bupu
12.05.22, 11:27
Mie to zadziwia, jak te wszystkie pary w Borejklanie funkcjonują, nie rozmawiając ze sobą na tematy istotniejsze niż co na obiad. Józworotki telepatycznie ogarniają remont, IGS najwyraźniej w ogóle nie rozmawiał z żoną o jej ciąży (inaczej by zauważył, że kretynka nie chodzi do lekarza), Strybowie ważką decyzję o wyprowadzce z Roosevelta podejmują po pogawędce telefonicznej, a generalnie wszystko działa na zasadzie "jakoś to będzie". Już nie wspominam o Palysach, Ida mogłaby zamurować w Ruince tak z dziesięciu zamordowanych kochanków i Mareczek by nie zauważył, bo ma na ten dom totalnie wyrąbane. Matolia z Rojkiem nie lepsza, wybywa na wakacje i nie ma pojęcia co się u niej w domu dzieje i w jakiej fazie jest remont. Jakim cudem oni wszyscy się jeszcze nie pozabijali nawzajem? A jeśli Mareczka turkusowe gałki na granatowych meblach żgaja w oko, na ten przykład? A może Derotka spragniona jest wydzielonego pokoju dziecięcego, a praktyczny Robroj położył w wychodku szare kafelki, które duszą subtelną jaźń rudej poetessy? No dlaczego oni milczą???