musicbox Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 13:16 No więc: mam pytanie. Autorka bardzo często wychwala Gabrysię pod niebiosa, nadaje jej wręcz naiezwykłych pozytywnych cech charakteru. Dla mnie ten wizerunek jest jak najbardziej męczący, bo, choć oczywiście, to wspaniała kobieta, to częste przedstawianie jej jako anioła wcielonego mnie irytuje. Chciałabym poznać Wasze zdanie na ten temat:-) P.S. Może już był taki temat, jeżeli tak, to z góry przepraszam;-) Odpowiedz Link
baba67 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 13:22 o tak...ostatnia normalna Gaba byla w Dziecku Piatku. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 13:31 Wielokrotnie narzekałam już w różnych wątkach, moge ponarzekać i w tym:). Gabrysia z tomu na tom robi się coraz bardziej anielska. Kiedyś była fajną dziewczyną i kobietą, potrafiącą zacisnąc zęby i usmiechnąc się na przekór trudnościom, a teraz? Chodzący ideał, a i to tylko w deklaracjach autorki. Bo jak się spojrzy na te postać na chłodno to dostajemy: faworyzowaną przez matkę córkę, która z kolei faworyzuje swojego syneczka, potem tę udaną córeczkę, daleko na końcu kolejki jest Laura. Matkę, która nie potrafi o niczym rozmawiać ze swoimi dziećmi. Która jest w kontaktach z dziećmi zwyczajnym tchórzem, która zwyczajnie ucieka przed problemami. No i coś mi się dzieje jak czytam, jak to Gaba robi habilitację, zakupy, gotuje, i jeszcze ma czas dla dzieci. No bohaterka normaalnie. Tylko czemu zwykle z książek można bylo wyczytać, że ciężar prowadzenia domu spoczywa raczej na Mili? A z dzieci Gaba ma czas tylko dla Ignacego. Odpowiedz Link
teklat Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 13:54 No i dlatego właśnie NIE jest idealna. :) Inteligentny czytelnik zauważy różnicę pomiędzy tym, co zostało napisane, a tym, co sam czuje czytając. Odpowiedz Link
przemkowa.b Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 14:32 dla mnie uderzające są wieczorne rozmowy - które Gaba prowadzi z ojcem, matką, czy widział ktos żeby z dziecmi tak rozmawiała - wystarczy poczytac "Imieniny" - dla mnie ta ksiązka to kwintesencja tego, jacy Borejkowie są beznadziejni;-))) Odpowiedz Link
verdana Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 16:42 Poza tym zaręczam, że osoba robiąca habilitację i mająca troje dzieci nie musi być bohaterką (vide ja). natomiast nie istnieje możliwość, aby w domu bezustannie nie oganiała się od domownikow , bo pracuje. Może miec czas dla dzieci, ale nie może byc , tak jak Gabrysia, zawsze na zawolanie kazdej osoby z rodziny. No i matka jest po prostu denną. Odpowiedz Link
przemkowa.b Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 18:58 No mi własnie o to chodzi...MM coś tam pisze o jakimś "porozumieniu" między matka a Pyzą, a niech mi ktoś przypomni choć jeden DIALOG między tymi osobami? az dziwne, że Pyza taka idealna... w "Nutrii i Nerwusie" mamy pleplanie do I.G. jako do niemowlaka. Poważna w miarę rozmowa odbywa się jedynie między rodzeństwem - Pyza vs. Tygrys, Pyza jak spaceruje z I.G. Na zaszczyt rozmowy z Gabą zasługują wyłącznie jej rodzice, siostry i profesor Dmuchawiec.;-) Odpowiedz Link
verdana Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 19:26 Bo chyba w ogóle w Jezycjadzie z dziecmi się nie rozmawia. Dzieci się kocha, dzieci się wychowuje, dzieci się edukuje (intensywnie), ale się z nimi nie rozmawia. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 13.07.06, 22:29 I tego właśnie nie mogę pojąć. Odpowiedz Link
jessy3 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 12:48 Napisze to po raz kolejny: chchialabym być taka jak Gaba. Dlatego, że była silną kobietą, która mimo niepowodzeń, cierpień starała się być pogodna, która dla każdego miała uśmiech, choć jej samej nie było lekko. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 13:11 Ja też bym chciała tak jak Gaba mieć uśmiech dla każdego, być silną i pozostać dobrą i wyrozumiałą dla każdego mimo krzywd doznanych od innych ludzi. Gabrysia jest bardzo pozytywną postacią, dlatego nie wiele osób może się z utożsamić, ale to nie znaczy, że takich osób nie ma. Odpowiedz Link
jottka noale 14.07.06, 13:46 laura-gomez napisała: > i pozostać dobrą i wyrozumiałą dla każdego własnie do tego czytelnictwo ma pretensje, że gaba nie jest 'dobra i wyrozumiała dla każdego':) niezależnie od najboleśniejszych krzywd doznanych osobiście popełnia karygodny błąd, odcinając dzieci całkowicie od wiedzy o ojcu (jaki by nie był bydlak). oczywiście, że współczuć jej należy, ale w tym wypadku akurat jej krzywda jej nie usprawiedliwia, jak by to okrutnie nie brzmiało. bardzo możliwe też, że pani mm przenosi tu mniej lub bardziej świadomie własną traumę na tę postać, ale to niczego nie zmienia - absolutne milczenie na temat rodzica plus ew. rzucane półgębkiem 'to ostatni łajdak' w sposób klasycznie książkowy tworzą w człowieku potężne i trwałe urazy psychiczne, praktycznie nie do zaleczenia w realnym życiu. poza tym dobroć względem dziecka (a konkretnie laury:) nie polega na tym, że w oczy pobłażamy, a szlochamy po kątach - to też sie zwykle mści szybko i skutecznie. no a poza tym owo dziecko ma przez lata wyrabiane poczucie, że matka odmawia mu szczerej rozmowy (tj. znowu temat ojca), a to sie dość daleko sytuuje od wizji osoby, która jest czystym dobrem:) mam zresztą wrażenie, ze ponieważ sprawa w rózny sposób rozbitych (formalnie i nieformalnie) rodzin dotyka wiele osób sposród czytelniczek i czytelników mm, to nie mogą się oni zgodzić na tak brutalne i jednostronne załatwienie sprawy pyziaka oraz porzuconych przez niego dzieci przez autorkę - ten akurat temat drastycznie wykracza poza ramy 'cieplutkiego świata', kwitnącego jakoby w 'jeżycjadzie', a jego rozwiązanie jest odbierane jako bardzo niedobre. Odpowiedz Link
verdana Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 13:47 A jakich cierpień doznała Gabrysia? Mąż od niej odszedł- bardzo przykre, ale zdarza się. Poza tym miała doskonałe życie. Kariera zawodowa, babcia i ciotki pomagające w opiece nad dziećmi, dobry drugi mąż, dobre warunki materialne. No i swoich cierpień wcale nie znosiła stoicko i z uśmiechem. Ciężar odejscia ojca przerzuciła na córki, absolutnie separując je od wszelkich wieści o ojcu. Zrobiła to wyłacznie dla siebie, dla własnego dobrego samopoczucia, nie patrząc, ze powaznie krzywdzi psychicznie dzieci. Czy była dla dzieci dobra? Raczej nie. Była dla nich pobłażliwa, a to zdecydowanie nie to samo. Odpowiedz Link
emae Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 01.08.06, 12:51 Nigdy nie opuścił mnie mąż z tej prostej przyczyny, że jeszcze nie zdążyłam się o takowego postarać :) Nie wiem, jakie to uczucie. Ale wydaje mi się, że nie należy tej traumy pomniejszać ani lekceważyć. Zdarza się, fakt. Inne rzeczy - niby gorsze - też się zdarzają. Myślę, że Gaba wolałaby nie mieć żadnego stopnia naukowego przed nazwiskiem, być wykleta przez rodzinę i sprzedawać kurczaki :) w budce, ale być z tym jedynym, którego pokochała całym sercem, który stał się częścią jej samej. Przecież mu przyrzekała, kochała go. Wybaczyła mu, że ją porzucił. Czy jeśli nie ma się grosza przy duszy, ale jest się kochanym z wzajemnością, to ma się beznadziejne życie? Moim zdaniem nie. Inna sprawa - to powiedziała mi moja mama: Jeśli twoja ukochana osoba robi coś, do czego ty sama nie byłabyś zdolna, odczuwasz szok i twoje reakcje mogą być przesadzone. Gaba nie byłaby zdolna do tego, co Pyziak zrobił. Nawet nie do końca rozumie to, co ją spotkało (na początku, później zaczyna). Moim zdaniem Gaba wciąż coś czuje do Pyziaka. To by wyjaśniało brak chemii między nią a Grzegorzem. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 13:49 miało być z nią utożsamić Odpowiedz Link
dakota77 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 14:06 Jottka, Verdana- pełna zgoda. Cieszę się, że i wy patrzycie na Gabę realistycznie, a nie przez naiwne, różowe okulary. Odpowiedz Link
mkw98 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 14:30 verdana napisała: > Bo chyba w ogóle w Jezycjadzie z dziecmi się nie rozmawia. Wydaje mi się, że dziadek bardzo sympatycznie rozmawiał z Bobkiem w "Szóstej klepce". Inni członkowie rodziny zresztą też. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 14:33 Myślę, że Verdanie chodziło jednak o Borejków, bądź co bądź głównych bohaterów Jeżycjady. U nich możliwa jest dyskusja o Platonie, ale nie rozmowa o uczuciach i problemach dzieci. Zgroza. Odpowiedz Link
jottka Re: Za szybko dodałam, przepraszam:-) 14.07.06, 14:45 chyba jednak tu też obowiązuje podział na starą i nową jeżycjade - w końcu w 'idzie' matka rozmawia z idą o bolesnym problemie braku urody i narzeczonych oraz ogólnie nieśmiałości jako takiej:) to później przechodzimy wyłącznie do górnolotnych tez bez pokrycia Odpowiedz Link
nula8 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 14:57 Verdana, wyjęłaś mi z ust podsumowanie cierpień Gabrysi... Jakież to cierpienia? W wieku trzydziestu jeden lat poznała mężczyznę swego życia, wcześniej była samotną matką z całą brygadą pomocników. Odejście Pyziaka pewnie było wredne i nieprzyjemne, ale ileż oni ze sobą byli? Jakieś pięć lat w sumie, łącznie z Kwiatem kalafiora. Pewnie, trudno sobie życzyć takich przeżyć, ale robienie z Gabrysi cierpiętnicy z tego powodu to przesada. A poza tym: finansowo moim zdaniem układa się im świetnie (zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę ich zawody i wstręt do materialnych oznak zamożności), kłopoty z dorastającymi córkami? Jakie kłopoty? Czy któraś z nich weszła w złe towarzystwo, zażywa narkotyki, ma problemy osobowościowe? Skądże. Gabrysia ma złote życie, więc nie ma co z niej robić świętej. Ja najbardziej ją lubiłam na początku - szczyt mojej sympatii przypada na Opium w rosole - tam była najfajniejsza - nie naiwna, nie idealna, ale jednak dobra i dzielna i rozsądna. Potem z niej życie (los=MM) mamałygę zrobiło. Wychowanie córek leży - one są takie grzeczne chyba same z siebie. Nawet ta ciąża Pyzy - cóż, panna ma 20 lat. Pewnie, że głupio tak zachodzić w ciążę, ale trudno to nazwać tragedią. No i jak mogła ta cała Gabrysia tak nic nie powiedzieć na cudowny powrót Frycka? Żeby chociaż matka nie zachowała rozsądku w takiej sytuacji... Odpowiedz Link
daga_leszkowicz Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 16:31 Trudno mi się wypowiadać na temat Gabrysi jako mamy, bo ja mało wracam do Jeżycjady z lat dziewięćdziesiątych, a w latach siedemdziesiątych Gabrysia była super dziewczyną. Mówicie, że w Jeżycjadzie nie rozmawia się z dziećmi. A mi się przypomina dialog z Tygryskiem o tych łyżkach i zupie. Był super :-) Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 16:50 Tak, ale jeden. To wedlug MM/Gaby miało wystraczyć za cały proces wychowania dziecka. Odpowiedz Link
emae Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 01.08.06, 12:57 Nie zgadzam się. Dla mnie ten dialog po prostu pogrąża Gabrysię. Strasznie fajnie, że gada z córką, strasznie fajnie, że wygłupia się i bawi z córką, piękne i mądre rzeczy mówi. Co jest więc nie tak? Moment. To nie miała być ciepła i urocza rozmowa z kochaną córeczką. To miała być poważna, wychowawcza rozmowa z córeczką, która kłamie (czym doprowadza dzielną matkę do łez). nie trzeba być prorokiem ani czytać następnych części, żeby wiedzieć, że "rozmowa" nie przyniesie żadnego skutku. Gabrysia wręcz chwali Laurę za jej bujną wyobraźnię! Śliczny dialog, ale nie na temat. Stanowczo nie na temat. Odpowiedz Link
anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 02.08.06, 19:01 Też to zuważyłam! To jest rozmowa nie na temat! Nawet się trochę dziwiłam, że zostaje on przedstawiony jako przykład pozytywny, ale uznałam, że widocznie inni widzą to, czego ja nie widzę... :-) Odpowiedz Link
emae Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.08.06, 12:50 Są inne pozytywne przykłady: Ignacy Borejko i Laura - moim zdaniem najlepszy wątek w "Imieninach". Ignacy pokazuje się jako cudowny dziadek i w ogóle robi wrażenie, przynajmniej na mnie. Natalia i Pyza - w "Nutrii i Nerwusie", kiedy Laura zachowała się złośliwie w stosunku do Pyzy. Marek Pałys i Józinek - wiadomo Gabrysia i Łusia - perełka! Demagogia, lód itd. No i megaprzykład: Ida i Józinek! Tylko że to raczej monologi ;)) Odpowiedz Link
anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.08.06, 13:29 Wszystko prawda, ale ja myślałam raczej o tym, że to Gabrysia nie rozmawia ze swoimi dziecmi... Wątek jest o niej i tego starałam się trzymac. Inni rozmawiają, ze swoimi dziecmi i nie tylko, vide Natalia, mój ulubiony przykład. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 17:10 Moim zdaniem spłycacie wątek odejścia Janusza Pyziaka i jego wpływ na życie Gabrysi. Co przeżywa porzucona zakochana kobieta, która musi sama wychowywać dwoje dzieci może wiedzić tylko kobieta, którą coś takiego spotkało. Chyba się do takich nie zaliczacie, prawda? Na temat Gaby-matki wypowiadałam się w innym temacie. Na temat Gaby-człowieka wypowiadałam się o parę postów wyżej i od tego czasu zdania nie zmieniłam. Nie przekonałyście mnie. Gaba jest wyrozumiałą, pełną ciepła osobą, która stale się uśmiecha, nawet przez łzy, i pod tym względem chciałabym być taka jak ona. Odpowiedz Link
verdana Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 17:39 Porzucona kobieta może cierpiec całe życie, może szczęśliwie znaleźć nowego faceta - ale raczej nie da się połączyć tych dwóch opcji. A poza tym Gabrysia nie wychowuje dzieci sama, nie jest sama z problemami, nie jest sama z życiem codziennym. Nie ma męza, ale ma tłumy osób, ktore pomoga, zabiora dzieci na spacer i na wakacje, przejma część odpowiedzialnosci, ugotują obiad. Nazwać jej samotna matką nie da się w żaden sposób. Odpowiedz Link
prezerwator2 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 17:49 Poza tym te wszystkie nieprzyjemne fakty w życiu Gabrysi wydarzyły się na podczątku lat 80-tych, a więc prawie przed ćwiećwieczem! Potem już tylko pasmo sukcesów: wspaniały mąż, trójka zdrowych, mądrych dzieci, pasjonująca praca, brak kłopotów finansowych..... A mimo to duch Pyziaka jak Chochoł w "Weselu" stale wszystko nakręca....;) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 15.07.06, 21:33 bo to demon przecie, demoniczny Pyziak. niby go nie ma, a pociaga za sznurki, jancykryst jeden (nie mylic z Lucyperem pana.. jak sie nazywal ten sympatyczny starszy pan? Paszkiet?) Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 17:53 Gabrysia nie podjęła lekką ręką decyzji o poślubieniu Grzegorza, wahała się, o czym jest mowa w "Pulpecji", zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że jeszcze nie przestała myśleć o Januszu, więc nie był on jakąś tam miłostką, tylko poważnym uzuciem, takim o jakim nigdy się nie zapomina, nawet jeśli jest się w związku z innym męzczyzną. Była samotną matką, bo babcia, dziadek, czy ciocia dziecku ojca nie zastąpią - najlepszy przykład: Laura. Odpowiedz Link
jottka etam 14.07.06, 19:33 laura-gomez napisała: > Była samotną matką, bo babcia, dziadek, czy ciocia dziecku ojca nie zastąpią - najlepszy przykład: Laura. tu cokolwiek nie rozumiem - czy to znaczy, że jest ona idealna w każdym calu, w tym również jako samotna matka, a dowodem na tę jej zaletę jest świetne wychowanie laury? nie wspominając o pyzie czy posiadającym obojga rodziców, a paskudnym ignasiu? ta teza jest cośkolwiek kontrowersyjna:) a poza tym ty, powiedziałabym, masz skłonność do jednostronnego ujmowania danych:) nawet jeśli dla dobra dyskusji przyjmiemy, że gaba przeżywała i przeżywa nieustanne męki psychiczne z powodu odejścia pierwszego męża, to dalej nie zmienia to niczego w ocenie jej postawy względem dzieci - ojciec je porzucił, za to matka odmówiła im nie tylko wszelkich o nim informacji, ale co może ważniejsze szczerej rozmowy o ich związku. tjudno, zdecydowała sie je urodzić (zwłaszcza laurę, czyli drugie dziecko, w sytuacji, kiedy już powinna była być nieco czujniejsza), to już nie ma przeproś, ponure obowiązki za tym sie ciągną. wczuwasz sie wyłącznie w sytuację gaby, spróbuj wczuć się w sytuację dziecka, które wie tylko, że jego ojciec jest bezbożnym sk..synem wśród plejady wspanialców - nie poczułabyś sie w końcu jak ktoś drugiej kategorii, zwłaszcza gdy coś by ci sie nie powiodło albo zachowałabyś sie względem kogoś nieładnie? jestem gorsza, bo jestem córką tego łajdaka, to jest opcja najłagodniejsza. to sie zresztą w którymś momencie pojawia w 'jeżycjadzie', ale zostaje potem przyrzucone bohaterskimi tekstami i scenami pozbawionymi logiki. poza tym takiej reakcji zwykle towarzyszy druga - skoro to było/ jest takie bydlę, to gdzie ta lejąca łzy kretynka (vel matka) miała oczy? książkowa laura idealizuje ojca i to jest normalne, ale nie ma mowy o tym, że w życiu często takie uczucie idzie w parze z niechęcią czy nienawiścią do matki. a w sumie daje potężne zaburzenia przy późniejszym układaniu sobie relacji z partnerem i ewentualnymi własnymi dziećmi. no i dlatego moge sie zgodzić jedynie na to, że gaba może ew. aspirować do miana typowej matkipolki - głupia i tchórzliwa do bólu w sytuacjach jedynie istotnych, za to pełna męczeństwa na pokaz:) a poza tym zgadzam sie z verdaną, to cierpienie za miliony przez ćwierć wieku ze wszech miar udanego życia na kilometr cuchnie hipokryzją Odpowiedz Link
laura-gomez Re: etam 14.07.06, 20:34 Powtarzam: o Gabie-matce pisałam w innym wątku. Nie będzie pisać po drugi, co sądzę o jej metodach wychowawczych. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: etam 14.07.06, 20:54 laura-gomez napisała: > Powtarzam: o Gabie-matce pisałam w innym wątku. Nie będzie pisać po drugi, co > sądzę o jej metodach wychowawczych. Nie Lauro, tak się nie da, oddzielić Gaby-matki od Gaby-człowieka, ponieważ w tym wątku - jak zazwyczaj w życiu zresztą - te dwa "byty" ścisle się ze sobą splatają. W Jeżycjadzie nigdzie nie ma rozdzielenia Gaby Matki od Gaby Polki ;)))) - wprost przecwnie, zawsze dowiadujemy się, jakim to Gaba jest wspaniałym człowiekiem, przez pryzmat jej stosunków rodzinnych. (Jedyny wyjątek, jaki znalazłam, od tej reguły, to Gaba wykładowca i Gaba - kumpelka Bernarda.) Ja w pewnym sensie widzę to tak: MM wyraźnie nam wskazuje pewne błędy Gabrysi, wynikające z postpyziakowskiej traumy: kłopoty z Laurą. Pokazuje, być może celowo, jakie mają być skutki tego, że swoje schizy związane z partnerem, przenosi sie na dziecko. I ze to narasta latami, a efekt bywa porażający. Ale dlaczego jednocześnie słyszymy o tym, jaka to Gaba jest wspaniałą osobą?! Odpowiedz Link
ready4freddy Re: etam 16.07.06, 01:00 "jego ojciec jest bezbożnym sk..synem wśród plejady wspanialców" - genialne! :) Odpowiedz Link
berek_76 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 25.08.06, 00:01 Chyba się > do takich nie zaliczacie, prawda? Się zaliczamy. Co przezywa, to ja opisywać nie będę, nic miłego. Ale jesli otacza ja kochająca rodzina i grono czułych przyjaciół, to naprawdę zjawisku daleko do tragedii. I jeśli ona wtedy "ponieważ spotkało ją nieopisane nieszczęście", krzywdzi swoje dzieci - i to permanentnie, przez lata - a cała rodzina jej dzielnie w tym sekunduje, to jest chore. I głupie. I złe. ----------------------- Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005) Odpowiedz Link
laura-gomez Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 21:13 Ale to, że Gabrysia nie sprawdziła się jako matka, nie znaczy, że jest złym człowiekiem. Nikt nie jest doskonały. Jeżeli już wymienia się czyjeś wady, to należy także wymienić jej/jego zalety, jeśli się je oczywiście dostrzega. Ja je dostrzegłam i wymieniłam. Tytuł tematu to: "Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać?" - jak dla mnie nie jest ona ani ideałem ani przesłodzoną postacią. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 14.07.06, 21:24 Ależ nikt tu nie twierdzi, że Gaba jest złym człowiekiem!. Jest sympatyczną i ciepłą osobą, na pewno fajną kumpelką i kochającą córką. Ale nie da się przymknąc oczu na fakt, że jest też kiepską matką. Mnie osobiście drażni rozdźwięk między zachwytami autorki, jaka to Gabrysia idealna i bohaterska, a tym, co da się wyczytać z działań samej postaci. Bo rozdźwięk jest ogromny. Odpowiedz Link
jottka dobra, 14.07.06, 21:25 bierzemy cie za słowo i oceniamy gabrysie wyłącznie przez pryzmat jej nie-bycia matką:) napisałaś: Ja też bym chciała tak jak Gaba mieć uśmiech dla każdego, być silną i pozostać dobrą i wyrozumiałą dla każdego mimo krzywd doznanych od innych ludzi. 1/ poproszę o przykład 'krzywd, jakich gabrysia doznaje od innych ludzi', przy czym panią szczepańską możemy sobie darować:) natomiast 'imieninowy' wybryk bernarda nie kwalifikuje sie jednakowoż do miana poważnych ran duchowych 2/ poproszę o przykład dobra i wyrozumiałości, jakimi gabrysia odpłaca za doznane zło Odpowiedz Link
laura-gomez Re: dobra, 14.07.06, 21:53 Największą krzywdę wyrządził jej Pyziak i przez niego stała się nieszczęśliwą (w "Noelce" pisze "kiedy jeszcze była młoda i szczęśliwa") choć uśmiechniętą kobietą. Patrycja, która widziała ją na mieście w dniu, kiedy Grzegorz jej się oświadczył, stwierdziła, że Gaba dopiero wtedy zaczęła się tak naprawdę uśmiechać, chociaż przedtem nikomu nie skąpiła uśmiechu. Kreska, która przychodzi do Borejków i zostaje wpuszczona przez Gabę z Pyzą na ręce, też nie może się nadziwić, skąd w niej tyle optymizmu i humoru. To tylko przykłady. Jedyną postacią w całej Jeżycjadzie, która krytykuje Gabrysię, jest Laura, ale ona nie jest obiektywna. A pod koniec i tak przekonuje się do matki. Odpowiedz Link
elwinga Re: dobra, 14.07.06, 22:29 Ale te wszystkie przykłady, które podałaś, dotyczą wyłącznie Pyziaka i nieudanego małżeństwa, co tylko potwierdza to, o czym napisała wcześniej Verdana: że poza tymże nieudanym małżeństwem Gabrysi nie spotkało w życiu żadne inne nieszczęście, które należałoby heroicznie znosić z uśmiechem na ustach. Odpowiedz Link
dakota77 Re: dobra, 14.07.06, 22:45 A samo porzucenie przez męża jest bez wątpienia doświadczeniem traumatycznym, niemniej jednak wypada kiedyś się z tą traumą uporać, choćby ze względu na dzieci. Dorosły czlowiek powinien byc w stanie przepracować swoje emocje. Poza porzuceniem przez Pyziaka moim zdaniem żadna inna trauma Gaby nie spotkałam, wieęc nie rozumiem, skąd co i rusz te teksty o jej bohaterstwie, braku uśmiechu czy usmiechaniu się przez łzy. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: dobra, 15.07.06, 09:37 Poza tym, jak to juz ktoś tutaj celnie zauważył: Pyziak porzucił Gabę dwadzieścia lat temu. Co ona jest do licha, miss Havisham? ;) Od tamtej pory była nieustannie otoczona wspierającą ją rodziną, dorobiła się kolejnego męża (z ktorym mogła nawet wziąć, jakże ważny w jej mniemaniu, ślub koscielny!), dziecka z tym nowym mężem, które stało się najważniejszą rzeczą w jej życiu, a męża kocha bodaj miłością większą niz Pyziaka, bo dojrzałą. Gdzież tu nieszczęścia? Skąd te traumy? Odpowiedz Link
jottka nowiencwłaśnie 15.07.06, 10:42 pytanie zadane laurze-g było, rzecz jasna, tendencyjne, bo jedyną poważną krzywdą, jakiej gabrysia w życiu zaznała, było porzucenie przez męża i konieczność samotnego wychowania dwójki dzieci - no ale, jak słusznie koleżanki zwróciły uwagę, laura-g sama domagała sie oddzielenia prywatnego, że tak powiem, życia gaby od pozostałej jego sfery:) tyle, że jak je rozdzielimy, to sie okazuje, że jest całkiem nieźle, żeby nie powiedzieć zupełnie fajnie nic nie wiemy o 'krzywdach', jakich gaba rzekomo bezustannie zaznaje, nikt jej źle nie traktuje, a ona nikomu dobrem za zło nie odpłaca, to tylko narrator(ka:) w kółko o tym rzewnie kląska, nic dziwnego, że laura uległa sile perswazji odautorskiej natomiast - acz zgadzam sie, że dopuszczam sie perwersji:) - gdyby gaba faktycznie odpłacała dobrem za zło, to już dawno powinna była sie postarać o kontakt dzieci z ojcem, to by był uczynek nie tylko rozsądny, ale i przystający do szlachetnej chrześcijanki:) no ale tu wracamy do matkipolki i jej tradycyjnych kretynizmów, aaa Odpowiedz Link
laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 15:56 mogłaby się postarać, gdyby wiedziała gdzie jest i co robi. poza tym Pyziak nie jest jedyną osobą, przez którą Gaba płakała; dużo łez wylała też przez swą córkę (młodszą), która w końcu dorosła, zrozumiała pewne rzeczy i przekonała się do swojej matki. Odpowiedz Link
jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 17:33 laura-gomez napisała: > mogłaby się postarać, gdyby wiedziała gdzie jest i co robi. do tej pory nie zakładałyśmy, że gaba jest upośledzona umysłowo?:) rodzina borejków, jak to wynika nie pamiętam, z którego tomu, orientuje sie w życiu byłego zięcia dzięki informacjom od znanej im siostry zamieszkałej w toruniu - szczególnych przeszkód w odnalezieniu adresu lub przekazaniu krótkiego listu przez te ćwierć wieku nie było > poza tym Pyziak nie jest jedyną osobą, przez którą Gaba płakała; dużo łez > wylała też przez swą córkę (młodszą), która w końcu dorosła, zrozumiała pewne > rzeczy i przekonała się do swojej matki. emm, czy nie miałyśmy przypadkiem pominąć aspektu gaby jako matki?:) i omawiać jej życia 'dobrej i wyrozumiałej dla wszystkich' z pominięciem tej relacji? ale gdyby nawet, to ten przykład jest nietrafiony - twierdziłaś, że gaba odpłaca dobrem za zło, tj. za liczne krzywdy, jakich zaznaje od ludzi - trudno zaliczyc do tej kategorii zachowania dorastającej laury, bo jakichś szczególnych zbrodni sie jednakowoż nie dopuściła, a jej postępowanie nie różni się znacząco od zachowania jej rówieśnic w trudnym wieku dojrzewania. no a łzy lane przez matkę w trakcie procesu wychowania dziecięcia są niestety wliczone w koszta tej imprezy, to nie jest żadna dojmująca krzywda, której nasza męczennica zaznaje za niewinność Odpowiedz Link
laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:01 Gaba nie miała od Janusza wiadomości od 15 lat (patrz "Imieniny"), a to, że Babi spotkała kiedyś Almę na ulicy, nie oznacza, że dowiedziała się od niej czegoś o Pyziaku. A kto wam kazał pomijać aspekt Gaby jako matki? Ja tylko napisałam, że ja go pomijam, bo już o nim pisałam. I to nieprawda, że Gaba przez córkę nie cierpiała, bo nawet bliscy sobie ludzie ranią się do tego stopniu, że np. syn nie rozmawia z ojcem, czy wnuczka nie pojawia się na pogrzebie własnego dziadka. Odpowiedz Link
dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:11 laura-gomez napisała: >> poza tym Pyziak nie jest jedyną osobą, przez którą Gaba płakała; dużo łez > wylała też przez swą córkę (młodszą), która w końcu dorosła, zrozumiała pewne > rzeczy i przekonała się do swojej matki. owszem< laura nie miała łatwego charakteru, ale pozwole sobie powtórzyc cos po raz kolejny- gdyby Gaba wychowywała ja, zamiast jej ulegac a potem plakac po kaątach, nie doszloby do tych "krzywd" ze strony Tygrysa. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:24 wiem, ale to pisałam w temacie "laura- najtrudniejsze dziecko Gaby?" i wzięłam w nim stronę Tygrysa, bo ją rozumię, co nie znaczy, że nie żal mi Gabrysi. Odpowiedz Link
jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:39 ale ty usiłujesz odwrócić kota ogonem zamiast uczciwie bronic swej tezy:) a ona brzmi w skrócie - gaba to piękny człowiek, bo za doznane krzywdy odpłaca złoczyńcom dobrem. wobec tego: skoro mówisz o poważnych krzywdach, jakich gaba zaznaje od innych, to je wymień - i nie dziwi mnie, że nie jesteś w stanie tego zrobić, bo takich krzywd jest cała jedna, czyli wielokrotnie wymieniana sprawa pyziaka skoro mówisz, że gaba takich krzywd (głębokich i raniących do tego stopnia, że można je porównywać ze zrywaniem więzi rodzinnych) zaznała od laury, to je wymień - i obawiam sie, że nie będziesz w stanie tego zrobić, bo określić tym mianem trudności wychowawcze, a i to przez gabę raczej omijane niż rozwiązywane, to zdecydowane nadużycie. na tym właśnie polega problem z postacią gaby, że o jej świetlanej osobowości wiemy wyłącznie z licznych deklaracji odautorskich, natomiast brak jest zdarzeń, które by tę tezę potwierdzały, bo z opisu - że tak powiem - świata przedstawionego wynika zupełnie co innego. Odpowiedz Link
laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:53 jak to nie doznała krzywd od Laury?! A to, że Tygrys zniknęła z domu na dwa dni i nie dała znaku życia?! A to, że w ogóle nie chciała z matką rozmawiać?! A to, że przez nią w domu dochodziło do kłótni?! Nawet Grzegorz, człowiek-cień, musiał interweniować; gdyby nie on stosunki Laury z matką układały się już całkiem marnie. Odpowiedz Link
dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 18:59 laura-gomez napisała: > jak to nie doznała krzywd od Laury?! A to, że Tygrys zniknęła z domu na dwa dni > > i nie dała znaku życia?! A to, że w ogóle nie chciała z matką rozmawiać?! A to, > > że przez nią w domu dochodziło do kłótni?! Nawet Grzegorz, człowiek-cień, > musiał interweniować; gdyby nie on stosunki Laury z matką układały się już > całkiem marnie. Tak na Gabie zemściły sie błędy wychowawcze, powtórze po raz enty. A to, co się stalo mieści się w ramach zwyklych problemow z nastolatkami. Laura nie chciała z matka rozmawiać? Tak, była rozwydrzona smarkulą. Szkoda, że i matka rzadko chciała z nią rozmawiać. Idealizujesz Gabrysię:) Odpowiedz Link
dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:03 dakota77 napisała: > laura-gomez napisała: > > > jak to nie doznała krzywd od Laury?! A to, że Tygrys zniknęła z domu na d > wa > dni > > > > i nie dała znaku życia?! Jeszcze jedno dodam- gdyby sprawa Pyziaka nie byla w domu Borejkow takim tabu, laura nie wymyslilaby tej wyprawy do Torunia, bo po co? Odpowiedz Link
laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:07 Nie idealizuje jej, tylko ją bronię. P.S Ta dyskusja robi się jałowa Odpowiedz Link
dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:13 Owszem. Ale pozwole sobie zauwazyc, ze w sporej mierze dlatego, ze wciaz nie dostarczylas nam przykladow krzywd doznanych przez Gabrysie oprocz porzucenia jej przez Pyziaka. Co pozwala nam dalej twierdzic ze krzywdy te to niczym nie poparty wymysl narratora. Odpowiedz Link
jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:18 laura-gomez napisała: > Nie idealizuje jej, tylko ją bronię. nic podobnego:) powtarzasz w kółko, że jest cudna, ale argumentów w postaci twardych danych nie widziem > P.S Ta dyskusja robi się jałowa całkowicie sie zgadzam i poprosze w związku z tym o przytoczenie w/w danych, o które sie dopraszam w kolejnym już poście Odpowiedz Link
laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:28 może nie chcesz zobaczyć? :D za bardzo wpatrzyłaś się w siebie i w swoją tezę i nie potrafisz na całą sprawę spojrzeć obiektywnie, podczas gdy przeczytałam wszystko, co napisałaś i mnie to nie ruszyło. Skoro twierdzisz, że nie potrafię cię przekonać do swojej tezy, to przyjmij, że po prostu mamy inne zdanie w tej kwestii, tak się zdarza, wiesz?? Odpowiedz Link
dakota77 Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:31 Każdy ma prawo do innego zdania. Gdyby wszyscy mieli takie samo zdanie byłoby bardzo n udno, nie tylko na tym forum:). Ale mam wrażenie Lauro, że to właśnie ty nie potrafisz spojrzeć na sprawę obiektywnie, a na dodatek udowodnić swojej tezy. Odpowiedz Link
the_dzidka Muszę wkroczyć 15.07.06, 19:33 Laura, wykręcasz się od odpowiedzi na wielokrotne zadane Ci pytanie. I sama powodujesz jałowienie dyskusji. OK, myśle, że każdy z nas może przyjąć, że masz inne zdanie. Ale właśnie dlatego prosimy Cię o jego prezentację podpartą konkretnymi argumentami. Innymi słowy: jeśli uważasz, że Gaba była krzywdzona przez świat, to podaj przykłady tych krzywd. Albo powiedz: nie podam tych przykładów, bo ich zwyczajnie nie mam. A nie brnij dalej, uparcie nas przekonując, że za oknem jest zima i minus piętnaście, choc każdy widzi coś zupełnie przeciwnego. Odpowiedz Link
the_dzidka O jezu. 15.07.06, 20:10 To w takim razie podaj je proszę jeszcze raz, bo ja najwyraźniej jestem umysłowo niedorozwinięta i ich nie zauważyłam. Przykłady - a nie przykład w liczbie sztuk jeden, pod tytułem "Pyziak". Odpowiedz Link
jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:40 nie, to nie o to tu chodzi i to, że przeczytałas posty dakoty, dzidki, verdany, moje i inne i dalej nie zauważyłaś, o co nam chodzi, też niewiele zmienia:) idzie o to, że nie uzasadniłaś swojej tezy i to ci usiłujemy wykazać - tytułem przykładu: jeśli piszesz, że gaba doznała 'poważnych krzywd', to musi ich być co najmniej dwie, a w zasadzie jeszcze więcej. jedyną taką krzywdą jest sprawa pyziaka, ok, innej nie wymieniłaś, bo trudności z laurą to jednakowoż śmiech na sali, ew. własna wina gaby, obu tych spraw nie da sie postawić na jednej płaszczyźnie a skoro krzywdziciel jest (był) jeden, to raczej nie powinien dziwić nas fakt, że gaba jest miła dla innych i tak dalej - no trudno, żeby przyjaciołom pluła w twarz za winę pyziaczka:) tyle że to właśnie powoduje, że denerwują wtręty autorki o nadludzkim cierpieniu gabrysi i znoszeniu go przez nią bohatersko, o ten kontrast między mową a czynem nam idzie Odpowiedz Link
jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:15 laura-gomez napisała: > jak to nie doznała krzywd od Laury?! A to, że Tygrys zniknęła z domu na dwa dni i nie dała znaku życia?! a pamiętasz, dlaczego to zrobiła? własnie z tego powodu, który kazałaś nam pominąć w ocenie gaby, tj. jej poważnego błędu wychowawczego, a mianowicie pozbawienia dziecka prawa do jakiejkolwiek informacji o ojcu. postępek laury jest prostą konsekwencją postępku (czy raczej jego braku) gabrysi i to ją, niestety, w tym wypadku należy oceniać negatywnie. > A to, że w ogóle nie chciała z matką rozmawiać?! patrz wyżej:) a gaba chciała? no to miała za swoje że powtórzę, zgadzam sie, że gabrysi swego czasu współczuć należało, ale to jej niestety nie zwolniło od pewnych przykrych obowiązków wychowawczych > A to, że przez nią w domu dochodziło do kłótni?! Nawet Grzegorz, człowiek-cień, musiał interweniować; gdyby nie on stosunki Laury z matką układały się już całkiem marnie. z czego wynika, że nie tyle laura z matką, co matka z laurą nie umie się porozumieć - co jednakowoż w podobnych sytuacjach nie jest winą podłości dziecka, tylko co najmniej braków pedagogicznych ze strony rodzica. nikt sie nie spiera, że sytuacja gaby mogła być psychologicznie trudna, ale ona schowała głowę w piasek zamiast działać (jak nie umiemy sami, to psychoterapeuci istnieją, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo). poza tym, mam wrażenie, ty oceniasz na równi działania laury - najpierw dziecka, a potem dorastającej nastolatki, z działaniami gaby - osoby dorosłej, wykształconej itp., no tak sie nie da, ta pierwsza nie jest jeszcze w stanie w pełni przewidzieć skutków swych poczynań, ta druga i owszem Odpowiedz Link
laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:20 ale Laura w końcu dorosła, zrozumiała pewne rzeczy i przekonała się do matki, więc to raczej nie ona doznała od niej krzywd, tylko na odwrót. Odpowiedz Link
jottka Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:30 kochanie, że ja tak pozwole sobie w rozpaczy:) jakie to rzeczy ona zrozumiała? i co one mają wspólnego z faktem, że dalej nie widzimy tych gabrysinych krzywd i tych odpłat dobrem za złe, które miałaś nam przytoczyć? nikt nie protestuje, że gabrysia jest osobą miłą, uczynną i tak dalej, bo o to nas chyba posądzasz. protestujemy przeciwko wierze w to, że jest ona skrzywdzoną a bohatersko znoszącą swój los kobietą - los jej nieporównanie więcej dał dobrego niż złego, a na te złe rzeczy w znakomitej większości zasłużyła sama, a i tak wyszła z nich obronną ręką, bo powinna dużo mocniej oberwać za głupotę:) Odpowiedz Link
laura-gomez Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 19:38 nie dla ciebie jestem kochaniem kochana Odpowiedz Link
jottka dzidkaaaaa 15.07.06, 19:43 oraz dakota i inne pe te dyskutantki! ja poprosze, nie, ja domagam sie potwierdzenia na piśmie, że moje obchodzenie sie w dyskusji z koleżanką laurą-gomez, moja cierpliwość, moja słodycz i inne wykazane przymioty ducha stawiają mnie na równi z dobrą i wyrozumiałą gabrysią, a nawet ją przewyższają! no już:) Odpowiedz Link
laura-gomez Re: dzidkaaaaa 15.07.06, 19:44 już widzę jak ci wyrastają skrzydła i wzlatujesz do nieba Odpowiedz Link
verdana Pro domo suo 15.07.06, 20:02 Mam nadzieję, ze cytat łacinski jest poprawny, bo mnie czytelnicy MM utłuką. W sprawie krzywdy doznanej przez Gabrysię od Laury, gdy taż uciekła (tak naprawde nie uciekła, tylko wyjechała na jeden dzień do Torunia i zachorowała - przypadek)z domu. Moj syn, uczeń delikatnie mówiac mierny, przez wiele lat był gnębiony przez własną matkę, która urządzała mu regularne awantury. Onaż matka, dopiero doszedłszy do rozumu w późnych latach, dowiedziała się, że wiele rzeczy - jako to głównie kłamstwa syna w sprawach szkolnych, były spowodowane jej własną wrednością +nieznajomością pewnych faktów z hodowli dyslektyków +nieumiejetnością zapanowania nad własnymi emocjami. Syn tejże, człek spokojny, z domu nie zwiał. A gdyby zwiał, to on byłby ofiarą, a nie krzywdzicielem. Co matka przyznaje ze skruchą. To samo można powiedziec o eskapadzie Laury. Laura miała PRAWO próbowac dowiedzieć się czegoś o swoim ojcu i absolutnie nie widzę tu cienia jej winy. 100% winy jest po stronie matki, która odebrała dziecku połowę jego tożsamości. Krzywdzicielką jest tu Gabrysia - to jej Laura może lub nie- wybaczyć. I ona może mowić o ciężkim zyciu w cieniu nieznanego , łajdackiego ojca, do którego jest przez wszystkich porównywana - i w związku z tym od wczesnego dzieciństwa odtrącana. Do wybaczania Laurze nic nie ma. Raczej nalezy podziwiać determinację i umiejętność wyrawania się spod toksycznego wpływu matki, ktoremu uległa Pyza. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Pro domo suo 15.07.06, 21:30 a propos laciny (wybaczta, kochane, ze tak z glupia frant) - jest tu jaki lacinnik? niech mnie kto oswieci, skad do jasnej Anielki Klamczuchy ten upierdliwy ramol Ignac Borejko wie, jak sie AKCENTUJE lacinskie wyrazy? przeca to martwy jezyk, nieprawdaz? intryguje mnie to z tego wzgledu, iz laciny nie znam nawet po tzw. lebkach, natomiast mowie plynnie (nie mam innego wyjscia) po wlosku - czy mialbym szanse zyskac choc cien uznania u jegomosci Ignaca? :) Odpowiedz Link
szprota martwy jak moja sygnaturka 15.07.06, 22:56 ale jeśli ślepo wierzyć szkolnemu podręcznikowi "Lectio latina", standard w akcencie, to tak jak w polskim druga sylaba od końca. Podejrzewam, że przy bezokolicznikach akcent przesuwa się na trzecią, tak jak u nas przy trybie przypuszczającym. ale bierzcie pod uwagę, że ostatnie zajęcia z gramatyki miałam 10 lat temu, mogło mi coś zaniknąć w pomroce. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: martwy jak moja sygnaturka 15.07.06, 23:02 bylbyz innymi slowy lacinski akcent niezwykle prostym? :) bo wloski juz tak prosty nie jest. sa wyrazy, ktore akcentuje sie zupelnie tak samo jak w polskim, i takie, ktore akcentuje sie zupelnie inaczej. prosty przyklad: nazwy miast. Palermo - akcent na druga sylabe, jak w polskim. Modena - po polsku na druga, po wlosku na pierwsza. a co z wymowa? rany boskie, dajcie jakis link, zapragnalem nagle mowic po lacinie jak Ignac Boreico :) Odpowiedz Link
szprota byłbyż 15.07.06, 23:19 linku ci chwilowo nie poszukam, albowiem jestem na urlopie i zamierzam się byczyć w tomacie ;) w zasadzie wymowa fonetyczna, tylko coś tam z "c" było, że raz jak "k" gdy na końcu wyrazow na pewno, gdy idzie potem "a", "o" bądź jaka abderycka spółgłoska, a poza tym jak "c". zdaje się, że włoski uszeleszcza "c" do "cz" na podobnych zasadach? Odpowiedz Link
ready4freddy Re: byłbyż 15.07.06, 23:47 c czyta sie jak "cz" przed "e", jak miekkie "cz" przed "i", natomiast jak "k" przed "a", "o" i "u". we wloskim, ma sie rozumiec. Odpowiedz Link
isztaria Re: byłbyż 16.07.06, 11:08 z lekcji błaciny yniosłam to samo zdziwienie, szczególnie ze ponoć inaczej akcentuje się łacine klasyczna, a inaczej średniowieczną. ale już róznicy nie podam. Odpowiedz Link
klymenystra ŁACINA 03.08.06, 00:19 moi drodzy, zachowaly sie antyczne gramatyki, gdzie wyszczegolniony jest sposob akcentowania. akcent jest prosciutki-chyba najlatwiejszy z calej laciny. natomiast co do wymowy, to my w Polsce uczymy sie wedlug normy niemieckiej, Wlosi wymawiaja po swojemu, Francuzi tez po swojemu. a norma klasyczna byla inna. kazde c=k. h bylo bardzo wczesnie nieme, chyba juz na poczatku naszej ery zaniklo. Caesar czytalo sie jak "Kiiiser" (r bardzo delikatne), ale malo kroty lacinnik sie zgodzi, zebby tak mowic- Ignaca tez o to nie posadzam. dzwieku "w" nie bylo- tylko "u". "V" sie wzielo stad, ze tak sie zapisywalo duze "u' :)(albo jalos tak). wiec nie "video videre" tylko "uideo uidere" :) potem lacina sie przeksztalcala- jej odmiana klasczyna owszem- przetrwala w pismie, ale nikt juz tak nie mowil. gramatyka mocno sie uproscila, wymowa takze. zaczely zanikac gloski nieakcentowane (stad tez brak przypadkow w jezykach romanskich-wiekszosci :P) i robily sie inne dziwne rzeczy. tu juz musialabym pisac o teorii substratu i adstratu, ale to nie to forum. lacina sredniowieczna byla wielka sciema ;) z lacina klasczyna nie miala wiele wspolnego, akcentowano sobie w zaleznosci od kraju :) Odpowiedz Link
klymenystra Re: :) 15.08.06, 06:44 ii tam powinnam wiedziec wiecej na dobra sprawe :P znaczy cos tam wiem, ale nie tyle, ile powinnam, jak na moje zdeklarowane uwielbienie dla historii jezykow :) kurcze, zastanawia mnie, czy Miagwa opanowal juz lacine, czy na razie sie cytatow uczy... bo jesli opanowal, to szacunek, chociaz to srednio prawdopodobne. Odpowiedz Link
elwinga Re: dzidkaaaaa 15.07.06, 20:16 Przewyższają! Ale teraz powinnaś iść popłakać do kąta, po czym wychynąć w innym wątku z dziarskim uśmiechem. :) Odpowiedz Link
jottka Re: dzidkaaaaa 15.07.06, 20:22 o cholera, na to nie wpadłam. to ja może jednak zrezygnuję z aspiracji do świętości:) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: dzidkaaaaa 15.07.06, 21:31 zrezygnuj. te cale jak im tam, aureole, to one moim zdaniem uwieraja, zreszta w przyszlym sezonie i tak beda passe ;) Odpowiedz Link
ready4freddy Re: jottkaaaaaaa 15.07.06, 23:03 bedziemy jotke meczyc? alez dlaczego? nie zgadzam sie :) Odpowiedz Link
szprota sama się męczy 15.07.06, 23:13 ja Jottkę podziwiam, ja bym wobec biernego oporu Laury Gandhi już dawno dała sobie spokój :) Odpowiedz Link
jottka że 15.07.06, 23:28 nicpodobnego:( tzn. podziwiać możesz, ale moje wysiłki nie są męczeńsko próżne, tylko stosują sie do równie starożytnej maksymy gutta cavat lapidem i tak dalej apropo konia - akcent w języku łacińskim mówionem a pisanem, zwłaszcza poezją, to bardzo duża różnica:) ale szczęśliwie pamiętam tylko krótkie kawałki Odpowiedz Link
szprota żerzeknę 15.07.06, 23:31 tym bardziej podziwiam i z zapartym tchem czekam dalszej dyskusji. Odpowiedz Link
szprota atoja 15.07.06, 23:46 wyrzucam lusterko. a nuż bez niego też swoje uszy oglądnę... Odpowiedz Link
judytak Re: nowiencwłaśnie 15.07.06, 21:52 jednak żeby wyrządzić krzywdę dorosłemu człowiekowi, trzeba być samemu dorosłym... żaden normalny dorosły czlowiek (a już zwłaszcza najbliższa rodzina, a już zwłaszcza matka) nie pojmuje zachowania swojego jeszcze w wieku dziecięcym będącego dziecka jako "wyrządzanie krzywdy" są to po prostu zmartwienia z powodu dziecka ten młody człowiek musi być przynajmniej jakieś 16 lat, żeby te pojęcia w ogóle do niego sie odnosiły... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
the_dzidka I tu leży sedno sprawy!! 14.07.06, 23:00 > Tytuł tematu to: "Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać?" - jak dla mnie > nie jest ona ani ideałem ani przesłodzoną postacią. Dopiero teraz do mnie dotarło, że temat jest źle sformułowany. Powinien brzmieć "Gabrysia - ideał czy postać na siłę słodzona" ;) Odpowiedz Link
musicbox Re: I tu leży sedno sprawy!! 14.07.06, 23:05 No to serdecznie przepraszam, szczerze mówiąc, robiłam go trochę naprędce;-) Jak się uda, to, proszę, zmień:-) Odpowiedz Link
the_dzidka Re: I tu leży sedno sprawy!! 15.07.06, 09:30 Nie, no coś Ty, to była taka luźna uwaga, przecież i tak wszyscy wiemy, o co chodzi :) Odpowiedz Link
anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 15.07.06, 21:45 Pozwolę się sobie wtrącic i dorzucic kamyczek do tej góry "oskarżeń", którą wyprodukowały moje przedmówczynie - otóż, Lauro, jeśli, jak piszesz, Gaba nie miała wiadomości o Januszu (z czego wynika, że nawet gdyby chciała przekazac je dzieciom, toby nie mogła), przypominam, że Tygrys był w stanie samodzielnie ustalic adres siostry tatusia i udac się do niej z wizytą. Bez problemów. A był, przypominam, dzieckiem. Tak więc Gaba nie miała wiadomości o ojcu dziewcząt bo nie chciała ich miec. No, chyba że uznamy, jak już sugerowała jedna z koleżanek, że Gaba była jednak niedorozwinięta... Odpowiedz Link
liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 12:30 Gabrysia nie jest ideałem, co najwyżej postacią słodzoną na siłę przez panią MM. Żeby było wszystko jasne - lubię ją, owszem: jest uśmiechnięta i przyjacielska, fajnie byłoby mieć taką przyjaciółkę jak ona, ale nie mogę przymknać oczu na jej błędy wychowawcze. Do Anulka: ale Laurze udało sie ustalić tylko adres ciotki, nie ojca, a Alma nie chciała powiedzieć nic na temat obecnego miejsca zamieszkania Janusza. Gabie też by nie powiedziała. Odpowiedz Link
anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 13:37 Masz całkowitą rację, ale Laura była jednak tylko dzieckiem. Dysponowała nieporównanie mniejszą ilością środków, niż jej matka - a ustalenie adresu cioci zajęło jej jeden dzień. Tylko o to mi chodziło - że chciec i trochę się przyłożyc to móc. Ja też lubię Gabrysię - i też chciałabym miec taką przyjaciółkę. I może córkę. Ale matkę nie - i (pozwolę sobie rzucic obrazoburczą uwagę) siostrę też nie. Odpowiedz Link
baba67 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 14:51 ja tobym chciala miec taka siostre jak Ida, a moja przypomina Pulpecje... Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 15:22 a ja dla odmiany chcialbym znac kogos, kto ma taka siostre jak Pulpecja - wolno mi? wolno :) Odpowiedz Link
liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 16.07.06, 16:48 A ja bym się najlepiej dogadała z Natalią. Odpowiedz Link
jessy3 To ja coś powiem. 16.07.06, 19:10 Czytam ten wątek i stwierdzam, że nie zgadzam się do końca ani z laurą-gomez ani z jottką, dzidką i resztą kompanii. Dla mnie Gaba jest najlepszą kobietą w Jeżycjadzie, żaden tam ideał czy na siłę słodzona przez MM postać. W moim odczuciu porzucenie jej przez Pyziaka niestety ciągnie się za nią przez całe życie - widocznie cholernie go kochała, więc cierpienie współmierne. Innych krzywd w życiu nie doznała, wrażliwa była, dlatego problemy z córką tak mocno przeżywała. Ale przecież wyraźnie jest powiedziane w "Imieninach", że Laura zna całą historię jej małżeństwa z Pyziakiem, więc nie rozumiem zarzutów, że nie chciała rozmawiać o tym z dzieckiem. Nie chciała wałkować tego samego tematu po dziesięć razy, bo ciągle Pyziak nie był jej obojętny - to rozumiem w pełni. Że Laura chciała dowiedzieć się możliwie jak najwięcej o ojcu też rozumiem. Gaba wyraźnie powiedziała córce, że nic nie wie o Pyziaku, nie wie gdzie jest itp. i naprawdę nie dziwię się jej, że nie chciała tego wiedzieć. Bo wyobraźcie sobie - zostawia was najwazniejsza osoba, wraca skruszona i później znów opuszcza.Kto pózniej miałby siłe dowiadywać się co z nią się dzieje? Że dla dobra córki powinna się jednak dowiedzieć? Ależ Laura nie powiedziała jej tego, tylko zwiała do Torunia ( w "TiR" mamy powiedziane, że Laura w tatym roku zaczęła wypytywać o ojca, później uspokoiła się i teraz w czasie trwania akcji "Tygrysa..." znów ją naszło). I dla mnie tak naprawdę te pytania Laury o ojca w większej mierze wynikały ze złośliwości, z chęci dopieczenia matce, z chęci dominowania w domu. Laura miała problemy z sobą, na które już Gaba nie mogła poradzić - w wieku dojrzewania nie liczy się już na pomoc matki, ale szuka samemu( moim zdaniem).I wg mnie ona tak naprawdę nie szukała ojca, ale swojego miejsca (wiem, domysły to tylko, ale tak uważam). Nie jest prawdą, że Gaba nie 'cierpiala' z powodu córki, bo usłyszenie z jej ust słowa "harpia" nie wynika z jej błędów wychowawczych, ale z usposobienia Laury. Laura świadomie zadawała 'ból' matce, a jak w tym rysie jej charakteru dopatrzeć się błędu wychowawczego Gaby? I podziwiam Gabę za to, że gdy usłyszała od Laury "harpia"(trzymam się konkretnego przykładu) nie wybuchnęła, nie zareagowala impulsywnie, potrafiła sie opanować, byla 'delikatna'. Czy MM co innego pisze w komentarzach odautorskich a co innego wynika z zachowania Gaby? Ja tego rozdźwięku nie widzę. Dla mnie Gabrysia to przede wszystkim pogodna kobieta, pełna ioptymizmu i to w niej tak mnie przyciąga ( mnie tych cech brakuje, niestety). Odpowiedz Link
dakota77 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 19:24 jessy3 napisała: W moim odczuciu porzucenie jej przez Pyziaka niestety > > ciągnie się za nią przez całe życie - widocznie cholernie go kochała, więc > cierpienie współmierne. No to moim zdaniem dochodzi kolejny rys charakterologiczny Gabrysi- naiwność? Bo ja rozumiem, źe moźna zawsze tęskni za utraconą wielką miłościa, za kimś, kto umarł, czy z kimś zostaliśmy rozdzieleni przez jakies dziwne koleje losu. Ale romans Gaby i Pyziaka był zwyczajnym mlodzieczym uczuciem, a nie jakims epokowym romansem.Oczywiście rozumiem, źe mogła cierpiec, i to bardzo, po tym jak ja zostawił. Wtedy na pewno go kochała, a on zawiódł jej zaufanie, porzucil, i do tego z dziećmi. Ale źeby go kochała w kilkanaście lat później? Niby czemu? Co w nim i ich współnej historii było takiego, by miała go wspominac ciepło? Mogła go wspominać, OK, wszyscy pewnie w jakimś stopsniu wspominamy minione związki. Mogła tez o nim myśleć źle, trudno byloby jej sie dziwić. Ale źyź przez lata ta miłością? To juź byłaby przesada. Nie pzypominam sobie zreszta fragmentu, który by na te wielką milośc przez lata wskazywał. Odpowiedz Link
baba67 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 19:43 Mnie sie tez wydaje, ze ona po Pyziaku nie plakala latami.To, ze nie chciala o nim mowic wynika z czegos innego-poczucia winy, ze nie zapewnila corkom pelnej rodziny, niesmaku, ze wykorzystano ja, odrzucono i podeptano jej szczere uczucie i oddanie- to nie jest milosc. A wejdzcie w skore Laury-przychodzi do matki do pokoju skorzystac z komputera-matka wchodzi i jakie sa jej pierwsze slowa ;- Co ty tu robisz ?! Corka nie moze skorzystac z komputera w pokoju matki? Przeciez to nie bylo po zadnej klotni, klotnia byla pozniej. Serdeczna i czula matka Gabrysia...Wyglada na to, ze corki raczej w jej pokoju nie bywaly. Odpowiedz Link
dakota77 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 19:47 No nie, pokoj rodziców przeciez zarezerwowany jest dla ukochanego kapusia;-) Odpowiedz Link
jessy3 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 20:13 Przcież ja nie mówię, że ona go po latach nadal kochała! Został ból po porzuceniu. I po prostu nie lubiła rozmawiać o kimś, przez kogo cierpiała kiedyś. Odpowiedz Link
dakota77 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 20:15 Ale i takie glosy pojawialy sie w tym wątku, o ile pamiętam. Odpowiedz Link
judytak Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 21:36 jessy3 napisała: > po prostu nie lubiła rozmawiać o kimś, przez kogo cierpiała > kiedyś. różnica polega na tym, że z koleżanką nie musi, a z dzieckiem, które jest też dzieckiem tego kogoś, musi pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
jessy3 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 23:01 Ależ Gaba rozmawiała z Laurą o ojcu, jak już pisałam dwa posty wyżej. Odpowiedz Link
verdana Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 23:47 Nie rozmawia. Dziewczyny nigdy nie widziały fotografi ojca - to nienormalne. Wiedzą o ojcu tylko jedno - ze był złym mężem i złym ojcem. A Laura w dodatku wie, ze jest do tego złego człowieka podobna, że odzedziczyła jego wady, a więc także jest zła... Czy Gabrysia opowiadala o tym, co jest opisane w Kwiecie Kalafiora? O tym, ze Pyziak potrafił byc mily i sympatyczny? O powodach rozstania (rzadko bywaja 100% wina jednej strony). To, co Laura wie o ojcu powoduje, ze musi źle mysleć o sobie samej. W dodatko matka i babcia ją kochają, ale jej nie lubią. Odpowiedz Link
dakota77 Re: To ja coś powiem. 16.07.06, 23:54 verdana napisała: > W dodatko > matka i babcia ją kochają, ale jej nie lubią. Też tak uważam. To musi być straszne, taki brak akceptacji ze strony najbliższych. ja rozumiem, że każda rodzina ma swoje lepsze i gorsze strony, tylko czemu MM nam uparcie wmawia, że Borejkowie są rodziną idealną, choć fakty świadczą przeciw tej tezie? Odpowiedz Link
anutek115 Re: To ja coś powiem. 19.07.06, 21:45 Dokładnie. Pyziak jest naprawdę super nie tylko w Kwiecie Kalafiora. Uwielbiam czytac protokoły ze spotkań ESD pisane wszak jego ręką. Są dowcipne i inteligentne, nieodmiennie doskonale bawię się przy ich lekturze (no i w ogóle nie pasują do typa ujrzanego w korku przez Laurę w JT) - nie możnaby tak pokazac ich córkom? Gabrysia nie ma WYŁĄCZNIE złych wspomnień związanych z Januszem, to jest po prostu niemożliwe - nie mogła podzielic się tymi dobrymi z dziewczynami? Moja babcia wychowywała samotnie moją mamę - mój dziadek dał nogę i, odnaleziony przez PCK (tuż po wojnie to było) wyparł się znajomości w żywe oczy. Otóż moja matka zaczęła myślec o swym ojcu, no, nienajlepiej, dopiero gdy była dorosła i zaczęła wyciągac samodzielne wnioski, bo od mojej babci słyszała o nim wyłącznie dobre rzeczy. I, żeby było śmiesznie, też jest podobna do tatusia jak dwie krople wody. To co, moja babcia mogła, a święta Gabrysia nie? No, chyba, że założymy, że moja babcia, jako nie-Borejkówna, nie posiadała tak subtelnych uczuc... ;-) Odpowiedz Link
berek_76 Re: To ja coś powiem. 25.08.06, 00:13 > Nie rozmawia. > Dziewczyny nigdy nie widziały fotografi ojca - to nienormalne. Wiedzą o ojcu > tylko jedno - ze był złym mężem i złym ojcem. A Laura w dodatku wie, ze jest do > > tego złego człowieka podobna, że odzedziczyła jego wady, a więc także jest > zła... > Czy Gabrysia opowiadala o tym, co jest opisane w Kwiecie Kalafiora? O tym, ze > Pyziak potrafił byc mily i sympatyczny? O powodach rozstania (rzadko bywaja > 100% wina jednej strony). To ja jeszcze dodam, że wychowując samodzielnie - tzn bez jednego z rodziców - dziecko trzeba się naszykować na powtarzanie pewnych rzeczy po tysiąc razy. Na to samo pytanie "dlaczego tata z nami nie mieszka". Na cholernie bolesne, niesprawiedliwe i wkurzające pytanie "Co mu zrobiłaś, że musiał cię zostawić". I tak dalej. Na tym polega rola dorosłego, odpowiedzialnego rodzica, że po raz tysięczny zagryza zęby, łyka łzy i odpowiada. Nawet, jeśli odpowiedź brzmi "nie wiem, kochanie". Ale trzeba stanąć na łbie, żeby przekonać dziecko, że nie ono jest wszystkiemu winne, że czasem tak wychodzi, że... I to, co Gabrysia gdzieś tam mówi (w dodatku, o ile pamiętam, z przerażeniem): "już o tym rozmawiałyśmy, Tygrysku", to jest przykład tego, że sobie z rolą matki samodzielnej kiepsko radzi. A ponoć taka mądra jest i świadoma. I całe stado świadomych ją wspiera, a jakże. ----------------------- Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005) Odpowiedz Link
baba67 Re: To ja coś powiem. 25.08.06, 09:48 Bardzo madre, rzeczywiscie tak jest, nie sa to na szczescie moje doswiadczenia, ale widzialam. Odpowiedz Link
judytak Re: To ja coś powiem. 18.07.06, 06:49 jessy3 napisała: > Ależ Gaba rozmawiała z Laurą o ojcu, jak już pisałam dwa posty wyżej. no to może wyrażę się jaśniej: matka z dzieckiem musi rozmawiać, nawet na tematy dla niej nieprzyjemne, tak długo, póki dziecko wyraża potrzebę takiej rozmowy oraz: matka, nawet jeśli wyłącznie źle mysli o ojcu dziecka, nie może dziecko o tym ojcu wyłącznie źle mówić, bo dziecku tym szkodzi to są standarty, nic nowego, odkrywczego ani wielkiego pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
musicbox Re: To ja coś powiem. 18.07.06, 10:03 jessy3 napisała: I podziwiam Gabę za to, że gdy > usłyszała od Laury "harpia"(trzymam się konkretnego przykładu) nie wybuchnęła, > nie zareagowala impulsywnie, potrafiła sie opanować, byla 'delikatna'. Jak chcesz, to podziwiaj, ale ja tam bym tego nie robiła:-) Przez to, że znowu się rozbeczała, zamiast przejść do czynu jakiegoś, przez takie przykładowe sytuacje w jakiś sposób pozwalała sobie dalej wchodzić na głowę:-) Odpowiedz Link
nula8 Re: To ja coś powiem. 18.07.06, 11:00 Naprawdę nie mogę zrozumieć opinii niektórych o złośliwości i trudnym charakterze Laury. Owszem, była rozpuszczonym bachorem (jak miała nie być, skoro matka pozwalała jej na wszystko, żeby uniknąć oskarżeń o bycie złą matką, a ojczym nie mógł się nawet odezwać, bo go żona wzrokiem gromiła). Poza tym jednak charakter ma jak złoto, a i problemy wychowacze z nią są żadne! Jeden toruński wybryk (i to nie to, że tam pojechała, a że została na noc) można kwalifikować poważnie. Że nazwała Gabę harpią, nie słuchała, nie pomagała w domu??? Moja mama miała ze mną o wieeele większe problemy, a należałam do spokojnych dzieci. Co do cierpień Gabrysi po odejściu Pyziaka? Gdyby tak cierpiała, nie wychodziłaby za mąż po raz drugi. A wyszła i to ponoć z miłości. No to co te wylewane na każdym kroku łzy oznaczają, hę? Odrzucenie boli, wiem o tym dobrze, ale bez przesady. Żeby kobieta opisywana jako twardzielka przez dwadzieścia lat nie radziła sobie z jednym złym doświadczeniem? Lubię Gabrysię, jest miła, ciepła i uczynna. Jednak nie najlepiej radzi sobie z trudnościami. Jak już ktoś powiedział w tym wątku - jak typowa Polka-matka - chowa głowę w piasek i czeka aż problem sam się rozwiąże... Odpowiedz Link
tuskaroz Re: To ja coś powiem. 13.08.06, 23:58 Oczywiście, że Gabrysia nie była postacią idealną, nie byla też postacią do końca złą. A jednak MOGŁA porozmawiać z córkami na temat ojca. Oczywiście, tak jak napisała Jessy3 troche z nimi rozmawiala, ale mówiła im tylko ze Pyziak byl złym człowiekiem. Gabrysia powinna zebrać siły, usiąść z Tygryskiem i Różą przy stole, opowiedzieć im trochę o ojcu, pokazać zdjęcia, protokoły z zebrań ESD (jeśli nadal je posiadała). Przecież to były jej WŁASNE CÓRKI!!!!! Rozumiem, ze ta twarda Garysia która znałyśmy kiedyś mogła się troche podłamać po podwójnym porzuceniu przez męża, ale bez przesady. anutek115 napisała: Pyziak jest naprawdę super nie tylko w Kwiecie Kalafiora. Uwielbiam czytac protokoły ze spotkań ESD pisane wszak jego ręką. Są dowcipne i inteligentne, nieodmiennie doskonale bawię się przy ich lekturze (no i w ogóle nie pasują do typa ujrzanego w korku przez Laurę w JT) - nie możnaby tak pokazac ich córkom? jessy3 napisała: I podziwiam Gabę za to, że gdy > usłyszała od Laury "harpia"(trzymam się konkretnego przykładu) nie wybuchnęła, > nie zareagowala impulsywnie, potrafiła sie opanować, byla 'delikatna'. I to mi się w Gabie nie podobało. Powinna skarcic córkę, a nie pozwalać, żeby jej wlasna córka tak się do niej odzywała!!!! Gabrysia w ogóle za wcześnie zdecydowała się na następne dziecko: Tygryska. Mała Różyczka, którą trzeba wychowac, bawic się z nią! A tu przychodzi na swiat Laura. no i jak Gabrysia miala wychowywac razem dwie male dziewczynki? Jak ciagle miala sie zajmowac nimi naraz? Więc Laura przeszła na drugi plan. Zapewne Mila sie nia zajmowała (laurą). Wedlug mnie gabrysia popełnila tylko te bledy, ze poświęcała dziewczynkom za malo czasu i ze prawie nic nie powiedziała im o ojcu. nula8 napisała: Poza tym > jednak charakter ma jak złoto > Lubię Gabrysię, jest miła, ciepła i uczynna. I tu w pełni się z Tobą zgadzam! Pozdrawiam Marta Odpowiedz Link
judytak Re: To ja coś powiem. 19.08.06, 13:14 tuskaroz napisała: Gabrysia w ogóle za wcześnie zdecydowała się na następne dziecko: Tygryska. > Mała Różyczka, którą trzeba wychowac, bawic się z nią! A tu przychodzi na swiat Laura. > no i jak Gabrysia miala wychowywac razem dwie male dziewczynki? Jak ciagle > miala sie zajmowac nimi naraz? no bez przesady... mnóstwo ludzi ma dzieci z małą różnicą wieku, albo nawet bliźniaki, i zazwyczaj nie powoduje to żadnych przesadnych trudności wychowawczych... pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link
kasztannova Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 22.08.06, 00:25 Witam. Gaba była ok w KK, pozniej już dół - im dalej tym głębiej. Zauważcie, że to MM "przemyca" pozytywność Gabrieli na każdym kroku. Zawsze mnie mierziły texty typu "miło uśmiechnęła się Gabrysia" /przeglądnijcie dokładnie Jeżycjadę pod tym względem, a przekonacie się ile jest takich wtrętów, których początkowo się nie zauważa - wyjaśniam jako maniaczka czytałam już wiele razy i z czasem zaczęło mnie to uwierać jak kamyczek w bucie/. Gabriela Be nawet jak zaściela łóżko - robi to wyłącznie, li i jedynie w miły sposób /yyy/. Kolejna sprawa to ciągłe popłakiwania silnej Gabrieli poprzedzane textami "jakkolwiek silną i dzielną kobietą była i rzadko zdarzało jej się płakać" - a ona popłakuje wciąż. Silna wiecznie uśmiechnięta Gaba to MIT!!! Silna? To Laura musi być silna, kiedy jej matka zachowuje się jak sam Januszek /a nawet w pewnych aspektach gorzej/. Mianowicie: Januszek - o ile wiem - nie zjawił się w domciu bo go zapudełkowali, a po wyjściu z kozy czy świętoszkowaci Borejkowie by go przyjęli?? Nie sądzę. Gabriela natomiast - że zapożyczę - jak tajfunem zmyło całą jej mityczną odwagę, w momencie, gdy własne dziecko zapytało o tatę. Ucieka gdzie się da, przyparta do muru robi miny boleści, żeby dziecko miało poczucie winy jak to krzywdzi mamusię, a inni widzieli kto tu jest krzywdzony, po czym uśmiecha się dziarsko /błeeee sam opis doprowadza mnie do mdłości/ ale na nic nie odpowiada, nie rozmawia. Sprawa Laury przypomina nieco brzydkie kaczątko - aaaaa nie jesteś ruda, nie masz czupryny konopianej, brakuje borejkowskich piegów /zgroza wisi w powietrzu jak siekiera/ - masz przes...lapane. Słowem - nie jesteś podobna do nas? Nie jesteś z naszej rodziny. Jesteś podobna do człowieka którego uznaliśmy za złego - zadziobiemy cię za to. Jeszcze gorszy objaw to posiadanie charakteru, tego w rodzinie Borejków być nie powinno. Usposobienie cielęce, albo cechy kisielu, usługiwanie i męczennictwo kobiet - to są cechy cenione w domu Borejków. Sprawa Pyziaka - nawet jeśli uznamy, że skrzywdził itp - to ile na rany można mielić w sobie tą samą krzywdę. Spazmów na dzwięk imienia Janusz można dostawać, ale nie przez całe życie! U ludzie czas zmienia patrzenie na problemy, dojrzewamy, zmieniamy się... a tu? Gabriela nam się zamroziła emocjonalnie i mimo, że naczytała się tylu filozofów, których cytować może mamrocząc w gorączce, żadnych wniosków... smutne - to Laura chyba więcej rozumie z Seneki niż jej pnąca się po szczeblach kariery macierz. Kolejna sprawa - kocha Janusza, czy błędny wytwór swojej wyobraźni, ewentualnie jeśli uważa się za oszukaną, to kochała kogoś kogo udawał Janusz. Nie mogę uwierzyć, że Gabriela nie ewoluuje psychicznie ani na milimetr, ale tak to wygląda - zupełnie jakby ją odmrozili po iluś tam latach odejścia Janusza - reakcje nie zmieniły się ani odrobinę. A co z mimozowatym Grzesiem /czyżby zapatrzenie w dupowatego Ignacego seniora?/ jeśli kwili na dzwięk nazwiska Pyziak, to co czuje do galaretowatego Grzesia? Po kiego wyszła za niego, przysięgając miłość - bo czy to miłość? A jeśli tak to o co chodzi z Pyziakiem? Niestety Gabriela przestała budzić we mnie przyjazne odruchy. Z dziećmi nie rozmawia, faworyzuje dziecko borejkopodobne, ale nawet z nim nie rozmawia, Róża do robót domowych, ciele posłuszne idzie nawet na rzeź. Tym gorzej dla niego. W razie pytania robi dramat żeby każdy wiedział kto tu jest krzywdzonym pozytywnym bohaterem....yyyyy... Pierdoła Ignacy Borejko ma jedyny plus - czasem ma kontakt z wnuczką, której nikt nie chce, a słodka Mila jest wyrodnym okrutnym babsztylem wobec Tygrysa, za to nagradza uległość i nijakość Różyczki... Straszne... Dulscy z Poznania? ;) Kończę już papa Odpowiedz Link
anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 22.08.06, 17:36 Juz pisałam - a propos Róży co prawda, ale z Gabą też działa - że mi na słowo "miła" otwiera się nóż w kieszeni i całą przyrodzoną słodycz mego charakteru diabli biorą. Widzę, że nie mnie jedną :-). A pamiętacie, jak wkurzona (excusez le mot) Gabrysia przyłożyła w kuper małej Pulpie? Nie jestem zwolenniczką kar fizycznych (zwłaszcza, że to nie kara była, ale rozładowanie frustracji), ale aż mi się ciepło na sercu zrobiło na samo wspomnienie... Ach, gdybyż to teraz możliwe było... Odpowiedz Link
tuskaroz Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 22.08.06, 22:34 Jasne, kogo by nie wkurzały teksty w stylu: miła gabrysia, gaba uśmiechnela sie mimo wszystkiemu, gabriela jest silna i dzielna...:| Niestety moja ukochana autorka pani MM zrobiła z Gaby "biedną, pokrzywdzoną przez los, ale nadal dzielną kobiete". No to jak jest taka dzielna, to mogła kurcze pogadac z laurą! (o ojcu) jak taka dzielna ta gabunia, to niech opowie córkom o januszu! No i GDZIE ta siła???????????? gabrysia nie jest już człowiekiem w"Jezycjadzie", tylko... bo ja wiem? ale na pewno nie jest aniolem, bo się na anioła nie nadaje. Oczywiście lubie gabe ale z tomu na tom coraz bardziej się do niej zniechęcam! Odpowiedz Link
default Re: kasztannova, kapitalny tekst 23.08.06, 14:44 Świetne spostrzeżenia, bardzo celne uwagi, zgadzam się w 100%! Odpowiedz Link
borsuk_dawid Re: kasztannova, kapitalny tekst 25.08.06, 00:32 Mi sie wydaje, ze to wzdryganie sie na dzwiek imienia Janusza, to gromienie innych wzrokiem w takich momentach, to twierdzenie Gabrysi, ze "wciaz boli" to jej urazona duma. Boli ja to, ze ona dala sie wrobic, ze pomimo jej idealow, wiary w madrosc filozofow i milosc zwyciezajaca wszystko, okazalo sie, ze nie miala racji i nie zawsze tak jest. Ona odejscie Pyziaka zdaje sie traktowac jak swoja osobista porazke, baaardzo ciazaca na sumieniu. Tak mysle. Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 01.09.06, 13:42 A ja bronię Gabrysi. Są tu opinie, że stała się na starość nudna, że słodka, że anielska. A może złagodniała na starość? przecież ona , tak jak każdy z nas dojrzewa, zmienia się, i to jest proces, który trwa do końca życia. Najważniejsze w tej postaci jest to, że Gabrysia stara się być dobra, że walczy ze swoimi słabościami, czy uprzedzeniami, kontroluje złe emocje w sobie, świadomie kształtuje swoją osobowość. Uważam, że jest wzorem do naśladowania. Na przykład w kwestii do jej stosunku do Tygrysa: któż z nas nie jest czasem do kogoś instynkownie uprzedzony? Autorka pokazuje nam, jak radzi sobie z tym najstarsza Borejkówna - uświadamia sobie, ze coś jest nie tak z jej uczuciami do córki, ale chce to zmienić, nie pielęgnuje w sobie złości (patrz: tom Tygrys i Róża). Nie jest idealna, to jasne. Ideałów nie ma nigdzie, nawet w książkach MM. Odpowiedz Link
jottka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 01.09.06, 17:24 blanka_e napisała: > A ja bronię Gabrysi. Są tu opinie, że stała się na starość nudna, że słodka, że anielska. A może złagodniała na starość? po primo - zgaduje, że jesteś nastolatką?:) gaba ma plus minus 44 lata, a wg najnowszej wiedzy medycznej to nie jest jeszcze pora demencji starczej i związanych z tym zmian charakterologicznych:) po sekundo - nawet przyjąwszy to założenie, to gaba nie 'złagodniała' w miarę upływu czasu, bo nigdy specjalnie groźna nie była. natomiast jako postać zmieniła sie o tyle, że z samodzielnej, inteligentnej i pozbawionej ckliwości dziewczyny stała sie własnie ckliwą kretinką i o to czytelnictwo ma pretensje > Na przykład w kwestii do jej stosunku do Tygrysa: któż z nas nie jest czasem do kogoś instynkownie uprzedzony? nooooo, teza, że instynktowne uprzedzenie do własnego dziecka jest zjawiskiem normalnym, jest niezwykle śmiała:) zwykle to sie jednak określa mianem głębokiego zaburzenia i stara odpowiednio leczyć Odpowiedz Link
anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 02.09.06, 17:16 Blanko_e, masz dzieci? Ja mam jedno. Uwierz mi na słowo, jeśli jest się normalną (w miarę:-)) osobą nie sposób byc uprzedzonym do swego dziecka, nawet jeśli macierzyństwo nie jest łatwe (a moje na ten przykład było na początku bardzo trudne). Uprzedzona to Gaba była do Pani Szczepańskiej, i rzeczywiscie dzielnie z tym uprzedzeniem walczyła - ale to było baaardzo dawno temu, w czasach, gdy Gaba była bystrą, samodzielnie myślącą i naprawdę fajną dziewczyną pełną dobrych chęci, nie zaś w czasach, gdy przy każdym poruszeniu szeleszczą jej nad głową anielskie skrzydła. I, tak, ja uważam, że ten szelest anielskich skrzydeł jest nudny. I jeśli tak ma wyglądac łagodnienie na starośc, to mam nadzieję, że nigdy nie złagodnieję :-). Odpowiedz Link
tuskaroz Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 03.09.06, 14:42 Uprzedzenie do Tygryska (według mnie) wzięło się z takiego powodu: Laura byla podobna do "zlego pyziaka". Coś jest NIE TAK z tym, ze gaba nie rozmawiala z dziewczynami o ojcu. Jessy, gabrysia nie rozmawiala z dziewczynkami o ojcu, kiedy tego potrzebowaly, mowila im tylko:"Janusz byl zlym czlowiekiem", przez co na pewno wiele razy sprawila laurze przykrość, bo przeciez dziewczynka wiedziala,ze jest do pyziaka podobna. A nie mozna cierpiec przez jednego czlowieka przez lata tak bardzo,zeby nie moc o nim rozmawiac!! Uprzedzenie do WŁASNEGO dziecka nie jest dla mnie tez rzecza normalna, bo uprzedzic, to sie najwyrzej moza do sąsiadki (takiej p.Szczepanskiej np.). Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.09.06, 13:56 W porzadku, użyłam niewłasciwych słów, z tym uprzedzeniem przesadziłam - po prostu troszkę trudniej jest kochać Gabrysi dziecko, które jest podobne do człowieka, na którym się zawiodła. Ona ma w sobie lęk, ze Laura wzgardzi jej uczuciem, a tak bardzo tego nie chce, bo ją kocha tak mocno jak tylko matka moze kochać dziecko. Gabrysia boi się odrzucenia. Jest wrażliwą idealistką i kochała Pyziaka całą sobą, a on ją rozczarował. Ma po nim przykre wspomnienia, a Laura go przypomina dlatego jest jej trudniej ją kochać.Najbardziej lubimy tych, którzy są do nas podobni - przecież to jest takie oczywiste. Gdybyśmy kochali się wszyscy bezwarunkowo byłby raj na ziemi. Autorka pokazuje, że w życiu jest różnie i moim zdaniem wcale na siłę nie przedstawia Gabrysi jako ideału. Za to daje swoim czytelnikom wskazówki jak sobie radzić ze złymi emocjami. A tak na marginesie: czy naprawdę nie może być tak, że sprawa nieudanego małżeństwa może boleć Gabrysię przez całe życie? Ja uważam, ze to jest jak najbardziej możliwe i nie ma w tym żadnej przesady. I dopóki Pyziak nie wyjdzie z ukrycia, nie spróbuje uczynić cokolwiek, by mu wybaczono, Gabrysia będzie miała uraz. Zło, które wyrządził Pyziak rozprzestrzenia się zatruwając relacje między matką i córką i pewnie do niego wróci. Ale MM da mu szansę, bo przecież nie jest ostatnim draniem, tak myslę. Odpowiedz Link
agnieszkagosia Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.09.06, 18:27 Gdyby Gabrysie Pyziak bolal przez cale zycie to jej malzenstwo z Grzegorzem nie mialoby racji bytu. Lub byloby OGROMNA nieuczciwoscia wobec Grzegorza. Trzeba sie zdecydowac - albo potrafi sie przejsc nad przeszloscia do porzadku, wybaczyc choc troche, zapomniec choc czesciowo i zyc dalej, albo wybiera sie zycie bedace gmeraniem w przeszlosci, zatruwa sie zycie swoje i innych. Z pewnoscia jednak matka nie ma prawa przenosic urazy do bylego meza na dzieci. Zreszta coz Pyziak takiego zrobil? powidzmy szczerze - Gabrysia miala zycie wprost luksusowe. jest jedyna corka, ktora matka sie interesuje. Rodzice troszcza sie, matka pomaga w wychowywaniu wnukow, potem pojawia sie zakochany facet, rodzi sie maly geniusz i wszystko jest cudownie. W miedzyczasie robi kariere naukowa, pisze habilitacje (kiedy? to ciekawe...), nie ma wiekszych trosk materialnych, dzieci ma na tyle madre, ze pomimo jej zlego wychowywania nie daja sie zniszczyc zbyt mocno (z wyjatkiem Ignasia G.) Czego chciec wiecej? tymczasem rozwod z zona, rozejscie sie malzenstwa bedacego wynikiem obowiazku i wpadki jest przedstawiane w kategoriach tragedii antycznej Byc moze moja inna perspektywa spowodowana jest tym, ze obecnie pracuje z ludzmi, ktorzy przezywaja prawdziwe dramaty. Widze na codzien potworna przemoc, nekanie, niszczenie, choroby. I dlatego nie sposob uwierzyc w wersje wydarzen serwowana pzrez MM. A przede wszystkim nie sposob usprawiedliwic tego rozczulania sie Gaby nad soba i zmuszania innych aby pzrez 20 lat traktowali temat jak niebyly. Agnieszka Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 07.09.06, 20:17 Agnieszko, w pelni sie zgadzam z tym, co napisalas:) Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 08:29 Wszystkie osiągnięcia Gabrysi zarówno te na polu naukowym jak i osobistym są dowodem na to, że dziewczyna się przecież pozbierała, ma jednak żal do swego byłego męża, że zostawił nie tyle ją co własne córki, tracąc z nimi kontakt, to jest przykre. Pal licho własne ego, boli to, że ojca zabrakło w życiu, w dorastaniu dzieci. Porównujesz Gabrysi przeżycia do doświadczeń dużo gorszych, które spotykasz na co dzień, ależ będź pewna, że każdy je spotyka, słychać o nich zewsząd, wystarczy włączyć radio lub telewizję. Każdy dramat ma inne oblicze i niezależnie od rozmiarów dramatem pozostaje. Zawsze znajdzie się tragedia straszniejsza od tej najstraszniejszej. Ale nie o to chodzi, nie ma co licytować się kto ma lepsze, a kto gorsze życie, grunt to wziąć się za bary z własnym i to właśnie robi Gabrysia, a że popełnia błędy to normalne, każdy je popełnia. Masz rację - nie wolno przenosić urazy z męża na dziecko, trudno to sobie w ogóle wyobrazić. Ale MM wcale tego tak nie przedstawia, nie w kategorii urazu, źle to odebrałaś. Piszesz:I dlatego nie sposob uwierzyc w wersje wydarzen > serwowana pzrez MM. A przede wszystkim nie sposob usprawiedliwic tego > rozczulania sie Gaby nad soba i zmuszania innych aby pzrez 20 lat traktowali > temat jak niebyly. Naprawdę, nie znasz ludzi, którzy z braku innych problemów wyolbrzymiają swoje troski, rozczulajac się nad sobą? Ależ badź pewna, że jest takich osób mnóstwo. I gdy idę pocieszyć którąś z moich przyjaciółek, należących do grona właśnie takich ludzi, to powstrzymując się od komentarzy w stylu, daj spokój inni mają gorzej - skupiam sie na jej problemie i pomagam jej go rozwikłać, ujrzeć w innym świetle. Mówienie sobie o tym, że są gorsze tragedie na świecie od mojej, tylko pozornie przynosi ulgę i pocieszenie. Pozwólmy Gabrysi na niedoskonałości i na rozczulanie się nad sobą - jako najstarsza zawsze musiała byc dzielna, nie mazać się, wziąć się w garść i czuwać. Nauczyła się tego w czasie choroby matki, mając na głowie czwórkę dzieci (włącznie z Ignacym) i wiele obowiązków szkolnych i domowych. Poczucie odpowiedzialności jest czasem nieznośne, czasem czyni z człowieka domowego tyrana, czasem przysłania sprawy ważniejsze. Jej wady, które poddawane są krytyce na tym forum, czynią ją bardziej ludzką. Gabi jest jak każdy z nas: nie kazdemu musi się podobać i nie każdy musi ja lubić. Jeszcze się taki nie narodził.... Odpowiedz Link
berek_76 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 12:34 > Wszystkie osiągnięcia Gabrysi zarówno te na polu naukowym jak i osobistym są > dowodem na to, że dziewczyna się przecież pozbierała, Wszystkie te osiągnięcia są wyssane z palca. Habilitacja (doktorat też) to nie jest coś, co się robi przy okazji, ani widu, ani słychu... To tylko sztafaż, mający nas przekonać, że Gabrysia własnie jest taka silna i dzielna - niestety, sztafaż mało przekonujący. Qrde, no wiem coś o tym,. jak to się pisze doktorat z dwójką małych dzieci - zakładając naiwnie, że tych dzieci nie ma się w nosie. Gaba nie musi być ideałem. ja bym ją lubiła - taką, jaka mi się rysuje, miejscami rozlazła, miejscami histeryczna, jako matka przesadnie wystraszona, jako córka przesadnie uległa - ale nie mogę jej lubić, kiedy na każdym kroku przekonuje się mnie, jaka to ona jest idealna. NIE JEST! ----------------------- Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005) Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 13:01 Gaba jest przede wszystkim bardzo zdolna. > kiedy na każdym krokuprzekonuje się mnie, jaka to ona jest idealna. Dziwne, ale ja nigdy nie odczułam, by ktokolwiek mnie do tego przekonywał. Autorka o wielu bohaterach pisze w takim świetle, że mozna by sądzić, że to ideały. Ale przecież nie sądzę, by jej zamysłem byłu zmuszanie nas do myślenia o nich w takich kategoriach. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 14:30 blanka_e napisała: > Gaba jest przede wszystkim bardzo zdolna. > > > kiedy na każdym krokuprzekonuje się mnie, jaka to ona jest idealna. > > Dziwne, ale ja nigdy nie odczułam, by ktokolwiek mnie do tego przekonywał. > Autorka o wielu bohaterach pisze w takim świetle, że mozna by sądzić, że to > ideały. Ale przecież nie sądzę, by jej zamysłem byłu zmuszanie nas do myślenia > o nich w takich kategoriach. Sama sobie zaprzeczasz:). Skoro piszesz, ze autorka o wielu postaciach pisze tak, jakby to byly idealy, to chyba jednak chce, i to bardzo, zebysmy i my tak o nich mysleli? Ja zdecydowanie wole zwykle, ludzkie postacie, ktore jak kazdy popelniaja bledy, niz ten poczet swietych. Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 20:59 Ja uważam, że każda z tych postaci jest ludzka i popełnia błędy, Gabrysia też, np. błędy wychowawcze (choć znam parę takich osób, którym naprawdę ptasiego mleka nie brakuje w życiu, a popełniają błędy wychowawcze gorsze niż ona). >to chyba jednak chce, i to bardzo, zebysmy i my tak o nich myśleli? Stawiasz zarzut, że MM ma ambicje sprawowania rządu dusz, uważając, że ma monopol na prawdę? Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 21:17 > Stawiasz zarzut, że MM ma ambicje sprawowania rządu dusz, uważając, że ma > monopol na prawdę? A fe, Blanko. A fe!! Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 21:37 Stawiasz zarzut, że MM ma ambicje sprawowania rządu dusz, uważając, że ma > monopol na prawdę? Na litosc boska, po ludzku sie nie dalo? Nie stawiam jej zadnych zarzutow. Wiadomo przeciez , ze autorka jako kretaorka wlasnego swiata ma okerslona wizje postaci, ktora chce nam przedstawic. jak postaci sa dobrze napisane, bez problemu "kupujemy" wizje autora. MM zarzucam deklaratywnosc, to, ze pisze nam" Gabrysia dzielnie sie usmiechnela", a tej dzielnosci w ostatnich tomach jakos nie widzimy. Widzimy za to czeste uciekanie przed problemami, postawe " jak nie bede mowic o tym, co zle, to probolem sam sie rozwiaze" . I to mnie drazni, bo kiedys, w starych tomach taak nie bylo. Postacie poznawalismy w dzialaniu, nie poprzez komentarze autorrki, nie odpowiadajace rzeczywistosci. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 21:45 > Postacie poznawalismy w dzialaniu, nie poprzez komentarze autorrki, nie odpowiadajace rzeczywistosci. No i mnie właśnie o to chodziło. Kiedy powiedziałam "a fe" ;) Odpowiedz Link
zgred1967 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 10:22 Porównajmy sobie przypadek Gaby i przypadek cioci Wiesi, matki Baltony. 1. Ojciec Baltony "się rozwiódł", a więc zadbał o formalne zakończenie sprawy, żeby nie robić problemów swojemu dziecku i jego matce. Pyziak przeciwnie. Co więcej wydaje się, że Pyziak nie postawił sprawy jasno, tylko sobie poszedł. Zrobienie tego po raz drugi robi z niego świnię do kwadratu. 2. Ciocia Wiesia, przynajmniej w 6K mniej dzielnie znosiła porażkę małżeńską niż Gaba. Trudniej było jej opanować emocje i wziąć się w garść. Emocje to nie jej wina. 3. Historyjka z genezą ksywki Baltona (BBB chyba) mocno sugeruje, że ojciec Baltony nie uchylał się całkowicie od finansowego udziału w jego wychowaniu. Koszulka z reklamą firmy Baltona była, znając ówczesne stosunki, najpewniej prezentem od niego. Późniejsze książki zdają się potwierdzać, że Baltona miał sytuację finansową znacznie lepszą od przeciętnej, nawet jeśli nie zawsze się z tym afiszował. Ciocia Wiesia nie wyglądała na osobę, która mogła mu to zapewnić, chociaż nie można tego do końca wykluczyć. 4. Jakbym miał powiedzieć córce "Twój ojciec to świnia do kwadratu i na dodatek nadal ma nas, mnie i Ciebie, gdzieś", to wolałbym nic nie mówić, więc chyba rozumiem Gabę. Tak samo Robrojek wolał nie ujawniać Laurze informacji o kryminalnej co najmniej przeszłości Pyziaka. Dziecko ma prawo do kontaktu z ojcem, o ile to by mu nie zaszkodziło, co w tym wypadku wydaje się więcej niż pewne. Dobro dziecka jest ważniejsze niż jego ciekawość. Nawet dziecko adoptowane, chociaż o fakcie adopcji POWINNO (fachowcy są co do tego zgodni) dowiedzieć się jak najwcześniej, prawo do poznania danych rodziców biologicznych zyskuje z osiągnięciem pełnoletniości i nie zawsze ma ochotę z niego skorzystać. 5. Nawet jeśli nie Pyziak, to najprawdopodobniej Alma, obawiała się ścigania Pyziaka za alimenty (chyba zresztą niesłusznie) i dlatego ukrywała informacje o miejscu jego pobytu. Od razu się czuło, że podejrzewała Tygrysa o finansowe motywacje próby kontaktu z ojcem. Dlatego nawet jeśli Gaba na skutek chwilowego zaćmienia umysłowego zapragnęłaby umożliwić Laurze poznanie ojca, to jej by się chyba raczej nie udało. 6. Myślę, że Gaba nie miała problemu z przebaczeniem Pyziakowi, to znaczy nie życzyła mu nagłej śmierci w dłuuugich męczarniach, tylko czasami przypominała jej się przeszłość, a na to niestety to już nikt nie ma wpływu. Miała wpływ na swój pozytywny stosunek do tej trudnej przeszłości, co jak się wydaje osiągnęła. Szacuneczek. Odpowiedz Link
klymenystra Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 11:34 > 2. Ciocia Wiesia, przynajmniej w 6K mniej dzielnie znosiła > porażkę małżeńską niż Gaba. Trudniej było jej opanować > emocje i wziąć się w garść. Emocje to nie jej wina. ale ilez wczesniej on sie rozwiodl? rok? czytalam ostatnio, ze rozpad malzenstwa mozna i przez 10 lat przezywac. Tylke ze w przypadku Gaby to srednio prawdopodobne- miala wsparcie zewszad, ulozyla sobie zycie... i chyba z braku innych problemow tak sobie tego Pyziaka wyolbrzymila. Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 12:34 A ja czytałam ostatnio, że rozczarowanie można przeżywać nawet przez całe życie, co najwyżej intensywność tego przeżywania może zmaleć. To zależy od stopnia wrażliwości rozczarowanej, zawiedzionej osoby. Całe szczęście, ze Gabrysia miała wsparcie zewsząd i ułozyła sobie życie. Pyziak winny jest swoim córkom wytłumaczenie i dopóki tego nie uczyni, złe wspomnienie będzie trwać. Natomiast dziecko nie powinno z upodobaniem ranić swojej matki. To jest złe. Tak jak jest złe to, że Pyziak odwrócił się do wszystkich czterema literami i słuch o nim zaginął, nie mówiąc o tym, że nie dał grosza na dzieci. Pyziak cały czas jest tchórzem. Od początku autorka kreśliła jego postać tak, że ja osobiście nigdy bym mu nie zaufała, nie mówiąc o ślubie z nim. Typowy bajerant, jakich wielu chodzi po tym świecie. Ale zostawmy na bok moje osobiste odczucia. Widocznie Gaba była większą idealistką niż ja. Pyziak nie jest do cna złym człowiekiem, po prostu źle postąpił i powinien naprawić swoje błędy. To trzeba zrozumieć i nie mieszać zła z dobrem. Nie rozumiem, czemu Gaba tak drażni niektóre z Was. Czy dlatego, że jest to dobra i myśląca dziewczyna, która: czyni dobro,umie je dostrzec i docenić,pracuje nad sobą. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 08.09.06, 14:28 To Gabrysia jest cos dzieciom winna w pierwszej kolejnosci- pare slow o ojcu. Niekoniecznie o tym, ze byl zlym mezem i ojcem, skoro je zostawil. Ale przeciez kiedys go za cos kochala- nie moglaby chocby kilkoma dobrymi wspomnieniami podzielic sie z corkami? Nie mogla pokazac im slubnego zdjecia? Pyziak nie dal kasy na dzieci, ale nic nie wiemny o tym, zeby Gaba o to wystapila. A powinna byla to zrobic. nie musiala znac jegom adresu, o ile sie nie myle, adres wtedy ustala sad. Odpowiedz Link
liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 11:57 a TY Dakoto ciągle powtarzasz te same argumenty i stajesz się nudna, podobnie jak the-dzidka i jottka, które na siłę starają się dać odczuć innym, że to one mają rację, co jest nieprawdą, bo jak wiadomo każdy ma rację, gdyż nie ma jednej, obiektywnej prawdy. to forum jest po to, żeby można było podzielić się swoimi przemyśleniami, a nie po to, żeby się przekrzykiwać i negować to, co ktoś inny napisał. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:07 a TY Dakoto ciągle powtarzasz te same argumenty i stajesz się nudna, podobnie > jak the-dzidka i jottka, które na siłę starają się dać odczuć innym, że to one mają rację, co jest nieprawdą, bo jak wiadomo każdy ma rację O sorry, ale ja sobie wypraszam! Ja również przedstawiam tylko i wyłącznie swoje zdanie, a że o jego słuszności jestem przekonana? Sama piszesz, że "każdy ma rację", więc po co te wycieczki ad personam? I żebym to tylko w swoim imieniu poczuła się dotknięta, to można by to uznać za "kompletnie zaślepione wcielenie subiektywizmu", że zacytuję MM. Ale ja się poczułam dotknięta również w imieniu dwóch pozostałych inkryminowanych pań - nigdzie nie widzę, żeby na siłę coś komuś wmawiały. Czy żeby przekrzykiwały i negowały. I przepraszam, ale w tej chwili to TY, a nie JA, reagujesz w stylu "ja mam rację, a one są głupie". Odpowiedz Link
anutek115 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 09.09.06, 20:56 blanka_e napisała: > A ja czytałam ostatnio, że rozczarowanie można przeżywać nawet przez całe > życie, co najwyżej intensywność tego przeżywania może zmaleć. To zależy od > stopnia wrażliwości rozczarowanej, zawiedzionej osoby. Całe szczęście, ze > Gabrysia miała wsparcie zewsząd i ułozyła sobie życie. Blanko, pisałam już o tym wcześniej ale nie ma obowiązku uczyc się moich postów na pamięc, więc się powtórzę: dokładnie taką sytuację jak Gaba miała moja babcia. Właściwie gorszą. Ona nie miała rodzeństwa, rodziców, żadnej rodziny. Mój dziadek zostawił ja samą z niespełna rocznym dzieckiem i wyparł się jej w obrzydliwych okolicznościach. Oczywiście, możesz zalożyc, że moja babcia jako nie-Borejkówna jest niewrażliwa jak pień, i po prostu nie przeżywała straty dośc głęboko, ale mimo to: - nigdy nie powiedziała mojej mamie na temat jej ojca złego slowa. Własne, niepochlebne zdanie moja mama wyrobiła sobie sama, jak była już duża i umiała wyciągac wnioski, - pracowała niewyobrażalnie ciężko, pozbawiona była pomocy, a życia sobie nie ułożyła (czyli po raz drugi nie wyszła za mąż), bo nie miała na to czasu - serio. Dlatego jakoś trudno mi uwierzyc w martyrologię biednej Gabrieli, doskonale wykształconej, z dobrą pracą, otoczonej kochającą rodziną i przyjaciółmi, z drugim, kochanym i kochającym mężem i ustabilizowanym życiem osobistym. Dlatego, a nie dlatego, że drażni mnie gdyż > jest to dobra i myśląca dziewczyna, która: > czyni dobro,umie je dostrzec i docenić,pracuje nad sobą. Pomijam, że jeśli chodzi zarówno o czynienie dobra jak i o pracę nad sobą, polemizowałabym. Ponadto dlaczego uważasz, że dobre i myślące dziewczyny jako bohaterki drażnią niektóre z nas? Ja na przykład nie mam nic przeciwko osobom dobrym - byle nie były przedstawiane tak jednak jednostronnie i dośc deklaratywnie, jak Gabrysia. Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 09.09.06, 22:22 Anutku, po pierwsze - szacunek dla Babci :) I po drugie (to już bardziej dla Blanki): > Dlatego jakoś trudno mi uwierzyc w martyrologię biednej Gabrieli, doskonale > wykształconej, z dobrą pracą, otoczonej kochającą rodziną i przyjaciółmi, z > drugim, kochanym i kochającym mężem i ustabilizowanym życiem osobistym. Ja nie mam tak przykrych doświadczeń, nie zostałam porzucona przez męża (nie miałam takiej "okazji", bo żaden mąż nie chciał się ze mną ożenić), ale wydaje mi się, że jeśli po przykrych i smutnych doświadczeniach dostaje się drugą szansę na miłość, jeśli pojawia się nowy mężczyzna, który kocha i którego my kochamy, z którym wszystko zaczyna się układać, to człowiek robi się tak szczęśliwy (wzajemna miłość!!), że staje na nogi i zaczyna optymistyczniej patrzeć na życie. Zwłaszcza, jeśli to dobre uczucie trwa!! Oczywiście można mieć nawroty przykrych wspomnień, można sobie przypominać, jak to się źle zostało potraktowanym, i jakie to było niedobre. Ale to powiny być po prostu "chmury na niebie", które pojawiają się od czasu do czasu. Tylko i li! Jeśli już od lat jesteśmy w trwałym i dobrym związku, nie można być wciąż ofiarą złych wspomnień, i przenosić je na dzieci z tamtego złego związku. Jeśli mój mężczyzna wciąż przejawiałby traumę z powodu swojej poprzedniej kobiety, poczułabym się co najmniej dotknięta, nieporadna, niewartościowa. A przecież między Gabrysią i Grzesiem wszystko jest super fajnie, poukładanie. Więc co? Grzegorz pewnych rzeczy nie widzi? Źle. Widzi, ale w żaden sposób nie reaguje? Jeszcze gorzej. Te "pewne rzeczy" nie istnieją, bo Gaba jest spełniona w drugim związku? Niekonsekwencja pisarska. Odpowiedz Link
jedynataka Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 10.09.06, 12:00 A poza tym tak sobie myślę, no załużmy, ze Gaba rzeczywiście nie potrafi wyjść z tej traumy, jaką było porzucenie przez Pyziaka. To o ile ja się orientuję, to jest to poważny problem psychiczny, narastający po latach, przez który cierpia jej najbliżsi (dzieci i pewnie Grześ). Z takim problemem się idzie do terapeuty. Skoro rodzina i przyjaciele nie potrafią jej pomóc, to czas na profesjonalistę. Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 10:24 Dobra, kobiełki, poddaję się. Moje zdanie nie jest obiektywne, bije się w piersi, a to dlatego, że jestem bardziej biegła w temacie, jeśli chodzi o te wcześniejsze tomy, tam Gaba była inna, fakt. Natomiast ostatnich tomów nie czytałam więcej jak 1 raz, ale i tak nie uderzyło mnie jakieś natręctwo MM w ukazywaniu jej jako ideału. Może się nie przykładam do lektury...? Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 10:36 Nie przejmuj sie, masz przeciez prawo do innego zdania. W ksiazkach fajne jest to, ze kazdy je inaczej odbiera:) Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:02 >W ksiazkach fajne jest > to, ze kazdy je inaczej odbiera:) W książkach, obrazach, muzyce, w drugim człowieku...grunt to dyskusja na wysokim poziomie i za to dzięki, jesteście wspaniałe, drogie fanki MM. Odpowiedz Link
liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:04 dakota77 napisała: > Nie przejmuj sie, masz przeciez prawo do innego zdania. W ksiazkach fajne jest > to, ze kazdy je inaczej odbiera:) skoro tak to czemu na siłę chcesz przekonać innych do swojego zdania? teraz to TY jesteś niekonsekwentna Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:47 W ktorym momencie przekonywalam kogos na sile? Czym innym jest dyskusja, czym innym przymuszanie kogos, by przyjal nasze racje. Mam takie, a nie inne zdanie na temat Gabrysi, wciaz uwazam, ze sluszne, ale to nie oznacza, ze nie moge przyjac, ze ktos moze miec inne zdanie. Szanowanie cudzego zdania to niekoniecznie przyznawanie mu racji, prawd?a. Napisalam, zeby Blanka sie nie przejmowala wlasnie po to, zeby nie zniechecala sie do dyskusji. Nie rozumiem, na czym polega twoj problem. Odpowiedz Link
liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:03 blanka_e napisała: > Dobra, kobiełki, poddaję się. Moje zdanie nie jest obiektywne, bije się w > piersi, a to dlatego, że jestem bardziej biegła w temacie, jeśli chodzi o te > wcześniejsze tomy, tam Gaba była inna, fakt. Natomiast ostatnich tomów nie > czytałam więcej jak 1 raz, ale i tak nie uderzyło mnie jakieś natręctwo MM w > ukazywaniu jej jako ideału. Może się nie przykładam do lektury...? to bardzo źle, że się poddajesz, bo to wcale nie jest tak, że one mają rację, a TY nie. masz prawo mieć inne zdanie. na tym forum trzeba myśleć tak jak większość, żeby nie zostać objechanym. Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:48 A kto tu kogo objezdza? Histeryzujesz lekko. Odpowiedz Link
liliaweneda Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 12:59 histerii proszę mi nie przypisywać panno przemądrzała Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 12.09.06, 07:53 Mam swoje zdanie i wiem, że każdy ma prawo do swego zdania: > ale i tak nie uderzyło mnie jakieś natręctwo MM w ukazywaniu jej jako ideału. Mój pojednawczy wpis sprowokował to, co chciałam wreszcie "usłyszeć" w tym temacie (patrz: treść postu dakoty77). I w tym momencie powinno się dyskusję zakończyć. Odpowiedz Link
ready4freddy Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 12.09.06, 11:29 > TY nie. masz prawo mieć inne zdanie. na tym forum trzeba myśleć tak jak > większość, żeby nie zostać objechanym. proponuje forum "kraj" albo "swiat" (tematy: Bliski Wschod, polityka zagraniczna USA lub Rosji), nalepiej na interia.pl - tam nie ma moderacji. mozna sie wyrobic polemicznie, przejsc przyspieszony kurs erystyki, nauczyc rzucania miesem do celu i przerazic, ilu wariatow ma dostep do internetu. ale nie tutaj, jak rany... przesadzilas troche z tym objezdzaniem. Odpowiedz Link
blanka_e Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 13:28 Laleczki kochane, basta! Każda ma swoją rację i o to chodzi, ale wierzę, że każda chce kompromisu, mylę się..? Odpowiedz Link
dakota77 Re: Gabrysia - ideał czy 'przesłodzona' postać? 11.09.06, 14:14 Ja po prostu zakończę w tym punkcie dyskusję:). Dyskusja to powinna być wymiana poglądów na poziomie, nie wymiana epitetów, jak w przypadku pewnej koleżanki. Nie dam się sprowadzić do takiego poziomu:) Odpowiedz Link