Dodaj do ulubionych

Plagiaciki - czyli konkursik

03.10.12, 17:53
Czyli sceny, które już gdzieś jakoś czytaliśmy. Gdzie?
Scena 1.
Do domu przychodzi pijany Józinek. Kolega poczęstował go napojem czekoladowym, nie uprzedzając, ze tenże zawiera spore ilości alkoholu.
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 17:56
      Na niekorzyść Idy działa fakt, że pani Barry nie polewała Dianki prysznicem i nie tłukła słoików?
      • meduza7 Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 19:08
        Ktoś zwrócił uwagę w innym wątku, że motyw szykowania sobie superwypasionej sukni, po czym pójścia do ślubu w ciuchu zastępczym, ściągnięty jest z "Seksu w wielkim mieście".
        • klawiatura_zablokowana Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 20:13
          Chyba nawet główną rolę grały suknia z wodotryskami oraz niepozorna garsonka :D
        • wrzesniowamama07 Re: Plagiaciki - czyli konkursik 04.10.12, 07:03
          Tu się jednak chyba nie zgodzę, w Seksie suknia ślubna do ślubu poszła, tylko pan młody nie dojechał. Skromnie było na ślubie, który doszedł do skutku :)
      • meduza7 Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 20:19
        Ale za to rzucenie słoikiem to samo, prawdziwe życie! I nawet byście o tym nie wiedziały, gdyby nie ja, hje hje.
    • kajaanna Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 19:35
      Białą różę Laura wtyka w dłoń śpiącej ciotki, sama do ślubu idzie w wieńcu z białych róż.

      Laura niszczy welon Idy, więc i jej welon idzie na zatracenie.
      • black-apple Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 20:30
        Fatum, fatum panie tego! Dziatki, słuchajcie uważnie, nigdy ale to nigdy nie róbcie komuś psikusów za młodu, bo zemści się to straszliwie na dniu waszego ślubu.
    • opelgang Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 20:51
      Józef und Ignacy i ich Tajemnica Brokeback Mountain.
    • kosheen4 Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 20:56
      Adam kładący cegły, o czym z dumą obwieszcza Laura. Coś jak pan Bronek, który sam porobił kanoldy, o czym z dumą obwieszcza babcia Marta Jedwabińska.
      • meduza7 Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 20:59
        Lepiej! Lepiej! Jak Pyziak zamurowujący dziurę w ścianie!!!
        • kosheen4 Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 21:10
          meduza7 napisała:

          > Lepiej! Lepiej! Jak Pyziak zamurowujący dziurę w ścianie!!!

          za pozwoleniem, nie. ten staroświecki zachwyt Laury nad mężczyzną budującym ma inne podłoże niż zbiorowe ciało ESD i delegatura Pyziaka do dziury w ścianie.
    • k_linka Re: Plagiaciki - czyli konkursik 03.10.12, 23:06
      Luzne skojarzenie - pan mlody sie wykazuje: porywy meskosci i opiekunczosci Marka (z saperka na zaspy zeby Idusia dotarla do oltarza i pozniej wtargniecie po rynnie do mieszkania) i Adam, nieco mniej meski :) ratujacy fryzure, makijaz oraz ozdobe glowowa Laurki.
      • ananke666 Re: Plagiaciki - czyli konkursik 05.10.12, 10:27
        W ogóle ze ślubami jest coś dziwnego: jeśli dobrze pamiętam, większość opisanych ślubów panien z Roosevelta odbywa się w okolicach Gwiazdki i na każdym jest jakaś katastrofa:
        - Ida: welon, buty, rynna,
        - Natalia - kłębowisko rąk, nóg i welonu, uszkodzona kończyna Ignaca,
        - Laura - kieca w dali, napad histerii...
        nie za dużo tego?

        Pomijam już, że do niedawna w KK branie ślubu w wyjątkowo ważne święta kościelne nie było zbyt dobrze widziane, te dni bowiem służyły oddawaniu szczególnej czci Bogu i wtrynianie się z własną uroczystością odbierano dość niechętnie. To się chyba zmieniło, ale ja starej daty jestem, a tak mnie niegdyś uczono.
        • klymenystra Re: Plagiaciki - czyli konkursik 05.10.12, 13:15
          Hehe, same Borejki ciagle mowia o fatum wiszacym nad ich slubami, idiotyzm i brak pomyslu na akcje oraz nieudolne budowanie napiecia.
    • asia-fb Re: Plagiaciki - czyli konkursik 04.10.12, 10:37
      kolejne luźne skojarzenie, poczcicowsci Karolek Hamilton (z "Przeminęło z wiatrem", brat Meli i mąż Scarlett), wychowany wśród kobiet, czego efektem jest konkretne nastawienie wobec świata i Miągwa, jw.
      Nie nazwałabym tego plagiatem, jakoś imvho charakterki mają obaj panowie podobne. Taa, skojarzenia to przekleństwo ;)
    • modrooczka Re: Plagiaciki - czyli konkursik 04.10.12, 13:03
      Ja już czytałam niektóre sceny. U Musierowicz lata temu. Laura przygotowująca się do ślubu, a następnie wrzeszcząca na Magdę, że to wszystko jej wina to wypisz wymaluj Ida, która syczy na Pulpę, że zgubiła klucze i nadepnęła na welon (tamte sceny zresztą też były wstrętne). To Laura nie umówiła się z Bernardem, żeby poczekał. Jakbym z tym cymbałem w jednym samochodzie wiozła suknię ślubną to bym jej z rak na sekundę nie wypuściła.
    • lezbobimbo Re: Plagiaciki - czyli konkursik 05.10.12, 12:03
      Recykling samej MM zdarty zywcem, czyli Laura mowi do McD:
      "lubie biala czekolade, jest taka przewrotna"
    • mkw98 Staruszek Hassan 05.10.12, 12:31
      Jest taka radziecka książka przecudnej urody, "Staruszek Hassan". Opowiadała mi o niej Mama, kiedy byłam mała, a całkiem niedawno udało mi się ją przeczytać.

      Rzecz dotyczy dżina uwolnionego przez pioniera i grasującego po Moskwie w latach pięćdziesiątych. Oczywiście jego poglądy na różne sprawy zupełnie nie przystają do sowieckich realiów, co jest źródłem wielu zabawnych nieporozumień.
      Hassan wraz ze swoim wybawcą pionierem trafiają między innymi na mecz piłki nożnej. Po krótkich obserwacjach dżin mówi:
      " Czy tych dwudziestu dwóch sympatycznych j młodych ludzi będzie musiało biegać
      po tak rozległym placu, trwoniąc siły? Czy muszą się przewracać i potrącać jedynie po to, by
      mieć możność przez kilka krótkich chwil poturlać tę niepozorną skórzaną piłkę? I to dlatego,
      że dano im tylko jedną piłkę na wszystkich?"
      Po czy wyczarowuje dla każdego gracza śliczną, kolorową piłkę, co powoduje kompletny zamęt. : )
      • slotna Re: Staruszek Hassan 05.10.12, 13:18
        Jakie slodkie :)
        • pi.asia Re: Staruszek Hassan 05.10.12, 18:28
          Józinek który je kiełbasę nie nożem, tylko piłką. Piłką?! Tak, piłką, do drewna.
          To numer z kabaretu, jak facet usiłował w Anglii kupić konkretną rzecz i najpierw długo gestami wyjaśniał sprzedawcy że chodzi mu o piłkę, a jak tamten załapał, że "the ball" to gość dodał, że "do metalu".
          No zrobiło mi się gorąco z zażenowania.
          • taria Re: Staruszek Hassan 07.10.12, 14:44
            >Józinek który je kiełbasę nie nożem, tylko piłką. Piłką?! Tak, piłką, do drewna.

            Czekaj, a to nie chodziło o taki piłkowany nóż do pieczywa? Mój brat notorycznie kroi nim pomidory i wędlinę, bo nie chce mu się siegać po drugi, mniejszy nożyk, a potem dziwi się, że mu skrawki na ostrzu pozostają...
            • lezbobimbo Re: Staruszek Hassan 07.10.12, 15:02
              taria napisała:
              > >Józinek który je kiełbasę nie nożem, tylko piłką. Piłką?! Tak, piłką, do d
              > rewna.
              > Czekaj, a to nie chodziło o taki piłkowany nóż do pieczywa? Mój brat notoryczni
              > e kroi nim pomidory i wędlinę, bo nie chce mu się siegać po drugi, mniejszy noż
              > yk, a potem dziwi się, że mu skrawki na ostrzu pozostają...

              Nie. On sobie kroi czymś niewymienionym małe kwadraciki sera i kiełbasy, po czym nabija je na jeden z nożyków swojego scyzoryka..
    • meduza7 Quo vadis 06.10.12, 16:39
      Scena, w której Adam wyjmuje spinki i wsuwki z fryzury Laury, a włosy opadają je na plecy, jest imho nawiązaniem do sceny w Quo Vadis, kiedy to Ligia wyjmuje szpilki podtrzymujące jej włosy, a one opadają i okrywają ją jak płaszczem.
      • pi.asia Re: Quo vadis 06.10.12, 16:53
        Fajerwerki na balkonie i zamocowanie głównej rakiety w donicy zamiast w butelce - dosłownie powtórzona scena z CR, gdy Przeszczep zamocował petardę w styropianowej łódce i wybuchło.

        A przecież Mateusz mówił, że te petardy trzeba odpalać z butelki! Żeby następną razą nie wybuchło! I Bella powiedziała, że następnej razy nie będzie.
        Czy autorka tak polubiła motyw wybuchającej na ziemi rakiety, czy zapomniała, że już raz dokładnie go wykorzystała?
        • meduza7 Re: Quo vadis 06.10.12, 17:15
          Swoją drogą, Musierowicz z jej autoplagiacikami to jeszcze pikuś; Chmielewska powtarzała po trzy-cztery razy w różnych książkach te same historie, zmieniając tylko imiona bohaterów (np. historia faceta, którego nieuczciwa firma orżnęła na zleceniu i potem musiał harować dniami i nocami, żeby wydobyć się z długów albo historia kobiety związanej z jakimś nieprzeciętnym bucem, który z kolei był portretem jednego z byłych autorki).
          • slotna Re: Quo vadis 06.10.12, 17:21
            > (np. historia faceta, którego nieuczciwa firma orżnęła n
            > a zleceniu i potem musiał harować dniami i nocami, żeby wydobyć się z długów al

            Kojarze to w "Drugim watku", gdzie jeszcze bylo?

            > bo historia kobiety związanej z jakimś nieprzeciętnym bucem, który z kolei był
            > portretem jednego z byłych autorki

            W szczegolnosci "Zlota mucha" - juz to czytalam w "Autobiografii", hihi ;)
            • meduza7 Re: Quo vadis 07.10.12, 17:16
              > Kojarze to w "Drugim watku", gdzie jeszcze bylo?

              W "Dużej polce". I chyba jeszcze gdzieś, ale tu już sobie nie przypomnę, gdzie.
          • ananke666 Re: Quo vadis 07.10.12, 14:30
            Oraz historia pedanta, niszczącego swe baby/współpracowników/whatever. Np. niejaki Przemysław, psychicznie dręczący bodajże Beatę - wypisz wymaluj wszędzie rozjechany walcem Marek.
            • ananke666 Re: Quo vadis 07.10.12, 14:31
              o właśnie, Slotna już to opisała...
              • el_la Re: Quo vadis 07.10.12, 14:45
                Chmielewska ostatnio samą siebie przepisuje zmieniając imiona lub nie. Na szczęście MM nie doszła jeszcze do tego etapu.
            • mika_p Re: Quo vadis 07.10.12, 14:59
              Tyle że McDusia jest 19. książką MM, a rozjeżdzanie Marka walcem zaczęło się u JCh właśnie w okolicach 19. powieści, więc jakby różnica ilościowa jest.
              Oj tam, wiem, że wcześniej były powtórki, Robin i Marek idealny ;)
              • jottka Re: Quo vadis 07.10.12, 15:09
                ja tam nie wiem, swego czasu dałam do czytania kilka książek chmielewskiej osobie nietkniętej znajomością jej dzieł i dostałam je z powrotem z komentarzem - "no fajne, tylko dlaczego tam zawsze bohaterem pozytywnym jest ubek?":)

                to tak apropo idealności robina, bo wśród dzieł pożyczonych i "większy kawałek świata" się znajdował..
                • ananke666 Re: Quo vadis 07.10.12, 15:26
                  > no fajne, tylko dlaczego tam zawsze bohaterem pozytywnym jest ubek?":)

                  Specyfika czasów i miejsca. Większość znanych mi kryminałów powstała na Zachodzie, gdzie mieliśmy zwykle w roli ścigającego mordercę, nie licząc oczywiście osób typu panna Marple czy Joanna:

                  a) policjanta
                  b) agenta FBI czy coś w podobie
                  c) prywatnego detektywa.

                  U nas z tego mogliśmy mieć dzielnego milicjanta z komendy stołecznej... Żaden Marlowe, Holmes ani Poirot nie mieli racji bytu. Chmielewska radziła sobie jak mogła i tyle...
                  • jottka Re: Quo vadis 07.10.12, 15:34
                    ananke, litości, ja wiem, że i dlaczego chmielewska objawiała zawsze przemożną miłość do milicji!:) mnie chodziło o to, że porządny fan chmielewskiej odruchowo brał fakt ten w nawias i mu on nie przeszkadzał zbytnio na tle reszty dzieła, natomiast ktoś potraktowany dawną chmielewską w roku dwa tysiące którymś przeżył osobliwe zdumienie.

                    ja zresztą też przeżyłam, bo właśnie też machałam ręką na chmielewskiej milicję ukochaną, ale postaci marka, robina czy bożydara to nie są policjanci, tylko tak jakby, eee tego, no ubecy właśnie... a to jakoś cokolwiek gorzej niż dzielny posterunkowy.
                    • el_la Re: Quo vadis 07.10.12, 15:39

                      > ukochaną, ale postaci marka, robina czy bożydara to nie są policjanci, tylko t
                      > ak jakby, eee tego, no ubecy właśnie... a to jakoś cokolwiek gorzej niż dzielny
                      > posterunkowy.
                      A wiesz, że ja o Robinie nigdy tak nie myślałam? Ale masz rację! Hm...
                      Z tego wniosek, że być może książki dla młodzieży powinna czytać wyłacznie młodzież. Być może dla 15-letniej panny, mającej problemy z własną mamą taka Gabrysia jest ucieleśnieniem marzeń?
                      • jottka Re: Quo vadis 07.10.12, 15:46
                        el_la napisała:

                        > A wiesz, że ja o Robinie nigdy tak nie myślałam? Ale masz rację! Hm...

                        no właśnie ja też nie!:) i to nie ja mam rację, tylko mnie och-jak-brutalnie oczy otworzono, buuuu


                        > Z tego wniosek, że być może książki dla młodzieży powinna czytać wyłacznie młodzież.

                        powiedziałabym raczej, że nie powinny się owe książki rozmijać zanadto z epoką - w głębiach peerelu czytelnik wiedział, że ten milicjant to z pewnością taka danina dla systemu, a ubeka to już po prostu nie dostrzegał, bo reszta go cieszyła, w czym zresztą widzę sukces chmielewskiej:)
                        • slotna Re: Quo vadis 07.10.12, 15:50
                          > no właśnie ja też nie!:) i to nie ja mam rację, tylko mnie och-jak-brutalnie oc
                          > zy otworzono, buuuu

                          Otworzze i mnie, bo nie rozumiem dlaczego.
                          • jottka Re: Quo vadis 07.10.12, 16:14
                            slotna napisała:

                            > Otworzze i mnie, bo nie rozumiem dlaczego.

                            no więc wspomniani bohaterowie pozytywni są przedstawiani jako coś w rodzaju peerelowskiego bonda - mają legalną pracę a to jako dziennikarze (marek i chyba bożydar też), a to jako wykładowcy, ale jednocześnie mają dziwne i niezwerbalizowane wprost kontakty już nie tyle z milicją, co najwyraźniej z bezpieką, jako że zawsze są w stanie "swoimi drogami" dowiedzieć się szczegółów o życiu iksa czy igreka, ewentualnie poznać tajniki dochodzenia itp. no można to ładnie kontrwywiadem nazwać, ale sensu to nie zmienia:)
                            • slotna Re: Quo vadis 07.10.12, 21:44
                              > no więc wspomniani bohaterowie pozytywni są przedstawiani jako coś w rodzaju pe
                              > erelowskiego bonda - mają legalną pracę a to jako dziennikarze (marek i chyba b
                              > ożydar też), a to jako wykładowcy, ale jednocześnie mają dziwne i niezwerbalizo
                              > wane wprost kontakty już nie tyle z milicją, co najwyraźniej z bezpieką, jako ż
                              > e zawsze są w stanie "swoimi drogami" dowiedzieć się szczegółów o życiu iksa cz
                              > y igreka, ewentualnie poznać tajniki dochodzenia itp. no można to ładnie kontrw
                              > ywiadem nazwać, ale sensu to nie zmienia:)

                              No Marek, wymarzeniec itp. to wiem, ale ze Robin? Gdzie tam bylo cos takiego?
                              • jottka Re: Quo vadis 07.10.12, 21:49
                                wiesz co, ja nie mam w tej chwili książki pod ręką, ale ogólnie robin ma przedziwne dojścia do wiedzy nie tylko na temat ukrywanych skarbów poniemieckich, ale też tego, kto, kiedy i z jakich pobudek się nimi interesował, co przemycał itp. itd. trochę za dużo i za szczegółowo, żeby uznać, że to wszystko wie od tatusia, który bodaj dziecięciem będąc o zakopywaniu skarbów słyszał. poza tym on jest niby cywil, a legalnie (współ)prowadzi śledztwo dotyczące poszukiwania i skarbów, i polowania na opryszka-przemytnika, no tak dobrze to nie było. coś tam jeszcze było o jakimś sprawdzaniu kogoś na bieżąco przez swoje źródła w milicji czy jakoś tak, ale bez książki głowy nie dam.

                                za to spokojnie można uznać, że jego znajomość materiałów wybuchowych bierze się stąd, że jest chemikiem:)
                                • slotna Re: Quo vadis 07.10.12, 22:40
                                  No wlasnie tam bylo o tatusiu i wydawalo mi sie, ze sledztwo prowadzili wspolnymi silami. O tych chlopach Joanny to sie rzucalo w oczy, ze maja powiazania, czasem wprost pisala, a tutaj jakos polgebkiem, ze nie zauwazylam. Pewnie uznalam, ze Robin jest taki cudowny i arystokratyczny, ze wszystko moze ;)
                        • el_la Re: Quo vadis 07.10.12, 16:00

                          > - w głębiach peerelu czytelnik wiedział, że ten milicjant to z pewnością taka d
                          > anina dla systemu, a ubeka to już po prostu nie dostrzegał, bo reszta go cieszy
                          > ła, w czym zresztą widzę sukces chmielewskiej:)
                          Jak miałam kilkanaście lat i podkochiwałam się w Robinie to wcale nie myślałam o daninach i systemach. A Marek to raczej kojarzył mi się z czymś w rodzaju kontrwywiadu, a to było pozytywne skojarzenie.
                      • mika_p Re: Quo vadis 07.10.12, 15:59
                        Robin, tak w ogóle, był asystentem na wydziale chemii :D
                        • el_la Re: Quo vadis 07.10.12, 16:02
                          Jak Marcin i Maciuś z Upiornego legatu :)
                      • andaba Re: Quo vadis 07.10.12, 16:05
                        el_la napisała:

                        ale postaci marka, robina czy bożydara to nie są policjanci, t
                        > ylko t
                        > > ak jakby, eee tego, no ubecy właśnie...

                        Eeee, Robin też??? Chyba sobie muszę Większy kawałek świata odświeżyć...
                        • turzyca Re: Quo vadis 07.10.12, 21:40
                          > Eeee, Robin też??? Chyba sobie muszę Większy kawałek świata odświeżyć...

                          Wlasnie utracilam moja niewinnosc.

                          Ale chyba wypre ten fakt ze swiadomosci.
                          • ginny22 Re: Quo vadis 07.10.12, 22:26
                            Jako i ja.
                            Choć też wolałam Krzysztofa Cegnę. Ale. Ale.
                            • bisturi Re: Quo vadis 10.10.12, 22:52
                              Ja też :( oczy mam otwarte co do Robina teraz ale macie rację, ubek musiał być. Ale Krzysztof Cegna nie, zwykła glina był moim zdaniem. A Diabeł, co z Diabłem????
                              • jottka Re: Quo vadis 15.10.12, 17:51
                                bisturi napisała:

                                > A Diabeł, co z Diabłem????

                                nieno, diabeł był jawnie peerelowskim prokuratorem:) tyle że nie kojarzę, w jakich sprawach się specjalizował, ufajmy, że w zwykłych bandytach.
                      • croyance Re: Quo vadis 07.10.12, 22:02
                        Lapy precz od Robina ;-D
                        • bupu Re: Quo vadis 07.10.12, 22:05
                          croyance napisała:

                          > Lapy precz od Robina ;-D

                          Ja tam go nigdy nie lubiłam. Wolałam Krzysztofa Cegnę :D
                          • croyance Re: Quo vadis 07.10.12, 22:08
                            Moj protest byl ponad-forumowy, moj maz ma na imie Robin :-D
                        • jottka Re: Quo vadis 07.10.12, 22:05
                          oj. widzę, że przeżywacie to samo, co ja te bodaj dwa lata temu:)

                          ale to przejdzie, to przejdzie, trzeba tylko szybciutko wyprzeć...
                        • mika_p Re: Quo vadis 07.10.12, 22:26
                          Ej, ja o Robinie wspomniałam tylko jako o ideale takim jak Marek z "Romansu wszechczasów", nic mu nie imputowałam!
              • el_la Re: Quo vadis 07.10.12, 15:35
                mika_p napisała:

                > Tyle że McDusia jest 19. książką MM, a rozjeżdzanie Marka walcem zaczęło się u
                > JCh właśnie w okolicach 19. powieści, więc jakby różnica ilościowa jest.
                > Oj tam, wiem, że wcześniej były powtórki, Robin i Marek idealny ;)
                >
                A potem się skończyło: nastała era Bożydarów, Przemysławów, Dariuszy...
                • ananke666 Re: Quo vadis 07.10.12, 15:51
                  Musiał jej nieźle za skórę zaleźć. Diabeł dostał kopa raz a dobrze chyba...
                  • el_la Re: Quo vadis 07.10.12, 22:12
                    Chyba jeszcze w Gwałcie wylazł.
                    Ale tego się czytać nie dało.
    • kosheen4 Pyton! 08.10.12, 21:22
      Pyton świśnięty Wańkowiczowi z Ziela na kraterze, podobnie jak Cielęcina!
    • emusia Re: Plagiaciki - czyli konkursik 15.10.12, 15:06
      W McDusi jej były chłopak i stały bywalec McDonalda to Patryk.
      W Imieninach rozgoryczona Laura wspomina Patryka nie będącego miłośnikiem jazzu nowoorleańskiego, który zabrał ją do McDonalda na lody i frytki.

      Zgroza nazwać dziecko Patryk!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka