pi.asia
30.11.24, 14:39
Odświeżyłam sobie "Kłamczuchę" i zaczęło mnie nurtować pytanie, czemu Aniela tak strasznie wkurzyła się na Pawła, że aż jej uczucia wywietrzały.
W książce przełomowa scena wygląda tak:
- Przecież wiem, kim jesteś! Wiem, kim jesteś!!! No, nie rób z siebie tej... idiotki.
- Wiesz, kim jestem?! - Aniela stała bez ruchu, czując, jak ją zalewa zimna furia. - Od jak dawna wiesz? - spytała swoim własnym głosem.
Pawełek odetchnął i wytarł pot z górnej wargi.
- Od tamtej chwili w „Merkurym”. Widziałem Anielę. Ale widziałem też szczotkę i ścierkę. I zrozumiałem, że to ty. To znaczy, że Aniela - to Frania.
Krew Kowalików uderzyła Anieli do głowy. Poczuła przypływ takiej złości, że odzwierciedliło się to na jej twarzy, mimo iż ze wszystkich sił starała się zachować godność.
- Ach tak?! Ach tak?! Jak śmiałeś wobec tego?!...
- Ż-że co? - struchlał Pawełek.
- Jak śmiałeś mi w ogóle nie powiedzieć! Jak śmiałeś mnie tak ośmieszać! Otaczasz się wielbicielkami! Poetkami! Co to w ogóle za sytuacja!
- Aniela! - krzyknął Paweł ze wzburzeniem. - Posłuchaj! Ja ci wszystko...
- Zostaw mnie! - szarpnęła się Aniela i zrzuciła ze swego ramienia jego dłoń. - Osioł! Te twoje kłamliwe listy! Ten skradziony wiersz! Puść mówię ci! - i nie panując już nad nerwami, zaślepiona niezwykłym atakiem furii, Aniela machnęła pięścią na odlew i z satysfakcją poczuła pod ręką nos swego ukochanego.
Aniela się wściekła, bo Paweł jej nie powiedział, że ją poznał. Ale jeśli spojrzeć na tę sytuację oczami Pawła, to sprawa nie jest tak oczywista.
Oto Paweł dowiaduje się, że Aniela udaje kogoś innego. Nie ma pojęcia, dlaczego ona to robi i co jest powodem tej mistyfikacji, więc nie wnika, tylko - uwaga! - szanuje jej chęć pozostania nierozpoznaną, żeby nie włazić z butami w anieline decyzje. Za to diametralnie zmienia swoje zachowanie wobec pomocy domowej - sam sprząta i zmywa, i zaczyna się interesować jej osobą. A do Anieli pisze w liście Jesteś cudowna. To tylko chciałem Ci powiedzieć. A jaka jesteś cudowna, tego już nie umiem wyrazić stówami. Podziwiam Cię z całego serca. Bardzo czekam na Twoje listy. Naprawdę, nigdy w życiu nie spotkałem takiej cudownej dziewczyny jak Ty. Napisz do mnie szybko, bardzo proszę.
Aniela zaś, w trakcie rozmowy, w której ma okazję się ujawnić, zachowuje się nadal jak Franciszka Wyrobek, co Pawła totalnie zbija z tropu:
- Nie wiedziałem, że pracujesz w „Merkurym” - powiedział Pawełek i zbliżył się do Anieli o jakie trzy kroki, po czym stanął w miejscu. - W ogóle... nie wiem nic o tobie, Franiu. Zdaje się, że chodzisz do jakiejś zawodówki?
I znów trzy kroki w jej stronę.
Aniela nabrała powietrza i odchrząknęła. Udawanie Franciszki Wyrobek w odległości pięciu centymetrów od Pawełka, z jego twarzą tuż-tuż przed oczami, nie było bynajmniej rzeczą łatwą. Odsunęła się o krok.
- Tak. Liceum Poligraficzne - powiedziała. Przyszło jej do głowy, że Paweł wygląda, jakby chciał ją pocałować.
- Jesteś wspaniała - powiedział dziwnym głosem i dotknął jej policzka, gdzieś tak w okolicy zatoki szczękowej.
Aniela najpierw zamarła, a potem odskoczyła w tył. Złość uderzyła jej do głowy.
A więc to tak! To taki z niego podrywacz! Nie daruje nawet pomocy domowej! Danusia, zielonooka Cesia, księgowa ze Spółdzielni Zaopatrzenia i Zbytu, Aniela z Łeby, a teraz jeszcze Franciszka Wyrobek! Nie zauważyła nawet, że sama o sobie myśli już troiście. Miała ochotę gryźć, boksować i oblewać kwasem solnym. W każdym zaś razie nie zamierzała pozostawić wydarzenia bez komentarza.
- No, co pan, co? - zagderała. - Co pan robi, no? Czy to ja nie wiem, że pan chodzi z jedną panną?
Pawełek zupełnie nagle stropił się tak okropnie, że budził wprost litość.
Wyraźnie dała mu do zrozumienia, że chce pozostać Franciszką Wyrobek, a potem ma pretensje, że dostosował się do jej decyzji? Aż chce się westchnąć "konsekwencjo, tyś jest piękną cechą..."
Nagle zaczął jej też przeszkadzać fakt, że Paweł ma koleżanki, a przecież wcześniej oceniła, że Danusia i Cesia nie są dla niej żadną przeszkodą: Będę mogła przychodzić do niego, widywać go co drugi dzień, trzymać rękę na pulsie wydarzeń i - hihi - ewentualnie przepłoszyć zielonooką i tę drugą, Danuśkę”.
Czyżby Aniela tak naprawdę wkurzyła się na siebie za całokształt, a wyładowała na Pawełku?