Dodaj do ulubionych

Breaking dawn

30.07.08, 23:11
I wszystko jasne. Na rozgrzewkę, zanim ta upragniona lektura dostanie sie w
nasze ręce, proponuję spekulacje:) Czego oczekujecie po tej książce> Jak
myślicie, czym sie skończy? Czy cytaty które pojawiają sie na stronie autorki
podrzucają Wam jakieś pomysły, co do tego co sie będzie działo? Zapraszam,
możecie puścić wodze fantazji:)
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: Breaking dawn 31.07.08, 22:43
      No dobra, skoro takie nierozmowne jesteście. To ja obstawiam z grubsza coś
      takiego. Ślub się odbędzie, a jakże i myślę, że Jacob narobi zamieszania i
      porwie Bellę. W wyniku niefortunnych zdarzeń stanie jej sie krzywda jakaś, i
      będą ja musieli zamienić w wampira żeby uratować jej 'życie'. Taki szkic mi sie
      rysuje:)
      • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 31.07.08, 22:56
        Ja też bym obstawiała, że jednak to przemiana Belli nastąpi trochę z
        konieczności niż jej własnego wyboru. Po pierwsze będzie to bardziej
        dramatyczne, po drugie nabierze jednak bardziej pozytywnego
        charakteru w rozumieniu - heroiczna walka o ocelenie życia
        ukochanej, a nie odbieranie jej duszy - jak zwykł to nazywać Edward.
        Tylko jakoś nie umiem podejrzewać Jacoba o to, że chciałby porwać
        Bellę, może ktoś inny będzie chciał ja skrzywdzić. Intryguje mnie to
        pojawienie się Tanii i jej wampirzej rodziny. Być może z nimi pojawi
        się jakiś nowy wróg.
        • martishia7 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:01
          Też o tym myślałam. Nie mówię,że to Jacob ją skrzywdzi, ale myślę,że będzie ją
          chciał wyrwać z rąk Edwarda i jego rodzinki. Będzie liczył,że nabierze dystansu
          i zmieni zdanie. A co do Tanii, to zastanawiam sie co ona do cholery bedzie tam
          robić. Czyżby Alice zaprosiła ją na ślub, czy jak?
          • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:10
            Może po ślubie tam wyjadą ? Chociaż zabieranie Belli w jeszcze
            większe skupisko wampirów byłoby trochę głupie, a conajmnie
            nierozsądne...
            Ja poprostu nie znisę tego oczekiwania, mój mózg i tak już pracuje
            na maksymalnych obrotach.
            Co do Jacoba, zastanawiam się, czy pani Meyer go czasem nie
            uśmierci - oczywiście nie chcę tego, ale taki cudowny happy end też
            mnie jakoś nie przekonuje...a może to tylko moje czarnowidztwo...już
            sama nie wiem. Można by go połaczy z Leah, ale czy to nie będzie
            takie patetyczne i cukierkowe?
            • monikad_85 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:20
              A ja jestem prawie pewna, że to nie Edward przemieni Bellę, a będzie
              to właśnie Alice. Nie wiem, zbyt wiele razy padło z ich ust, że to
              właśnie ona miałaby uczynić z Belli wampira i przypuszczam, że będą
              to odwlekać do momentu pojawienia się Volturich. Wtedy Edward
              popadnie w jakąś kalabanię, i Alice przemieni Bellę, by ta mogła mu
              pomóc. Co do Tanyi, myślę, że to ona może nawet przyczynioć się do
              JEGO kłopotów - z zazdrości.
              Nie wierzę, by Meyer przez myśl by przeszło uśmiercić Jacoba. Raczej
              wpoi mu kogoś niespodziewanego (Jessice, bwehehehehhe), ale nie
              będzie tak, jak wygląda to u reszty. Jacob na zawsze będzie żył w
              rozdarciu, ale ukojanie odnajdzie w ramionach innej.
              No a z tego co wiem, to to że slub ma się odbyć w pierwszych
              rozdziałach i Jake ma się na nim pojawić. Nie wiem czy coś z tego
              wyniknie...nie sądzę raczej wyjdzie lekki melodramat.
              Pozatym oni muszą wreszcie skonsumowac ten związek bo chyba padnę.
              Nie to, że ze mnie jakiś perv, ale to jego upieranie się przy swoim
              mnie wkurza.
              • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:42
                Jeżeli z Ciebie miałby być perv to ze mnie chyba jakiś moher
                hehe...Bo jakoś specjalnie nie czekam na ten moment, ale kurczę, ma
                chłopak silną wolę - nie powiem. Ubawiłam się przy porównaniu Belli
                do wąsatego czarnego charakteru, co to próbuje uwieść niewinną
                panienkę.
                • monikad_85 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:53
                  Bwehehehhe :D Fakt, ale się dziewczę opanowało. Ja się będę cieszyc
                  nawet z opisu: Stało się, zrobiliśmy "it". Bo nie chodzi mi o
                  szczegóły, tylko sam fakt. W ich przypadku, to najpiękniejsza z
                  możliwych scen. Nie dlatego, że wyczekiwana. Po prostu, to byłoby
                  najnormalniejsze z zachowań, a Edward jako główna postać tej
                  powieści tego potrzebuje. Cały czas nie wierzy w to, że pozostało w
                  nim coś z człowieka. Wciąz podkresla, żę czuję się potworem. Ta
                  scena zmyłaby z niego to poczucie niskiego o sobie mniemania. A być
                  może zrozumie, że Bella, ma prawo kochać go takim jakim jest. Teraz
                  wciąż nie dopuszcza do siebie tej myśli. Smutne, ale na tym polega
                  jego tragizm.
                  Dlatego zdziwię się jesli do niczego nie dojdzie.
                  Ja na miejscu autroki napewno bym to tak uściśliła - to nie jest
                  powerzchowna miłostka. To coś dużo głębszego i ponadczasowego. A
                  jakos muszą to zapieczętować (ślub swoją drogą to głupota, ale
                  autorka ma takie a nie inne poglądy na życie, nic na to nie
                  poradzę:D).
    • wioleta_90 Re: Breaking dawn 01.08.08, 09:59
      Ja mysle, ze do przemiany dojdzie i to Edward Belle zmieni, ale nie
      bede zdziwiona ani rozczarowana, jesli t sie stanie w ostatnim
      rozdziale opowiesci. Takie mam jakies dziwne wrazenie, ze autorka
      bedzie wolala zachowac Belle jak najdluzej czlowiekiem, zeby
      czytelnicy pamietali ja jednoznacznie jako czlowieka.

      Ze jakis jazz wyniknie, to 100%, i bedzie w to zamieszana rodzina z
      Alaski, bo to jeden z niewielu aspektow powiesci, o ktorym tak malo
      wiadomo. Moim zdaniem zamieszanie sie zacznie, jak oboje pojada na
      Alaske "studiowac" ;)

      A co bedzie z Jacobem boje sie prorokowac. Intuicja mi podpowiada,
      ze ten watek jednak tez skonczy sie dobrze, ale spodziewam sie, ze
      do happy endu wykorzysta cos, o czym jeszcze nie wiemy, np wprowadzi
      nowa postac, ktora jeszcze nigdy nie wystapila.

      Zastanawia mnie tez, czy jesli przybedzie wampirkow siostry Jacoba
      nie przemienia sie w wilki...
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 11:20
      To już jutro. Chyba wstanę o 8 by pognac do empiku...tak sobota i 8
      rano to OGROMNY wysiłek w moim przypadku :D
      • martishia7 Re: Breaking dawn 01.08.08, 11:47
        Możesz się nie fatygować. Premiera poza US jest zapowiedziana na 4 sierpnia:(
        Ja zamierzam czatować na ebooka w sieci:) Prawdziwą też kupię, a co. Ale jestem
        prawie pewna,że w salonie nie będzie. A czas oczekiwania na zamówienie na
        stronie to 30 dni.
        • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 12:30
          NO nie załamuj mnie:(
          Mam czekac do PONIEDZIAŁKU?????
    • martishia7 Re: Breaking dawn 01.08.08, 12:11
      Nie mam pracy w pracy więc grzebię w necie. Znalazłam torrenta, Breaking dawn:)
      Zeskanowane pierwsze 170 stron. Na 99% to jest to:)
      • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 12:35
        170 stron to ja połknę w godzinkę góra dwie :D
        Kurcze dlaczego w Polsce nia ma takiego szału z Twilight (jaki jest
        teraz w U.S.A) jak był przy Harrym Potterze. Przecież na świecie
        obie powieści się prześcigaja w rankingach a u nas w zadupiu-Polsce,
        musisz się nieźle natrudzić, by wogóle wydać WŁASNE pieniądze na tę
        książkę.

        Masakra
        • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 01.08.08, 13:13
          Taka nasza polska rzeczywistość - chlip. Chociaż czasem miło, że to
          przebiega tak kameralnie, a nie w formie zbiorowej histerii. Im sie
          bardzie natrudzimy żeby zdobyć Breaking Dawn, tym wieksza
          przyjemność i jakie będziemyz siebie dumne :D.
          • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 13:22
            Grrr...choc wiem, że masz rację:)
            • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 01.08.08, 13:36
              Grrrrrrr...bo ja będę musiała poczekać do polskiego tłumaczenia ;)
              • wioleta_90 Re: Breaking dawn 01.08.08, 13:45
                Ja tez z ciezkim sercem bede czekac na wydanie polskie, ale wam,
                drogie kolerzanki, juz zycze wsponialej lektury (nie watpie, ze taka
                wlasnie bedzie). Srodek ciezkosci tej dyskusji na pewno przeniesie
                sie czybko na Breaking, totez bede zmuszona troche sie usunac, ale
                postaram sie nadrobic po lekturze.
                • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 01.08.08, 13:59
                  Ja niestety też i nie mogę sie z tym pogodzić, że nie będe mogła z
                  Wami na bierząco wszystkiego przeżywać i dzielic sie wrażeniami. Nie
                  wiem jak wytrzymam, żeby nie zajrzeć na ten wątek.
                  Ale mimo wszystko cieszę się, że chociaż Wy niedługo będziecie mogły
                  przeczytać Breaking Dawn :) My z Wiolą będziemy musiały chyba rzucić
                  się w wir jakiś bardzo produktywnych i absorbujących zajęć żeby
                  dotrwać do polskiej premiery...hmmmmmm może na drutach zacznę robić.
                  Przywiozę Wam do Gdańska po szaliku - w styczniu jak znalazł :)
                  • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:07
                    A szaliczek ..Monika będzie miała szaliczek lalalala :D
                  • wioleta_90 Re: Breaking dawn 02.08.08, 10:26
                    Ja bede miala bardzo absorbyjaca mature. Bede sie chyba uczyc na
                    zapas, zeby jak dostane ksiazke po polsku moc odplynac...
                    Przypuszczam, ze dlugo po jej przeczytaniu bede miec problemy z
                    koncentracja ;)
    • martishia7 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:10
      No dobra, przeczytałam te 130 stron znalezione w necie. To na bank oryginał, bo
      rozpoznaje sie styl pani Meyer, a poza tym pojawia się część z cytatów ze
      strony. Powiem tylko jedno, bo nie chcę spoilerować- ślub i noc poślubna, to
      najmniejszy kłopot w tym wszystkim. Problem przed jakim stają nasi zakochani
      jest taki,że nie wiem co powiedzieć. Chyba umrę z ciekawości jeśli nie znajdę
      reszty szybko:(
      • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:12
        DZIEWCZYNO CO TY ROBISZ!!!!!!!!! NIE CZYTAJ tego...a nawet jesli, to
        podzieliłabyś się. Shame on you!
        • martishia7 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:33
          Wrzuć w google 'breaking dawn download' i drugi link jest do torrenta. Chciałam
          Ci wysłać, ale jest za duże , bo to skany z książki. Na wikipedi pisali,że
          książki gdzieś wyciekły w jakimś sklepie 28 Lipca, pewnie to to. Wiem,że nie
          powinnam. Ale zostanę za to ukarana, bo to jest tylko 14 rozdziałów- 250 stron z
          700, więc będę i tak umierać czekając na resztę. A książkę i tak kupię:)
          • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:37
            Kurde, dobra ja wytrzymam, nie znam się na torrentach, nie mam
            programu ich odczytującego a nie chce angażować w to mojego brata-
            głupka.

            Pozatym nie chce się nakręcać a potem zdychać z pragnienia :D
            Jakoś przetrwam ten weekend czytając Zaćmienie :P
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:40
      Mam tylko jedno pytanie odnosnie tych skanów.
      Czy trzyma w napięciu??? Czy warto czekać??? Czy szcena opada z
      każdym kolejno przeczytanym akapitem????
      • martishia7 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:45
        Przez 120 stron jest cukierkowo:) A potem zaczyna sie dramat.
        • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:51
          Ej no makabra, az nie mogę się skupić. czuję się jak narkoman na
          głodzie co ma na dniach dostać towar...lol..a tu jeszcze ktos mu
          mówi, że będzie smaczny :D AAAAAaaaaa:D
        • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:59
          Dziewczyny, nie martwcie się. Jeżeli nie macie obiekcji, to ja moge
          się zająć tłumaczeniem. Lubię pisać a to napewno mnie zmobilizuje do
          działania.
          Po rozdzialiku^^
          • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 01.08.08, 15:10
            Ja nie mam żadnych obiekcji, najmniejszych, minimalnych nawet nie
            mam :)
            Nie śmiałam nawet prosić o coś takiego i z góry dziękuję :))
            • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 15:11
              To macie to jak w banku:D
              • wioleta_90 Re: Breaking dawn 02.08.08, 10:30
                Monika, jestes CUDOWNA!!! <cmok> Ja sie czuje jak Edward przy
                krwawiacej Belli, mam na wyciagniecie reki cos, czego pozadam, i nie
                moge tego miec!!! To tak pali w srodku!
    • wioleta_90 Re: Breaking dawn 04.08.08, 11:27
      Skoro mialysmy puscic swobodie fale domyslow, wpadlam na nowa
      teorie. Glosy, wlasciwie glos, ktory Bella slyszala w sytuacjach
      podwyzszonego ryzyka podczas gdy Edwarda przy niej nie bylo natchnal
      mnie na pomysl pewnej wampirzej uiejetnosci Belli: moze po
      przemianie bedzie w stanie w jakis sposob czytac mysli lub emocje
      Edwarda. On nie moze zajrzec w jej umysl, ale nic nie stoi na
      przeszkodzie, zeby to zadzialalo w druga strone.

      Chyba powinnam zaczac hamowac swoja fantazje... ;o)
      • martishia7 Re: Breaking dawn 04.08.08, 12:24
        Twoje przypuszczenia na temat zatopienia sie w Breaking... jak najbardziej
        słuszne. Ja wczoraj wieczorem skończyłam. Moni wczoraj wysłałam, ale jeszcze się
        nie podzieliła wrażeniami, więc wnoszę,że jest 'wessana':)
        Opinie na amazonie bardzo nieprzychylne. Znaczy prawie po równo osób dało pięć
        gwiazdek i jedną gwiazdkę. Budzi skrajne emocje jak widać.
        • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 04.08.08, 14:24
          Przeczytałaś już calutką ? To się nazywa prędkość :) Bardzo jestem
          ciekawa skąd te skrajne emocjem, ale musze zaczekać. A jak Ty ją
          oceniasz? Chodzi mi tylko o to, czy spełniła ona Twoje oczekiwania,
          czy raczej na jedną gwiazdkę.
          • martishia7 Re: Breaking dawn 04.08.08, 15:10
            Zakładając,że skala ma 5 gwiazdek to oto mój osąd:
            Twilight- 4,5
            New moon- 3
            Eclipse- 3,5-4
            Breaking dawn- 4

            Są minusy , to fakt. Jest jakby nie do końca dopracowana. Znając Meyer widać ,że
            mogła pewne momenty napisać lepiej- tak żeby bardziej adrenalina skakała.
            Co nie zmienia faktu,że: w piątek przeczytałam na jedno posiedzenie te 285 stron
            które wyciekły. W sobotę zdychałam. W niedziele wczesnym popołudniem dostałam w
            ręce resztę, i nie przerwałam czytać aż do ostatniej strony. Plusów jest dużo.
            Jest niespodzianka, jest suspens, jest dramatyzm. No i wreszcie coś się zmienia
            w postaciach- nie są już tak statyczne. Mnie sie to podobało. Ludzie którzy
            przeczytali samo zestawienie suchych faktów tego co sie wydarzyło- nie byli
            zachwyceni. A ja postanowiłam po pierwsze olać spoilery, a po drugie zobaczyć
            jak wyszło. Jest nieco inna , to na pewno. Ale mnie sie to właśnie podoba.
            Twilight było bajkowe i beztroskie, a potem (jak w Potterze nawiasem mówiąc)
            robiło sie coraz bardziej groźnie.

            SPOILER

            [ostrzeżenie było]

            Obawiałam sie ,że Meyer nie poradzi sobie z dwiema rzeczami.
            Po pierwsze z tematyką erotyczną.:) Z jednej strony nie chciałam,żeby była zbyt
            oględna- no bo w końcu na to czekamy od jakiegoś tysiąca stron. Z drugiej nie
            chciałam, żeby za bardzo wdawała sie w detale- bo zepsułaby magię. Wariantu,że
            tematu w ogóle nie będzie nawet do siebie nie dopuszczałam.Moim zdaniem wyważyła
            zagadnienie w sam raz.
            Po drugie obawiałam się, czy będzie w stanie w sposób wiarygodny pokazać nam jak
            widzi świat Bella już po przemianie. Wampiry pokazywała nam tylko 'z zewnątrz',
            oczami Belli, czy też w ich opowieściach (nie licząc tego pierwszego rozdziału
            'Midnight sun'). Z tego też moim zdaniem wywiązała sie w sam raz.
            Także moje dwie największe obawy sie nie spełniły.
            • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 04.08.08, 15:27
              Dziękuje za Twoje pierwsze wrażenia. Przeczytałam łącznie ze
              spoilerem - bo inaczej się nie dało :) Ale w sumie to właśnie
              zakładałyśmy (noc poślubną i przemianę)wiec napewno nie zepsuje mi
              to przyjemności czytania, o ile ja dotrwam wogóle.

              Napisałaś, że jest trochę niedopracowana, ale czy to nie jest
              czasami tak, że p. Meyer pisała ją już bardziej pod presją
              czytelników, wydawców itp.
              Zawsze mam takie wrażenie,czytająć kontynuację jakieś książki, że
              pierwsza część ma w sobie świeżość - jest "wypieszczona"
              i "wychuchana", a później to już chodzi o "ciągnięcie" tematu.
              Tylko, że czytając NM i Eclipse, nie miałam podobnych odczuć, może
              będąc jeszcze pod wpływem Twilight - w sumie pożarłam je jedna po
              drugiej.
              Natomiast BD toawrzyszy tyle oczekiwania, domysłów, emocje też już
              trochę opadły (chociaż dawkuje sobie ciągle po trochu ulubione
              fragmenty) i myślę, że potrafimy spojrzeć na ostanią część sagi już
              trochę bardziej trzeźwym okiem.
              No ale to tylko moje domysły, jak przeczytam to się wypowiem z pełną
              odpowiedzialnością za to co napisałam :)
              • martishia7 Re: Breaking dawn 04.08.08, 15:40
                Zgadzam się z Tobą oczywiście- pierwsza jest zazwyczaj najlepsza. Tylko pisarze
                na prawdę dużego formatu i renomy są w stanie nie ulegać presji wydawców i fanów
                (vide mój kochany John Irving). Meyer, pomimo ogromnej popularności, nie mogła
                sobie pozwolić na taki komfort, bo wiedziała że w tym interesie w którym ona
                robi twój 'moment' trwa pięć minut. Po prostu wiem,że pewne rzeczy mogła zrobić
                lepiej, i nie chodzi mi o jakieś wariacje w fabule, raczej o sposób opisania
                wszystkiego. Miejscami Breaking dawn nie było takie 'potoczyste' jak poprzednie
                części (a żadna naturalnie nie dorównuje pod tym względem Twilight). Co,
                powtarzam jeszcze raz, nie zmienia faktu,że wciągnęłam ją nosem.
                • wioleta_90 Re: Breaking dawn 04.08.08, 15:48
                  Te skrajne oceny jeszcze bardziej podnosza temperature oczekiwania.
                  Narobilyscie smakowitego aromatu ;)
                  • monikad_85 Re: Breaking dawn 04.08.08, 16:21
                    To ja powiem tak, nie miałam od wczoraj czasu na nic, w pracy robie
                    wszystko teraz na pół gwizdka, szybko, szybko, więc teraz mi się
                    udało na sekundke usiąść i przyznac jedno.

                    EMPIK to chamstwo.
                    Nie ma ksiązki i zawiadomili mnie, że nakład cały juz jest
                    wyczerpany, a na zamówienie nie ma szans.
                    Kumacie to? Bo ja wogóle nie czaję o co chodzi...

                    Dzisiaj wieczorkiem zasiądę nad książką,
                    pozdrawiam...już się nie mogę doczekać.
                    Jak przeczytam, to od razu się odezwę.
                    • monikad_85 Re: Breaking dawn 04.08.08, 16:23
                      w sensie e-bookiem. Bo nie mam pojęcia czy uda mi się tę ksiązkę
                      gdziekolwiek w Gda znaleźć :/
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 05.08.08, 08:13
      Okey, przeczytałam pierwszą księgę. Matishia, teraz rozumiem co
      miałaś na myśli mówiąc "dramat".
      Moje tymczasowe odczucia: hmmmmm (czyt. mieszane). Faktycznie,
      zaskoczenie jest i to nie małe, ale dziwne, żę Meyer wymyśliła
      właśnie TEN wątek. Po co to jeszcze bardziej wszystko komplikować.
      No ale to dopiero pierwsza księga. Zobaczymy.
      • monikad_85 Re: Breaking dawn 07.08.08, 14:56
        NIE WIERZĘ!!!!!
        Jaki motyw aaaaaaaaa:D
        Dobra, to jest ostatnia rzecz jakiej się spodziewałam, Meyer jest
        niesamowita, zaskoczyła mnie tym wpojeniem jak niczym innym. Ale
        numer hahahahahah
        :D
        • martishia7 Re: Breaking dawn 07.08.08, 15:15
          Kwik :)

          Widzę,że chyba sie jednak koleżance podoba:)
          • monikad_85 Re: Breaking dawn 07.08.08, 15:44
            Hell YES!!! Choć dopiero co czytam, i nie wiem jeszcze jaka jest
            reakcja hmmm Belli na ten motyw. Wow.
            No nie mogę. Zgrabnie z tym zagrała...
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 08.08.08, 23:22
      PRZECZYTAŁAM!!!!

      Jednym słowem: OVERJOYEMENT
      Czy warto czekać? Warto.
      Czy ksiązka jest dobra? Lepsza.
      Czy wszystko jest tak, jak sobie myślałam? w 80% NIE!

      Ta ksiązka okazuje sie być nie przewidywalna w każdym swoim aspekcie
      (choć muszę się pochwalić, że jedna z moich teorii się sprawdziła,
      Yey!!!). Jest tyle akcji, tyle emocji i tyle szczęścia, że po jej
      przeczytaniu nareszcie czujesz się wolnym.
      Odetchnęłam głęboko. Bo po przeczytaniu 2 i 3 tomu, byłam załamana
      faktem jak ta ksiązka na mnie depresyjnie wpłynęła. 4 tom leczy.
      Meyer zgrabnie wszytsko wyważyła i podała świetny drink, po którym
      czujesz sie pijana ze szczęścia.
      Piękny ten jej romans. Będę do tej ksiązki wracać, nie raz i nie
      dwa. A filmy (o ile wszystkie powstaną) to marne dodatki do tak
      świetnie zaserwowanej historii. Jakos sobie nie wyobrażm ekranizacji
      Breaking Dawn. To będzie ...dziwne, ale swoją drogą, nie takie
      rzeczy mnie dziwiły:)

      pozdrawiam,

      Naprawdę cieszę się z zakończenia. Pierwszy raz cieszę się, że
      książka się kończy, tymbardziej że miałam (mam) na jej punkcie
      obsesję.
      Ja tam jestem zadowolona z kaca...kto jest ze mną??? Martishia?
      Hehehehehe buźka dziewczyny jest super :*
      • wioleta_90 Re: Breaking dawn 09.08.08, 11:07
        Od samego twojego postu czlowiek pijanieje ze szczescia, tyle dobrej
        energii z niego emanuje!!! :) Ciesze sie razem z toba i czekam
        dalej ;)
      • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 09.08.08, 15:13
        Ja też czekam i chociaż upajam się narazie samym zapachem, to dzięki
        Wam wiem, że warto :))
        Buziaki!
      • martishia7 Re: Breaking dawn 09.08.08, 16:49
        Podpisuję sie obiema rękami. To na co czekali wszyscy- ślub, noc poślubna i
        ogólna szczęśliwość- okazuje sie być najmniej istotnym i w zasadzie najsłabszym
        punktem książki.A potem jest już tylko lepiej:)
        Też jestem szczęśliwa i można powiedzieć 'uleczona' po wszystkich zadrach które
        pozostawiły (bo tak było) poprzednie książki.
        Jak już dostanę w łapki egzemplarz papierowy, to przeczytam jeszcze nie raz i
        nie dwa. A potem wszystkie od początku.:)
        Oprócz Twilight-które było zupełnie inne- to chyba moja ulubiona część całej
        sagi. A nie wykluczam nawet, że po przeczytaniu jeszcze raz, stanie sie ulubione.
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 10.08.08, 22:38
      Wysyłam linka, na jeden z piękniejszych kompozycyjnie przygotowanych
      fan made video.

      Mnie odebrała mowę. Mam gęsią skórkę, a wy?

      www.youtube.com/watch?v=VjKD5IDMg6I
      Ahhh, gdyby jeszce mieć pewność, żę sam film będzie w podobnym
      klimacie:D
      • monikad_85 Re: Breaking dawn 10.08.08, 22:47
        A tu kolejny.
        www.youtube.com/watch?v=AsghUBi81qY&feature=related
        Ale do mojej ulubionej częśći New Moon.

        Również odebrało mi mowę, bo jest ten sam klimat.
        Ludzie są genialni. Naprawdę podziwiam. Te wilki w tle. Normalnie
        Wow.
        Czy ja już wpsominałam ze New Moon to moja ulubiona część hehehe?
        • wioleta_90 Re: Breaking dawn 11.08.08, 11:26
          Zwlaszcza ten drugi link-wbilo mnie w fotel!!! o szok... naprawde
          perelki znalazlas... dech mi zaparlo
          • monikad_85 Re: Breaking dawn 11.08.08, 11:52
            Mnie się strasznie podoba ten z muzyką Muse w tle.
            Wogóle ta osoba co robiła te dwa klipy, zrobiła tez przezajebisty do
            Breaking Dawn. Nie czytała wtedy książki, więc nic w nim nie ma z
            treści. Ale jest tam piękna sekwencja, kiedy Bella idzie przez las,
            i widizmy pionki na szchownicy, najpierw czerwony, potem Bella, i
            nagle ten biały. Cos nie-sam-owi-tego. Nie wiem czy to dude czy
            girl, ale jestem pod wrażeniem :)

            Dodatkowo świetnie dobrana muzyka.
            Lullaby from Narnia
            ciary :D
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 10.08.08, 23:40
      Kolejny link i kolejny świetny klip. Radzę zwrócić uwagę na muzykę
      to Muse. Steph jest ich zagożałą fanką:D

      www.youtube.com/watch?v=SMZ24rQyxA0&NR=1
      Co to aktor co "gra" w tym klipie Jacoba???
      Jest mega sexy. Ja chcę takiego Jacoba :-))
      • monikad_85 Re: Breaking dawn 11.08.08, 00:00
        Dobra już wiem co to za ciacho (Steven Strait). Wiem też, że Meyer
        go sobie upatrzyła jako Jacoba, wspominała o tym na stronce.

        No no kobita ma niezły gust.
        www.moviesonline.ca/celebrity/photos/Steven-Strait.jpg
        www.sonypictures.com/movies/thecovenant/site/content/media/wallpaper/images/wallpaper_3_1440.jpg
        blog.png-online.de/wp-content/uploads/2006/12/covenant.jpg
        DObra to nie przyzwoite ale właśnie zawyłam niczym wilczur:
        vietbao.vn/images/vn2/van-hoa/20725489_images1378271_4_Steven_Strait.jpg
        • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 11.08.08, 08:53
          Jest boski, idealny Jacob. Ciekawe czy mu zaproponowali role, skoro
          p. Meyer tak własnie sobie Jacoba wyobrażała i dlaczego go nie
          zagrał.
          Nie chodzi o to, żeby Taylor mi się nie podobał, ale zawsze sobie
          wyobrażałam, że Jacob po przemianie w wilkołaka wyglądał dużo
          dojrzalej. W tym miejscu Steven pasowałby świetnie.
          • wioleta_90 Re: Breaking dawn 11.08.08, 12:00
            Ten Jacob, ktorego zatrudnili, moze i ujdzie w tej czesci, ale w
            Nowiu, jako dojrzalszy "czlowiek", bedzie fatalny. Moze go jeszcze
            zmienia na tego zaproponowanego przez Meyer (i przez Monie ;)
    • wioleta_90 Aktualna lektura 14.08.08, 10:37
      W tej odnozce naszego drzewka moglybysmy zamieszczac przezycia
      zwiazane z aktualna, bezspoilerowa lektura "Breaking" ;o)
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:07
        Nienawidze miec problemy techniczne... ;o)

        Na wstepie wielkie dzieki dla druzyny M&M za umoziwieie nam czytania.

        A co do tresci, to wzruszjace, ze Edward i Seth udowodnili, ze
        przyjazn wampiro-wilkolacka nie jest jenak niemozliwa! Wiwat zwiazki
        miedzygatunkowe! ;o)
      • monikad_85 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:10
        A co juz jakies wrażenia są???
        Przyznam że i ja miałam, po przeczytaniu drugiego rozdziału. W
        dodatku mało pozytywne:/
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:27
          Moje wrażenia.

          Po pierwsze, autorka pisze śmielej w kwestii seksu, choć nadal
          delikatnie, ale dalej chyba będzie jeszcze ciekawiej prawda?

          Po drugie, historia tych dzieci przyprawiła mnie o dreszcze, aż
          widziałam te "małe potworki" brrrrr. Naprawdę zaczyna być horrowo i
          tu też mam nadzieję, na więcej takiego dreszczyku.

          Wogóle ten rodział jest pełen z jednej strony poddekstów
          typu "nadchodzi ta noc-będzie się działo" z drugiej strony
          jest "mroczny".

          Ach jak mi siĘ to podoba, wciąga niesamowicie :D
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:18
        Pochłonęłam drugi rodział...w pracy to było...nie dałam rady do 16.
        I miałam dreszcze...co jest wielką zasługą świetnego tłumaczenia.

        Apetyt rośnie mi w miarę jedzenia,a po tym drugim rozdziale czuję,
        że to będzie zupełnie inna klimatycznie książka, niż trzy poprzednie.

        Nigdy wcześniej sobie tak nie dawkowałam żednej książki, ale
        przynam, że to ciekawe - moment oczekiwania, że juz minęły dwa dni
        od ostatniego rozdziału, znajdę maila rano, czy nie znajdę... :D

        Dziękuję dziewczyny za to wszystko :) Buziaki !
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:40
          Ten element zaskoczenia jeszcze dodaje pikanterii hehe :D
          Co do tego czy będzie się działo...o, matko. Będzie ale na rozdział
          z noca poslubną bym się nie napalała. Przepraszam za spoiler, ale
          hmmm nie ważne. Jak juz przetłumaczę, to pwoiem wam jakie były moje
          odczucia co do tego rozdziału.

          pozdrawiam :D
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:42
            A tak wogole, to nawet nie wiecie jak ten wasz entuzjazm nakręca :)
            Czuje się motywację :)

            Dzięki :D
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 21:41
              Sadzilas, ze po 2 rozdzialach nie bedzie juz wrazen? Chyba nas z
              Kasia nie doceniasz ;o) Juz po pierwszym chcialo mi sie cos takiego
              tu zalozyc

              Swoja droga dziwne, ze Rose jeszcze nie zaryzykowala i nie zrobila
              sobie "dzieciatka". Przy opowiesci o tych malych wampirkach stanela
              mi przed oczami Klaudia z "Wywiadu z wampirem", ze swoim "Chce
              jeszcze!" Takie skojarzenie.

              Od samego poczatku mnie zaskoczyla ta ksiazka. Myslalam, ze wszystko
              zacznie sie od takich "delikatnych wspominek" czy cos w tym
              klimacie, a tu od razu slychac "puk puk" - ida zmiany! Swiazt z
              zakonczenia Zacmienia i poczatku Breaking to nie to samo! Czytasz i
              czujesz presje uplywajacego czasu, ktory bezpowrotnie wszystko
              zmieni. Brak starej furgonetki, ostatnia noc w domu Charliego, nawet
              ten polgoly Edward calujacy namietnie Belle... Po prostu zmiany w
              kazdym akapicie, az nie wiadomo, czego sie spodziewac dalej!
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 22:22
                No to skoro to cię zaskakuje, to pod koniec I księgi padniesz z
                wrażenia. Obiecuję.

                :D
                • wioleta_90 Re: Aktualna lektura 15.08.08, 12:03
                  Trzymam cie za slowo!!!!

                  Ale sie dziecko cieszy!!!

      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 19:48
        Przeczytałam- jak zwykle w pracy (dziękuję, dziękuję, dziękuję
        dziewczyny :)) i miałam otwarte usta. Ach co to był za
        ślub...chciało by się zaśpiewać.
        Może trochę "kiczowaty"? Nie to nieodpowiednie słowo - był raczej
        bajkowy, trochę niepasujący do Belli - sama nie wiem, czy bym taki
        chciała - no może poza tymi kwiatami - je bym wzieła wszystkie.
        W każdym razie pomijając dekoracje i całą otoczkę, to Edward -
        wyobrażam go sobie przy tym ołtarzu, tak niewyobrażalnie
        szczęśliwego, z rozbrajającym, chłopięcym uśmiechem... :) Pozytywnie
        zaskoczyła Rosalie, tylko że ja wciąż czekałam na klan Denali, a tu
        jeszcze nic.
        Było cudownie, romantycznie i sielankowo - nie wiem tylko do czego
        to wstęp...:)

        Tłumaczenie jak zwykle wspaniałe. Dziewczyny tworzycie SUPER-TEAM.
        Czyta się świetnie, klimat jest właśnie taki jakipowinien być, czuć
        w tym twilightową duszę.Jeszcze raz wielkie dzięki :)
        • martishia7 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 19:59
          He he. Tak jak już pisałam, a może nie pisałam, to cala zasługa jest Moniki,
          która odwala czarną robotę, a ja tylko robię korektę- loża szyderców:)

          Robiąc konkurencję , powiem ,że na forum twilight dziewczyny zdaje sie mają już
          przetłumaczone albo zaraz będą mieć. Przeczytałam Midnight sun w ich wykonaniu-
          i było cienkie jak dupa węża szczerze mówiąc. To taka mała prywata.:)
          Możecie więc spróbować skorzystać, albo czekać na efekty pracy Moniki z moim
          skromnym wsparciem.:)
          W tym tygodniu nie będę mieć pracy w pracy <chyba>, w przeciwieństwie do tego
          tygodnia , więc chyba wesprę jakoś bardziej aktywnie. Podejmuję się rozdziału 5
          przed którego tłumaczeniem Monika ma opory:)
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 21:17
            Ja pozostanę jednak wierna Wam. Lubię Wasz styl, chwile oczewkiwania
            i moment kiedy znajduję TEGO maila - no dziecko się cieszy poprostu
            i dobrze, że mam uszy, bo uśmiech okręcił by mi się wokół głowy :D
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 21:24
              Hehehhee 5 rozdział to wyspa Esme tak?
              No powiedzmy, że no ekhem, tak no, Martishia jak bardzo chcesz to
              bierz. Ja wolę chyba 6 bo będzie beka z Belli z tymi jej podchodami:)
              Musze jednak najpierw przejśc ten nieszczęsny 4, ciag dalszy
              sielanki pt. "wesele". Gosh, ja się nabawię cukrzycy, bez kitu :D
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 21:29
                Swoją drogą weszłyście mi na ambichę tym, "ktoś to już
                przetłumaczył"...co za speed :)) Ja i tak staram się tu w pracy
                trochę, potem wieczorem trochę, a i tak schodzi mi na to czasu. Nie
                chcę robić żadnych skrótów myslowych, byleby to tylko przełożyć. Ma
                być klima, i ma być z sensem.

                Wogole zauwazyłam, ze najlpeiej mi się pisze po 22. Potem w pracy
                zombie, ale to nic. I tak jestem szczęśliwa, że teraz mogę
                przeanalizować na nowo każdy akapit 4 tomu. Rewelka :)
                • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 22:12
                  Ja jestem troszke nienasycona tym slubem, ale ze kazdy niedosyt
                  pozstawia miejsce dla fantazji wreszcie mi sie dzis cos ladnego
                  przysni. Zalatwila to tak rach-ciach i po bolu. Ale czytajac czuje
                  sie panike Belli. 2 razy sie zastanowie, nim potencjalnie powiem
                  jakiemus facetowi, ze za niego wyjde (tez nienawidze byc w centrum
                  uwagi)
                  • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 22:47
                    Wydaje mi się, że Meyer specjalnie zosatwiła ten rozdział w takim
                    prostym, purytańsńskim wręcz stylu. Nie wiele wiemy co mysli sobie
                    Bella siedząć na krześle, czy gdy mama daje jej prezent, lub gdy
                    widizi całą dekorację, ale jestem prawie pewna, że to dlatego, iż po
                    raz pierwszy Bella ze strachu i oszołomienia ma zupełną pustkę w
                    głowie. Nie ma siły na relacjonowanie swoich uczuć, poprzez jej
                    wewnętrzny monolog. Uważąm, to za świetny sposób narracji.
                    Tymbardziej, ze cała tama pęka dopiero w momencie kiedy widzi GO
                    przy ołtarzu. wtedy znowu zaczyna się jej lawina. I ten rzut na
                    taśmę z "możesz pocałować pannę młodą", Bella w tym momencie
                    nareszcie wraca do życia. To znowu nasz rodzyneczek kochany. Jak ja
                    ją ubóstwiam.

                    LoLZzzz
                    • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 10:09
                      O tak... Te przemilczenia wzmagaja panike! W miare czytania czulam
                      coraz wiekszy stres. Jej umiejetnosci manipulowania cisnieniem
                      czytelnikow powinne byc opatentowane jako nowa bron masowego razenia!
                • martishia7 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 00:04
                  One tam tłumaczą kolektywnie, więc wiesz:)
                  Biorę szósty, jak nic. Wyspa Esme:)
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 01:30
          skoro jesteśmy w klimatach ślubnych:

          Przepiekny duet w Delibes Lakme, w wykonaniu A. Netrebko i E. Garnca.
          Słyszałam chyba z 10 mozliwych wersji, ale ta chyba najbardziej
          chwyciła mnie za serce.

          Same zobaczcie:

          www.youtube.com/watch?v=mpT7pK9A61A&feature=related
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 08:08
            Przepiękne...nic więcej nie trzeba dodać. Tez słyszałam kilka wersji
            i ta podoba mi się najbardziej.
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 11:26
          Wczoraj zauważyłam taki mały szkopuł - ale musiałam wrócić do tego
          miejsca by sie upewnić.
          Bella po posprzątaniu pokojów zrobiła na śniadanie naleśniki i
          obserwowała jak Charlie je swoją porcję, a chwile poźniej pani Meyer
          pisze, że Charlie zawył nad swoją miską płatków (CEREAL BOWL)...:D

          Ja się wcale nie czepiam, ale tak mnie to zaintrygowało poprostu.

          Chociaż przecież Charlie mógł w międzyczasie spałaszować naleśniki i
          zabrać się za płatki :)
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 11:51
            Też to zauważyłam w trakcie tłumaczenia. To juz którys raz jej się
            zdaża. Czasem mylą się jej nawet miejsca w którym znajduja się
            bohaterowie. Gubi się w opisach pomieszczeń i czasem nie wiesz jak
            znaleźli się tam gdzie sa, skoro przed chwila byli/stali gdzie
            indziej. Irytujące, choć nie na tyle bym się miała w jakimkolwiek
            razie na nia za to obrażać :D

            Mam superową wiadomośc, jestem już w połowie 4 rozdziału.
            Przypuszczam że do jutra pewnie je skończę, choć niczego nie moge
            obiecać.

            Pozdrawiam i ściskam gorąco w podnieceniu na mysl o powrocie do
            lektury heheheheh :D
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura-roz 4 22.08.08, 16:41
        Wszystko, co sie wyrywa teraz z mojej piersi, to ooooooch....

        Nie bylam pewna, czy Jacob jednak zdecyduje sie przybyc. A jednak.
        Jestem tak rozdygotana, ze ciezko mi sklecic zdanie, jak zawsze
        swiezo po lekturze.

        Naprawde piekne wesele-Alice sie spisala! Ta dziewczyna jest
        niepodrabialna!!!

        Charli bedzie musial radzic sobie sam. Nigdy tego nie powiedzial,
        ale obecnosc Belli jednak wiele dla niego znaczyla.

        Kncze ten wywod, nim moj brat sie zorientuje, ze szlocham przed
        komputerem. Bedzie sie ze mnie strasznie smial
        • martishia7 Re: Aktualna lektura-roz 4 22.08.08, 16:46
          Szczerze mówiąc, tak jak pisałam przed premierą z resztą, miałam nadzieję, że
          Jacob zrobi jakąś solidną rozpierduchę:)
          Że nie wspomnę o tym,że było moim marzeniem,żeby sobie z Edwardem chociaż dali
          po razie. Tak dla oczyszczenia atmosfery, po męsku. Bęć, bęc i idziemy każdy w
          swoją stronę:)
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura-roz 4 22.08.08, 17:05
            Tez zaswicil mi sie taki pomysl, ale obawiam sie, ze u nich to
            nierealne - na jednym by sie nie skonczylo. Jak juz impreza, to
            taka, zeby sie wiory posypaly! Zreszta, Jacob pewnie na to jak na
            lato, ale Edward jest zbyt... (z braku lepszego slowa uzyje takiego)
            powsciagliwy w obecnosci Jacoba.

            Juz ochlonelam i chyba nie bede plakac... ;)
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura-roz 4 22.08.08, 20:11
              Ja ryczałam, jak Bella żegnała się z Charliem. Wogóle w tym
              rozdziale są dwa piękne momenty.
              1. Kiedy Bella widzi siebie w odbiciu szyby (będę miała taką suknię,
              bez kitu).
              2. Kiedy właśnie żegna Charliego. Tymbardziej, ze naprawdę się do
              niego przywiązała. Śmiem nawet twierdzić, ze dużo lepiej się znim
              dogadywała niż z Renee. Więż ojciec - córka, to jednak coś nie
              dopodrobienia. Czułam, jak Charlie się rozkleił, a i wiedziałam jak
              bolesne było to dla Bells.
              Strasznie mnie to wzruszyło.
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 17:48
        wwwoooowwww

        Wieeeelki plus za umieszczenie tego szczegolnego wydarzenia gdzies
        przy wybrzezach Ameryki Poludniowej! Moje klimaty! Aaaaaa!!!! Pojade
        w taka podroz poslubna, na 100%! Przysle wam fotki! Kiedys...

        Rozumiem wyrzuty sumienia Edwarda, ale moglby sie tak nie
        samobiczowac od samego "dzien dobry". Dowiedzial sie z Kuchni tv jak
        sie robi omlet, od braci jak sie TO robi, to mogl sie jeszcze
        doksztalcic jak elegancko obudzic malzonke ;)

        Moim zdaniem wybrniecie z tematu "noc poslubna" na 6. Ta czesc
        publicznosci, ktora jest za mloda na szczegolowa wiedze na ten temat
        niczego niestosownego sie nie dowie, a ta, ktora jest juz
        uswiadomiona, pod wplywem klimatu wytworzonego w charakterze "gry
        wstepnej" sama sobie reszte dospiewa.

        Rozdzial piekny, inspirujacy, i w ogole apel do facetow: "Uczcie sie
        od mistrza" (te siniaki moze niekoniecznie, ale oprawa...)
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 17:55
          Gdyby nie ta mala wtopa byloby az za pieknie na prawde, a tak
          wracamy do klimatu Twilight - nie ma rozy bez kolcow.

          W tym momencie firma M&M dostaje ode mnie koncesje na tlumaczenie
          WSZYSTKIEGO!!! Nalezy sie wam za caloksztalt! Zero fuszerki!

          Jestem tak zakrecona, ze sama ze soba dyskutuje... Niech mnie ktos
          powstrzyma! ;) Czy to tylko na mnie tak dziala?
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 19:42
            Ciekaw jestem, czy w Midnight pojawi sie wiecej szczegolow z tej
            nocy - jak sie czul Edward drac te nieszczesne poduszki. Zapewne
            wybuchowa mieszanka uczuc; pozadanie, moze radosc i satysfakcja,
            strach... Nie ma w tej opowiesci prostych sytuacji


            • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 21:38
              Z mojej strony, pamiętam, ze miałam ubaw jak nic, gdy Edward
              wspomniał, zę konsultował sie za CARLISLEM, wymiękłam...i jeszce ten
              tekst Carlisle'a "dasz sobie rade synu" A pewnie! A jakże! No
              weźcie :D
              Pozatym pamiętam moje komentarze dla Marty, jak wpsomniał, ze
              rozmawiał z Jasperem i Emmettem "jak TO jest". Na miejscu Belli
              spiekłabym takiego raka, że szok. A potem się dziwić "piernym"
              komentarzom Emmetta. No ale cóż, mimo, zę wampiry, to jednak
              faceci...;D
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 21:50
                Jak na tyle konsultacji jednak nie wykazywal zbyt wielkiej pewnosci
                siebie ;o)

                Ale i tak jest niesamowity
                (wkraczamy na nowy poziom-podsmiewamy sie z Ediego)
                • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 22:07
                  Swoja droga - ucierpialo mocno jego meskie ego! Zawarl umowe z Bella
                  i ona sie wywiazala, wyszla za niego, slub byl przepiekny. On (w
                  swoim mniemaniu) raczej sie nie popisal... (choc Bella ma na ten
                  temat inne zdanie)
                  • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 22:16
                    No, eee ja tam myślę, ze Bella była bardziej niż zachwycona, Edward
                    to jedynie jest jakis taki...ale nie martw się Bella już coś
                    wymyśli :P
                    Od czego ma się przezorną szwagierkę (bwhehehhehe) :D

                    Pozatym, jesli chodzi o ich żcyie seksulane (Belli i Edwarda) to
                    powiedzmy, ze są...no, (nie...nie będę zdradzać, bo to jeden z moich
                    fajvoritowych motywów 4 tomu :D)
                    • martishia7 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 11:05
                      Cieszę się, że się podobało. Ja powiem szczerze, jak czytałam, to nawet mnie
                      specjalnie ten rozdział nie ruszył. A jak siadłam tłumaczyć, to rumieniłam się
                      co trzy zdania. Na prawdę:)
                      Jest w nim tyle emocji i napięcie, które można kroić nożem,że chwilami,
                      idiotycznie, czułam się jak intruz w czymś osobistym.
                      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 17:46
                        Bardzo się podobało :)
                        Ja osobiście nie czekałam jakoś specjalnie na noc poślubną, trochę
                        się bałam jak zostanie to przedstwione, bo związek Edwarda i Belli
                        urzekł mnie m.in tą "czystością" (rany piszę jak typowa "stara
                        panna" :) ). W każdym razie cieszę się, że było to takie
                        romantyczne, pełne emocji, a jednoczesnie subtelne - jednym słowem
                        piękne. Pozostawia niedosyt, ale chyba tylko dla tych, którzy nie
                        mają dostatecznie dużo wyobraźni, "żeby dopisać" resztę.

                        Poza tą bajkową otoczką, znalazło się miejsce na typowe przyziemne
                        problemy typu "wypadałoby ogolić nogi" i bardzo dobrze, bo nie ma
                        się wrażenia, że to wszystko jest tak strasznie odrealnione jak w
                        serialach, gdzie zasypia się i wstaje w pełnym makijażu, a mało komu
                        chce się siusiu. Ja wiem, że nie po to się takie rzeczy kręci, ale
                        czasem ta "sztuczność" psuje cały odbiór. Tymczasem Bella była
                        poprostu przestraszoną nastolatką, jak większość dziewcząt przed tym
                        ważnym w ich życiu wydarzeniem.
                        • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 19:39
                          To samo sobie myślałam jak pierwszy raz czytałam BD. Nareszcie!
                          Bella ma włosy na nogach, Yesssss!!!! :D
                          Ale już w Midnight Sun, okazuje się również, ze nie nosi make-up. I
                          ze Edward jest zachwycony jej skórą. Zazdroszę jej, i wszystkim
                          kobietom, które nie musza używać kosmetyków. Ja nie mam problemów ze
                          skórą (w sensie dermatologicznym), ale mam ją strasznie delikatną i
                          mały podmóch jakichś brudów, i już mam czerwone plamy...no i te
                          podkrążone wampirze oczy :D

                          Heheheheh.

                          Jeszce raz. Zazdroszczę :)
                          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 20:00
                            Ja też jej zazdroszczę - moje marzenie - precz z podkładem itd. ale
                            ja niestety mam problemy w sensie dermatologicznym :(
                            Swoją drogą, to można się wyleczyć z niektórych kompleksów czytając
                            sagę Stephanie Meyer. Lubię Bellę za tą jej naturalność, za te włosy
                            na nogach i brak makep-u - zresztą pewnie nie tylko ja ją za to
                            lubię. Bella i jej historia to poprostu balsam na duszę dla
                            wszystkich zakompleksionych :)
                            • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 20:15
                              Tylko, ze no wiesz, Edward ma 108 lat, myśli więc z szerszą
                              perspektywą i uwagą, dodatkowo ma wgląd w umysły ludz, wie zatem że
                              nawet najdrobniejsza rysa w charakterze moze zrujnowac doskonały
                              obraz danej posatci. Edward skupia się przede wszystkim na tym, ze
                              dla niego jako osoby z zewnątrz, Bella to doskonałe dobro. Pierwszy
                              jego komplement to właśnie to słowo. Dzisiaj jest tak mało ludzi na
                              świecie, którzy doceniają właśnie te przywary. Prędzej cię zniszczą,
                              zgniotą, nim przyznają, ze jesteś coś wart...tyle że takie właśnie
                              osoby przyjmują wszystko na siebie, tłumazcąc całe te wszytskie
                              okropności, swoimi wadami, niedoskonałościami. A to jest właśnie
                              doskonałe. By nie walczyć, tylko obrócić się w tył...i odejść.
                              Dumnym ale nie próżnym.

                              Ja jestem dumna z tego, ze potrafię właśnie tak żyć, i nie
                              przejmować się tym, ze dla innych to "kalectwo". Jestem zupełnie z
                              innego śwaita, i choć czasem mnie to przeraża...nie poddaję się.

                              pozdrawiam :)

                              (aaa no i stąd mój pesymizm. Nie sądze bym spotkała faceta, który
                              nie tylko mnie doceni, ale będzie jednocześnie odpowiednio
                              atrakcyjny. Znam jednego, takiego chłopaka...ale jak w każdym
                              podbnym przypadku. JEST JUŻ ZAJĘTY.)
                              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 20:48
                                Przynajmniej wiesz, ze taki istnieje naprawde. Mnie ie kiedys tez
                                tak wydawalo, ale okazal sie zupelnie inny

                                Jednak nie trace nadziei
                                • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 20:54
                                  A tak apropo wlosow, czy wampirom rosna wlosy? W sensie odrastania.
                                  Wiecznosc z wlosami jednej dlugosci... Nie przepadam za
                                  eksperymentami na glowie, ale chyba bym tego nie zniosla...
                                  • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 10:52
                                    Nie sądzę. U Rice nic im nie rosło (LOL). wydaje mi się, że u Meyer
                                    jest tak samo. Ich ciała jak i wygląd stają się po przemianie
                                    doskonałe. Kuszące. Być moze dopasowane do sobowości, ale odbijające
                                    się echem fryzur jakie mieli za życia. W przypadku Alice, widocznie
                                    w szpitalu ścięli ja na krótko, i tak już zostało. Mogą pewnie je
                                    tam sobie układać, ale pewnie o podcinaniu, ścinaniu mowy byc nie
                                    może.

                                    P.S.

                                    Ostatnio czytałam wytłumaczenie Meyer na temat okresu Belli. Jaki
                                    motwy. Napisała, ze Edward oczywiście odczuwa zmianę, ale jest
                                    gentelmanem i nie daje niczego po sobie poznać. Dla kobiety jet to
                                    wystarczająco krępujące, by nie wspominac o tym słowem. Stąd Zero
                                    rozmów na ten temat.
                                    W sumie zrozumiałe. Nie chciałam o tym czytać w książce, a takie
                                    wytłumaczenie jest super, takie nieoficjalnie-oficjalne :D

                                    Ubaw jak nic:D
                                    • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 11:07
                                      Ja tez mam dosc tych dni na codzien! I chyba kazda ma... Aczkolwiek
                                      jest to intrygujace, ze jak zaciela sie troszke w palec to wszyscy
                                      malo nie powariowali, a jak sie z niej leje to "jest gentelmenem"
                                      • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 11:13
                                        Ale ona potweirdzila, ze ta krew się nie liczy, bo jest martwa dla
                                        wampira.
                                        Dlatego ekhem, może nie pachnie jak no, ta normalna z żyły :D

                                        Ale dajmy juz temu spokój bo to noo, "cięzkiego kalibru" temat :D
                                        • martishia7 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 11:16
                                          Z Breaking dawn wynika,że Bella używa tamponów- więc hej, nie mogło być tak źle:)
                                          • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 11:36
                                            W ameryce to dziewczyny już w podstawówkach mają z tym problem (10-
                                            11 lat). Ciekawe czy wynika to z położenia na globie czy jak?
                                            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 11:39
                                              od polozenia na globie chyba nie... mialam ten problem kilka tygodni
                                              po 11 urodzinach i nie mam nic z ameryka wspolnego (chyba ze
                                              poludniowa, ach te bity latynoskie)... no porazka...

                                              Moze faktycznie zmienmy juz temat...
                                          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 11:36
                                            Ach nasze teorie...
                                            ;o)
                                            Tez sie ubawilam!
                                      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 11:47
                                        Ja też się nad tym ostatnio zastanawiałam, przecież to jest masa
                                        krwi i nie trzeba byc wampirem żeby zauwazyc zmianę w kobiecie w tym
                                        czasie. Troszkę to wytłumaczenie uproszczone nie uważacie?

                                        Z drugiej strony wątpię, by pani Meyer podczas pisania książki,
                                        pomyślała o tym, że jakieś szalone fanki będa się zastanawiały nad
                                        takimi rzeczami i właziły tak bezceremonialnie w "życie"
                                        wykreowanych przez nią bohaterów :D
                                        Nieźle musi sobie teraz łamać głowę wymyslając odpowiedzi na coraz
                                        bardziej dociekliwe pytania.
                                        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 11:51
                                          Powiedzmy to glosno: uproscila i upieknila zycie Belli, a my zamiast
                                          sie cieszyc, ze chociaz ona miala lzej, chcemy, zeby miala tak samo
                                          jak my

                                          ;o)
                                      • ohsyla Re: Aktualna lektura - roz 5 30.10.08, 20:20
                                        hej może ktoś mi wysłać tłumaczenie rozdziału?
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 22:18
          Przy takim Edwardzie, te siniaki nosiłabym jak klejnoty. Bez kitu :D
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 22:38
            Dokladnie! Gdybym tylko takie siniaki miala w zyciu, to by bylo
            zycie... ;o)
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 09:12
        Yyyyy...no...eee jeżeli 7 rodział jest szokujący, to ja się obawiam
        o moje biedne serce ;)
        Po rodziale nr 6 jestem w szoku - co za "rozpasanie" :D Swoja drogą
        autorka zgrabnie to wszystko rozwiązała - może dać upust swojej
        wyobrażni i nikt jej nie posądzi demoaralizacje nastolatków, bo
        przecież wszystko jest "po Bożemu" :)
        W życiu się nie spodziewałam, że Bella tak zwariuje na puncie seksu
        (podczas sceny "uwiedzenia" byłam nie mniej przerażona niż sama
        ofiara czyt. wampir) co do podejscia Edwarda, no cóż to w końcu
        tylko facet...ale za to jaki facet - no ok już sie Belli nie
        dziwię :)

        Odbiór zakłócał mi tylko niepokój - nie wiem, jakby było zbyt
        pięknie, zbyt "różowo" i miało nadejść wielkie BUM - ale może to
        tylko mój wrodzony pesymizm :)

        Tłumaczenie i klimat jak zwykle genialne - DZIĘKI DZIEWCZYNY :**
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 09:23
          OJ BĘDZIE BUM i to z hukiem :D
          • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 09:29
            Monika... Zachowuj się :)

            Jak czytałam pierwszy raz, to też miałam takie wrażenie, że za sekundę coś tu
            się musi spektakularnie spi****yć, za przeproszeniem.
            Jeśli zaś idzie o ścisłość, to po pierwsze nie tylko Bella ma tutaj fioła na
            punkcie seksu, a po drugie, jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa w tym
            zakresie:)
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 09:30
            A po siódmym rozdziale, zrozumiecie też, dlaczego Bella zachowuje
            się w stosunku do Edwarda tak a nie inaczej :) Nie mogę się doczekać
            kiedy przeczytacie 7 rozdział. Dosłownie zaraz siadam do roboty, bo
            zakwitnę z wrażenia :D
            • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 09:32
              Myślisz, że to przez to jest taka rozochocona? W sumie możliwe. Ale później z
              jej temperamentem w sumie też było lepiej niż dobrze:)
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 10:09
                A jakże. Jak to mawia Edward "hormony". Choć akurat w jej przypadku
                temeprament tez może mieć swoje hmmm ...udziały w całym tym
                erotycznym klimacie :D

                SPOILER!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


                W późniejszym przecież rozdziale, okaże się że i tak sa w miarę
                spokojni. Nie tak "otwarci jak co poniektórzy". Ja nie mogłam jak w
                Midnight Sun autorka uzyła zabawnego wyrażenia co do relacji Rosalie
                i Emmetta. Dosłownie Lolz.
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 10:16
          Tak, Bella jest tak napalona i tak głodna zarazem jakby była w
          ciąży! ;)
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 10:21
            Kiedys sie nawet nad tym zastanawialam, w koncu nikt wczesniej nie
            probowal "krzyzowac" czlowieka z wampirem... Jaka ja mam chora
            wyobraznie!!!! ;)

            Pragne tez poczynic uwage, ze to juz 6 rozdzial, w ktrorym nikt
            nikogo "nie zbil z pantałyku". Wiec jednak da się tę historię
            opowiedzieć bez powtarzania wkolko jednego zwiazku
            frazeologicznego!!!! Strasznie mnie to w polskim przekladzie
            irytowalo!!!
            • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 10:28
              Też o tym pomyślałam po przeczytaniu rozdz.6 i wydaje mi się, że to
              niemożliwe, ale też nie było wcześniej związku jak ten...hmmmm.
              Poza tym ten sen o dziecku i jego zielonych oczach - takie miał
              Edward przed przemianą...hmmm.

              Halo Panie tłumaczki - mamy z Wiolą kolejną teorię spiskową, a Wy
              znów możecie się uśmiechać po nosem :))
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 10:33
                Z pewnoscia to robia!!! ;o)
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 10:35
                  <uśmiech pod nosem, buzia na kłódkę>
                  • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 11:07
                    Cokolwiek, teraz bym napisała, byłoby bez sensu. Po co mam sobie
                    sama psuc przyjemnośc z waszych reakcji.
                    Cierpliwości. Dajcie mi czas do soboty :D
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 10:41
        Przeczytałam i mam w głowie chaos...

        Po pierwsze - nie żebym się tego nie spodziewała - te sny, dziwne
        objawy i nasze wspólne przypuszczenia :D
        Po drugie - nie spodziewałam się, że TO tak szybko się będzie
        rozwijało - w ciągu 17 dni !!!
        Po trzecie - reakcja Edwarda - mam co do niej mieszane uczucia. Z
        jednej strony zszokowała mnie obojętna (no może to niewłaściwe słowo
        bo obojętny to on nie pozostał) postawa w stosunku do bądź co bądź
        jego dziecka i stwierdzenie "wyciągniemy to z Ciebie", z drugiej
        strony nie potępiam go, bo pewnie pierwsze o czym pomyślał, to coś w
        stylu "stworzyłem potwora" i to COŚ rośnie w kobiecie, którą kocham
        w zatrważąjącym tempie, a biorąc jeszcze pod uwagę jego przesadną,
        troche odseyjna dbałość o to, żeby nie skrzywdzić Belli - mógł
        postradać zmysły, albo przynajmniej stać się niepoczytalnym - o ile
        to u wampirów możliwe...:)
        Wizja "wyciągania" tego z Belli i ten ich zimny spokój kiedy się
        naradzali przez telefon, wywołały u mnie dreszcz, naprawdę
        zapowiadało się to na scenę jak z horroru...brrrrrrrr. Jeśli dodam
        do tego jeszcze historie o nieśmiertelnych dzieciach i to jak mna
        wstrząsneła, to BD naprawdę przestaje być sielanką (co uważam za
        plus).
        Po czwarte - ja oszaleję, wcale nie mam syndromu rzucania książką,
        czy tam monitorem o ścianę - mam syndrom "i want more" bo umieram z
        ciekawości, a mój entuzjazm sięga zenitu :)
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 11:14
          A nie mówiłam!

          Po siódmym rozdziale masz ochotę wyć, cytuję tutaj Martę po naszych
          pierwszych naradach po przeczytaniu "what the f*ck?!!!!"
          Ja niestety wiedziałam o motywie ciązy przed pzreczytaniem,
          bezmyslnie wlazłam na jkies forum bo myslałam ze znajde odpowiedź na
          pytanie czy wogole BD będzie można kupic w Polsce, a jakies
          dziecko "neo" wpisało w tytule, co się stanie. Jak to przeczytałam
          moje emocje przyklapły. Wspominałam już, ze ten motwy wogóle mi się
          nie podobał. Tymbardziejże obawiałam się straszliwego przesłodznia
          ksiązki, która sama w sobie jest juz słodka. Tyle, ze myślałam, ze
          ta ciąza to gdzieś na końcu będzie. A tu bam! Główny watek ksiązki i
          ta walka...pozatym to bardzo dobre posunięcie. Bo jak zauwazyłyście
          Meyer usatmi belli cały czas odsuwała temat przemiany. Za tydzień,
          za miesiąc, za rok. W pewnym moemncie zgrabnie to ucięła. Koniec.
          Koniec Belli Swan. Pojawia się Bella Cullen, z cały arsenałem czy
          wręcz ciężarem tego nazwiska.

          Za to jestem wdzięczna Meyer, i nie uważam że ta ksiązka to
          niewypał. na pocżatku niby jest slodko, ale jak napisałam ci w
          mailu, po 7 rozdziale czujesz jak toniesz, w tym całym ich stresie.
          W dodatku miałam odczucie, jakby bella widząc w sanch Volturich,
          teraz zaczeła widziec zamist nich Cullenów. tak jakby to teraz oni
          ją osaczali, a ona probowąłam ostatkami sił bronic własnego dziecka.
          Co za dramat. Wierze ze byłaby gotowa walczyc nawet z samym
          edwardem, gdyby było trzeba. Nie martwcie Volturi się pojawią. Oj to
          będzie cos pięknego. Nie chcę niczego psuć. Ale tez mozecie się
          zdziwić takim a nie innym rozwiązaniem.

          mam nadziję ze to nie koniec dyskusji :D
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 11:34
            J asie ciesze ogromnie zpowodu tego dramatyzmy, przyznam , że
            troche ciężko przechodziłam przez przygotowanie do slubu, opisy
            kwiatowych dekoracji i weselnych tańców (ja mam chyba uraz do
            wesel ;)) było mi za słodko - jak dobrze to określiłaś. I
            nagle...BUM jest to na co czekałam - dynamizm, coś zaczyna sie
            dziać, emocje siegają sufitu, do tego nagle osoby wydwało by sie
            najbliższe staję się w odczuciu Belli poniekąd jej wrogami. I ten
            tajemniczy telefon do Rosalie. Co Bella chciała osiągnąć ?
            Zaapelować do jej niespełnionego instynktu macierzyńskiego? Jak
            wielka musiała być jej desperacja skoro szukała sprzymierzeńca
            właśnie w niej.......domysły, domysły, domysły...:)
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 11:37
              To nie domysł, to fakt!
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 12:13
              Zgadzam się tez z toba co do tej sielanki wesela i samego slubu.
              BYłam zdruzgotana, to wszytsko takie ło matko, cacy - lepkie wręcz
              od tego miodu.
              jednak tak jak już wspomniałam wczęsniej, po rozdziale 7, ta słodycz
              zaczyna mieć gorzkawy posmak. Spojrzcie, niby Bella jest szczęsliwa,
              nawet wbrew własnemu rozsądkowi - przeciez tego slubu nie miało być!
              Ona go nie chciała. To edward ją na niego namówił, tak smao jak i
              pośrednio nie chciał rezygnowac z ich wspolnego trahicznego w
              skutkach związku. Kolejny motyw - zbliżenie. Cos przed czym Edward
              sie broni, a Bella ponownie pragnie (analogia do samego związku
              belli, tak samo jak wyżej) i tu kolejne nieszczęście. Caly czas nad
              tym ich związkiem wisi fatum śmierci. Tyle, ze teraz to juz jest
              koniec. I jako ten przeciętny czytelnik po tych 3 tomach, zaczynasz
              pojmowac cały ten motyw spirali nieszczęśćia.
              Dlatego tak podba mi sie rownież MS. jest zupełnie rozne od
              Twilight. Przyznaję tu rację Marcie, która w mailu do mnie okresliła
              Midnight jako dramtyczny monolog Edwarda, walki z własnymi
              słabościami. jego fascynacją. Bo ta fascynacja NIE MA PRAWA BYTU. To
              jak skazanie ich obojga na zagładę. Jego bo wie, ze bez Belli nie ma
              życia, jej bo ten związek jest wbrew naturze.
              Myslami jestes cały czas przy fragmencie: "Lew zakochał się
              jagnięciu." "Głupie jagnię!" "Co za masochistyczny Lew."
              Niby zwykłe zdanie, ale to ono oddaje naturę tego związku.

              Wiadomo, tu mrugam, wszystko sie wyklaruje, ale poki co dramatyzm
              jest odczuwalny. Podobnie jak u Rwoling, w 7 tomie, była zszokowana,
              kiedy okazało się, ze tak naprawde nie istaniała żądna alternatywa.
              Że harry MUSIAŁ umrzeć, i ze każdy kto mu pomagał BYŁ TEGO ŚWAIDOM.
              To samo czułam czytając BD.
              Nie było żadnej alternatywy. Koniec Belli nastapił już pierwszego
              dnia w stołowce, kiedy edward poczuł jej aromat. Kiedy zaczął powoli
              pojmowac całą tę jej doskonałość.

              Ahhhh...Midnight Sun to majstersztyk. Taka szkoda że wypłynął!
              • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 12:26
                Wiesz, nie wiem czy Meyer zrobiła to świadomie czy nie, ale kołacze mi się po
                głowie, że jest bajka o lwie który zakochał się w jagnięciu. Chyba bardziej z
                anglosaskiego kręgu kulturowego niż naszego. Dlatego szczerze mówiąc, ten tekst
                Edwarda na polanie spowodował u mnie zimny dreszcz kiedy pierwszy raz czytałam
                Twilight. Bo z tego co pamiętam, koniec końców lew nie potrafił opanować swoich
                instynktów i zabił jagnię. A potem umarł z rozpaczy. Myślałam, że to niemożliwe
                żeby Meyer świadomie włożyła mu ten tekst w usta, znając tą bajkę , ale po
                lekturze MS zaczynam podejrzewać, że owszem.
                Na przeróżnych forach ten tekst robi karierę jako jeden z najpiękniej
                romantycznych z całej książki. A ja nie potrafię go tak widzieć, dla mnie jest
                mroczny.
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 12:46
                  Nie mam teraz czasu na zgłębianie tematu, ale:

                  www.elfwood.com/libr/c/h/charly2/the_lion_and_the_lamb.html.html
                  Tadam!

                  Biorąc pod uwagę, że inspiracja jest biblijna, a Meyer jest osobą mocno
                  religijną, wątpię żeby to był przypadek. O jakże pięknie nam się zapętla ta
                  metafora.
            • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 12:18
              Mówiąc szczerze miałam problemy z przetrawieniem lukru w pierwszej księdze. Co
              prawda emocje były, nie da się ukryć. Ale miałam wrażenie, że wszystko jest
              backwards/umgekhert :) Skoro najpierw mamy szczęśliwe zakończenie, to co będzie
              dalej. Wiedziałam, że gdzieś tu jest haczyk i, (jak w horrorze), za chwilę coś
              się wydarzy. Na prawdę nie przeszło mi przez myśl, że to może być ciąża (wiem,
              cesarzowa głupoty). Kiedy się dowiedziałam, to od razu wiedziałam, że z tego
              będą mega - kłopoty i że w tym związku właśnie skończyła się sielanka.
              Spodziewałam się, że BARDZO ich to poróżni i że dla Belli nic dobrego z tego
              wszystkiego nie wyniknie. I szczerze mówiąc nie potrafiłam stanąć po jej
              stronie, uważałam, że zdrowy rozsądek jest z Edwardem.
              To były moje spekulacje w tamtym momencie, a jak wyszło...cóż, zobaczycie:)
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 15:03
                No własnie, jak czytałam pierwszy raz Breaking, to w 7 rozdziale
                byłam z Bellą - czyli w czymś się jednak nie zgadzamy :D. W drugiej
                księdzę, zaczęłam byc jej zachowaniem nieco poirytowana,
                tymbardziej, ze była taka słabiutka. Ale mimo to, dalej uważam, że
                jej decyzja była słuszna. Nie wiem, ja postapiłabym tak samo jak
                ona, oddałabym życie za dziecko, nie obchodziłoby mnie to co czuje
                Edward, bo przeciez maleństwo nie ma wyboru. Teoretycznie Edward tez
                nie...no ale...to zawsze bezbronna istotka vs. dojrzały faceta,
                które już swoje przeżył. Tu po raz kolejny objawia sie ten jego
                zachlanny egoizm. Ale to uczucie jest silniejsze od niego, co biedny
                ma począć. Straszna sytuacja, ale jaka życiowa! Ile razy się zdaża
                że kobieta decyduje sie na dziecko, pomimo, iz wie, że porodu nie
                przeżyje? Co czuje wtedy mężczyzna, będący ojcem, mężem. Zazwyczaj
                wtedy walczy o życie żony, ale to tylko dlatego, że nie ma w nim
                instynktu macierzyńskiego. Mężczyzna nie jest w stanie tego
                ogarnąć,bo to nie leży w jego naturze.
                Dlatego nie mam żalu do edwarda, ale wiem, że jego decyzja
                podyktowana była węższą perspektywą.
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 15:44
                  Dobrze się nie zgadzać od czasu do czasu:)

                  Nie chodzi o to, że nie popierałam Belli, napisałam Ci, że paradoksalnie
                  rozumiem ich oboje. Bellę rozumiem o tyle, że sama też nie mam instynktu
                  macierzyńskiego za grosz. I gdy myślę o posiadaniu dzieci, to jedynym co mogłoby
                  mnie do tego skłonić jest jakieś niesłychanie gigantyczne uczucie (którego nawet
                  nie jestem sobie w stanie wyobrazić szczerze mówiąc). Uczucie tak wielkie, że
                  chciałabym tego dziecka, bo byłoby jego i w pewnym sensie dla niego. Bo dla mnie
                  osobiście dziecko nie jest czymś czego chcę lub potrzebuję. I jej się
                  przydarzyła właśnie taka historia- miłość do dziecka to tak na prawdę pewna
                  materializacja uczucia do jego ojca, kocha je dlatego, że jest jego
                  (przynajmniej tak to odbieram). Na tej płaszczyźnie jestem zdolna do empatii.
                  Natomiast, jak wspomniałam , zdrowy rozsądek jest po stronie Edwarda. Tu trochę
                  mam żal do Meyer, bo pojechała nieco swoimi przekonaniami religijnymi, które
                  wcześniej były dla mnie prawie w ogóle nieodczuwalne. Dla mnie ten motyw był
                  nachalnie prolajferski. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale w normalnym życiu
                  takie historie nie kończą się dobrze, bo i nie mają prawa. Mam nadzieję, że
                  czytelniczki nie zapomną, że to fikcja.
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 16:04
                  Cóż, ja tez nie mam nad wyraz rozwinietego instynktu
                  macierzyńskiego. Ba! Mój osąd idealnie na ten temat oddała Bella w 7
                  rozdziale. Głośne to, to, płaczliwe, z dziwnymi wydzielinami. W
                  dodatku zgadzam się, że Bella kocha to dziecko poniekąd dlatego
                  głownie, ze jest dzieckiem Edwarda. Dlatego, tu tez się zgodzę, że
                  osobiście tylko równie głębokie uczucie jak Belli pchnłeoby mnie w
                  strone maierzyństwa. Tymbardziej, że mój charakter na nic innego by
                  mi nie przyzwolił. Po prostu nie jestem TEGO typu dziewczyną. Rzecz
                  jasna nie osoądzam innych, nie potępiam za to jakim są, po prostu
                  jestem inna, i ta druga opcja (tzw. wpadka) nie wchodziłaby w moim
                  przypadku w rachubę.
                  Ten poprzedni mój komentarz odnosił się do sytuacji Belli, w całej
                  strukturze tej ksiązki. Pomimo iż wiem czym kierował się Edward, nie
                  uważam, ze da się to tak łatwo usprawiedliwić. Trudna moralnie
                  sytuacja. Właściwie nierozwiązywalna. jednak ja sie bardziej
                  utożsamiam z decyzja Belli. To taki typ męczennika. Masochizm ją
                  nakręca...skądś to znam :D

                  Co do wiary Meyer. Mnie to troche przeszkadzało od poczatku. A w 3
                  tomie to juz dla mnie paranoja. Wszytsko tak grzecznie.
                  Paradoksalnie, sama podzielam identyczne poglądy, co nie znaczy, ze
                  mnie to ani troche nie raziło. Normalnie autor stara się byc
                  uniwersalny. Czyli nie propaguje konkretnego stylu życia czy
                  prowadzenia się. U Meyer jest inaczej. Ale jest autorką - ma więc do
                  tego pełne prawo i chwała jej za to, ze miała jaja by przemycić
                  własny pogląd na pewne sprawy.
                  • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 16:20
                    He , to mnie dla odmiany jej podejście do zagadnienia seksu przedmałżeńskiego
                    nie raziło ani trochę. A to dlatego,że po pierwsze znalazła całkiem dobre,
                    logiczne uzasadnienia. Po drugie, dlatego, że nasi bohaterowie mieli różne (i to
                    na dodatek zmienne:)) podejście do tematu. W zasadzie jedyne co ich
                    powstrzymało, to to ,że się ze swoimi poglądami nie zgrali w czasie:)

                    Zgadzam się , że sytuacja jest nierozwiązywalna, to jest dylemat przed którym
                    stają setki par codziennie i nie ma dla niego dobrego rozwiązania. Dla mnie
                    najsłuszniejsze, to dać kobiecie zdecydować- jej życie, jej cena- niech
                    postanowi czy chce ją zapłacić. To, że Bella nie ma instynktu samozachowawczego
                    to inny temat:)
                    Edwarda usprawiedliwiam jeszcze o tyle, że wydaje mi się, że szczerze myślał,
                    że to jest to czego Bella chce, że jest na niego zła o to, że w ogóle wpędził ją
                    w takie niebezpieczeństwo.
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 17:34
          Zyby malo kontrowersyjnie zaczac - dostalam 7 rozdzial!!!! Wreszcie
          mnie spokalo cos dobrego we wrzesniu!!!!

          Teraz bedzie moze troche bardziej kontrowersyjnie

          Czytalam ten rozdzial w pewnym sensie - podkreslam wyrazenie "w
          pewnym - na zimno. Nie jestm zaskoczona. Nie rzucalam niczym o
          sciany. Nie mam zamiaru rzucac. Spodziewalam sie takiego biegu
          wypadkow - juz tu z Kaska wysnulysmy teorie na temat ciazy Belli,
          potem ktos zasugerowal, ze po 7 rozdziale bedzie sie mozna mocno na
          Edwarda wkurzyc, i łaczac te fakty zalozylam taki scenariusz - co by
          bylo, gdyby sie okazalo, ze Edward podejdzie do tego inaczej niz
          Bella pod wplywem macierzynskich hormonow (ale to delikatnie
          nazwalam...). Ten pomysl platal mi sie po glowie bardzo dlugi czas,
          juz go troche przemyslalam, czekalam tylko na szczegoly jak bedzie
          wygladac ciaza człowieczo - wampirza, ktorych tutaj i tak ku memu
          zawodowi prawie nie bylo.

          Twierdze, ze sie spodziewalam i przemysliwałam temat. I tak too
          sobie wyobrazalam: nieraz sie zdarzalo, ze kobieta dopiero bedac w
          ciazy albo urodziwszy dziecko zaczyna pałać do niego prawdziwą
          miłościa, Bella nie jest pierwsza ani ostatnia, a jej reakcja jest
          zrozumiala. Mam swiezo w glowie, jak moja polonistka 2 wrzesnia nam
          oswiadczyla, ze bedzie nas uczyc tylko do Bożego narodzenia, bo w
          lutym bedzie miala bobasa. Jestesmy żeńska klasa, niezbyt zgrana, a
          w tym momencie jak na komende ze wszystkich ust wymknelo sie
          niekontrolowane "oooooo..." i wszystkim (a najbardziej naszej
          profesorce)wykwitl usmieszek na twarzy. My kobiety mamy to juz chyba
          w genach, totez nie dziwie sie Belli, ze kiedy opadl pierwszy szok
          od razu pokochala to dziecko. Na jej miejscu tez bym chciala, zeby
          dziecko moje i mojego ukochanego mezczyzny zylo.

          Wstrzymalabym sie z potepianiem Edwarda. Rozumiem jego szok, strach,
          jego reakcja w stylu "zaraz pozbedziemy sie problemu" nieco
          przeraza, ale wstrzymalabym sie z jego potepianiem. Bo to on
          rozmawial z Carlislem. Bo to on rozmawial z indianka na wyspie. To
          on wie w tym momencie wiecej na temat polozenia Belli niz ona sama.
          Przypuszczam, ze jesli podjal taka decyzje, jaka podja, sa bardzo
          wazne powody. To nie jest taka sama sytuacja, w jakiej znajduja sie
          malolaty, ktore za duzo wypily na dyskotece - tu nie chodzi o
          wygode, probe unikniecia odpowiedzialnosci, ale o obrone - obawiam
          sie - bardzo wielu istnien (nie tylko tego jednego dziecka, ale moze
          nawet calej rodziny Cullenow, jesli z powodu tego malenstwa maja na
          scene wkroczyc Volturi). Nie twierdze, ze Edward postepuje dobrze,
          sama nie jestem w pelni przekonana, czy jednak sa argumenty, ktore
          moga skazac niewinna istote na zaglade, ale mimo to z ocena planu
          Edwarda poczekam na dalszy ciag op[owiesci, gdzie wiele sie jeszcze
          powinno wyjasnic i zmienic.

          Ale przyspamowałam, jak nigdy...
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 18:34
            He he. No teraz pewne fakty są oczywiste (atak Volturich ze względu
            na dziecko). Zresztą Meyer podobnie jak Rowling naprowadza
            czytelnika na pewne konkluzje czy teorie, bardzo słuszne zresztą. Co
            nie zmienia faktu, że czeka was jeszce mnóstwo niespodzianek.
            Których NAPEWNO nie jesteście w stanie przewidzieć, a które...no.
            Ahhh...teraz najcięższe. Druga księga jest z perspektywy jacoba.
            Zoabczymy czy spodoba wam się bycie w głowie wilczego stada :D
            To powiem szczerze bardziej zabawna księga, Meyer trochę rozluźnia w
            nim atmosferę, pomimo, że sprawa jest naprawdę groźna. Ale ja
            uwielbiam Jacoba - no wiecie Monika=Jacob team :D
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 18:35
            A tak wogóle to mądrze prawisz kobieto. Ile to ty niby masz lat???
            18??? Gah...jasne:D
          • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 19:14
            Właśnie właśnie Wiola, ściemniasz z tym wiekiem, jak nic. Albo jesteś nie-ludzko
            wampirzo opanowana:)
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 19:33
              Opanowana to chyba niezle slowo, aczkolwiek do czasu, jak mi ktos
              nie wlezie na jakis bardzo czuly punkt ;o)Przynajmniej pozorne,
              takie edwardzkie zamarcie... ;o)
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 13:41
            Taki jeszcze dodatek z serii "najbardziej szalone teorie z
            mozliwych" :)

            Nie wiem, po co Bella dzwonila do Rose, chyba nie do konca mi sie to
            podoba. Jesli tylko po informacje w sprawie swego odmiennego stanu,
            takie posuniecie byloby niezlym pomyslem - kto jak kto, ale Rose
            jest w tej kwestii raczej doinformowana.

            Jesli szuka w niej sprzymierzenca w walce o zycie swojego malenstwa,
            to nie wiem, czy to dobry ruch. Wiem, ze Rose jest taka jaka jest z
            jakichs nieblachych powodow i choc moze ogolnie ma dobre checi, ja
            bym jej nie zaufala. Nie w sprawie, na ktorej punkcie ona ma
            obsesje! Prawdopodobnie juz mnie ponosi fantazja i temperatura tego
            goracego fragmentu, ale nie bylabym zdziwiona, gdyby kochana
            blondyneczka byla najpierw slodka i milutka, a potem zaplanowala
            porwanie. Chciazby po to, zeby choc na chwile poczuc sie jak
            prawdziwa matka. Bo predzej czy pozniej i tak ktos ja znajdzie.
            Alice albo Volturi...

            Juz mozna sie smiac... ale jestem walnieta... ;o)
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 13:44
              Czy juz kiedys mowilam, ze Deklaracja Praw Czlowieka powinna
              zakazywać kończenia rozdziału w takim kijowym momencie???
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 14:18
                Przeczytaj sobie nasze komentarze jeszce raz pod drzewkiem Rosalie
                (te poczatkowe) może dadzą ci do myslenia :D
                Ale jesteś spostrzegawacza. Musze przyznać :D
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 14:28
                  Ci!
                  Bardzo spostrzegawcza , to prawda. Ale to też komplement dla autorki- znaczy ,że
                  nakreśliła postacie dość spójnie i konsekwentnie.
                  • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 14:32
                    Do tewgo stopnia, że możemy przewidywać ich reakcje i zachowania, z
                    całkiem niezłym skutkiem. Pokuszę sie o trochę przewrotne
                    stwierdzenie, że te postacie ŻYJĄ.
                    • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 14:54
                      Dla mnie owszem. TO JEST STRASZNE, w jakim jestem obsesyjnym stanie,
                      wszytsko dla mnie w tej chwili toczy się wokół tej książki. Idę
                      ulicą i cały czas banan na ustach bo przypomniało mi się co Edward
                      mówił...co Jacob zrobił...co Emmett wymyslił...pomału przestaję to
                      kontrolować. I jeszce w dodatku wracam do domu chwila przerwy
                      (monotonia zycia = jedzenie, spanie) i wracam spowrotem do krainy
                      Twilight. U mnie to pewnie będzie musiał minąć z dobry rok jak nie
                      dwa, bym się od tego uwolniła :D

                      Albo jeśli spotkam na ŻYWO takiego Edwarda Cullena (co jest a-
                      realne), to może wtedy..."not"(głupi amerykański dowcip ale jakże na
                      miejscu BORAT!).
                • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 17:59
                  Moze wlasnie dlatego tak sobie dspiewuje - gdzies mi sie placza po
                  podswiadomosci dawno przeczytane wypowiedzi, ale nie bede do nich
                  specjalnie wracac. Jeszcze sie dowiem za duzo, a tak pozwole mojej
                  wyobrazni sie wyfruwac i wyszalec

                  Po reakcjach sadze, ze moja teoria nie jest jednak tak bezbrzeżnie
                  głupia jak sądziłam. He, he... I believe i can fly! <nuci> ;o)
                  • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 06.09.08, 11:09
                    Kolejna teoria. Zakładając, że akcja Rose będzie miała miejsce i się
                    powiedzie. W poszukiwania małego człowiekowampireczka włącza się
                    oczywiście cały klan Cullenów, wieść jakimś cudem dochodzi do
                    Volturi, a w obliczu tego zagrożenia do akcji wchodzi sfora.
                    Przyjmijmy dalej, że wszystkie grupy poszukiwawcze odnalazły mała
                    zgubę w tym samym momencie. Wyobrażacie sobie Cullenów, Volturi i
                    sforę w tym samym pokoju??? Brrr... Strach się bać, co by mogło z
                    tego wyniknąć...

                    Chora wyobraźnia ;o)
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 20:41
                Żale proszę kierować pod tym względem do NY city agency :D Ja nie
                mam wpływu, na to jak Meyer kończy swoje rozdziały hehehehehe :D
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 08:31
            Chciałabym ogłosić wszem i wobec, że wznowiłam tłumaczenie. Na
            dniach, będziecie mogły cieszyć się już 8 rozdziałem :)
            • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 09:22
              Jupiiii :) Moja głupia wpadka, wcale nie zmniejszyła mojego
              zaintersowanie kolejnymi rozdziałami.
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 09:34
                Juz uruchamiam werble dla wzmocnienia dramaturgii...
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 10:09
                  Ale powiem wam, że to zabawne, strasznie się bałam tej drugiej
                  księgi, ale podoba mi się dużo bardziej niz poprzednia. KOCHAM styl
                  Jacoba, musze się jednak nieźle napocic by znaleźć porządne
                  odpowiedniki przekleństw (osobiście i tak stwierdzma, że sa w miarę
                  łagodne jak na Jake'a)...so funny. Mam z tym więcej radocgy niż
                  przypuszczałam :D
                  • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 10:13
                    No to nie ma co gadać, zakasuję rękawy i biorę się za dziewiąty.
                    • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 11:06
                      <zasiera rączki>

                      Oj, czuję niezły ubaw na horyzoncie!!! ;o)
                      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 11:32
                        Oj ja też :D
                        Uwielbiam ten cięty język Jacoba. Wogóle go ostatnio podejrzanie za
                        bardzo lubię - to pewnie z powodu spadku temperatury :D

                        <wyrusza na poszukiwanie zgubionej Edwardomanii>
                        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 11:39
                          Nie kochana to poprostu ten jego urok tak na Ciebie działa :D
                          Wszystko wina Gong Yoo ja wiem :D
                          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 12:00
                            Oj on jest winien :D Zdecydowanie - jego "culpa" :D

                            <poszła załaczyć sobie teledysk z Gong Yoo>

                            Co do Jacoba - to brakowało mi jego wizji tej całej historii, cieszę
                            sie, ze p. Meyer nie potraktowała go po macoszemu. Uważam, że skoro
                            postawiła go pomiędzy Bellą i Edwerdem to uczyniła z niego tym samym
                            równie ważną postać. Tutaj kolejny ukłon dla autorki za nakreślenie
                            tak cudownych i skomplikowanych wewnętrznie bohaterów.
                            Już się nie mogę doczekać kolejnych rozdziałów :)
                            • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 12:27
                              Uwielbiam to:

                              www.koreanmovie.com/kmovie_celebrity/photo/1190130848742.jpg
                              jego zdjęcie:P
                              • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 23.09.08, 12:52
                                Aaaaaa !

                                Za karę dla Ciebie TO
                                www.youtube.com/watch?v=RE9WT7MM5kg&feature=related :D
                                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 30.09.08, 15:59
                                  Jaka to kara.

                                  Chce być tak karana na co dzień :D
        • innespojrzenie_17 Re: Aktualna lektura rozdział 7 24.11.08, 19:30
          Przepraszam czy ktoś mógłby mi wysłać 2 3 i 4 rozdział BD o to mój nr gg 9043868
          Posze o szybki kontakt pozdrawiam
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 14:51
        Napisałam rewolucyjny, bo poprostu WOW :D

        Przeczytałam i w pierwszej chwili poczułam się jakbym trafiła w
        środek zupełnie innej historii. Na samym początku było takie małe A-
        ŁA...coś mi tu nie gra, gdzie styl p. Meyer.

        A póżniej był już tylko Jacob...:)

        Znaleźć się w jego głowie to coś genialnego i samo spojrzenie na
        całą historie z jego perspektywy jest powiewem świeżości.
        Pochłonęłma to tak szybko, że w sumie będę musiała przeczytac
        jeszcze raz całkowicie spokojnie, żeby móc coś bardziej sensownego
        napisać, ale po krótce - zapowiada się bardzo ciekawie i najlepsze
        jest to, że rozdział 8 to tylko przedsmak i Jacob się dopiero
        rozkręca :D

        Tłumaczenie - cudo - duzy buziak dla duetu M&M - będe miała niezłą
        frajde porównując Wasze tłumaczenie, do tego, które nam zaserwuje
        wydawnictwo. Już teraz wiem, że nie będzie dorastało temu do pięt. Z
        prostej przyczyny, że będzie takie "płaskie", zimne. W tym
        tłumaczeniu są Wasze emocje i to naprawde zmienia odbiór. Poza tym
        uwielbiam Wasze komentarze :D
        "Ci, którzy nie mogą spełnić swoich marzeń, realizują sny innych..."
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 15:31
          Jacob, Jacob, Jacob Wuuuuu!!

          Moja miłośc do tego chłopaka nie zna granic, straszny z niego
          dzieciak momentami, ale za to go uwielbiam. A najlepsze, że czytam
          teraz jednocześnie Eclipse i jestem przy końcówce kiedy to w
          namiocie zaczyna robić się cisano heheheh :D
          Jacob jest taki realny - juz sam fakt, że pojawiają się bluzgi
          (hjehje) że jest taki "samodzielny" w sensie - mam was wszystkich w
          du*ie -ahhh.

          A to dopiero poczatek - wbrew pozorom II księga jest taka nieco
          bardziej zabawna, szczególnie biorąc pod uwagę jej końcówkę :D Jest
          też dobra ze względu na tematy jakie porusza. Wogole klimat sfory i
          wilków bardziej mi sie podba niż wampirów. Jakoś gdybym miała
          wybrać -no nie wiem chłopaki sa takie jajcarskie a u Cullenów,
          jedyną naprawdę zabawną postacią jest Emmett. Leah i Seth to moje
          typy - są przezabawni, Leah może ciut mniej ale mimo to.

          Już się nie mogę doczekać III Księgi i zlotu aaaaaaaaa. Kate i
          Gareth Yey!
          • martishia7 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 15:52
            Monika, oddychaj, oddychaj.:)
            Po powtórnej lekturze drugiej księgi , zwłaszcza tego ósmego rozdziału, po raz
            pierwszy zrobiło mi się żal Jacoba. Co się chłopak nacierpi to jego.
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 16:35
              Zacznę od tego - Quil mnie rozwalił! Ten obrazek, jak sie bawi z malenstwem...
              Slodkie...

              Jacob mnie troszkę wkurza, szczerze mówiac. A wkurza mnie swoim wkurzaniem się
              na wszystko, co się rusza, byleby tylko coś zrobić ze swoją złością! Ja bym nie
              powiedziała, że jest samodzielny, raczej troszkę zadufany i zbuntowany! Co z
              tego, że wszyscy chcą uniknąć przysłowiowego rozlewu krwi, on, Jacob
              Sprawiedliwy, jedyny, który pożarł wszystkie rozumy, wie lepiej!!!!! A kto nie
              ze mną, ten przeciwko mnie!!! Po prostu widzę go, jak stoi przed tłumem z
              wyciągnięta ręką...

              Brawa dla Meyer za językowe zróżnicowanie postaci! Mowa 100- letnich wampirów i
              wilczych młodzieniaszków jest adekwatna to temperamentów ;o) I stanowi ciekawy
              kontrast!!!
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 20:36
                Jeszcze rzeby była jasność: mimo że jestem proedwardowska, naprawdę
                lubię Jacoba, ale ten facet ma tak gorący temperament, że nieraz
                najpierw zrobi, a potem pomyśli! Albo jak się do czegoś zapali, to
                nie zagasisz żadnym argumentem!

                Mam nieraz taką ochotę złapać go za ramię i mocno potrząsnąć albo
                wylać mu wiadro zimnej wody na głowę i powiedzieć: "Stary, weź się
                uspokój, przemyśl to, pogadajmy". A on jest tak w gorącej wodzie
                kąpany, że uch... Sam się z nim wstępnie nie zgodził w kwestii ataku
                na Cullenów, więc juz bujajcie się wszyscy, spadajcie na szczaw,
                tak? Tak się traktuje przyjaciół i w ogóle???

                Nie no nie moge z nim w tym rozdziale, normalnie nie moge!!!!!!!!!!!

                <wybuch skrajnych emocji, wewnętrzna eksplozja>
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 21:46
                  Ale oni obaj są równie uparci. Tylko Jake, tak jak piszesz najpierw zrobi a
                  potem pomyśli. Podąża za pierwszym impulsem bez zastanowienia.
                  Edward dla odmiany to sobie najpierw coś cichcem kryjcem wyduma,nikogo nie
                  pytając o zdanie (no bo on wie lepiej jak wiadomo), a potem się trzyma swojej
                  koncepcji jak pijany płota.
                  Jednemu i drugiemu świńską pałą nie przetłumaczysz normalnie.
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 22:20
                  A JA SIĘ NIE ZGADZAM!

                  I aż piszę boldem (no prawie) - bo to nie tak!
                  Jacob to taki typ faceta, który wbrew pzorom, wbrew tej całej swojej
                  powierzchownej nonszalancji ma dokładnie wszytsko obmyślane co do
                  najmniejszego szczegółu. Jest cwany, i bym go tak wcale szybko nie
                  zaklasyfikowała jako zadufanego w sobie buca. Najidealniej oddaje to
                  scena w namiocie, a potem przed samą bitwą. Jacob nie jest w ciemię
                  bity - i dobrze!
                  Primo.
                  Jacob jest szaleńczo zakochany w Belli, i patrząc z perspektywy
                  osoby trzeciej - czyli czytelnika, Jacob jest dla niej świetną
                  partią, w dodatku taką, która nie jest jej obojętna. Teraz mamy
                  kolesia, który zakochany do nieprzytomności wie że kobieta w której
                  ulokował swoje uczucia też coś do niego czuje. Wie jednak, że jedyne
                  co mu pozostaje to stać z boku - do momentu, kiedy Bella przestanie
                  być sobą. Jacob nie potrfai ogranąć - nie potrafi przyjąc do
                  wiadomości, że po przemianie Bella wciąz pozostanie Bellą. To tak
                  nie działa. W 3 tomie wyraźnie Edward nakreślił jego pogląd,
                  czytając mu w myślach: "myślisz że jestem posągiem, pustym bez uczuc
                  i emocji. Bella pozostanie Bellą, Jacob."
                  Jedyne w czym mogę wam przytaknąć to przy tezie, ze jest uparty jak
                  osoioł. Jestem po scenie tuż przed bitwą, kiedy dowiedział się o
                  zaręczynach. TO JEST IDEAUM emocjonalnego rolercostera. Meyer
                  zakpiła sobie z własnej bohaterki. A jednocześnie dała do
                  zrozumienia, że nigdy nic nie jest tak do końca pewne - a już na
                  pewno nie ludzkie uczucia. Edward w porownaniu do Belli kocha ją
                  nieco inaczej - tak z szerszej perspektywy. Świetnie to jej
                  uzmysłowił, kiedy się z nią zakładał, ze za sto lat będzie mu
                  wdzięczna za oświadczyny. Bella nie jest tak do końca w stanie
                  zrozumieć czym kieruje się Edward. Jeszcze nie.
                  Jacob to zupełnie inna sprawa. Tutaj mamy do czynienia z dwojką
                  młodych, intelignetnych na swój sposób wyrachowanych młokosów, które
                  niczego nie są pewne, a jednocześnie chcą brać garściami.

                  Problem Jacoba polega na tym, że gada jedno a robi drugie. I to już
                  kilka razy pojawiło się w tej powieśći. Ile razy się zarzekał, "moja
                  noga więcej tu nie postanie", "nie przyjdę na ślub", "nie pomogę
                  temu krwiopijcy". Pytanie...czy kiedykolwiek tak zrobił???? NIGDY.
                  On jest zły. Kierują nim emocje, których nie widzimy już u Edwarda
                  tak wyraźnie - ale właśnie to jest takie w tej pwoieści doskonałe,
                  Jacob jest za młody by rozmieć własną naturę, własne reakcje. Już w
                  9 rozdziale, zobaczycie jakim naprawdę porządnym facetem jest Jacob.
                  Dla mnie momentami Edward przy nim wymięka. Jacob napewno pewnych
                  decyzji by nie podjął, gdyby był na miejscu Edwarda, jest innym
                  typem osobowości, jest tzw.: kontrolowanym szaleńcem. Dla mnie
                  oznacza to, ze potrafi się w pewnych rzeczach zatracić, ale zna
                  granice rozsądku. Nigdy nie skrzywdził Belli, nie wymuszał na niej
                  niczego, czega ta TAK NAPRAWDĘ nie chciała. I nie oszukujmy się.
                  Bella pragnęła Jacoba, kochała go - tyle ża jak przyznała: "wiem, że
                  bez jednego z nich nie mogę żyć."
                  • martishia7 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 22:31
                    Dobra, a teraz kopiuj tego posta, wklej w wątek pod tytułem Jacob Black, bo tu
                    nie miejsce ku temu, a ja jak się ogarnę, to pójdę tam i skopię Ci tyłek
                    (werbalnie) :)
                    • monikad_85 Re: Aktualna lektura rewolucyjny rozdz. 8 30.09.08, 23:01
                      A ja sie nie boję bo mam masę argumentów, których jeszcze nie
                      wyciągnęłam na światło dzienne.
                      Dawaj dzieciaku - ja się nie boję :D
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 9 01.10.08, 11:29
        Na samym poczatku - łaaaaaa jak szybko :) Nadmiar szczęścia.

        Ale dziewczyny ja nie mogę tego czytać. Księga Jacoba jest straszna -
        ta jego udreka.
        Nie wiem dlaczego, ale wogóle nie myśle jak bardzo cierpi Edward.
        Jaki jest w tej chwili słaby, podatny na każdy cios, złamany.
        Istnieje tylko Jacob.

        Rzeczywiście Braking Dawn jest zupełnie inna w swej formie od
        pozozstałych części. Całą historia straciła swoją "bajkowość",
        przestała być tym znienawidzonym przez mnie "ROMANSEM Z WAMPIREM",
        który mnie uderza po oczach z polskiej okładki "Twilight".
        Ale czy mi się to podoba?

        Mam mieszane uczucia przyznam szczerze. Najpierw mi było za słodko -
        ten ślub i cała jego otoczka, teraz jest mi ...dziwnie - to chyba
        najlepsze określenie.
        Poza tym zauważyłam, że zmieniam stosunek względem niektórych
        postaci. Do tego przez trzy tomy żyłam pogrązona w Edwardomanii, a
        teraz nawet nie zauważyłam kiedy przeszłam na stronę Team Jacob.
        W tym miejscu chyba należa sie brawa p. Meyer, bo rozstroiła mnie
        totalnie. Nie mogłam oderwać głowy od monitora przy tym rozdziale.
        I wiece o czym pomyślałam w trakcie czytania? Że chciałabym, żeby
        Bella została z Jacobem. Ta wizja - "chwast", która Edward zasiał w
        jego głowie...:) Jest w tym coś ciepłego, promiennego- no nie wiem,
        ale mnie zauroczyła.

        Trudno powiedzieć czy mi się nagła zmiana koncepcji całej historii
        podoba. W ostatecznym rozarachunku napewno tak będzie - narazie
        jestem trochę w szoku :)
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 9 01.10.08, 11:34
          „No to załatwcie blondynę jako pierwszą. Was da się potem poskładać
          do kupy, nie? Przeróbcie ją na puzzle i zajmijcie się Bellą.”

          No poprostu musiałam - <LOL>
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 9 01.10.08, 11:45
            I KNOW - oj Jacob będzie po blondynie jeźdił jak po łysej kobyle. Co
            ciekawe, Edward wcale nie będzie się nawet próbował za niego
            tłumaczyć - ha!
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 9 01.10.08, 11:43
          Team Jacob, przyjmie z otwartymi ramionami nowego członka klubu.

          To co dla mnie było najbardziej przerażające juz na etapie 7-dmego
          rozdziału? Pewność, że Bella nie ma szans się juz z tego wykaraskać.
          Jakoś tak przez te 3 tomy masz takie poczucie, ahh,
          niebezpieczeństwo ale co tam, napewno z tego wybrną.
          Sa dwa tomy które dizałaja na tej własnie zasadzie - dwa ktore lubię
          ciut mniej z czego jeden lubię za to, że jest początkiem historii, a
          drugi bo nadaje związkowi Jacob-Bella nieco "ognistszego" wyrazu. Sa
          za to dwa, którę maja kilka wspólnych cech - i dlatego własnie są
          moim ulubionymi: jest to NEW MOON i Breaking, i podbny tak samo
          chwytający za serce dramatyzm. (Midnight Sun nie liczę, it's gonna
          be legen-wait for it-dary :D). Teraz w tym momencie pewnie masz
          ochote krzyczeć: MEYER coś ty zrobiła! Teraz nie da sie tego cofnąć!
          Aaaa.
          III księga i nastaje spokój. CUDO.
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 9 01.10.08, 12:06
            Dokładnie !
            Nie potrafie nawet opisac tego co czuje. Najłatwiej byłoby nadąć
            usta i powiedzieć NIE PODOBA MI SIĘ. Ale to nieprawda, że mi się nie
            podoba. Poprostu mnie te nagłe zwroty akcji wytrąciły z równowagi,
            ale z drugiej strony lubie, kiedy się duzo dzieje, więc jak już
            ochłonę to będę mogła na chłodna wszystko ocenić.

            Co mnie jeszcze ciekawi, to stosunek Alice i Jaspera do całej tej
            historii z dzieckiem.
            Po której stronie oni stoją.
        • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 9 01.10.08, 12:46
          To powiem, że się trochę zdziwiłam. Wiedziałam, że Bella nawet przez chwile nie
          weźmie tego pod uwagę. Nie wiem, może to kwestia tego, że oni obaj są facetami i
          tego nie zrozumieją. Może właśnie to chciała pokazać Meyer- jak bardzo mężczyźni
          są 'poza' tą więzią. Chociaż dzieci nie pragnę, to rozumiem Bellę całkowicie. To
          nie chodzi o to, że ona niesłychanie pragnie dziecka. Rzecz w tym , że to jest
          JEGO dziecko, na tym tutaj polega cała magia.
          Zanim wyszło Breaking, to miałam w głowie wizję zakończenia jak Stardust. A
          mianowicie, Bella zamieniona w wampira, kilka dni szczęśliwości razem, a potem
          Edward zabity w wyniku serii niefortunnych zdarzeń i na koniec Bella zostaje
          sama z odrobiną radosnych wspomnień i wiecznością przed sobą.
          Czytając cały czas miałam taki właśnie koniec na myśli. I właśnie w tym
          rozdziale byłam już pewna, że nawet jeśli tak się stanie, to taki koniec nie
          zaprowadzi jej już do Jacoba. Nie było na to szans. W tym prostym geście, kiedy
          położyła Edwardowi dłoń na policzku 'tak jakby to ona chciała pocieszyć jego',
          było wszystko. Było całe jej stuprocentowe przekonanie, że on i nikt inny. Od
          tego miejsca byłam już spokojna. Nawet byłam przekonana, że ona nie będzie mu
          miała za złe tej akcji ze szczeniakami:)
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 9 04.10.08, 12:21
          o kurwa

          przeczytałam.

          nie jestem w stanie teraz z nikim gadac.

          przepraszam...

          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 9 04.10.08, 13:35
            Przepraszam za swoja pierwszą reakcję, teraz sie będę z niej
            tłumaczyć...

            To dla niektórych może być szok, ale Iskierka wpadła w histerię.
            Inaczej tego nie nazwę. Nie umiem. Kur*@!

            Jacob jest cierpiący? Jacoba trzeba przytulić? Jacoba przy Edwardzie
            to szczęśliwy człowiek!

            Jak widzę w swojej głowie jego postać na kolanach, na ziemi,
            błagającego o wszystko, czego do tej pory próbował uniknąć..

            Myślałam, ze sie ju z ogarnelam, a jednak nie.

            Kurwa, znowu płacze...

            przepraszam za swoj dzisiejszy jezyk, ale nie wiem, co ze soba
            zrobic, zaraz sie kurde pochlastam luzeczka od herbaty...

            Nie moge patrzec na agonie Edwarda!!! Po prostu nie moge! A mam ją
            cały czas przed oczami...
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 9 04.10.08, 13:51
              Też to poczułam w tym rozdziale więc wiem o co chodzi. Tymbardziej
              kiedy widzi się oczyma konkrenta jak ten drugi cierpi - nie ma
              sprawy.

              Siadam zatem do 10-tki pilniej byście mogły dalej rozkoszować sie
              tym dramatem. Tak więc nie mam zamiaru was pocieszać...nie będzie
              nic łatwiej (jesli chodzi o klimat koeljnych rozdziałów).
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 9 04.10.08, 16:09
                Niezbyt pocieszając wizja... Ale cały czas sobie powtarzam, że to
                się musi wszystko dobrze skończyć! Juz więcej dziś ryczeć nie
                będę! ;o) Nie mogę powiedzieć, że będę czekać na dziesiąty rozdział
                z radością, ale z zapartym tchem i podłączona do respiratora na
                pewno!!!

                Swoją drogą drażni mnie i u Jacoba, i u Edwarda trktowanie dziecka
                jako TEGO CZEGOŚ, czego najlepiej sie pozbyć. Jakby to była rzecz!!!
                Nie rozumiem podejścia panów, ale może mi się załączył instynkt
                macierzyńki... ;o) Ten plan ze "szczeniętami" nie wypali! Nie tylko
                dlatego, że - jak już niejednkrotnie tu padało - Bella kocha to
                dziecko poniekąd miłością do jego ojca, ale też dlatego, że dlaniej
                to konkretne dziecko jest już osobowe. Ona nie nazwałaby go TYM
                CZYMŚ, gdy wie, że ta istotka jest prawdziwa, ma jakiś określony
                temperament określony ilościa kopnięć na minutę itp. To chyba nie
                jest dobre stwierdzenie, że Bella chce urodzić dziecko, chodzi
                bardziej o to, że Bella chce urodzic TO konkretne dziecko, toteż
                stwierdzam, że plan Edwarda, chodź ze szlachetnych pobódek, spełznie
                na niczym.
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 9 04.10.08, 16:16
                  :)
                  Brawo!

                  Za to właśnie kocham Bellę. ale nie przejmuj się, przed całym
                  rozwiązaniem jeszcze zrozumie, jak i dla niego to dziecko jest
                  ważne. A to przyznam był bardzo ciekawy rozdział...
                  • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 9 04.10.08, 20:06
                    <cieszy się po pochwale emotikonowopiśmiennej>

                    Chyba lepiej mi idzie rozkminianie wewnętrznej sytuacji Belli i
                    wampirów niż Jacoba... Trochę na zasadzie "przeciwieństwa sie
                    przyciągają" ;o)

                    Tak mnie teraz, troche pod wpływem Kasi, zastanowiło, jakie wizje
                    sytuacji ma nasza "wiedząca lepiej" Alice. Podejrzewam, że
                    nieciekawe, ale i tak chciałabym wiedzieć.

                    Litania moich szalonych pomysłów: czy nie można jakoś dyskretnie
                    zrobic Belli USG i stwierdzić, jakie jest stadium rozwoju
                    dzieciątka, żeby rozwiązać ciążę w miarę możliwości najszybciej, ale
                    w takim momencie, żeby maluch mógł już samodzielnie żyć? Mają 4
                    wyspy, szybkie samochody, a nie stać ich na inkubator??? I zamias
                    stać nad Bellą jak kaci nad dobrą duszą mogliby jej podłączyć jakieś
                    kroplówki, a jeszcze lepiej zrobić transfuzję! Buchnięcie kilku
                    worków krwi może moralne nie jest, ale Cullenowie już i tak niejeden
                    paragraf nagięli!!!
                    • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 9 04.10.08, 22:00
                      Hehehhehe, dziewczyno, nie znasz Cullenów? Oni mają wszytsko łącznie
                      z inkubatorami, motyw transfuzji szybko rozwiążą - niczego nie
                      zdradzę, ale zastanów się po co cała druga księga skoro Meyer nie ma
                      zamiaru wyciągnąć dzieciaka przez najbliżesz 200 stron? No po co:D
                      By był ubaw. To wszystko cit sie rozluźni, tylko teraz z poczatku to
                      wszytsko jest takie przerażające.
                      • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 9 04.10.08, 22:38
                        No nie mogę. Dla Wioli nie ma niespodzianek. Może jak byś dostała te księgę na
                        raz, to nie miałabyś czasu na snucie <trafnych> domysłów.
                        A Monika niechaj już zamilknie:)
                        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 11:15
                          Wiecie, że z początku myślałam, że czytanie po rozdziale będzie
                          trudne do przeżycia, ale jest jeszcze bardziej fascynujące niż
                          połknięcie całośći!!! Właśnie dlatego, że mamy czas dużo przemyśleć
                          i pogdybać! ;o) Normalnie zatrzymałabym się tylko na rozpaczy
                          Edwarda, a teraz zaczynam być naprawdę ciekawa, jak się ta impreza
                          rozkręci!!! I fuck będę musiała pewnie czekać do przyszłego wekendu
                          bez względu na tempo pracy tłumaczy, bo w tygodniu mam niezły skecz
                          na żywo - w końcu klasa maturalna... Ale nie dostałam jeszcze nawet
                          żadnej trójki w tym roku... (tak wiem, ciesz się dziecko póki
                          możesz, jutro sprawdzian z matmy i będzie po tobie...)Aż mam wyrzuty
                          sumienia, że was zaniedbuję...

                          Ciekawe jaki tekst wcisną Swanom, bo przecież nie będą w
                          nieskończoność udawać, że Bella jest chora na filipińską
                          chorobę! ;o) I jak im wytłumaczą pojawienie się nowego dziecka w
                          rodzinie... Ach!!!! Eksploduję... ;o)
                          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 13:07
                            Jak im wogóle wytłumaczą całą historię z Bellą (bo nie wątpię, że do
                            przemiany w końcu dojdzie)? I jak w końcu się rozwiąże sprawa
                            dziecka i jakie ono będzie i pierwsze symptomy ojcowskich uczuć
                            Edwarda i...ehhhhh eksplozja w dwóch krańcach Polski murowana :D

                            Poza tym Edward w roli tatusia, albo statecznego ojca rodziny :D
                            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 13:43
                              Tak, wszechwiedzący, wszechmogący Edward w bezradnej rozpaczy, bo
                              dziecko od pół godziny płacze i on nic nie może na to poradzić!!!

                              He he,piękna wizja...

                              ;o)
                              • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 14:06
                                Albo Edward zmieniający pieluchy i podgrzewający mleko :)) Chyba się
                                zapędziłam...bo ile takie półwampirzątko będzie miało typowo
                                niemowlęcych odruchów i potrzeb ???
                                Jedno jest pewne - nie będzie problemu z nocnym wstawaniem do
                                dziecka - tatuś i tak nie sypia :D
                                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 15:00
                                  Bwhehehehehe, abstrahując od faktów - ubawiłaś mnie tym osttanim
                                  zdaniem:) Sza. Nic nie powiem, choć mam na końcu języka puentę. Ale
                                  dobra nic nie mówię:P
                                  • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 16:46
                                    He he :)

                                    <szczerzy się>

                                    Tja, dobrze, że tatuś nie musi spać w nocy, bo będzie zajęty.
                                    • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 17:19
                                      Mam coraz większe przeczucie, że junior będzie udany! ;o) W końcu
                                      dorobiony... ;o)

                                      Nie no czad, ja tu wybuchnę!!!

                                      Aaaa!!!!
                                      • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 17:39
                                        <cough>, <cough> junior ...udany...taa no w każdym razie będzie
                                        ciekawie i zabawnie i wogole chciałabym już mieć to wszystko
                                        przetłumaczone grrr:)
                                        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 21:54
                                          No właśnie, junior... Jak nasze najmniejsze stworzonko będzie miało
                                          na imię???

                                          Nie odpowiadajcie...

                                          ;o)
                                          • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 9 05.10.08, 22:22
                                            Jak na razie mówmy na juniora Junior i już:)
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura- r 10 12.10.08, 11:56
        No to kwestię USG już mamy z głowy...

        Postawy Belli nie komentuję, zrobiłam to już nie raz wcześniej ;o)

        Za to Sam mnie zdziwił. Raczej nie jawił mi się jako człowiek, który
        w 5 sekund podejmuje decyzje o czimś życiu lub śmierci. Jego postawa
        trochę mi zgrzyta z jego wcześniejszym charakterem. Rozumiem jego
        argumenty, poniekąd słuszne, ale jak dla mnie bardziej realne by
        było, gdyby Sam zdecydował o ataku jakoś bardziej na trzeźwo niż pod
        wpływem szoku.

        Tekst Rose "po moich popiołach" - w dechę!!! W sumie "po jej
        trupie" faktycznie byłoby troche nie teges... ;o) "Niebieskie
        baloniki" też były nieprzeciętne!
        • martishia7 Re: Aktualna lektura- r 10 12.10.08, 12:17
          He he !
          Też mnie to ubawiło. Ne podejrzewałam Rose o takie cięte poczucie humoru wcześniej.
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura- r 10 12.10.08, 14:57
            A poza tym szkoda mi Setha. Fajny dzieciak! Taki... z sercem na
            dłoni.

            Rosyjska ruletka pytań retorycznych ;o) : czy jeśli dojdzie do
            atakau na dom Cullenów Edward, Bella i jej merdający ogonek Rose
            zwieją do Denalii? ;P
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura- r 10 12.10.08, 15:57
          Ja też byłam zdziwiona zachowaniem Sama. Uważałam go za bardziej
          roztropnego i stonowanego przywódcę, a tu takie podjęcie decyzji w
          jednej chwili.
          Poza tym nie spodziewałam się tego, że będą chcieli uśmiercić Bellę.
          Rozumiem ich priorytety - obronę plemienia i wogóle, ale zawsze
          miałam wrażenie, że czują do niej jeżeli nawet nie sympatię to jakiś
          sentyment, a tu nagle - trzeba ją zlikiwidować razem z potworkiem i
          tyle, poza tym tak czy siak umiera - po co ma się tak długo męczyć.
          Nie chcę tu oceniać wilków jednoznacznie, bo byłoby to nie fair, ale
          zaskoczyła mnie taka zdecydowana postawa z ich strony.

          Druga sprawa - nie chce w tym miejscu robić spoilera, powinnam
          poczekać z tym, aż dojdziemy z Iskierką do odpowiedniego
          rozdziału, ale muszę chociaż słówko.

          WIĘC UWAGA - Wiolcia z Twoją bystrością możesz się pewnych rzeczy z
          poniższej wypowiedzi domyśleć, dlatego jeśli nie chcesz - NIE
          CZYTAJ :)

          Pomijając całą rozpacz Edwrda, która jest do tego stopnia odczuwalna
          i przejmująca, że próbując sobie ją wyobrazić można poczuć ten sam
          palący ogień, boli mnie sytuacja Jacoba. I w tym wszystkim jestem
          trochę zła na autorkę za to jak rozwiązała kwestię trójkąta Edward-
          Bella-Jacob. Ja wiem, że to pewnie było dla Jacoba najlepsze wyjście
          i myślę, że wiem, czym kierowała się Steph wprowadzając akurat takie
          rozwiązanie, ale najpierw sprawia, że Jacob zakochuje się w Belli i
          moim skromnym zdaniem darzy ją uczuciem, jeśli nawet nie tak wielkim
          jak Edward (choć moim zdaniem wcale mu nie ustępuje w kwestii
          oddania) to niewiele mniejszym, a później ŁUP i koniec ?
          Ugh...nie czytałam w całości BD więc zdaje sobie sprawę, że nie
          jestem do końca w temacie w tej kwestii i pewnie nie powinnam
          jeszcze zabierać w niej głosu, ale akurat w tej chwili targają mną
          tak różne emocje...że muszę to z siebie wyrzucić.

          "Ci, którzy nie mogą spełnić swoich marzeń, realizują sny innych..."
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura- r 10 12.10.08, 19:22
            Ehhhh ...

            Wiem w czym rzecz, i cię nieźle zawiodę, bo nie będzie zbyt dużego
            rozwinięcia ICH wątku. Tyle, że ja czytając książkę gdy pojawiła się
            postać eeee no wiesz kogo, to nie do końca byłam pewna czy magia
            miłości Bella - Jacob tak do końca przestała istnieć. Mam pewną
            swoją teorię, o której pisałam tu juz dwa razy i choć jest dość
            abstrakcyjna, to wcale nie taka niemożliwa.
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura- r 10 12.10.08, 19:55
            Ech... Nawiązując do rozmowy pod wątkiem "Carlisl" - wy, kochana
            rodzinko, też nieźle trenujecie moją wstrzemięźłiwość... w czytaniu
            spoilerów!!!

            ;o) ;p ;D
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura- r11 17.10.08, 16:21
        Jestem w trakcie ( środek str 50).
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura- r11 17.10.08, 16:22
          I NIGDY nie byłam tak dumna z Jacoba jak teraz!!! ;o)
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura- r11 17.10.08, 16:26
            SETH!!!

            Kocham tego szczeniaka!!! chcę go przytulić!!!! (s. 51)
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura- r11 17.10.08, 16:47
              Już przeczytałam całość. Naprawdę chwała dla Jacoba za obronę
              własnego zdania. Chylę czoła! Bez względu na to, jakie będą
              konsekwencje (wszyscy się opamięteja i Jacob zostanie Alfa jedynego
              stada?)

              Seth jest... jest... słodki taki... Zabrzmi to głupio, ale jeśli mam
              mieć kiedys dziecko, mogłoby być takie pocieszne jak on!!! ;o)
              • martishia7 Re: Aktualna lektura- r11 17.10.08, 16:56
                Viola nam strzeliła relację minuta po minucie- jak z dobrego meczu :)
                Jacob- wielki. po tym rozdziale, z mojego punktu wodzenia wybaczam mu wszystko i
                uważam, że jest człowiekiem dużego formatu.

                Seth- kochany. Jest po prostu dobry. Otwarty, przyjacielski, szczery.
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura- r11 17.10.08, 20:38
                  Wogóle ...ja strasznie lubię tę część historii, która odnosi się do
                  wilków (chyba nawet bardziej niż naszych wampirów, szcególnie, że są
                  tymi poszkodowanymi). Jacob - Jake team;] Seth - uściskałabym aż by
                  kości chrupnęły; Leah - bossssska i tak mi jej szkoda;(
                • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura- r11 17.10.08, 20:39
                  Właśnie przeczytałam. WOW !
                  Seth szczeniacko uroczy, a Jacob jakby w jednej chwili dorósł i
                  dojrzał - aż mnie ciarki przeszły jak wyobraziłam sobie jego
                  determinację.Wogóle cały fragment uświadamiania sobie przez Jacoba
                  jego siły, wyzwalania się spod władzy Sama przeczytałam chyba na
                  bezdechu.

                  Dialogi między Sethem i Jacobem...:) Cieszę się na myśl, że będzie
                  tego więcej.
                  Podoba mi się ten kawałek o Jasperze "Był jak uderzenie pioruna-
                  siła, prędkość i śmierć w jednym." - mój Jasper wrrrrrr :)

                  Bella...czasem sobie uświadamiam, że przecież do tej pory wszystko
                  opowiadała z własnej perspektywy, a teraz prawie zniknęła - jest
                  tylko gdzieś w tle. Mimo, że chwilami była irytująca i że Jacob jest
                  genialny sam w sobie - trochę mi jej brakuje.
                  • wioleta_90 Re: Aktualna lektura- r11 18.10.08, 12:56
                    Marta - fajna podsuma z tym meczem! ;o) Nie mogłam się
                    powstrzymać... ;o)

                    I zgadzam się, że jest w tym coś, że za Bellą trochę się tęskni. To
                    chyba to, że przyzwyczaiłam się do jej sposobu patrzenia na świat i
                    w ogóle, a teraz ta historia wygląda troche inaczej...

                    Choć inaczej nie znaczy gorzej! Relacje wilków są bardziej obfite w
                    cwaniackie teksty! Bez dwóch zdań! ;o)
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura- r11 20.10.08, 14:49
                  Może wolny? (hehehehhehe)
                  • martishia7 Re: Aktualna lektura- r11 20.10.08, 15:00
                    Jędza :)
                    • monikad_85 Re: Aktualna lektura- r11 20.10.08, 15:10
                      Że niby co, małolata bym uwiodła? To za to do więzienia już
                      wsadzają ...eeee ...właściiwe to w tym stanie chyba wsadzają - gulp.
                      (Hehehehe)
        • ohsyla Re: Aktualna lektura- r11 30.10.08, 20:25
          eh. zawracam glowe ale czy ktos moze wyslac mi tlumaczenie od 2
          rozdzialu?
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 12 20.10.08, 17:34
        Yyyyyyy....eeeeeee....no - to by było na tyle :D

        Jestem w trochę dziwnym stanie. Coś pomiędzy zaskoczeniem,
        niedowierzaniem i takim dziwnym ściskiem żołądka na myśl o pewnej
        rzeczy - w sumie czynności...Zaczyna się robić naprawdę SCARY...

        Nadal się rozczulam nad Jacobem, a w przerwach zastanwiam co się
        stało z moją Edwardomanią. Nie rozumiem tego - tak jak w trzech
        poprzednich tomach widzianych oczami Belli każdy bohater miał
        równoważne znaczenie, tak w obrazie widzianym oczami Jacoba reszta
        mi gdzieś ginie - niby są, ale dlaszym planie, osobowość Jake'a
        dominuje - przynajmniej w moim odbiorze.

        Leah wymiata - dialogi między nią, a Jacobem genialne, a Seth to już
        wisienka na torcie. Mimo wszystko chciałabym, żeby tych dwoje
        poczuło do siebie miętę - to byłaby taka "indiańska miłość" z masą
        iskier :D

        Natomiast Rosalie mnie coraz bardziej irytuje.
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 12 20.10.08, 17:41
          A TO DOPIERO POCZĄTEK ( jeśli chodzi o Rosalie, ale Jacob znajdzie
          na nią sposób hehehhe). To co mnie denerwowało w drugiej księdze
          to ...zupełny brak Alice. Zauważyłyście? Jak zawsze było Bella -
          Alice tak teraz ...smutno tak troche bez niej co?

          Co do reszty: Jacob team yuhu!!!!!!!!!!
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 12 20.10.08, 17:53
            Smutno. Jak do tej pory chyba wcale się nie odezwała, bez niej to
            nie to samo.
            No i jak brakuje Alice to i Jaspera buuuu...:( A i Emmett gdzieś
            tylko w oddali.

            Już sie nie mogę doczekać rozgrywek Barbie-Jacob <zaciera ręce>
            sesese....:D
            • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 10:34
              Też mi trochę brakowało Belli jako narratorki. Po epilogu Eclipse poszły właśnie
              plotki, że część Breakin' będzie w narracji Jacob'a i wzbudziło to niemałe
              poruszenie. Mnie też, szczerze mówiąc pomysł średnio się podobał. Ale jak już
              zaczęłam czytać to zmieniłam zdanie. Po pierwsze Jake ewidentnie ma swój styl i
              czyta się go baardzo dobrze. Po drugie, troszkę mi przeszła cała wściekłość na
              niego, gdy zrozumiałam, że on naprawdę tak myśli, jak mówił- niechęć do wampirów
              ma zakodowaną niemal genetycznie. I ciężko mu się wznieść ponad to. Po trzecie
              fajnie jest tak po raz pierwszy spojrzeć na ten związek troszkę z boku. Ciężko
              oczywiście powiedzieć, że Jake jest obiektywnym obserwatorem :)- daleko mu do
              tego. Ale skoro nawet on nie jest w stanie przymknąć oka na więź- prawdziwą i
              głęboką- która jest między Bellą i Edwardem, pomimo, że poniekąd zaślepia go
              zazdrość, to dla mnie to znaczy, że to jest naprawdę COŚ. Na koniec po czwarte.
              Tak jak powiedziała sama Steph, warta wyeksponowania była relacja Jake-Edward. I
              uznała, że ważne było pokazanie, jak Jacob powoli zmienia zdanie na temat
              Edwarda, które jak pamiętamy, było na początku jak najgorsze (zajrzyjcie
              chociażby do pierwszego rozdziału drugiej księgi). Przypisywał jego postępowaniu
              jak najgorsze motywy i w zasadzie nie wierzył w to, że Edward kocha Bellę, chyba
              uważał, że on w ogóle kochać nie potrafi. Zauważcie, że w drugą stronę tego
              problemu nie było. Edward był zazdrosny o Jake'a, ale miał o nim dobre zdanie
              jako o człowieku- tak mi się przynajmniej wydaje. Dla mnie te momenty są
              najlepsze w całej drugiej księdze, zwłaszcza te chwile ich 'niewerbalnej'
              komunikacji. To jak powoli zaczynają zbliżać się do siebie sposobem myślenia.
              Tak jak napisałam Monice wcześniej, a teraz mogę się już podzielić z Wami. W tej
              scenie, gdy stoją na ganku i Edward odpowiada bez słów na różne przypuszczenia
              Jake'a co do Rosalie- czuć w powietrzu aromat budującej się męskiej przyjaźni-
              takiej nawet wbrew woli stron, ale na śmierć i życie.
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 12:08
                Tyle, ze ta przyjaźń może okazać się dośc chwiejna. Z oczywistych
                powodów hehehhehehe :D jeśli kumasz co mam na myśli :P
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 12:48
                  Jak mam nie kumać :) Ale się nie dziwię, też by mnie chyba jasny szlag trafił :)
              • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 12:35
                Ukłony dla Steph za to, że potrafiła tak łatwo przenieść się ze
                skóry Belli do wnętrza Jacoba i zafundować nam coś tak diametralnie
                innego w sposób, który nie budzi w sumie naszego sprzeciwu.
                Jacoba się czyta kapitalnie, można odetchnąć od zachwycania sią
                Edwardem - i tutaj dokładnie widać jak wielką władzę ma Meyer nad
                swoimi czytelnikami. Piszę to w sumie tylko z własnej perspektywy,
                ale już kiedys zauważyłysmy, że w osobie Belli takiej "przeciętnej"
                (hehe niech będzie) nastolatki można łatwo samemu się odnaleźć i ja
                (oczywiście nie tylko :)) zakochałam się w Edwardzie razem z Bellą,
                wtopiłam się w jej osobę, postrzegałam wszytko jej oczami tak
                intensywnie, że w pewnym sensie jej uczucia były też moimi uczuciami
                i nagle...razem z BD coś się zmieniło.
                W sumie już w Eclipse zaczęłam bardziej dostrzegać Jacoba (w NM
                wszystko przesłaniało mi oczekiwanie na powrót Edwarda :)), ale
                świat widziany jego oczami, poznanie jego wnętrza zmieniło wiele
                rzeczy. Przede wszystkim tak jak pisałam wczesniej zgubiłam swoja
                Edwardomanię. Nie to, żebym przestała go uwielbiać, ale coś Edwarda
                oddaliło - nie patrzę oczami Belli więc przestał być dla mnie
                epicentrum wszystkiego. Jacob stał mi się bliższy, ale też pewnie
                dlatego, że jest bardziej ludzki - jest poprostu ciepły w dosłownym
                tego słowa znaczeniu.
                Z własnej perspektywy uważam to za ciekawe zjawisko :)

                Co do rodzącej się przyjaźni pomiędzy Edwardem i Jacobem - uważam,
                że nie potrzeba innego dowodu na to, że obaj kochali Bellę równie
                mocno. Edward rzeczywiście był w tym uczuciu bardziej dojrzały, dla
                Jacoba to były pierwsze porywy młodzieńczej miłości w konfrontacji z
                jego wilczą porywczą naturą dawały efekty, za które niekoniecznie
                można go było lubić, ale moment dojrzewania tego chłopaka do bycia
                przywódcą, mężczyzną jest dla mnie narazie najpiękniejszym
                fragmentem czwartego tomu.
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 13:10
                  Aż mi się łezka w oku zakręciła. Zgadzam się Jacob i ta rodząca się
                  w nim dojrzałość ...szkoda, ze wkrótce znowu zgłupieje :D
                  Żartuję:P
                  • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 13:13
                    A niech głupieje - byle tylko poźniej tak dojrzewał :D
                    • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:58
                      Ja bym się w ogóle posunęła do takiej tezy, że w całej serii Belli
                      jest stopniowo coraz mniej. Jest różnica w stylu, jakim zaczyna się
                      Zmierzch, gdzie czytelnik ma naprawdę Bellookulary na nosie, gdzie
                      jest mnóstwo jej przemyśleń, jej odczuć, aż ma się troszkę wrażenie
                      wtargnięcia w jej intymność (aż się czasami rumieniłam przy
                      czytaniu - jakbym czytała cudze listy albo pamiętnik).

                      A jak porównać to do Zaćmienia - ta intymnośc jest już taka
                      rozcieńczona... Niby wciąż mówi Bella, ale odnosiłam takie
                      subiektywnie wrażenie, że spadło stężenie Belli w Belli. Mam
                      nadzieję, że czujecie, o co mi chodzi, bo pojąć tego nie sposób ;o)

                      Może właśnie to sprawiło, że Breaking podobno nie zbierało zbyt
                      dobrych recenzji. Ten nastrój trochę prysł. Wielość punktów widzenia
                      jest wartościowa dla poznania bohaterów, ale jeden narrator, który
                      za pomocą Meyer tak pięnie mówił o uczuciach i w ogóle, był bardziej
                      niepowtarzalny, a jego opowieść - bardziej upajająca!

                      A brak Alice też mnie teraz ukuł - była taka kwestia, że gdzieś
                      sobie stała w holu. Do tej pory była tak bliska i Edwardowi, i
                      Belli, a teraz co? - obraziła się?
                      • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 17:08
                        Brak Alice też zostanie wyjaśniony. Słowo.:)
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:03
          Nie wytrzymam! Będzie relacja z meczu!!!

          s.60 Czy ten Jacob jest jakiś ograniczony??? Kiedy wpadnie na to, że
          Leah ucieka przed Samem? (mniemam, że tak będzie...)

          s62 "Lubię wampiry. Cullenów, w każdym razie. Są dla mnie ludźmi i
          będę ich chronił, bo to jest to, co powinniśmy robić." Seth jest
          SŁODKIIII!!! Mój ulubiony wilczek!

          Gratulacje!!! Jacob na to wpadł! Sam! ;o)
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:09
            He he, ta Leah ma charakterek...

            "Seth był wniebowzięty, że nie odesłałem ich do domu, podskakiwał
            jak kucyk pony w podnieceniu." => wyobrażam to sobie!!! ;o)
            • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:13
              I proszę państwa, nie mogę w to uwierzyć, Bąk podaje do Smolarka, nie ma
              spalonego...
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:39
                <spadła z krzesła, łzy w oczach, rży i rzęzi>

                Proszę się nie śmiać!!! ;o) Nieraz miałam ochote krzyczeć przy
                czytaniu, znalazłam formę alternatywną...

                ;o) ;P
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:28
              Cofam to, co wcześniej pisałam o Jacobie - to wampiry są
              ograniczone... ;o) Edward, że wpadł na to dopiero w tak podbramkowej
              sytuacji, a Carlisl - że rżną głupa, jak zauważyła drużyma M&M w
              przypisie!
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:37
                Czemu to się tak urwało???? będę płakać!!!

                Jednakowoż byłabym za spróbowaniem kroplówki przed piciem, biorąc
                pod uwagę fakt jak Bella zwykła reagować na krew... ;o)
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:40
                  Drastyczna sytuacja wymaga drastycznych środków :)
                  • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 16:45
                    Wiem wiem, nabudowujemy dramatyzm... ;o)
                    Trzeba przyznać, że dość skutecznie - dzieje się w człowieku
                    takie "auć" w trakcie czytania!

                    W ogóle to karygodne tak kończyc rozdział!!!! Człowiek już czuje, że
                    dochodzi, już już, jeszcze chwila, chwila i będzie... wielki klops!
                    Ciąg dlaszy nastąpi! Nie no chrzanie taki interes! ;P ;o)
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 12 21.10.08, 17:09
            Kurczę napisałam posta, ale po jego przeczytaniu stwierdziłam, że za
            dużo bym zdradziła. Właściwie nic w nim takiego nie było, ale znając
            Ciebie mój Wiolmsie (Wioleta + Holmes) będziesz biegła po tych
            swoich mrocznych torach dedukcji - więć nic nie piszę!

            Prócz moze tego:

            Niech mnie Sue Clearwater adoptuje - ja chce mieć takiego
            braciszka :D
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 12 22.10.08, 13:28
              twój post i tak mi się ujawnił, co prawda w formie skreślonej, ale i
              tak przeczytałam i niec mi na razie nie nasunąłą. Proszę nie
              przeceniać mojego intelektu! ;o)
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 23.10.08, 11:42
        Świetny rozdział. Potyczki słowne między Jake-iem i Leah, blondyna
        psychopatka i końcówka o upuszczaniu Setha i farbie bezołowiowej -
        wymiatają :D
        Swoją drogą mój brat też uwielbiał "śrupać" pręty od łóżeczka -
        tak...to wiele tłumaczy :D

        Wracając do BD to zadziwiające z jaką łatwością Bella podeszła do
        sprawy wypicia krwi, biorąc pod uwagę, to, że mdlała od samego jej
        zapachu, a tu nagle opróżniła dwa kubki i uważam, że smakowało jej
        bardziej niż chciała to pokazać - była zażenowana tym faktem.
        Myślę, że dla niej krew, byłam czymś na zasadzie kiszonych ogórków.
        Nie wiesz na co masz ochotę, ale jak już znajdziesz smak, który za
        tobą "chodzi" to czujesz się błogo - przynajmniej tak opowiadają
        znawczynie tematu :D

        I jeszcze strona 82 :
        "Bo wbrew temu co myślicie, tu nie chodzi tylko o Bellę. Bronimy
        tych, którzy powinni być bronieni. Cullenowie też się zaliczają do
        tego grona.” Przynajmniej większość z nich." - miałam rozdziawone
        usta przy tych słowa Jake.

        Coraz większa sympatię czuję do Leah. I żal mi jej - dziewczyna z
        każdej strony od losu dostała kopniaka. Przy tym nie tylko nie mogła
        ukryć swoich myśli przed całą sforą, to jeszcze każdy z chłopaków
        widział ją nago i chcąc nie chcąc coś tam sobie pomyślał. Chciałabym
        żeby S. Meyer jakoś jej wynagrodziła to wszystko w ostatecznym
        rozrachunku.
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 23.10.08, 12:18
          Też strasznie mi szkoda Leah. Ale musiała chłopakom ostro dać
          popalić, skoro nawet Edward przyznał, że nie jest za wesoło.
          Ostatecznie dziewczyna okaże się anprawdę ekstra, tylko że, no
          właśnie ...life sucks :/
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 23.10.08, 12:28
            Kurczę, że w życiu naprawdę fajne dziewczyny zwykla dostają kopniaka
            to ja wiem, ale można by tego chociaż oszczędzić w powieści biednej
            Leah. Strasznie chciałam żeby ona i Jacob jakoś się do siebie
            zbliżyli :/
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 23.10.08, 12:20
          Ojej ...no u mnie nikt prętów nie śrupał w domu. Mój brat tylko
          zakładał sobie kocyk na balustradzie i tak próbował sie wydostać.
          Pamiętam, jak raz przez to wypadł i złamał sobie obojczyk. Od tamtej
          pory potrafi sbie wyjąć ramię ze stawu ...creepy :/
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 23.10.08, 12:25
            To Twój brat i tak wygrywa z moim - był bardziej pomysłowy :)
            U mnie oprócz śrupania prątów, było też kąsanie żywych - najczęściej
            nawijałam mu się ja.
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 23.10.08, 15:30
              Mój brat nic takiego nie odstrzelił... Albo po prostu nie
              pamiętam... (jest 1,5 roku młodszy ode mnie)

              Też odniosłam wrażenie, że gdyby Bella była w swoim "normalnym"
              stanie, nie poszłoby tak gładko z tym piciem krwi. A tak krew,
              jajeczko, śledzik - wsio rybka, byle było! ;o)

              Teksty leciały niezłe, po raz kolejny! ;o)

              Jakoś mnie ubawiła postawa "starej sfory". Naprawdę. Może i mają
              powód do gniewu, ale te triki - wyniosłość, z jaką chcieli
              przeprowadzić tę rozmowę, i sztuczki, jakich się imali (gra na
              emocjach Seta) - po prostu dała jakiś taki efekt nadętego balonika.

              Mówiłam kiedyś, że Seth jest słodki? ;o)
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 25.10.08, 15:13
                Taka refleksja: zasadniczo krew przenosi strawione składniki
                odżywcze, tak coś mi się kojarzy z biologii... ;o) Skoro więc Bella
                się nią odżywia raczej nie powinno być konieczności karmienia jej,
                hm, metodą tradycyjną - chyba że podają jej krew
                chemicznie "wypraną" albo o czymś nie wiem ;o)

                • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 25.10.08, 22:47
                  Składników odżywczych jej pewnie dostarczy,zresztą od razu nabrała
                  kolorów i odzyskała siły, ale czy zagłuszy taki zwykły "ludzki"
                  głód ? Bella w końcu nadal jest człowiekiem, a najczęściej pierwszą
                  oznaką poprawy zdrowia jest właśnie głód. Myślę, że w przypadku
                  Belli jest podobnie :)
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 25.10.08, 22:54
                  No niby tak, ale żołądek nie trawi krwi. Tak mi się wydaje. Dlatego
                  krwi się nie pija - w dodatku ani wątroba ni nerki nie pociągnęły by
                  takiej ilość płynu. Nie twierdzę, że jest trująca, ale w dużej
                  ilośći nie jest chyba przyswajalna przez ludzki organizm.
                  • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdz. 13 26.10.08, 11:24
                    W sumie to chyba macie rację... ;o)

                    Musze nadrobić braki z dziedziny wampirzego żywienia nim mi zabiorą
                    licencję na gryzienie... ;o)
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura r 14 27.10.08, 13:38
        Kilka momentów mnie normalnie rozbroiło:

        "Nie to, że mam z tym problem, teraz go nie mam, ale później zacznie
        mnie to wkurzać." Już się martwi na przyszłość? <lol>

        "Umęczony, powoli ruszyłem w stronę werandy domu Cullen’ów,
        odpicowany w second -handzie (...) " Jak doszłam do tego
        odpicowania - zgon! <wielki lol>

        Gdy Jacob wychodził i usłyszał wewnątrz domu jakiś jęk bólu już
        pomyślałam, że Bella urodzi, a tu zonk...

        Za ominięcie tego nieszczęsnego pantałyku (na który mam w tej
        historii reakcję uczuleniową) - I LOVE YOU!!!

        A utlramarynka, Marto, elegancka, a jakże! ;o)

        W ogóle jestam naprawdę pod głębokim wrażeniem tempa waszej pracy!
        Nasza drużyna M&M nie leci w kulki! ;o)
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura r 14 27.10.08, 14:05
          Ciesze się, że tempo odpowiada :D Hehehehe.
          Co do tekstów, wkładamy maksimum wysiłku by być oryginalnymi w
          przekazie: podoba się?

          Yey!!!!!!!

          A z tym pantałykiem, to miałam WIEKI ubaw przy tłumaczeniu :D Marta
          też się z tego smiała :D
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura r 14 27.10.08, 15:53
          Wogóle fajny ten rozdzialik, juz sam tytuł - jest, źle kiedy pojawia
          sie poczucie winy w stosunku do wampirów - i to jak Esme grzecznie
          podaje jedzenie jacobowi a ten stwierdza, ze ta przypomina mu
          matkę :D

          Hehehehhe już ten komentarz: Jeeezuu, musze spadać, bo zaraz znowu
          mnie ktos w coś wpakuje :D

          Hilarious!
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura r 14 27.10.08, 16:15
            Do listy zalet Jacoba (choć moja edwardomania ma się dobrze) można
            jeszcze dopisać: lek na migrenę!

            I nie wykręcisz się takiemu, że głowa boli... ;P
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura r 14 27.10.08, 16:16
              Wioluś daj spokój - kto by się wykręcał przed takim ciepłym
              ciałkiem :D
              • wioleta_90 Re: Aktualna lektura r 14 28.10.08, 15:06
                No fakt... Chyba tylko jakaś przegrzana murzynka... ;p
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura r 15 31.10.08, 17:50
        O...
        O szok!!!!
        Normalnie się zapowietrzyłam... Czy Bells naprawdę urodzi...
        szczeniaczka???

        O JEŻU SZOK!!!
        • martishia7 Re: Aktualna lektura r 15 31.10.08, 18:16
          Przebóg, a skąd taka myśl?
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura r 15 03.11.08, 12:32
            Ta myśl, jak już się domyśliłaś - z genetyki ;o)

            Wiem, mam problemy egzystencjalne, ale musze to napisać, bo mnie to
            nurtuje...
            Dzieciątko ma sobie "wygryźć" drogę na świat, czyli... co? Zrobi
            mamie dodatkowy otwór w brzuchu czy zębami utoruje sobie drogę do...
            standardowego wyjścia ewakuacyjnego?

            Przepraszam, jeśli kogoś obrzydzam i w ogóle, ale po prostu... jakoś
            trudno mi to sobie wyobrazić,a ciekawość bierze górę...
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura r 15 03.11.08, 13:06
              Noooo dobrze zrozumiałaś :D
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura r 15 31.10.08, 21:13
          Ja wysiadam - popłakałam się. Poważnie...może to głupie...ale
          dlaczego Steph się tak nad tym Jacobem znęca ???
          Ja wiem...cierpienie Edwarda jest ogromne, ale Jake - to, że jest
          blisko Belli, że ona rozpromienia się na jego widok, może ją
          dotknąć, przytulić, a jednocześnie wie, że ona NIGDY nie będzie
          jego - to tak boli... Okropnie mi się to czyta.
          • martishia7 Re: Aktualna lektura r 15 31.10.08, 21:19
            :(
            To mamy dalej nie tłumaczyć?

            Nie wiem co powiedzieć, żeby ulżyć Waszemu cierpieniu. Czy obietnica, że Jake
            znajdzie swoje 'długo i szczęśliwie' wystarczy?
            • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura r 15 31.10.08, 22:50
              Wystarczy :)
              Oczywiście tłumaczcie - proszę nie zwracać uwagi ne emocjonalne
              rozwchwianie mniej odpornych ;)
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura r 16 17.11.08, 14:30
        Więc jednak Junior... ;o)

        Współczucie dla Leah... Brak możliwości "identyfikacji płciowej" (o jeżu, jak to
        fachowo brzmi... ;o), nawet, jeśli się nie było osobą emanującą kobiecością, to
        ubytek nie do wypełnienia...

        A wątek słyszenia myśli małego - uroczy! (no, jak dla kogo - dla Jacoba nie, ale
        rozumiem jego postawę...) Aczkolwiek słyszenie myśli Belli przez Juniora jest
        intrygujące...

        Dodatkowa pula punktów za próbę opisu zwierzęcych instynktów przy polowaniu
        Jacoba i Leah - choć mogłaby jeszcze spróbować rozwinąć ten wątek!

        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura r 16 17.11.08, 14:33
          W ogóle taka dygresja - mój komputer odmawia posłuszeństwa, toteż być może na
          trochę zamilknę, do rozwiązania problemów technicznych. Aż dziwne, że jeszcze
          się nie zawiesił...
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura r 16 17.11.08, 16:01
            Lepszy wieszający się komp niż BRAK internetu. Naprawdę. Bo tak jak
            masz działający komp, to jedyne co ci się nasuwa to chęć rzucenia
            kompem o ścianę :P

            Ciesze się, ze sie podobało. Dla mnie to jeden z najlepszych
            rozdziałów drugiej księgi. Ta rozmowa z Leah mnie poruszyła. Jak
            czytalam książkę to do tej pory byłam juz znurzona - cąły czas
            myślałam o porodzie - a tu taki zajefajny rozdział!
            • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura r 16 17.11.08, 16:35
              Zgadzam się całkowicie, że to jeden z najlepszych rozdziałów jak do
              tej pory.
              Rozmowa Jacoba z Leah była do tego stopnia poruszająca, że podczas
              czytania wszystko mi "krzyczało" JA CHCĘ JACOBA I LEAH RAZEM,
              wpojenie, wpatrzenie, czy cokolwiek innego buuuuu...
              Do tego jakby mało było bólu Jake'a, to jeszcze Leah - nadal uważam,
              że Steph się nad niektórymi strasznie znęca, co nie zmienia faktu,
              że czyta się z zapartym tchem, szczególnie opis polowania wilków i
              zwierzęcych instynktów - niesamowity.
              Wątek maleństwa rzeczywiście uroczy, na moment znów zrobiło się
              sielankowo, ale już tęsknię, za Jasperem,Emmettem i Alice, mam
              nadzieję, że nadrobią trochę swoją niobecność w kolejnych
              rozdziałach.
              • martishia7 Re: Aktualna lektura r 16 17.11.08, 19:22
                Ja się Wam przyznam, że mnie ta scena kiedy Edward słyszy juniora autentycznie
                wzruszyła. Takie to jest... sama nie wiem. Taki wreszcie obraz jest kompletny.
                Jak od razu się wszystko dla niego zmienia, kiedy dostrzega w nim osobę. Takie
                to dla mnie realne jest. Chociaż doświadczenie macierzyństwa mam jeszcze przed
                sobą, to dla mnie to jest realna wizja emocji. Pomijając czytanie w myślach
                oczywiście. Tylko tak w sensie metafory :)
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura r17 21.11.08, 22:40
          I jak? Jeszce nie przeczytany? A może nie dotarł? Dajcie znać bo
          nawet mi przez mysl nie przeszło, że mogło do was nie dojść :)
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura r17 22.11.08, 16:07
            OMG nie mogę uwierzyć, że na śmierć zapomniałam czegokolwiek
            napisać, ba nawet zapomniałam, że już przeczytałam 17-sty rozdział.
            Pamiętam za to, że go pochłonęłam w pracy i obiecałam Martishi
            opisać wrażenia jak tylko ochłonę...demencja czy jak ;P ???
            Zresztą chyba obie z Wiolą nieźle "odleciałyśmy", bo ona też nic nie
            dodała :)

            No więc ja jestem w totalnej kropce, bo po pierwsze mam chwilami
            wrażenie jakbym czytała zupełnie inną historię. Potwierdza się to,
            co pisałyście wcześniej, że ta książka nas zaskoczy. Im dalej - mam
            coraz bardziej mieszane uczucia i nawet nie mogę jednoznacznie
            powiedzieć, czy jestem nią zachwycona - tak z czystym sumieniem.
            Podsumuję to sobie wszystko na końcu.

            Po drugie, wiem napewno, że będzie mi brakowało Jacoba. Z jego
            perspektywy odbierałam wszystko bardziej "na trzeźwo" bez tej
            narzuconej przez Bellę ekscytacji, która chcąc nie chcąc stawała się
            też moją.
            Swoją drogą czuję się nieźle zmanipulowana przez bohaterów tej
            książki :) Bo w tej całej "trzeźwości" zaczęła mnie wkurzać Bella,
            nawet Edward - patrz rozmowa z Jake'm w garażu.

            Jacob mnie przez cały czas drugiej księgi przyprawia o ból serca.
            Sam fakt do czego się posunął próbując zapomnieć o Belli, jak bardzo
            się szarpie z tym wszystkim jest, dla mnie osobiście, chwilami
            bardzo ciężki...
            Poza tym w rozdziale 17-stym znalazłam świetne potwierdzenie na to,
            jak miłość ogłupia :
            "Ten nieznośny, wkurzający uśmiech rozjaśnił jej twarz na jedną
            sekundę. Po chwili zniknął i mina jej zrzedła. Wydęła usta, jakby
            miała się rozpłakać. Miałem ochotę walnąć Leah prosto w głupi pysk."
            Założę się, że Jacob,biorąc pod uwagę jego temperament i siłę
            przywiązania do swoich towarzyszy, przyjaciół - w sumie "braci" , na
            miejscu Leah postąpił by tak samo, ale w tej chwili liczyło się
            tylko to, że Belli (która bądz co bądz zachowuje się nieco
            samolubnie) zrobiono przykrość. Miłość jest przerażająca...:D

            Cieszę się, że nadchodzi moment "rozwiązania" ;) Bo już mi
            trochę "ciążyła" (gra słów hehe ;)) ta sytuacja.

            Na koniec - nienawidzę kiedy rozdziały kończą się w TAKICH momentach
            wrrrrrrrrr...
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura r17 22.11.08, 17:42
              Wreszcie po wszystkich ekscesach mogę jak człowiek cywilizowany
              skorzystać z komputera!!! Jeszcze troche dupereli moi "spece"
              podogrywają i będzie w ogóle czadzik!!!

              Więc korzystając ze sprawnego systemu przeczytałam 17., która
              dotarła wzorowo. I...
              Ojej. Takie to wszystko pogmatwane. Ta przejażdżka Jacoba "na łowy"
              to już był akt najwyższej desperacji. Serio! (no, może gorzej
              byłoby, gdyby jednak zaczął łazić po sklepach...) Aż szkoda o tym
              czytać - chciałoby się wreszcie mu ulżyć, a nie wiadomo jak...

              Wiem, że było kilka fajnych momentów, w których mimo ogólnego
              klimatu usta mi zadrżały śmiechem, ale chwilowo wyszły z pamięci pod
              wpływem wszystkich zdarzeń... Trzeba było pisać "relację z meczu" ;o)

              Pod tym, co Ed powiedział o Sethcie, 100% się zgadzam!!!

              W ogóle obawiam się, że skoro tu się księga Jacoba kończy, to
              stracimy niezłą akcję. Po ostatnich zdaniach można sobie gdybać (tak
              tak, to ja i moje boskie strzały, za które mnie kochacie!!! ), że
              Junio jednak się trochę pospieszy. Skoro nie ma Carlisla, Edward
              będzie musiał pilnie Bellę ugryźć i następna scena, jaką p
              [rzeczytamy, to jak Bells otwiera oczy, gdy jest już po wszystkim.
              Będę ZAWIEDZIONA, jeśli tak się stanie...

              • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura r17 22.11.08, 19:20
                A wiesz, że mi też przyszło do głowy, że będzie przeskok akcji i
                następny rozdział rozpocznie się od słów: "moje nowe życie..."
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura r17 24.11.08, 11:18
              Czyli widze koelżanka przechodzi te same etapy przyswajania 4 tomu
              to co ja. Pierwsza księga - szok związany z irracjonalnością wątku
              ciązy. Druga księga - pomimo, iż możemy podziwiać historię oczami
              Jacoba, mojej miłości jedynej, to ciągnie się jak flaki z olejem i
              przy końcu czujesz znużenie.
              Księga trzecia - euforia:D
              Właściwiet tylko dla niej warto przebrnąc te dwie pierwsze księgi.
              Dlatego spokojnie.
              Będzie dobrze:)
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 11:14
        Ja nie mogę, poprostu nie mogę...brak mi słów na to wszystko. Moje
        znużenie i rządza potężnego dreszczu emocji została zaspokojona.
        Krwią ociekało wszystko i powiem szczerze, nie spodziewałam się
        takiego "rozwiązania". Było przerażające, prwie słyszałam odgłosy
        łamania kości - przykuło mnie do krzesła, wbiło w podłogę, zassało...

        Opis wpojenia genialny, metafora bardzo dosłowna i...piękna, a
        jednak boje się, że to pożegnanie z takim Jacobem, którego znałyśmy
        i uwielbiałyśmy (dwie z nas napewno :D).

        Było mi żal, kiedy życie Belli dobiegało końca, na tyle silny, że
        gdybym czytała to w domu, to może bym nawet płakała, że ona stanie
        się teraz kimś innym. Nawet jeżeli jej charakter sie nie zmieni, to
        jednak takie zwykłe ludzkie cechy jak ciepło ciała, kruchość i
        delikatność były tak bardzo wpisane w nia samą, że będzie się
        musiała stać naprawde super-wampirzycą, żebym sobie to
        zrekompensowała ;)
        Poza tym wizja Belli pijącej krew nadal do mnie nie przemawia :/ za
        to Renesmee czuję, że polubię. CUTE od pierwszego opisu
        czekoladowych oczu.

        "Breaking Dawn" jest dla mnie trudniejsza w odbiorze, bo z każdym
        rozdziałem przewraca wszystko "do góry nogami". Dostarcza przy tym
        takiej dawki skrajnych emocji, że dla niskociśnieniowca jak
        znalazł :D

        Tak wogóle to pierwsza myśl podczas czytania - jak oni to
        zekranizują ??? :D
        • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 11:53
          To samo sobie pomyślałam i doszłam od razu do wniosku, że nie chcę tego widzieć
          zekranizowanego. To samo z resztą mówi Meyer, że BD nie bardzo się nadaje. A
          zmieszczenie wszystkiego w jednym filmie wydaje się mało prawdopodobne, bo
          przecież ten punkt w którym teraz jesteście z czytaniem to dopiero połowa.
          Też mną trzęsło jak to czytałam, bo Meyer zgotowała nam naprawdę 'krwawą
          łaźnię'. Tak bardzo 'gore' to jeszcze w tych książkach nie było. No ale z
          drugiej strony, przecież to historia o wampirach. Wcześniej była zbyt
          wydelikacona trochę.
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 12:09
            Dokładnie, trochę krwi ożywiło akcję, bo była ostanio monotonna,
            ale "obnażyć" to w kinie...nieeeeee
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 14:05
              No ja od poczatku mówiłam, ze jak jeszce te 3 poprzednie ksiązki to
              jakoś widze zekranizowane tak BD nie bardzo.
              Nie wiem, wydaje mi się, że na miejscu pani od scenariusza powaznie
              zastanowiłabym się nad lekkim udoskonaleniem serii. Bardziej
              postawiłabym na wątek grozy związny z Volturi i rozdarcia Belli w
              stosunku do Jacoba. Podarowałbym sobie motyw Victorii - który i tak
              jest słaby - bardziej jednak skupiłabym się na konflikcie wilkołaki-
              wampiry no i problem polityki Volturich.
              Reszta jest dla mnie niepotzrebna. Film wogóle powinien się skończyc
              na slubie Bells i Edwarda i pogodzeniu się z Jacobem.
              Nie widze tego inaczej:/
              • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 15:04
                Ja wczoraj wróciłam do Twilight (żeby się nastroić przed wyjazdem:))
                i uderzyło mnie, jak bardzo się wszystko zmieniło od momentu
                przeczytania pierwszego tomu: klimat, bohaterowie.

                Wygłodniały czytelnik będzie czytał w transie kolejne części, ale w
                pewnej chwili wróci do pierwszego, żeby się przekonać, że był
                najlepszy, cudowny, magiczny. Odnosząc to do filmu - ufam, że
                cokolwiek zobacze na ekranie będzie mi się podobało, bo ja wogóle
                kocham Twilight najbardziej ze wszystkich części, więc musieliby
                naprawdę zepsuć całą historię, żebym wyszła z kina niezadowolona.
                Dlaczego to piszę? Bo zgadzam się z Moniką, że na potrzeby
                przyszłych ekranizacji powinni trochę podrasować akcję, bo to co nam
                się podoba w książce - przede wszystkim emocje - nie nadaje się za
                bardzo na film o wampirach, bo trudno jest zrobić dobry, emocjonalny
                film nie popadając przy tym przesadzony melodramamtyzm. Ja poprostu
                tego nie widzę. Dlatego od początku uważałam, że film musi być
                dynamiczny, bo się nie sprzeda, nie spodoba krytykom i tym
                wszystkim, którzy nie czytali książki i nie mają totalnego
                zawirowania na jej punkcie.
                Druga strona medalu jest taka, że o ile my podchodzimy do tego
                dojrzale i potrafimy się przyznać, że pewne rzeczy są przez autorkę
                bardziej lub mniej dopracowane, tak duża część będzie rozżalona i
                nie spodoba im się jakiekolwiek odejście od pierwowzoru literackiego
                i pominięcie pewnych szczegółów.
                Twórcy naprawdę porwali sie na coś wielkiego, mam nadzieję, że nie
                wpadną w pułapkę i nie będą "na siłę" kręcili kontynuacji, żeby
                odcinać kupony od zbiorowego szaleństwa na punkcie sagi p.Meyer.
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 15:27
                  A ja się martwię, że juz zaczynają.
                  Co prawda filmu nie widziałam, ale biorąc pod uwage fakt, że kolejne
                  części powstane głównie dzięki fanom (ponad 70 milionów dolarów po
                  pierwszym weekendzie, koszt produkcji: 35 mln.) - to wydaje mi się,
                  że specjalnie dla nich, nie będą sie zbytnio starać by cos zmieniać.
                  Wydaje mi się, że wyjda z założenia, po co zmieniac ocś, co i tak
                  dobrze sie sprzeda. Ale jesli postanowią, że ekranizacja skońćzy sie
                  na Eclipse- to będą zmuszeni cos zmienić. Co ciekawe - Meyer
                  powiedziała, że jej głwonym motorem do napisania kolejnych częśći
                  był wątek CIĄŻY. Ona npewno będzie dalje trzymac nad tym pieczę.
                  Trochę się jej obawiam - że będzie nie przejednana i nie pozowli
                  uciąć tego motywu ...
                  Zobaczymy.
                  ALe to będzie niezła walka, tak cos mi się zdaje ....
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 16:48
          Po takie zachęcie ze strony Moni zamieszczę tu uwagi spontaniczne, a
          potem poczytam to, co tam już napisałście ;o) Do czytanka! (coś
          czuję, żę to będzie wielka bomba)

          Początek: o jeżu! krwe się leje strumieniami... a ja chciałam jeść...

          Zazwyczaj ocowie mdleją przy porodach, Ed nieżle się trzyma. Poza
          wszelkim współczuciem dla Belli zastanawiam się, czy ona przeżyłaby
          realnie taką akcję...

          Jakby Jacob ja przedmuchał ze swoich wszystkich sił chyba płuca by
          jej rozerwało... <o jeżu! akcja>

          Aaaa! Jednak Juniorka!!! Choć renesme - tragiczne imię... "Kiedy ta
          dziewczyna się tak właściwie nie myliła?" -> 100pkt dla Jacoba za
          ten tekst!

          Strzykawka z jadem - nie powiem, przemyślane.

          Symboliczna, dająca do myślenia scena - Jacob próbujący podtrzymać
          życie Belli i Edward aplikujący w jej ciało śmierć.W jednej chwili...

          Mam pewne podejrzenia, ale się wstydzę napisać (s 154)

          NIE! KURDE, NIE WIERZĘ!!!O KURDE W MORDE JEŻA!!! <WŁAŚNIE ZALICZYŁAM
          GLEBĘ!!!>

        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 16:52
          Ja mam z reguły wysokie ciśnienie - jak ja mam to przeżyć??? Jeszcze
          nie oddycham... <przykuta do fotela>
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdz. 18-sty 25.11.08, 18:18
            Miałam to samo kochana :D
            Taaaa, to wpojenie, to niezła niespodzianka była :D
            Miałam to samo. Też od razu walnęłam tu komenatrz , hehehehhe. :D
      • kasia_marciniak844 Księga trzecia - Bella 11.12.08, 10:53
        Przeczytałam i moim zdaniem Meyer przeszła samą siebie w opisaniu
        tego, co czuła Bella podczas przemiany.
        Poprostu majstersztyk - szczególnie uchwycenie tego momentu kiedy
        wyostrzają jej się wszystkie zmysły, kiedy nagle
        zaczyna "dostrzegać" wszystko to, co do tej pory było dla jej uszu
        niesłyszalne. Bardzo mi sie to podobało i pomyslałam sobie teraz, że
        biedni Ci, którzy widzieli tylko film, a nie czytali książki - bo
        stacili tak wiele. Całego "wnętrza" Belli nie da sie przenieść na
        ekran bez spłycenia.
        Sam proces stawania się wampirem jest niesamowity, mogłabym napisać
        widowiskowy, chociaż wszystko to możemy zobaczyć i poczuć jedynie
        wewnątrz siebie.
        Było mi trudno rozstać się z Jacobem, ale kiedy tylko zaczęłam
        czytać księgę trzecią - to tak jakbym wróciła do domu.

        I tylko jeden minus.

        To SKANDAL żeby kończyć rozdział w takim momencie - I WANT SOME
        MORE !!! :D
        • monikad_85 Re: Księga trzecia - Bella 11.12.08, 12:30
          Claudia is it you????? Show your face you really naughty, naughty
          girl!

          Hehehehehhe. I want some more, to był tekst który bardzo długo
          miałam na swojej komórce podczas ładowania. Hehhehehe EPIC.
          Czekaj na kolejny rozdział jest jeszce lepszy o ile to możliwe;)
          • kasia_marciniak844 Re: Księga trzecia - Bella 11.12.08, 12:46
            Hehe :D

            W końcu czuję ten dreszcz emocji - no nie mogę się doczekać
            kolejnych rozdziałów - matko chyba zjem...biurko :D
            • wioleta_90 Re: Księga trzecia - Bella 13.12.08, 18:48
              Do "ochów" Kasi dorzucam swoje WOW. W ogóle brawa za nieuniknięcie
              tematu, czego się tak obawiałam! Niewydumane i wymowne! Po prostu
              dostawałam zgagi razem z Bells! ;o)

              I jedno pytanie (w sumie retoryczne): czyżby Renesme z Jacobem coś
              odstawili??? ;P
          • martishia7 Re: Księga trzecia - Bella 11.12.08, 12:47
            Następny rozdział jest w dechę, szczególnie pierwsze słowa, które Bella
            wypowiada na głos- takie przemyślane, te najbardziej istotne. Złapało mnie to za
            serce bardziej niż wszystkie inne gooey-cheesy momenty razem wzięte.

            Jeśli zaś idzie o rozdział dziewiętnasty, to jeden wielki plus dla Belli. Bo
            generalnie wcześniej miewałam do niej 'ale' co do tego jak się obchodziła z
            Edwardem i z Jakiem z resztą też. Chodzi mi o to, że była egoistyczna i tym
            swoim niezdecydowaniem raniła ich obu. Wiem, że Ed znosił to z pokorą, bo uważał
            , że sobie zasłużył. Mimo to, niesmak był. Ale tym jak się zachowała w trakcie
            przemiany, a przede wszystkim jej motywacja - żeby on nie cierpiał razem z nią -
            tym u mnie wymazała sobie winy w stosunku do Eda. Naprawdę - szacun dziewczyno.
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 21.12.08, 00:06
        OMG !!!

        Przeczytałam i...jak ja Wam zazdroszczę, że znacie już całość. Nie
        zdawałam sobie sprawy co nas z Wiolą omija. Oczywiście ciekawość i
        napięcie były ogromne, ale były też niczym w porównaniu z głodem,
        który pojawił się teraz - po przeczytaniu kolejnych rozdziałów
        Księgi III.

        Bella jest cudowna. Na początku byłam zdziwiona i zastanawiałam się
        ile czasu minęło od transformacji, że jej umysł, mimo specyficznych
        wampirzych cech, jest taki "jasny", że jest praktycznie sobą, ale
        teraz myślę, że przecież nie mogło być inaczej - to w końcu Bella :)

        Opisy tego co widzi, czuje, jak zmienia się jej postrzeganie świata
        są tak fascynujące, że usta otwierają się podczas czytania.
        Nie ważne ile razy to pisałam, ale dzieczyny jesteście niezrównane,
        każdy kolejny rozdział to perełka, a wasza znajomość angielskiego i
        to, jak tworzycie dla nas krok po kroku całą historię - wielki
        szacunek, podziw, uwielbienie dla Waszej twórczości i wagon M&M-sów
        następnym razem (Wiolcia zbieramy kasę :D)

        Drugie zaskoczenie - opis Jaspera widzianego oczami wampira. Ogromny
        kontrast pomiędzy tym co widzi poniekąd ułomne ludzkie oko, a tym
        jak wyglądał naprawdę - oszpecony. Uwielbiam go za to chyba jeszcze
        bardziej - no i w końcu się pojawił - czujny, nieufny,
        niebezpieczny - mój Jasper :D

        Trzecie zaskoczenie - nie,to coś innego, ale publicznie tego nie
        nazwę ;) Napiszę tylko, że jeżeli macie zamiar wykupić kwaterę bez
        klamek, to niech to będzie apartament, żeby pomieścił nas cztery -
        prąd mnie kopnął.

        " - Urn, …ostrożnie, Bella. Ała. " To mnie rozbroiło :D
        Wyobraziłam sobie minę Edwarda i czuję, że będzie ciekawie. Sam
        Edward wydaje się inny - mimo towarzyszącego wszystkim napięcia i
        obaw, wydaje mi się rozluźniony, szczęśliwy. Jego uśmiech niczym już
        nie skrępowany. Nie wiem jak będzie dalej, ale w tym momencie
        poczułam ciepło w sercu, że może w końcu spadnie z niego chociaż
        część ciężaru, który go przygniatał.
        Bardzo bym tego chciała.

        Aaaaaa,czy ta samokontrola to właśnie specyficzna umiejętność
        Belli ? Ten jej szczególny dar ?
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 21.12.08, 00:25
          Co mnie jeszcze uderzyło - Edward odbierany wszystkimi zmysłami
          przez Belle-wampira, sam stracił swój wampiryzm.
          Pokręcone wiem, ale jakoś tak paradoksalnie stał się w moim odczuciu
          bardziej ludzki. Do tej pory wyróżniała go chociażby temperatura
          ciała i specyficzna faktura skóry i tewn kontrast pomiędzy nimi
          wciąż przypominał, że Edward i jego rodzina nie są ludźmi.
          Teraz to "ała" jest do niego takie niepodobne -jakby nagle odwróciły
          się role. Przyszło mi teraz na myśl, że to Bella będzie w tym
          związku nosiła spodnie :) Tylko, że wizji Edwarda pantoflarza nie
          zniose :D

          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 21.12.08, 13:35
            Wyjmujemy po skarpetce, haftujemy na nich "zbieram na "m&m" i
            wychodzimy na ulice zbierać kase, bo się inaczej nie wypłacimy! ;D

            Pamiętam przedsmak tych rozdziałów z rozmów w Gda. O ile to, czego
            sie wtedy dowiedziałam zaostrzało apetyt, ten rozdział powoduje
            całkowity ślinotok! Opisy grają odbiorcy na zmysłach - bez dwóch
            zdań! Wreszcie po tylu dramatych, zwrotach akcji i zawrotach głowy
            można się było pouśmiechać, czytając. Tekst Edwarda o tym, że teraz
            Bells będzie musiała uważać na niego - to jeden taki kwiatek. Drugi -
            Bella oglądająca swoje usta: "Odnajdując ten niewielki feler
            poczułam wreszcie, że poprawia mi się nastrój" - zazwyczaj kobiety
            reagują odwrotnie... ;o)

            Czekam teraz na polowanie, pojawienie się Renesme (mówiłam już
            kiedyś, że strasznie mi się ten mix imion nie podoba??? ), reakcję
            Belli na nowiny o Jacobie (chcę "zobaczyć" jej minę).

            Poza tym - są dwie rzeczy, których nie chcę sobie wyobrażać:
            1. Edward pantoflarz
            2. Jacob mówiący do Edwarda "tato". Albo "teściu" - o jeżu, nie
            mogę!!!!
            ;o)
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 21.12.08, 20:15
              Co do Edwarda: pogódźcie się z tą myślą. Może nie do końca
              pantoflarz ale...
              Co do reakcji Belli na Jacoba: bwehehehehehhe. Jeden z lepszych
              motywów III Księgi.
              Jasper: będzie go dużo. I będzie zupełnie inaczej niż dotychczas.
              Bella: Samokontrola nie jest talentem Belli. To pochodna talentu. No
              dziewcyny...ja od razu wiedziałam! Po pierwszym tomie :D
              • martishia7 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 22.12.08, 09:13
                Edward pantoflarzem - może nie do końca, ale się w końcu dowie co to
                równouprawnienie, to na pewno. Reakcja Belli na Jacoba - czad, ale to jeszcze
                chwila. Jacoba mówiącego do Edwarda 'tato' nie będzie, ale.....ROTFL. Nic więcej
                nie powiem.
                A Ty Monika się tu nie chwal, bo nie do końca trafiłaś z tym jej talentem, a
                poza tym to była jedna z Twoich hipotez :P
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 22.12.08, 09:16
                  DETAILS humph.

                  I tak byłam z was najbliżej :D
        • martishia7 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 22.12.08, 15:28
          Zgadzam się z Tobą Kasiu całkowicie. Pamiętacie, jak w sierpniu posałyscie o
          wrażenia z BD, to napisałam, że obawiałam się najbardziej, że Pani M. spitoli
          dwie rzeczy: sex i świat widziany oczami Belli. Że nie uda jej się w sposób
          wiarygodny opowiedzieć nam jak wampiry widzą świat. moim zdaniem wywiązała się z
          tego zadania na medal. Normalnie aż czuje się te zapachy, widzi obrazy.
          Też odetchnęłam z ulgą, kiedy po tych setkach stron katastrofy Edward w końcu
          się szczerze uśmiechnął. Należało się chłopakowi.
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 22.12.08, 15:38
            Akurat tego pierwszego się nie obawiałam. Cokolwiek by nie napisała,
            cieszyłabym się, że mają już to z głowy. Napięcie było nie
            wytrzymania juz przy 3 tomie, więc nawet jakby napisała jedno zdanie
            to by wystarczylo (genialne Dimlight i Devon: do it already!). Ale
            wszystkie dobrze wiemy, że Meyer chciała dziecka dla tego związku
            podobno od poczatku ksiązki, tak więc na swoje tzreba było czekać.

            Ta a zdecydowanie słowem idealnie oddającym atmosferę otaczającą
            Edwarda jest: "smug". Troszeczkę to wkurzające, że jest teraz taki
            happy, a nie chciał tego od poczatku ...tak wiem ...zdrowy rozsądek
            mówi jedno ...
            • martishia7 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 22.12.08, 15:51
              Chciał chciał.Tylko też próbował się stawiać losowi.. Moron :)
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 22.12.08, 17:49
                Jak oni wszyscy ;/
                • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 20 22.12.08, 18:33

                  Sami nie wiedzą czego chcą, albo raczej nie zdają sobie sprawy, że
                  chcą właśnie tego :D I jescze próbują z tym walczyć jakby nie
                  wiedzieli od samego początku, że i tak są skazani na porażkę ;P

                  A wracając do Edwarda, to jakoś się dziwnie poczułam przy tym jego
                  pierwszym w pełni radosnym uśmiechu. To do niego tak niepodobne, jak
                  słynne "AŁA", ale miałam też przy tym takiego rogala na twarzy
                  jakiego pewnie miał i sam zaintersowany.

                  Dziwna mieszanina emocji. Ta książka zaskakuje przy każdym kolejnym
                  rozdziale.
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 21 01.01.09, 12:59
        Kolejny rozdział, który wpędza kurde w kompleksy... Czy tylko ja
        czytając opisy nowego widzenia świata przez Bellę czuję się taka...
        uboga???

        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 21 01.01.09, 13:18
          Ogólnie fajny rozdział! Może bez treści bardzo zaskakujących, ale
          przybliżający wampirzą naturę. I z "momentami"! ;o)

          Alice jest niepoprawna (akcja z kiecką) i za to ją kochamy... ;D
          Emmet jeszcze na dobre nie zaznaczyl swojejobecności, a już zaczyna
          się śmiesznie robić... Co będzie dalej??? ;)

          A nawiązując do kimatów kinematograficznych: nie wyobrażam sobie
          pokazania Belli na ekraniew tej postrzępionej kiecce, zwłaszcza po
          tym, jak wycieli z kadru w "Zmierzchu" w scenie pocałunku... same
          wiecie co! ;o) ;D
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - roz 21 01.01.09, 13:28

            Nazwijmy to po imieniu - majciochy ;) Swoją drogą to była prawdziwa
            CENZURA ;)
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - roz 21 01.01.09, 13:26

          Nie tylko Ty. Ja poraz pierwszy pomyślałam z żalem, że chcę zostać
          wampirem. Do tego to stwierdzenie Belli - "było warto" grrrrrr ;)

          Nadal jestem zachwycona drobiazgowością z jaką Meyer opisuje każde
          nowe doznanie Belli - wszystko jest tak idealnie dopracowane (a
          jeśli nie jest, to ja tego nie zauważam :)).

          Edward jest poprostu cudowny,cieszę się, że jest szczęśliwszy,
          spokojniejszy, ale czuję trochę satysfakcji z jego nowego
          położenia...hehe "– Nie śmieję się z ciebie Bello. Śmieję się, bo
          jestem w szoku. A jestem w szoku, bo jestem całkowicie zadziwiony." -
          boski tekst.
          Wyobrażam go sobie z osłupiałą miną i wielkimi oczami :)

          Co do pozostałych scen, to czuję się chwilami jakbym
          czytała "harlekina" (pal licho jak to się pisze :D).
          Nie wiem, kto uznał, że w BD brakuje opisów uczuć, bo moim zdaniem
          to jest kumulacja wszystkich uczuć nagromadzonych w trzech
          poprzednich tomach, może tylko w wymiarze bardziej "cielesnym" ;) W
          BD mogą w końcu dać im upust bez większych ograniczeń, ale wszystko
          i tak pozostaje subtelne i miłe dla odbiorcy (nie licząc małych
          niedogodności związanych z czasowym brakiem tlenu).
          • martishia7 Re: Aktualna lektura - roz 21 01.01.09, 15:57
            Kilka najbliższych rozdziałów będzie właśnie takie - wprowadzenie do nowego
            życia. Nic niesamowicie zaskakującego się nie zdarzy. Ale mnie się je bardzo
            przyjemnie czytało. Wreszcie można odpocząć po tych wszystkich historiach,
            odetchnąć i pocieszyć się zwykłą codziennością, która jest w sumie w tych
            książkach najfajniejsza.
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 19.08.08, 21:56
      A tak na rozgrzewkę. Fan made video, zrobiony przez chyba
      najbardziej utalentowana dziewczynę w tej kwestii na youtube:)
      Nic nie zdradza a odnosi się do Breaking Dawn.

      Jak mi się chce piać, na temat okładki tego ostaniego tomu.
      Dosłownie ten czerwony pionek to esencja całej tej powieści.
      Dosłownie Lolz:)

      www.youtube.com/watch?v=Y_9WIjyD_ow&feature=related
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 30.08.08, 12:48
      Wyobraźcie sobie, że na przyjęciu z okazji premiery ksiązki w
      księgarni (no wiecie północ i te sprawy) jedna pani została
      zaskoczona przez swoje chłopaka. Przebrał się za Edwrda (choć nie
      musiał bo był całkiem good-looking) i przy setkach fanów ksiązki
      Meyer, klęknął i wyciagnął pierścionek zaręczynowy.
      Dosłownie ...i jak tu mówić, że Edwardy nie istnieją? No jak sie
      pytam?
      • wioleta_90 Re: Breaking dawn 30.08.08, 12:54
        No nie da sie!!!

        Ciekawe, jak sie skonczyla ta historia. Czy dziewczyna najpierw sie
        zgodzila, a poten zemdlala, czy najpierw zemdlala, a potem
        powiedziala tak!

        ;o)
    • lira1970 Re: Breaking dawn 03.09.08, 16:22
      Ach , dziewczątka kochane... Dosłownie przed chwilą znalazłam to
      forum. I taka moja nieśmiała prośba... Czy mogłabym dostać
      tłumaczenie na Polski choćby jednego rozdziału? Niestety w szkole
      uczono mnie rosyjskiego (wrrrr).A tak bardzo, bardzo chcę wiedzieć
      co dalej...
      • martishia7 Re: Breaking dawn 03.09.08, 21:41
        pod adresem:

        www.teilightseries.fora.pl

        znajdziesz namiary na całe 'Breaking dawn' przetłumaczone.
        • elab15 Re: Breaking dawn 13.02.09, 11:44
          A czy możecie mi udostępnić swój przekład? Tłumaczenie z
          twilightseries wydaje mi się takie... siermiężne, ale może się nie
          znam.
          Byłabym ogromnie wdzięczna :-)))
          mój adres to: elab15@wp.pl
          • monikad_85 Re: Breaking dawn 13.02.09, 15:17
            Oj to trzeba by było własić się w nasze łaski i zebrać podpisy zgody
            od całej kapituły :P

            Na poważnie. Tłumaczenie nie jest kompletne. A musiałyśmy zawiesić
            prace na jakiś czas ze względu na sesję (szkoła, nauka) i nawał
            pracy.
    • supervixen Wrażenia po całości 09.09.08, 11:49
      No nie wierzę, że nie ma tu nikogo, komu by się BD nie podobało:) Ja
      jestem książką bardzo rozczarowana (a moje oczekiwania naprawdę nie
      były wysokie, bo seria ma raczej tendencję spadkową, no i zdaję
      sobie sprawę z warsztatowych braków Meyer)

      Przede wszystkim uważam, że Meyer w wielu przypadkach po prostu
      poszła na łatwiznę i aż się roi w BD od deux ex machina. To skandal,
      żeby w książce pisanej w pierwszej osobie, tak polegajacej na
      introspekcji i zagłębianiu się w psyche innych bohaterów, stosować
      takie rozwiązania w zasadniczych kwestiach fabularnych. Np Jacob nie
      poradził sobie ze swoim złamanym sercem i frustracją sam, miał
      problem z głowy, bo zadziałał imprinting. Dalej, Alice pojawiająca
      się z cudownym rozwiązaniem problemu Renesmee. Nawet zamiana Belli -
      ostatecznie, po wątpliwościach Edwarda i nawet Belli, przybiera
      postac kwestii życia i śmierci i tym samym odbiera decyzji taką
      wagę, jaka by miała w przypadku NICZYM nie przymuszonej decyzji
      Belli. To decyzje bohaterów powinny nas prowadzić do zakonczenia,
      nie zdarzenia zewnetrzne.

      Po drugie, Meyer praktycznie usunęła kwestię, która była taka ważna
      prez 3 pierwsze części - fakt, że zmiana Belli w wampira oznaczała
      poświęcenie z jej strony. Bo albo wybrała miłość do Edwarda i
      nieśmiertelność, ale musiała zrezygnować z rodziny, znajomych,
      normalnego życia itd plus walczyć z pragnieniem zabijania dla krwi,
      albo zachować swoje życie, ale zrezygnować z miłości. To bardzo
      dramatyczny wybór, który nadawał książkom jakiejś tam głębi. Ale
      okazało się, że Bella została superwampirem z totalną kontrolą i
      parę dni po zmianie może spędzać wiele godzin w towarzystwie ludzi.
      Nawet Jacob zostaje w jej otoczeniu! Nudy!

      No i Renesmee, nieznośne cudowne dziecko. Już pomijając to okropne
      imię, Renesmee jest fatalnie napisaną postacią, przesłodzoną i Mary
      Sue-owatą (to dla fanów fanfiction). W ogóle, wątek Jacob+Renesmee
      jest co najmniej niesmaczny. Nie dość, że ogólnie nie trawię
      imprintingu co do dzieci, to trójkąt Jacob, Bella i Renesmee, jest,
      hm, lekko kontrowersyjny. O ile pamiętam, uczucia Belli do Jacoba
      nie były czysto platoniczne... (No bo Jacob, jak się okazuje,
      wczęsniej kochał po prostu macicę Belli:/)

      I jeszcze zbrzydziło mnie picie krwi przez Bellę, heh:)

      Podobała mi się okładka za to:D I postać Leah. To już coś:D

      -
      W gruncie rzeczy większość Zorrów to Kwapiszony.
      • ohsyla Re: Wrażenia po całości 30.10.08, 20:50
        hej czy moze ktos mi wyslać jakies tlumaczenie bo tak czytam i
        czytam forum i nie mige doczekac sie polskiego tlumaczenia! mam
        ochote juz to przecztac;)
      • mamamar Re: Wrażenia po całości 21.01.09, 22:27
        już sądziłam, że tylko ja jestem rozczarowana a niestety jestem:(,
        już pomijam ciążę-jakaś afirmacja nastoletniego macierzyństwa czy
        co?:) i zaskoczenia bohaterów, że jednak wampiry mogą...no
        przepraszam Was-w końcu Cullenowie to same zakochane pary
        uprawiające sex i jeszcze jeden z nich to lekarz (doskonały podobno)
        i tego się nie spodziewali!?? ale właśnie i przede wszystkim co mnie
        niemile dotknęło-Edward całe trzy tomy marudzi, że bycie wampirem to
        bycie potworem, że każdy nich oddałby wszystko, żeby z powrotem być
        człowiekiem, że ukradłby jej duszę a tu proszę- Bella super hero-
        matka, żona i kochanka, i jeszcze ten wpojony Jacob-czyli wszyscy
        będziemy mieszkać sobie razem, hasać po lesie i trzymać się za
        łapki...no nie tak to miało być, jestem na NIE!
        • emily85inc Re: Wrażenia po całości 26.02.09, 21:48
          oj ja niestety też się czuję rozczarowana :( w zupełności zgadzam
          się z przedmówczynią "Bella super hero matka żona kochanka" jakoś mi
          to nie pasuje, do tego tak jej łatwo poszło ze wszystkimi
          negatywnymi skutkami przemiany- to zdecydowanie nie to czego się
          spodziewałam.
          I czuję niedosyt ;) więc biorę się za Midnight Sun i wycięte
          fragmenty z Twilight i New Moon :P
          • monikad_85 Re: Wrażenia po całości 26.02.09, 23:22
            Znaczy ja powiem tak. Już po pierwszym tomie czuć, że ta książka nie
            jest zbyt ciężka - nie ma się co oszukiwać, to nie ambitna
            literatura psychologiczna. Nie ma w niej nazbyt depresyjnych
            treści, a nwet kiedy sie pojawiają, to są one jedynie powierzchownie
            muśnięte. Nie sądze by Meyer miała w zamyśle opowiedzenia histori
            nazbyt skomplikowanej emocjonalnie. To ksiązka o miłości - romans,
            bardzo uniwersalny i z pozytywnym happy endem. Jak bardzo absurdalne
            by się to nie wydawało - taki był zamysł. Książka spełniła swoją
            rolę. Fakt. Wolałabym jakiegoś znaczącego dramatu u końca, ale go
            nie było. Mogę się z tym pogodzić, tak samo jak z faktem iż motyw
            dzieciaka obmyslany był już przy pierwszym tomie - już na samiutkim
            początku!
            Jedyne czeo można się czepiać to konsekwencji. Uważam, że
            zakończenie było odpowiednie. Dokładnie takie, na jakie zasługiwała
            cała ta historia.
            Każda z nas interpretowała treść inaczej. Nie ma się co oszukiwać,
            wiadomo że każda z nas miała tam jakieś swoje odczucia i wyobrażenia
            o rozwoju wypadków, jednak trzeba oddać Meyer jedno - POTRAFI
            ZASKAKIWAĆ :)
            • supervixen Re: Wrażenia po całości 27.02.09, 12:07
              Nie do konca się z tym zgadzam. Tak, książka jest powierzchowna i
              jest prostym romansem - tu zgoda. Ale nie uważam wcale, żeby Meyer w
              zamyśle nie chciała jakiejś większej głębi osiągnąć. Mówimy przecież
              o książce, w której bohaterka miesiącami cierpi na depresję, ciągle
              ktoś albo chce się zabić (Edward) albo tym grozi (Jacob), zupełnie
              poważnie poruszane są kwestie duszy, nieśmiertelności itd. To nie
              miała być lekka komedyjka. To, że dramatyzm wychodzi Meyer
              kiczowato, to juz inna sprawa.

              Poza tym, ja wcale nie chciałam, żeby książka się źle skończyła. Ale
              nie podoba mi się też przewiązanie historii Belli, Edwarda i Jacoba
              różową wstążeczką. Ja, jako czytelniczka, poczułam się oszukana - bo
              autorka poszła na łatwiznę po prostu.

              A to, że wątek dziecka był wymyślony już na samym poczatku, nie
              usprawiedliwia dla mnie idiotyzmu poprowadzenia całej tej historii z
              Renesmee. Wręcz dziwi mnie, że po napisaniu 3 książek Meyer nie
              spojrzała na swój pomysł z większym dystansem i z perspektywy
              doświadczenia.

              Umiejętność szokowania nie jest dla mnie wartością samą w sobie.
              Mnie zszokowało to, że można wydać tak słabą książkę (no ale kto by
              się ośmielił poprawiać kurę znosząca złote jaja) - chyba nie da się
              tego uznać za komplement:)
              • supervixen Re: Wrażenia po całości 27.02.09, 12:18
                To jeszcze może dodam, dlaczego taki super happy end mnie
                rozczarował. Bo skoro Meyer przez trzy części rysowała przed nami
                obraz wampirzego życia i jakie może być ciężkie i Edward tak bardzo
                starał się odwieść Bellę od jej decyzji, to ja nie chcę, żeby
                okazało się, że całe to martwienie się na setkach stron poszło na
                marne! Chcę, żeby Belli było ciężko, tak jak innym wampirom, ale
                żeby razem z Edwardem poradzili sobie z tymi problemami, żeby ich
                miłość okazała się silniejsza niż bloodlust albo tęsknota Belli za
                ludzkim życiem. Jeśli Bella nie musi z niczego rezygnować, jeśli
                jest tak niezwykłym, odpornym wampirem - to nigdy się tego nie
                dowiemy. To miała być miłość, która pokona wszelkie przeszkody - ale
                tą największą, najciekawszą, obiecywaną przeszkodę sprzątnięto nam
                sprzed nosa.

                O:)
                • wioleta_90 Re: Wrażenia po całości 28.03.09, 23:58
                  Renesmee pod względem swojej doskonałości to najbardziej irytująca i fałszywa
                  postać! A co do życia Belli po przemianie: kilo cukru niech sobie rozsypie na
                  ganku i już nic tej sielskości nie będzie brakować! Czy w stanach jest ujemny
                  przyrost i ktos Steph dopłacił za promocję słodyczy macierzyństwa? Tylko
                  patrzeć, jak otworzą sklep z dzieciowampirami, które nigdy nie płaczą i po 3
                  miesiącach życia są tak mądre, że mogą odrabiać mamie prace domowe! Nie przegap
                  - zamów już dziś!
                  Sory za ironię, ale normalnie mnie żal za "cztery litery" ściska!
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 19.03.09, 16:26
      Już wkrótce premiera Polskiego przekładu :))
      Oczywiście nie ma się co równac Naszej wersji, ale dajcie znać jak
      dorwiecie i przeczytacie 3 księgę. jestem meeeega ciekawa wrażeń - i
      porównań :D
    • wioleta_90 Wrażenia po doczytaniu 28.03.09, 23:19
      Treść nieinfiltrowana, spoilerowa, czytasz na własne ryzyko!

      Dziś skończyłam doczytywanie tych rozdziałów, których nie poznałyśmy, i do nich będzie się generalnie odnosił ten komentarz. Choć jakiś czas już upłyną, cały czas się wszystko we mnie gotuje, toteż przepraszam za ewentualne skakanie z tematu na temat - wielki chaos w myślach.

      Ogólne moje odczucie po BD - niedosyt, rozczarowanie, lekki żal... Trudno na to znaleźć jedno słowo, ale na pewno nic dobrego!
      Jak przypomnę sobie, jak czytałam poprzednie części, widzę się rozgorączkowaną, zaczarowaną, pochłoniętą od A do Z, czytając BD nie czułam prawie żadnej magii...

      To co na pierwszy ogień mnie wkurza: wszystko było jakieś takie przewidywalne, sztuczne, uproszczone, upięknione tak, że nawet ja nie mogłam tego do końca kupić. I prawie nic poza "tworzeniem nastroju" się w tej książce nie wydarzyło, podczas gdy ja czekałam na bombę!

      Konflikty w tym tomie rozwiązywały się same. Serio. Przez ileś rozdziałów Meyer nabudowywała konflikt między 2 sforami, żeby potem w jednym zdaniu, od niechcenia, stwierdzić, że och - Jacob sobie kogoś wpoił i po herbacie. Nadmuchała balonik napięcia i tak szybko go przekuła, że sflaczałam w 0,005 sekundy. Scena kulminacyjna - mistrzostwo świata, serio! Tylko w drugą stronę! Kolejny raz nabudowanie nastroju zagrożenia - jak wyobrażałam sobie te dwie grupy wampirów stojące naprzeciw siebie, pomyślałam: coś się będzie dziać! Bałam się, że będzie tak, że skoro Bells objawiła taaaki suuuperaśny talent o taaakiej suuuperaśnej potędzę, to na skutek nagłego olśnienia uratuje wszystkich i zatopimy się w rozkosznej słodyczy, ale mówię sobie: "Spoko, pani M już wymyśli coś takiego, że w życiu nikt by na to nie wpadł", w końcu ostatnie sceny ostatniego tomu serii, teraz się akcja rozegra! Już oczami wyobraźni widziałam, jak Edward i Bella z Małą (mówiłam, że Renesme to beznadziejne imię?) uciekają, zostają gdzieś osaczeni i w tym momencie Mała objawia jakiś niesamowity talent, którego nawet nie będę próbować sobie wyobrazić! A co dostałam? Dużo nabudowywania napięcia, tworzenia "czegoś w powietrzu", potem gadka-szmatka, gadka szmatka i Bella na skutek nagłego olśnienia ratuje wszystkich i zatapiamy się w rozkosznej słodyczy! No komends... Szkoda, że jeszcze przez przypadek Aro nie pośliznął się na skórce od banana, nie nadział upadając na wystający z ziemikołek i wskutek tarcia nie wzbudził samozapłonu, stając tym samym w płomieniach! A potem Carl przejąłby Volterrę i namówił wszystkie wampiry świata do picia soku z buraków! Jak daję słowo!
      Sam fakt przystąpienia tylu wampirów do tej, nazwijmy to szumnie, "walki" wzbudził moje mieszane uczucia. Jakaś zbieranica wampirów ze świata na jedno skinienie Meyer gotowa jest oddać życie za jakieś tam dziecko jakiejś tam pary, których nawet dobrze nie znali. Raptem wszyscy tacy szlachetni? Równie dobrze ja mogłabym się juro rzucić z Pałacu Kultury z tabliczką: "Nakarmcie dzieci z Afryki". Uwirzycie, że to zrobię? Tak jak ja nie do końca kupuję, że raptem wszystkie wampiry były tak szlachetne i wspaniałomyślne i zapałały w minutę taka miłością do Renesme, żeby się dla niej podkładać! Do walki z jakąś grupą nowonarodzonych nie można było można znaleźć żadnych sojuszników, ale żeby w imię Renesmee narażać się Volturi - aż się wszyscy palą! No samorozwiązujące się problemy!!!

      Wiecie, czego mi jeszcze w tej książce zabrakło? Bohaterów, których pokochałam! Ich wszystkich! Charliego, Jaspera i Alice. Jacoba. I Edwarda. Jego najbardziej. Bo ich w tej historii tak naprawdę NIE BYŁO! W Bd pojawia się tyle postaci, akcja toczy się na pięciu metrach kwadratowych (80% akcji - salon Cullenów), żę bohaterowie stają się tak umasowieni, że tak naprawdę zanikają, rozmydlają się nawzajem, tracą coś ze swojej charakterystyki i osobowości. Osoby, które zawsze napędzały akcję, stają się prawie elementem krajobrazu. Ed i Jacob tego najlepszym przykładem. Bells w miarę się obroniła tylko dlatego, że jest narratorką, ale też miała w sobie mniej tej Bells, którą lubiłam, a więcej pustego opowiadacza. Gdzie się podział twój sakrazm, dziewczyno? Meyer zapomniała, że ironizujące wstawki były dla ciebie charakterystyczne? Chyba tak, w końcu pisała o tyyylu wampirach, a Renesmee stała się ważniejsza niż wszystko inne...
      Miałam nadzieję, że Cullenowie, których na razie nie dopuszczono do głosu, nabiorą wreszcie barw. Marzenia. Teraz mogę to powiedzieć z całą pewnością: gdyby usunąć z tej historii Jaspera, Emmeta i Esme - w fabule niewiele by to zmieniło. No, Em zaznaczył swoją obecność "pieprznymi dowcipami", ale to był raczej zabawny przerywnik niż element fabuły. Poza tym, szybki test: o kim była pierwsza część? O belli odkrywającej tajemnice Edwarda. Druga? O Belli i Edwardzie, których miłość okazała się silniejsza niż rozsądek i wilkołaki. <lol> Trzecia krąży wokół relacji Ed-Bells-Jacob. A czwarta? wokół kogo tak naprawdę sie kręci? Eda i Belli? Nie odczułam. Jacoba? - dobry dowcip... Renesmee? - też nie do końca... Kolejne potwierdzenie teorii, że wszystko = nic! Pisząc o wszystkich, tak naprawdę nie napisała o nikim!

      Wiecie, czego jeszcze mi zabrakło w Zmierzchu tom 4? Tego charakterystycznego nastroju! Można to nazwać banalnym i głupim, ale nic nie poradzę, że jestem pierdyknietą romantyczką! Zawsze z wypiekami na twarzy czytałam te scenki przesycone atmosferą ciepła, intymności, miłości... Te wszystkie momenty w ramionach Edwarda, które gwarantowały spokój. Bardzo dyskretny i subtelny zapach męsko - damskiej chemii w tych scenach... Nie znalazłam takich scen, kończąc BD, chociaż baaardzo za nimi tęskniłam!

      I żeby nie było tak smętnie: jeden moment spowodował u mnie minimalne poruszenie! Jak Bells dowiedziała się o wpojeniu Jacoba! Bo Bells była wtedy jak Bells! Bo argument "przecież chciałaś, żebym był twoją rodziną" był taki jacoboski! Bo Ed cieszący się, żę Bella mało nie spuściła mu lania i nie zlamała ręki był taki rozbrajający! ;P Bo moment, w którym Bella ruszyła na Jacoba i urwal się rozdział był jedynym, kiedy chciałam natychmiast wiedzieć, co było dalej.

      A jeśli chodzi o tłumaczenie: w 2 połowie książki może z 5 razy ktoś kogoś zbijał z pantałyku! Poprawili się chociaż w tym względzie! ;o)

      Reasumując, Zmierzch dla mnie nigdy nie będzie do końca tetralogią! To będą 3 książki i "ta czwarta", do której będę wracać o wiele rzadziej niż do pozostałych. Bo to już jakby nie ta sama historia...
      Może inaczej na to popatrzę, jak przeczytam jedną wielką całość, ale obawiam się, że ile razy nie będę próbowała się z tym pogodzić i przetrawić tego zakończenia, zawsze pozostanie żal, żal, żal...

      Mam nadzieję, że jeśli kiedyś dopadnę Midnight, to będzie lekiem na moje okaleczone na razie serducho.

      A teraz niech mnie ktoś pocieszy i napisze, że gadam głupoty i to wszystko nie działo się naprawdę!
      • monikad_85 Re: Wrażenia po doczytaniu 29.03.09, 12:45
        Ja będę troszkę bronić. Ale tylko troszkę.
        Mnie załamało w 4 tomie, wprowadzenie irracjonalnego wątku ciąży. Od
        początku, kiedy o tym przeczytałam, nie mogłam uwierzyć, że Meyer
        wymyśliła coś tak ...bezndziejnie infantylnego. Nie twierdzę, że
        posiadanie potomstwa jest infantylne, tylko, że związek Belli i
        Edwarda od poczatku był dla mnie za słodki, a dodanie do tego
        maleńkiego bobasa jako swoiste trofeum, to cukrzyca w pigułce.
        Jednak... .
        Było kilka naprawde dobrych pomysłów, które może nie do końca
        zostały odpowiednio wykorzystane, ale mnie osobiście bardzo się
        spodobały: Po pierwsze ucieczka i tchórzostwo Alice, Jaspera.
        Świetny zwrot, choć szkoda, że na końcu wybielony. Jak dla mnie
        niepotrzebnie wracali, ale wydaje mi się że Meyer uznała to za zbyt
        radykalne. Usunięcie dwójki ważnych bohaterów, chyba ją to troche
        przerosło. Pozatym fakt, że z Jaspera taki Bourne. Tu wtyki, tam
        znajomi znajomych - świetny motyw. Takie urealnienie wampirów w
        społeczeństwie - do tej pory znani nam byli jako niewinni uczniowie
        liceum, a tu bach: podziemna mafia, szemrane towarzystwo.
        Po drugie: wiem, do czego zmierzasz wspominając o Volturich, ale tu
        Meyer zachowała pewną konsekwencję. Wampiry z poczatku przybyły by
        się tego dziecka pozbyć. Reneesme je oczywiście do siebie
        przekonała, ale był jeszcze jeden powód dlaczego wampiry stanęły po
        ich stronie, po stronie Cullenów. Chodziło o ogólny sprzeciw,
        przeciw mordowaniu "nieletnich" wampirów, tymbardziej, że w
        przypadku Nessie jak i potem tego drugiego pół wampira,
        niebezpieczeństwo nie wchodziło w grę. To chyba miało być takie
        echo, o którym wcześniej opowiadał Carlisle. Że wielu kochało te
        bobasy (choć zdawało sobie sprawę, z masakry jakie ze sobą niosły),
        że mieli ogromny żal do Volturich za pogrom. Wielu fanów właśnie
        zarzucało bezsens przybycia Volturich skoro nie doszło do żadnej
        walki, ale ja osobiście jestem w tym przypadku za Meyerową. No bo
        spójrz, gdyby wygrali Cullenowie, albo Volturi, równowaga zostałaby
        zachwiana. Niby dała takie lekkie poczucie, że Cullenowie
        zwycięzyli, bo Volturi się wycofali, ale to nie jest koniec. Bo
        gdyby chcieli, to oni by im tam kolejny pogrom bez mrugnięcia okiem
        zgotowali. Nawet jeśli Bella okazało się wampirzym Rambo - Volturi
        nie mieliby najmniejszego problemu z pozbyciem się jej z pola walki.
        Można tylko gdybać, ale włosi pozostawili ich samym sobie z
        ciekwości. Pewnie za kilka/kilkanaście lat zadzwonią po Nessie by
        zrobić jej kilka eksperymentalnych badań - dla dobra wampiryzmu he
        he he. Taki był ich charakter, Aro zawsze był ciekawski, interesowny
        i zachłanny. Wcale się nie zdziwię jak za kilka lat powstanie
        kolejny tom - dalszy ciąg losów Jacoba i Nessie w podziemiach
        Volterry :)

        Czyli jednym słowem jesteś pissed off???
        Przymruż oko. Ja musiałam tak zrobić, znalazłam wtedy kilka rzeczy
        które miały potencjał. To jedyny sposób ...niestety, by
        przełknąć "Przed świtem".

        Hahahahhahaha. Ja chwyciłam za tłumaczenie, przeczytałam dwa
        fragmenty ktorych byłam mocno ciekawa, jak je przetłumaczono, i
        wiadomo - nie podobało mi się. Jak przeczytałam w "moim" rozdziale
        po dwóch stronach "zbiło mnie z pantałyku" to zamknęłam ksiązkę i
        schowałam do schowka samochodowego. Oddałam powieść koleżance ...i
        pewnie jej nigdy więcej nie przeczytam. NIE w polskim tłumaczeniu :)
        • wioleta_90 Re: Wrażenia po doczytaniu 29.03.09, 14:03
          Co mnie jeszcze teraz zastanawia, to historia Huilena. Bells powiedziała coś
          takiego, mniej więcej, bo nie mogę namierzyć cytatu, że wie, że mała nie była
          jadowita, bo gryzła ją przed narodzinami i nic się nie stało. Huilen był
          jadowity, sam to przyznał. On też ugryzł swoją matkę, a mimo to umarła. No mogę
          to przyjąć, ale coś w tym jest z dostosowywania własnych reguł aktualnych
          potrzeb. (zaprzeczenie Jeba z "Intruza",jak ktoś kojarzy postać; jestem w
          połowie i duuużo bardziej mi się podoba niż BD) Takie odniosłam wrażenie.

          Jeśli chodzi o polanę i Volturi, to zawiódł mnie rozwój wydarzeń. Jak już Meyer
          zebrała te dwa wojska, to nastawiłam się na jakąkolwiek "imprezkę". Czekałam w
          napięciu, aż zacznie się starcie, a oni pogadali, pogadali, pogadali i poszli.
          Ja się nastawiam na kino akcji, a dostaję wywiad z wampirem! To, że Cullenowie
          jednoznacznie nie wygrali, to akurat bardzo mi się podoba, przynajmniej tego
          wątku nie przesłodzono. (Choć gdyby tylko ta laska na S tego chciała, to Aro z
          pewnością pośliznąłby się na wspomnianej skórce, taki talent to lekkie
          przegięcie jak dla mnie). Mogłoby dojść do jakiegoś małego starcia i zakończyć
          się takim samym wynikiem: nikt nie wygrał, nikt nie przegrał. Ale moment, w
          którym napięcie przerodziłoby się w prawdziwą adrenalinę może by zmienil mój
          odbiór tej sceny.

          A w ogóle, co już wyciągali przedmówcy, Meyer trochę sobie przeczy. Życie
          wampira miało nie być wcale takie proste, przymus zabijania miał być jak wyrzut
          sumienia, a tu wszyscy ociekają szczęściem. Faktycznie: żywot potworów.... Poza
          tym, albo mi się umaniło, albo Steph kiedyś wspomniała, że talenty były rzadkimi
          darami. A jak przyszło co do czego - połowa wampirów superuzdolnionych! Super! ;/

          Cała ta ciąża była szokująca, bo w życiu bym na taki pomysł nie wpadła. I tu
          koniec komplementów. Tak patrząc perspektywicznie i całościowo, ten wątek
          dziwnie mi przypomina pogadankę ze szkolnym pedagogiem: zawsze pamiętajcie o
          antykoncepcji, ale jeśli wpadniecie, wiedzcie, że macierzyństwo jest cool! <lol>

          Tez wolałam Wasze przekłady. I tak mnie zastanawia, z tym przeklętym
          "pantałykiem", na ile ograniczenie tego związku frazeologicznego do raz w
          rozdziale wynika z tego, że tłumacz postarał się nie powtarzać, a ile z tego, że
          Bella już prawie wszystko o wampirach wie i nikt nie był w stanie jej zaskoczyć.
          Obawiam się, że to raczej skutek tego drugiego! ;P

          A propo zaskakiwania Belli: wątek wilkołaki nie są wilkołakami i sory bejbe, że
          zapomniałem ci powiedzieć, kto jest twoim śmiertelnym wrogiem - coś we mnie
          umarło. Nawet nie wiem, jak to zaklasyfikować i opisać. Czekałam już tylko, aż
          się okaże, że tym wzajemnym sobie śmierdzeniem to był dowcip i Meyer doleje do
          tej słodyczy jeszcze galon miodu!

          Lubię happy endy, ale to, do czego doszła Meyer jest tak przesłodzone i
          odrealnione, że naprawdę mam wrażenie, że to nie ta sama historia.
          Jeśli "pissed off" to mniej więcej to samo co "disappointed", to owszem, tak się
          czuję. Chociaż nie - rozczarowana i oszukana - to sedno sprawy!
          • supervixen Re: Wrażenia po doczytaniu 29.03.09, 16:57
            > Jeśli chodzi o polanę i Volturi, to zawiódł mnie rozwój wydarzeń.
            Jak już Meyer
            > zebrała te dwa wojska, to nastawiłam się na
            jakąkolwiek "imprezkę". Czekałam w
            > napięciu, aż zacznie się starcie, a oni pogadali, pogadali,
            pogadali i poszli.
            > Ja się nastawiam na kino akcji, a dostaję wywiad z wampirem! To,
            że Cullenowie
            > jednoznacznie nie wygrali, to akurat bardzo mi się podoba,
            przynajmniej tego
            > wątku nie przesłodzono. (Choć gdyby tylko ta laska na S tego
            chciała, to Aro z
            > pewnością pośliznąłby się na wspomnianej skórce, taki talent to
            lekkie
            > przegięcie jak dla mnie). Mogłoby dojść do jakiegoś małego starcia
            i zakończyć
            > się takim samym wynikiem: nikt nie wygrał, nikt nie przegrał. Ale
            moment, w
            > którym napięcie przerodziłoby się w prawdziwą adrenalinę może by
            zmienil mój
            > odbiór tej sceny.

            No właśnie, tu nie chodzi o sam fakt, że bitwy nie było i równowaga
            nie została naruszona. To ma jakiś tam sens, no bo gdyby Cullenowie
            wygrali, to co dalej? Volturi giną, abdykują? To kto zajmie ich
            miejsce, bo przecież nie wegetariańskie wampiry. Problem w tym, jak
            oczekiwania czytelnika rozmijają się z efektem końcowym. Autor
            prowadzi z czytelnikiem swoistą grę i pewnych reguł powinien się
            trzymać, a jedną z nich jest dotrzymywanie obietnic. I to nie w
            sensie, że fabuła ma się rozwiązać dokładnie tak, jakby sobie
            czytelnik życzył, ale żeby m. in. poziom napięcia i emocji nie spadł
            poniżej pewnego 'obiecanego' poziomu. W BD taka była otoczka wokół
            przybycia Volturi, tyle zamieszania, przygotowań, Bella przygotowana
            do ucieczki z Nessie, dwie armie - i co? No i nic. Scena na polanie
            była kompletnie niesatysfakcjonująca. Stąd to poczucie oszukania u
            wielu czytelników.

            Chyba problem w tym, że cały ten wątek z konfliktem z Volturi nie
            pasuje do tych książek, które są historiami miłosnymi, a nie
            książkami przygodowymi czy opowieściami o walce dobra ze złem.
            Dopóki 'akcja' ograniczała się do walki z pojedynczymi jednostkami
            (James, Victoria) było jeszcze w miarę ok, ale wprowadzenie
            konfliktu z największymi autoretytami wampirzego światka to,
            wybaczcie, ale dużo poważniejsza sprawa i nie powinno się za nią
            zabierać jak się nie chce zagłębiać w kwestie władzy itd (i jak się
            boi skrzywdzić swoich ukochanych bohaterów:))


            albo mi się umaniło, albo Steph kiedyś wspomniała, że talenty były
            rzadkim
            > i
            > darami. A jak przyszło co do czego - połowa wampirów
            superuzdolnionych! Super!
            > ;/

            Wpojenie też miało być rzadkie;) Tak, to kolejny przykład
            dostosowywania reguł do potrzeb:)
            • wioleta_90 Re: Wrażenia po doczytaniu 29.03.09, 19:39
              Chyba to mnie w tym wszystkim spoliczkowało najmocniej - dostosowywanie reguł do
              potrzeb.
              Wampiry miały nie mieć dzieci i mają, miały mieć nienajprostsze życie, miały
              mieć przeciwników w sforze, miały się trzymać z dala od wszystkich ludzi a nie
              jeździć na urocze obiadki do Charliego i Sue...
              Breaking podkopuje cały świat wykreowany w poprzednich tomach. Jakby Meyer sama
              podcięła gałąź, na której siedzi. Chyba stąd się bierze moje rozczarowanie i
              poczucie oszustwa. To już naprawdę nie ten świat i nie ta historia! Jakbym była
              wredna, musiałabym uznać Edwarda za idiotę: czego marudził, jak miał takie
              superżycie! Kochającą rodzinkę, brak zmartwień o byt, dorodne łosie do kąsania
              pod bokiem... Ale nie uznam go za idiotę, bo nie kupuję BD, poprzestanę na tym,
              co stworzyła w 3 poprzednich tomach. Mniej cukierkowe, za to dużo mi bliższe realia.
              Amen! ;P
              • monikad_85 Re: Wrażenia po doczytaniu 29.03.09, 21:55
                Heheheh, no tu przesadziłyście. To, że dla Belli bycie wampirem
                okazało się byc drobnostką, wynikało tylko i wyłącznie z jej
                umiejętności. Dla Edwarda i całej reszty, faktyczne BYCIE wampirem
                to było i jest piekło na ziemi. To tylko my, czytelnicy niejako
                pozostaliśmy w głowie Belli jako ci "bezpieczni". Dalej twierdzę, że
                III księga jest dużo lepsza niż pierwsza z drugą razem wzięte, mnie
                zakończenie satysfakcjonuje, głownie dlatego, że ta ksiązka nie
                zasługuje na inne. Kocham te historię, ale czasem aż wstyd mi sie
                przyznać jak bardzo, bo na to nie zasługuje. Jej infantylizm i
                prostota od poczatkudoprowadzała mnie szefskiej pasji, ale z
                zupełnie irracjonalnego powodu doszukałam sie w niej uroczej magii.
                Osobiście uważam, że Meyer zakończyła historie dokadnie tak, jak
                chciała i jak uważała za słuszne. Zgadzam się z nią, bo nie
                widziałabym innego rozwiązania. Poprostu, ksiązka jest stylowo
                napisana, jednak za mało pomysłowa i oryginalna. DLatego koniec
                mnie nie zdziwił. Uważam że jest adequate :)
              • kasia_marciniak844 Re: Wrażenia po doczytaniu 29.03.09, 22:03
                Przeczytałam i przyznam szczerze, że gdyby mnie choróbsko nie
                przykuło do łóźka, to pewnie bym jeszcze nie skończyła.
                Zanim dotarłam do końca byłam m/w wkurzona jak Wiola. Nie kupiłam
                wątku Reneesme - jej urok na mnie nie działa. Wpojenie Jacoba uważam
                za zwykłe "pójście na łatwiznę" w celu rozwiązania jego problemu i
                doprowadzenia do happy end-u. Przez całą trzecią część czułam, że
                głównym zamiarem autorki było właśnie dobrnięcie do szczęśliwego
                zakończenia. Nie twierdzę, że nie lubię happy end-ów, wręcz
                przeciwnie, ale to już nawet dla mnie było za ciężkie...po wpojeniu
                Jacob przestał być Jacobem, Edward po narodzinach Reneesme nie robił
                nic poza obejmowaniem Belli w talii, reszta bohaterów też się jakoś
                rozmyła, a przez to wszystko BD zostało pozbawione klimatu i magii
                poprzednich trzech części. To uczucie na chwilę wróciło przy scenie
                przybycia Volturich i może dlatego, że "pachniała" trochę Eclipse
                jest dla mnie najlepszą sceną w trzeciej księdze.
                Nie mam żalu, że nie doszło do walki. Volturi mimo wszystko są dla
                mnie nieodłączną częścią wampirzego świata i gdyby Meyer zdecydowała
                się ich zdetronizować dopiero miałaby problem co z tym zrobić dalej,
                a przy całej sympatii do jej sagi, nie wierzę, żeby to udźwignęła :)

                Bella po przemianie i jej początkowa sielanka znużyły mnie tak jak
                przygotowania do ślubu. Sam powód jej przemiany też uważam za
                zgrabny wybieg od podjęcia przez nią decyzji - wolałabym, żeby
                jednak sama wybrała jaką drogą chce iść.

                Wątek ucieczki Jaspera i Alice - niezły. Ożywił akcję i byłam
                naprawdę ciekawa dlaczego to zrobili. Ciemne powiązania Jaspera
                <lol> to do niego pasuje :) Spodziewałam się wiekszego udziału
                Emmeta i jego ciętych żartów, ale cóż...podobało mi się natomiast
                wprowadzenie nowych wampirów (za wskazaniem na Garreta :D) i nie
                zarzucę autorce, że przyćmiła nimi Cullenów, bo w całym BD i tak
                było ich mało. Co do ich szczególnych darów, to zgadzam się, że
                przesadziła z ich ilością - jakby się czytało X-MAN-a :P

                Podsumowując, może będę niesprawiedliwa, ale myślę, że Meyer
                napisała tą książkę za szybko. Nie twierdzę, że dla pieniędzy, ale
                może w wynkiu nacisku wydawnictwa, fanów nie przemyślała i
                nie "dopieściła" BD tak jak poprzednich trzech części - to czułam
                czytając ostatni tom.

                Napisałam na wstępie,że byłam zła zanim doczytałam do końca dlatego,
                że samo zakończenie historii nie jest złe i chociaż ocieka słodyczą
                musze przyznać, że pasuje do stylu bo jest takie "meyerowskie". Mam
                raczej żal do tego co działo się "po drodze" i napewno tak szybko mi
                nie przejdzie :(((((((((((((((, ale tutaj się zgodze z Moniką, że
                trzeba podejść do BD z przymrużeniem oka.
                Ja zrobiłam to dopiero teraz, po kilku godzinach od przeczytania, bo
                przypomniałam sobie, że to książki dla trochę młodszego odbiorcy ode
                mnie i chyba poprostu trzeba "wyluzować" :)
                • natder Re: Wrażenia po doczytaniu 29.03.09, 23:31
                  Ja skończyłam czytać przedwczoraj tego... paszkwila i do dziś nie
                  mogę dojść do siebie. Jakby S.M. chciała jak najszybciej pozbyć się
                  problematycznych wątków historii B&E. A z drugiej strony - czytając,
                  czasem czułam się jakby ktoś wyciął jedną trzecią tekstu. Za dużo
                  pośpiechu, chaosu i aż nazbyt łatwych rozwiązań.

                  Jestem w stanie wybaczyć autorce pojawienie się tego koszmarnego
                  dziecka. Jestem w stanie wybaczyć wpojenie Jacoba. Jestem w stanie
                  wybaczyć doskonałość Belli po przemianie - chociaż aż mnie od niej
                  odrzuca. Wybaczę zniknięcie Alice i Jaspera. Ale nie wybaczę, że
                  autorka gdzieś zgubiła to, co w tej historii było najpiękniejsze -
                  gdzie się podziała przecudna więź między Bellą i Edwardem? Gdzie to
                  napięcie i ta intymność która sprawiała, że łykałam każdą część za
                  jednym posiedzeniem z wypiekami na twarzy? W BD tego zupełnie nie ma
                  i kompletnie nie umiem się z tym pogodzić. Nie mogę uwierzyć, jak
                  S.M. mogła pozwolić by Edward rozlazł się zupełnie... z Belli zaś
                  najpierw zrobił się superinkubator a potem super-opanowany-wampir...
                  Wkórzała mnie niemożebnie przez pierwsze dwie części, ale - teraz
                  dopiero to sobie uświadamiam - kochałam tę laskę i za jej poczucie
                  humoru, za dystans do siebie, nawet za ślamazarność... nie potrafię
                  lubić Belli-wampira, ona jest po prostu zbyt doskonała.
                  Z całej historii jedynie Charlie wychodzi obronną ręką. Wcześniej
                  stał sobie zupełnie na uboczu a teraz uwielbiam go za to, że kocha
                  swoje dziecko niezależnie od tego, kim/czym ono jest. No i Jacob -
                  najbiedniejszy w całej historii, jako jedyny nadal ma zarąbiaste
                  poczucie humoru ratujące całą powieść, szkoda tylko, że w "nagrodę"
                  dostał wpojenie w to piekelne dziecko...
                  Jak się otrząsnę z szoku może wrócę do tej powieści, żeby ją na
                  spokojnie przeczytać ale chyba poszukam jakiegoś fan-tłumaczenia bo
                  od błędów w książce aż głowa boli. Najbardziej rozbawił mnie
                  fragment gdzie po rzeczowniku "Carlisle" jest czasownik z końcówką -
                  a. Mimo, że był środek nocy rżałam ze śmiechu bo mi się jakoś od
                  razu z Belindą Carlisle skojarzyło...
                  Kurcze, tak długo czekałam na BD i takie rozczarowanie....
                • supervixen Re: Wrażenia po doczytaniu 29.03.09, 23:59
                  > trzeba podejść do BD z przymrużeniem oka.
                  > Ja zrobiłam to dopiero teraz, po kilku godzinach od przeczytania,
                  bo
                  > przypomniałam sobie, że to książki dla trochę młodszego odbiorcy
                  ode
                  > mnie i chyba poprostu trzeba "wyluzować" :)


                  Eee tam, ja nie uznaję takich podwójnych standardów:) Dobra książka
                  to dobra książka, nawet jeśli to będzie 'tylko' Pippi Pończoszanka
                  dla siedmiolatka czy Ella Zaklęta dla dziesięciolatki. Czytelnika
                  należy traktować z szacunkiem niezależnie od wieku:)

                  Wiecie, dla mnie znacznie bardziej satysfakcjonującym zakończeniem
                  byłoby coś bardzo prostego: Edward i Bella, zamknięci w pokoju, po
                  podjęciu TEJ decyzji, podjęciu ŚWIADOMYM i w 100% z własnej woli.
                  Kończy się na ugryzieniu, a otoczkę dopiszcie sobie wg własnego
                  gustu - co tam słodkiego sobie E&B sobie tym razem powiedzą, zanim
                  przejdą do rzeczy;) Żadnego krwawego porodu, dziecka hybrydy,
                  robienia z Jacoba głównego bohatera. Przyszłość pozostaje w domyśle -
                  na początku problemy, które zostaną przezwyciężone, potem ten cały
                  happy end. Przyjęłabym to, bo gotowa jestem uznać, że historia
                  opowiadana jest przez Bellę-człowieka i gdy kończy się jej
                  człowieczeństwo, kończy się i książka. Takie coś byłoby dla mnie
                  mocniejsze emocjonalnie niż całe BD razem wzięte.

                  No ale cóż:) Na to już trochę za późno:)
                  • monikad_85 Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 09:14
                    A ja osobiście, bardziej byłabym za konsekwentnym pociągnięciem
                    wątku z New Moon, kiedy Volturi zaznaczyli, że Bella jako wampir, to
                    dla nich łakomy kąsek. Powinno być, że po zmianie kiedy objawia się
                    jej supermoc (bo nic do niej nie mam, tu Meyer też była w miare
                    konsekwentna, bo było wyraźnie tłumaczone - Bella i jej krew, jej
                    zapach to miała być wskazówka dla wampirów - że gdyby ja przemienić
                    to będzie "specjalna") uciekają by nie dobrali sie do niej Włosi.
                    Tak byłoby dramatyczniej. Nawet podjęłabym probę opisania
                    poświęcenia Edwarda dla Belli, że nie wiem, odda się za nia w ich
                    usługi ...cokolwiek, byleby nie dzieciak!! A na końcu by ta dwójka
                    była razem, mogłaby sie poświęcić Alice z Jasperem (skoro była taka
                    wieeeeelka przyjaciółką)? Byłby dramatyzm, a roamas dalej byłby na
                    pierwszym planie. Ostatecznie motyw dziecka też nie jest zły,
                    tymbardziej że podkreślał dramat Rosalie i Esme. Bardziej mnie z
                    tego wszytskiego boli to, że związek Nessie-Jacob jest taki ...
                    wkurzający. Nie lubie też wtrącania super ważnych watków, gdzies na
                    końcu powieści. Powinno byc szybciej coś o krwiożerczych dzieciach.
                    O tym, że Volturi wprowadzili prawo, że nie można ich tworzyć. To sa
                    moje sugestie, ale juz nie moja ksiązka. Meyer miała jakis pomysł,
                    opisała i sie nie spodobało. Bywa :)
                    • supervixen Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 13:45
                      No fakt, wtedy nie wiadomo by było co takiego specjalnego jest w
                      Belli. Ale tak czy inaczej, tak wygląda w mojej wyobraźni przemiania
                      Belli, nawet jeśli potem ma być dalej opowiadana historia.

                      A z Jacobem i Nessie, ech, no to jest grubszy problem po prostu. Nie
                      dość że Nessie jest sama w sobie beznadziejną postacią, to jeszcze
                      wpojenie Jacoba rozwiązuje jego problemy za jednym zamachem (vivat
                      deus ex machina). Ale przede wszystkim - Nessie to DZIECKO. Meyer
                      może sobie pisać całe tomy o tym, jak to na początku taki związek
                      ogranicza się do opieki i przyjaźni, ale i tak u wielu czytelników
                      pozostaje niesmak. Po prostu nasza kultura nie bardzo pozwala na
                      takie bezkrytyczne przyjęcie pomysłu 'związku' dorosłej osoby z
                      niemowlakiem. A, no i jeszcze ten niemowlak jest córką ukochanej
                      owego dorosłego. Oczywiście to nie jest kazirodztwo, ale normalne to
                      też nie jest;))

                      No nie ma w tym wątku nic dobrego, za to są same głupoty:)
                      • monikad_85 Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 14:54
                        Najlepszym komenatrzem mogłby byc dowcip sytuacyjny: "Całujesz
                        lepiej niz twoja matka."
                        • wioleta_90 Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 15:20
                          I "bijesz mocniej niż twoja matka" ;P
                          • monikad_85 Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 15:34
                            Jakie to urocze :D
                            Eeee tam. Ja am czekam na ekranizację New Moon. Sfora wygląda
                            smakowicie, z taylorem na czele :P ahhh Alex Meraz ...
                            • pszczolaasia Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 21:05
                              m..m.mmmowisz o tym ciachu?
                              www.laineygossip.com/pics/pack-meraz-2-27mar09.jpg
                              mi sie rece trzesa jak na niego patrze. dlaczego on nie gra jakoba!!!
                              łaj?!?!?!!!! wtedy bym sobie zakupila wszystkie dostepne koszulki- jacob team w
                              ciemno...:D
                              • monikad_85 Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 22:04
                                To ciacho będzie po lesie biegac bez koszuli. Tak, mówiłam o NIM :D
                                • pszczolaasia Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 22:24
                                  tak wertuje w myslach ksiazke...ile tego paula...zeby chociaz seth!!! malo
                                  go..malo..:(
                              • rurka-z-kremem Re: Wrażenia po doczytaniu 02.04.09, 14:06
                                A tam! Taylor Lautner nie jest zły! Wyrósł i zmężniał ostatnio. Będzie z niego naprawdę dobry wilkołak! I ten jego przeuroczy nos, no nie mogę! :robi maślane oczy:
                      • pszczolaasia Re: Wrażenia po doczytaniu 30.03.09, 21:02
                        jestescie wszystkie ządne krwi harpie ot co:D Volturich nie zabili, Cullenow nie
                        zabili, wilkolaki zyja, dlaczego tak malo krwi i dlaczeog tak dobrze i lukrowo
                        slodko:D rormalnie...slow brak:P a ja wciaz nie mam kupione oryginalu...ale
                        przeczytam!!!! na razie jestem po fanowskim i zasadniczo ta czesc czytam
                        najmniej razy;) ale czytam bez grymaszenia!:) druk z kartek mam zezarty w
                        drugiej i trzeciej:D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka