Dodaj do ulubionych

Wzdrygotki

13.06.26, 09:24
Czyli nawyki i nawyczki Borejkow, które sprawiają, że się wzdrygacie. Ja zacznę: zamiłowanie Jegnaca do zakładania książek czymkolwiek bądź, na przykład słonym paluszkiem albo łyżeczką. Brudzi kartki, odkształca książkę, yyyggghhh.
Obserwuj wątek
    • briar_rose Re: Wzdrygotki 13.06.26, 11:06
      Nawyki kilku osób jeśli chodzi o gumy do żucia. Patrycja nimi pluje, gdzie popadnie, Laura przykleja do naczyń...

      "Rumieniec z wolna opuścił piękną twarz Laury. Oczy jej z maślanych stały się na powrót stalowe. Zdjęła welon, starannie powiesiła go na haczyku obok lustra i siadła po turecku na swoim tapczanie. Następnie wyjęła z ust kulkę gumy i z rozmachem przykleiła ją do filiżanki po herbacie."

      Fuj, fuj, fuj. Plwocina brzydzi mnie niesamowicie!
      • przymrozki Re: Wzdrygotki 13.06.26, 11:49
        Oni w ogóle strasznie plują. Aniela pluła neoanginem (czy tam inną pastylką na gardło) w samochodzie.

        Bardzo to dziwne, bo plucie powszechnie uważane jest za nawyk mało elegancki, a w pokoleniu MM nawet tym bardziej.
        • briar_rose Re: Wzdrygotki 13.06.26, 13:21
          przymrozki napisała:

          > Oni w ogóle strasznie plują. Aniela pluła neoanginem (czy tam inną pastylką na
          > gardło) w samochodzie.
          >
          > Bardzo to dziwne, bo plucie powszechnie uważane jest za nawyk mało elegancki, a
          > w pokoleniu MM nawet tym bardziej.

          Pulpecja to chyba pluła gumą na buty Marcelka O.o Aniela przez okno samochodu. Florian za to splunął na podłogę w mieszkaniu Romy podczas pamiętnego Sylwestrwa!
    • ako17 Re: Wzdrygotki 13.06.26, 12:11
      bupu napisała:

      > Czyli nawyki i nawyczki Borejkow, które sprawiają, że się wzdrygacie. Ja zacznę
      > : zamiłowanie Jegnaca do zakładania książek czymkolwiek bądź, na przykład słony
      > m paluszkiem albo łyżeczką. Brudzi kartki, odkształca książkę, yyyggghhh.
      >
      >

      Nawyczek niesprzątania. Np. ten pokój Natalii i Patrycji, który nie widział szczotki ni odkurzacza od BN do Walentynek.
      • mackakisa Re: Wzdrygotki 13.06.26, 14:52
        ako17 napisała:

        > bupu napisała:
        >
        > > Czyli nawyki i nawyczki Borejkow, które sprawiają, że się wzdrygacie. Ja
        > zacznę
        > > : zamiłowanie Jegnaca do zakładania książek czymkolwiek bądź, na przykład
        > słony
        > > m paluszkiem albo łyżeczką. Brudzi kartki, odkształca książkę, yyyggghhh.
        > >
        > >
        >
        > Nawyczek niesprzątania. Np. ten pokój Natalii i Patrycji, który nie widział szc
        > zotki ni odkurzacza od BN do Walentynek.
        >
        >
        I brak wietrzenia.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wzdrygotki 14.06.26, 12:54
          mackakisa napisał(a):

          > ako17 napisała:
          >
          > > bupu napisała:
          > >
          > > > Czyli nawyki i nawyczki Borejkow, które sprawiają, że się wzdrygaci
          > e. Ja
          > > zacznę
          > > > : zamiłowanie Jegnaca do zakładania książek czymkolwiek bądź, na pr
          > zykład
          > > słony
          > > > m paluszkiem albo łyżeczką. Brudzi kartki, odkształca książkę, yyyg
          > gghhh.
          > > >
          > > >
          > >
          > > Nawyczek niesprzątania. Np. ten pokój Natalii i Patrycji, który nie widzi
          > ał szc
          > > zotki ni odkurzacza od BN do Walentynek.
          > >
          > >
          > I brak wietrzenia.

          I słynny "miły kurz" w całym domu, ulubieniec Milicji.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wzdrygotki 14.06.26, 12:52
      bupu napisała:

      > Czyli nawyki i nawyczki Borejkow, które sprawiają, że się wzdrygacie. Ja zacznę
      > : zamiłowanie Jegnaca do zakładania książek czymkolwiek bądź, na przykład słony
      > m paluszkiem albo łyżeczką. Brudzi kartki, odkształca książkę, yyyggghhh.
      >
      >

      I potem ten sam Ignac opiernicza pizzerię za popodcinanie brzegów książek by wcisnąć je w regały!

      Z niesmacznych zwyczajów obchodzenia się z książkami dorzuciłabym jeszcze sadzanie dzieci na encyklopediach do posiłku. Tam serio nikogo nie martwi, że połowa stron będzie pozrywana od wiercenia się maluchów, a druga poplamiona jedzeniem, jak im coś upadnie czy kapnie? To jest ta miłość do książek?
      • mackakisa Re: Wzdrygotki 14.06.26, 15:50
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Z niesmacznych zwyczajów obchodzenia się z książkami dorzuciłabym jeszcze sadza
        > nie dzieci na encyklopediach do posiłku. Tam serio nikogo nie martwi, że połowa
        > stron będzie pozrywana od wiercenia się maluchów, a druga poplamiona jedzeniem
        > , jak im coś upadnie czy kapnie? To jest ta miłość do książek?
        >
        >
        Może po to właśnie im tyle egzemplarzy? A tak serio, okropne.
        Tak samo jak zostawianie po sobie brudnych szklanek i kubków po pokojach. Rozumiem mieć jedną przez cały dzień, do wody czy coś. Ale tam ciągle są szklanki porozkładane. Zamiast trafić zbiorowo do zlewu albo zmywarki.
        I ten brudny obrus na przyjazd Nutrii…
        Zawsze mnie też irytowało, na równi z Gizelą, że otwierano kilka słoików dżemu naraz, bo gdy Milicja nie miała siły w ciąży z Natalią, to Ignacowi do głowy nie przyszło, aby dziewczynkom pokroić chleb i przygotować kanapki, z dżemem z jednego słoika, a potem powycierać blat z okruchów.
        Nie dziwota, że Gizela i Fela się automatycznie brały do sprzątania, gdy przychodziły.
      • agnieszka_azj Re: Wzdrygotki 14.06.26, 20:14
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        >
        > Z niesmacznych zwyczajów obchodzenia się z książkami dorzuciłabym jeszcze sadza
        > nie dzieci na encyklopediach do posiłku. Tam serio nikogo nie martwi, że połowa
        > stron będzie pozrywana od wiercenia się maluchów, a druga poplamiona jedzeniem
        > , jak im coś upadnie czy kapnie? To jest ta miłość do książek?

        Ale w jaki sposób miałoby to się wydarzyć, skoro dzieci siedziały na zamkniętych książkach???
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wzdrygotki 15.06.26, 00:15
          agnieszka_azj napisała:

          > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
          >
          >
          > >
          > > Z niesmacznych zwyczajów obchodzenia się z książkami dorzuciłabym jeszcze
          > sadza
          > > nie dzieci na encyklopediach do posiłku. Tam serio nikogo nie martwi, że
          > połowa
          > > stron będzie pozrywana od wiercenia się maluchów, a druga poplamiona jed
          > zeniem
          > > , jak im coś upadnie czy kapnie? To jest ta miłość do książek?
          >
          > Ale w jaki sposób miałoby to się wydarzyć, skoro dzieci siedziały na zamkniętyc
          > h książkach???
          >
          >
          >
          >

          Usiądź na zamkniętej książce i powierć się, okładka i parę stron pod nią powinny miotać się na boki razem z pośladkami, aż w pewnym momencie trzasną. A zlecieć/skapnąć może tak jak na krzesło - między nogi siedzącego.
          • agnieszka_azj Re: Wzdrygotki 15.06.26, 13:00
            ale przecież tutaj chodzi o duże, grube i ciężkie tomy - zdecydowanie większe niż pupa sadzanego na nich dziecka!
            Nie żebym to pochwalała i praktykowała osobiście, choć mam wrażenie, że jako dziecko byłam też tak gdzieś sadzana ;-)
            • przymrozki Re: Wzdrygotki 15.06.26, 13:33
              agnieszka_azj napisała:

              > choć mam wrażenie, że jako dz
              > iecko byłam też tak gdzieś sadzana

              Bo piramidka z książek, mimo że niestabilna i podatna na uszkodzenia, mogła być lepsza niż nic w sytuacji, w której małe dziecko miało jeść w towarzystwie przy stole w lokalu, w którym nie było dla niego odpowiedniego krzesła.

              Tyle że nie ma to żadnego sensu w domu, w którym to dziecko mieszka na stałe. Nie poświęca się przecież domowej biblioteczki (tak, jeżeli były wykorzystywane w tym celu codziennie, to te książki musiały się niszczyć), żeby przyoszczędzić kilka dych na ogólnodostępnych rozwiązaniach przystosowujących meble do potrzeb małych dzieci. Dzieci są krótsze i węższe od dorosłych od zarania dziejów, więc ludzkość już dawno się z tym pogodziła i uwzględniła w swojej wynalazczości. Borejkowie także wpadając przy każdej ciąży w szał zakupów, bo "tak miło kupować dziecku nowe rzeczy" zamiast kolejnego wózka mogli kupić jakieś nakładki podwyższające na rzepach albo na zatrzask. Miałoby to także tę zaletę, że byłoby stabilniejsze i dzieci nie musiałyby siedzieć spokojnie ze strachu, że rymną na dziób.

              • bupu Re: Wzdrygotki 15.06.26, 14:50
                przymrozki napisała:

                >
                > Tyle że nie ma to żadnego sensu w domu, w którym to dziecko mieszka na stałe. N
                > ie poświęca się przecież domowej biblioteczki (tak, jeżeli były wykorzystywane
                > w tym celu codziennie, to te książki musiały się niszczyć), żeby przyoszczędzić
                > kilka dych na ogólnodostępnych rozwiązaniach przystosowujących meble do potrze
                > b małych dzieci.

                Borejkowie mieli wysokie krzesełko w OwR, zgaduję że obsłużyło też niemowlęctwo Laury. W Imieninach natomiast Ignaś posiada stolik i krzesełko dostosowane do wzrostu, ale do jedzenia jest sadzany przy dużym stole, na encyklopediach. Sens wyraźnie opuścił budynek.
            • bupu Re: Wzdrygotki 15.06.26, 14:52
              agnieszka_azj napisała:

              > ale przecież tutaj chodzi o duże, grube i ciężkie tomy - zdecydowanie większe n
              > iż pupa sadzanego na nich dziecka!

              Duże i grube tomy też będą pracować pod ruchliwym zadeczkiem dziecka. Okładka bedzie się ruszać, grzbiet wyginać i niszczyć...
          • przymrozki Re: Wzdrygotki 15.06.26, 15:32
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > Usiądź na zamkniętej książce i powierć się,

            Dla miarodajności eksperymentu koniecznym jest, żeby eksperymentator usiadł w taki sposób, żeby nie dosięgał stopami podłogi - to ważne, bo kiedy się ma punkt podparcia na ziemi, to i na kołku można usiedzieć.

            Zresztą, to że konstrukcja z książek nie była stabilna powiedział nam sam narrator, wyrażając nadzieję, że chwiejność podłoża zmusi chłopców do spokojnego siedzenia.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wzdrygotki 15.06.26, 18:04
              przymrozki napisała:

              > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
              >
              > > Usiądź na zamkniętej książce i powierć się,
              >
              > Dla miarodajności eksperymentu koniecznym jest, żeby eksperymentator usiadł w t
              > aki sposób, żeby nie dosięgał stopami podłogi - to ważne, bo kiedy się ma punkt
              > podparcia na ziemi, to i na kołku można usiedzieć.
              >

              Słuszna uwaga, dzięki.
    • figaaga Re: Wzdrygotki 15.06.26, 09:24
      1. Brud i zaniedbane mieszkanie. Ten kurz na książkach, które rzekomo kochają od razu wizualizuje mi jak musiała wyglądać łazienka, toaleta, szafki w kuchni czy dywany skoro ich nikt nie kocha.
      2. Niszczenie mienia cudzego i własnego: przybijanie butów do podłog, zabijanie gwoździami okien, obcinanie welonów, rzucanie telefonem czy w telewizor.
      3. Plucie uprawiane powszechnie. Do zlewu, w dal czy pod nogi.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wzdrygotki 15.06.26, 18:15
        figaaga napisała:

        > 1. Brud i zaniedbane mieszkanie. Ten kurz na książkach, które rzekomo kochają o
        > d razu wizualizuje mi jak musiała wyglądać łazienka, toaleta, szafki w kuchni c
        > zy dywany skoro ich nikt nie kocha.
        > 2. Niszczenie mienia cudzego i własnego: przybijanie butów do podłog, zabijanie
        > gwoździami okien, obcinanie welonów, rzucanie telefonem czy w telewizor.

        Swoją drogą ciekawe, że ludzie, którzy identyfikują się jako biedni i antymaterialistyczni, nie mają w zwyczaju dbać o swoje rzeczy. Na logikę powinni właśnie pilnować, by im nie niszczały za szybko i nie trzeba było ich zaraz zastępować (bo raz, że to kosztuje, a dwa, że konsumpcjonizm).
        • ako17 Re: Wzdrygotki 15.06.26, 20:47
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          >
          > Swoją drogą ciekawe, że ludzie, którzy identyfikują się jako biedni i antymater
          > ialistyczni, nie mają w zwyczaju dbać o swoje rzeczy. Na logikę powinni właśnie
          > pilnować, by im nie niszczały za szybko i nie trzeba było ich zaraz zastępować
          > (bo raz, że to kosztuje, a dwa, że konsumpcjonizm).

          Bo to jest takie piękne i beztroskie, właśnie nie dbać o RZECZY. I takie to zabawne, że Ida, która wydała 2 pensje na kieckę, ostatecznie zostaje z uciachanym i pobrudzonym welonem - to nie jest ważne! Ważne by było u filistrów. U tych Wyjątkowych Ludzi ważne że kochające siostry rzuciły się go prać i upinać, nieistotny jest wygląd panny młodej na swoim ślubie. Ba! noc poślubna (nawet nie polegająca na "prawdziwym" seksie, ale po prostu przytuleniu do pachnących kawą wąsów i muskularnego torsu) nie jest ważna ani potrzebna.
          Ważne, że Ignacy Borejko, córki Gaby i sama Gaba dobrze się czują w małżeńskim gniazdku. Ida sobie może być wściekła, czuć się zmęczona i zignorowana.

          Tak to widzę, z odrobiną szydery ofkors - te książki są pisane tak, że ogół Borejków, a właściwie to niektórzy jego uprzywilejowani członkowie zawsze ma(ją) pierwszeństwo przed poszczególnymi postaciami drugiego sortu, które uzurpują sobie prawo do własnych pomysłów na siebie - nawet gdy pomysł na siebie dotyczy długości welonu, czy sposobu spędzania nocy poślubnej.
          Po prostu zamknij się i ciesz się, że masz rodzinę wokół siebie.

          I, w konsekwencji działa to tak, że kompletnie rozmywają się role i odpowiedzialność. Np. Ida jest wściekła na Magdę Ogorzałkę, która - zupełnie o to nie proszona, po prostu widząc potrzebę - zajęła się Ziutkiem. Ale zajęła się nieodpowiednio, w związku z czym Ziutek zjadł frytki, a mandarynkowy ręcznik został zmoczony i podeptany.

          Pewnie, gdyby Ziutkiem zajęła się Babi lub Gaba, to nie byłoby katastrofy w postaci frytek i ręcznika. Ale to, że żadna z nich się dzieckiem nie zajęła tego wieczoru - nie ma akurat dla Idy znaczenia. Mimo, że Ida nie umawiała się z Magdą na opiekę nad dzieckiem, nie ustaliła co podać do jedzenia. Magda się zajęła - Magda winna złej opiece i pozostawieniu mieszkania w chaosie. Nie Mila, Gaba, Ida, Marek, czy - w ostateczności - Ignac, którzy nie dopilnowali.

          Podobnie jak Gaba, która miała w DP jakieś dzikie pretensje do Patrycji, że nie zaopiekowała się Różą i Laurą, zanim Gaba wróciła do domu. Nigdy tego nie rozumiałam. Gaba to jakoś z Pulpą ustaliła? Czy tylko miała nadzieję, że Pulpa będzie (bo chyba tego nie wiedziała) i, co w konsekwencji oczywiste - się zajmie?

          Tam po prostu wszyscy uważają, że wszystkie pomieszczenia w domu należą do nich, dzieci muszą wychowywać wszyscy pospołu - czy to brat, czy swat, czy przypadkowo przebywająca w pomieszczeniu nastolatka. a jakiekolwiek myślenie o rzeczach materialnych jest zbędne. I niegodne prawdziwego stoika.

          Uff... ulało mi się.
          • kooreczka Re: Wzdrygotki 17.06.26, 13:43
            Jednocześnie katastrofy materialne przytrafiają się ludziom głupim typu Ida.
            Nie było nic takiego co zmusiłoby do rezygnacji z czegokolwiek Ignaca.
        • przymrozki Re: Wzdrygotki 17.06.26, 17:46
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Swoją drogą ciekawe, że ludzie, którzy identyfikują się jako biedni i antymater
          > ialistyczni, nie mają w zwyczaju dbać o swoje rzeczy. Na logikę powinni właśnie
          > pilnować, by im nie niszczały za szybko i nie trzeba było ich zaraz zastępować

          I cud, że z takim magnackim podejściem do rzeczy, mają co przekazywać sobie z pokolenia na pokolenie. Te wszystkie wózki po matce, kostiumy z piki i lalki po babci.
    • subskrybcja Re: Wzdrygotki 21.06.26, 15:05
      wzdrygłam się, jak Ignacy Grzegorz z Grzegorzem, Junior i senior kupili popcorn do kina - a to pożywienie dla plebsu - co ppotem komentowali. Jakby nine jedzenie w kinie, czy zjedzenie w kinie drożdżówki, ale takiej domowej upieczonej przez Milę byłoby lepsze. Tak samo jak w Macdusi - nawiązanie do Macdonalda , frytek, burgerów - wiadomo, ze ogólnie to syf, ale oni odnosili sie do takiego typu żarełka jako dla takiego dla nizin umysłowych społecznych. Jakby nie wypadało. prostacy jedza macdonalda, a filolodzy - nie wiem, może chleb z serem albo gazpacho.
      • briar_rose Re: Wzdrygotki 21.06.26, 15:18
        subskrybcja napisała:

        > wzdrygłam się, jak Ignacy Grzegorz z Grzegorzem, Junior i senior kupili popcorn
        > do kina - a to pożywienie dla plebsu - co ppotem komentowali. Jakby nine jedze
        > nie w kinie, czy zjedzenie w kinie drożdżówki, ale takiej domowej upieczonej pr
        > zez Milę byłoby lepsze. Tak samo jak w Macdusi - nawiązanie do Macdonalda , fry
        > tek, burgerów - wiadomo, ze ogólnie to syf, ale oni odnosili sie do takiego typ
        > u żarełka jako dla takiego dla nizin umysłowych społecznych. Jakby nie wypadało
        > . prostacy jedza macdonalda, a filolodzy - nie wiem, może chleb z serem albo ga
        > zpacho.

        McDonald to ZŁO z Ameryki! Tak samo zresztą było z diabelską, kapitalistyczną Barbie... w całej klasie tylko Borejkówny miały jako jedyne lalkę dzidziusia, jedyną słuszną. Pozostałe dziewczynki posiadały w domu tylko te wstrętne Barbie!
        • ako17 Re: Wzdrygotki 03.07.26, 20:20
          briar_rose napisał(a):

          > subskrybcja napisała:
          >
          > > wzdrygłam się, jak Ignacy Grzegorz z Grzegorzem, Junior i senior kupili p
          > opcorn
          > > do kina - a to pożywienie dla plebsu - co ppotem komentowali. Jakby nine
          > jedze
          > > nie w kinie, czy zjedzenie w kinie drożdżówki, ale takiej domowej upieczo
          > nej pr
          > > zez Milę byłoby lepsze. Tak samo jak w Macdusi - nawiązanie do Macdonalda
          > , fry
          > > tek, burgerów - wiadomo, ze ogólnie to syf, ale oni odnosili sie do takie
          > go typ
          > > u żarełka jako dla takiego dla nizin umysłowych społecznych. Jakby nie wy
          > padało
          > > . prostacy jedza macdonalda, a filolodzy - nie wiem, może chleb z serem a
          > lbo ga
          > > zpacho.
          >
          > McDonald to ZŁO z Ameryki! Tak samo zresztą było z diabelską, kapitalistyczną B
          > arbie... w całej klasie tylko Borejkówny miały jako jedyne lalkę dzidziusia, je
          > dyną słuszną. Pozostałe dziewczynki posiadały w domu tylko te wstrętne Barbie!


          A jednak Patrycja nie mogła znaleźć Dzieciątka. Na pewno źle szukała.
          • przymrozki Re: Wzdrygotki 04.07.26, 14:17
            ako17 napisała:

            > A jednak Patrycja nie mogła znaleźć Dzieciątka. Na pewno źle szukała.

            Tak, jeżeli Patrycja nie może w burdlu swych siostrzenic znaleźć lalki wielkości niemowlęcia (no albo jeżeli Patrycja nie domyśli się, że ma wrócić do domu i zająć się siostrzenicami, mimo że nikt jej o to nawet nie poprosił) to wina Patrycji. Bo czyja.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Wzdrygotki 30.06.26, 10:19
      Zgadywanie cytatów, żeby nie wydać się niedouczkiem, czyli rodzinna gra w wywieranie presji.
      Takie zgadywanki same w sobie mogą być fajną zabawą, ale tylko w sytuacji, gdy "gracze" robią to dla przyjemności, bo lubią, bo chcą ćwiczyć pamięć, itd. A tu główną motywacją jest: "muszę udowodnić rodzinie, że nie jestem głupi".
      Zwłaszcza Borejczęta w wieku szkolnym muszą być fanami tej gry, to musi być cudowne uczucie wrócić ze szkoły i dowiedzieć się, że w domu czeka cię kolejny sprawdzian, gdzie stawką jest twoja reputacja.
      • przymrozki Re: Wzdrygotki 02.07.26, 17:06
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Zwłaszcza Borejczęta w wieku szkolnym muszą być fanami tej gry, to musi być cud
        > owne uczucie wrócić ze szkoły i dowiedzieć się, że w domu czeka cię kolejny spr
        > awdzian, gdzie stawką jest twoja reputacja.

        Zwłaszcza, że nie mają w tej grze żadnych szans, bo przedmiotem zmagań konkursowych są wyłącznie cytaty z ulubionych książek Ignacego i Gaby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka