dziennik-niecodziennik
18.06.15, 23:59
...nie, nie McDusie. przeczytałam analizę McDusi na NAKWie.
i wiecie co?
myslałam że przesadzacie. po zapoznaniu sie z fragmentami dzieła (ja juz nie mowie o analizie, tylko dosłownie o cytowanych fragmentach książki) odszczekuję to. hau hau.
byłyście wyjątkowo łagodne.
...przeciez tego sie nie da czytac.
a wiecie co mnei najbardziej dobiło? scena pożegnania z Pyziakiem. skojarzyła mi sie ze sceną gdy pan Jedwabiński przyjezdza do Pobiedzisk i na stacji w koncu wpada Aurelii w ramiona. i dlaczego wtedy dało sie to napisac ładnie i wzruszająco, a teraz wyszedł jakis paskudny paszkwil z cięzkimi klopsami?...
załamałam się.