Dodaj do ulubionych

zdania w których Autorka "przegięła"

04.07.11, 17:59
Każde z nas, czytając Jeżycjadę, nawet po raz kolejny, nawet te swoje najbardziej ukochane tomy, w pewnym momencie trafiło na zdanie, przy którym pomyślało: O nie, teraz to Autorka przegięła!!!
Bo coś o czym pisze:
- nijak się ma do całokształtu
- jest absolutnie nierealne
- jest namolną ideologią
- inne powody.

Ja mam trzy takie zdania, przy których mnie rzuciło
ad1 - w Noelce jest mowa o Gabrieli, która (cytuję z pamięci) "wciąż miała ogromną potrzebę kochania, gromadziła wokół siebie przyjaciół, rodzinę, bezdomne PSY i KOTY" - jakie, pytam, psy i koty???
ad2 - w Sprężynie czytamy o Patrycji i Florku - mają jabłonie, czereśnie, grusze, plantację porzeczek, pasiekę, dziesiątki drzew wiśniowych i morelowych, nie ma za to najmniejszej wzmianki o pracownikach, którzy całe to gospodarstwo obrabiają. Jakoś trudno uwierzyć by robiła to Pulpa pomiędzy pieczeniem kolejnych tortów. To zresztą da się jeszcze, choć z trudem, przełknąć. Może o pracownikach MM nie pisała, bo to rzecz oczywista. Ale następne zdanie brzmi "i już mogli zacząć hodowlę koni, gdy zaś dochód z niej przyniósł im kolejne zyski..." I to mnie odrzuciło od książki. Ktoś już na tym forum wspominał jak praco i kosztochłonna jest hodowla koni.
ad 3 - albo w Żabie, albo w Czarnej Polewce Róża trzyma małą Milę w objęciach i czuje, że "nareszcie, po tylu latach, to puste miejsce się wypełniło" czy jakoś tak.
Róża, kochana przez rodzinę, idealna córka, wnuczka, siostrzenica, siostra, koleżanka i w ogóle, czuje się spełniona dopiero po urodzeniu dziecka? A do tej pory całe jej życie było jednym wielkim bezsensem?
Zresztą przy ad 3 nie będę się upierać, chociaż takiej ideologii nie lubię.

A jakie są Wasze przegięte zdania?
Obserwuj wątek
    • staua Re: zdania w których Autorka "przegięła" 04.07.11, 19:42
      Jak Roza mowi do malej Mili "Ty dopiero bedziesz miala na imie Mila, jak cie ochrzcimy".
      • ateh7 Re: zdania w których Autorka "przegięła" 04.07.11, 21:56
        Mnie też to wkurzyło, przecież ona już ma imię :)
        • europa.polsza Re: zdania w których Autorka "przegięła" 04.07.11, 23:08
          A mnie opis wady wzroku u Fryderyka-bodaj w Imieninach-jaki to on biedy jest, bo ma bardzo wysoką wadę wzroku, -3 dioprtie...Biedaczek, ja mam -7 i nie mam jeszcze niedowidzenia, a on ... MM nie zna się na oczkach ://
          • slotna Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 00:19
            Naprawde tak bylo napisane??? LOL.
            • znowuniedziela Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 01:13
              Hehehe, pamiętam to, jemu wciąż spadały okulary i kiedyś, chyba w tramwaju, powiedział Pyzie-mam bardzo dużą wadę wzroku, minus 3,5 :)
              • pi.asia Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 05:31
                Może MM była (z kimś) u okulisty i tenże stwierdzając krótkowzroczność rzędu -3 dioptrie orzekł że to "bardzo duża wada", żeby sobie dodać powagi, a pacjenta lekko wystraszyć. Zapamiętała i wykorzystała.
              • dakota77 Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 18:17
                Nie pamietalam:). Alez to glupie:). Raz, ze faktycznie, co to za ogromna wada. Dwa, niby czemu mu te okulary tak spadaly z nosa? Nie mial przeciez bardzo grubych szkiel. Zle dopasowane, i tyle:)
              • mama_kotula Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 18:49
                znowuniedziela napisała:

                > Hehehe, pamiętam to, jemu wciąż spadały okulary i kiedyś, chyba w tramwaju, pow
                > iedział Pyzie-mam bardzo dużą wadę wzroku, minus 3,5 :)

                Ygh, skoro on ma dużą wadę wzroku, to ja w takim razie poproszę o psa przewodnika.
                • pi.asia Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 20:33
                  Sprawdziłam i wzywam do gremialnego bicia się w piersi - nie ma mowy o "bardzo dużej wadzie wzroku"!!!
                  Fryderyk mówi do Pyzy dokładnie te słowa: "Mam bardzo grube soczewki. Minus cztery i pół."

                  Czyli normalny krótkowidz (też tyle miałam w liceum). Cztery i pół dioptrii to sporo w tym wieku, ale jeszcze nie tragedia.
                  Natomiast nasuwa się pytanie o grubość soczewek. No sorry, ale w roku 1998-ym soczewki nie są już od dawna szklane i co za tym idzie - grube.
                  Obecnie mam na nosie okulary ze szkłami minus sześć i pół. W najgrubszym miejscu (zewnętrzna krawędź) szkło ma jakieś 6 mm grubości. Dolna krawędź - 2,5 mm. Okulary powstały w tym mniej więcej czasie co te Fryckowe. W życiu bym ich nie określiła jako "grube szkła".
                  i to tyle w temacie wady wzroku
                  • slotna Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 20:54
                    Ja mam jedne stare okulary ze szklanymi soczewkami -4, trzymam je do zadan specjalnych, tj. uzywam jak mam maseczke na twarzy albo henne na wlosach. Nie sa grube, a juz na pewno nie bardzo.
                  • mama_kotula Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 21:09
                    Cytat
                    Natomiast nasuwa się pytanie o grubość soczewek. No sorry, ale w roku 1998-ym soczewki nie są już od dawna szklane i co za tym idzie - grube.


                    Nie każdy miał takie, nie każdego było na to stać - weź pod uwagę, że wtedy cieńsze szkła były najczęściej sprowadzane i diablo drogie. Ze Szwajcarii, przynajmniej u nas takie były dostępne w zakładach optycznych. Dopiero po kilku latach produkcją takich szkieł zajęła się np. Jelfa.

                    Ja mam -6,5 i -12. Pan optyk mi parę dni temu pokazywał, jak wygląda niepocieniane szkło -6. DRAMAT. Mam pocienione w opcji 2, czyli też nie te najcieńsze - za szkła w opcji 1 bym w tej chwili zapłaciła przynajmniej 700-800zł. Też nie każdego stać, szczególnie że za oprawki dodatkowo trzeba dać przynajmniej 200-300zł, co w rezultacie daje całość 1000.

                    I ja uważam, że te szkła co mam, są grube. Mają ok 6 mm grubości w najgrubszym miejscu - to jest sporo. Wybór oprawek mam przez to bardzo ograniczony, w przeciwieństwie do ludzi, którzy mają cienkie szkła (czyli do ok. -2 dioptrii).
                    • verdana Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 21:17
                      Mój syn ma -8. Plastikowe, pocieniane szkła nie są grube - ale jak bylyby grube - widać po bokach. Denko od butelki. A w 98 zwykle okulary były jeszcze szklane, więc -4,5 to bylo już sporo.
                      • slotna Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 21:31
                        Heh, to moze ja mam pocieniane te szkla, tylko o tym nie wiem? Na pewno sa szklane, szklo tez sie pocienia? Okulary kupione byly wlasnie w 1998 albo 1999 (mam tez dwie pary nowszych), grube druty i kolka niemalze, Harry Potter jak w pysk dal. Dlatego w nich juz na co dzien nie chodze i nie zmieniam tych szkiel, na po domu wystarcza.
                        • moleslaw Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 21:43
                          Widziałam - 4 w formie że tak napiszę naturalnej, koszmar. Cena okularów zależy nie tylko od dioptrii ale i od tzw. cylindrów, moje np ok 2 tyś i taniej się nie da a wersji zzwykłej nie robią wcale, no ale ja mam niedowidzenie.
                          • pi.asia Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.07.11, 22:17
                            no to coś mi tu nie gra
                            bo gdzieś tak w 2001-ym, może 2002 roku najdroższe, super nowoczesne szkła, pocieniane, z filtrem kosztowały 900 zł (już razem z oprawką i dopasowaniem). Taki luksusowy prezent zrobił mi mój były niedoszły.
                            Normalne, przyciemniane, tej samej mocy, w plastikowej oprawie to było góra 200 zł.
                            Mnie nie było stać na jakieś super luksusy, z reguły wybierałam tanie oprawki i szkła bez bajerów. I nigdy nie wydawało mi się że są grube.

                            Zresztą właśnie zaczęłam czytać "Kłamczuchę". Anielka też nosi "grube szkła", a z treści wynika, że ma najwyżej -2 dioptrie. Widocznie dla MM słowo "szkła" musi się łączyć ze słowem "grube".
                            Tak jak słowo "szczekały" łączy się ze słowem "psy" (a co innego mogło szczekać?) ;)



                            • slotna Re: zdania w których Autorka "przegięła" 06.07.11, 01:29
                              Wlasnie, zawsze mnie fascynowalo jak ona zdejmowala te okulary i sie nie zabijala, ja tak nie umialam i nie umiem do dzis.
                              • mama_kotula Re: zdania w których Autorka "przegięła" 06.07.11, 10:51
                                slotna napisała:

                                > Wlasnie, zawsze mnie fascynowalo jak ona zdejmowala te okulary i sie nie zabija
                                > la, ja tak nie umialam i nie umiem do dzis.

                                Kochana, ja ostatnio bez okularów (przypominam, mam -6,5 i -12) poszłam do szpitala, odebrałam wyniki badań, podpisałam jakąś umowę i przeżyłam :P
                                Kender ma -2, łazi bez okularów i też żyje ;)
                                • znowuniedziela Re: zdania w których Autorka "przegięła" 09.07.11, 01:17
                                  Mama Kotula:
                                  Kochana, ja ostatnio bez okularów (przypominam, mam -6,5 i -12) poszłam do szpitala, odebrałam wyniki badań, podpisałam jakąś umowę i przeżyłam tongue_out
                                  Kender ma -2, łazi bez okularów i też żyje wink
                                  akurat, chyba w soczewkach...

                                  z ciekawośći-dlaczego nie miałaś okularów, raczej ich się nie zapomina :P


                                  ja mam -9 i -11-okulary cienkie, bez nich nie widzę nic,
                                  a w 1998 miałam -9 i -11 i moje szkła były nieco tylko grubsze-mierzę-w najgrubszym miejscu 2 mm,zwykłe plastiki, a cylinder mam 3 w obu szkłach i były niezbyt drogie.
                                  • mama_kotula Re: zdania w których Autorka "przegięła" 01.08.11, 21:44
                                    Cytat
                                    akurat, chyba w soczewkach...


                                    Nie. Bez nich. Oczywiście, samochodu nie poprowadzi, ale przy kompie programować może i po mieszkaniu się porusza bez problemu.

                                    Cytat
                                    z ciekawośći-dlaczego nie miałaś okularów, raczej ich się nie zapomina :P


                                    To bardzo proste - mam jedne okulary, akurat mi się rozwaliły i były przez godzine u optyka. A ja na nieszczęście w tym czasie nie miałam soczewek, a musiałam pozałatwiać parę wcześniej poumawianych spraw. Nie widziałam, co podpisuję, podpisywałam na wyczucie i po omacku ;), wyniki odczytałam z kartki jednym okiem trzymając kartkę jakieś 2 cm przed oczami :D
                                • slotna Re: zdania w których Autorka "przegięła" 09.07.11, 21:53
                                  > Kochana, ja ostatnio bez okularów (przypominam, mam -6,5 i -12) poszłam do szpi
                                  > tala, odebrałam wyniki badań, podpisałam jakąś umowę i przeżyłam :P

                                  Ale calkiem sama? Ja bym sie absolutnie nie odwazyla. Nawet po domu praktycznie nie chodze bez okularow.

                                  > Kender ma -2, łazi bez okularów i też żyje ;)

                                  Tez kiedys lazilam z koniecznosci (brak forsy na nowe) i to juz byl problem. Np. musialam isc zgarbiona i wpatrzona we wlasne buty, w zadnym razie nie rozgladac sie wokol, bo nie rozpoznalabym twarzy znajomych (male miasto, zawsze sie kogos spotkalo).
                                  • marslo55 Re: zdania w których Autorka "przegięła" 11.07.11, 10:40
                                    slotna napisała:
                                    "Np. musialam isc zgarbiona i wpatrzona we wlasne buty, w zadnym razie nie rozgladac sie wokol, bo nie rozpoznalabym twarzy znajomych (male miasto, zawsze sie kogos spotkalo)."
                                    Ja zawsze byłam gapowata i patrzyłam przed siebie wzrokiem typu "ogniskowa na nieskończoność", pochłonięta własnymi myślami, więc nawet jeśli nie widziałam wyraźnie twarzy znajomych, myśleli, że ich po prostu w pierwszej chwili nie zauważyłam i witali się pierwsi:)
                                    Tak, -3 i -8 bez okularów czy soczewek. Nie, nie wpadłabym pod autobus, gdybym wyszła bez okularów - może nadrabiałam "lepszym" okiem?


                                  • mama_kotula Re: zdania w których Autorka "przegięła" 01.08.11, 21:46
                                    Cytat
                                    Ale calkiem sama? Ja bym sie absolutnie nie odwazyla. Nawet po domu praktycznie nie chodze bez okularow.


                                    No nie, oczywiście, że nie sama, ale radę dawałam, nie trzeba mnie było prowadzić za rękę.
                            • ssssen Re: zdania w których Autorka "przegięła" 06.07.11, 08:35
                              > Zresztą właśnie zaczęłam czytać "Kłamczuchę". Anielka też nosi "grube szkła"

                              A jakiś cytat? Bo jakoś nie kojarzę, żeby jej okulary były tak określane.

                              Naprawdę, coraz rzadziej tu zaglądam, bo takich "nadinterpretacji" jest tu coraz więcej - i jest to diablo irytujące.
                              • czekolada72 Re: zdania w których Autorka "przegięła" 06.07.11, 09:55
                                Ok roku 1987 mialam robione w NRD szkla z tworzywa i cienkie, bo u nas przy -6 i -3,5 roznica byla koszmarna, nie dosc, ze grube, to jeszcze wlasnie ta roznica. Poza tym - jak sie nie zwracalo uwagi na te roznice (ja zwracalam...) to jak sie mialo wlasnie dobrze dobrane oprawki - dalo sie zyc w miare normalnie.
                                Ale tu piszemy o koncowce lat 90-tych - wiec zgadzam sie : MM przesadziła...
                              • melmire Re: zdania w których Autorka "przegięła" 06.07.11, 13:09
                                Zaraz na pierwszej stronie jest ze miala wielkie okulary (no dobra, wtedy byly wielkie) i oczy jej sie skrzyly zza grubych szkiel.
                              • ananke666 Re: zdania w których Autorka "przegięła" 07.07.11, 20:28
                                > Naprawdę, coraz rzadziej tu zaglądam, bo takich "nadinterpretacji" jest tu cora
                                > z więcej - i jest to diablo irytujące.

                                "Czarne żywe oczy, iskrzące się wesoło zza grubych szkieł, patrzyły z lekka rozbieżnie i z lekka
                                ironicznie."
                                "Była zasapana, potargana i czerwona, pasma włosów wpadały jej wprost w grube szkła okularów."


                                Irytujące jest również, kiedy ktoś czegoś nie zapamiętał i uważa, że ci, co zapamiętali, nadinterpretują.
                                • the_dzidka Re: zdania w których Autorka "przegięła" 11.07.11, 10:43
                                  > "Czarne żywe oczy, iskrzące się wesoło zza grubych szkieł, patrzyły z le
                                  > kka rozbieżnie i z lekka
                                  > ironicznie."
                                  > "Była zasapana, potargana i czerwona, pasma włosów wpadały jej wprost w grub
                                  > e szkła
                                  okularów."
                                  >
                                  >
                                  > Irytujące jest również, kiedy ktoś czegoś nie zapamiętał i uważa, że ci, co zap
                                  > amiętali, nadinterpretują.

                                  I tu juz żadnej odpowiedzi nie było, nie? ;) Nawet zwykłego "a to przepraszam".
                        • klawiatura_zablokowana Re: zdania w których Autorka "przegięła" 21.09.11, 14:43
                          Chyba żartujesz, w 1998 roku miałam -5 i cienkie druciane oprawki, te okulary może nie były najpiękniejsze, ale nie będąc pocienianymi, wyglądały zupełnie normalnie. Rok-dwa lata później wada mi skoczyła do -6 i kupiłam nowe oprawki, plastikowe i kwadratowe, o intensywnym kolorze, bo mi się taki hipsterski styl podobał. I one też były fajne, a i grubsze szkło nie raziło. Tak więc żaden głęboki PRL w oprawkach ani szkłach nie panował wtedy.
                  • dakota77 Re: zdania w których Autorka "przegięła" 06.07.11, 02:28
                    Ja mam -5.5 i -6, a moje okulary wygladaja co nawyzej na -1.5. I tez nie zostaly wykonane jakos wczoraj, poprzednie byly rownie cienkie. Od bardzo wielu lat nie nosilam ciezkich okularow.
                    • pi.asia Kłamczucha krótkowidz 06.07.11, 18:08
                      Kłamczucha, strona pierwsza: "Czarne żywe oczy, iskrzące się wesoło zza grubych szkieł, patrzyły z lekka rozbieżnie i z lekka ironicznie"

                      żadna "nadinterpretacja", dokładny cytat.
                      Mnie też zawsze zdumiewało, jakim cudem Kłamczucha potrafi funkcjonować bez okularów. Ja bez szkieł czułam się bezbronna jak ślimak bez skorupy, nie dość że ślepawa, to jeszcze "nieubrana".
                      Ale noszę szkła od 8-go roku życia, czyli od zawsze.
                      • dziennik-niecodziennik Re: Kłamczucha krótkowidz 06.07.11, 20:54
                        no ale o to chodziło. o wzrok niewinny i bezbronny, i jak sarenka... :)
                        • czekolada72 Re: Kłamczucha krótkowidz 07.07.11, 08:04
                          Ale przecie jest scena w kawiarni, gdy Klamczucha by sie wydac piekniejsza sciaga okulary i dochodzi do katastrofy :)

                          No a juz pozniej - pewnie nosi soczewki, bo o operacji nic nie bylo slychac.

                          • pi.asia Re: Kłamczucha krótkowidz 07.07.11, 20:48
                            " przejrzała się w łazienkowym lustrze. Bez okularów widziała się niezbyt wyraźnie"

                            musiała być niezłym krótkowidzem, skoro nawet w łazienkowym lustrze widziała się niezbyt wyraźnie. Na ulicy murowane zderzanie się z latarniami ;) a na pewno potykanie się o wystające płytki chodnikowe ;)
                            • czekolada72 Re: Kłamczucha krótkowidz 08.07.11, 09:03
                              Ja mam -4.75 i -6.5 i bez soczewek nie jestem w stanie funkcjonowac, poruszam sie niczym dziecko we mgle...
                              • marslo55 Re: Kłamczucha krótkowidz 08.07.11, 09:43
                                czekolada72 napisała:
                                "Ja mam -4.75 i -6.5 i bez soczewek nie jestem w stanie funkcjonowac, poruszam sie niczym dziecko we mgle..."
                                Ja do niedawna miałam -3 i -8. Pod autobus bym nie wpadła. Rzecz jednak w tym, że nie wiemy, na ile poważną wadę wzroku miała Aniela - moim zdaniem MM po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiała. Ktoś, kto po zdjęciu okularów nie widzi się w lustrze łazienkowym, nie byłby w stanie radzić sobie bez nich tak, jak Aniela w towarzystwie Pawełka. Obecność mężczyzny najwyraźniej wyostrza Anieli wszystkie zmysły..


                                • czekolada72 Re: Kłamczucha krótkowidz 08.07.11, 10:48
                                  marslo55 napisała:

                                  > czekolada72 napisała:
                                  > "Ja mam -4.75 i -6.5 i bez soczewek nie jestem w stanie funkcjonowac, poruszam
                                  > sie niczym dziecko we mgle..."
                                  > Ja do niedawna miałam -3 i -8. Pod autobus bym nie wpadła.
                                  Powaga?
                                  Bez okularow/soczewek????

                                  • emae Re: Kłamczucha krótkowidz 01.08.11, 16:17
                                    Mam sporą wadę wzroku, od niedawna noszę okulary -4. Jednak bez nich funkcjonuję zupełnie dobrze. Nie widzę napisów z daleka, to mój jedyny problem z wzrokiem. Ludzie się dziwią. Okulistka mnie straszyła, że wejdę kiedyś pod samochód, bo go nie zauważę. To jest niemożliwe, samochody widzę równie dobrze bez okularów, jak i w okularach. Czasem wydaje mi się, że mam błędnie zdiagnozowaną wadę wzroku.

                                    Jak najbardziej wierzę w to, że ktoś, kto ma kilka dioptrii, może sobie radzić w mieście i na ulicy bez obijania się o słupy i wpadania pod niedostrzeżone auta. Widzi się nieco rozmazane kontury, ale jednak się widzi! Zanim założyłam okulary, w ogóle nie wiedziałam, że coś tracę.

                                    Natomiast tuż po zdjęciu okularów muszę się chwilę przyzwyczajać do innego patrzenia. Wtedy faktycznie przez jakąś sekundę nie widzę prawie nic. Rozumiem więc także, dlaczego Aniela, zdejmując na chwilę okulary, traci na moment obraz.
                                    • turzyca Re: Kłamczucha krótkowidz 02.08.11, 14:55
                                      Zdaje sie, ze haczyk moze tkwic w "rozdzielczosci" wzroku. Moj chlop majacy wieksza wade ode mnie widzi bez okularow lepiej niz ja. Jego okulista twierdzi, ze on ma jakis parametr wzroku znacznie lepszy niz przecietna, gdyby nie byl krotkowidzem mialby sokoli wzrok i widzialby wiecej odleglych szczegolow niz inni zdrowi ludzie, bylby np. swietnym pilotem. Nie wiem, jaki jest fachowy termin, ale w przelozeniu na ludzki jezyk wychodzi z tego wlasnie "rozdzielczosc".
                                      • k_linka Re: Kłamczucha krótkowidz 02.08.11, 23:38
                                        Moze chodzi o akomodacje, Turzyco?

                                        Jako weteranka krotkowzrocznosci wyznam, ze zawsze uwazalam, ze moja wada jest wielka. Jak mialam 9 lat i -1 i teraz, jak mam wiecej lat, i nosze -9. Jakos zawsze mialam najmocniejsze szkla w towarzystwie i nie potrafilam bez nich funkcjonowac, tzn moge sie przemieszczac po mieszkaniu ale juz w obcym terenie mam problem z ocena odleglosci i, mimo ze dostrzegam plamy przedmiotow, nie jestem w stanie ocenic czy wejde na nie zaraz, czy dopiero pozniej.


                                        Co do szkiel - moga byc szklane (takie nosilam w latach osiemdziesiatych) - sa ciensze ale ciezsze, juz przy wadzie -3/-4 nos mnie bolal i mialam odciski:) Wiec z radoscia przesiadlam sie na plastikowe - duzo lzejsze, ale przy tej samej mocy niestety grubsze. I kiedy moja wada przekroczyla -6, gdzies w poczatkach 21 wieku z radoscia odkrylam szkla tzw pocieniane czyli z wyzszym indeksem jakimstam. Sa lekkie i cienkie ale drogie niestety, a w tamtych czasach za okulary z takimi szklami zaplacilam na pewno sporo ponad 1000 zl. A postzreganie szkiel jako grubych jest chyba kwestia indywidualna, ale zalezy rowniez od wielkosci - szkla krotkowidza grubna w kierunku od srodka na zewnatrz
                                      • emae Re: Kłamczucha krótkowidz 03.08.11, 16:46
                                        turzyca napisała:

                                        > Zdaje sie, ze haczyk moze tkwic w "rozdzielczosci" wzroku. Moj chlop majacy wie
                                        > ksza wade ode mnie widzi bez okularow lepiej niz ja. Jego okulista twierdzi, ze
                                        > on ma jakis parametr wzroku znacznie lepszy niz przecietna, gdyby nie byl krot
                                        > kowidzem mialby sokoli wzrok i widzialby wiecej odleglych szczegolow niz inni z
                                        > drowi ludzie, bylby np. swietnym pilotem. Nie wiem, jaki jest fachowy termin, a
                                        > le w przelozeniu na ludzki jezyk wychodzi z tego wlasnie "rozdzielczosc".

                                        Może to jest to. Wiem, że mam "wrodzoną" zdolność szybkiego czytania, wiąże się to ze zdolnością objęcia jednym spojrzeniem dużej ilości tekstu. Może to sprawia, że lepiej widzę.
    • a-inka Re: zdania w których Autorka "przegięła" 04.08.11, 13:28
      Nic mi chyba tak nie zgrzyta,jak to gospodarstwo rolne,pewnie dlatego że sama jestem z wykształcenia rolno-ogrodnicza;).Już bez tych koni opisanej tam pracy jest na kilka osób,ale wiem,że to juz nieraz było poruszane w wielu wątkach.
      W ogóle "Sprężyna" przyprawiła mnie o spazmy i zadumę,że jednak niektóre sagi czy jak tam zwał powinny się zakończyć w swoim czasie dla dobra czytelnika...
      Przegięcie? cała postac Łusi.Osobiście jako dziecko uwielbiałam słowo pisane,szybko nauczyłam się czytać,ganiałam na Kółko Polonistyczne,ale w życiu nie pasjonowałam się gramatyką.I nie znam nikogo,kto by to robił.Uważam to za sztuczne,nieprawdziwe .Od tej postaci odrzuca,jest ona irytująca i mało dziecięca.Taka stara-maleńka;/.
      I szkoda mi Tygrysa-taki miał pazur,wiedział czego chce,a tutaj nagle...najpierw ten pomysł ze ślubem,a potem...wiadomo.A taka była wyrazista.
      Pozdrawiam serdecznie,bardzo lubię zaglądac na to forum!
      • pi.asia Re: zdania w których Autorka "przegięła" 04.08.11, 19:34
        a-inka napisała:

        >.Osobiście jako dziecko uwielbiałam słowo pisane,sz
        > ybko nauczyłam się czytać,ganiałam na Kółko Polonistyczne,ale w życiu nie pasjo
        > nowałam się gramatyką.I nie znam nikogo,kto by to robił.

        Ja to robiłam, ja!!! ;)
        Fakt, że nie tak "naukowo" jak Łusia, ale namiętnie czytałam dwie urocze książki profesora Przecinka "Ortografia na wesoło" i "Gramatyka na wesoło". Do tej pory pamiętam cudne wierszyki utrwalające poprawne formy gramatyczne, np.
        Piesek Azor z pieskiem Biesem
        wlazły w kinie POD RZĄD krzeseł.
        Trzy dni Z RZĘDU Stach chorował,
        tak go rozbolała głowa.

        Ale prawdą jest, że ortografia była ciekawsza od gramatyki ;)

        PS> też jestem rolno-ogrodnicza i gospodarstwo Florków wkurzyło mnie maksymalnie, nawet bez owych obśmianych wielokrotnie koni.
        forum.gazeta.pl/forum/w,25788,98460566,,Gospodarstwo_Gorskich_.html?v=2
        • marslo55 Re: zdania w których Autorka "przegięła" 05.08.11, 11:15
          pi.asia napisała:
          "Fakt, że nie tak "naukowo" jak Łusia, ale namiętnie czytałam dwie urocze książki profesora Przecinka "Ortografia na wesoło" i "Gramatyka na wesoło"."
          Ja z kolei w dzieciństwie byłam wielką miłośniczką książki "Pan Słówko ma głos". Tytułowy bohater mieszkał w słowniku i ilekroć usłyszał, jak dziecko popełnia błąd gramatyczny, leksykalny lub jakikolwiek inny, wyskakiwał z oburzonym okrzykiem, by zrobić mu wykład. Po latach stwierdzam, że był wyjątkowo uciążliwym sublokatorem, ale kiedyś sądziłam, że dzieci same są sobie winne i tak właśnie trzeba..
          • kanga_roo Re: zdania w których Autorka "przegięła" 10.08.11, 09:00
            najbardziej wkurza mnie taki krótki opis ze Sprężyny (nie zacytuję niestety, omówię): Laura w parku na ławce czyta list Wolfiego, przygląda jej się skaczący po ścieżce ptak (bodajże kos). i tekst, komentujący zachowanie ptaka: że zawsze się przygląda i z reguły nic z tego nie wynika/nie ma to sensu. czy jakos tak.
            abstrahując od wrażenia, że ten kawałek jest napisany na siłę i niepotrzebny (starszy pan z jamnikiem wystraczyłby w zupełności), owo "nic nie wynika" powaliło mnie tak, jak słynny już gapiący się koń. w porzeczkach. ale o ile jestem skłonna uwierzyć, że udomowione zwierzę może się nudzić, stać i gapić, to, doprawdy, taki ptak ma co robić. jego zachowania są celowe, nastawione na zaspokojenie potrzeb: zdobycie pożywienia, opiekę nad potomstwem, zapewnienie bezpieczeństwa.
            imo ten fragment dowodzi ignorancji w czystej postaci, i mogła go sobie autorka darować.
          • nessie-jp Re: zdania w których Autorka "przegięła" 10.08.11, 18:42
            > "Fakt, że nie tak "naukowo" jak Łusia, ale namiętnie czytałam dwie urocze książ
            > ki profesora Przecinka "Ortografia na wesoło" i "Gramatyka na wesoło"."
            > Ja z kolei w dzieciństwie byłam wielką miłośniczką książki "Pan Słówko ma głos"

            Chyba różnica polega na tym, że powyższe książeczki otwarcie mają pełnić rolę pomocy dydaktycznych, a Łusia to po prostu 70-letnia paniuńcia przebrana za 8-latkę, która myśli, że wystarczy się uczesać w warkoczyki i paplać pouczająco o gramatyce, żeby natychmiast stać się zachwycająco wesołym i dowcipnym.

            Ohydnych bachorków pouczających nauczycielki, że "mówi się dlaczego, a nie laszego" to ja też znam na kopy, sama taka byłam. Ale urocze to raczej nie jest ;) Raczej irytujące i nieznośne.

            • marslo55 Re: zdania w których Autorka "przegięła" 11.08.11, 11:26
              nessie-jp napisała:
              "Ohydnych bachorków pouczających nauczycielki, że "mówi się dlaczego, a nie laszego" to ja też znam na kopy, sama taka byłam. Ale urocze to raczej nie jest ;)"
              Nie jest, chociaż ohydne bachorki wcale nie próbują być urocze, bo nie rozumują jeszcze takimi kategoriami. Im można wybaczyć, ale autorka usiłująca uczynić dzieci uroczymi dzięki gramatycznemu terrorowi chyba rzeczywiście popełnia błąd w ocenie. Niespecjalnie mnie jednak dziwi postrzeganie Łusi przez MM jako uroczej, bo dla niej u dzieci urocze jest prawie wszystko, od sypania łacińskimi cytatami spod prysznica aż po ulewanie, które jest magiczne, mistyczne i zmienia wiedźmy w królewny.
      • airborell Re: zdania w których Autorka "przegięła" 24.08.11, 14:42
        >Osobiście jako dziecko uwielbiałam słowo pisane,sz
        > ybko nauczyłam się czytać,ganiałam na Kółko Polonistyczne,ale w życiu nie pasjo
        > nowałam się gramatyką.I nie znam nikogo,kto by to robił.

        Przepraszam, że się wcinam po czasie, ale mając dziewięć/dziesięć lat uwielbiałem czytać wstęp do Słownika Języka Polskiego i znałem wszystkie grupy deklinacyjne i koniugacyjne tudzież części zdania i mowy, a moją absolutnie ulubioną lekturą było "Z tajemnic języka" Cienkowskiego. Więc czemu nie?
        • klymenystra Re: zdania w których Autorka "przegięła" 25.08.11, 10:43
          Podpinam się pod to :) Uwielbialam książki o gramatyce, interpunkcji, wstępy do słowników - książki należały do mojej mamy polonistki. A jedną z ukochanych moi książek była "Pan Słówko ma głos". W domu na porządku dziennym były rozmowy o poprawności gramatycznej.

          W przypadku Łusi jednak widzę pewne przegięcia - o ile pamiętam Łusia np. mówi o zaimku deiktycznym, tak? Nie mam książki pod ręką, ale coś takiego chodzi mi po głowie. O tym, czym są zaimki deiktyczne, uczyłam się dopiero na studiach - nie bardzo wiem, skąd Łusia miałaby miec dostęp do takiej wiedzy.
          • ding_yun Re: zdania w których Autorka "przegięła" 25.08.11, 10:59
            Ja też lubiłam czytać różne dziwne książki, między innymi właśnie o poprawności językowej, ale szybko się zorientowałam, że nie ma sensu zamęczanie zdobytymi wiadomościami otoczenia, które nie jest nawet w połowie zainteresowane tematem tak jak ja. Częściowo tłumaczy to fakt, że w mojej rodzinie nie ma humanistów.
          • jottka Re: zdania w których Autorka "przegięła" 25.08.11, 11:42
            no zgadza się, też byłam dzieckiem z przegięciem lingwistycznym, ale nie o tym jest mowa.

            tomcio i romcia na ten przykład wysokie talenta językowe wykazywali, rymując do upadłego i wynajdując coraz to nowe skojarzenia, a byli przy tym uroczy, naturalni i zabawni jednocześnie. natomiast stara malutka, a tego typu postacią jest łusia, żadnej z powyższych cech nie przejawia. mówi i zachowuje się sztucznie, ale to chyba typowe dla neojeżycjady:(
            • pi.asia Re: zdania w których Autorka "przegięła" 25.08.11, 18:30
              jottka napisała:

              > tomcio i romcia na ten przykład wysokie talenta językowe wykazywali, rymując do
              > upadłego i wynajdując coraz to nowe skojarzenia,

              Przypomniało mi się "jedna małpa drugiej małpie - ryknął Tomcio i raptownie umilkł, bo nie mógł znaleźć rymu"
              Czytałam wywiad z MM, która powiedziała, że jedna z córek jej czytelniczek rozwiązała problem Tomcia w taki oto sposób:
              Jedna małpa długiej małpie
              oskłobała kałpie

              Czyż to nie urocze? ;)
              • connspeach Re: zdania w których Autorka "przegięła" 27.08.11, 16:18
                Witam :) Akurat dziś odświeżyłam sobie po latach Opium i co za przypadek - na pierwszej stronie idealny temat żeby podzielić się swoim szokiem. :)
                Szok wywołany został opisem postaci Piotra Ogorzałki:

                "Pan Piotr był człowiekiem nieco po trzydziestce". Ok, ale:

                "Pan Piotr z namysłem pogładził swą dziką brodę ciemnoblond." No dobra, to może jeszcze się nie gryźć - inne czasy, inne style, wreszcie może facet miał taką swoją zajawkę żeby zapuścić brodę, ponieważ nie została określona jako siwa załóżmy że się czepiam. Ale:

                "Poza tym, minęła już pora jego zwykłej drzemki poobiedniej. Oczywiście, w jego wieku może trochę nie wypadało oddawać się poobiednim drzemkom (...)" - niby autorka stwierdza że nie wypadało (hmm, "może trochę" ;P), ale w połączeniu z brodą już mi się buduje pewna wizja, i wizja ta nijak nie pasuje do 33, 34 ("nieco" to raczej mniej niż więcej?) latka.

                Do tego momentu ma interpretacja nadal nie była mimo wszystko jednoznaczna, aż tu na koniec MM zrzuca prawdziwą bombę:

                "- Piotr Ogorzałka w podróży służbowej ubił kurę na szosie. Rzuciła mu się pod koła.
                - Biedna.
                - Prawdziwa bohaterka. Jedno mnie tylko zastanawia: skąd ten sympatyczny starszy pan wiedział, że zgubiłaś kartki na mięso?" - i to zdanie rzuca Gabriela, bez ironii (nic a nic na nią nie wskazuje), która w tym momencie jest lekko po dwudziestce. Tu już autentycznie osłabłam.
                Mieszkam z dwoma 31 latkami (o matko, toż to prawie rówieśnicy Piotra) i jednym 42 latkiem (ten to już chyba co dnia odchodzi w smugę cienia powoli a cicho), i wziął mnie śmiech pusty :D Znanym faktem jest iż MM ma tendencję do karykaturalnego postarzania postaci i mam świadomość że Ameryki nie odkrywam - tyle że jakoś podświadomie miałam zakodowane że pan Piotr jest dużo starszy i dopiero ta najnowsza lektura ujawniła, że bynajmniej :D
                • nessie-jp Re: zdania w których Autorka "przegięła" 27.08.11, 19:33
                  > - Prawdziwa bohaterka. Jedno mnie tylko zastanawia: skąd ten sympatyczny sta
                  > rszy pan
                  wiedział, że zgubiłaś kartki na mięso?" - i to zdanie rzuca Gabrie
                  > la, bez ironii (nic a nic na nią nie wskazuje), która w tym momencie jest lekko
                  > po dwudziestce. Tu już autentycznie osłabłam.

                  No rzeczywiście, to jest co najmniej dziwne. Raz, że Gaba sama już musi się czuć w wieku przedemerytalnym, skoro faceta o 10 lat starszego nazywa w taki sposób, a dwa
                  • connspeach Re: zdania w których Autorka "przegięła" 27.08.11, 19:57
                    Uhm.
                    Zastanawia mnie przyczyna takiej tendencji u MM. Sama mam jeszcze dwójkę z przodu, ale już za chwileczkę, już za momencik... A czuję się jak najbardziej osobą młodą, ba, mój partner, wspomniany 42-latek odchodzący w smugę cienia ubiera się, czuje i zachowuje tak, że funkcjonujemy jak rówieśnicy, w sposób jak najbardziej naturalny.
                    Czy to jest kwestia pokoleniowa? Że pokolenie pani Małgorzaty miało inną mentalność w tym względzie? Po części pewnie tak, ale znam całkiem sporo przykładów przeciwnych (moja teściowa żeby daleko nie szukać).
                    Po prostu nie rozumiem - MM nie pisała wszak swych książek jako naiwna nastolatka - czy ona naprawdę po trzydziestce zaczęła się czuć jak starsza pani? Czy po czterdziestce (jeśli się mylę i to było później proszę mnie poprawić :)) uznała, że zaczyna powoli odchodzić? Skąd taka mentalność? Nie wyśmiewam, naprawdę jestem ciekawa jak można to tłumaczyć.
                    • verdana Re: zdania w których Autorka "przegięła" 27.08.11, 22:40
                      To mozna tłumaczyć IMO tylko w jeden sposób - MM w pierwszych tomach pisała o dzieciach i nastolatkach, dla ktorych trzydziestoparolatek to JEST starszy pan. Potem jej ksiązki , teoretycznie dla mlodzieży, zaczęły opisywać problemy raczej wieku dojrzalego - dzieci, mąż i te sprawy. A autorka tego nie zauwazyła - ciągle pozostała przy opisie dorosłych, widzianych oczami dziecka.
                      Stąd ludzie w srednim wieku są starcami, a całkiem młodzi - w wieku zbyt dojrzałym. jak choćby sama Gabrysia, ktora w wieku trzydziestu paru lat stała się stateczną matroną.
                      • connspeach Re: zdania w których Autorka "przegięła" 28.08.11, 00:30

                        > To mozna tłumaczyć IMO tylko w jeden sposób - MM w pierwszych tomach pisała o d
                        > zieciach i nastolatkach, dla ktorych trzydziestoparolatek to JEST starszy pan.

                        Zrozumiałabym (powiedzmy) - ale czemu pozwala Gabrysi i jej matce na takie stwierdzenie? Lepiej było od razu napisać że Ogorzałka ma pięć dych, i zrobić z niego nie brata a wuja Macieja - wtedy jakoś by się kleiło.

                        Nawiasem Opium mimo niedociągnięć w mojej ocenie przetrwało próbę czasu. Babol z Piotrem jestem w stanie przełknąć - po prostu na własny użytek przyjmuję, że był starszy niż te 30+, nie tak znowu mi odległe ;)
                        • nessie-jp Re: zdania w których Autorka "przegięła" 28.08.11, 22:35
                          > Zrozumiałabym (powiedzmy) - ale czemu pozwala Gabrysi i jej matce na takie stwi
                          > erdzenie?

                          Ja mam inną teorię, mianowicie
                          • pi.asia Re: zdania w których Autorka "przegięła" 29.08.11, 05:30
                            oj nessie_jp...

                            Mama Borejko ma w domu cztery rozhukane córki, które kłócą się nawet o Arystotelesa, a wanny umyć nie potrafią (KK) i wiecznie siedzącego w książkach, oderwanego od rzeczywistości męża. Każda by osiwiała i w wieku 40-u lat stałaby się zrzędliwą staruszką. ;)

                            piszą to ja, stojąca nad grobem, a właściwie już jedną nogą w tymże grobie przedpięćdziesięciolatka, która właśnie zaczyna siwieć, ale koczka nie posiada.
                        • kkokos Re: zdania w których Autorka "przegięła" 29.08.11, 18:39
                          connspeach napisała:

                          >
                          > > To mozna tłumaczyć IMO tylko w jeden sposób - MM w pierwszych tomach pisa
                          > ła o d
                          > > zieciach i nastolatkach, dla ktorych trzydziestoparolatek to JEST starszy
                          > pan.
                          >
                          > Zrozumiałabym (powiedzmy) - ale czemu pozwala Gabrysi i jej matce na takie stwi
                          > erdzenie? Lepiej było od razu napisać że Ogorzałka ma pięć dych, i zrobić z nie
                          > go nie brata a wuja Macieja - wtedy jakoś by się kleiło.

                          pan piotruś jest stary, bo jest pesymistą. dla niego świat się skończył, wszystko się skończyło, widzi przed sobą samą czerń i zero przyszłości. pan piotruś sobie poniekąd życie odpuścił...
                • kkokos Re: zdania w których Autorka "przegięła" 29.08.11, 18:33
                  > "Pan Piotr z namysłem pogładził swą dziką brodę ciemnoblond." No dobra, to może
                  > jeszcze się nie gryźć - inne czasy, inne style, wreszcie może facet miał taką
                  > swoją zajawkę żeby zapuścić brodę, ponieważ nie została określona jako siwa zał
                  > óżmy że się czepiam. (.....) w połączeniu z br
                  > odą już mi się buduje pewna wizja, i wizja ta nijak nie pasuje do 33, 34 ("niec
                  > o" to raczej mniej niż więcej?) latka.

                  nie-nie, patrzysz na brodę ahistorycznie :)
                  nie miał na nią zajawki, tylko lata były 80. i brody nosili wszyscy (dobra, prawie), bo 1. żyletki były piekielnie trudnodostępne, a jak już zdobyte, to w użyciu okazywały się także piekielne, 2. wszyscy brodacze są do siebie bardziej podobni niż niebrodacze. w dodatku wszyscy nosili zielone kurtki i duże torby lub plecaki - a niektórzy nosili w nich ulotki. ale rysopis pasował do wielu :)
                  • bardzozielonykot Re: zdania w których Autorka "przegięła" 08.09.11, 11:50
                    Mam dwudziestosiedmioletnią koleżankę, która wbrew wszelkim prawom przyrody ma już przynajmniej czterdzieści dwa lata (mimo braku zmarszczek!). Z kolei do mojej czterdziestoletniej ciotki nagminnie zwracano się per "Ty" (naprawdę!).
                    Ja sama wiek okazjonalnych znajomych jestem w stanie szacować z dokładnością do 10 lat.

                    Na siłę psychiki może nie być rady i biedne ciało musi się jakoś dostosować. Może z Maćkiem było podobnie? Myślę, że Gaba specjalnie się nim nie interesowała i na szybko zaszufladkowała jako starszego pana, jedynie na podstawie wrażenia, jakie wywierał swoim sposobem bycia. Pesymizm, zmęczenie życiem itp. jojczące atrybuty Macieja zapewne nadawały mu "starszopanowości".

                    P.S. Dawno mnie tu nie było i serdecznie Was wszystkich pozdrawiam!
                • olena.s Re: zdania w których Autorka "przegięła" 27.09.11, 10:08
                  Witajcie,
                  W pierwszych słowach mego postu was zwyzywam od siusiumajtek bez wiedzy historycznej.
                  Uprzedzam, że będę lecieć bez cytatów bo do dzieł mam ze 4 tysiące kilometrów.
                  A więc:
                  Pan Piotruś, nieco po trzydziestce, jest przedstawicielem pokolenia, które zrobiło Solidarność. Z opisu postaci wynika jasno (ale umysł niewyćwiczony w odczytywaniu ukrytych przed cenzurą sensów może tego nie dostrzec), że dopiero co bardzo intensywnie działał (politycznie oczywiście), a dopiero stan wojenny załamał go, doprowadził do pesymizmu oraz niewątpliwej depresji. Zresztą być może nie sam stan wojenny ale aresztowanie (Piotr nie znosił wszelkiego rodzaju przesłuchań, że przypomnę).
                  Gabrysia, skądinąd o dobrą dychę młodsza, jeszcze przywykła do towarzystwa równolatków, ile ona miała wtedy 20? 21? jest przykładem osoby, której klęska stanowojennowa nie przygniotła, skąd, Gaba znalazła sobie cel zastępczy - budowanie wspólnotowe lepszego świata dla Pyzuni. Borejkówna ma więc kontrastować z załamanym, mieszkającym w piwnicy, zdeklasowanym - wszak nie pracuje już na państwowej posadzie wymagającej wykształcenia wyższego, ale rozwozi towar u jakiegoś miałkiego prywaciarza) sposępniałym Ogorzałką, któremu cały świat wydaje się czarny i gorzki.
                  To moje podstawowe wyjaśnienie kwestii "starszego pana". Ponadto, nie wykluczam, że wszechwiedząca Mila wolałaby zdecydowanie, aby jej pierworodna, skoro już brak szans na łagodnego blondynka jako zięcia, znalazła pocieszenie po plugawym i zdradzieckim Pyziaku w ramionach sympatycznego, stojącego po właściwej stronie barykady dojrzalszego jegomościa. Gaba zapewne widziała to inaczej, stąd żarcik.
                  I wspomnienie osobiste: kiedy miałam szesnaście lat podrywał mnie pewien trzydziestodwulatek. Różnica wieku nie była wiele większa niż między Gabą a Piotrusiem - (16 u mnie, 14 u nich, jak szacuję) a facet wydawał mi się czymś tak przedziwnie odmiennym od mojego środowiska, że określenie 'starszy pan' byłoby dla niego nieledwie komplementem.
    • black-apple Re: zdania w których Autorka "przegięła" 27.09.11, 19:31
      Zdania, w którym bohaterowie prześcigają się w wymienianiu zalet Pyzy przy jednoczesnej miażdżącej krytyce Laury. Nie pamiętam już który tom, tylko kojarzę dwie sytuację: Milę oceniającą Pyzę jako tą aktywniejszą, mądrzejsza, odważniejszą, i Idę bądź Pulpę pozytywnie zdziwione przemianą Róży, że niby ona taka silna teraz ho ho i wreszcie ambitna kobieta. Ostatnie zdanie padło bodajże po urodzeniu dziecka, ale głowy nie dam. Zapamiętałam tylko ogólny zarys i moją rosnącą irytację. Jakoś podświadomie zawsze wolałam Tygryska, i mimo że zdawałam sobie sprawę z jej wad, to nie było dla mnie wątpliwością, że to ona jest tą dynamiczniejszą częścią duetu, nie Pyza, a tu bęc, autorka myśli inaczej. Potem częstotliwość tych zdziwień się posypała, i na chwilę obecną nie zgadzam się z 80% tego co uważa o swych bohaterach autorka. Dzięki bogom za to forum!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka