stara_dominikowa 10.12.08, 09:20 nie mogłam się powstrzymać:) "Szósta klepka" to jedyna książka MM jaką czytałam i niezawodnie poprawia mi nastrój! Pozdrawiam! Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
justyna302 Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 10:01 Dominikowo!!! Koniecznie, koniecznie trzeba pójść dalej, no może niekoniecznie trzeba przeczytać wszystko, ale są w Jeżycjadzie pozycje OBOWIAZKOWE :)))) Wg mnie na pewno Kwiat Kalafiora, Kłamczucha, Ida Sierpniwa, Opium w Rosole, może być jeszcze Brulion Bebe B. Potem wg uznania, są gorsze tomy, są lepsze ale generalnie to wciąga, wciąga jak narkotyk! Odpowiedz Link
teklat Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 12:08 A przy okazji świąt - obowiązkowo dla ukojenia nerwów i zatrzymania się podczas przedświątecznej bieganiny - "Noelka" Odpowiedz Link
biljana Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 15:48 justyna302 napisała: > Dominikowo!!! Koniecznie, koniecznie trzeba pójść dalej, no może niekoniecznie > trzeba przeczytać wszystko, ale są w Jeżycjadzie pozycje OBOWIAZKOWE :)))) Wg > mnie na pewno Kwiat Kalafiora, Kłamczucha, Ida Sierpniwa, Opium w Rosole, może > być jeszcze Brulion Bebe B. ja bym dodała jako pozycję obowiązkową Kalamburkę. Ona jest trochę inna, ale myślę, że powinna ci się Dominikowo spodobać:) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 15:51 biljana napisała: > ja bym dodała jako pozycję obowiązkową Kalamburkę. Ona jest trochę >inna, ale myślę, że powinna ci się Dominikowo spodobać:) Troche inna! Biljano jakzes lagodna;) Kalamburka w porównaniu z ochoczym humorem oraz przedstawieniem bohaterów w Szóstej Klepce to niestety zimna lodówka i ponury IPN.. Odpowiedz Link
biljana Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 16:00 lezbobimbo napisała: > Kalamburka w porównaniu z ochoczym humorem oraz przedstawieniem bohaterów w > Szóstej Klepce to niestety zimna lodówka i ponury IPN.. > cóż, nie sposób się nie zgodzić, że analiza porównawcza ciepła i humoru w Szóstej Klepce i Kalamburce wypada hmm niejako na niekorzyść:) tej ostatniej, niemniej jednak uważam, że warto ją przeczytać. Daleko bardziej niż nową jeżycjadę... Mi się bardzo np. podobała retrospektywna budowa książki, sceny z życia PRL, sięganie do historii. Inną sprawą jest ocena świata przedstawionego, tu się zgodzę, że czasem IPN em zawiało... Odpowiedz Link
bat_oczir Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 16:49 > cóż, nie sposób się nie zgodzić, że analiza porównawcza ciepła i humoru w > Szóstej Klepce i Kalamburce wypada hmm niejako na niekorzyść:) tej ostatniej, > niemniej jednak uważam, że warto ją przeczytać. Daleko bardziej niż nową > jeżycjadę... Kalamburka to też nowa jeżycjada. Odpowiedz Link
biljana Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 17:05 bat_oczir napisał: > Kalamburka to też nowa jeżycjada. > a to zależy dla kogo:) dla mnie nową jeżycjadą jest wszystko postkalamburkowe. Kalamburka miała być w zamyśle klamrą kończącą i spinającą cykl. A że powstały kolejne odcinki telenoweli, to już insza inszość... Tak to już jest w krytyce literackiej (khm, yhmm), że całe wieki ciągną się spory na temat podziałów twórczości na okresy itp:)))) Odpowiedz Link
bat_oczir Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 17:56 > a to zależy dla kogo:) > dla mnie nową jeżycjadą jest wszystko postkalamburkowe. dla mnie nowa jeżycjada zaczyna się od Brulionu, a Opium w rosole jest ogniwem pośrednim. Bo od OwR zaczyna się wygaszanie optymizmu i zabawy, BBB jest nasiąknięte pesymizmem, a kolejne książki zaczynają trącić dość natrętnym dyddaktyzmem, z paroma chlubnymi wyjątkami. Odpowiedz Link
nessie-jp Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 18:10 Dla mnie też nowa Jeżycjada zaczyna się od Brulionu, a kończy na Kalamburce. Po Kalamburce następuje "O Matko, To Ma Być Jeżycjada?" która kończy się Polewką. Sprężyna rozpoczyna (mam nadzieję) epokę czwartą pod tytułem "A może jeszcze jest nadzieja dla Jeżycjady?" Odpowiedz Link
kalina.tatry Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 19:48 A dla mnie OwR jest najlepszą częścią całej Jeżycjady, ma ciekawą budowę, Geniusia wszystko ładnie spaja, pięknie, bez telenowelizowania pokazany wątek miłosny...uwielbiam ten monolog wewnętrzny Kreseczki na temat Maćka. Za co go kochać...ten o oczach jak dwa aksamitne przecinki. Choć oczywiście bat-oczir ma rację, że optymizmu w tej części mniej (w końcu stan wojenny). Ale kończy się optymistycznie. W końcu pani Jedwabińska sięga po fioletową bluzkę, w dniu, kiedy jej klasa ma być "na fioletowo". Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 14:31 Witaj dominikowa! :)) Klamczucha tez jest bardzo smieszna. Idusia Sierpniowa równiez :) Dzieki za przypomnienie tej rocznicy. Cale 33 lata dzisiaj mija od pamietnego pozaru! Musimy to koniecznie uczcic jakims wielkim ogniskiem! Z kalki kreslarskiej i firanek! W ogóle fajne takie "swieta" Jezycjady mogiemy czcic co roku.. co Wy na to? :) Odpowiedz Link
nessie-jp Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 14:43 Nie mam kalki kreślarskiej i obawiam się, że miły pan z ubezpieczalni nie chciałby mi wypłacić odszkodowania, mimo przekupstw. Rzeźby na przekupstwo też nie mam... Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 14:49 Ja tez nie mam kalki, postanowilam wiec w zamian uzyc papieru kuchennego (no to takie do pieczenia/pakowania/rysowania :) Odpowiedz Link
lacitadelle Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 14:50 a ja właśnie wczoraj rozpoczęłam czytanie Jeżycjady mojemu półrocznemu synkowi i nawet nie pomyślałam, że w przeddzień rocznicy zawiązania akcji... za to on na pewno się zorientował, bo tak się do mnie uśmiechał :) Odpowiedz Link
lezbobimbo Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 14:55 lacitadelle napisała: > za to on na pewno się zorientował, bo tak się do mnie uśmiechał :) Na pewno myslal, ze bedzie sie fajnie palilo :))) Odpowiedz Link
lacitadelle Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 15:03 po prostu snuł plany na przyszłość... ;) Odpowiedz Link
idomeneo Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 15:04 Cytatlezbobimbo napisała: W ogóle fajne takie "swieta" Jezycjady mogiemy czcic co roku.. co Wy na to? :) jestem przekonana, ze frakcji warszawskiej nie trzeba będzie tego dwa razy powtarzać ;) Odpowiedz Link
sowca Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 22:23 Nawet jeśli nie dysponujemy kalką, można podpalić rysunki własne, przedstawiające głównie czołgi, oraz polać denaturatem, wszystko koniecznie w pudełku po marmoladzie wieloowocowej! Odpowiedz Link
dakota77 Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 22:24 Puszce! Puszcze po marmoladzie, o ile pamietam:-). Tylko skad taka wezmiemy? Odpowiedz Link
onion68 Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 22:26 O faktycznie, może być trudno, największe puszki, jakie obecnie kojarzę to te z brzoskwiniami w zalewie. A tak to wszystko na ogół w plastiku. Odpowiedz Link
dakota77 Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 22:29 No wlasnie, a tamta puszka byla wielkosci malego wiaderka. Teraz farby nawet w plastikowych, skad wziac taka puszke? Moze jakies wiadro ocynkowane? Ale ja mam tylko plastikowe... Odpowiedz Link
kkokos Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 22:32 bywają jeszcze puszki po ogórkach konserwowych (nie kiszonych) na wagę :) Odpowiedz Link
ginestra Re: 10 grudnia 1975 r.:) 10.12.08, 23:08 Jakże sympatyczny wątek! :-) Ja też jestem za tym, żeby czcić rocznice i mieć preteksty do miłych spotkań :-) I cieszę się, że Lacittadelle pojawiła się znów na forum - pozdrawiam Cię serdecznie! :-) Jak miło słyszeć o synku! Co do podziału Jeżycjady na okresy, to zapewne indywidualnie można by przyjmować różne kryteria. Niewątpliwie w tych pierwszych częściach nacisk położony był raczej na lekkość, humor, ciepło i nastolatkowe perypetie miłosne. Od OwR jakby bardziej poważne nuty się wkradały i więcej refleksji o życiu jako takim, a poboczne postaci, ich losy i życiowe problemy zaczynały odgrywać coraz większą rolę i skupiać na sobie uwagę czytelnika - co nie było tak widoczne i oczywiste wcześniej. Czyli to też może być pewnym kryterium (ta nastolatkowa miłość w centrum uwagi przy lekkim "zamgleniu" innych bohaterów - do jakiegoś momentu, a potem coraz już mniej). Tak przynajmniej mnie się wydaje. Również i dla mnie, z innej strony patrząc, Kalamburka może być naturalną cezurą starej i nowej Jeżycjady, bo jest książką pomyślaną jako koniec cyklu i retrospektywną i wyraźnie inną - a nie tyle bym ją uznała za graniczną z uwagi na jej jakość, ile właśnie na nastrój. Ciekawe jest dla mnie posłuchać jak Wy to odbieracie, bo sama nie odświeżyłam tak skrupulatnie cyklu i bazuję na wspomnieniach z najczęściej pojedynczo przeczytanych książek i trudno mi osobiście jest zrobić taki podział na "lepsze i gorsze", żeby tej granicznej książki nie "pokrzywdzić". Na pewno warto wszystkie odświeżyć i to w kolejności, nieśpiesznie, to myślę, że miałoby się jak na dłoni ewolucję tego cyklu. Muszę więc znaleźć kiedyś czas na to, fajnie by było, ech.. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
avvg Re: 10 grudnia 1975 r.:) 19.12.08, 22:09 Może warto poszukać puszek w sklepach typu Kuchnie Świata? Najróżniejsze formy w końcu przybierają opakowania wszelakich dóbr... Odpowiedz Link
nessie-jp Re: 10 grudnia 1975 r.:) 11.12.08, 14:34 No ja nie wiem, wy takie piromaniaczki jesteście że aż się boję :) Ja chyba jednak poczekam do Wielkanocy, a już teraz zacznę ćwiczyć malowanie pisanek z Hitlerem. I bakteriami. Albo ewentualnie spróbuję dopaść jakąś poetessę i ozdobić jej twórczość czołgiem. Odpowiedz Link
uccello a... 11.12.08, 23:14 dziesiątego grudnia 2008 roku, jak zwykle, w różnych punktach globu zegary wskazywały różny czas. W Warszawie była piąta po południu. Na ulicy Koszykowej, w Bibliotece Miasta Stołecznego Warszawy Małgorzata Musierowcz odbierała medal IBBY za całokształt twórczości. I ja tam byłam. Myślałam sobie właściwie, że fajnie się pali. Już tyle lat. Odpowiedz Link
stara_dominikowa Re: 10 grudnia 1975 r.:) 19.12.08, 21:51 Moiściewy! Hi hi, nieskromnie zauważę, że ten wątek to nie pierwszy mój raz o tem w jenternecie: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=53599335&v=2&s=0 w dodatku podobno czytałam coś więcej:] może jednak? coś mi świta o Idzie Sierpniowej.......... zobowiązuję się za rok założyć znowu wątek rocznicowy o ile nie ubiegnie mnie ktoś z was:> Odpowiedz Link