transwizje
10.05.07, 08:19
pierwszą wiosenną burzę mam za sobą, nie wiem jak gdzieś indziej, ale u mnie
lunęło, pogrzmiało, pobłyskało się (no, tak, zaczęłam tu jasnopierunować i od
razu się spełnio), no a ja mieszkając w chatce na kurzej stopce pod wielkim
dębem bardzo się burz boję. No, co robić. W strachu wielkiem chwytam za
monety i rozpytuję, trafi czy nie trafi.
Wypadło 52 na 35.
w 3 linii serce dusi się w niebezpieczeństwie, no tak, telepało.
w 4 wszystko zrobiłam co trza, tj. powyłączałam wszystkie sprzęty z kontaktu,
zamknęłam szybry w piecu i siedziałam jak trusia po środku pokoju.
Po przemianie burza się skończyło i wyszło jeszcze na dłuższy moment słońce,
jak to w 35. ;-)
Pozdro, ES