Dodaj do ulubionych

Milczenie baranów

12.05.22, 11:27
Mie to zadziwia, jak te wszystkie pary w Borejklanie funkcjonują, nie rozmawiając ze sobą na tematy istotniejsze niż co na obiad. Józworotki telepatycznie ogarniają remont, IGS najwyraźniej w ogóle nie rozmawiał z żoną o jej ciąży (inaczej by zauważył, że kretynka nie chodzi do lekarza), Strybowie ważką decyzję o wyprowadzce z Roosevelta podejmują po pogawędce telefonicznej, a generalnie wszystko działa na zasadzie "jakoś to będzie". Już nie wspominam o Palysach, Ida mogłaby zamurować w Ruince tak z dziesięciu zamordowanych kochanków i Mareczek by nie zauważył, bo ma na ten dom totalnie wyrąbane. Matolia z Rojkiem nie lepsza, wybywa na wakacje i nie ma pojęcia co się u niej w domu dzieje i w jakiej fazie jest remont. Jakim cudem oni wszyscy się jeszcze nie pozabijali nawzajem? A jeśli Mareczka turkusowe gałki na granatowych meblach żgaja w oko, na ten przykład? A może Derotka spragniona jest wydzielonego pokoju dziecięcego, a praktyczny Robroj położył w wychodku szare kafelki, które duszą subtelną jaźń rudej poetessy? No dlaczego oni milczą???
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Milczenie baranów 12.05.22, 12:10
      Bo slowa sa zrodlem nieporozumien. A jak slow nie ma, to i nieporozumien nie ma.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Milczenie baranów 12.05.22, 12:34
      Ktoś kiedyś napisał, nie pamiętam w którym wątku, że mężowie zostali podmienieni na roboty, więc podejrzewam, że po prostu ktoś kliknął guziczek wyłączający głos.
      Wyjątek może stanowić Józkiniowiec, on się mógł w swojej ewolucji zatrzymać na tym etapie, gdzie jeszcze nie ma dostatecznie rozwiniętych narządów mowy (chyba homo habilis)
      Natomiast czemu kobitki z nimi nie gadają nie wiem. Może nie postrzegają ich jako partnerów do rozmowy? Np. Ida z doświadczenia wie, że Mareczek mógłby zasnąć w dowolnym momencie rozmowy, więc po co sobie strzępić język. Albo Gabrysia, ze służbą miałaby rozmawiać? Grzegosposię można najwyżej do garów zagonić, bo co on więcej potrafi? Pulpa i Baltosław Flobry chyba parę razy gadali, ale nie pamiętam dokładnie.
      A Robciu jest MÓJ. Nie uznaję tego związku.
      • tt-tka Re: Milczenie baranów 12.05.22, 12:45
        Czyj jest Robcio, to ja nie bede wnikac, ale wprawe w tajniaczeniu i prowadzeniu podwojnego zycia to on ma od szkolnych lat :)
        nawet nie sile sie zgadywac, co i z kim on robi, gdy jego Matoleczna z dziecmi wczasuje sie we Flobrogrodzie...
    • ako17 Re: Milczenie baranów 12.05.22, 16:15
      Zara, moment. U Strybów jest powiedziane otwartym tekstem, że Grześ jest telepatą, no to wiadomo. Gabriela nie będzie z nim gadać, bo on i tak wszystko wie. Skoro postanowiła zamieszkać w pawilonie u Patrycji, to Grzegorz jest tego świadom i już. O czym tu gadać? Tak będzie najlepiej.
      Najlepszy jednak przykład nierozmawiania o ważnych, naprawdę WAŻNYCH życiowych sprawach to młodzi pp. Schoppe, Przeprowadzka Róży do Poznania, wymuszona przez matkę, podczas gdy nie wiadomo tak naprawdę ile czasu spędzi Fryderyk za oceanem i za jaki, ewentualnie czas, mógłby tam zainstalować Różę z dziećmi. Czy zamierza się rozwieść, czy jest na czasowym kontrakcie. No nic kompletnie nie wiadomo,
      Dobry też jest wątek Laury i Adama, z przeprowadzeniem wszystkich rzeczy Laury w przeddzień ślubu na plantację. Tam się tyle rzeczy dzieje okołoślubnych, że akurat Laurze przeprowadzka jest najbardziej potrzebna na dzień przed. I to nie zostało uzgodnione pomiędzy nimi. Po prostu Adam postanowił. Dobrze, że jej to oznajmił, bo przecież mógł przyjechać i sam ją spakować w ramach niespodzianki.
      • bupu Re: Milczenie baranów 12.05.22, 17:48
        ako17 napisała:



        > Dobry też jest wątek Laury i Adama, z przeprowadzeniem wszystkich rzeczy Laury
        > w przeddzień ślubu na plantację. Tam się tyle rzeczy dzieje okołoślubnych, że a
        > kurat Laurze przeprowadzka jest najbardziej potrzebna na dzień przed. I to nie
        > zostało uzgodnione pomiędzy nimi. Po prostu Adam postanowił. Dobrze, że jej to
        > oznajmił, bo przecież mógł przyjechać i sam ją spakować w ramach niespodzianki.
        >


        I to dopiero bylby upojny atak Fatum Ślubnego, gdyby w dzień zaślubin panna młoda została bez czystych gaci, rajtek i kosmetyków.

        <I tu wchodzi Milicja, cała na biało, niosąc pamiątkowe pantalony, przekazywane w rodzie Makowskich z matki na córkę>
        • przymrozki Re: Milczenie baranów 12.05.22, 20:47
          bupu napisała:

          > <I tu wchodzi Milicja, cała na biało, niosąc pamiątkowe pantalony, przekazy
          > wane w rodzie Makowskich z matki na córkę>

          Jak w rodzinie Makowskich, to znaczy, że te gacie były po ojcu. Ale to nawet lepiej. Spody kalesonów w typie retro, lekko niedoprane, ale za to dziurawe, wystające zgrabnie spod zamolałej spódnicy a la Grace Kelly, a do tego butki, które pierwotnie miały pasować do operowej bidejmajerpompadury słusznie cenionej w środowisku śpiewaczym. I panna młoda ze wstrząsem mózgu po tym, jak potknęła się o kalesony wyższego o dwie głowy pradziadka, krwawiąca ze skroni w estetyce niebezpiecznie zbliżonej do obrazu obrazy uczuć religijnych po tym, jak upadając nadziała się na kable z wianka.
          • bupu Re: Milczenie baranów 12.05.22, 21:15
            przymrozki napisała:


            > Jak w rodzinie Makowskich, to znaczy, że te gacie były po ojcu. Ale to nawet le
            > piej. Spody kalesonów w typie retro, lekko niedoprane, ale za to dziurawe, wyst
            > ające zgrabnie spod zamolałej spódnicy a la Grace Kelly, a do tego butki, które
            > pierwotnie miały pasować do operowej bidejmajerpompadury słusznie cenionej w ś
            > rodowisku śpiewaczym. I panna młoda ze wstrząsem mózgu po tym, jak potknęła się
            > o kalesony wyższego o dwie głowy pradziadka, krwawiąca ze skroni w estetyce ni
            > ebezpiecznie zbliżonej do obrazu obrazy uczuć religijnych po tym, jak upadając
            > nadziała się na kable z wianka.

            Wieniec ślubny Larwy był cierniowy z natury i bez kabelków. Róże mają kolce, uprzejmie przypominam, a Jadam raczej nie miał czasu ich usuwać.
          • significado-significante Re: Milczenie baranów 13.05.22, 19:36
            przymrozki napisała:

            > Jak w rodzinie Makowskich, to znaczy, że te gacie były po ojcu. Ale to nawet le
            > piej. Spody kalesonów w typie retro, lekko niedoprane, ale za to dziurawe

            Przymrozki, jak ja uwielbiam te Twoje wizje, formy i treści! Jeśli napiszesz kiedyś książkę, jakąkolwiek, choćby o przymrozkach i choćby tylko przygruntowych - daj znać, a będę czytać jak głupia. Przepraszam za prywatne wynurzenia, ale uwielbienie to kumuluje się we mnie od lat ;)

            • przymrozki Re: Milczenie baranów 17.05.22, 17:57
              significado-significante napisała:


              > Przymrozki, jak ja uwielbiam te Twoje wizje, formy i treści!

              <wizje rumienią się niczym Ignaś na widok kolana Agnieszki>
              • ciotka.scholastyka Re: Milczenie baranów 18.05.22, 09:29
                przymrozki napisała:

                > <wizje rumienią się niczym Ignaś na widok kolana Agnieszki>

                W piekarniku.
      • bez_zarzutu Re: Milczenie baranów 13.05.22, 02:24
        ako17 napisała:

        > Zara, moment. U Strybów jest powiedziane otwartym tekstem, że Grześ jest telepa
        > tą, no to wiadomo. Gabriela nie będzie z nim gadać, bo on i tak wszystko wie. S
        > koro postanowiła zamieszkać w pawilonie u Patrycji, to Grzegorz jest tego świad
        > om i już. O czym tu gadać? Tak będzie najlepiej.
        > Najlepszy jednak przykład nierozmawiania o ważnych, naprawdę WAŻNYCH życiowych
        > sprawach to młodzi pp. Schoppe, Przeprowadzka Róży do Poznania, wymuszona przez
        > matkę, podczas gdy nie wiadomo tak naprawdę ile czasu spędzi Fryderyk za ocean
        > em i za jaki, ewentualnie czas, mógłby tam zainstalować Różę z dziećmi. Czy zam
        > ierza się rozwieść, czy jest na czasowym kontrakcie. No nic kompletnie nie wiad
        > omo,
        > Dobry też jest wątek Laury i Adama, z przeprowadzeniem wszystkich rzeczy Laury
        > w przeddzień ślubu na plantację. Tam się tyle rzeczy dzieje okołoślubnych, że a
        > kurat Laurze przeprowadzka jest najbardziej potrzebna na dzień przed. I to nie
        > zostało uzgodnione pomiędzy nimi. Po prostu Adam postanowił. Dobrze, że jej to
        > oznajmił, bo przecież mógł przyjechać i sam ją spakować w ramach niespodzianki.
        >

        Przyleciałam upojona wizją gaci z piki "Jak z Grace Kelly", ale ubiegłyście mnie :) To tylko dodam, że kiedy w dzień ślubu Larwa odkrywa brak jakichkolwiek czystych gatek w szufladzie, to piorąc wściekle w umywalce wczorajszą parę (urocze nyan nyan cats na granatowym tle) dyszy "Aaaadammm" zgoła nieskretnym głosem...
        • bupu Re: Milczenie baranów 13.05.22, 07:57

          > Przyleciałam upojona wizją gaci z piki "Jak z Grace Kelly", ale ubiegłyście mni
          > e :) To tylko dodam, że kiedy w dzień ślubu Larwa odkrywa brak jakichkolwiek cz
          > ystych gatek w szufladzie, to piorąc wściekle w umywalce wczorajszą parę (urocz
          > e nyan nyan cats na granatowym tle) dyszy "Aaaadammm" zgoła nieskretnym głosem.
          > ..

          A ja sobie właśnie uświadomiłam, że Szalet leży w tej samej miejscowości, co kościół ślubny, w związku z czym rozwiązanie problemu braku kiecki było banalnie proste. Zawieźć co żywo Larwę do Szaletu, niech się przebierze w którąś kreację operową, a z Szaletu do kościoła zdąży nawet idąc tyłem, Kostrzyn to nie Nju Jork. I pozamiatane, panna młoda idzie do ołtarza nie zapuchnięta, za to w eleganckiej przyodziewie, pikę dalej konsumują zadowolone mole, Gaba nie szlocha, no magia.
          • tt-tka Re: Milczenie baranów 13.05.22, 08:25
            Laura nie miala zadnej bialej kiecki, co wiemy. Isc przed slubny oltarz NIE W BIELI ??? zapomnij. To nie w musierowersum i nie z Jadamem.
            • bupu Re: Milczenie baranów 13.05.22, 12:03
              tt-tka napisała:

              > Laura nie miala zadnej bialej kiecki, co wiemy. Isc przed slubny oltarz NIE W
              > BIELI ??? zapomnij. To nie w musierowersum i nie z Jadamem.
              >

              Pika babuni po pół wieku wiszenia w szafie też ni chuuuuu... steczki nie była biała, jak mniemam.
              • ako17 Re: Milczenie baranów 13.05.22, 14:02
                bupu napisała:

                > >
                >
                > Pika babuni po pół wieku wiszenia w szafie też ni chuuuuu... steczki nie była b
                > iała, jak mniemam.
                >
                >
                ale przynajmniej udawała. Takiej np. czerwonej kiecce ciężko robić za białą
                • kocynder Re: Milczenie baranów 17.05.22, 22:53
                  A kto powiedział, że Larwa nie mogła mieć scenicznej kiecy w kolorze srebra, mięty, ecru, złotawego szampana, kremu waniliowego, pudrowego błękitu i tak dalej? Ona z tego co wiem nie tańczyła kankana, więc kurtyzanowa czerwień połączona z agresywną czernią nie jest jedyną opcją. :) A KAŻDA kiecka, niestara i dopasowana byłaby lepszą opcją niż zeżarta przez mole, pożółkła garsonka po babci, której spódnicę (coby zwisała do ziemi) Larwa musiała usytuować najwyżej w połowie ud nieskromnie prezentując dessusy. Być może jadowicie różowe z jednorożcem usytuowanym "strategicznie".
                  • bupu Re: Milczenie baranów 18.05.22, 07:55
                    kocynder napisała:

                    > A kto powiedział, że Larwa nie mogła mieć scenicznej kiecy w kolorze srebra, mi
                    > ęty, ecru, złotawego szampana, kremu waniliowego, pudrowego błękitu i tak dalej
                    > ? Ona z tego co wiem nie tańczyła kankana, więc kurtyzanowa czerwień połączona
                    > z agresywną czernią nie jest jedyną opcją. :) A KAŻDA kiecka, niestara i dopaso
                    > wana byłaby lepszą opcją niż zeżarta przez mole, pożółkła garsonka po babci, kt
                    > órej spódnicę (coby zwisała do ziemi) Larwa musiała usytuować najwyżej w połowi
                    > e ud nieskromnie prezentując dessusy. Być może jadowicie różowe z jednorożcem u
                    > sytuowanym "strategicznie".
                    >

                    Zważywszy na porę roku Larwa nieskromnie prezentowała raczej rajty, nie różowe jak mniemam. Natomiast dowolna z jej kiecek scenicznych z całą pewnością komponowała się lepiej z obuwiem i rajstopami dobranymi do bidetmajerowej sukni ślubnej, niż ta zmurszała garsonka po babuni.

                    Nie mówiąc o tym, że piętro niżej, pod lokalem dziadków, mieszkała ciotka Laury, Ida, bardziej zbliżona do niej wzrostem i wymiarami niż Milicja, przy tym elegancka i na pewno dysponująca kreacjami stosowniejszymi od spróchniałej garsonki. A nawet gdyby nie miała i gdyby, powiedzmy, zamek Szaletu się zaciął, to wciąż istniały w Poznaniu inne rodzinne baby panny młodej, Nutria na ten przykład. Po prostu fabuła Makabrusi jest tak fatalna, że bolą zęby.
                    • kocynder Re: Milczenie baranów 18.05.22, 18:44
                      Z góry uprzedzam, że ja nie krawcowa ani modystka i się nie znam, ale mnie męczy, to może ktoś oświecony w kwestii mi objaśni. Już pal licho długość. W czasach ślubnych Milicji modne były garsonki a'la Jackie Kennedy, że spódniczką do kolan, ale niechby Miła nie podążała za modą, i zestawiła długą do ziemi spódnicę z żakiecikiem i nazwała to garsonką. Niech ma, nie żałuję jej. Ale... Milicja jest konsekwentnie opisywana jako drobniutka, szczuplutka, takie "pięć minut". Jakim więc cudem ta spódnica, niechby nawet stosownie długa, mogła pasować w talii i biodrach na Laurę, opisywaną jako, owszem, szczupła, ale na pewno nie drobinka? No bo ok, rozumiem, że możnaby dopasować, "odpruć" zaszewki, wmontować jakieś wstawki z innego materiału... Ale bez tego? No, ja i moja siostra jesteśmy podobnego wzrostu. Ba, nawet i tuszy podobnej. I co? Ano i nic, ciuchy z jednej na drugiej może ujdą od biedy, ale na pewno nie będą leżeć dobrze. Bo ja mam wiekszy biust i szersze biodra, za to wyraźne wcięcie w talii, natomiast siostra ma mniejsze biust i pupę, za to szerzej w pasie. I ok, awaryjnie mogę ubrać się w jej dżinsy albo koszulkę, a ona w moje, ale będzie widać, że to "nie ten rozmiar". I nie mam pomysłu jak spódnica dopasowana na wręcz chudą Milę mogła pomieścić zdecydowanie "pełniejszą" Laurę? Znaczy w szerokości. W obwodzie. No, nie wiem jak to opisać...
                      • bupu Re: Milczenie baranów 18.05.22, 19:14
                        kocynder napisała:

                        > Z góry uprzedzam, że ja nie krawcowa ani modystka i się nie znam, ale mnie męcz
                        > y, to może ktoś oświecony w kwestii mi objaśni. Już pal licho długość. W czasac
                        > h ślubnych Milicji modne były garsonki a'la Jackie Kennedy, że spódniczką do ko
                        > lan, ale niechby Miła nie podążała za modą, i zestawiła długą do ziemi spódnicę
                        > z żakiecikiem i nazwała to garsonką. Niech ma, nie żałuję jej. Ale... Milicja
                        > jest konsekwentnie opisywana jako drobniutka, szczuplutka, takie "pięć minut".
                        > Jakim więc cudem ta spódnica, niechby nawet stosownie długa, mogła pasować w ta
                        > lii i biodrach na Laurę, opisywaną jako, owszem, szczupła, ale na pewno nie dro
                        > binka? No bo ok, rozumiem, że możnaby dopasować, "odpruć" zaszewki, wmontować j
                        > akieś wstawki z innego materiału... Ale bez tego?

                        Miła jest też nader konsekwentnie opisana jako niziutka, sporo niższa od Idy, która mierzyła 170 cm. A zatem wzrost miała porównywalny do Larwy, konsekwentnie opisywanej jako osoba wysoka. No to nie ma fizycznej możliwości, żeby spódnica z chudej, "drobnej jak ptaszek", niziutkiej Mili wisiała (!!!) na jej znacznie dorodniejszej wnuczce, sięgając jej do kostek. Larwa nie powinna się móc zmieścić ani w spódnicę, ani w żakiet Mili.
                        • kocynder Re: Milczenie baranów 18.05.22, 19:44
                          Co do długości to jeszcze (mocno naciągając, ale...) niechby właśnie - Mila wybrała model do ziemi, z "wysokim stanem", no to powiedzmy, że na długość może i tej Laurze, nie drabinie przecież sięgać płachta do kostek. Laura nie jest niska, ale tez nie jest jakoś ultrawysoka. Więc powiedzmy, że długość się da. Naciągnąć. Właśnie na Milę spódnica ulokowana pod biustem była do ziemi, na Laurze, założona normalnie, albo wręcz nisko na biodrach też mogła być długa. Niech. Ale jak nadrobić te obwody? Mila jest chudziutka. Drobniutka. Z rysunków widać, że mówiąc mało elegancko płaska jak deska postawiona na sztorc - ani biustu ani pupy nie posiada. Lara jest konsekwentnie opisywana jako "strzelista". Czyli szczupła, ale kształtna. Wysoka, ale zaokrąglona tu i ówdzie. Może nie bujna rubensowska Hipolita wręczająca pas Herkulesowi, ale na pewno nie chudzina. Spódnicę od milicyjnej garsonki powinna móc naciągnąć na jedno udo. Ze względu właśnie na obwód talii i bioder. Bo o ile długość jeszcze można naciągnąć (wiem, naciągnąć prawie poza granice logiki, no ale dla dobra narracji) o tyle nie da się tego zrobić z pasem i biodrami. Albo Mila musiałaby na swoim ślubie te x lat temu mieć spódnicę na szelkach, coby jej nie spadła, albo nie ma możliwości by Laura w nią weszła. Chyba że jest, a ja nie wiem?
                          • mika_p Re: Milczenie baranów 18.05.22, 21:58
                            Heh, a może w pierwotnym zamyśle to ktoś inny miał wyjąć z szafy swą ślubną suknię, bardziej pasującą na Laurę wymiarami? Kto mógłby w sposób miły i dzielny pocieszyć swą strapioną córkę takim czułym gestem?
                            Tylko jakoś tak w trakcie redakcji sobie przypomniano, że po pierwsze, w grę wchodzi tylko bardzo brzydka garsonka, a po drugie, ze ślubu z Py... Py... Pyziakiem! Ślub z Grzegorzem, jako nieopisany na kartach, umknął. Więc szybciutko zastąpiono ohydną okołopyziaczą garsonkę śliczną garsonka kochającej babci, od ponad 50 lat w szczęśliwym małżeństwie
                            • kocynder Re: Milczenie baranów 18.05.22, 23:56
                              Jak wiemy w wyobraźni wszystko się mieści... Niestety. Jeśli juz bidermajera miała ulec uwiezieniu w siną dal i Larwa miała zostać bez kiecy - to już sensowniej byłoby ją przyodziać w kontusik Matołli. Z toczkiem i welonem (nie mam pojęcia JAK sensownie i ładnie do kontusika i toczka dopasowano DŁUGI welon w który się kilka osób dało radę zaplątać, ale to świadczy widać, że mam kiepską wyobraźnię). Albo tą sławetną kieckę Idusi, za trzy pensje bodajże. Co prawda ona w stylistyce takiej ciut nie do końca obecnej zapewne, ale to też mogłoby mieć niejaki urok "retro", coś jak jazda Maluchem czy Syrenką. Na marginesie - taki mały fiacik czy Syrena by się świetnie komponowały zarówno z bidermajerą jak i z PLA-STI-KO-WY-MI konwalijkami w wianeczku. A na drugim marginesie śmieszy mnie potężnie jak się obecne "modnisie" zaklinają, że "one by nigdy przenigdy i za skarby Sezamu oraz lampę Aladyna nie włożyły sukni ślubnej w stylu, jaki na swoim ślubie nosiła np lady Diana Spencer - żona księcia Karola.". Ano wierzę, że obecnie by nie, ale WTEDY to było marzenie każdej panny młodej i taki właśnie styl królował.
                              Niezależnie zaś od tego, kto w początkowym zamyśle miał wyjąć królika z cylindra - w ogóle sens królika jest... Dyskusyjny. Laura mogła wybrać spośród WŁASNYCH i dopasowanych na siebie sukien scenicznych jakąś jasną, pastelową kreację. Mogła podzwonić po wypożyczalniach lub przelecieć kurcgalopkiem po najbliższych galeriach i nabyć stosowną sukienkę (dodajmy, że Laura będąc smukłą i wysoką nosi raczej rozmiar standardowy więc to nie byłoby problemem). Mogła wreszcie planując wszystko ze szczegółami - pomyśleć o odebraniu kreacji wcześniej a nie na ostatnią chwilę - wówczas cały pomysł z kretyńskim Bernardem uwożącym suknię na kraj świata padłby na pysk. A tak już na koniec: kompletnie nie pojmuję jak osoba tak dbała o swój wygląd i szczegóły jak Laura mogła na tak ważną okazję ANI RAZU nie mieć miary sukni w pełnym "wyposażeniu" - czyli w tej bieliźnie w której ma zamiar wystąpić, w butach, z welonem, fryzurą makijażem i w ogóle wszystkim. No nie! To mogła Józworotka, bo wszak giezło miar nie potrzebuje, bielizny i tak nie widać, fryz to warkoczyk jak mysi ogonek, mejkapów żadnych, bo męskość pana i władcy by ucierpiała od szminki na ust koralach narzeczonej.... Ale nie Laura! Laura podbierająca ciotkom perfumy. Laura - pastereczka w koralach.No nie! Do Laury, takiej jak ona została napisana kompletnie nie pasuje takie lekceważenie tego ważnego elementu najważniejszego dnia!
                              • mika_p Re: Milczenie baranów 19.05.22, 00:14
                                Mogła odebrać kreację wcześniej, i nawet kiedyś pisałam o tym w jakimś wątku - wystarczyłoby, żeby suknia zawisła na drzwiczkach szafki, które by się oderwały, znużone wieloletnim dźwiganiem innych kiecek, a suknia by się uszkodziła o coś pod spodem.
                                Dziecięta kręcące się po domu Borejków też mogłyby coś zrobić, a - tak mi teraz przyszło do głowy - najlepiej by było, gdyby to była Łusia, jakaż to by była miła klamra fabularna.

                                Pierwszą lepszą galerię handlową forum obstawiało od samego początku, jako wyjście racjonalne i prawdopodobne
                                • kocynder Re: Milczenie baranów 19.05.22, 06:29
                                  Otóż. W domu suknię mogłoby spotkać milion wypadków. Oderwane drzwiczki szafki i rozdarcie, przypadkowe oblanie czerwonym winem, dzieci (fakt, gdyby Łusia zniszczyła byłaby wdzięczna klamra), któryś z bezdomnych kotów mógł wyleźć z szuflady i naostrzyć o nią pazurki,... W domu. Bez Bernarda. Nota bene jego zachowanie świadczy nie o wielkiej miłości do żony, a o ograniczeniu umysłowym w stopniu każącym uznać za zasadne odebranie mu prawa jazdy i wysłanie go do psychiatry...
                                  • ako17 Re: Milczenie baranów 19.05.22, 12:42
                                    kocynder napisała:

                                    >, gdyby Łusia zni
                                    > szczyła byłaby wdzięczna klamra

                                    Jeszcze wdzięczniejsza byłaby, gdyby zniszczyła Ida :D
                                    > ...
                                    >
                                    • tt-tka Re: Milczenie baranów 24.05.22, 21:34
                                      Mnie szczerze mowiac nie zastanawia i nie dziwi. To tylko Igstryba, z naciskiem na tylko, i jakas obca w charakterze jego zony. Kto by sie nimi przejmowal, skoro dzieja sie wazniejsze rzeczy, slub Jozwiniowca, Ida buduje, Lusia idzie na studia... zdecydowanie, jesli chodzi o zainteresowanie klanu Ida wyprzedzila Gabona i juz nie odpusci.
                                • pi.asia Re: Milczenie baranów 26.05.22, 20:44
                                  mika_p napisała:

                                  > Pierwszą lepszą galerię handlową forum obstawiało od samego początku, jako wyjś
                                  > cie racjonalne i prawdopodobne

                                  Nieskromnie przypomnę mój fanfik na ten temat, precyzujący która galeria najbardziej wchodziła w grę.
                                  Ślub Laury - wersja alternatywna



                              • bupu Re: Milczenie baranów 19.05.22, 06:26
                                kocynder napisała:

                                > Jak wiemy w wyobraźni wszystko się mieści... Niestety. Jeśli juz bidermajera mi
                                > ała ulec uwiezieniu w siną dal i Larwa miała zostać bez kiecy - to już sensowni
                                > ej byłoby ją przyodziać w kontusik Matołli. Z toczkiem i welonem (nie mam pojęc
                                > ia JAK sensownie i ładnie do kontusika i toczka dopasowano DŁUGI welon w który
                                > się kilka osób dało radę zaplątać, ale to świadczy widać, że mam kiepską wyobra
                                > źnię). Albo tą sławetną kieckę Idusi, za trzy pensje bodajże. Co prawda ona w s
                                > tylistyce takiej ciut nie do końca obecnej zapewne, ale to też mogłoby mieć nie
                                > jaki urok "retro", coś jak jazda Maluchem czy Syrenką. Na marginesie - taki mał
                                > y fiacik czy Syrena by się świetnie komponowały zarówno z bidermajerą jak i z P
                                > LA-STI-KO-WY-MI konwalijkami w wianeczku. A na drugim marginesie śmieszy mnie p
                                > otężnie jak się obecne "modnisie" zaklinają, że "one by nigdy przenigdy i za sk
                                > arby Sezamu oraz lampę Aladyna nie włożyły sukni ślubnej w stylu, jaki na swoim
                                > ślubie nosiła np lady Diana Spencer - żona księcia Karola.". Ano wierzę, że ob
                                > ecnie by nie, ale WTEDY to było marzenie każdej panny młodej i taki właśnie sty
                                > l królował.
                                > Niezależnie zaś od tego, kto w początkowym zamyśle miał wyjąć królika z cylindr
                                > a - w ogóle sens królika jest... Dyskusyjny. Laura mogła wybrać spośród WŁASNYC
                                > H i dopasowanych na siebie sukien scenicznych jakąś jasną, pastelową kreację. M
                                > ogła podzwonić po wypożyczalniach lub przelecieć kurcgalopkiem po najbliższych
                                > galeriach i nabyć stosowną sukienkę (dodajmy, że Laura będąc smukłą i wysoką no
                                > si raczej rozmiar standardowy więc to nie byłoby problemem). Mogła wreszcie pla
                                > nując wszystko ze szczegółami - pomyśleć o odebraniu kreacji wcześniej a nie na
                                > ostatnią chwilę - wówczas cały pomysł z kretyńskim Bernardem uwożącym suknię n
                                > a kraj świata padłby na pysk.

                                Zacznijmy od tego, że Bernard był najdoskonalej zbędny. Klan B wszakże dysponował pojazdami mechanicznymi w obfitości, po kieckę można było jechać astrą Gabonstwa, antycznym fiacikiem Idy, czy hondą Idostwa. W odwodzie pozostawał jeszcze wóz Rojków, wtedy jeszcze chyba zakiszonych na nieodległej Teatralce. Nie ma ŻADNEGO uzasadnienia fabularnego dla Laury biegającej pieszo na ślubne makijaże, czy wożenia się Bernardem.
                                ...a nawet gdyby wszystkie wymienione pojazdy nawaliły, istnieją jeszcze taksówki. No.


                                > A tak już na koniec: kompletnie nie pojmuję jak o
                                > soba tak dbała o swój wygląd i szczegóły jak Laura mogła na tak ważną okazję AN
                                > I RAZU nie mieć miary sukni w pełnym "wyposażeniu" - czyli w tej bieliźnie w kt
                                > órej ma zamiar wystąpić, w butach, z welonem, fryzurą makijażem i w ogóle wszys
                                > tkim. No nie! To mogła Józworotka, bo wszak giezło miar nie potrzebuje, bielizn
                                > y i tak nie widać, fryz to warkoczyk jak mysi ogonek, mejkapów żadnych, bo męsk
                                > ość pana i władcy by ucierpiała od szminki na ust koralach narzeczonej.... Ale
                                > nie Laura! Laura podbierająca ciotkom perfumy. Laura - pastereczka w koralach.N
                                > o nie! Do Laury, takiej jak ona została napisana kompletnie nie pasuje takie le
                                > kceważenie tego ważnego elementu najważniejszego dnia!
                                >


                                Do eleganckiej Laury nie pasuje też zestaw kiecka bidermajer + koafiura Pompadury + ciężka tapeta + plastikowe konwalie + snop róż w dłoni. Toż to kicz ekstraklasa, od którego wątroba się marszczy. Gust Larwy wziął urlop wypoczynkowy na czas jej ślubu?
                                • kocynder Re: Milczenie baranów 19.05.22, 06:43
                                  "Do eleganckiej Laury nie pasuje też zestaw kiecka bidermajer + koafiura Pompadury + ciężka tapeta + plastikowe konwalie + snop róż w dłoni. Toż to kicz ekstraklasa, od którego wątroba się marszczy. Gust Larwy wziął urlop wypoczynkowy na czas jej ślubu?"

                                  Znaczy każdy z tych elementów (bidermajera, pompadura, tapeta itd może mieć sens. Pod warunkiem, że nie razem! Czyli jeśli kiecka, to inna fryzura i kwiecie, jeśli pompadura to nie do tej sukni, jeśli plastikowe konwalie to kiecka "na lata '80" i syrenka zamiast limuzyny....
                                  Takie śluby "stylizowane" mogą być fantastyczne - sama byłam na takim. Oboje państwo młodzi są w grupie rekonstrukcyjnej. Ślub i wesele były stylizowane na lata 20 - 30. I całkiem serio: goście "w stylu" wyglądali o niebo lepiej, niż kuzynka, która odziała się w największy ówczesny hit modowy. Z tym, że wymienione elementy razem nie miały prawa "zagrać".
                                  A co do gustu i rozumu Larwy, to biorąc pod uwagę charakter i podejście narzeczonego to nie tylko wzięły urlop wypoczynkowy, ale też oddaliły się na Hawaje albo do Nowej Zelandii.
                                  • lezbimbella_veganella Re: Milczenie baranów 24.12.22, 00:23
                                    Potwierdzam @kocynder - historycznie też nie gra ta komedia pomyłek -
                                    • bupu Re: Milczenie baranów 24.12.22, 10:40
                                      lezbimbella_veganella napisała:

                                      > Potwierdzam @kocynder - historycznie też nie gra ta komedia pomyłek -
                                      • kocynder Re: Milczenie baranów 26.12.22, 19:21
                                        A jeśli dopisać do tego, że Nadszympans na ów dzień przybywa po narzeczoną w BLUZIE, a planów przebierania się na trasie nie miał to niech ktoś zatrzyma wreszcie świat - ja wysiadam.... :D Chyba, że coś mi się pozajączkowało? Ale bym się założyła, że gdy Adaśko ów snop róż wciepnął do wanny, to Larwa wtuliła twarz w jego bluzę czy szlochała mu w rękaw bluzy... To do tej pomadury fryzowej, kiecy bidermajer, plastikowych konwalijek, welonu i snopa róż dodajcie pana młodego w wyświnionych nawozem dżinsach i bluzie roboczej...
                                      • julian_arden Re: Milczenie baranów 26.12.22, 20:28
                                        bupu napisała:

                                        > A także może to być zmodernizowana od lat 1940ych pałuba loczków spiętrzonych nad czołem i wygol
                                        > ony kark, tak, tak ten ohydny, uwielbiany przez MM styl, który wmusiła na Pulpę i Nutriję w Noelce
                                        [...]

                                        No faktycznie, to BYŁO trochę dziwne, takie Modern Talking a rebours, ale jednak to było dawno, może od tego czasu im już przeszło?
                          • minerwamcg Re: Milczenie baranów 29.05.22, 13:39
                            A wy wszystkie o tej opadającej (żałośnie?) spódnicy :) A nikt nie zwraca uwagi na fakt, że Laura górą też ma prawo być pod każdym wzgledem obfitsza, i żakiet od garsonki, gdzie jest dużo mniejsze pole manewru z szerokością, może sobie wciagnąć na łokcie. Bo w ramionach szersza, bo ręce pełniejsze (czytaj mniej chude), bo stan dłuższy. A żeby się zapięła w biuście, to już senne marzenie i fantazja. Więc spódnica spódnicą, oczywiście macie wszystkie sto procent racji, ale tzw. "góra" od kostiumiku też nie ma szans. Chyba, że na Milicji wisiała jak siermięga po łojcu na dziewiętnastowiecznym sierocie z Głodowej Wólki, co jednakowoż kłóciłoby się z wizją Grace Kelly.
                            • julian_arden Re: Milczenie baranów 23.11.22, 20:26
                              minerwamcg napisała:

                              > A wy wszystkie o tej opadającej (żałośnie?) spódnicy :) A nikt nie zwraca uwagi
                              > na fakt, że Laura górą też ma prawo być pod każdym wzgledem obfitsza, i żakiet
                              > od garsonki, gdzie jest dużo mniejsze pole manewru z szerokością, może sobie w
                              > ciagnąć na łokcie. Bo w ramionach szersza, bo ręce pełniejsze (czytaj mniej chu
                              > de), bo stan dłuższy. A żeby się zapięła w biuście, to już senne marzenie
                              [...]

                              Żadne uwagi czy nie uwagi, przeciwnie, pełen realizm tygrysowy: spódnica w wersji na Tygrysie, ku lekkiemu zaskoczeniu pierwszej właścicielki ciucha, tworzy nagle apetyczne mini, a skromne (choć zapewne całkiem pełne) piersi wylewają się nagle w formie obfitych balonów. Narzeczony wahający się między świętym oburzeniem a nieświętym zachwytem, publika klaszcze, ksiądz (zaprzyjaźniony, jak zwykle) mdleje. Kurrrtyna... Tak się robi udany ślub.
                              • bupu Re: Milczenie baranów 23.11.22, 20:42
                                julian_arden napisał:


                                > Żadne uwagi czy nie uwagi, przeciwnie, pełen realizm tygrysowy: spódnica w wers
                                > ji na Tygrysie, ku lekkiemu zaskoczeniu pierwszej właścicielki ciucha, tworzy n
                                > agle apetyczne mini, a skromne (choć zapewne całkiem pełne) piersi wylewają się
                                > nagle w formie obfitych balonów. Narzeczony wahający się między świętym oburze
                                > niem a nieświętym zachwytem, publika klaszcze, ksiądz (zaprzyjaźniony, jak zwyk
                                > le) mdleje. Kurrrtyna... Tak się robi udany ślub.

                                Ksiądz nie miałby szans zemdleć, bo rodzina by tak Larwy za próg nie wypuściła. To już prędzej zapędziliby ja do zielonego pokoju, kazali się rozdziać z łachów nieskromnych po czym wystapiłaby Mila, która (i także w duchu tradycji rodzinnej) sprokurowałaby na szybko kreację z białej firanki oraz wigilijnego obrusa, przypinając róże z chusteczek papierowych w miejsca skalane barszczykiem. Reszta rodziny w tym czasie pocieszałaby ryczącego Gabona.
        • julian_arden Re: Milczenie baranów 23.11.22, 20:13
          Eh... Skąd ta koncepcja, że buntowniczy Tygrys w ogóle nosi majtki jakiekolwiek?
          • bupu Re: Milczenie baranów 23.11.22, 20:45
            julian_arden napisał:

            > Eh... Skąd ta koncepcja, że buntowniczy Tygrys w ogóle nosi majtki jakiekolwiek
            > ?

            bo buntownicza, czy nie, to dziewczę borejkowskie do szpiku kości, które bez ślubu kościelnego żadnych erotyzmów nie uznaje (do tego stopnia, że nie będzie nawet spać w jednym pomieszczeniu z niezaślubionym facetem) za to uznaje, że skoro chłop od niej tych seksów przed ślubem nie chce, to ją szanuje. No.
            • julian_arden Re: Milczenie baranów 23.11.22, 20:50
              Cóż, oczywiście to zależy od człowieka, ale brzmi jak przepis na tragedię :-) Z drugiej strony, Różyczka moja ulubiona poszła na całość i też tragedia. Borejkówny są po prostu skazane.
    • przymrozki Re: Milczenie baranów 12.05.22, 21:21
      Przypominam forumowi, że Józworotki zaręczyły się zanim wyartykułowały wobec siebie bodaj jeden dźwięk. Równie dobrze spojrzenie, które Józek wziął za "jestem czystą katoliczką, chętną do rodzenia dzieci i przyjaźnienia się z twoją matką" mogło wyrażać "joł, rudy, masz ochotę na onsa w trójkącie, a potem, jak spodobasz się mojej dziewczynie, pojedziemy razem na Podkarpacie pomagać ciężarnym w wyprawie na Słowację". I żeby było całkiem jeszcze śmieszniej, trzy lata później, tuż przed ślubem, oni ciągle spędzają dnie gapiąc się sobie w oczy. W kwestii światopoglądu narzeczonej Józef musiał wierzyć relacjom IGSa i Idy, bo tylko oni z nią rozmawiali. Co nawiasem mówiąc stawia Borejków w pewnej awangardzie nawet w porównaniu ze środowiskami ortodoksyjnymi, praktykującymi aranżowane małżeństwa.

      To już Laura z kartonowym Adaaaamem ma więcej dogadane, bo przynajmniej ustalili sobie rzeczy tak podstawowe jak np., że jej w nim imponuje to, że nie boją się go sarny i dzieci, a jemu w niej to, że trochę przypomina sarnę i dziecko. Być może to także z Adaaaamem Laura ustaliła szczegóły wesela i pewne parametry szaletu, chociaż to akurat nie jest pewne, bo w tych sprawach równie dobrze mógł pośredniczyć pan Gruszka. Tym bardziej, że Adaaaam ewidentnie nie miał numeru telefonu komórkowego Tygrysa, co jest jedynym sensownym wytłumaczeniem, dlaczego, jeżeli dzwonił, to na stacjonarny jej dziadków (podobnie jak Janicka w pogoni za Józkiem, widać borejkowska młodzież numer telefonu oddaje wraz z cnotą po ślubie).

      • bupu Re: Milczenie baranów 12.05.22, 21:55
        przymrozki napisała:

        > Przypominam forumowi, że Józworotki zaręczyły się zanim wyartykułowały wobec si
        > ebie bodaj jeden dźwięk. Równie dobrze spojrzenie, które Józek wziął za "jestem
        > czystą katoliczką, chętną do rodzenia dzieci i przyjaźnienia się z twoją matką
        > " mogło wyrażać "joł, rudy, masz ochotę na onsa w trójkącie, a potem, jak spodo
        > basz się mojej dziewczynie, pojedziemy razem na Podkarpacie pomagać ciężarnym w
        > wyprawie na Słowację". I żeby było całkiem jeszcze śmieszniej, trzy lata późni
        > ej, tuż przed ślubem, oni ciągle spędzają dnie gapiąc się sobie w oczy.

        Bez słowa. Ta cała scena w Rumiankowie jest w ogóle dosyć kuriozalna, bo zarówno Dorota, jak i Józkiniowiec się w trakcie wizyty Nory odzywają, ale nigdy do siebie nawzajem. Zawsze do kogoś innego.

        > To już Laura z kartonowym Adaaaamem ma więcej dogadane, bo przynajmniej ustalil
        > i sobie rzeczy tak podstawowe jak np., że jej w nim imponuje to, że nie boją si
        > ę go sarny i dzieci, a jemu w niej to, że trochę przypomina sarnę i dziecko. By
        > ć może to także z Adaaaamem Laura ustaliła szczegóły wesela i pewne parametry s
        > zaletu, chociaż to akurat nie jest pewne, bo w tych sprawach równie dobrze mógł
        > pośredniczyć pan Gruszka.

        Szczegóły wesela Larwa, jak wynika z Makabrusi, ustalała wyłącznie z Gruszką. Jadam nie miał tam nic do gadania. Natomiast mogę się założyć, że Larwa nie miała nic do gadania w kwestii Szaletu i jego wystroju.

        > Tym bardziej, że Adaaaam ewidentnie nie miał numeru
        > telefonu komórkowego Tygrysa, co jest jedynym sensownym wytłumaczeniem, dlaczeg
        > o, jeżeli dzwonił, to na stacjonarny jej dziadków (podobnie jak Janicka w pogon
        > i za Józkiem, widać borejkowska młodzież numer telefonu oddaje wraz z cnotą po
        > ślubie).
        >

        A w sumie na co im komórka? Życia towarzyskiego nie uprawiają, małżonków łowią telepatycznie, a komórka wszakże kosztuje, to co im się będzie marnować? Do studni!

        Tak na marginesie, jak na jednostki podobno ubogie Borejklanowicze dość lekceważąco traktują dosyć kosztowny sprzęt, jakim jest komórka. Miotają w pokrzywy, wrzucają do studzien, topią w wiaderkach, piorą w pralkach...
        • ako17 Re: Milczenie baranów 12.05.22, 22:43
          bupu napisała:




          >
          >. Natomiast mogę się założyć, że Larwa nie miał
          > a nic do gadania w kwestii Szaletu i jego wystroju.

          O co zakład? Chętnie przegram :D
          • tt-tka Re: Milczenie baranów 12.05.22, 23:06
            Tu zwyczajowo stawia sie konia zrzede. Ale uwazaj, gdybys jednak miala racje tylko w czesci, moze ci sie dostac samo zrzedzenie...
          • bupu Re: Milczenie baranów 13.05.22, 12:07
            ako17 napisała:

            > bupu napisała:
            >
            >
            >
            >
            > >
            > >. Natomiast mogę się założyć, że Larwa nie miał
            > > a nic do gadania w kwestii Szaletu i jego wystroju.
            >
            > O co zakład? Chętnie przegram :D
            >
            >
            >
            >


            W opisie szaleciku stoi tylko "Adam zaprojektował, Adam zbudował, Adam wyciął", ni śladu jakiegokolwiek wkładu Larwy. Która zresztą zachwyca się budowlą tak, jakby ją sama pierwszy raz widziała.
            • ako17 Re: Milczenie baranów 13.05.22, 14:41
              bupu napisała:


              > W opisie szaleciku stoi tylko "Adam zaprojektował, Adam zbudował, Adam wyciął",
              > ni śladu jakiegokolwiek wkładu Larwy. Która zresztą zachwyca się budowlą tak,
              > jakby ją sama pierwszy raz widziała.
              >

              Bosh. To wycinanie laubzegą. Adam wyciął w sklejce domek... dla swojej przyszłej żony. I jeszcze zostało na aniołka.
              No ale przegrałam, a my nie ustaliłyśmy stawki.
              To może, zwyczajowo, Konia Zrzędę Ci ofiaruję, miła Bupu. Chyba że wolisz co innego
              • bupu Re: Milczenie baranów 13.05.22, 15:01
                ako17 napisała:

                > bupu napisała:
                >
                >
                > > W opisie szaleciku stoi tylko "Adam zaprojektował, Adam zbudował, Adam wy
                > ciął",
                > > ni śladu jakiegokolwiek wkładu Larwy. Która zresztą zachwyca się budowlą
                > tak,
                > > jakby ją sama pierwszy raz widziała.
                > >
                >
                > Bosh. To wycinanie laubzegą. Adam wyciął w sklejce domek... dla swojej przyszłe
                > j żony. I jeszcze zostało na aniołka.
                > No ale przegrałam, a my nie ustaliłyśmy stawki.
                > To może, zwyczajowo, Konia Zrzędę Ci ofiaruję, miła Bupu. Chyba że wolisz co in
                > nego
                >
                >


                Koń się przyda, ponieważ właśnie zepsuł mi się samochód, uszkodziwszy sobie bak. I leci z niego benzyna, jakby nie mogło coś tańszego. A ponieważ koń wlewu paliwa nie posiada, przeto i wylewu takoż.

                Pozdrawiam smętnie ze stacji benzynowej, czekając na odsiecz.
                • tt-tka Re: Milczenie baranów 13.05.22, 15:18
                  Ja tez juz kiedys przegralam do Bupu tego marudnego rumaka :)
                  ile ich tam w sumie bedzie zrzedzic i czy Bupu to wytrzyma ?
                  • dziabka1 Re: Milczenie baranów 17.05.22, 09:39
                    tt-tka napisała:

                    > Ja tez juz kiedys przegralam do Bupu tego marudnego rumaka :)
                    > ile ich tam w sumie bedzie zrzedzic i czy Bupu to wytrzyma ?
                    >

                    Pseprasam, ale muszę się wtrącić, bo moja wyobraźnia zapłodniona powyższą i przyszłą dyskusją po prostu mnie obezwładnia a wizje przygniatają. To chyba jeden z moich ulubionych wątków na całym forumie!
                  • kocynder Re: Milczenie baranów 26.05.22, 19:12
                    Ale pytanie jakiego konia? Bo taka arabska klaczka to niekoniecznie uciągnie samochód, nawet i taki bez paliwa bo z uszkodzonym bakiem. Ale już dwa perszerony to ho-ho-ho, autko by ino furczało. A i pytanie czy Bupu szacowną umie powozić zaprzęgiem?
                    • minerwamcg Re: Milczenie baranów 29.05.22, 13:47
                      Ja! Ja umiem, mogę ochotniczo porobić za woźnicę, bo mi się ckni. Co prawda żaden z koni mi dotąd nie zrzędził, ale tym bardziej chętnie posłucham. No to dokąd paniusia szanowna z tą gablotą winszuje, do warsztatu kumpla pana Chrobota?
        • armari Re: Milczenie baranów 13.05.22, 18:12
          bupu napisała:

          > Ta cała scena w Rumiankowie jest w ogóle dosyć kuriozalna, bo zarówn
          > o Dorota, jak i Józkiniowiec się w trakcie wizyty Nory odzywają, ale nigdy do s
          > iebie nawzajem. Zawsze do kogoś innego.

          Może w tym właśnie kryje się sekret ich związku; oboje podświadomie czują, że jak zaczną rozmawiać o czymkolwiek bądź, to magia pryśnie i będą musieli stawić czoła niewygodnej prawdzie, że nic ich nie łączy. A tak? Milczą ku obopólnej korzyści: Józkiniowiec (uwielbiam) remontuje chałupę, Dorotka piecze pyszności. Wystarczy.
    • 3piota Re: Milczenie baranów 12.05.22, 23:23
      A może to i lepiej, że milczą.
      Ignac tylko ględził i ględził, albo z Milą wiedli dłuuuuuugie rozmowy, a ich mieszkania Gizela musiała ogarniać.
      • bupu Re: Milczenie baranów 13.05.22, 08:00
        3piota napisał(a):

        > A może to i lepiej, że milczą.
        > Ignac tylko ględził i ględził, albo z Milą wiedli dłuuuuuugie rozmowy, a ich mi
        > eszkania Gizela musiała ogarniać.

        Już widzę te długie rozmowy, Ignac monologuje, a Milicja od czasu do czasu rzuca mechanicznie autorem cytatu.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Milczenie baranów 13.05.22, 17:41
        Tak, to zdecydowanie lepiej, że borejcze małżeństwa ze sobą nie gadają, bo jak to mówią: z kim przystajesz takim się stajesz. A że w tej rodzinie wszystko się kręci wokół tych dwojga...
        Serio, wyobraźcie sobie nie jednego a sześciu Ignaców, i do tego jeszcze wąsatych
    • mamuka_z_boru Re: Milczenie baranów 24.05.22, 18:55
      bupu napisała:

      >, IGS najwyraźniej w ogóle nie rozmawiał z żoną o jej ciąży (inacz
      > ej by zauważył, że kretynka nie chodzi do lekarza),

      Mnie to zawsze zastanawia, że jak Pyza była w ciąży z Milą, to zdjęcie z usg wisiało na honorowym miejscu, wszyscy się zachwycali i pokazywali gościom. W czasach ciąży Agnieszki usg są dużo dokładniejsze, można je mieć na płycie, są zapisy 3D, kolorowe, filmiki, ... no cuda wianki po prostu. Więc tym bardziej cała rodzina powinna dopytywać się o kolejne zdjęcia, rozsyłać je mailowo po wszystkich krewnych, a tu nic, cisza. No przecież gdyby ktokolwiek zaczął molestować Strybów o zdjęcie ich potomstwa, to rychło wyszłoby, że zdjęć nie ma, bo matka nie chodzi na kontrole, a ojciec ma taką traumę żarówkową, że wyraz "lekarz" nie przechodzi mu przez usta, więc nie pyta o stan zdrowia a rozwoju swojego dziecka.
      • bupu Re: Milczenie baranów 24.05.22, 19:50
        mamuka_z_boru napisała:

        > bupu napisała:
        >
        > >, IGS najwyraźniej w ogóle nie rozmawiał z żoną o jej ciąży (inacz
        > > ej by zauważył, że kretynka nie chodzi do lekarza),
        >
        > Mnie to zawsze zastanawia, że jak Pyza była w ciąży z Milą, to zdjęcie z usg wi
        > siało na honorowym miejscu, wszyscy się zachwycali i pokazywali gościom. W czas
        > ach ciąży Agnieszki usg są dużo dokładniejsze, można je mieć na płycie, są zapi
        > sy 3D, kolorowe, filmiki, ... no cuda wianki po prostu. Więc tym bardziej cała
        > rodzina powinna dopytywać się o kolejne zdjęcia, rozsyłać je mailowo po wszystk
        > ich krewnych, a tu nic, cisza. No przecież gdyby ktokolwiek zaczął molestować S
        > trybów o zdjęcie ich potomstwa, to rychło wyszłoby, że zdjęć nie ma, bo matka n
        > ie chodzi na kontrole, a ojciec ma taką traumę żarówkową, że wyraz "lekarz" nie
        > przechodzi mu przez usta, więc nie pyta o stan zdrowia a rozwoju swojego dziec
        > ka.


        A powinni molestować, powinni... Ba, jedna ciotka IGSa, zamieszkała wtedy piętro niżej niż Strybowie (Idam wstań jak do ciebie mówię!) jest lekarzem, a do tego osobą o subtelności i takcie transportera opancerzonego. Że ona, zwłaszcza widząc bladą i się słaniającą ciężarną, nie pyta o wyniki badań, jak tam żelazo, a niedoborów nie masz, lekarz suplementy zapisał, i tak dalej i tak dalej, to jest dla mnie nie do pojęcia. I że ta cała rozmiłowana w rozmnażaniu rodzina nie żądała od Strybów, żeby wyjawili czy dziewczyna czy chłopa, a duże będzie jakie już długie i ile wazy, ale no pooooowieeedz, no to niemożliwe jest. W stupor jakiś chyba popadli.
        • ako17 Re: Milczenie baranów 25.05.22, 10:21
          bupu napisała:

          > A powinni molestować, powinni... Ba, jedna ciotka IGSa, zamieszkała wtedy piętr
          > o niżej niż Strybowie (Idam wstań jak do ciebie mówię!) jest lekarzem, a do teg
          > o osobą o subtelności i takcie transportera opancerzonego. Że ona, zwłaszcza wi
          > dząc bladą i się słaniającą ciężarną, nie pyta o wyniki badań, jak tam żelazo,
          > a niedoborów nie masz, lekarz suplementy zapisał, i tak dalej i tak dalej, to j
          > est dla mnie nie do pojęcia. I że ta cała rozmiłowana w rozmnażaniu rodzina nie
          > żądała od Strybów, żeby wyjawili czy dziewczyna czy chłopa, a duże będzie jaki
          > e już długie i ile wazy, ale no pooooowieeedz, no to niemożliwe jest. W stupor
          > jakiś chyba popadli.
          >


          Żaden tam stupor. Po prostu Borejkowska dyskrecja
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Milczenie baranów 25.05.22, 10:34
            >Żaden tam stupor. Po prostu >Borejkowska dyskrecja

            Albo kwestia tego, że Pyza jako kolejna haniebnie porzucona była w ich oczach drugą Gabą, wokół której też trzeba skakać. A Miągw (Miągwów?) w ten sposób nie postrzegali
            • tt-tka Re: Milczenie baranów 25.05.22, 11:05
              Tam juz ktokolwiek przestal udawac, po prostu.
              Starzy wyjechani, centrum zycia rodzinnego juz nie na Rusfelta, Ida ma wlasna rodzine i wlasne sprawy... od kiedy starzy wyjechali, jakby sobie odpuscila.
              Gabon zas, mieszkajacy z Aga w jednym mieszkaniu az do lipca, nie ma sie przed kim popisywac swoim zatroskaniem i martwieniem sie. No to sie nie troszczy i nie martwi, po co, skoro nikt tego nie zobaczy.
              • ciotka.scholastyka Re: Milczenie baranów 26.05.22, 10:14
                tt-tka napisała:

                > Gabon zas, mieszkajacy z Aga w jednym mieszkaniu az do lipca, nie ma sie przed
                > kim popisywac swoim zatroskaniem i martwieniem sie. No to sie nie troszczy i ni
                > e martwi, po co, skoro nikt tego nie zobaczy.


                Ooooo, i taka hipoteza bardzo mi się podoba.
      • sanfran_84 Re: Milczenie baranów 25.05.22, 13:37
        mamuka_z_boru napisała:

        > Mnie to zawsze zastanawia, że jak Pyza była w ciąży z Milą, to zdjęcie z usg wi
        > siało na honorowym miejscu, wszyscy się zachwycali i pokazywali gościom.

        Przy okazji Pyzy i jej bycia matką. Akurat sobie odświeżam analizę CZ i wyłapałam, że jest w tym dziele takie oto zdanie: "To było zadziwiające – dawna Pyza, jak jakaś Wielka Mądra Matka, mówiąc tak łagodnie tym swoim ciepłym, kojącym głosem, stawiała jednocześnie tak mocne fundamenty i budowała tak dobre umocnienia!". To akurat narrator oddaje głos Norze w momencie jej okołoporodowego mistycyzmu.
        Pamiętam, że Nora baraszkowała jako jakieś bardzo młode dziecię w Języku Trolli na sylwestra. Wtedy mniej więcej też miała miejsce pamiętna rozmowa Babi z Różą na temat ciąży. A to oznacza, że kuzynka Nora za świadomego życia pamięta Różę już jako matkę. Która pewnie nieraz pokazała przy rodzinie swoje macierzyństwo level expert. Skąd więc u Nory "dawna Pyza" i zdumienie jej matczynymi zdolnościami? Już nie mówiąc o tym, że różnica wieku między nimi jest tak duża, że raczej Nora nie mówiła na Różę Pyza, to toż nawet starszy Józinator tytułował ją - o ile dobrze pamiętam JT - Różą albo wręcz kuzynką Różą.
        Wiem, że to drobnostka, ale pokazuje, że jak MM sobie wymyśli, że musi coś napisać, to nie zawsze zgrabnie wklei to w fabułę. Tak mógł powiedzieć Ignaś na przykład, a jeszcze lepiej Laura albo Gabriela (wiem, obu nie było tam w tym momencie. Ale być mogły). Czemu to Nora miała się dopiero teraz zorientować, że Róża to matka przez duże m? To raczej czytelnik miał nostalgicznie pomyśleć, że oto mała Pyza wyrosła na Taką Matkę. Tyle, że powinno to być nam wyłożone z POV kogoś innego.
        Podobne są problemy z porodem i pochodnymi. MM chciała napisać kobietę, która się boi, która nie chodzi do lekarzy, itp. Ale nie zauważyła, że wplotła ją tak w fabułę, że fakt, iż dopiero w przeddzień porodu się wszyscy (a raczej Róża, Nora i czytelnicy) dowiedzieli, że Agnieszka nie chodziła do ginekologa w czasie ciąży, stawia w niezbyt dobrym świetle rodzinę (ponoć kochającą i troszczącą się), która ją otaczała.
        • sanfran_84 Re: Milczenie baranów 25.05.22, 13:53
          I jeszcze jedno:
          "– Co jest, szefowa? – zapytał troskliwie (taksówkarz). – Rodzimy? Klinika na Polnej?
          – Skąd, skąd – uspokoiła go Nora, podczas gdy Aga, pojękując, trzymała się za brzuch. – Nic się nie dzieje, jeszcze nie czas. Proszę nas tylko zawieźć do domu. Roosevelta pięć."

          Mamy czarno na białym napisane, że Nora nie chciała jechać do szpitala, to taksówkarz doświadczony porodem (czy tam porodami) żony zawiózł je do szpitala. Potem wszyscy robią wielką pompę wokół Nory, że gdyby nie ona, to co to by było. Tymczasem do opanowania problemu wystarczyłby rozgarnięty taksówkarz (ale ok, to chyba Nora Agę pociągnęła do tej taksówki). Potem jeszcze Ida opisuje bohaterstwo Nory w szpitalu, jak to zrobiła dzika awanturę, gdy kazali Agnieszce czekać. Rodzącej? Trochę słabo to świadczy o szpitalu, że 16-latka każe im się zająć potrzebującą pomocy natychmiast, podczas gdy oni czekali na Godota chyba i pewnie chcieli najpierw opatrywać skręcone kostki zamiast przyjmować poród. Już abstrahując od kolejnych problemów w szpitalach (w Opium Gabriela chce robić awanturę tym "konowałom"), to znów widać, jak na siłę zrobiona jest bohaterka z Nory. Wiem, że to miało służyć jej ogólnej niby przemianie (na słowo honoru ta przemiana) z nieco zbyt szorstkiej i być może mało kobiecej łamagi w oświeconą co do prawd objawionych niewiastę, ale czuć tutaj też ciągnięcie wątków i zachowań ludzkich za uszy, oby tylko pasowały do morału. I kolejnej Nory w rodzie (skąd Pulpa i Florek wytrzasnęli to imię?!).
          • bupu Re: Milczenie baranów 26.05.22, 09:04
            sanfran_84 napisał(a):

            morału. I kolejnej Nory w rodzie (skąd
            > Pulpa i Florek wytrzasnęli to imię?!).


            Z Ibsena? Acz bohaterka Ibsena przechodzi przemianę najdokładniej odwrotną, to jest z grzecznej housewife, która potulnie słucha upupiajacych ją męża i tatusia, przeistacza się w jednostkę, która odsyła familię na bambus i zaczyna żyć samodzielnie. Nie jest to wzorzec dla Borejkowien, które wszak mają potulnie zaślubiać kandydatów zaaprobowanych przez familię, wypełniać ramiona i nie fikać.
            • sanfran_84 Re: Milczenie baranów 26.05.22, 10:22
              bupu napisała:

              > Z Ibsena? Acz bohaterka Ibsena przechodzi przemianę najdokładniej odwrotną (...)

              Rozumiem, że to tylko forumowe domysły? Nigdzie nikt się słowem nie zająknął skąd tak oryginalne i kłopotliwe w przypadku tej dziewczyny (nazwisko!) imię? Nawet w wikipedii napisano, iż w Polsce funkcjonuje zwykle jako zdrobnienie od Eleonory, i to by było ok. Ale tak po zachodnioeuropejsku lub wręcz amerykańsku? Moje pierwsze skojarzenia to Nora Ephron a także... była żona jednego z panów z Modern Talking, przez jakiś czas miał taki naszyjnik ze złotym napisem Nora, widzianym z kilometra ;)
              Celestynę dało się zgrabnie i krótko uzasadnić, a tu Florek i Pulpa pierwszej córce dali ładne, acz niewyróżniające imię, a drugiej sypnęli od razu z grubej rury, bo i imię nietypowe, i przy nazwisku brzmi kuriozalnie.
              Druga Nora w rodzinie ma przynajmniej wyjaśnienie na swoje imię, ale w prawdziwym życiu także i ona musiałaby dzieciom tłumaczyć, że "tak, tak, jaskinia", nie szkodzi, że nie ma nazwiska do kompletu.
              • tt-tka Re: Milczenie baranów 26.05.22, 12:32
                Nora lub Eleonora, bo to niejasne, po lacinie znaczy "honor" :)
                choc watpie, by Ygnac mial cokolwiek do powiedzenia przy nazywaniu dzieci Pulpy
                bylo/jest kilka pisarek o tym imieniu, aczkolwiek Borejkom raczej nieznanych, moze poza ewentualnie Nora Szczepanska - Baltona jeszcze jako Bobcio czytywal rzeczy wlasciwe dla swego wieku, mogl przeczytac "Dzikiego Ande" czy "Ucho wodza" i sie zauroczyc. A moze Pulpa przeczytala "Godzine pasowej rozy" i zachwycila sie ciotka Eleonora ?
                • tt-tka Re: Milczenie baranów 26.05.22, 12:37
                  Zreszta tak samo nie wiemy, skad Roza, Laura czy Lucja... imiona nadawane chlopcom maja swoje uzasadnienie (poza Ziutkiem rzygulcem), a dziewczynkom to jakos tak przypadkowo przykleja sie co popadnie.

                  "W cieniu malwy", opowiesc dosc okropna (choc dobrze napisana) ma takich dywagacji na jakas strone, nie wiecej, ale czytelnik dokladnie wie, czemu corka domu zostala nazwana Anna Marcelina !
                  • sanfran_84 Re: Milczenie baranów 26.05.22, 13:01
                    tt-tka napisała:

                    > Zreszta tak samo nie wiemy, skad Roza, Laura czy Lucja... imiona nadawane chlop
                    > com maja swoje uzasadnienie (poza Ziutkiem rzygulcem), a dziewczynkom to jakos
                    > tak przypadkowo przykleja sie co popadnie.

                    To fakt, aczkolwiek Laura, Róża, Łucja, to są znane u nas i stosowane imiona. Można więc założyć, że się po prostu Gabie i Idzie spodobały. Natomiast Nora jest podwójnie zastanawiająca, bo po pierwsze nie jest Eleonorą, tylko Norą, co w Polsce się rzadko spotyka i jest wersją zagraniczną. Skąd więc Pulpowie (a zwłaszcza Florek-nie-sprzedam-ziemi-Niemcom-i-jestem-fanem-Piastów) ni stąd ni z owąd wybierają dosyć egzotyczne, jak na nasze warunki imię? Które w dodatku ma także znaczenie pospolite i to znaczenie nie jest zbyt ładne? Po drugie - rodzice zwykle zestawiają potencjalne imiona z nazwiskiem, żeby sprawdzić jak brzmią do kupy. Może Laura i Róża Pyziak to nie jest szczyt dopasowania, ale nie razi (chyba, że znów mamy wyśmiewanie z Kopiec kogoś tam, od razu się włącza "Taaaa, a Pyziak Laura to lepsza!"), ale Łucja Pałys już jest całkiem ładnie. O tym, że robi się tak w rodzinie Borejków wiemy po rozkminach IGSa i Agi, którzy przy małej zwracali uwagę, że będzie dużo "r" w jej całościowym przedstawieniu z imionami i nazwiskiem. Więc skąd u Górskich takie zaćmienie Norą?
                    Czemuż ona się po prostu nie nazywa Eleonora, nie pamiętam, żeby poza sceną w klasie, gdy w liceum po raz pierwszy nauczycielka przeczytała jej imię i nazwisko, i Nora błysnęła publicznie dystansem do siebie (co mogła zrobić na kilka innych sposobów), miało to jakiś sens w fabule. Eleonora też nie byłoby pospolicie i pretensjonalnie, ale wtedy Nora funkcjonowałaby jako zdrobnienie, więc nauczycielka nie czytałaby o górskiej pieczarze, tylko normalnie o Górskiej Eleonorze.
                    Mówię Wam, że to jakaś ukryta tęsknota za Modern Talking ;)
                    • tt-tka Re: Milczenie baranów 26.05.22, 14:04
                      nie-sprzedam-ziemi-Niemcowi i tak dalej to Flobrego dopadlo calkiem niedawno. Imie corce nadawali kilkanascie lat wczesniej.
                      To tak dla porzadku, bo nadal nie wiadomo, czemu Nora.
                  • kocynder Re: Milczenie baranów 26.05.22, 15:29
                    Laura była w tamtym czasie w pierwszej dziesiątce nadań, więc... Już kiedyś postawiłam tezę: imię dla Róży wybrał niegodny Janusz, w kontraście do kalafiora. Nadal córeczce najbardziej kobiece i kwiatowe imię jakie znał. A kiedy pojawiła się Laura Gabą była w traumie porzucenia, nikt nie miał głowy do deliberowania nad imieniem dla małej i nadano po prostu to, co "osłuchane" na placu zabaw...
                  • ciotka.scholastyka Re: Milczenie baranów 23.11.22, 15:32
                    tt-tka napisała:

                    > Zreszta tak samo nie wiemy, skad Roza, Laura czy Lucja... imiona nadawane chlop
                    > com maja swoje uzasadnienie (poza Ziutkiem rzygulcem)

                    No jakże... po Kaziu Traku przecież :)
          • kooreczka Re: Milczenie baranów 26.05.22, 15:19
            I co miał ten lekarz robić, patrzeć się na krocze Agnieszki?
            Prawidłowy ludzki poród trwa kilka-kilkanaście godzin. Rodzące czekają na rejestrację, zwolnienie miejsca do badań, pobranie krwi. We wszystkich szpitalach obowiązuje triage, czyli pierwszeństwo mają najbardziej chorzy
            Agnieszka jest stabilna- oddycha, ma tętno, nie krwawi, czuje ruchy, płód nie zdradza oznak obumierania. W tym wypadku "przyjęcie" porodu to interwencja gdyby coś się zaczęło dziać i większość roboty robi położna, lekarze znieczulają i ew interweniują . Ginekolodzy nie opatrują kostek, ale całkiem możliwe, że w dużym położniczym szpitalu zajmowali się ciężarną w gorszym stanie.

            Poza tym absolutnie słodkie przeświadczenie, że w miejscu gdzie codziennie rozbraja się zagitowanych facetów ktoś przejąłby się drącą nastolatką.

            A wróć, przejąłby się. Światek lekarski nawet w duży mieście jest mały i Ida modliłaby się, żeby nikt ją z tą parką nie skojarzył.
            Gdyby tak się stało następnego dnia oboje z Markiem gięliby się w pokłonach u ordynatora przepraszając za chamską siostrzenicę, a Nora popamiętałaby do końca życia awanturę i fakt, że wrzaski na izbie przyjęć nic nie przyspieszą, za to ciotce zrobiła znakomitą reklamę.
            • tt-tka Re: Milczenie baranów 26.05.22, 16:21
              Dokladnie te same refleksje mialam przy "pojde na OIOM, ustawie tych konowalow" w wykonaniu Gabona :)
              juz to widze :P
              nawet gdyby przeszla przez portiera, to juz przez dyzurke nie, a gdyby sprobowala kogokolwiek tam ustawiac, spacyfikowalaby ja pierwsza napotkana pielegniarka, o ile nie salowa. Do lekarza nawet by nie dotarla.
            • sanfran_84 Re: Milczenie baranów 26.05.22, 17:06
              kooreczka napisał:

              > I co miał ten lekarz robić, patrzeć się na krocze Agnieszki?
              > Prawidłowy ludzki poród trwa kilka-kilkanaście godzin. Rodzące czekają na rejes
              > trację, zwolnienie miejsca do badań, pobranie krwi. We wszystkich szpitalach ob
              > owiązuje triage, czyli pierwszeństwo mają najbardziej chorzy
              > Agnieszka jest stabilna- oddycha, ma tętno, nie krwawi, czuje ruchy, płód nie z
              > dradza oznak obumierania. W tym wypadku "przyjęcie" porodu to interwencja gdyby
              > coś się zaczęło dziać i większość roboty robi położna, lekarze znieczulają i e
              > w interweniują . Ginekolodzy nie opatrują kostek, ale całkiem możliwe, że w duż
              > ym położniczym szpitalu zajmowali się ciężarną w gorszym stanie.

              Właśnie o to mi chodzi - pewnie zajęli się tak, jak się mieli zająć. Ale z opisu Idy (tej Idy, która jest lekarzem, która trzy razy rodziła i która wie, że procedury medyczne nie działają tak, że wpada nastolatka z awanturą i wszyscy od razu robią: "aaaaa... to z nią trzeba coś zrobić, no to ok, idziemy") wynika, że personel szpitala zbyt wiele się Agnieszką nie przejmował i GDYBY NIE NORA z jej "dziką awanturą" to ohohoho co to by było.
              Szpital to drugie miejsce po szkołach, który musi być zohydzone. Tylko Borejkowie i znajomi są prawymi, troskliwymi i znającymi się lekarzami, reszta ma pacjenta w poważaniu i na izbę przyjęć trzeba koniecznie zabierać ze sobą nastolatki robiące dzikie awantury. Wiem, że nasz typowy szpital to nie magiczne miejsce z Leśnej Góry i różnie niefajne sytuacje w rzeczywistości mają miejsce, ale pomiędzy przesadą w drugą stronę są jeszcze jakieś stany poboczne.
              Wystarczyłoby napisać, że to naprawdę Nora zauważyła, że Agnieszka rodzi i siłą zaciągnęła ją do szpitala - to wystarczy, żeby przytomna 16-latka została bohaterką tej sytuacji. Zamiast tego musiała jeszcze MM dodać jej dziką awanturę w szpitalu, nie można się było powstrzymać.
          • zona_glusia Re: Milczenie baranów 24.06.22, 22:57
            > I kolejnej Nory w rodzie (skąd Pulpa i Florek wytrzasnęli to imię?!).

            Zawsze myślałam, że z "Rozważnej i Romantycznej" Austen, której adaptację filmową, tę z Emmą Thomson, Pulpa widziała wiele razy. Dziwiło mnie tylko, że córka nie ma na imię Eleonora, tylko właśnie Nora. Widać tu jednak pewną konsekwencję. Imiona sióstr Dashwood mają obcięty początek i są spolszczone: Marianne - Anna, Elinor czy Eleonora - Nora.
      • haszyszymora Re: Milczenie baranów 28.05.22, 19:26
        Hm, a czy Agnieszki nie spotyka ostracyzm za postawienie się klanowi?
        • ciotka.scholastyka Re: Milczenie baranów 28.05.22, 21:30
          haszyszymora napisał(a):

          > Hm, a czy Agnieszki nie spotyka ostracyzm za postawienie się klanowi?

          Raczej ciche wzdychanie...
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Milczenie baranów 28.05.22, 21:41
            >> Hm, a czy Agnieszki nie spotyka ostracyzm za postawienie się klanowi?

            >Raczej ciche wzdychanie...

            Przy jednoczesnych deklaracjach jakoby okręciła ich sobie wokół palca
        • bupu Re: Milczenie baranów 28.05.22, 22:35
          haszyszymora napisał(a):

          > Hm, a czy Agnieszki nie spotyka ostracyzm za postawienie się klanowi?

          Agnieszka, jako żona Naczelnego Worka Treningowego Klanu jest traktowana, odnoszę wrażenie, dość pogardliwie przez tenże Klan. Żona Miągwy, wiadomo, to musi być dziwadłem, walniętą artystką, fajtłapą i wogle. Nie należy traktować poważnie.

          Ło Boginio, ten Klan jest upiorny, stwierdzam. Jak tam raz komuś metkę przybiją, to będzie z nią chodził do zgonu, a po zgonie pewnie wyryją mu ją na nagrobku. IGS mógłby dostać Nobla, Pulitzera i Oscara naraz, a Borejkowie i tak przyjęliby to pogardliwymi heheszkami, Gaba i Róża natomiast nadal robiłyby za wzór macierzyńskiego ciepła, nawet gdyby wyszło na jaw, że w każdy piątek składają ofiary z niemowląt, jedna w podziemiach na Rusfelta, druga przy głazie na tych nieużytkach floryjańskich, wyrwanych z niemieckich pazurów.
        • tt-tka Re: Milczenie baranów 28.05.22, 22:49
          ostracyzm ? przeciwnie, Agnieszka zostaje otoczona najczulsza opieka Bogini-z-patelnia-i-zelazkiem
          i juz nie ma nic do gadania w temacie mieszkania (jak kogo rozlokowac, kto w ogole bedzie mieszkac i na jakich zasadach), w temacie gotowania, w temacie zajmowania sie wlasnym dzieckiem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka