Dodaj do ulubionych

Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać?

13.07.06, 13:12
Obserwuj wątek
    • musicbox Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 13:16
      No więc: mam pytanie. Autorka bardzo często wychwala Gabrysię pod niebiosa,
      nadaje jej wręcz naiezwykłych pozytywnych cech charakteru. Dla mnie ten
      wizerunek jest jak najbardziej męczący, bo, choć oczywiście, to wspaniała
      kobieta, to częste przedstawianie jej jako anioła wcielonego mnie irytuje.
      Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat:-)

      P.S. Może już był taki temat, jeżeli tak, to z góry przepraszam;-)
      • baba67 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 13:22
        o tak...ostatnia normalna Gaba byla w Dziecku Piatku.
        • dakota77 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 13:31
          Wielokrotnie narzekałam już w różnych wątkach, moge ponarzekać i w tym:). Gabrysia z tomu na tom
          robi się coraz bardziej anielska. Kiedyś była fajną dziewczyną i kobietą, potrafiącą zacisnąc zęby i
          usmiechnąc się na przekór trudnościom, a teraz? Chodzący ideał, a i to tylko w deklaracjach autorki. Bo
          jak się spojrzy na te postać na chłodno to dostajemy: faworyzowaną przez matkę córkę, która z kolei
          faworyzuje swojego syneczka, potem tę udaną córeczkę, daleko na końcu kolejki jest Laura. Matkę,
          która nie potrafi o niczym rozmawiać ze swoimi dziećmi. Która jest w kontaktach z dziećmi
          zwyczajnym tchórzem, która zwyczajnie ucieka przed problemami.
          No i coś mi się dzieje jak czytam, jak to Gaba robi habilitację, zakupy, gotuje, i jeszcze ma czas dla
          dzieci. No bohaterka normaalnie. Tylko czemu zwykle z książek można bylo wyczytać, że ciężar
          prowadzenia domu spoczywa raczej na Mili? A z dzieci Gaba ma czas tylko dla Ignacego.
          • teklat Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 13:54
            No i dlatego właśnie NIE jest idealna. :) Inteligentny czytelnik zauważy
            różnicę pomiędzy tym, co zostało napisane, a tym, co sam czuje czytając.


          • przemkowa.b Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 14:32
            dla mnie uderzające są wieczorne rozmowy - które Gaba prowadzi z ojcem, matką,
            czy widział ktos żeby z dziecmi tak rozmawiała - wystarczy poczytac "Imieniny" -
            dla mnie ta ksiązka to kwintesencja tego, jacy Borejkowie są beznadziejni;-)))
            • verdana Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 16:42
              Poza tym zaręczam, że osoba robiąca habilitację i mająca troje dzieci nie musi
              być bohaterką (vide ja). natomiast nie istnieje możliwość, aby w domu
              bezustannie nie oganiała się od domownikow , bo pracuje. Może miec czas dla
              dzieci, ale nie może byc , tak jak Gabrysia, zawsze na zawolanie kazdej osoby z
              rodziny.
              No i matka jest po prostu denną.
              • przemkowa.b Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 18:58
                No mi własnie o to chodzi...MM coś tam pisze o jakimś "porozumieniu" między
                matka a Pyzą, a niech mi ktoś przypomni choć jeden DIALOG między tymi osobami?
                az dziwne, że Pyza taka idealna...
                w "Nutrii i Nerwusie" mamy pleplanie do I.G. jako do niemowlaka. Poważna w
                miarę rozmowa odbywa się jedynie między rodzeństwem - Pyza vs. Tygrys, Pyza jak
                spaceruje z I.G. Na zaszczyt rozmowy z Gabą zasługują wyłącznie jej rodzice,
                siostry i profesor Dmuchawiec.;-)
                • verdana Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 19:26
                  Bo chyba w ogóle w Jezycjadzie z dziecmi się nie rozmawia. Dzieci się kocha,
                  dzieci się wychowuje, dzieci się edukuje (intensywnie), ale się z nimi nie
                  rozmawia.
                  • dakota77 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 22:29
                    I tego właśnie nie mogę pojąć.
                    • jessy3 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 12:48
                      Napisze to po raz kolejny: chchialabym być taka jak Gaba. Dlatego, że była
                      silną kobietą, która mimo niepowodzeń, cierpień starała się być pogodna, która
                      dla każdego miała uśmiech, choć jej samej nie było lekko.
                      • laura-gomez Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 13:11
                        Ja też bym chciała tak jak Gaba mieć uśmiech dla każdego, być silną i pozostać
                        dobrą i wyrozumiałą dla każdego mimo krzywd doznanych od innych ludzi. Gabrysia
                        jest bardzo pozytywną postacią, dlatego nie wiele osób może się z utożsamić,
                        ale to nie znaczy, że takich osób nie ma.
                        • jottka noale 14.07.06, 13:46
                          laura-gomez napisała:

                          > i pozostać dobrą i wyrozumiałą dla każdego


                          własnie do tego czytelnictwo ma pretensje, że gaba nie jest 'dobra i wyrozumiała
                          dla każdego':)

                          niezależnie od najboleśniejszych krzywd doznanych osobiście popełnia karygodny
                          błąd, odcinając dzieci całkowicie od wiedzy o ojcu (jaki by nie był bydlak).
                          oczywiście, że współczuć jej należy, ale w tym wypadku akurat jej krzywda jej
                          nie usprawiedliwia, jak by to okrutnie nie brzmiało.

                          bardzo możliwe też, że pani mm przenosi tu mniej lub bardziej świadomie własną
                          traumę na tę postać, ale to niczego nie zmienia - absolutne milczenie na temat
                          rodzica plus ew. rzucane półgębkiem 'to ostatni łajdak' w sposób klasycznie
                          książkowy tworzą w człowieku potężne i trwałe urazy psychiczne, praktycznie nie
                          do zaleczenia w realnym życiu.

                          poza tym dobroć względem dziecka (a konkretnie laury:) nie polega na tym, że w
                          oczy pobłażamy, a szlochamy po kątach - to też sie zwykle mści szybko i
                          skutecznie. no a poza tym owo dziecko ma przez lata wyrabiane poczucie, że matka
                          odmawia mu szczerej rozmowy (tj. znowu temat ojca), a to sie dość daleko sytuuje
                          od wizji osoby, która jest czystym dobrem:)


                          mam zresztą wrażenie, ze ponieważ sprawa w rózny sposób rozbitych (formalnie i
                          nieformalnie) rodzin dotyka wiele osób sposród czytelniczek i czytelników mm, to
                          nie mogą się oni zgodzić na tak brutalne i jednostronne załatwienie sprawy
                          pyziaka oraz porzuconych przez niego dzieci przez autorkę - ten akurat temat
                          drastycznie wykracza poza ramy 'cieplutkiego świata', kwitnącego jakoby w
                          'jeżycjadzie', a jego rozwiązanie jest odbierane jako bardzo niedobre.
                        • verdana Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 13:47
                          A jakich cierpień doznała Gabrysia? Mąż od niej odszedł- bardzo przykre, ale
                          zdarza się. Poza tym miała doskonałe życie. Kariera zawodowa, babcia i ciotki
                          pomagające w opiece nad dziećmi, dobry drugi mąż, dobre warunki materialne.
                          No i swoich cierpień wcale nie znosiła stoicko i z uśmiechem. Ciężar odejscia
                          ojca przerzuciła na córki, absolutnie separując je od wszelkich wieści o ojcu.
                          Zrobiła to wyłacznie dla siebie, dla własnego dobrego samopoczucia, nie
                          patrząc, ze powaznie krzywdzi psychicznie dzieci.
                          Czy była dla dzieci dobra? Raczej nie. Była dla nich pobłażliwa, a to
                          zdecydowanie nie to samo.
                          • emae Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 01.08.06, 12:51
                            Nigdy nie opuścił mnie mąż z tej prostej przyczyny, że jeszcze nie zdążyłam się
                            o takowego postarać :) Nie wiem, jakie to uczucie. Ale wydaje mi się, że nie
                            należy tej traumy pomniejszać ani lekceważyć. Zdarza się, fakt. Inne rzeczy -
                            niby gorsze - też się zdarzają.
                            Myślę, że Gaba wolałaby nie mieć żadnego stopnia naukowego przed nazwiskiem,
                            być wykleta przez rodzinę i sprzedawać kurczaki :) w budce, ale być z tym
                            jedynym, którego pokochała całym sercem, który stał się częścią jej samej.
                            Przecież mu przyrzekała, kochała go. Wybaczyła mu, że ją porzucił. Czy jeśli
                            nie ma się grosza przy duszy, ale jest się kochanym z wzajemnością, to ma się
                            beznadziejne życie? Moim zdaniem nie.
                            Inna sprawa - to powiedziała mi moja mama: Jeśli twoja ukochana osoba robi coś,
                            do czego ty sama nie byłabyś zdolna, odczuwasz szok i twoje reakcje mogą być
                            przesadzone. Gaba nie byłaby zdolna do tego, co Pyziak zrobił. Nawet nie do
                            końca rozumie to, co ją spotkało (na początku, później zaczyna).
                            Moim zdaniem Gaba wciąż coś czuje do Pyziaka. To by wyjaśniało brak chemii
                            między nią a Grzegorzem.
                        • laura-gomez Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 13:49
                          miało być z nią utożsamić
                          • dakota77 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 14:06
                            Jottka, Verdana- pełna zgoda. Cieszę się, że i wy patrzycie na Gabę realistycznie, a nie przez naiwne,
                            różowe okulary.
                  • mkw98 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 14:30
                    verdana napisała:

                    > Bo chyba w ogóle w Jezycjadzie z dziecmi się nie rozmawia.

                    Wydaje mi się, że dziadek bardzo sympatycznie rozmawiał z Bobkiem w "Szóstej
                    klepce". Inni członkowie rodziny zresztą też.
                    • dakota77 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 14:33
                      Myślę, że Verdanie chodziło jednak o Borejków, bądź co bądź głównych bohaterów Jeżycjady. U nich
                      możliwa jest dyskusja o Platonie, ale nie rozmowa o uczuciach i problemach dzieci. Zgroza.
                      • jottka Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 14:45
                        chyba jednak tu też obowiązuje podział na starą i nową jeżycjade - w końcu w
                        'idzie' matka rozmawia z idą o bolesnym problemie braku urody i narzeczonych
                        oraz ogólnie nieśmiałości jako takiej:) to później przechodzimy wyłącznie do
                        górnolotnych tez bez pokrycia
    • nula8 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 14:57
      Verdana, wyjęłaś mi z ust podsumowanie cierpień Gabrysi... Jakież to
      cierpienia? W wieku trzydziestu jeden lat poznała mężczyznę swego życia,
      wcześniej była samotną matką z całą brygadą pomocników. Odejście Pyziaka pewnie
      było wredne i nieprzyjemne, ale ileż oni ze sobą byli? Jakieś pięć lat w sumie,
      łącznie z Kwiatem kalafiora. Pewnie, trudno sobie życzyć takich przeżyć, ale
      robienie z Gabrysi cierpiętnicy z tego powodu to przesada. A poza tym:
      finansowo moim zdaniem układa się im świetnie (zwłaszcza jeśli weźmie się pod
      uwagę ich zawody i wstręt do materialnych oznak zamożności), kłopoty z
      dorastającymi córkami? Jakie kłopoty? Czy któraś z nich weszła w złe
      towarzystwo, zażywa narkotyki, ma problemy osobowościowe? Skądże.
      Gabrysia ma złote życie, więc nie ma co z niej robić świętej.
      Ja najbardziej ją lubiłam na początku - szczyt mojej sympatii przypada na Opium
      w rosole - tam była najfajniejsza - nie naiwna, nie idealna, ale jednak dobra i
      dzielna i rozsądna. Potem z niej życie (los=MM) mamałygę zrobiło. Wychowanie
      córek leży - one są takie grzeczne chyba same z siebie. Nawet ta ciąża Pyzy -
      cóż, panna ma 20 lat. Pewnie, że głupio tak zachodzić w ciążę, ale trudno to
      nazwać tragedią.
      No i jak mogła ta cała Gabrysia tak nic nie powiedzieć na cudowny powrót
      Frycka? Żeby chociaż matka nie zachowała rozsądku w takiej sytuacji...
      • daga_leszkowicz Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 16:31
        Trudno mi się wypowiadać na temat Gabrysi jako mamy, bo ja mało wracam do
        Jeżycjady z lat dziewięćdziesiątych, a w latach siedemdziesiątych Gabrysia była
        super dziewczyną.

        Mówicie, że w Jeżycjadzie nie rozmawia się z dziećmi. A mi się przypomina dialog
        z Tygryskiem o tych łyżkach i zupie. Był super :-)
        • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 16:50
          Tak, ale jeden. To wedlug MM/Gaby miało wystraczyć za cały proces wychowania dziecka.
        • emae Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 01.08.06, 12:57
          Nie zgadzam się. Dla mnie ten dialog po prostu pogrąża Gabrysię. Strasznie
          fajnie, że gada z córką, strasznie fajnie, że wygłupia się i bawi z córką,
          piękne i mądre rzeczy mówi. Co jest więc nie tak? Moment. To nie miała być
          ciepła i urocza rozmowa z kochaną córeczką. To miała być poważna, wychowawcza
          rozmowa z córeczką, która kłamie (czym doprowadza dzielną matkę do łez). nie
          trzeba być prorokiem ani czytać następnych części, żeby wiedzieć, że "rozmowa"
          nie przyniesie żadnego skutku. Gabrysia wręcz chwali Laurę za jej bujną
          wyobraźnię! Śliczny dialog, ale nie na temat. Stanowczo nie na temat.
          • anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 02.08.06, 19:01
            Też to zuważyłam! To jest rozmowa nie na temat! Nawet się trochę dziwiłam, że
            zostaje on przedstawiony jako przykład pozytywny, ale uznałam, że widocznie inni
            widzą to, czego ja nie widzę... :-)
            • emae Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.08.06, 12:50
              Są inne pozytywne przykłady:
              Ignacy Borejko i Laura - moim zdaniem najlepszy wątek w "Imieninach". Ignacy
              pokazuje się jako cudowny dziadek i w ogóle robi wrażenie, przynajmniej na mnie.
              Natalia i Pyza - w "Nutrii i Nerwusie", kiedy Laura zachowała się złośliwie w
              stosunku do Pyzy.
              Marek Pałys i Józinek - wiadomo
              Gabrysia i Łusia - perełka! Demagogia, lód itd.
              No i megaprzykład: Ida i Józinek! Tylko że to raczej monologi ;))
              • anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.08.06, 13:29
                Wszystko prawda, ale ja myślałam raczej o tym, że to Gabrysia nie rozmawia ze
                swoimi dziecmi... Wątek jest o niej i tego starałam się trzymac. Inni
                rozmawiają, ze swoimi dziecmi i nie tylko, vide Natalia, mój ulubiony przykład.
      • laura-gomez Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 17:10
        Moim zdaniem spłycacie wątek odejścia Janusza Pyziaka i jego wpływ na życie
        Gabrysi. Co przeżywa porzucona zakochana kobieta, która musi sama wychowywać
        dwoje dzieci może wiedzić tylko kobieta, którą coś takiego spotkało. Chyba się
        do takich nie zaliczacie, prawda?
        Na temat Gaby-matki wypowiadałam się w innym temacie.
        Na temat Gaby-człowieka wypowiadałam się o parę postów wyżej i od tego czasu
        zdania nie zmieniłam. Nie przekonałyście mnie. Gaba jest wyrozumiałą, pełną
        ciepła osobą, która stale się uśmiecha, nawet przez łzy, i pod tym względem
        chciałabym być taka jak ona.
        • verdana Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 17:39
          Porzucona kobieta może cierpiec całe życie, może szczęśliwie znaleźć nowego
          faceta - ale raczej nie da się połączyć tych dwóch opcji.
          A poza tym Gabrysia nie wychowuje dzieci sama, nie jest sama z problemami, nie
          jest sama z życiem codziennym. Nie ma męza, ale ma tłumy osób, ktore pomoga,
          zabiora dzieci na spacer i na wakacje, przejma część odpowiedzialnosci, ugotują
          obiad. Nazwać jej samotna matką nie da się w żaden sposób.
          • prezerwator2 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 17:49
            Poza tym te wszystkie nieprzyjemne fakty w życiu Gabrysi wydarzyły się na
            podczątku lat 80-tych, a więc prawie przed ćwiećwieczem! Potem już tylko pasmo
            sukcesów: wspaniały mąż, trójka zdrowych, mądrych dzieci, pasjonująca praca,
            brak kłopotów finansowych.....
            A mimo to duch Pyziaka jak Chochoł w "Weselu" stale wszystko nakręca....;)
            • ready4freddy Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 15.07.06, 21:33
              bo to demon przecie, demoniczny Pyziak. niby go nie ma, a pociaga za sznurki,
              jancykryst jeden (nie mylic z Lucyperem pana.. jak sie nazywal ten sympatyczny
              starszy pan? Paszkiet?)
          • laura-gomez Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 17:53
            Gabrysia nie podjęła lekką ręką decyzji o poślubieniu Grzegorza, wahała się, o
            czym jest mowa w "Pulpecji", zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że jeszcze nie
            przestała myśleć o Januszu, więc nie był on jakąś tam miłostką, tylko poważnym
            uzuciem, takim o jakim nigdy się nie zapomina, nawet jeśli jest się w związku z
            innym męzczyzną.
            Była samotną matką, bo babcia, dziadek, czy ciocia dziecku ojca nie zastąpią -
            najlepszy przykład: Laura.
            • jottka etam 14.07.06, 19:33
              laura-gomez napisała:

              > Była samotną matką, bo babcia, dziadek, czy ciocia dziecku ojca nie zastąpią -
              najlepszy przykład: Laura.


              tu cokolwiek nie rozumiem - czy to znaczy, że jest ona idealna w każdym calu, w
              tym również jako samotna matka, a dowodem na tę jej zaletę jest świetne
              wychowanie laury? nie wspominając o pyzie czy posiadającym obojga rodziców, a
              paskudnym ignasiu? ta teza jest cośkolwiek kontrowersyjna:)


              a poza tym ty, powiedziałabym, masz skłonność do jednostronnego ujmowania
              danych:) nawet jeśli dla dobra dyskusji przyjmiemy, że gaba przeżywała i
              przeżywa nieustanne męki psychiczne z powodu odejścia pierwszego męża, to dalej
              nie zmienia to niczego w ocenie jej postawy względem dzieci - ojciec je
              porzucił, za to matka odmówiła im nie tylko wszelkich o nim informacji, ale co
              może ważniejsze szczerej rozmowy o ich związku. tjudno, zdecydowała sie je
              urodzić (zwłaszcza laurę, czyli drugie dziecko, w sytuacji, kiedy już powinna
              była być nieco czujniejsza), to już nie ma przeproś, ponure obowiązki za tym sie
              ciągną.


              wczuwasz sie wyłącznie w sytuację gaby, spróbuj wczuć się w sytuację dziecka,
              które wie tylko, że jego ojciec jest bezbożnym sk..synem wśród plejady
              wspanialców - nie poczułabyś sie w końcu jak ktoś drugiej kategorii, zwłaszcza
              gdy coś by ci sie nie powiodło albo zachowałabyś sie względem kogoś nieładnie?
              jestem gorsza, bo jestem córką tego łajdaka, to jest opcja najłagodniejsza. to
              sie zresztą w którymś momencie pojawia w 'jeżycjadzie', ale zostaje potem
              przyrzucone bohaterskimi tekstami i scenami pozbawionymi logiki.


              poza tym takiej reakcji zwykle towarzyszy druga - skoro to było/ jest takie
              bydlę, to gdzie ta lejąca łzy kretynka (vel matka) miała oczy? książkowa laura
              idealizuje ojca i to jest normalne, ale nie ma mowy o tym, że w życiu często
              takie uczucie idzie w parze z niechęcią czy nienawiścią do matki. a w sumie daje
              potężne zaburzenia przy późniejszym układaniu sobie relacji z partnerem i
              ewentualnymi własnymi dziećmi.


              no i dlatego moge sie zgodzić jedynie na to, że gaba może ew. aspirować do miana
              typowej matkipolki - głupia i tchórzliwa do bólu w sytuacjach jedynie istotnych,
              za to pełna męczeństwa na pokaz:) a poza tym zgadzam sie z verdaną, to
              cierpienie za miliony przez ćwierć wieku ze wszech miar udanego życia na
              kilometr cuchnie hipokryzją
              • laura-gomez Re: etam 14.07.06, 20:34
                Powtarzam: o Gabie-matce pisałam w innym wątku. Nie będzie pisać po drugi, co
                sądzę o jej metodach wychowawczych.
                • laura-gomez Re: etam 14.07.06, 20:52
                  miało być: co sądzę po raz drugi
                • the_dzidka Re: etam 14.07.06, 20:54
                  laura-gomez napisała:

                  > Powtarzam: o Gabie-matce pisałam w innym wątku. Nie będzie pisać po drugi, co
                  > sądzę o jej metodach wychowawczych.

                  Nie Lauro, tak się nie da, oddzielić Gaby-matki od Gaby-człowieka, ponieważ w
                  tym wątku - jak zazwyczaj w życiu zresztą - te dwa "byty" ścisle się ze sobą
                  splatają.

                  W Jeżycjadzie nigdzie nie ma rozdzielenia Gaby Matki od Gaby Polki ;)))) -
                  wprost przecwnie, zawsze dowiadujemy się, jakim to Gaba jest wspaniałym
                  człowiekiem, przez pryzmat jej stosunków rodzinnych. (Jedyny wyjątek, jaki
                  znalazłam, od tej reguły, to Gaba wykładowca i Gaba - kumpelka Bernarda.)

                  Ja w pewnym sensie widzę to tak: MM wyraźnie nam wskazuje pewne błędy Gabrysi,
                  wynikające z postpyziakowskiej traumy: kłopoty z Laurą. Pokazuje, być może
                  celowo, jakie mają być skutki tego, że swoje schizy związane z partnerem,
                  przenosi sie na dziecko. I ze to narasta latami, a efekt bywa porażający. Ale
                  dlaczego jednocześnie słyszymy o tym, jaka to Gaba jest wspaniałą osobą?!
              • ready4freddy Re: etam 16.07.06, 01:00
                "jego ojciec jest bezbożnym sk..synem wśród plejady wspanialców" - genialne! :)
        • berek_76 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 25.08.06, 00:01
          Chyba się
          > do takich nie zaliczacie, prawda?

          Się zaliczamy.
          Co przezywa, to ja opisywać nie będę, nic miłego.
          Ale jesli otacza ja kochająca rodzina i grono czułych przyjaciół, to naprawdę
          zjawisku daleko do tragedii. I jeśli ona wtedy "ponieważ spotkało ją nieopisane
          nieszczęście", krzywdzi swoje dzieci - i to permanentnie, przez lata - a cała
          rodzina jej dzielnie w tym sekunduje, to jest chore. I głupie. I złe.

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • laura-gomez Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 21:13
      Ale to, że Gabrysia nie sprawdziła się jako matka, nie znaczy, że jest złym
      człowiekiem. Nikt nie jest doskonały. Jeżeli już wymienia się czyjeś wady, to
      należy także wymienić jej/jego zalety, jeśli się je oczywiście dostrzega. Ja je
      dostrzegłam i wymieniłam.
      Tytuł tematu to: "Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać?" - jak dla mnie
      nie jest ona ani ideałem ani przesłodzoną postacią.
      • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 21:24
        Ależ nikt tu nie twierdzi, że Gaba jest złym człowiekiem!. Jest sympatyczną i ciepłą osobą, na pewno
        fajną kumpelką i kochającą córką. Ale nie da się przymknąc oczu na fakt, że jest też kiepską matką.
        Mnie osobiście drażni rozdźwięk między zachwytami autorki, jaka to Gabrysia idealna i bohaterska, a
        tym, co da się wyczytać z działań samej postaci. Bo rozdźwięk jest ogromny.
      • jottka dobra, 14.07.06, 21:25
        bierzemy cie za słowo i oceniamy gabrysie wyłącznie przez pryzmat jej nie-bycia
        matką:)


        napisałaś:

        Ja też bym chciała tak jak Gaba mieć uśmiech dla każdego, być silną i pozostać
        dobrą i wyrozumiałą dla każdego mimo krzywd doznanych od innych ludzi.


        1/ poproszę o przykład 'krzywd, jakich gabrysia doznaje od innych ludzi', przy
        czym panią szczepańską możemy sobie darować:) natomiast 'imieninowy' wybryk
        bernarda nie kwalifikuje sie jednakowoż do miana poważnych ran duchowych

        2/ poproszę o przykład dobra i wyrozumiałości, jakimi gabrysia odpłaca za
        doznane zło


        • laura-gomez Re: dobra, 14.07.06, 21:53
          Największą krzywdę wyrządził jej Pyziak i przez niego stała się nieszczęśliwą
          (w "Noelce" pisze "kiedy jeszcze była młoda i szczęśliwa") choć uśmiechniętą
          kobietą.
          Patrycja, która widziała ją na mieście w dniu, kiedy Grzegorz jej się
          oświadczył, stwierdziła, że Gaba dopiero wtedy zaczęła się tak naprawdę
          uśmiechać, chociaż przedtem nikomu nie skąpiła uśmiechu.
          Kreska, która przychodzi do Borejków i zostaje wpuszczona przez Gabę z Pyzą na
          ręce, też nie może się nadziwić, skąd w niej tyle optymizmu i humoru. To tylko
          przykłady. Jedyną postacią w całej Jeżycjadzie, która krytykuje Gabrysię, jest
          Laura, ale ona nie jest obiektywna. A pod koniec i tak przekonuje się do matki.
          • elwinga Re: dobra, 14.07.06, 22:29
            Ale te wszystkie przykłady, które podałaś, dotyczą wyłącznie Pyziaka i
            nieudanego małżeństwa, co tylko potwierdza to, o czym napisała wcześniej
            Verdana: że poza tymże nieudanym małżeństwem Gabrysi nie spotkało w życiu żadne
            inne nieszczęście, które należałoby heroicznie znosić z uśmiechem na ustach.
            • dakota77 Re: dobra, 14.07.06, 22:45
              A samo porzucenie przez męża jest bez wątpienia doświadczeniem traumatycznym, niemniej jednak
              wypada kiedyś się z tą traumą uporać, choćby ze względu na dzieci. Dorosły czlowiek powinien byc w
              stanie przepracować swoje emocje.
              Poza porzuceniem przez Pyziaka moim zdaniem żadna inna trauma Gaby nie spotkałam, wieęc nie
              rozumiem, skąd co i rusz te teksty o jej bohaterstwie, braku uśmiechu czy usmiechaniu się przez łzy.
              • the_dzidka Re: dobra, 15.07.06, 09:37
                Poza tym, jak to juz ktoś tutaj celnie zauważył: Pyziak porzucił Gabę
                dwadzieścia lat temu. Co ona jest do licha, miss Havisham? ;) Od tamtej pory
                była nieustannie otoczona wspierającą ją rodziną, dorobiła się kolejnego męża
                (z ktorym mogła nawet wziąć, jakże ważny w jej mniemaniu, ślub koscielny!),
                dziecka z tym nowym mężem, które stało się najważniejszą rzeczą w jej życiu, a
                męża kocha bodaj miłością większą niz Pyziaka, bo dojrzałą. Gdzież tu
                nieszczęścia? Skąd te traumy?
                • jottka nowiencwłaśnie 15.07.06, 10:42
                  pytanie zadane laurze-g było, rzecz jasna, tendencyjne, bo jedyną poważną
                  krzywdą, jakiej gabrysia w życiu zaznała, było porzucenie przez męża i
                  konieczność samotnego wychowania dwójki dzieci - no ale, jak słusznie koleżanki
                  zwróciły uwagę, laura-g sama domagała sie oddzielenia prywatnego, że tak powiem,
                  życia gaby od pozostałej jego sfery:) tyle, że jak je rozdzielimy, to sie
                  okazuje, że jest całkiem nieźle, żeby nie powiedzieć zupełnie fajnie


                  nic nie wiemy o 'krzywdach', jakich gaba rzekomo bezustannie zaznaje, nikt jej
                  źle nie traktuje, a ona nikomu dobrem za zło nie odpłaca, to tylko narrator(ka:)
                  w kółko o tym rzewnie kląska, nic dziwnego, że laura uległa sile perswazji
                  odautorskiej


                  natomiast - acz zgadzam sie, że dopuszczam sie perwersji:) - gdyby gaba
                  faktycznie odpłacała dobrem za zło, to już dawno powinna była sie postarać o
                  kontakt dzieci z ojcem, to by był uczynek nie tylko rozsądny, ale i przystający
                  do szlachetnej chrześcijanki:) no ale tu wracamy do matkipolki i jej
                  tradycyjnych kretynizmów, aaa
                  • laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 15:56
                    mogłaby się postarać, gdyby wiedziała gdzie jest i co robi.
                    poza tym Pyziak nie jest jedyną osobą, przez którą Gaba płakała; dużo łez
                    wylała też przez swą córkę (młodszą), która w końcu dorosła, zrozumiała pewne
                    rzeczy i przekonała się do swojej matki.
                    • jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 17:33
                      laura-gomez napisała:

                      > mogłaby się postarać, gdyby wiedziała gdzie jest i co robi.


                      do tej pory nie zakładałyśmy, że gaba jest upośledzona umysłowo?:) rodzina
                      borejków, jak to wynika nie pamiętam, z którego tomu, orientuje sie w życiu
                      byłego zięcia dzięki informacjom od znanej im siostry zamieszkałej w toruniu -
                      szczególnych przeszkód w odnalezieniu adresu lub przekazaniu krótkiego listu
                      przez te ćwierć wieku nie było



                      > poza tym Pyziak nie jest jedyną osobą, przez którą Gaba płakała; dużo łez
                      > wylała też przez swą córkę (młodszą), która w końcu dorosła, zrozumiała pewne
                      > rzeczy i przekonała się do swojej matki.


                      emm, czy nie miałyśmy przypadkiem pominąć aspektu gaby jako matki?:) i omawiać
                      jej życia 'dobrej i wyrozumiałej dla wszystkich' z pominięciem tej relacji?


                      ale gdyby nawet, to ten przykład jest nietrafiony - twierdziłaś, że gaba odpłaca
                      dobrem za zło, tj. za liczne krzywdy, jakich zaznaje od ludzi - trudno zaliczyc
                      do tej kategorii zachowania dorastającej laury, bo jakichś szczególnych zbrodni
                      sie jednakowoż nie dopuściła, a jej postępowanie nie różni się znacząco od
                      zachowania jej rówieśnic w trudnym wieku dojrzewania. no a łzy lane przez matkę
                      w trakcie procesu wychowania dziecięcia są niestety wliczone w koszta tej
                      imprezy, to nie jest żadna dojmująca krzywda, której nasza męczennica zaznaje za
                      niewinność
                      • laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:01
                        Gaba nie miała od Janusza wiadomości od 15 lat (patrz "Imieniny"), a to, że
                        Babi spotkała kiedyś Almę na ulicy, nie oznacza, że dowiedziała się od niej
                        czegoś o Pyziaku.
                        A kto wam kazał pomijać aspekt Gaby jako matki? Ja tylko napisałam, że ja go
                        pomijam, bo już o nim pisałam.
                        I to nieprawda, że Gaba przez córkę nie cierpiała, bo nawet bliscy sobie ludzie
                        ranią się do tego stopniu, że np. syn nie rozmawia z ojcem, czy wnuczka nie
                        pojawia się na pogrzebie własnego dziadka.
                    • dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:11
                      laura-gomez napisała:

                      >> poza tym Pyziak nie jest jedyną osobą, przez którą Gaba płakała; dużo łez
                      > wylała też przez swą córkę (młodszą), która w końcu dorosła, zrozumiała pewne
                      > rzeczy i przekonała się do swojej matki.

                      owszem< laura nie miała łatwego charakteru, ale pozwole sobie powtórzyc cos po
                      raz kolejny- gdyby Gaba wychowywała ja, zamiast jej ulegac a potem plakac po
                      kaątach, nie doszloby do tych "krzywd" ze strony Tygrysa.
                      • laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:24
                        wiem, ale to pisałam w temacie "laura- najtrudniejsze dziecko Gaby?" i wzięłam
                        w nim stronę Tygrysa, bo ją rozumię, co nie znaczy, że nie żal mi Gabrysi.
                        • jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:39
                          ale ty usiłujesz odwrócić kota ogonem zamiast uczciwie bronic swej tezy:) a ona
                          brzmi w skrócie - gaba to piękny człowiek, bo za doznane krzywdy odpłaca
                          złoczyńcom dobrem.

                          wobec tego:


                          skoro mówisz o poważnych krzywdach, jakich gaba zaznaje od innych, to je wymień
                          - i nie dziwi mnie, że nie jesteś w stanie tego zrobić, bo takich krzywd jest
                          cała jedna, czyli wielokrotnie wymieniana sprawa pyziaka

                          skoro mówisz, że gaba takich krzywd (głębokich i raniących do tego stopnia, że
                          można je porównywać ze zrywaniem więzi rodzinnych) zaznała od laury, to je
                          wymień - i obawiam sie, że nie będziesz w stanie tego zrobić, bo określić tym
                          mianem trudności wychowawcze, a i to przez gabę raczej omijane niż rozwiązywane,
                          to zdecydowane nadużycie.


                          na tym właśnie polega problem z postacią gaby, że o jej świetlanej osobowości
                          wiemy wyłącznie z licznych deklaracji odautorskich, natomiast brak jest zdarzeń,
                          które by tę tezę potwierdzały, bo z opisu - że tak powiem - świata
                          przedstawionego wynika zupełnie co innego.
                          • laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:53
                            jak to nie doznała krzywd od Laury?! A to, że Tygrys zniknęła z domu na dwa dni
                            i nie dała znaku życia?! A to, że w ogóle nie chciała z matką rozmawiać?! A to,
                            że przez nią w domu dochodziło do kłótni?! Nawet Grzegorz, człowiek-cień,
                            musiał interweniować; gdyby nie on stosunki Laury z matką układały się już
                            całkiem marnie.
                            • dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:59
                              laura-gomez napisała:

                              > jak to nie doznała krzywd od Laury?! A to, że Tygrys zniknęła z domu na dwa
                              dni
                              >
                              > i nie dała znaku życia?! A to, że w ogóle nie chciała z matką rozmawiać?! A
                              to,
                              >
                              > że przez nią w domu dochodziło do kłótni?! Nawet Grzegorz, człowiek-cień,
                              > musiał interweniować; gdyby nie on stosunki Laury z matką układały się już
                              > całkiem marnie.


                              Tak na Gabie zemściły sie błędy wychowawcze, powtórze po raz enty. A to, co się
                              stalo mieści się w ramach zwyklych problemow z nastolatkami. Laura nie chciała
                              z matka rozmawiać? Tak, była rozwydrzona smarkulą. Szkoda, że i matka rzadko
                              chciała z nią rozmawiać.
                              Idealizujesz Gabrysię:)
                              • dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:03
                                dakota77 napisała:

                                > laura-gomez napisała:
                                >
                                > > jak to nie doznała krzywd od Laury?! A to, że Tygrys zniknęła z domu na d
                                > wa
                                > dni
                                > >
                                > > i nie dała znaku życia?!

                                Jeszcze jedno dodam- gdyby sprawa Pyziaka nie byla w domu Borejkow takim tabu,
                                laura nie wymyslilaby tej wyprawy do Torunia, bo po co?
                                • laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:07
                                  Nie idealizuje jej, tylko ją bronię.

                                  P.S Ta dyskusja robi się jałowa
                                  • dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:13
                                    Owszem. Ale pozwole sobie zauwazyc, ze w sporej mierze dlatego, ze wciaz nie dostarczylas nam
                                    przykladow krzywd doznanych przez Gabrysie oprocz porzucenia jej przez Pyziaka. Co pozwala nam
                                    dalej twierdzic ze krzywdy te to niczym nie poparty wymysl narratora.
                                  • jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:18
                                    laura-gomez napisała:

                                    > Nie idealizuje jej, tylko ją bronię.


                                    nic podobnego:) powtarzasz w kółko, że jest cudna, ale argumentów w postaci
                                    twardych danych nie widziem


                                    > P.S Ta dyskusja robi się jałowa


                                    całkowicie sie zgadzam i poprosze w związku z tym o przytoczenie w/w danych, o
                                    które sie dopraszam w kolejnym już poście
                                    • laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:28
                                      może nie chcesz zobaczyć? :D za bardzo wpatrzyłaś się w siebie i w swoją tezę i
                                      nie potrafisz na całą sprawę spojrzeć obiektywnie, podczas gdy przeczytałam
                                      wszystko, co napisałaś i mnie to nie ruszyło. Skoro twierdzisz, że nie potrafię
                                      cię przekonać do swojej tezy, to przyjmij, że po prostu mamy inne zdanie w tej
                                      kwestii, tak się zdarza, wiesz??
                                      • dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:31
                                        Każdy ma prawo do innego zdania. Gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie byłoby bardzo n udno, nie
                                        tylko na tym forum:). Ale mam wrażenie Lauro, że to właśnie ty nie potrafisz spojrzeć na sprawę
                                        obiektywnie, a na dodatek udowodnić swojej tezy.
                                      • the_dzidka Muszę wkroczyć 15.07.06, 19:33
                                        Laura, wykręcasz się od odpowiedzi na wielokrotne zadane Ci pytanie. I sama
                                        powodujesz jałowienie dyskusji.
                                        OK, myśle, że każdy z nas może przyjąć, że masz inne zdanie. Ale właśnie
                                        dlatego prosimy Cię o jego prezentację podpartą konkretnymi argumentami. Innymi
                                        słowy: jeśli uważasz, że Gaba była krzywdzona przez świat, to podaj przykłady
                                        tych krzywd.
                                        Albo powiedz: nie podam tych przykładów, bo ich zwyczajnie nie mam. A nie brnij
                                        dalej, uparcie nas przekonując, że za oknem jest zima i minus piętnaście, choc
                                        każdy widzi coś zupełnie przeciwnego.
                                        • laura-gomez Re: Muszę wkroczyć 15.07.06, 19:37
                                          przykłady już podałam i to nieraz
                                          • the_dzidka O jezu. 15.07.06, 20:10
                                            To w takim razie podaj je proszę jeszcze raz, bo ja najwyraźniej jestem
                                            umysłowo niedorozwinięta i ich nie zauważyłam.
                                            Przykłady - a nie przykład w liczbie sztuk jeden, pod tytułem "Pyziak".
                                      • jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:40
                                        nie, to nie o to tu chodzi i to, że przeczytałas posty dakoty, dzidki, verdany,
                                        moje i inne i dalej nie zauważyłaś, o co nam chodzi, też niewiele zmienia:)


                                        idzie o to, że nie uzasadniłaś swojej tezy i to ci usiłujemy wykazać - tytułem
                                        przykładu: jeśli piszesz, że gaba doznała 'poważnych krzywd', to musi ich być co
                                        najmniej dwie, a w zasadzie jeszcze więcej. jedyną taką krzywdą jest sprawa
                                        pyziaka, ok, innej nie wymieniłaś, bo trudności z laurą to jednakowoż śmiech na
                                        sali, ew. własna wina gaby, obu tych spraw nie da sie postawić na jednej
                                        płaszczyźnie


                                        a skoro krzywdziciel jest (był) jeden, to raczej nie powinien dziwić nas fakt,
                                        że gaba jest miła dla innych i tak dalej - no trudno, żeby przyjaciołom pluła w
                                        twarz za winę pyziaczka:) tyle że to właśnie powoduje, że denerwują wtręty
                                        autorki o nadludzkim cierpieniu gabrysi i znoszeniu go przez nią bohatersko, o
                                        ten kontrast między mową a czynem nam idzie


                            • jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:15
                              laura-gomez napisała:

                              > jak to nie doznała krzywd od Laury?! A to, że Tygrys zniknęła z domu na dwa
                              dni i nie dała znaku życia?!


                              a pamiętasz, dlaczego to zrobiła? własnie z tego powodu, który kazałaś nam
                              pominąć w ocenie gaby, tj. jej poważnego błędu wychowawczego, a mianowicie
                              pozbawienia dziecka prawa do jakiejkolwiek informacji o ojcu. postępek laury
                              jest prostą konsekwencją postępku (czy raczej jego braku) gabrysi i to ją,
                              niestety, w tym wypadku należy oceniać negatywnie.


                              > A to, że w ogóle nie chciała z matką rozmawiać?!


                              patrz wyżej:) a gaba chciała? no to miała za swoje

                              że powtórzę, zgadzam sie, że gabrysi swego czasu współczuć należało, ale to jej
                              niestety nie zwolniło od pewnych przykrych obowiązków wychowawczych


                              > A to, że przez nią w domu dochodziło do kłótni?! Nawet Grzegorz,
                              człowiek-cień, musiał interweniować; gdyby nie on stosunki Laury z matką
                              układały się już całkiem marnie.


                              z czego wynika, że nie tyle laura z matką, co matka z laurą nie umie się
                              porozumieć - co jednakowoż w podobnych sytuacjach nie jest winą podłości
                              dziecka, tylko co najmniej braków pedagogicznych ze strony rodzica. nikt sie nie
                              spiera, że sytuacja gaby mogła być psychologicznie trudna, ale ona schowała
                              głowę w piasek zamiast działać (jak nie umiemy sami, to psychoterapeuci
                              istnieją, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo).


                              poza tym, mam wrażenie, ty oceniasz na równi działania laury - najpierw dziecka,
                              a potem dorastającej nastolatki, z działaniami gaby - osoby dorosłej,
                              wykształconej itp., no tak sie nie da, ta pierwsza nie jest jeszcze w stanie w
                              pełni przewidzieć skutków swych poczynań, ta druga i owszem
                              • laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:20
                                ale Laura w końcu dorosła, zrozumiała pewne rzeczy i przekonała się do matki,
                                więc to raczej nie ona doznała od niej krzywd, tylko na odwrót.
                                • jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:30
                                  kochanie, że ja tak pozwole sobie w rozpaczy:) jakie to rzeczy ona zrozumiała? i
                                  co one mają wspólnego z faktem, że dalej nie widzimy tych gabrysinych krzywd i
                                  tych odpłat dobrem za złe, które miałaś nam przytoczyć?


                                  nikt nie protestuje, że gabrysia jest osobą miłą, uczynną i tak dalej, bo o to
                                  nas chyba posądzasz. protestujemy przeciwko wierze w to, że jest ona skrzywdzoną
                                  a bohatersko znoszącą swój los kobietą - los jej nieporównanie więcej dał
                                  dobrego niż złego, a na te złe rzeczy w znakomitej większości zasłużyła sama, a
                                  i tak wyszła z nich obronną ręką, bo powinna dużo mocniej oberwać za głupotę:)
                                  • laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:38
                                    nie dla ciebie jestem kochaniem kochana
                                    • jottka dzidkaaaaa 15.07.06, 19:43
                                      oraz dakota i inne pe te dyskutantki!

                                      ja poprosze, nie, ja domagam sie potwierdzenia na piśmie, że moje obchodzenie
                                      sie w dyskusji z koleżanką laurą-gomez, moja cierpliwość, moja słodycz i inne
                                      wykazane przymioty ducha stawiają mnie na równi z dobrą i wyrozumiałą gabrysią,
                                      a nawet ją przewyższają!

                                      no już:)
                                      • laura-gomez Re: dzidkaaaaa 15.07.06, 19:44
                                        już widzę jak ci wyrastają skrzydła i wzlatujesz do nieba
                                        • verdana Pro domo suo 15.07.06, 20:02
                                          Mam nadzieję, ze cytat łacinski jest poprawny, bo mnie czytelnicy MM utłuką.
                                          W sprawie krzywdy doznanej przez Gabrysię od Laury, gdy taż uciekła (tak
                                          naprawde nie uciekła, tylko wyjechała na jeden dzień do Torunia i zachorowała -
                                          przypadek)z domu.
                                          Moj syn, uczeń delikatnie mówiac mierny, przez wiele lat był gnębiony przez
                                          własną matkę, która urządzała mu regularne awantury. Onaż matka, dopiero
                                          doszedłszy do rozumu w późnych latach, dowiedziała się, że wiele rzeczy - jako
                                          to głównie kłamstwa syna w sprawach szkolnych, były spowodowane jej własną
                                          wrednością +nieznajomością pewnych faktów z hodowli dyslektyków
                                          +nieumiejetnością zapanowania nad własnymi emocjami. Syn tejże, człek spokojny,
                                          z domu nie zwiał. A gdyby zwiał, to on byłby ofiarą, a nie krzywdzicielem. Co
                                          matka przyznaje ze skruchą.
                                          To samo można powiedziec o eskapadzie Laury. Laura miała PRAWO próbowac
                                          dowiedzieć się czegoś o swoim ojcu i absolutnie nie widzę tu cienia jej winy.
                                          100% winy jest po stronie matki, która odebrała dziecku połowę jego
                                          tożsamości.
                                          Krzywdzicielką jest tu Gabrysia - to jej Laura może lub nie- wybaczyć. I ona
                                          może mowić o ciężkim zyciu w cieniu nieznanego , łajdackiego ojca, do którego
                                          jest przez wszystkich porównywana - i w związku z tym od wczesnego dzieciństwa
                                          odtrącana. Do wybaczania Laurze nic nie ma. Raczej nalezy podziwiać
                                          determinację i umiejętność wyrawania się spod toksycznego wpływu matki, ktoremu
                                          uległa Pyza.
                                          • ready4freddy Re: Pro domo suo 15.07.06, 21:30
                                            a propos laciny (wybaczta, kochane, ze tak z glupia frant) - jest tu jaki
                                            lacinnik? niech mnie kto oswieci, skad do jasnej Anielki Klamczuchy ten
                                            upierdliwy ramol Ignac Borejko wie, jak sie AKCENTUJE lacinskie wyrazy? przeca
                                            to martwy jezyk, nieprawdaz? intryguje mnie to z tego wzgledu, iz laciny nie
                                            znam nawet po tzw. lebkach, natomiast mowie plynnie (nie mam innego wyjscia) po
                                            wlosku - czy mialbym szanse zyskac choc cien uznania u jegomosci Ignaca? :)
                                            • szprota martwy jak moja sygnaturka 15.07.06, 22:56
                                              ale jeśli ślepo wierzyć szkolnemu podręcznikowi "Lectio latina", standard w
                                              akcencie, to tak jak w polskim druga sylaba od końca. Podejrzewam, że przy
                                              bezokolicznikach akcent przesuwa się na trzecią, tak jak u nas przy trybie
                                              przypuszczającym.
                                              ale bierzcie pod uwagę, że ostatnie zajęcia z gramatyki miałam 10 lat temu,
                                              mogło mi coś zaniknąć w pomroce.
                                              • ready4freddy Re: martwy jak moja sygnaturka 15.07.06, 23:02
                                                bylbyz innymi slowy lacinski akcent niezwykle prostym? :) bo wloski juz tak
                                                prosty nie jest. sa wyrazy, ktore akcentuje sie zupelnie tak samo jak w polskim,
                                                i takie, ktore akcentuje sie zupelnie inaczej. prosty przyklad: nazwy miast.
                                                Palermo - akcent na druga sylabe, jak w polskim. Modena - po polsku na druga, po
                                                wlosku na pierwsza. a co z wymowa? rany boskie, dajcie jakis link, zapragnalem
                                                nagle mowic po lacinie jak Ignac Boreico :)
                                                • szprota byłbyż 15.07.06, 23:19
                                                  linku ci chwilowo nie poszukam, albowiem jestem na urlopie i zamierzam się
                                                  byczyć w tomacie ;)
                                                  w zasadzie wymowa fonetyczna, tylko coś tam z "c" było, że raz jak "k" gdy na
                                                  końcu wyrazow na pewno, gdy idzie potem "a", "o" bądź jaka abderycka spółgłoska,
                                                  a poza tym jak "c". zdaje się, że włoski uszeleszcza "c" do "cz" na podobnych
                                                  zasadach?
                                                  • ready4freddy Re: byłbyż 15.07.06, 23:47
                                                    c czyta sie jak "cz" przed "e", jak miekkie "cz" przed "i", natomiast jak "k"
                                                    przed "a", "o" i "u". we wloskim, ma sie rozumiec.
                                                  • isztaria Re: byłbyż 16.07.06, 11:08
                                                    z lekcji błaciny yniosłam to samo zdziwienie, szczególnie ze ponoć inaczej akcentuje się łacine klasyczna, a inaczej średniowieczną. ale już róznicy nie podam.
                                                  • klymenystra ŁACINA 03.08.06, 00:19
                                                    moi drodzy, zachowaly sie antyczne gramatyki, gdzie wyszczegolniony jest sposob
                                                    akcentowania. akcent jest prosciutki-chyba najlatwiejszy z calej laciny.
                                                    natomiast co do wymowy, to my w Polsce uczymy sie wedlug normy niemieckiej,
                                                    Wlosi wymawiaja po swojemu, Francuzi tez po swojemu. a norma klasyczna byla
                                                    inna. kazde c=k. h bylo bardzo wczesnie nieme, chyba juz na poczatku naszej ery
                                                    zaniklo. Caesar czytalo sie jak "Kiiiser" (r bardzo delikatne), ale malo kroty
                                                    lacinnik sie zgodzi, zebby tak mowic- Ignaca tez o to nie posadzam. dzwieku "w"
                                                    nie bylo- tylko "u". "V" sie wzielo stad, ze tak sie zapisywalo duze "u' :)(albo
                                                    jalos tak). wiec nie "video videre" tylko "uideo uidere" :)
                                                    potem lacina sie przeksztalcala- jej odmiana klasczyna owszem- przetrwala w
                                                    pismie, ale nikt juz tak nie mowil. gramatyka mocno sie uproscila, wymowa takze.
                                                    zaczely zanikac gloski nieakcentowane (stad tez brak przypadkow w jezykach
                                                    romanskich-wiekszosci :P) i robily sie inne dziwne rzeczy. tu juz musialabym
                                                    pisac o teorii substratu i adstratu, ale to nie to forum.
                                                    lacina sredniowieczna byla wielka sciema ;) z lacina klasczyna nie miala wiele
                                                    wspolnego, akcentowano sobie w zaleznosci od kraju :)
                                                  • szprota :) 04.08.06, 20:46
                                                    miło poczytać kogoś wiedzącego więcej ode mnie :)
                                                  • klymenystra Re: :) 15.08.06, 06:44
                                                    ii tam
                                                    powinnam wiedziec wiecej na dobra sprawe :P
                                                    znaczy cos tam wiem, ale nie tyle, ile powinnam, jak na moje zdeklarowane
                                                    uwielbienie dla historii jezykow :)
                                                    kurcze, zastanawia mnie, czy Miagwa opanowal juz lacine, czy na razie sie
                                                    cytatow uczy... bo jesli opanowal, to szacunek, chociaz to srednio prawdopodobne.
                                      • elwinga Re: dzidkaaaaa 15.07.06, 20:16
                                        Przewyższają! Ale teraz powinnaś iść popłakać do kąta, po czym wychynąć w innym
                                        wątku z dziarskim uśmiechem. :)
                                        • jottka Re: dzidkaaaaa 15.07.06, 20:22
                                          o cholera, na to nie wpadłam. to ja może jednak zrezygnuję z aspiracji do
                                          świętości:)

                                          • ready4freddy Re: dzidkaaaaa 15.07.06, 21:31
                                            zrezygnuj. te cale jak im tam, aureole, to one moim zdaniem uwieraja, zreszta w
                                            przyszlym sezonie i tak beda passe ;)
                                          • szprota jottkaaaaaaa 15.07.06, 23:00
                                            nie rezygnuj, będziemy mieli męczennicę forum ;)
                                            • ready4freddy Re: jottkaaaaaaa 15.07.06, 23:03
                                              bedziemy jotke meczyc? alez dlaczego? nie zgadzam sie :)
                                              • szprota sama się męczy 15.07.06, 23:13
                                                ja Jottkę podziwiam, ja bym wobec biernego oporu Laury Gandhi już dawno dała
                                                sobie spokój :)
                                                • jottka że 15.07.06, 23:28
                                                  nicpodobnego:( tzn. podziwiać możesz, ale moje wysiłki nie są męczeńsko próżne,
                                                  tylko stosują sie do równie starożytnej maksymy gutta cavat lapidem i tak dalej

                                                  apropo konia - akcent w języku łacińskim mówionem a pisanem, zwłaszcza poezją,
                                                  to bardzo duża różnica:) ale szczęśliwie pamiętam tylko krótkie kawałki
                                                  • szprota żerzeknę 15.07.06, 23:31
                                                    tym bardziej podziwiam i z zapartym tchem czekam dalszej dyskusji.
                                                  • jottka Re: żerzeknę 15.07.06, 23:34
                                                    a to jak zobacze wreszcie te argumenta:)
                                                  • szprota atoja 15.07.06, 23:46
                                                    wyrzucam lusterko. a nuż bez niego też swoje uszy oglądnę...
                            • judytak Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 21:52
                              jednak żeby wyrządzić krzywdę dorosłemu człowiekowi, trzeba być samemu
                              dorosłym...
                              żaden normalny dorosły czlowiek (a już zwłaszcza najbliższa rodzina, a już
                              zwłaszcza matka) nie pojmuje zachowania swojego jeszcze w wieku dziecięcym
                              będącego dziecka jako "wyrządzanie krzywdy"
                              są to po prostu zmartwienia z powodu dziecka
                              ten młody człowiek musi być przynajmniej jakieś 16 lat, żeby te pojęcia w ogóle
                              do niego sie odnosiły...

                              pozdrawiam
                              Judyta
      • the_dzidka I tu leży sedno sprawy!! 14.07.06, 23:00
        > Tytuł tematu to: "Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać?" - jak dla mnie
        > nie jest ona ani ideałem ani przesłodzoną postacią.

        Dopiero teraz do mnie dotarło, że temat jest źle sformułowany.
        Powinien brzmieć "Gabrysia - ideał czy postać na siłę słodzona" ;)
        • musicbox Re: I tu leży sedno sprawy!! 14.07.06, 23:05
          No to serdecznie przepraszam, szczerze mówiąc, robiłam go trochę naprędce;-)
          Jak się uda, to, proszę, zmień:-)
          • the_dzidka Re: I tu leży sedno sprawy!! 15.07.06, 09:30
            Nie, no coś Ty, to była taka luźna uwaga, przecież i tak wszyscy wiemy, o co
            chodzi :)
    • anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 15.07.06, 21:45
      Pozwolę się sobie wtrącic i dorzucic kamyczek do tej góry "oskarżeń", którą
      wyprodukowały moje przedmówczynie - otóż, Lauro, jeśli, jak piszesz, Gaba nie
      miała wiadomości o Januszu (z czego wynika, że nawet gdyby chciała przekazac je
      dzieciom, toby nie mogła), przypominam, że Tygrys był w stanie samodzielnie
      ustalic adres siostry tatusia i udac się do niej z wizytą. Bez problemów. A był,
      przypominam, dzieckiem. Tak więc Gaba nie miała wiadomości o ojcu dziewcząt bo
      nie chciała ich miec. No, chyba że uznamy, jak już sugerowała jedna z koleżanek,
      że Gaba była jednak niedorozwinięta...
      • liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 12:30
        Gabrysia nie jest ideałem, co najwyżej postacią słodzoną na siłę przez panią
        MM. Żeby było wszystko jasne - lubię ją, owszem: jest uśmiechnięta i
        przyjacielska, fajnie byłoby mieć taką przyjaciółkę jak ona, ale nie mogę
        przymknać oczu na jej błędy wychowawcze.
        Do Anulka: ale Laurze udało sie ustalić tylko adres ciotki, nie ojca, a Alma
        nie chciała powiedzieć nic na temat obecnego miejsca zamieszkania Janusza.
        Gabie też by nie powiedziała.
        • anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 13:37
          Masz całkowitą rację, ale Laura była jednak tylko dzieckiem. Dysponowała
          nieporównanie mniejszą ilością środków, niż jej matka - a ustalenie adresu cioci
          zajęło jej jeden dzień. Tylko o to mi chodziło - że chciec i trochę się
          przyłożyc to móc.
          Ja też lubię Gabrysię - i też chciałabym miec taką przyjaciółkę. I może córkę.
          Ale matkę nie - i (pozwolę sobie rzucic obrazoburczą uwagę) siostrę też nie.
          • baba67 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 14:51
            ja tobym chciala miec taka siostre jak Ida, a moja przypomina Pulpecje...
            • ready4freddy Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 15:22
              a ja dla odmiany chcialbym znac kogos, kto ma taka siostre jak Pulpecja - wolno
              mi? wolno :)
              • liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 16:48
                A ja bym się najlepiej dogadała z Natalią.
                • jessy3 To ja coś powiem. 16.07.06, 19:10
                  Czytam ten wątek i stwierdzam, że nie zgadzam się do końca ani z laurą-gomez
                  ani z jottką, dzidką i resztą kompanii.
                  Dla mnie Gaba jest najlepszą kobietą w Jeżycjadzie, żaden tam ideał czy na siłę
                  słodzona przez MM postać. W moim odczuciu porzucenie jej przez Pyziaka niestety
                  ciągnie się za nią przez całe życie - widocznie cholernie go kochała, więc
                  cierpienie współmierne. Innych krzywd w życiu nie doznała, wrażliwa była,
                  dlatego problemy z córką tak mocno przeżywała. Ale przecież wyraźnie jest
                  powiedziane w "Imieninach", że Laura zna całą historię jej małżeństwa z
                  Pyziakiem, więc nie rozumiem zarzutów, że nie chciała rozmawiać o tym z
                  dzieckiem. Nie chciała wałkować tego samego tematu po dziesięć razy, bo ciągle
                  Pyziak nie był jej obojętny - to rozumiem w pełni. Że Laura chciała dowiedzieć
                  się możliwie jak najwięcej o ojcu też rozumiem. Gaba wyraźnie powiedziała
                  córce, że nic nie wie o Pyziaku, nie wie gdzie jest itp. i naprawdę nie dziwię
                  się jej, że nie chciała tego wiedzieć. Bo wyobraźcie sobie - zostawia was
                  najwazniejsza osoba, wraca skruszona i później znów opuszcza.Kto pózniej miałby
                  siłe dowiadywać się co z nią się dzieje? Że dla dobra córki powinna się jednak
                  dowiedzieć? Ależ Laura nie powiedziała jej tego, tylko zwiała do Torunia (
                  w "TiR" mamy powiedziane, że Laura w tatym roku zaczęła wypytywać o ojca,
                  później uspokoiła się i teraz w czasie trwania akcji "Tygrysa..." znów ją
                  naszło).
                  I dla mnie tak naprawdę te pytania Laury o ojca w większej mierze wynikały ze
                  złośliwości, z chęci dopieczenia matce, z chęci dominowania w domu. Laura miała
                  problemy z sobą, na które już Gaba nie mogła poradzić - w wieku dojrzewania nie
                  liczy się już na pomoc matki, ale szuka samemu( moim zdaniem).I wg mnie ona tak
                  naprawdę nie szukała ojca, ale swojego miejsca (wiem, domysły to tylko, ale tak
                  uważam).
                  Nie jest prawdą, że Gaba nie 'cierpiala' z powodu córki, bo usłyszenie z jej
                  ust słowa "harpia" nie wynika z jej błędów wychowawczych, ale z usposobienia
                  Laury. Laura świadomie zadawała 'ból' matce, a jak w tym rysie jej charakteru
                  dopatrzeć się błędu wychowawczego Gaby? I podziwiam Gabę za to, że gdy
                  usłyszała od Laury "harpia"(trzymam się konkretnego przykładu) nie wybuchnęła,
                  nie zareagowala impulsywnie, potrafiła sie opanować, byla 'delikatna'.
                  Czy MM co innego pisze w komentarzach odautorskich a co innego wynika z
                  zachowania Gaby? Ja tego rozdźwięku nie widzę. Dla mnie Gabrysia to przede
                  wszystkim pogodna kobieta, pełna ioptymizmu i to w niej tak mnie przyciąga (
                  mnie tych cech brakuje, niestety).
                  • dakota77 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 19:24
                    jessy3 napisała:

                    W moim odczuciu porzucenie jej przez Pyziaka niestety
                    >
                    > ciągnie się za nią przez całe życie - widocznie cholernie go kochała, więc
                    > cierpienie współmierne.

                    No to moim zdaniem dochodzi kolejny rys charakterologiczny Gabrysi- naiwność?
                    Bo ja rozumiem, źe moźna zawsze tęskni za utraconą wielką miłościa, za kimś,
                    kto umarł, czy z kimś zostaliśmy rozdzieleni przez jakies dziwne koleje losu.
                    Ale romans Gaby i Pyziaka był zwyczajnym mlodzieczym uczuciem, a nie jakims
                    epokowym romansem.Oczywiście rozumiem, źe mogła cierpiec, i to bardzo, po tym
                    jak ja zostawił. Wtedy na pewno go kochała, a on zawiódł jej zaufanie,
                    porzucil, i do tego z dziećmi.
                    Ale źeby go kochała w kilkanaście lat później? Niby czemu? Co w nim i ich
                    współnej historii było takiego, by miała go wspominac ciepło? Mogła go
                    wspominać, OK, wszyscy pewnie w jakimś stopsniu wspominamy minione związki.
                    Mogła tez o nim myśleć źle, trudno byloby jej sie dziwić. Ale źyź przez lata ta
                    miłością? To juź byłaby przesada. Nie pzypominam sobie zreszta fragmentu, który
                    by na te wielką milośc przez lata wskazywał.
                    • baba67 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 19:43
                      Mnie sie tez wydaje, ze ona po Pyziaku nie plakala latami.To, ze nie chciala o
                      nim mowic wynika z czegos innego-poczucia winy, ze nie zapewnila corkom pelnej
                      rodziny, niesmaku, ze wykorzystano ja, odrzucono i podeptano jej szczere uczucie
                      i oddanie- to nie jest milosc.
                      A wejdzcie w skore Laury-przychodzi do matki do pokoju skorzystac z
                      komputera-matka wchodzi i jakie sa jej pierwsze slowa ;- Co ty tu robisz ?!
                      Corka nie moze skorzystac z komputera w pokoju matki? Przeciez to nie bylo po
                      zadnej klotni, klotnia byla pozniej.
                      Serdeczna i czula matka Gabrysia...Wyglada na to, ze corki raczej w jej pokoju
                      nie bywaly.
                      • dakota77 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 19:47
                        No nie, pokoj rodziców przeciez zarezerwowany jest dla ukochanego kapusia;-)
                    • jessy3 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 20:13
                      Przcież ja nie mówię, że ona go po latach nadal kochała! Został ból po
                      porzuceniu. I po prostu nie lubiła rozmawiać o kimś, przez kogo cierpiała
                      kiedyś.
                      • dakota77 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 20:15
                        Ale i takie glosy pojawialy sie w tym wątku, o ile pamiętam.
                      • judytak Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 21:36
                        jessy3 napisała:

                        > po prostu nie lubiła rozmawiać o kimś, przez kogo cierpiała
                        > kiedyś.

                        różnica polega na tym, że z koleżanką nie musi, a z dzieckiem, które jest też
                        dzieckiem tego kogoś, musi

                        pozdrawiam
                        Judyta
                        • jessy3 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 23:01
                          Ależ Gaba rozmawiała z Laurą o ojcu, jak już pisałam dwa posty wyżej.
                          • verdana Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 23:47
                            Nie rozmawia.
                            Dziewczyny nigdy nie widziały fotografi ojca - to nienormalne. Wiedzą o ojcu
                            tylko jedno - ze był złym mężem i złym ojcem. A Laura w dodatku wie, ze jest do
                            tego złego człowieka podobna, że odzedziczyła jego wady, a więc także jest
                            zła...
                            Czy Gabrysia opowiadala o tym, co jest opisane w Kwiecie Kalafiora? O tym, ze
                            Pyziak potrafił byc mily i sympatyczny? O powodach rozstania (rzadko bywaja
                            100% wina jednej strony).
                            To, co Laura wie o ojcu powoduje, ze musi źle mysleć o sobie samej. W dodatko
                            matka i babcia ją kochają, ale jej nie lubią.
                            • dakota77 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 23:54
                              verdana napisała:

                              > W dodatko
                              > matka i babcia ją kochają, ale jej nie lubią.


                              Też tak uważam. To musi być straszne, taki brak akceptacji ze strony najbliższych.
                              ja rozumiem, że każda rodzina ma swoje lepsze i gorsze strony, tylko czemu MM nam uparcie wmawia,
                              że Borejkowie są rodziną idealną, choć fakty świadczą przeciw tej tezie?
                            • anutek115 Re: To ja coś powiem. 19.07.06, 21:45
                              Dokładnie. Pyziak jest naprawdę super nie tylko w Kwiecie Kalafiora. Uwielbiam
                              czytac protokoły ze spotkań ESD pisane wszak jego ręką. Są dowcipne i
                              inteligentne, nieodmiennie doskonale bawię się przy ich lekturze (no i w ogóle
                              nie pasują do typa ujrzanego w korku przez Laurę w JT) - nie możnaby tak pokazac
                              ich córkom? Gabrysia nie ma WYŁĄCZNIE złych wspomnień związanych z Januszem, to
                              jest po prostu niemożliwe - nie mogła podzielic się tymi dobrymi z dziewczynami?
                              Moja babcia wychowywała samotnie moją mamę - mój dziadek dał nogę i, odnaleziony
                              przez PCK (tuż po wojnie to było) wyparł się znajomości w żywe oczy. Otóż moja
                              matka zaczęła myślec o swym ojcu, no, nienajlepiej, dopiero gdy była dorosła i
                              zaczęła wyciągac samodzielne wnioski, bo od mojej babci słyszała o nim wyłącznie
                              dobre rzeczy. I, żeby było śmiesznie, też jest podobna do tatusia jak dwie
                              krople wody. To co, moja babcia mogła, a święta Gabrysia nie? No, chyba, że
                              założymy, że moja babcia, jako nie-Borejkówna, nie posiadała tak subtelnych
                              uczuc... ;-)
                            • berek_76 Re: To ja coś powiem. 25.08.06, 00:13

                              > Nie rozmawia.
                              > Dziewczyny nigdy nie widziały fotografi ojca - to nienormalne. Wiedzą o ojcu
                              > tylko jedno - ze był złym mężem i złym ojcem. A Laura w dodatku wie, ze jest do
                              >
                              > tego złego człowieka podobna, że odzedziczyła jego wady, a więc także jest
                              > zła...
                              > Czy Gabrysia opowiadala o tym, co jest opisane w Kwiecie Kalafiora? O tym, ze
                              > Pyziak potrafił byc mily i sympatyczny? O powodach rozstania (rzadko bywaja
                              > 100% wina jednej strony).

                              To ja jeszcze dodam, że wychowując samodzielnie - tzn bez jednego z rodziców -
                              dziecko trzeba się naszykować na powtarzanie pewnych rzeczy po tysiąc razy. Na
                              to samo pytanie "dlaczego tata z nami nie mieszka". Na cholernie bolesne,
                              niesprawiedliwe i wkurzające pytanie "Co mu zrobiłaś, że musiał cię zostawić". I
                              tak dalej.

                              Na tym polega rola dorosłego, odpowiedzialnego rodzica, że po raz tysięczny
                              zagryza zęby, łyka łzy i odpowiada. Nawet, jeśli odpowiedź brzmi "nie wiem,
                              kochanie". Ale trzeba stanąć na łbie, żeby przekonać dziecko, że nie ono jest
                              wszystkiemu winne, że czasem tak wychodzi, że...

                              I to, co Gabrysia gdzieś tam mówi (w dodatku, o ile pamiętam, z przerażeniem):
                              "już o tym rozmawiałyśmy, Tygrysku", to jest przykład tego, że sobie z rolą
                              matki samodzielnej kiepsko radzi. A ponoć taka mądra jest i świadoma. I całe
                              stado świadomych ją wspiera, a jakże.

                              -----------------------
                              Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                              • baba67 Re: To ja coś powiem. 25.08.06, 09:48
                                Bardzo madre, rzeczywiscie tak jest, nie sa to na szczescie moje doswiadczenia,
                                ale widzialam.
                          • judytak Re: To ja coś powiem. 18.07.06, 06:49
                            jessy3 napisała:

                            > Ależ Gaba rozmawiała z Laurą o ojcu, jak już pisałam dwa posty wyżej.

                            no to może wyrażę się jaśniej:
                            matka z dzieckiem musi rozmawiać, nawet na tematy dla niej nieprzyjemne, tak
                            długo, póki dziecko wyraża potrzebę takiej rozmowy
                            oraz: matka, nawet jeśli wyłącznie źle mysli o ojcu dziecka, nie może dziecko o
                            tym ojcu wyłącznie źle mówić, bo dziecku tym szkodzi

                            to są standarty, nic nowego, odkrywczego ani wielkiego

                            pozdrawiam
                            Judyta
                  • musicbox Re: To ja coś powiem. 18.07.06, 10:03
                    jessy3 napisała:


                    I podziwiam Gabę za to, że gdy
                    > usłyszała od Laury "harpia"(trzymam się konkretnego przykładu) nie
                    wybuchnęła,
                    > nie zareagowala impulsywnie, potrafiła sie opanować, byla 'delikatna'.

                    Jak chcesz, to podziwiaj, ale ja tam bym tego nie robiła:-) Przez to, że znowu
                    się rozbeczała, zamiast przejść do czynu jakiegoś, przez takie przykładowe
                    sytuacje w jakiś sposób pozwalała sobie dalej wchodzić na głowę:-)
                    • nula8 Re: To ja coś powiem. 18.07.06, 11:00
                      Naprawdę nie mogę zrozumieć opinii niektórych o złośliwości i trudnym
                      charakterze Laury. Owszem, była rozpuszczonym bachorem (jak miała nie być,
                      skoro matka pozwalała jej na wszystko, żeby uniknąć oskarżeń o bycie złą matką,
                      a ojczym nie mógł się nawet odezwać, bo go żona wzrokiem gromiła). Poza tym
                      jednak charakter ma jak złoto, a i problemy wychowacze z nią są żadne! Jeden
                      toruński wybryk (i to nie to, że tam pojechała, a że została na noc) można
                      kwalifikować poważnie. Że nazwała Gabę harpią, nie słuchała, nie pomagała w
                      domu??? Moja mama miała ze mną o wieeele większe problemy, a należałam do
                      spokojnych dzieci.
                      Co do cierpień Gabrysi po odejściu Pyziaka? Gdyby tak cierpiała, nie
                      wychodziłaby za mąż po raz drugi. A wyszła i to ponoć z miłości. No to co te
                      wylewane na każdym kroku łzy oznaczają, hę? Odrzucenie boli, wiem o tym dobrze,
                      ale bez przesady. Żeby kobieta opisywana jako twardzielka przez dwadzieścia lat
                      nie radziła sobie z jednym złym doświadczeniem?
                      Lubię Gabrysię, jest miła, ciepła i uczynna. Jednak nie najlepiej radzi sobie z
                      trudnościami. Jak już ktoś powiedział w tym wątku - jak typowa Polka-matka -
                      chowa głowę w piasek i czeka aż problem sam się rozwiąże...
                      • tuskaroz Re: To ja coś powiem. 13.08.06, 23:58
                        Oczywiście, że Gabrysia nie była postacią idealną, nie byla też postacią do
                        końca złą.
                        A jednak MOGŁA porozmawiać z córkami na temat ojca.
                        Oczywiście, tak jak napisała Jessy3 troche z nimi rozmawiala, ale mówiła im
                        tylko ze Pyziak byl złym człowiekiem.
                        Gabrysia powinna zebrać siły, usiąść z Tygryskiem i Różą przy stole,
                        opowiedzieć im trochę o ojcu, pokazać zdjęcia, protokoły z zebrań ESD (jeśli
                        nadal je posiadała).
                        Przecież to były jej WŁASNE CÓRKI!!!!!
                        Rozumiem, ze ta twarda Garysia która znałyśmy kiedyś mogła się troche podłamać
                        po podwójnym porzuceniu przez męża, ale bez przesady.

                        anutek115 napisała:

                        Pyziak jest naprawdę super nie tylko w Kwiecie Kalafiora. Uwielbiam
                        czytac protokoły ze spotkań ESD pisane wszak jego ręką. Są dowcipne i
                        inteligentne, nieodmiennie doskonale bawię się przy ich lekturze (no i w ogóle
                        nie pasują do typa ujrzanego w korku przez Laurę w JT) - nie możnaby tak pokazac
                        ich córkom?

                        jessy3 napisała:

                        I podziwiam Gabę za to, że gdy
                        > usłyszała od Laury "harpia"(trzymam się konkretnego przykładu) nie
                        wybuchnęła,
                        > nie zareagowala impulsywnie, potrafiła sie opanować, byla 'delikatna'.

                        I to mi się w Gabie nie podobało.
                        Powinna skarcic córkę, a nie pozwalać, żeby jej wlasna córka tak się do niej
                        odzywała!!!!
                        Gabrysia w ogóle za wcześnie zdecydowała się na następne dziecko: Tygryska.
                        Mała Różyczka, którą trzeba wychowac, bawic się z nią! A tu przychodzi na swiat
                        Laura.
                        no i jak Gabrysia miala wychowywac razem dwie male dziewczynki? Jak ciagle
                        miala sie zajmowac nimi naraz?
                        Więc Laura przeszła na drugi plan. Zapewne Mila sie nia zajmowała (laurą).

                        Wedlug mnie gabrysia popełnila tylko te bledy, ze poświęcała dziewczynkom za
                        malo czasu i ze prawie nic nie powiedziała im o ojcu.

                        nula8 napisała:

                        Poza tym
                        > jednak charakter ma jak złoto
                        > Lubię Gabrysię, jest miła, ciepła i uczynna.

                        I tu w pełni się z Tobą zgadzam!
                        Pozdrawiam
                        Marta
                        • judytak Re: To ja coś powiem. 19.08.06, 13:14
                          tuskaroz napisała:

                          Gabrysia w ogóle za wcześnie zdecydowała się na następne dziecko: Tygryska.
                          > Mała Różyczka, którą trzeba wychowac, bawic się z nią! A tu przychodzi na
                          swiat Laura.
                          > no i jak Gabrysia miala wychowywac razem dwie male dziewczynki? Jak ciagle
                          > miala sie zajmowac nimi naraz?

                          no bez przesady...
                          mnóstwo ludzi ma dzieci z małą różnicą wieku, albo nawet bliźniaki, i zazwyczaj
                          nie powoduje to żadnych przesadnych trudności wychowawczych...

                          pozdrawiam
                          Judyta
                          • tuskaroz Re: To ja coś powiem. 19.08.06, 14:41
                            No tak;)
    • kasztannova Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 22.08.06, 00:25
      Witam.
      Gaba była ok w KK, pozniej już dół - im dalej tym głębiej.
      Zauważcie, że to MM "przemyca" pozytywność Gabrieli na każdym kroku. Zawsze
      mnie mierziły texty typu "miło uśmiechnęła się Gabrysia" /przeglądnijcie
      dokładnie Jeżycjadę pod tym względem, a przekonacie się ile jest takich
      wtrętów, których początkowo się nie zauważa - wyjaśniam jako maniaczka czytałam
      już wiele razy i z czasem zaczęło mnie to uwierać jak kamyczek w bucie/.
      Gabriela Be nawet jak zaściela łóżko - robi to wyłącznie, li i jedynie w miły
      sposób /yyy/.
      Kolejna sprawa to ciągłe popłakiwania silnej Gabrieli poprzedzane
      textami "jakkolwiek silną i dzielną kobietą była i rzadko zdarzało jej się
      płakać" - a ona popłakuje wciąż.
      Silna wiecznie uśmiechnięta Gaba to MIT!!!
      Silna? To Laura musi być silna, kiedy jej matka zachowuje się jak sam
      Januszek /a nawet w pewnych aspektach gorzej/.
      Mianowicie: Januszek - o ile wiem - nie zjawił się w domciu bo go
      zapudełkowali, a po wyjściu z kozy czy świętoszkowaci Borejkowie by go
      przyjęli?? Nie sądzę.
      Gabriela natomiast - że zapożyczę - jak tajfunem zmyło całą jej mityczną
      odwagę, w momencie, gdy własne dziecko zapytało o tatę. Ucieka gdzie się da,
      przyparta do muru robi miny boleści, żeby dziecko miało poczucie winy jak to
      krzywdzi mamusię, a inni widzieli kto tu jest krzywdzony, po czym uśmiecha się
      dziarsko /błeeee sam opis doprowadza mnie do mdłości/ ale na nic nie odpowiada,
      nie rozmawia. Sprawa Laury przypomina nieco brzydkie kaczątko - aaaaa nie
      jesteś ruda, nie masz czupryny konopianej, brakuje borejkowskich piegów /zgroza
      wisi w powietrzu jak siekiera/ - masz przes...lapane.
      Słowem - nie jesteś podobna do nas? Nie jesteś z naszej rodziny. Jesteś podobna
      do człowieka którego uznaliśmy za złego - zadziobiemy cię za to.
      Jeszcze gorszy objaw to posiadanie charakteru, tego w rodzinie Borejków być nie
      powinno. Usposobienie cielęce, albo cechy kisielu, usługiwanie i męczennictwo
      kobiet - to są cechy cenione w domu Borejków.
      Sprawa Pyziaka - nawet jeśli uznamy, że skrzywdził itp - to ile na rany można
      mielić w sobie tą samą krzywdę. Spazmów na dzwięk imienia Janusz można
      dostawać, ale nie przez całe życie! U ludzie czas zmienia patrzenie na
      problemy, dojrzewamy, zmieniamy się... a tu? Gabriela nam się zamroziła
      emocjonalnie i mimo, że naczytała się tylu filozofów, których cytować może
      mamrocząc w gorączce, żadnych wniosków... smutne - to Laura chyba więcej
      rozumie z Seneki niż jej pnąca się po szczeblach kariery macierz.
      Kolejna sprawa - kocha Janusza, czy błędny wytwór swojej wyobraźni, ewentualnie
      jeśli uważa się za oszukaną, to kochała kogoś kogo udawał Janusz.
      Nie mogę uwierzyć, że Gabriela nie ewoluuje psychicznie ani na milimetr, ale
      tak to wygląda - zupełnie jakby ją odmrozili po iluś tam latach odejścia
      Janusza - reakcje nie zmieniły się ani odrobinę.
      A co z mimozowatym Grzesiem /czyżby zapatrzenie w dupowatego Ignacego seniora?/
      jeśli kwili na dzwięk nazwiska Pyziak, to co czuje do galaretowatego Grzesia?
      Po kiego wyszła za niego, przysięgając miłość - bo czy to miłość? A jeśli tak
      to o co chodzi z Pyziakiem?
      Niestety Gabriela przestała budzić we mnie przyjazne odruchy.
      Z dziećmi nie rozmawia, faworyzuje dziecko borejkopodobne, ale nawet z nim nie
      rozmawia, Róża do robót domowych, ciele posłuszne idzie nawet na rzeź. Tym
      gorzej dla niego.
      W razie pytania robi dramat żeby każdy wiedział kto tu jest krzywdzonym
      pozytywnym bohaterem....yyyyy...
      Pierdoła Ignacy Borejko ma jedyny plus - czasem ma kontakt z wnuczką, której
      nikt nie chce, a słodka Mila jest wyrodnym okrutnym babsztylem wobec Tygrysa,
      za to nagradza uległość i nijakość Różyczki...
      Straszne... Dulscy z Poznania? ;)
      Kończę już
      papa

      • anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 22.08.06, 17:36
        Juz pisałam - a propos Róży co prawda, ale z Gabą też działa - że mi na słowo
        "miła" otwiera się nóż w kieszeni i całą przyrodzoną słodycz mego charakteru
        diabli biorą. Widzę, że nie mnie jedną :-).

        A pamiętacie, jak wkurzona (excusez le mot) Gabrysia przyłożyła w kuper małej
        Pulpie? Nie jestem zwolenniczką kar fizycznych (zwłaszcza, że to nie kara była,
        ale rozładowanie frustracji), ale aż mi się ciepło na sercu zrobiło na samo
        wspomnienie... Ach, gdybyż to teraz możliwe było...
        • tuskaroz Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 22.08.06, 22:34
          Jasne, kogo by nie wkurzały teksty w stylu: miła gabrysia, gaba uśmiechnela sie
          mimo wszystkiemu, gabriela jest silna i dzielna...:|
          Niestety moja ukochana autorka pani MM zrobiła z Gaby "biedną, pokrzywdzoną
          przez los, ale nadal dzielną kobiete".
          No to jak jest taka dzielna, to mogła kurcze pogadac z laurą! (o ojcu)
          jak taka dzielna ta gabunia, to niech opowie córkom o januszu!
          No i GDZIE ta siła????????????
          gabrysia nie jest już człowiekiem w"Jezycjadzie", tylko... bo ja wiem? ale na
          pewno nie jest aniolem, bo się na anioła nie nadaje.
          Oczywiście lubie gabe ale z tomu na tom coraz bardziej się do niej zniechęcam!
      • default Re: kasztannova, kapitalny tekst 23.08.06, 14:44
        Świetne spostrzeżenia, bardzo celne uwagi, zgadzam się w 100%!
        • borsuk_dawid Re: kasztannova, kapitalny tekst 25.08.06, 00:32
          Mi sie wydaje, ze to wzdryganie sie na dzwiek imienia Janusza, to gromienie
          innych wzrokiem w takich momentach, to twierdzenie Gabrysi, ze "wciaz boli" to
          jej urazona duma. Boli ja to, ze ona dala sie wrobic, ze pomimo jej idealow,
          wiary w madrosc filozofow i milosc zwyciezajaca wszystko, okazalo sie, ze nie
          miala racji i nie zawsze tak jest. Ona odejscie Pyziaka zdaje sie traktowac jak
          swoja osobista porazke, baaardzo ciazaca na sumieniu. Tak mysle.
    • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 01.09.06, 13:42
      A ja bronię Gabrysi. Są tu opinie, że stała się na starość nudna, że słodka, że
      anielska. A może złagodniała na starość? przecież ona , tak jak każdy z nas
      dojrzewa, zmienia się, i to jest proces, który trwa do końca życia.
      Najważniejsze w tej postaci jest to, że Gabrysia stara się być dobra, że walczy
      ze swoimi słabościami, czy uprzedzeniami, kontroluje złe emocje w sobie,
      świadomie kształtuje swoją osobowość. Uważam, że jest wzorem do naśladowania.
      Na przykład w kwestii do jej stosunku do Tygrysa: któż z nas nie jest czasem do
      kogoś instynkownie uprzedzony? Autorka pokazuje nam, jak radzi sobie z tym
      najstarsza Borejkówna - uświadamia sobie, ze coś jest nie tak z jej uczuciami
      do córki, ale chce to zmienić, nie pielęgnuje w sobie złości (patrz: tom Tygrys
      i Róża). Nie jest idealna, to jasne. Ideałów nie ma nigdzie, nawet w książkach
      MM.
      • jottka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 01.09.06, 17:24
        blanka_e napisała:

        > A ja bronię Gabrysi. Są tu opinie, że stała się na starość nudna, że słodka,
        że anielska. A może złagodniała na starość?

        po primo - zgaduje, że jesteś nastolatką?:) gaba ma plus minus 44 lata, a wg
        najnowszej wiedzy medycznej to nie jest jeszcze pora demencji starczej i
        związanych z tym zmian charakterologicznych:)

        po sekundo - nawet przyjąwszy to założenie, to gaba nie 'złagodniała' w miarę
        upływu czasu, bo nigdy specjalnie groźna nie była. natomiast jako postać
        zmieniła sie o tyle, że z samodzielnej, inteligentnej i pozbawionej ckliwości
        dziewczyny stała sie własnie ckliwą kretinką i o to czytelnictwo ma pretensje


        > Na przykład w kwestii do jej stosunku do Tygrysa: któż z nas nie jest czasem
        do kogoś instynkownie uprzedzony?


        nooooo, teza, że instynktowne uprzedzenie do własnego dziecka jest zjawiskiem
        normalnym, jest niezwykle śmiała:) zwykle to sie jednak określa mianem
        głębokiego zaburzenia i stara odpowiednio leczyć

        • anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 02.09.06, 17:16
          Blanko_e, masz dzieci? Ja mam jedno. Uwierz mi na słowo, jeśli jest się normalną
          (w miarę:-)) osobą nie sposób byc uprzedzonym do swego dziecka, nawet jeśli
          macierzyństwo nie jest łatwe (a moje na ten przykład było na początku bardzo
          trudne).
          Uprzedzona to Gaba była do Pani Szczepańskiej, i rzeczywiscie dzielnie z tym
          uprzedzeniem walczyła - ale to było baaardzo dawno temu, w czasach, gdy Gaba
          była bystrą, samodzielnie myślącą i naprawdę fajną dziewczyną pełną dobrych
          chęci, nie zaś w czasach, gdy przy każdym poruszeniu szeleszczą jej nad głową
          anielskie skrzydła.
          I, tak, ja uważam, że ten szelest anielskich skrzydeł jest nudny. I jeśli tak ma
          wyglądac łagodnienie na starośc, to mam nadzieję, że nigdy nie złagodnieję :-).
          • tuskaroz Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 03.09.06, 14:42
            Uprzedzenie do Tygryska (według mnie) wzięło się z takiego powodu: Laura byla
            podobna do "zlego pyziaka".
            Coś jest NIE TAK z tym, ze gaba nie rozmawiala z dziewczynami o ojcu.
            Jessy, gabrysia nie rozmawiala z dziewczynkami o ojcu, kiedy tego potrzebowaly,
            mowila im tylko:"Janusz byl zlym czlowiekiem", przez co na pewno wiele razy
            sprawila laurze przykrość, bo przeciez dziewczynka wiedziala,ze jest do pyziaka
            podobna.
            A nie mozna cierpiec przez jednego czlowieka przez lata tak bardzo,zeby nie moc
            o nim rozmawiac!!
            Uprzedzenie do WŁASNEGO dziecka nie jest dla mnie tez rzecza normalna, bo
            uprzedzic, to sie najwyrzej moza do sąsiadki (takiej p.Szczepanskiej np.).
            • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.09.06, 13:56
              W porzadku, użyłam niewłasciwych słów, z tym uprzedzeniem przesadziłam - po
              prostu troszkę trudniej jest kochać Gabrysi dziecko, które jest podobne do
              człowieka, na którym się zawiodła. Ona ma w sobie lęk, ze Laura wzgardzi jej
              uczuciem, a tak bardzo tego nie chce, bo ją kocha tak mocno jak tylko matka
              moze kochać dziecko. Gabrysia boi się odrzucenia. Jest wrażliwą idealistką i
              kochała Pyziaka całą sobą, a on ją rozczarował. Ma po nim przykre wspomnienia,
              a Laura go przypomina dlatego jest jej trudniej ją kochać.Najbardziej lubimy
              tych, którzy są do nas podobni - przecież to jest takie oczywiste. Gdybyśmy
              kochali się wszyscy bezwarunkowo byłby raj na ziemi. Autorka pokazuje, że w
              życiu jest różnie i moim zdaniem wcale na siłę nie przedstawia Gabrysi jako
              ideału. Za to daje swoim czytelnikom wskazówki jak sobie radzić ze złymi
              emocjami. A tak na marginesie: czy naprawdę nie może być tak, że sprawa
              nieudanego małżeństwa może boleć Gabrysię przez całe życie? Ja uważam, ze to
              jest jak najbardziej możliwe i nie ma w tym żadnej przesady. I dopóki Pyziak
              nie wyjdzie z ukrycia, nie spróbuje uczynić cokolwiek, by mu wybaczono,
              Gabrysia będzie miała uraz. Zło, które wyrządził Pyziak rozprzestrzenia się
              zatruwając relacje między matką i córką i pewnie do niego wróci. Ale MM da mu
              szansę, bo przecież nie jest ostatnim draniem, tak myslę.
    • agnieszkagosia Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.09.06, 18:27
      Gdyby Gabrysie Pyziak bolal przez cale zycie to jej malzenstwo z Grzegorzem nie
      mialoby racji bytu. Lub byloby OGROMNA nieuczciwoscia wobec Grzegorza. Trzeba
      sie zdecydowac - albo potrafi sie przejsc nad przeszloscia do porzadku, wybaczyc
      choc troche, zapomniec choc czesciowo i zyc dalej, albo wybiera sie zycie bedace
      gmeraniem w przeszlosci, zatruwa sie zycie swoje i innych. Z pewnoscia jednak
      matka nie ma prawa przenosic urazy do bylego meza na dzieci.
      Zreszta coz Pyziak takiego zrobil? powidzmy szczerze - Gabrysia miala zycie
      wprost luksusowe. jest jedyna corka, ktora matka sie interesuje. Rodzice
      troszcza sie, matka pomaga w wychowywaniu wnukow, potem pojawia sie zakochany
      facet, rodzi sie maly geniusz i wszystko jest cudownie. W miedzyczasie robi
      kariere naukowa, pisze habilitacje (kiedy? to ciekawe...), nie ma wiekszych
      trosk materialnych, dzieci ma na tyle madre, ze pomimo jej zlego wychowywania
      nie daja sie zniszczyc zbyt mocno (z wyjatkiem Ignasia G.) Czego chciec wiecej?
      tymczasem rozwod z zona, rozejscie sie malzenstwa bedacego wynikiem obowiazku i
      wpadki jest przedstawiane w kategoriach tragedii antycznej
      Byc moze moja inna perspektywa spowodowana jest tym, ze obecnie pracuje z
      ludzmi, ktorzy przezywaja prawdziwe dramaty. Widze na codzien potworna przemoc,
      nekanie, niszczenie, choroby. I dlatego nie sposob uwierzyc w wersje wydarzen
      serwowana pzrez MM. A przede wszystkim nie sposob usprawiedliwic tego
      rozczulania sie Gaby nad soba i zmuszania innych aby pzrez 20 lat traktowali
      temat jak niebyly.
      Agnieszka
      • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.09.06, 20:17
        Agnieszko, w pelni sie zgadzam z tym, co napisalas:)
      • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 08:29
        Wszystkie osiągnięcia Gabrysi zarówno te na polu naukowym jak i osobistym są
        dowodem na to, że dziewczyna się przecież pozbierała, ma jednak żal do swego
        byłego męża, że zostawił nie tyle ją co własne córki, tracąc z nimi kontakt, to
        jest przykre. Pal licho własne ego, boli to, że ojca zabrakło w życiu, w
        dorastaniu dzieci. Porównujesz Gabrysi przeżycia do doświadczeń dużo gorszych,
        które spotykasz na co dzień, ależ będź pewna, że każdy je spotyka, słychać o
        nich zewsząd, wystarczy włączyć radio lub telewizję. Każdy dramat ma inne
        oblicze i niezależnie od rozmiarów dramatem pozostaje. Zawsze znajdzie się
        tragedia straszniejsza od tej najstraszniejszej. Ale nie o to chodzi, nie ma co
        licytować się kto ma lepsze, a kto gorsze życie, grunt to wziąć się za bary z
        własnym i to właśnie robi Gabrysia, a że popełnia błędy to normalne, każdy je
        popełnia. Masz rację - nie wolno przenosić urazy z męża na dziecko, trudno to
        sobie w ogóle wyobrazić. Ale MM wcale tego tak nie przedstawia, nie w kategorii
        urazu, źle to odebrałaś.
        Piszesz:I dlatego nie sposob uwierzyc w wersje wydarzen
        > serwowana pzrez MM. A przede wszystkim nie sposob usprawiedliwic tego
        > rozczulania sie Gaby nad soba i zmuszania innych aby pzrez 20 lat traktowali
        > temat jak niebyly.
        Naprawdę, nie znasz ludzi, którzy z braku innych problemów wyolbrzymiają swoje
        troski, rozczulajac się nad sobą? Ależ badź pewna, że jest takich osób mnóstwo.
        I gdy idę pocieszyć którąś z moich przyjaciółek, należących do grona właśnie
        takich ludzi, to powstrzymując się od komentarzy w stylu, daj spokój inni mają
        gorzej - skupiam sie na jej problemie i pomagam jej go rozwikłać, ujrzeć w
        innym świetle. Mówienie sobie o tym, że są gorsze tragedie na świecie od mojej,
        tylko pozornie przynosi ulgę i pocieszenie.
        Pozwólmy Gabrysi na niedoskonałości i na rozczulanie się nad sobą - jako
        najstarsza zawsze musiała byc dzielna, nie mazać się, wziąć się w garść i
        czuwać. Nauczyła się tego w czasie choroby matki, mając na głowie czwórkę dzieci
        (włącznie z Ignacym) i wiele obowiązków szkolnych i domowych. Poczucie
        odpowiedzialności jest czasem nieznośne, czasem czyni z człowieka domowego
        tyrana, czasem przysłania sprawy ważniejsze. Jej wady, które poddawane są
        krytyce na tym forum, czynią ją bardziej ludzką. Gabi jest jak każdy z nas: nie
        kazdemu musi się podobać i nie każdy musi ja lubić. Jeszcze się taki nie
        narodził....
        • berek_76 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 12:34
          > Wszystkie osiągnięcia Gabrysi zarówno te na polu naukowym jak i osobistym są
          > dowodem na to, że dziewczyna się przecież pozbierała,

          Wszystkie te osiągnięcia są wyssane z palca. Habilitacja (doktorat też) to nie
          jest coś, co się robi przy okazji, ani widu, ani słychu... To tylko sztafaż,
          mający nas przekonać, że Gabrysia własnie jest taka silna i dzielna - niestety,
          sztafaż mało przekonujący.

          Qrde, no wiem coś o tym,. jak to się pisze doktorat z dwójką małych dzieci -
          zakładając naiwnie, że tych dzieci nie ma się w nosie.

          Gaba nie musi być ideałem. ja bym ją lubiła - taką, jaka mi się rysuje,
          miejscami rozlazła, miejscami histeryczna, jako matka przesadnie wystraszona,
          jako córka przesadnie uległa - ale nie mogę jej lubić, kiedy na każdym kroku
          przekonuje się mnie, jaka to ona jest idealna.

          NIE JEST!

          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
          • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 13:01
            Gaba jest przede wszystkim bardzo zdolna.

            > kiedy na każdym krokuprzekonuje się mnie, jaka to ona jest idealna.

            Dziwne, ale ja nigdy nie odczułam, by ktokolwiek mnie do tego przekonywał.
            Autorka o wielu bohaterach pisze w takim świetle, że mozna by sądzić, że to
            ideały. Ale przecież nie sądzę, by jej zamysłem byłu zmuszanie nas do myślenia
            o nich w takich kategoriach.
            • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 14:30
              blanka_e napisała:

              > Gaba jest przede wszystkim bardzo zdolna.
              >
              > > kiedy na każdym krokuprzekonuje się mnie, jaka to ona jest idealna.
              >
              > Dziwne, ale ja nigdy nie odczułam, by ktokolwiek mnie do tego przekonywał.
              > Autorka o wielu bohaterach pisze w takim świetle, że mozna by sądzić, że to
              > ideały. Ale przecież nie sądzę, by jej zamysłem byłu zmuszanie nas do myślenia
              > o nich w takich kategoriach.

              Sama sobie zaprzeczasz:). Skoro piszesz, ze autorka o wielu postaciach pisze tak, jakby to byly idealy,
              to chyba jednak chce, i to bardzo, zebysmy i my tak o nich mysleli? Ja zdecydowanie wole zwykle,
              ludzkie postacie, ktore jak kazdy popelniaja bledy, niz ten poczet swietych.
              • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 20:59
                Ja uważam, że każda z tych postaci jest ludzka i popełnia błędy, Gabrysia też,
                np. błędy wychowawcze (choć znam parę takich osób, którym naprawdę ptasiego
                mleka nie brakuje w życiu, a popełniają błędy wychowawcze gorsze niż ona).
                >to chyba jednak chce, i to bardzo, zebysmy i my tak o nich myśleli?
                Stawiasz zarzut, że MM ma ambicje sprawowania rządu dusz, uważając, że ma
                monopol na prawdę?
                • the_dzidka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 21:17
                  > Stawiasz zarzut, że MM ma ambicje sprawowania rządu dusz, uważając, że ma
                  > monopol na prawdę?

                  A fe, Blanko. A fe!!
                • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 21:37
                  Stawiasz zarzut, że MM ma ambicje sprawowania rządu dusz, uważając, że ma
                  > monopol na prawdę?

                  Na litosc boska, po ludzku sie nie dalo? Nie stawiam jej zadnych zarzutow. Wiadomo przeciez , ze
                  autorka jako kretaorka wlasnego swiata ma okerslona wizje postaci, ktora chce nam przedstawic. jak
                  postaci sa dobrze napisane, bez problemu "kupujemy" wizje autora. MM zarzucam deklaratywnosc, to,
                  ze pisze nam" Gabrysia dzielnie sie usmiechnela", a tej dzielnosci w ostatnich tomach jakos nie
                  widzimy. Widzimy za to czeste uciekanie przed problemami, postawe " jak nie bede mowic o tym, co
                  zle, to probolem sam sie rozwiaze" . I to mnie drazni, bo kiedys, w starych tomach taak nie bylo.
                  Postacie poznawalismy w dzialaniu, nie poprzez komentarze autorrki, nie odpowiadajace
                  rzeczywistosci.
                  • the_dzidka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 21:45
                    > Postacie poznawalismy w dzialaniu, nie poprzez komentarze autorrki, nie
                    odpowiadajace rzeczywistosci.

                    No i mnie właśnie o to chodziło. Kiedy powiedziałam "a fe" ;)
    • zgred1967 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 10:22
      Porównajmy sobie przypadek Gaby i przypadek cioci Wiesi,
      matki Baltony.
      1. Ojciec Baltony "się rozwiódł", a więc zadbał o formalne
      zakończenie sprawy, żeby nie robić problemów swojemu dziecku
      i jego matce. Pyziak przeciwnie. Co więcej wydaje się, że
      Pyziak nie postawił sprawy jasno, tylko sobie poszedł.
      Zrobienie tego po raz drugi robi z niego świnię do kwadratu.
      2. Ciocia Wiesia, przynajmniej w 6K mniej dzielnie znosiła
      porażkę małżeńską niż Gaba. Trudniej było jej opanować
      emocje i wziąć się w garść. Emocje to nie jej wina.
      3. Historyjka z genezą ksywki Baltona (BBB chyba) mocno sugeruje,
      że ojciec Baltony nie uchylał się całkowicie od finansowego
      udziału w jego wychowaniu. Koszulka z reklamą firmy Baltona
      była, znając ówczesne stosunki, najpewniej prezentem od niego.
      Późniejsze książki zdają się potwierdzać, że Baltona miał
      sytuację finansową znacznie lepszą od przeciętnej, nawet
      jeśli nie zawsze się z tym afiszował. Ciocia Wiesia nie
      wyglądała na osobę, która mogła mu to zapewnić, chociaż
      nie można tego do końca wykluczyć.
      4. Jakbym miał powiedzieć córce "Twój ojciec to świnia do
      kwadratu i na dodatek nadal ma nas, mnie i Ciebie, gdzieś",
      to wolałbym nic nie mówić, więc chyba rozumiem Gabę.
      Tak samo Robrojek wolał nie ujawniać Laurze informacji
      o kryminalnej co najmniej przeszłości Pyziaka.
      Dziecko ma prawo do kontaktu z ojcem, o ile to by mu nie
      zaszkodziło, co w tym wypadku wydaje się więcej niż pewne.
      Dobro dziecka jest ważniejsze niż jego ciekawość.
      Nawet dziecko adoptowane, chociaż o fakcie adopcji POWINNO
      (fachowcy są co do tego zgodni) dowiedzieć się jak najwcześniej,
      prawo do poznania danych rodziców biologicznych zyskuje z
      osiągnięciem pełnoletniości i nie zawsze ma ochotę z niego
      skorzystać.
      5. Nawet jeśli nie Pyziak, to najprawdopodobniej Alma, obawiała
      się ścigania Pyziaka za alimenty (chyba zresztą niesłusznie)
      i dlatego ukrywała informacje o miejscu jego pobytu. Od razu
      się czuło, że podejrzewała Tygrysa o finansowe motywacje
      próby kontaktu z ojcem. Dlatego nawet jeśli Gaba na skutek
      chwilowego zaćmienia umysłowego zapragnęłaby umożliwić
      Laurze poznanie ojca, to jej by się chyba raczej nie udało.
      6. Myślę, że Gaba nie miała problemu z przebaczeniem Pyziakowi,
      to znaczy nie życzyła mu nagłej śmierci w dłuuugich męczarniach,
      tylko czasami przypominała jej się przeszłość, a na to niestety
      to już nikt nie ma wpływu. Miała wpływ na swój pozytywny
      stosunek do tej trudnej przeszłości, co jak się wydaje osiągnęła.
      Szacuneczek.
      • klymenystra Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 11:34
        > 2. Ciocia Wiesia, przynajmniej w 6K mniej dzielnie znosiła
        > porażkę małżeńską niż Gaba. Trudniej było jej opanować
        > emocje i wziąć się w garść. Emocje to nie jej wina.

        ale ilez wczesniej on sie rozwiodl? rok? czytalam ostatnio, ze rozpad
        malzenstwa mozna i przez 10 lat przezywac. Tylke ze w przypadku Gaby to srednio
        prawdopodobne- miala wsparcie zewszad, ulozyla sobie zycie... i chyba z braku
        innych problemow tak sobie tego Pyziaka wyolbrzymila.
        • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 12:34
          A ja czytałam ostatnio, że rozczarowanie można przeżywać nawet przez całe
          życie, co najwyżej intensywność tego przeżywania może zmaleć. To zależy od
          stopnia wrażliwości rozczarowanej, zawiedzionej osoby. Całe szczęście, ze
          Gabrysia miała wsparcie zewsząd i ułozyła sobie życie. Pyziak winny jest swoim
          córkom wytłumaczenie i dopóki tego nie uczyni, złe wspomnienie będzie trwać.
          Natomiast dziecko nie powinno z upodobaniem ranić swojej matki. To jest złe.
          Tak jak jest złe to, że Pyziak odwrócił się do wszystkich czterema literami i
          słuch o nim zaginął, nie mówiąc o tym, że nie dał grosza na dzieci. Pyziak cały
          czas jest tchórzem. Od początku autorka kreśliła jego postać tak, że ja
          osobiście nigdy bym mu nie zaufała, nie mówiąc o ślubie z nim. Typowy bajerant,
          jakich wielu chodzi po tym świecie. Ale zostawmy na bok moje osobiste odczucia.
          Widocznie Gaba była większą idealistką niż ja. Pyziak nie jest do cna złym
          człowiekiem, po prostu źle postąpił i powinien naprawić swoje błędy. To trzeba
          zrozumieć i nie mieszać zła z dobrem. Nie rozumiem, czemu Gaba tak drażni
          niektóre z Was. Czy dlatego, że jest to dobra i myśląca dziewczyna, która:
          czyni dobro,umie je dostrzec i docenić,pracuje nad sobą.
          • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 14:28
            To Gabrysia jest cos dzieciom winna w pierwszej kolejnosci- pare slow o ojcu. Niekoniecznie o tym, ze
            byl zlym mezem i ojcem, skoro je zostawil. Ale przeciez kiedys go za cos kochala- nie moglaby chocby
            kilkoma dobrymi wspomnieniami podzielic sie z corkami? Nie mogla pokazac im slubnego zdjecia?
            Pyziak nie dal kasy na dzieci, ale nic nie wiemny o tym, zeby Gaba o to wystapila. A powinna byla to
            zrobic. nie musiala znac jegom adresu, o ile sie nie myle, adres wtedy ustala sad.
            • liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 11:57
              a TY Dakoto ciągle powtarzasz te same argumenty i stajesz się nudna, podobnie
              jak the-dzidka i jottka, które na siłę starają się dać odczuć innym, że to one
              mają rację, co jest nieprawdą, bo jak wiadomo każdy ma rację, gdyż nie ma
              jednej, obiektywnej prawdy. to forum jest po to, żeby można było podzielić się
              swoimi przemyśleniami, a nie po to, żeby się przekrzykiwać i negować to, co
              ktoś inny napisał.
              • the_dzidka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:07
                a TY Dakoto ciągle powtarzasz te same argumenty i stajesz się nudna, podobnie
                > jak the-dzidka i jottka, które na siłę starają się dać odczuć innym, że to
                one mają rację, co jest nieprawdą, bo jak wiadomo każdy ma rację

                O sorry, ale ja sobie wypraszam!
                Ja również przedstawiam tylko i wyłącznie swoje zdanie, a że o jego słuszności
                jestem przekonana? Sama piszesz, że "każdy ma rację", więc po co te wycieczki
                ad personam?

                I żebym to tylko w swoim imieniu poczuła się dotknięta, to można by to uznać
                za "kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu", że zacytuję MM. Ale ja się
                poczułam dotknięta również w imieniu dwóch pozostałych inkryminowanych pań -
                nigdzie nie widzę, żeby na siłę coś komuś wmawiały. Czy żeby przekrzykiwały i
                negowały.

                I przepraszam, ale w tej chwili to TY, a nie JA, reagujesz w stylu "ja mam
                rację, a one są głupie".
          • anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 09.09.06, 20:56
            blanka_e napisała:

            > A ja czytałam ostatnio, że rozczarowanie można przeżywać nawet przez całe
            > życie, co najwyżej intensywność tego przeżywania może zmaleć. To zależy od
            > stopnia wrażliwości rozczarowanej, zawiedzionej osoby. Całe szczęście, ze
            > Gabrysia miała wsparcie zewsząd i ułozyła sobie życie.

            Blanko, pisałam już o tym wcześniej ale nie ma obowiązku uczyc się moich postów
            na pamięc, więc się powtórzę: dokładnie taką sytuację jak Gaba miała moja
            babcia. Właściwie gorszą. Ona nie miała rodzeństwa, rodziców, żadnej rodziny.
            Mój dziadek zostawił ja samą z niespełna rocznym dzieckiem i wyparł się jej w
            obrzydliwych okolicznościach. Oczywiście, możesz zalożyc, że moja babcia jako
            nie-Borejkówna jest niewrażliwa jak pień, i po prostu nie przeżywała straty dośc
            głęboko, ale mimo to:
            - nigdy nie powiedziała mojej mamie na temat jej ojca złego slowa. Własne,
            niepochlebne zdanie moja mama wyrobiła sobie sama, jak była już duża i umiała
            wyciągac wnioski,
            - pracowała niewyobrażalnie ciężko, pozbawiona była pomocy, a życia sobie nie
            ułożyła (czyli po raz drugi nie wyszła za mąż), bo nie miała na to czasu - serio.

            Dlatego jakoś trudno mi uwierzyc w martyrologię biednej Gabrieli, doskonale
            wykształconej, z dobrą pracą, otoczonej kochającą rodziną i przyjaciółmi, z
            drugim, kochanym i kochającym mężem i ustabilizowanym życiem osobistym. Dlatego,
            a nie dlatego, że drażni mnie gdyż

            > jest to dobra i myśląca dziewczyna, która:
            > czyni dobro,umie je dostrzec i docenić,pracuje nad sobą.

            Pomijam, że jeśli chodzi zarówno o czynienie dobra jak i o pracę nad sobą,
            polemizowałabym.

            Ponadto dlaczego uważasz, że dobre i myślące dziewczyny jako bohaterki drażnią
            niektóre z nas? Ja na przykład nie mam nic przeciwko osobom dobrym - byle nie
            były przedstawiane tak jednak jednostronnie i dośc deklaratywnie, jak Gabrysia.

            • the_dzidka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 09.09.06, 22:22
              Anutku, po pierwsze - szacunek dla Babci :)
              I po drugie (to już bardziej dla Blanki):

              > Dlatego jakoś trudno mi uwierzyc w martyrologię biednej Gabrieli, doskonale
              > wykształconej, z dobrą pracą, otoczonej kochającą rodziną i przyjaciółmi, z
              > drugim, kochanym i kochającym mężem i ustabilizowanym życiem osobistym.

              Ja nie mam tak przykrych doświadczeń, nie zostałam porzucona przez męża (nie
              miałam takiej "okazji", bo żaden mąż nie chciał się ze mną ożenić), ale wydaje
              mi się, że jeśli po przykrych i smutnych doświadczeniach dostaje się drugą
              szansę na miłość, jeśli pojawia się nowy mężczyzna, który kocha i którego my
              kochamy, z którym wszystko zaczyna się układać, to człowiek robi się tak
              szczęśliwy (wzajemna miłość!!), że staje na nogi i zaczyna optymistyczniej
              patrzeć na życie. Zwłaszcza, jeśli to dobre uczucie trwa!! Oczywiście można
              mieć nawroty przykrych wspomnień, można sobie przypominać, jak to się źle
              zostało potraktowanym, i jakie to było niedobre. Ale to powiny być po
              prostu "chmury na niebie", które pojawiają się od czasu do czasu. Tylko i li!
              Jeśli już od lat jesteśmy w trwałym i dobrym związku, nie można być wciąż
              ofiarą złych wspomnień, i przenosić je na dzieci z tamtego złego związku. Jeśli
              mój mężczyzna wciąż przejawiałby traumę z powodu swojej poprzedniej kobiety,
              poczułabym się co najmniej dotknięta, nieporadna, niewartościowa. A przecież
              między Gabrysią i Grzesiem wszystko jest super fajnie, poukładanie. Więc co?
              Grzegorz pewnych rzeczy nie widzi? Źle. Widzi, ale w żaden sposób nie reaguje?
              Jeszcze gorzej. Te "pewne rzeczy" nie istnieją, bo Gaba jest spełniona w drugim
              związku? Niekonsekwencja pisarska.
              • jedynataka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 10.09.06, 12:00
                A poza tym tak sobie myślę, no załużmy, ze Gaba rzeczywiście nie potrafi wyjść z
                tej traumy, jaką było porzucenie przez Pyziaka. To o ile ja się orientuję, to
                jest to poważny problem psychiczny, narastający po latach, przez który cierpia
                jej najbliżsi (dzieci i pewnie Grześ). Z takim problemem się idzie do terapeuty.
                Skoro rodzina i przyjaciele nie potrafią jej pomóc, to czas na profesjonalistę.
    • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 10:24
      Dobra, kobiełki, poddaję się. Moje zdanie nie jest obiektywne, bije się w
      piersi, a to dlatego, że jestem bardziej biegła w temacie, jeśli chodzi o te
      wcześniejsze tomy, tam Gaba była inna, fakt. Natomiast ostatnich tomów nie
      czytałam więcej jak 1 raz, ale i tak nie uderzyło mnie jakieś natręctwo MM w
      ukazywaniu jej jako ideału. Może się nie przykładam do lektury...?
      • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 10:36
        Nie przejmuj sie, masz przeciez prawo do innego zdania. W ksiazkach fajne jest
        to, ze kazdy je inaczej odbiera:)
        • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:02
          >W ksiazkach fajne jest
          > to, ze kazdy je inaczej odbiera:)
          W książkach, obrazach, muzyce, w drugim człowieku...grunt to dyskusja na
          wysokim poziomie i za to dzięki, jesteście wspaniałe, drogie fanki MM.
        • liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:04
          dakota77 napisała:

          > Nie przejmuj sie, masz przeciez prawo do innego zdania. W ksiazkach fajne
          jest
          > to, ze kazdy je inaczej odbiera:)

          skoro tak to czemu na siłę chcesz przekonać innych do swojego zdania? teraz to
          TY jesteś niekonsekwentna
          • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:47
            W ktorym momencie przekonywalam kogos na sile? Czym innym jest dyskusja, czym
            innym przymuszanie kogos, by przyjal nasze racje. Mam takie, a nie inne zdanie
            na temat Gabrysi, wciaz uwazam, ze sluszne, ale to nie oznacza, ze nie moge
            przyjac, ze ktos moze miec inne zdanie. Szanowanie cudzego zdania to
            niekoniecznie przyznawanie mu racji, prawd?a.
            Napisalam, zeby Blanka sie nie przejmowala wlasnie po to, zeby nie zniechecala
            sie do dyskusji.
            Nie rozumiem, na czym polega twoj problem.
      • liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:03
        blanka_e napisała:

        > Dobra, kobiełki, poddaję się. Moje zdanie nie jest obiektywne, bije się w
        > piersi, a to dlatego, że jestem bardziej biegła w temacie, jeśli chodzi o te
        > wcześniejsze tomy, tam Gaba była inna, fakt. Natomiast ostatnich tomów nie
        > czytałam więcej jak 1 raz, ale i tak nie uderzyło mnie jakieś natręctwo MM w
        > ukazywaniu jej jako ideału. Może się nie przykładam do lektury...?

        to bardzo źle, że się poddajesz, bo to wcale nie jest tak, że one mają rację, a
        TY nie. masz prawo mieć inne zdanie. na tym forum trzeba myśleć tak jak
        większość, żeby nie zostać objechanym.
        • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:48
          A kto tu kogo objezdza? Histeryzujesz lekko.
          • liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:59
            histerii proszę mi nie przypisywać panno przemądrzała
        • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 12.09.06, 07:53
          Mam swoje zdanie i wiem, że każdy ma prawo do swego zdania:

          > ale i tak nie uderzyło mnie jakieś natręctwo MM w ukazywaniu jej jako ideału.

          Mój pojednawczy wpis sprowokował to, co chciałam wreszcie "usłyszeć" w tym
          temacie (patrz: treść postu dakoty77). I w tym momencie powinno się dyskusję
          zakończyć.
        • ready4freddy Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 12.09.06, 11:29
          > TY nie. masz prawo mieć inne zdanie. na tym forum trzeba myśleć tak jak
          > większość, żeby nie zostać objechanym.

          proponuje forum "kraj" albo "swiat" (tematy: Bliski Wschod, polityka zagraniczna
          USA lub Rosji), nalepiej na interia.pl - tam nie ma moderacji. mozna sie wyrobic
          polemicznie, przejsc przyspieszony kurs erystyki, nauczyc rzucania miesem do
          celu i przerazic, ilu wariatow ma dostep do internetu. ale nie tutaj, jak
          rany... przesadzilas troche z tym objezdzaniem.
    • blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 13:28
      Laleczki kochane, basta!
      Każda ma swoją rację i o to chodzi, ale wierzę, że każda chce kompromisu, mylę
      się..?
      • dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 14:14
        Ja po prostu zakończę w tym punkcie dyskusję:). Dyskusja to powinna być wymiana
        poglądów na poziomie, nie wymiana epitetów, jak w przypadku pewnej koleżanki.
        Nie dam się sprowadzić do takiego poziomu:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka