Gość: marajka
IP: *.rzeszow.mm.pl
17.05.08, 17:55
"Oczywistą oczywistością" jest, że o pracę najłatwiej po kierunku ścisłym. Ludzie po politechnikach są poszukiwani przez pracodawców i jak na polskie warunki mają często bardzo dobre pensje. Gospodarka ich potrzebuje, ot cała filozofia. Ale zanim taki pan inżynier skończy studia musi przejść całą ścieżkę edukacji, gdzie potrzebni są pedagodzy, psychologodzy, bibliotekarze, czasem logopedzi itp. Pan inżynier będzie też członkiem narodu, który nie może istnieć bez kultury i historii. Członkiem społeczeństwa, w którym należy zwalczać patologie i pomagać najsłabszym. Będzie czytał gazety i oglądał telewizję, chodził do teatru. Potrzebni będą socjolodzy, poloniści, politolodzy.
Problem nie polega więc na tym, że po studiach humanistycznych nie ma pracy, że są niepotrzebne. Problem w zbyt dużej ilości absolwentów. Problem polega na tym, że są stosunkowo łatwe i większość ludzi wybiera je bo nie lubi matmy, bo nie wypada nie studiować, bo trzeba się wyszaleć-po prostu idzie na socjologię czy historię "postudiować". I potem mamy nieradzących sobie z dziećmi pedagogów i historyków w Tesco. Wszyscy jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Kierowcy, piekarze i kosmetyczki też. Więc jeśli, maturzysto, chcesz iść na studia humanistyczne, nie z pasji, nie kochasz dzieci a idziesz na pedagogikę, nie masz cierpliwości a idziesz na archeologię, nie interesujesz się społeczeństwem a idziesz na socjologię- to będziesz jednym z bezrobotnych, albo magistrem z pretensjami:"mam dyplom, nie mam dobrej pracy". Lepiej idź do szkoły policealnej, albo zrób prawo jazdy na TIRa. Naukowcy potrzebni są nie tylko z dziedzin ścisłych i przyrodniczych. Ludzie powinni rozwijać swoje pasje i jeśli jesteś pewien, że kierunek naprawdę Cię pociąga, to studiuj. Jeśli nie- daruj sobie.