Dodaj do ulubionych

lingwistyka stosowana

13.02.08, 11:06
mam 23 lata (niedługo 24), kończę moje pierwsze studia (niehumanistyczne), ale marzy mi się lingwistyka stosowana na UW... Problem w tym, ze na UW studia pierwszego stopnia sa tylko dzienne, a jak wiadomo, dzienne = bardziej pracochłonne itd Mimo to chciałabym spróbowac, i stad moe pytanie: czy da sie pogodizc ten kierunek z praca (chociazby z duza iloscia korepetycji?)tak, zeby sie utrzymac w W-wie? po prostu nie wiem czy nie porywam sie z motyka na słońce... bardzo prosze o radę
Obserwuj wątek
    • Gość: studentka lingwy Re: lingwistyka stosowana IP: *.aster.pl 14.02.08, 21:41
      Wszystko się da, jeżeli ma sie odpowiednią motywację. Jeżeli
      naprawdę o tym marzysz, spróbuj i zobaczysz, czy się da.

      Pierwszego i drugiego roku lingwy nie da się pogodzić z normalną
      pracą. Nawet nie chodzi o ilość zajęć (trzydzieści ileś godzin w
      tygodniu), ale o ich organizację. Przez okienka z trzydziestu godzin
      robi się ponad czterdzieści, jak nie lepiej. Z pierwszego i drugiego
      roku lingwy pamiętam głównie godziny zmarnowane w parakch, ogrodach
      i knajpach w okolicy Browarnej. Wiadomo - przez półtorej godziny
      okienka do żadnej pracy się nie zdąży.

      Bardziej realne jest wpychanie gdzie się da korepetycji. To i dochód
      za godzinę większy, i większa swoboda w doborze godzin. Co prawda
      nie kojarzę, żeby ktokolwiek z moich znajomych się tak utrzymywał na
      dwóch pierwszych latach studiów, ale też chyba nikt nie musiał. Nie
      wątpię, że przy odpowiednim samozaparciu to możliwe.

      Pytanie oczywiście czy warto. Na to sama musisz sobie odpowiedzieć.
      Moim zdaniem tak, ale Ty nie przekonasz sie póki nie spróbujesz.
      • Gość: filip Re: lingwistyka stosowana IP: *.ksi-system.net 15.02.08, 18:52
        moim zdaniem szanse są bliskie zeru. te studia to stosunkowo dużo zajęć (okienka!!!), do tego samemu też troche trzeba nad tym posiedzieć... jeśli dodatkowo będziesz musiała zarabiać na siebie w takim mieście jak wawa, to... przez pierwsze dwa lata 5h snu dziennie i zero weekendów, 3 w indeksie i jazda na zupkach chińskich. może przesadziłem, ale tak to widze. może popytaj o stypendia? nie tylko te uczelniane. i jak najbardziej jestem za, żebyś robiła to co lubisz, ale koszt może być zbyt duży :(
            • lingwa Re: Warszawy nie polecam ale 16.02.08, 11:40
              hey,milo, ze ktos z lingwy tu zagląda:) dzięki za słowa zachety, ale i za
              realistyczną ocenę sytuacji z "linii frontu" ;) jeszcze nie podjęłam ostatecznej
              decyzji, mysle ze moze spróbuje się tam do was dostać;) przetrwać jeden semestr
              i jeśli będzie bardzo cięzko to dam sobie spokój. Chociaż... musi sie udać! ;)
              gdyby ktos chcial sie jeszcze podzielic przemyśleniami na temat lingwistyki w
              W-wie to bardzo chetnei wyslucham, np. jaka jest atmosfera? czy to prawda, że
              panuje straszny wyścig szczurów? który przedmiot na pierwszym roku jest
              najtrudniej zaliczyc? czy duzo osób odpada? ogólnie jesteście zadowoleni?
              • Gość: studentka lingwy Re: Warszawy nie polecam ale IP: *.aster.pl 17.02.08, 09:59
                Za moich czasów na pierwszym roku najtrudniej było zaliczyć
                gramatyki angielskie (obie, opisową i praktyczną), z każdej jakieś
                czterdzieści osób odesłano na wrzesień. W wrześniu ileś tam jeszcze
                nie zdało, ale mieli potem egzamin warunkowy i chyba jeszcze jeden
                egzamin warunkowy. Wywalić to nie przypominam sobie żeby kogoś
                wywalili, ale mnóstwo osób zrezygnowało z własnej woli. Wiele z nich
                to byli własnie starsi ludzie, którzy mieli jakies inne kierunki,
                prace itp.

                Ja miałam wtedy 19 lat i nic nie miałam, więc zostałam. Z pierwszego
                roku w ogóle nie byłam zadowolona, no ale brakło mi odwagi żeby
                zwiewać. Na drugim było trochę lepiej (ciekawsze przedmioty), a na
                trzecim już mi się podobało. Co ważne, na trzecim roku zaczęłam
                naprawdę poważnie pracować i zarabiać. Wtedy samodzielne utrzymanie
                to już żaden problem.

                Na koniec jeszcze, to nieprawda o żadnym wyścigu szczurów. Moi
                znajomi z innych kierunków czasami byli wręcz zaskoczeni, że gdzieś
                może być taka współpraca jak na lingwie. Oczywiście gdyby ktoś miał
                coś sam wszystko tam ogranąć, to by zginął, więc pomagaliśmy sobie
                jak się dało.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka