym, zeby ktos nie podzielił się ze mną. a przegrają
            ci, którzy wierzą w wyścig. bo w czymś, czego nie ma, nikt nie wygrywa, ergo
            jedynie dla tego kto wierzy, że się ściga brak wygranej jest przegraną.
            • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 19:26
              a przegrają
              > ci, którzy wierzą w wyścig.

              Też nad tym ubolewam, ale niestety wyścig istnieje. Może nie każdy go dostrzega, ale potem można obudzić się z ręką w nocniku.
              • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:46
                byłam w tak zwanym 'prestizowym liceum', teraz jestem na tzw 'prestiżowych
                studiach'. mówi się że w takim przypadku wyścig jest nie unikniony, ale ciekawe
                jest to, ze mówią o tym przede wszystkim ci, którzy nie maja o tym wogóle
                pojecia albo ci, którzy sami taka atmosfere rywalizacji wprowadzają. jak juz
                wcześniej pisałam, nie spotkałam się nigdy z tym, żeby ktoś kiedykolwiek
                odmówił mi pomocy, i chodzi nie tylko o dobrych znajomych, ale tez o ludzi
                zupełnie obcych. wręcz przeciwnie, czasem ludzie pomagali mi bardzo nawet jeśli
                ich o to nie prosiłam. przekształcając więc to, co napisałeś: wyścig nie
                istnieje. może nie każdy to dostrzega, ale potem mozna sie obudzić z reką w
                nocniku.
                • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 19:50
                  No tak. Mówią o tym, ci którzy się obijają. Nic dziwnego, że nie chodząc na zajęcia nie dostrzegli wyścigu szczurów. Bo niby jak mieli to zrobić?
                  Chwalisz się prestiżowym liceum, takimi samymi studiami. I co? liczysz na to, że znajdziesz po tam "prestiżową pracę"?
                  • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:03
                    hehehehehhehe, taaaaaaaaaaaaaaaaak. własnie po to to napisałam. żeby sie
                    pochwalić i wyrazić swoją nadzieję na przyszłe biurko na najwyższym pietrze
                    szklanego wieżowca.

                    może jednak sprostuję: prestiż to bzdura, taka sama jak cały ten wyścig. jakiś
                    wymysł socjologów, w który niektórzy uwierzyli => zastosowali => stworzyli.
                    błędne koło.
                    • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 20:06
                      Prestiż to nie bzdura, ale on nie gwarantuje przyszłości. Po prestiżowym liceum niekoniecznie dostaniesz się na prestiżowe studia i tak dalej.
                      Ale nie jest wymysłem socjologów. Idąc Twoim tokiem myślenia wszystko jest czyimś wymysłem. Ale wnikanie w ten Twój wyimaginowany świat kończy się tym, że nie widzisz co się wokół rzeczywiście dzieje.
        • Gość: tak to juz jest Re: SZOK IP: *.net.autocom.pl 08.12.06, 19:24
          moim zdaniem dobry przykład to Ty tego nie rozumiesz

          ja naiwniakiem nie jestem, też kiedyś były zapędy żeby wszystkim zrobić dobrze,
          ale najlepiej sprawdza sie podejście egoistyczne:]

          nie biorę również udziału w wykorzystywaniu innych

          najpierw studia, a potem praca - tam też są rywale do tego samego stanowiska
          takie życie
          nikt nie mówił, że będzie pięknie, łatwo i przyjemnie
          • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 19:29
            Zgadzam się. W pracy jest rywalizacja i im wcześniej pozna się jej smak, tym później będzie można sobie lepiej radzić. A gdzie lepiej zmierzyć się z takim wyścigiem jak nie na studiach?
          • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:52
            > moim zdaniem dobry przykład to Ty tego nie rozumiesz

            w takim razie moim zdaniem to zły przykład, bo sam go nie rozumiesz. co więcej
            moim zdaniem moje zdanie mojsze jest od twojego twojszego.

            nie ma to jak merytoryczna wymiana zdań między nami studentami.
            • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 19:55
              ej - Twoja wypowiedź to jedna wielka głupota. Zresztą nick mówi sam za siebie.
              • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:07
                no co ty? rzeczywiście. 'tak już jest' mi przedstawił takie merytoryczne
                argumenty na to, że jego przykład jest taki swietny a ja mu tak nedznie ad
                personam. żenada po prostu.

                a co do nicków to twój wcale nie jest lepszy, i chyba jeszcze bardziej mówi sam
                za siebie. dosłownie i w przenośni ;)
                • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 20:10
                  A może zauważyłaś, ze ja do Ciebie piszę z szacunkiem i tytułuję wielką literą? Tego samego wymagam od innych w stosunku do siebie. Jednak na tyle postów,ani raz nie użyłaś shifta zwracając się do mnie. W sumie nie ma się co dziwić. Gdzie miałaś się tego nauczyć? Z kserowanych notatek kolegów i koleżanek? Widzisz, ten system się nie sprawdza, nie zanotowali wszystkiego. Sprawdziłaś to na własnej skórze.
                  • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:23
                    > A może zauważyłaś, ze ja do Ciebie piszę z szacunkiem i tytułuję wielką literą
                    > ? Tego samego wymagam od innych w stosunku do siebie. Jednak na tyle
                    postów,ani
                    > raz nie użyłaś shifta zwracając się do mnie. W sumie nie ma się co dziwić. Gdz
                    > ie miałaś się tego nauczyć? Z kserowanych notatek kolegów i koleżanek?
                    Widzisz,
                    > ten system się nie sprawdza, nie zanotowali wszystkiego. Sprawdziłaś to na wła
                    > snej skórze.

                    wnioskujesz błędnie, bo to że, nie używam shifta ma się nijak do tego czy
                    kseruje notatki czy nie. analogicznie mogłabym Ci napisać że chodzenie na
                    zajęcia i robienie z nich notatek skutkuje tym, ze człowiek nie zauwaza
                    sprzeczności między 1 a ostatnim zdaniem swojej wypowiedzi i że sam tego
                    dowiodłeś.

                    nie lubię uzywać shifta z przyczyn estetycznych, ale jeśli jest to dla Ciebie
                    problem, zrobie ten wyjatek.
                    • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 20:26
                      aha z przyczyn estetycznych...ok... a choćby z przyczyn dobrego wychowania możesz go używać? Nie tylko do mnie, ale mówię tak na przyszłość. I przestań doszukiwac się analogii, bo cały świat można rozebrać analogicznie na części.
                      • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:35
                        ja nie doszukuję się analogii tylko pokazuję ci jak bezsensownie mnie
                        atakujesz. dla mnie uzywanie wielkich liter nie ma nic do dobrego wychowania,
                        zwłaszcza, że netykieta różni sie od zasad wypowiedzi formalnych.
                        • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:40
                          pokazuję Ci- to nieumyślnie, z przyzwyczajenia.
                          • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 20:43
                            no to muszę z przykrością przyznać, że kiepskie masz przyzwyczajenia, odruchowo powinno pisać się z dużej litery, oczywiście jeśli jest się dobrze wychowanym i zwracającym się z szacunkiem do innych...
                            • Gość: ej Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 20:52
                              w takim razie zdanie też powinno się zaczynac wielka literą. bądx konsekwentny
                              jeśli do formy przykładasz taką wagę. ja wolę pisac po swojemu i obojetne mi
                              jest jaką stylistyke wypowiedzi przyjmuje mój rozmówca, byle w tej swojej
                              foremce zawarł jakąś tresć, a nie zwykły piach.
                        • Gość: ja Re: SZOK IP: *.toya.net.pl 08.12.06, 20:41
                          >dla mnie uzywanie wielkich liter nie ma nic do dobrego wychowania,

                          Ano właśnie. I to wielka szkoda.
    • Gość: Rafał to takie proste IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 19:42
      umiesz liczyć licz na siebie,innych Twoje szczęście je....
      na prawie w rzeszowie była dziewczyna która kazała sobie płacić za notatki ehhh
      • bateria_sloneczna Re: to takie proste 08.12.06, 19:47
        dokładnie

        każdy sam powinien zapracować na własny sukces

        skąd mam wiedzieć, że pokazując komus rozwiązane przeze mnie zadanie po prostu
        go chamsko nie zerżnie

        plagiat jak nie wiem, co

        pójście na łatwiznę - jakiez to proste
        tylko, że w dalszym życiu trzeba będzie radzić sobie juz samemu - nie będzie
        ciągle pod ręką kogoś kto pomoże i załatwi za niedoinformowanego

        myślę, że po ważne informacje autorka wątku po prostu powinna zwracać się do
        starosty, zapytać o wykładany temat - jesli jej nie było, jakie zadania
        przerabiali, ale jednak starać sie coś samej nadrobić, a nie tylko skserować,
        bo tak łatwiej

        pzdr
        • bateria_sloneczna Re: to takie proste 08.12.06, 19:52
          pożyczanie to nie Twój obowiązek autorko wątku - jak czujesz sie
          wykorzystywana - to powiedz to asertywnie tym osobom

          coś za coś - jak nie ma wzajemności to po co dawać a samemu nic nie dostawać

          bezinteresowność może i jest szlachetna, ale na dłuższą metę jest zwykłą
          naiwnością

          pozdr
          • Gość: z. przestroga dla "starszych" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 21:28
            naszla mnie refleksja,tak wspaniale radzicie ludziom ,ktorzy chcą zaczać studia
            w pozniejszym wieku -przepieknie piszecie o rozwijaniu wlasnych pasji,o tym ,ze
            na marzenia nigdy nie ejst za pozno ,a zaraz po tym w kolejnym watku pojawia
            sie kilkadziesiat wpisow o nieuzyczaniu notatek ,beznadziejnej
            bezinteresownosci,"naiwnosci" itp.A wiec moj apel do starszych
            rocznikow!:uwazajcie drodzy przyszli studenci,bo moze sie okazac ,ze przyjazn i
            pomoc to slowa nie wystepujace w slowniku dzisiejszych żaków.
    • Gość: ;((( Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.06, 22:07
      Wow - jaki odzew ;)

      Jak najbardziej rozumiem ból ;) pożyczania notatek tym, którzy jawnie sobie
      olewają studia i wykorzystują naiwność drugich. Znam to doskonale - z pozycji
      osoby dającej. Tylko, takie osoby to nawet nie promil i zwykle do II roku nie
      docierają.

      Ja chciałam pożyczyć tylko wykład, a nie jakieś notatki nocami robione w pocie
      czoła ! Nawet umiem to zrozumieć, że nie chce się pozyczyć wykładu. Acz - dla
      mnie jest to problematyczne.
      Co najbardziej boli - to takie udawanie chęci pożyczenia, "kazania" się
      proszenia po czym się słyszy - że w weekend będzie się uczyć tego wykładu <!!!>
      przed OGROMNYM <na serio> kolokwium z innego przedmiotu.
      Uwielbiam ludzi szczerych, z zasadami. Wystarczą odpowiedzi w stylu: "nie
      pożyczam" i tyle.

      Ale fakt, aż tak stara nie jestem żeby odbiegać od tego rocznika ;) Ale to już
      jest na prawdę inna mentalność.

      Ja tam słucham noblistów i wierzę, że więcej się ma korzyści współpracując niż
      kierując się takim "egoizmem". I studia skończyłam z 5, jeśli mam się
      posługiwać takimi miarami, hii.

      A już powyższe wywody o wyścigu szczurów - to już dla mnie kosmos ... W sumie,
      żal mi tych ludzi.
      No nic, zobaczę jak to będzie wyglądać przez te 5 lat kolejnych.
      • jolly11 Re: SZOK 12.12.06, 11:30
        Czytam i drętwieję. Skończyłam studia, pożyczałam notatki innym, sama też
        korzystałam czasami z pomocy, ale taka zawiść, wyścig?O czym Wy piszecie?
        Normalny zdrowy umysł bez kompleksów nie będzie się ścigał.Scigają się ci, co
        od dziecka mają braki w psychice, są niedowartościowani, pełni kompleksów. To
        wina ich domóm, rodziców.Oni ciągle potrzebują potwierdzenia, żę są lepsi,
        najlepsi, choć w bardzo wąskiej dziedzinie, bo tylko w tej wyuczonej,
        szkolnej.Wartość człowieka to nie dyplom, choć tak się niektórym wydaje.To
        również dobroć, chęć niesienia pomocy, życzliwość, czasami naiwność, to takie
        dziecięce, ale jakże słodkie.To wspomnienia ze studiów, osoby, które spotykasz
        po latach i nie odwracasz ze wstydem głowy, tylko się uśmiechasz.To twoje
        odbicie w lustrze, ktore oglądasz bez zażenowania, twoje dzieci, które cie
        szanują za to kim jesteś, a nie co robisz. To po prostu życie, szacunek dla
        innych i samego siebie. Wszyscy, którym się wydaje, że średnia 6,0 jest miarą
        wiedzy, sukcesu, są w błędzie, bo oceniają ich nie obiektywnie, tylko przez
        swój własny obraz doskonałości ci, co stawiaja te notki.A kto to jest? zadajcie
        sobie to pytanie. Dlatego doskonalym wyjściem są wolne zawody.W stomatologii,
        sztuce, literaturze, architekturze, prawie, gdzie człowiek może pracować na
        własny rachunek, bez godzin, bez szefa , bez zawistnych kolegów zza biurka
        można być po prostu człowiekiem.Być ponad to, o czym tu pisze
        taki"ja"Współczuję mu, jest godzien litości i pożałowania.Tym bardziej, że
        będzie zycie dzielił z takimi jak on sam i nie dane mu bedzie poznać i pokochać
        człowieka.Co najwyżej szczura.A notatki? Pozycza się zawsze tym, co chorują,
        zawalą któryś z wykladów, bo popili( nie notorycznie), bo zaspali.
        Natomiast "wykorzystywaczy" trzeba nauczyć porządku, aby nie ślizgali się na
        cudzym grzbiecie od początku, bo to im wejdzie w krew na całe życie.Zresza
        nawet jak uda im się zdać lepiej od ciebie jeden egzamin, to i tak wpadną na
        nastepnym. A szczury należy tępić, są obrzydliwe, brrrr.
        • Gość: halny Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 20:53
          Młodość jest krótka,starajcie się ją dobrze wykorzystać:),a co do nauki na
          studiach,ja tydzien po zdanym kolokwium zapominalem wzorów ,które umiałem na
          5:),więc czy jest sens uczyć się na siłę?Ślepo ufać wykładowcom?Notować wszystko
          co powie?Czy sprawdzacie ich teorie w praktyce?Zacznijcie myśleć
          samodzielnie:).Znam obiboków, którzy materiał z semestru przerabiali w 5 dni,co
          "kujonom" zajmowało pół roku.Byli gorsi od kujonów?Nie sądzę.pozdrawiam
        • Gość: z. Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.06, 23:13
          sobie to pytanie. Dlatego doskonalym wyjściem są wolne zawody.W stomatologii,
          > sztuce, literaturze, architekturze, prawie, gdzie człowiek może pracować na
          > własny rachunek, bez godzin, bez szefa , bez zawistnych kolegów zza biurka
          > można być po prostu człowiekiem.
          to sie usmialam
    • to.julia Re: SZOK 17.12.06, 15:46
      A bywa i tak, że współlokatorka mieszkania a zarazem dziewczyna z roku pożyczy
      książkę jak postawisz jej obiad lub kupisz rafaelo, bo ma akurat na to ochotę.
      Książka potrzebna była do przygotowania referatu, góra na 1 godzinę. Myślałam,
      że żartuje a jednak była to smutna rzeczywistość.
      • Gość: kwiatek Re: SZOK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 15:52
        niestety,przekonalam sie w zeszlym tyg.,ze to prawda ,tyle,ze kolezanka chciala
        twixa...
    • Gość: kiwaczek11 jak Kuba Bogu... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.06, 16:17
      studia to okres, kiedy oprócz zdobywania wiedzy zawiera się także znajomości, a
      może nawet przyjaźnie, które często wymiernie owocują w późniejszym , zawodowym
      zyciu. Nie da się przecenić "przychylnego spojrzenia" kogoś na decyzyjnym
      stanowisku, kto okazuje sie dobrym znajomym lub kolega ze studiów. Vice versa
      również. Dlatego szczurkowate cwaniaczki powinny mieć tę świadomość, ze kręcą
      bat na własne plecy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka