Dodaj do ulubionych

Las Vegas czy Gretna Green

26.11.14, 01:02
Trafilam na taki post Meduzy:
To nie realizm magiczny niestety, lecz wzorowanie się na amerykańskich komediach
romantycznych. Pościg furgonetką jest wzięty żywcem z tej stylistyki, a wyjazd
do Zakopanego jest przełożonym na polskie realia wyjazdem do Vegas, ot i wsio.

forum.gazeta.pl/forum/w,25788,84970515,85005578,Re_Najwieksze_szalenstwa.html
i zaczelam sie zastanawiac czy Zakopane to mialo byc Las Vegas czy moze Gretna Green - ta szkocka miejscowosc, do ktorej uciekaly wszystkie angielskie pary.
I czy to nie jest objaw XIX-wiecznienia Musierowicz.
Obserwuj wątek
    • sanciasancia Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 02:11
      Gretna Green, niestety. Ostatnio postanowiono odświeżyć Jane Austen i nawet nie by tak źle (w przypadku Joanny Trollope, bo książki Val McDermid nie uratowałoby nic), gdyby nie ten pomysł z zaręczynami siedemnastolatek, który powodował, że wszystko wydawało się kompletnie absurdalne.
    • ta_noemi Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 10:26
      Dziękuję, Turzyco. Nie wpadłabym na ten trop. Gretna Green - świetne miejsce, ale obrośnięte mitologią. W ogóle w mojej mentalności nie funkcjonowało - nie jestem fanką Jane Austen (z pewnością ku zgrozie Ulubionej Naszej Autorki), tzn. czytuję co nieco jej, ale jakoś nie doceniam. Może jeszcze nie dojrzałam do Jane Austen :(

      PS
      Rewelacyjne motto :)
    • dakota77 Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 10:38
      Gretna Green. Lubie ksiazki Austen, nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu pewnych motywow, tropow moze z jej ksiazek, pod warunkiem ze sa przetworzone tworczo i dopasowane do wspolczesnosci. Motyw wczesnych slubow czy ucieczki z domu, zeby taki slub wziac do nich nie nalezy. Bo potem mamy takie efekty, jak z Laura i Wolfim, kiedy my wiemy, ze ze wzgledow formalnych w zaden sposob wziac slubu w takich okolicznosciach i w takim tempie nie mogli, a autorka radosnie w to brnela.
      • agafiatichonowna Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 13:36
        Bardzo dobry temat na wypracowanie domowe - Elementy XIX-wieczne w twórczości Małgorzaty Musierowicz Minimum 2 strony. Na jutro. I żadnych usprawiedliwień, ze ktoś nie przeczytał.
        • dakota77 Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 14:02
          Co mi przypomina, jak na forum poswiecone Austen pojawila sie dziewczyna, ktora napisala, ze chce pisac magisterke o JA i prosi o polecenie jakichs ksiazek o wiktorianskiej Anglii :) Kwicze za kazdym razem kiedy mi sie to przypomni.
        • potworia Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 14:29
          Temat przedni, ale na wypracowanie nadobowiązkowe. Dla zaawansowanych;-)
          Ja na razie konspekt przedstawiam:
          - podejście MM do nieślubnych ciąż to taka progresywna postawa sprzed stu lat - wiadomo, że skandal i nieszczęście, ale my dzielnie, bez pruderii i z podniesionym czołem
          - poglądy na zamążpójście - musowo i nie ociągać się zanadto
          - pozycja seniora rodu i tegoż samopoczucie na własny temat
          - kwestie płci i edukacji; panny się kształci, ale dla poloru, niekoniecznie dla pracy zarobkowej
          - romanse, z nielicznymi wyjątkami, rozgrywane w sentymentalno-romantycznej poetyce, niekiedy z przymieszką groteski
          - Słowem, dziewiętnastowieczne są podwaliny jeżycjadowej obyczajowości, a całość gatunkowo wywodzi się w prostej linii z literatury o wąskiej specjalizacji. Czego autorka chyba się nie wypiera.
          • dakota77 Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 14:36
            Tez mi sie wydaje, ze sie nie wypiera. Ale jakby traci nad tym kontrole, traktuje to zbyt doslownie, nie zastanawiajac sie, ze takie przeniesienie owczesnej obyczajowosci w dziesiejsze czasy jednak mocno zgrzyta.
            • potworia Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 15:39
              Jednym zgrzyta, innym słodko dźwięczy pieśnią przeszłości i zaspokaja jakieś niewczesne tęsknoty. Pisałam już w innym wątku: "Wnuczkę" czytało się równie przyjemnie jak niegdyś "Anię z Zielonego Wzgórza". Z tym, że "Wnuczka" jest, imo, napisana z pewnym wdziękiem i polotem, czego nie da się powiedzieć o wieeelu pozycjach cyklu.
              Problem w tym, że MM ma ambicje tworzenia współczesnych powieści realistycznych, do czego brak jej warsztatu i rozeznania w realiach. Misja dydaktyczna też w tym nie pomaga.
              • dakota77 Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 15:49
                Pewne motywy, tworczo przetworzone, moga fajnie zagrac. Ale ped maturzystki do slubu juz jednak zgrzyta.
                Ech, kiedys ten realizm MM wychodzil. Potem zaczal sie sprowadzac do trzymania sie dat i prognoz pogody, li i jedynie, reszta sie ulotnila.
                • potworia Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 16:18
                  Pełna zgoda. Laura, jęcząca, że "inne już w tym wieku za mąż wychodzą" jakby była szóstą siostrą Bennet albo czwartą Jepanczyn, chyba każdego przyprawi o facepalm, opad szczęki, albo śmiech pusty.
                  Ale do Dorotki w bryczce się uśmiecham. Choć też z Zielonego Wzgórza, albo z mokrą głową przynajmniej;)
                  • dakota77 Re: Las Vegas czy Gretna Green 26.11.14, 16:35
                    A to co innego :) Takie motywy zupelnie mnie nie raza. Tak jak pisalam, przeszkadza mi przeniesienie wprost zagadnien obyczajowych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka