anuszka_ha3.agh.edu.pl
20.12.05, 08:58
Przyszło mi do głowy założyć wątek o tym, jak bohaterowie Jeżycjady wykonują
prace domowe. Przypomniałam sobie coś śmiesznego: w różnych książkach
Musierowicz przewija się wątek pracowitego skrobania przypalonej patelni przez
bohaterkę. A przecież jest dużo łatwiejszy sposób: wystarczy nalać wody z
ludwikiem i zostawić tak długo, aż odmoknie. Nie ma takiego przypalonego
naczynia, które nie dałoby się wyczyścić po odpowiednio długim moczeniu.
Szkoda tracić energię na skrobanie.
Wynika z tego, że kobiety w Jeżycjadzie wykonują prace domowe nieefektywnie i
niepotrzebnie się zaharowują :-)
Przeciwieństwo to Grzegorz, który - gdy nie było jeszcze zmywarki - zaczynał
zmywanie od segregacji obiektów przeznaczonych do mycia. Też jestem umysłem
ścisłym i też tak robię. Potwierdzam, że ten prosty sposób bardzo znacznie
skraca czas zmywania.
Pamiętam jeszcze Idusię, która miała swój sposób na markowanie usilnego (i
nieefektywnego) zmywania. Gdy chciała kogoś podsłuchiwać przez drzwi kuchni,
wkładała pod kran pęk sztućców, żeby chlapało i brzęczało. Czy ktoś z was to
wypróbował? Ja tak i uważam, że to jakiś mit. Same sztućce nie hałasują, no
chyba żeby puścić strasznie mocny, nieoszczędny, strumień wody. Zresztą ten
dźwiek wcale nie przypomina zmywania :-)
→ → → → → → → → → → → →
Nadchodzi Era Mohera!
← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ← ←