Dodaj do ulubionych

Breaking dawn

30.07.08, 23:11
I wszystko jasne. Na rozgrzewkę, zanim ta upragniona lektura dostanie sie w
nasze ręce, proponuję spekulacje:) Czego oczekujecie po tej książce> Jak
myślicie, czym sie skończy? Czy cytaty które pojawiają sie na stronie autorki
podrzucają Wam jakieś pomysły, co do tego co sie będzie działo? Zapraszam,
możecie puścić wodze fantazji:)
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: Breaking dawn 31.07.08, 22:43
      No dobra, skoro takie nierozmowne jesteście. To ja obstawiam z grubsza coś
      takiego. Ślub się odbędzie, a jakże i myślę, że Jacob narobi zamieszania i
      porwie Bellę. W wyniku niefortunnych zdarzeń stanie jej sie krzywda jakaś, i
      będą ja musieli zamienić w wampira żeby uratować jej 'życie'. Taki szkic mi sie
      rysuje:)
      • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 31.07.08, 22:56
        Ja też bym obstawiała, że jednak to przemiana Belli nastąpi trochę z
        konieczności niż jej własnego wyboru. Po pierwsze będzie to bardziej
        dramatyczne, po drugie nabierze jednak bardziej pozytywnego
        charakteru w rozumieniu - heroiczna walka o ocelenie życia
        ukochanej, a nie odbieranie jej duszy - jak zwykł to nazywać Edward.
        Tylko jakoś nie umiem podejrzewać Jacoba o to, że chciałby porwać
        Bellę, może ktoś inny będzie chciał ja skrzywdzić. Intryguje mnie to
        pojawienie się Tanii i jej wampirzej rodziny. Być może z nimi pojawi
        się jakiś nowy wróg.
        • martishia7 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:01
          Też o tym myślałam. Nie mówię,że to Jacob ją skrzywdzi, ale myślę,że będzie ją
          chciał wyrwać z rąk Edwarda i jego rodzinki. Będzie liczył,że nabierze dystansu
          i zmieni zdanie. A co do Tanii, to zastanawiam sie co ona do cholery bedzie tam
          robić. Czyżby Alice zaprosiła ją na ślub, czy jak?
          • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:10
            Może po ślubie tam wyjadą ? Chociaż zabieranie Belli w jeszcze
            większe skupisko wampirów byłoby trochę głupie, a conajmnie
            nierozsądne...
            Ja poprostu nie znisę tego oczekiwania, mój mózg i tak już pracuje
            na maksymalnych obrotach.
            Co do Jacoba, zastanawiam się, czy pani Meyer go czasem nie
            uśmierci - oczywiście nie chcę tego, ale taki cudowny happy end też
            mnie jakoś nie przekonuje...a może to tylko moje czarnowidztwo...już
            sama nie wiem. Można by go połaczy z Leah, ale czy to nie będzie
            takie patetyczne i cukierkowe?
            • monikad_85 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:20
              A ja jestem prawie pewna, że to nie Edward przemieni Bellę, a będzie
              to właśnie Alice. Nie wiem, zbyt wiele razy padło z ich ust, że to
              właśnie ona miałaby uczynić z Belli wampira i przypuszczam, że będą
              to odwlekać do momentu pojawienia się Volturich. Wtedy Edward
              popadnie w jakąś kalabanię, i Alice przemieni Bellę, by ta mogła mu
              pomóc. Co do Tanyi, myślę, że to ona może nawet przyczynioć się do
              JEGO kłopotów - z zazdrości.
              Nie wierzę, by Meyer przez myśl by przeszło uśmiercić Jacoba. Raczej
              wpoi mu kogoś niespodziewanego (Jessice, bwehehehehhe), ale nie
              będzie tak, jak wygląda to u reszty. Jacob na zawsze będzie żył w
              rozdarciu, ale ukojanie odnajdzie w ramionach innej.
              No a z tego co wiem, to to że slub ma się odbyć w pierwszych
              rozdziałach i Jake ma się na nim pojawić. Nie wiem czy coś z tego
              wyniknie...nie sądzę raczej wyjdzie lekki melodramat.
              Pozatym oni muszą wreszcie skonsumowac ten związek bo chyba padnę.
              Nie to, że ze mnie jakiś perv, ale to jego upieranie się przy swoim
              mnie wkurza.
              • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:42
                Jeżeli z Ciebie miałby być perv to ze mnie chyba jakiś moher
                hehe...Bo jakoś specjalnie nie czekam na ten moment, ale kurczę, ma
                chłopak silną wolę - nie powiem. Ubawiłam się przy porównaniu Belli
                do wąsatego czarnego charakteru, co to próbuje uwieść niewinną
                panienkę.
                • monikad_85 Re: Breaking dawn 31.07.08, 23:53
                  Bwehehehhe :D Fakt, ale się dziewczę opanowało. Ja się będę cieszyc
                  nawet z opisu: Stało się, zrobiliśmy "it". Bo nie chodzi mi o
                  szczegóły, tylko sam fakt. W ich przypadku, to najpiękniejsza z
                  możliwych scen. Nie dlatego, że wyczekiwana. Po prostu, to byłoby
                  najnormalniejsze z zachowań, a Edward jako główna postać tej
                  powieści tego potrzebuje. Cały czas nie wierzy w to, że pozostało w
                  nim coś z człowieka. Wciąz podkresla, żę czuję się potworem. Ta
                  scena zmyłaby z niego to poczucie niskiego o sobie mniemania. A być
                  może zrozumie, że Bella, ma prawo kochać go takim jakim jest. Teraz
                  wciąż nie dopuszcza do siebie tej myśli. Smutne, ale na tym polega
                  jego tragizm.
                  Dlatego zdziwię się jesli do niczego nie dojdzie.
                  Ja na miejscu autroki napewno bym to tak uściśliła - to nie jest
                  powerzchowna miłostka. To coś dużo głębszego i ponadczasowego. A
                  jakos muszą to zapieczętować (ślub swoją drogą to głupota, ale
                  autorka ma takie a nie inne poglądy na życie, nic na to nie
                  poradzę:D).
    • wioleta_90 Re: Breaking dawn 01.08.08, 09:59
      Ja mysle, ze do przemiany dojdzie i to Edward Belle zmieni, ale nie
      bede zdziwiona ani rozczarowana, jesli t sie stanie w ostatnim
      rozdziale opowiesci. Takie mam jakies dziwne wrazenie, ze autorka
      bedzie wolala zachowac Belle jak najdluzej czlowiekiem, zeby
      czytelnicy pamietali ja jednoznacznie jako czlowieka.

      Ze jakis jazz wyniknie, to 100%, i bedzie w to zamieszana rodzina z
      Alaski, bo to jeden z niewielu aspektow powiesci, o ktorym tak malo
      wiadomo. Moim zdaniem zamieszanie sie zacznie, jak oboje pojada na
      Alaske "studiowac" ;)

      A co bedzie z Jacobem boje sie prorokowac. Intuicja mi podpowiada,
      ze ten watek jednak tez skonczy sie dobrze, ale spodziewam sie, ze
      do happy endu wykorzysta cos, o czym jeszcze nie wiemy, np wprowadzi
      nowa postac, ktora jeszcze nigdy nie wystapila.

      Zastanawia mnie tez, czy jesli przybedzie wampirkow siostry Jacoba
      nie przemienia sie w wilki...
      • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 12:35
        170 stron to ja połknę w godzinkę góra dwie :D
        Kurcze dlaczego w Polsce nia ma takiego szału z Twilight (jaki jest
        teraz w U.S.A) jak był przy Harrym Potterze. Przecież na świecie
        obie powieści się prześcigaja w rankingach a u nas w zadupiu-Polsce,
        musisz się nieźle natrudzić, by wogóle wydać WŁASNE pieniądze na tę
        książkę.

        Masakra
        • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 01.08.08, 13:13
          Taka nasza polska rzeczywistość - chlip. Chociaż czasem miło, że to
          przebiega tak kameralnie, a nie w formie zbiorowej histerii. Im sie
          bardzie natrudzimy żeby zdobyć Breaking Dawn, tym wieksza
          przyjemność i jakie będziemyz siebie dumne :D.
              • wioleta_90 Re: Breaking dawn 01.08.08, 13:45
                Ja tez z ciezkim sercem bede czekac na wydanie polskie, ale wam,
                drogie kolerzanki, juz zycze wsponialej lektury (nie watpie, ze taka
                wlasnie bedzie). Srodek ciezkosci tej dyskusji na pewno przeniesie
                sie czybko na Breaking, totez bede zmuszona troche sie usunac, ale
                postaram sie nadrobic po lekturze.
                • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 01.08.08, 13:59
                  Ja niestety też i nie mogę sie z tym pogodzić, że nie będe mogła z
                  Wami na bierząco wszystkiego przeżywać i dzielic sie wrażeniami. Nie
                  wiem jak wytrzymam, żeby nie zajrzeć na ten wątek.
                  Ale mimo wszystko cieszę się, że chociaż Wy niedługo będziecie mogły
                  przeczytać Breaking Dawn :) My z Wiolą będziemy musiały chyba rzucić
                  się w wir jakiś bardzo produktywnych i absorbujących zajęć żeby
                  dotrwać do polskiej premiery...hmmmmmm może na drutach zacznę robić.
                  Przywiozę Wam do Gdańska po szaliku - w styczniu jak znalazł :)
    • martishia7 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:10
      No dobra, przeczytałam te 130 stron znalezione w necie. To na bank oryginał, bo
      rozpoznaje sie styl pani Meyer, a poza tym pojawia się część z cytatów ze
      strony. Powiem tylko jedno, bo nie chcę spoilerować- ślub i noc poślubna, to
      najmniejszy kłopot w tym wszystkim. Problem przed jakim stają nasi zakochani
      jest taki,że nie wiem co powiedzieć. Chyba umrę z ciekawości jeśli nie znajdę
      reszty szybko:(
        • martishia7 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:33
          Wrzuć w google 'breaking dawn download' i drugi link jest do torrenta. Chciałam
          Ci wysłać, ale jest za duże , bo to skany z książki. Na wikipedi pisali,że
          książki gdzieś wyciekły w jakimś sklepie 28 Lipca, pewnie to to. Wiem,że nie
          powinnam. Ale zostanę za to ukarana, bo to jest tylko 14 rozdziałów- 250 stron z
          700, więc będę i tak umierać czekając na resztę. A książkę i tak kupię:)
          • monikad_85 Re: Breaking dawn 01.08.08, 14:37
            Kurde, dobra ja wytrzymam, nie znam się na torrentach, nie mam
            programu ich odczytującego a nie chce angażować w to mojego brata-
            głupka.

            Pozatym nie chce się nakręcać a potem zdychać z pragnienia :D
            Jakoś przetrwam ten weekend czytając Zaćmienie :P
    • wioleta_90 Re: Breaking dawn 04.08.08, 11:27
      Skoro mialysmy puscic swobodie fale domyslow, wpadlam na nowa
      teorie. Glosy, wlasciwie glos, ktory Bella slyszala w sytuacjach
      podwyzszonego ryzyka podczas gdy Edwarda przy niej nie bylo natchnal
      mnie na pomysl pewnej wampirzej uiejetnosci Belli: moze po
      przemianie bedzie w stanie w jakis sposob czytac mysli lub emocje
      Edwarda. On nie moze zajrzec w jej umysl, ale nic nie stoi na
      przeszkodzie, zeby to zadzialalo w druga strone.

      Chyba powinnam zaczac hamowac swoja fantazje... ;o)
      • martishia7 Re: Breaking dawn 04.08.08, 12:24
        Twoje przypuszczenia na temat zatopienia sie w Breaking... jak najbardziej
        słuszne. Ja wczoraj wieczorem skończyłam. Moni wczoraj wysłałam, ale jeszcze się
        nie podzieliła wrażeniami, więc wnoszę,że jest 'wessana':)
        Opinie na amazonie bardzo nieprzychylne. Znaczy prawie po równo osób dało pięć
        gwiazdek i jedną gwiazdkę. Budzi skrajne emocje jak widać.
        • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 04.08.08, 14:24
          Przeczytałaś już calutką ? To się nazywa prędkość :) Bardzo jestem
          ciekawa skąd te skrajne emocjem, ale musze zaczekać. A jak Ty ją
          oceniasz? Chodzi mi tylko o to, czy spełniła ona Twoje oczekiwania,
          czy raczej na jedną gwiazdkę.
          • martishia7 Re: Breaking dawn 04.08.08, 15:10
            Zakładając,że skala ma 5 gwiazdek to oto mój osąd:
            Twilight- 4,5
            New moon- 3
            Eclipse- 3,5-4
            Breaking dawn- 4

            Są minusy , to fakt. Jest jakby nie do końca dopracowana. Znając Meyer widać ,że
            mogła pewne momenty napisać lepiej- tak żeby bardziej adrenalina skakała.
            Co nie zmienia faktu,że: w piątek przeczytałam na jedno posiedzenie te 285 stron
            które wyciekły. W sobotę zdychałam. W niedziele wczesnym popołudniem dostałam w
            ręce resztę, i nie przerwałam czytać aż do ostatniej strony. Plusów jest dużo.
            Jest niespodzianka, jest suspens, jest dramatyzm. No i wreszcie coś się zmienia
            w postaciach- nie są już tak statyczne. Mnie sie to podobało. Ludzie którzy
            przeczytali samo zestawienie suchych faktów tego co sie wydarzyło- nie byli
            zachwyceni. A ja postanowiłam po pierwsze olać spoilery, a po drugie zobaczyć
            jak wyszło. Jest nieco inna , to na pewno. Ale mnie sie to właśnie podoba.
            Twilight było bajkowe i beztroskie, a potem (jak w Potterze nawiasem mówiąc)
            robiło sie coraz bardziej groźnie.

            SPOILER

            [ostrzeżenie było]

            Obawiałam sie ,że Meyer nie poradzi sobie z dwiema rzeczami.
            Po pierwsze z tematyką erotyczną.:) Z jednej strony nie chciałam,żeby była zbyt
            oględna- no bo w końcu na to czekamy od jakiegoś tysiąca stron. Z drugiej nie
            chciałam, żeby za bardzo wdawała sie w detale- bo zepsułaby magię. Wariantu,że
            tematu w ogóle nie będzie nawet do siebie nie dopuszczałam.Moim zdaniem wyważyła
            zagadnienie w sam raz.
            Po drugie obawiałam się, czy będzie w stanie w sposób wiarygodny pokazać nam jak
            widzi świat Bella już po przemianie. Wampiry pokazywała nam tylko 'z zewnątrz',
            oczami Belli, czy też w ich opowieściach (nie licząc tego pierwszego rozdziału
            'Midnight sun'). Z tego też moim zdaniem wywiązała sie w sam raz.
            Także moje dwie największe obawy sie nie spełniły.
            • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 04.08.08, 15:27
              Dziękuje za Twoje pierwsze wrażenia. Przeczytałam łącznie ze
              spoilerem - bo inaczej się nie dało :) Ale w sumie to właśnie
              zakładałyśmy (noc poślubną i przemianę)wiec napewno nie zepsuje mi
              to przyjemności czytania, o ile ja dotrwam wogóle.

              Napisałaś, że jest trochę niedopracowana, ale czy to nie jest
              czasami tak, że p. Meyer pisała ją już bardziej pod presją
              czytelników, wydawców itp.
              Zawsze mam takie wrażenie,czytająć kontynuację jakieś książki, że
              pierwsza część ma w sobie świeżość - jest "wypieszczona"
              i "wychuchana", a później to już chodzi o "ciągnięcie" tematu.
              Tylko, że czytając NM i Eclipse, nie miałam podobnych odczuć, może
              będąc jeszcze pod wpływem Twilight - w sumie pożarłam je jedna po
              drugiej.
              Natomiast BD toawrzyszy tyle oczekiwania, domysłów, emocje też już
              trochę opadły (chociaż dawkuje sobie ciągle po trochu ulubione
              fragmenty) i myślę, że potrafimy spojrzeć na ostanią część sagi już
              trochę bardziej trzeźwym okiem.
              No ale to tylko moje domysły, jak przeczytam to się wypowiem z pełną
              odpowiedzialnością za to co napisałam :)
              • martishia7 Re: Breaking dawn 04.08.08, 15:40
                Zgadzam się z Tobą oczywiście- pierwsza jest zazwyczaj najlepsza. Tylko pisarze
                na prawdę dużego formatu i renomy są w stanie nie ulegać presji wydawców i fanów
                (vide mój kochany John Irving). Meyer, pomimo ogromnej popularności, nie mogła
                sobie pozwolić na taki komfort, bo wiedziała że w tym interesie w którym ona
                robi twój 'moment' trwa pięć minut. Po prostu wiem,że pewne rzeczy mogła zrobić
                lepiej, i nie chodzi mi o jakieś wariacje w fabule, raczej o sposób opisania
                wszystkiego. Miejscami Breaking dawn nie było takie 'potoczyste' jak poprzednie
                części (a żadna naturalnie nie dorównuje pod tym względem Twilight). Co,
                powtarzam jeszcze raz, nie zmienia faktu,że wciągnęłam ją nosem.
                  • monikad_85 Re: Breaking dawn 04.08.08, 16:21
                    To ja powiem tak, nie miałam od wczoraj czasu na nic, w pracy robie
                    wszystko teraz na pół gwizdka, szybko, szybko, więc teraz mi się
                    udało na sekundke usiąść i przyznac jedno.

                    EMPIK to chamstwo.
                    Nie ma ksiązki i zawiadomili mnie, że nakład cały juz jest
                    wyczerpany, a na zamówienie nie ma szans.
                    Kumacie to? Bo ja wogóle nie czaję o co chodzi...

                    Dzisiaj wieczorkiem zasiądę nad książką,
                    pozdrawiam...już się nie mogę doczekać.
                    Jak przeczytam, to od razu się odezwę.
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 05.08.08, 08:13
      Okey, przeczytałam pierwszą księgę. Matishia, teraz rozumiem co
      miałaś na myśli mówiąc "dramat".
      Moje tymczasowe odczucia: hmmmmm (czyt. mieszane). Faktycznie,
      zaskoczenie jest i to nie małe, ale dziwne, żę Meyer wymyśliła
      właśnie TEN wątek. Po co to jeszcze bardziej wszystko komplikować.
      No ale to dopiero pierwsza księga. Zobaczymy.
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 08.08.08, 23:22
      PRZECZYTAŁAM!!!!

      Jednym słowem: OVERJOYEMENT
      Czy warto czekać? Warto.
      Czy ksiązka jest dobra? Lepsza.
      Czy wszystko jest tak, jak sobie myślałam? w 80% NIE!

      Ta ksiązka okazuje sie być nie przewidywalna w każdym swoim aspekcie
      (choć muszę się pochwalić, że jedna z moich teorii się sprawdziła,
      Yey!!!). Jest tyle akcji, tyle emocji i tyle szczęścia, że po jej
      przeczytaniu nareszcie czujesz się wolnym.
      Odetchnęłam głęboko. Bo po przeczytaniu 2 i 3 tomu, byłam załamana
      faktem jak ta ksiązka na mnie depresyjnie wpłynęła. 4 tom leczy.
      Meyer zgrabnie wszytsko wyważyła i podała świetny drink, po którym
      czujesz sie pijana ze szczęścia.
      Piękny ten jej romans. Będę do tej ksiązki wracać, nie raz i nie
      dwa. A filmy (o ile wszystkie powstaną) to marne dodatki do tak
      świetnie zaserwowanej historii. Jakos sobie nie wyobrażm ekranizacji
      Breaking Dawn. To będzie ...dziwne, ale swoją drogą, nie takie
      rzeczy mnie dziwiły:)

      pozdrawiam,

      Naprawdę cieszę się z zakończenia. Pierwszy raz cieszę się, że
      książka się kończy, tymbardziej że miałam (mam) na jej punkcie
      obsesję.
      Ja tam jestem zadowolona z kaca...kto jest ze mną??? Martishia?
      Hehehehehe buźka dziewczyny jest super :*
      • martishia7 Re: Breaking dawn 09.08.08, 16:49
        Podpisuję sie obiema rękami. To na co czekali wszyscy- ślub, noc poślubna i
        ogólna szczęśliwość- okazuje sie być najmniej istotnym i w zasadzie najsłabszym
        punktem książki.A potem jest już tylko lepiej:)
        Też jestem szczęśliwa i można powiedzieć 'uleczona' po wszystkich zadrach które
        pozostawiły (bo tak było) poprzednie książki.
        Jak już dostanę w łapki egzemplarz papierowy, to przeczytam jeszcze nie raz i
        nie dwa. A potem wszystkie od początku.:)
        Oprócz Twilight-które było zupełnie inne- to chyba moja ulubiona część całej
        sagi. A nie wykluczam nawet, że po przeczytaniu jeszcze raz, stanie sie ulubione.
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 10.08.08, 22:38
      Wysyłam linka, na jeden z piękniejszych kompozycyjnie przygotowanych
      fan made video.

      Mnie odebrała mowę. Mam gęsią skórkę, a wy?

      www.youtube.com/watch?v=VjKD5IDMg6I
      Ahhh, gdyby jeszce mieć pewność, żę sam film będzie w podobnym
      klimacie:D
      • monikad_85 Re: Breaking dawn 10.08.08, 22:47
        A tu kolejny.
        www.youtube.com/watch?v=AsghUBi81qY&feature=related
        Ale do mojej ulubionej częśći New Moon.

        Również odebrało mi mowę, bo jest ten sam klimat.
        Ludzie są genialni. Naprawdę podziwiam. Te wilki w tle. Normalnie
        Wow.
        Czy ja już wpsominałam ze New Moon to moja ulubiona część hehehe?
          • monikad_85 Re: Breaking dawn 11.08.08, 11:52
            Mnie się strasznie podoba ten z muzyką Muse w tle.
            Wogóle ta osoba co robiła te dwa klipy, zrobiła tez przezajebisty do
            Breaking Dawn. Nie czytała wtedy książki, więc nic w nim nie ma z
            treści. Ale jest tam piękna sekwencja, kiedy Bella idzie przez las,
            i widizmy pionki na szchownicy, najpierw czerwony, potem Bella, i
            nagle ten biały. Cos nie-sam-owi-tego. Nie wiem czy to dude czy
            girl, ale jestem pod wrażeniem :)

            Dodatkowo świetnie dobrana muzyka.
            Lullaby from Narnia
            ciary :D
    • monikad_85 Re: Breaking dawn 10.08.08, 23:40
      Kolejny link i kolejny świetny klip. Radzę zwrócić uwagę na muzykę
      to Muse. Steph jest ich zagożałą fanką:D

      www.youtube.com/watch?v=SMZ24rQyxA0&NR=1
      Co to aktor co "gra" w tym klipie Jacoba???
      Jest mega sexy. Ja chcę takiego Jacoba :-))
      • monikad_85 Re: Breaking dawn 11.08.08, 00:00
        Dobra już wiem co to za ciacho (Steven Strait). Wiem też, że Meyer
        go sobie upatrzyła jako Jacoba, wspominała o tym na stronce.

        No no kobita ma niezły gust.
        www.moviesonline.ca/celebrity/photos/Steven-Strait.jpg
        www.sonypictures.com/movies/thecovenant/site/content/media/wallpaper/images/wallpaper_3_1440.jpg
        blog.png-online.de/wp-content/uploads/2006/12/covenant.jpg
        DObra to nie przyzwoite ale właśnie zawyłam niczym wilczur:
        vietbao.vn/images/vn2/van-hoa/20725489_images1378271_4_Steven_Strait.jpg
        • kasia_marciniak844 Re: Breaking dawn 11.08.08, 08:53
          Jest boski, idealny Jacob. Ciekawe czy mu zaproponowali role, skoro
          p. Meyer tak własnie sobie Jacoba wyobrażała i dlaczego go nie
          zagrał.
          Nie chodzi o to, żeby Taylor mi się nie podobał, ale zawsze sobie
          wyobrażałam, że Jacob po przemianie w wilkołaka wyglądał dużo
          dojrzalej. W tym miejscu Steven pasowałby świetnie.
          • wioleta_90 Re: Breaking dawn 11.08.08, 12:00
            Ten Jacob, ktorego zatrudnili, moze i ujdzie w tej czesci, ale w
            Nowiu, jako dojrzalszy "czlowiek", bedzie fatalny. Moze go jeszcze
            zmienia na tego zaproponowanego przez Meyer (i przez Monie ;)
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:07
        Nienawidze miec problemy techniczne... ;o)

        Na wstepie wielkie dzieki dla druzyny M&M za umoziwieie nam czytania.

        A co do tresci, to wzruszjace, ze Edward i Seth udowodnili, ze
        przyjazn wampiro-wilkolacka nie jest jenak niemozliwa! Wiwat zwiazki
        miedzygatunkowe! ;o)
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:27
          Moje wrażenia.

          Po pierwsze, autorka pisze śmielej w kwestii seksu, choć nadal
          delikatnie, ale dalej chyba będzie jeszcze ciekawiej prawda?

          Po drugie, historia tych dzieci przyprawiła mnie o dreszcze, aż
          widziałam te "małe potworki" brrrrr. Naprawdę zaczyna być horrowo i
          tu też mam nadzieję, na więcej takiego dreszczyku.

          Wogóle ten rodział jest pełen z jednej strony poddekstów
          typu "nadchodzi ta noc-będzie się działo" z drugiej strony
          jest "mroczny".

          Ach jak mi siĘ to podoba, wciąga niesamowicie :D
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:18
        Pochłonęłam drugi rodział...w pracy to było...nie dałam rady do 16.
        I miałam dreszcze...co jest wielką zasługą świetnego tłumaczenia.

        Apetyt rośnie mi w miarę jedzenia,a po tym drugim rozdziale czuję,
        że to będzie zupełnie inna klimatycznie książka, niż trzy poprzednie.

        Nigdy wcześniej sobie tak nie dawkowałam żednej książki, ale
        przynam, że to ciekawe - moment oczekiwania, że juz minęły dwa dni
        od ostatniego rozdziału, znajdę maila rano, czy nie znajdę... :D

        Dziękuję dziewczyny za to wszystko :) Buziaki !
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 11:40
          Ten element zaskoczenia jeszcze dodaje pikanterii hehe :D
          Co do tego czy będzie się działo...o, matko. Będzie ale na rozdział
          z noca poslubną bym się nie napalała. Przepraszam za spoiler, ale
          hmmm nie ważne. Jak juz przetłumaczę, to pwoiem wam jakie były moje
          odczucia co do tego rozdziału.

          pozdrawiam :D
            • wioleta_90 Re: Aktualna lektura 14.08.08, 21:41
              Sadzilas, ze po 2 rozdzialach nie bedzie juz wrazen? Chyba nas z
              Kasia nie doceniasz ;o) Juz po pierwszym chcialo mi sie cos takiego
              tu zalozyc

              Swoja droga dziwne, ze Rose jeszcze nie zaryzykowala i nie zrobila
              sobie "dzieciatka". Przy opowiesci o tych malych wampirkach stanela
              mi przed oczami Klaudia z "Wywiadu z wampirem", ze swoim "Chce
              jeszcze!" Takie skojarzenie.

              Od samego poczatku mnie zaskoczyla ta ksiazka. Myslalam, ze wszystko
              zacznie sie od takich "delikatnych wspominek" czy cos w tym
              klimacie, a tu od razu slychac "puk puk" - ida zmiany! Swiazt z
              zakonczenia Zacmienia i poczatku Breaking to nie to samo! Czytasz i
              czujesz presje uplywajacego czasu, ktory bezpowrotnie wszystko
              zmieni. Brak starej furgonetki, ostatnia noc w domu Charliego, nawet
              ten polgoly Edward calujacy namietnie Belle... Po prostu zmiany w
              kazdym akapicie, az nie wiadomo, czego sie spodziewac dalej!
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 19:48
        Przeczytałam- jak zwykle w pracy (dziękuję, dziękuję, dziękuję
        dziewczyny :)) i miałam otwarte usta. Ach co to był za
        ślub...chciało by się zaśpiewać.
        Może trochę "kiczowaty"? Nie to nieodpowiednie słowo - był raczej
        bajkowy, trochę niepasujący do Belli - sama nie wiem, czy bym taki
        chciała - no może poza tymi kwiatami - je bym wzieła wszystkie.
        W każdym razie pomijając dekoracje i całą otoczkę, to Edward -
        wyobrażam go sobie przy tym ołtarzu, tak niewyobrażalnie
        szczęśliwego, z rozbrajającym, chłopięcym uśmiechem... :) Pozytywnie
        zaskoczyła Rosalie, tylko że ja wciąż czekałam na klan Denali, a tu
        jeszcze nic.
        Było cudownie, romantycznie i sielankowo - nie wiem tylko do czego
        to wstęp...:)

        Tłumaczenie jak zwykle wspaniałe. Dziewczyny tworzycie SUPER-TEAM.
        Czyta się świetnie, klimat jest właśnie taki jakipowinien być, czuć
        w tym twilightową duszę.Jeszcze raz wielkie dzięki :)
        • martishia7 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 19:59
          He he. Tak jak już pisałam, a może nie pisałam, to cala zasługa jest Moniki,
          która odwala czarną robotę, a ja tylko robię korektę- loża szyderców:)

          Robiąc konkurencję , powiem ,że na forum twilight dziewczyny zdaje sie mają już
          przetłumaczone albo zaraz będą mieć. Przeczytałam Midnight sun w ich wykonaniu-
          i było cienkie jak dupa węża szczerze mówiąc. To taka mała prywata.:)
          Możecie więc spróbować skorzystać, albo czekać na efekty pracy Moniki z moim
          skromnym wsparciem.:)
          W tym tygodniu nie będę mieć pracy w pracy <chyba>, w przeciwieństwie do tego
          tygodnia , więc chyba wesprę jakoś bardziej aktywnie. Podejmuję się rozdziału 5
          przed którego tłumaczeniem Monika ma opory:)
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 21:24
              Hehehhee 5 rozdział to wyspa Esme tak?
              No powiedzmy, że no ekhem, tak no, Martishia jak bardzo chcesz to
              bierz. Ja wolę chyba 6 bo będzie beka z Belli z tymi jej podchodami:)
              Musze jednak najpierw przejśc ten nieszczęsny 4, ciag dalszy
              sielanki pt. "wesele". Gosh, ja się nabawię cukrzycy, bez kitu :D
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 21:29
                Swoją drogą weszłyście mi na ambichę tym, "ktoś to już
                przetłumaczył"...co za speed :)) Ja i tak staram się tu w pracy
                trochę, potem wieczorem trochę, a i tak schodzi mi na to czasu. Nie
                chcę robić żadnych skrótów myslowych, byleby to tylko przełożyć. Ma
                być klima, i ma być z sensem.

                Wogole zauwazyłam, ze najlpeiej mi się pisze po 22. Potem w pracy
                zombie, ale to nic. I tak jestem szczęśliwa, że teraz mogę
                przeanalizować na nowo każdy akapit 4 tomu. Rewelka :)
                • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 22:12
                  Ja jestem troszke nienasycona tym slubem, ale ze kazdy niedosyt
                  pozstawia miejsce dla fantazji wreszcie mi sie dzis cos ladnego
                  przysni. Zalatwila to tak rach-ciach i po bolu. Ale czytajac czuje
                  sie panike Belli. 2 razy sie zastanowie, nim potencjalnie powiem
                  jakiemus facetowi, ze za niego wyjde (tez nienawidze byc w centrum
                  uwagi)
                  • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 19.08.08, 22:47
                    Wydaje mi się, że Meyer specjalnie zosatwiła ten rozdział w takim
                    prostym, purytańsńskim wręcz stylu. Nie wiele wiemy co mysli sobie
                    Bella siedząć na krześle, czy gdy mama daje jej prezent, lub gdy
                    widizi całą dekorację, ale jestem prawie pewna, że to dlatego, iż po
                    raz pierwszy Bella ze strachu i oszołomienia ma zupełną pustkę w
                    głowie. Nie ma siły na relacjonowanie swoich uczuć, poprzez jej
                    wewnętrzny monolog. Uważąm, to za świetny sposób narracji.
                    Tymbardziej, ze cała tama pęka dopiero w momencie kiedy widzi GO
                    przy ołtarzu. wtedy znowu zaczyna się jej lawina. I ten rzut na
                    taśmę z "możesz pocałować pannę młodą", Bella w tym momencie
                    nareszcie wraca do życia. To znowu nasz rodzyneczek kochany. Jak ja
                    ją ubóstwiam.

                    LoLZzzz
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 01:30
          skoro jesteśmy w klimatach ślubnych:

          Przepiekny duet w Delibes Lakme, w wykonaniu A. Netrebko i E. Garnca.
          Słyszałam chyba z 10 mozliwych wersji, ale ta chyba najbardziej
          chwyciła mnie za serce.

          Same zobaczcie:

          www.youtube.com/watch?v=mpT7pK9A61A&feature=related
        • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 11:26
          Wczoraj zauważyłam taki mały szkopuł - ale musiałam wrócić do tego
          miejsca by sie upewnić.
          Bella po posprzątaniu pokojów zrobiła na śniadanie naleśniki i
          obserwowała jak Charlie je swoją porcję, a chwile poźniej pani Meyer
          pisze, że Charlie zawył nad swoją miską płatków (CEREAL BOWL)...:D

          Ja się wcale nie czepiam, ale tak mnie to zaintrygowało poprostu.

          Chociaż przecież Charlie mógł w międzyczasie spałaszować naleśniki i
          zabrać się za płatki :)
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura - rozdział 3 20.08.08, 11:51
            Też to zauważyłam w trakcie tłumaczenia. To juz którys raz jej się
            zdaża. Czasem mylą się jej nawet miejsca w którym znajduja się
            bohaterowie. Gubi się w opisach pomieszczeń i czasem nie wiesz jak
            znaleźli się tam gdzie sa, skoro przed chwila byli/stali gdzie
            indziej. Irytujące, choć nie na tyle bym się miała w jakimkolwiek
            razie na nia za to obrażać :D

            Mam superową wiadomośc, jestem już w połowie 4 rozdziału.
            Przypuszczam że do jutra pewnie je skończę, choć niczego nie moge
            obiecać.

            Pozdrawiam i ściskam gorąco w podnieceniu na mysl o powrocie do
            lektury heheheheh :D
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura-roz 4 22.08.08, 16:41
        Wszystko, co sie wyrywa teraz z mojej piersi, to ooooooch....

        Nie bylam pewna, czy Jacob jednak zdecyduje sie przybyc. A jednak.
        Jestem tak rozdygotana, ze ciezko mi sklecic zdanie, jak zawsze
        swiezo po lekturze.

        Naprawde piekne wesele-Alice sie spisala! Ta dziewczyna jest
        niepodrabialna!!!

        Charli bedzie musial radzic sobie sam. Nigdy tego nie powiedzial,
        ale obecnosc Belli jednak wiele dla niego znaczyla.

        Kncze ten wywod, nim moj brat sie zorientuje, ze szlocham przed
        komputerem. Bedzie sie ze mnie strasznie smial
        • martishia7 Re: Aktualna lektura-roz 4 22.08.08, 16:46
          Szczerze mówiąc, tak jak pisałam przed premierą z resztą, miałam nadzieję, że
          Jacob zrobi jakąś solidną rozpierduchę:)
          Że nie wspomnę o tym,że było moim marzeniem,żeby sobie z Edwardem chociaż dali
          po razie. Tak dla oczyszczenia atmosfery, po męsku. Bęć, bęc i idziemy każdy w
          swoją stronę:)
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura-roz 4 22.08.08, 17:05
            Tez zaswicil mi sie taki pomysl, ale obawiam sie, ze u nich to
            nierealne - na jednym by sie nie skonczylo. Jak juz impreza, to
            taka, zeby sie wiory posypaly! Zreszta, Jacob pewnie na to jak na
            lato, ale Edward jest zbyt... (z braku lepszego slowa uzyje takiego)
            powsciagliwy w obecnosci Jacoba.

            Juz ochlonelam i chyba nie bede plakac... ;)
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura-roz 4 22.08.08, 20:11
              Ja ryczałam, jak Bella żegnała się z Charliem. Wogóle w tym
              rozdziale są dwa piękne momenty.
              1. Kiedy Bella widzi siebie w odbiciu szyby (będę miała taką suknię,
              bez kitu).
              2. Kiedy właśnie żegna Charliego. Tymbardziej, ze naprawdę się do
              niego przywiązała. Śmiem nawet twierdzić, ze dużo lepiej się znim
              dogadywała niż z Renee. Więż ojciec - córka, to jednak coś nie
              dopodrobienia. Czułam, jak Charlie się rozkleił, a i wiedziałam jak
              bolesne było to dla Bells.
              Strasznie mnie to wzruszyło.
      • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 17:48
        wwwoooowwww

        Wieeeelki plus za umieszczenie tego szczegolnego wydarzenia gdzies
        przy wybrzezach Ameryki Poludniowej! Moje klimaty! Aaaaaa!!!! Pojade
        w taka podroz poslubna, na 100%! Przysle wam fotki! Kiedys...

        Rozumiem wyrzuty sumienia Edwarda, ale moglby sie tak nie
        samobiczowac od samego "dzien dobry". Dowiedzial sie z Kuchni tv jak
        sie robi omlet, od braci jak sie TO robi, to mogl sie jeszcze
        doksztalcic jak elegancko obudzic malzonke ;)

        Moim zdaniem wybrniecie z tematu "noc poslubna" na 6. Ta czesc
        publicznosci, ktora jest za mloda na szczegolowa wiedze na ten temat
        niczego niestosownego sie nie dowie, a ta, ktora jest juz
        uswiadomiona, pod wplywem klimatu wytworzonego w charakterze "gry
        wstepnej" sama sobie reszte dospiewa.

        Rozdzial piekny, inspirujacy, i w ogole apel do facetow: "Uczcie sie
        od mistrza" (te siniaki moze niekoniecznie, ale oprawa...)
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 17:55
          Gdyby nie ta mala wtopa byloby az za pieknie na prawde, a tak
          wracamy do klimatu Twilight - nie ma rozy bez kolcow.

          W tym momencie firma M&M dostaje ode mnie koncesje na tlumaczenie
          WSZYSTKIEGO!!! Nalezy sie wam za caloksztalt! Zero fuszerki!

          Jestem tak zakrecona, ze sama ze soba dyskutuje... Niech mnie ktos
          powstrzyma! ;) Czy to tylko na mnie tak dziala?
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 19:42
            Ciekaw jestem, czy w Midnight pojawi sie wiecej szczegolow z tej
            nocy - jak sie czul Edward drac te nieszczesne poduszki. Zapewne
            wybuchowa mieszanka uczuc; pozadanie, moze radosc i satysfakcja,
            strach... Nie ma w tej opowiesci prostych sytuacji


            • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 21:38
              Z mojej strony, pamiętam, ze miałam ubaw jak nic, gdy Edward
              wspomniał, zę konsultował sie za CARLISLEM, wymiękłam...i jeszce ten
              tekst Carlisle'a "dasz sobie rade synu" A pewnie! A jakże! No
              weźcie :D
              Pozatym pamiętam moje komentarze dla Marty, jak wpsomniał, ze
              rozmawiał z Jasperem i Emmettem "jak TO jest". Na miejscu Belli
              spiekłabym takiego raka, że szok. A potem się dziwić "piernym"
              komentarzom Emmetta. No ale cóż, mimo, zę wampiry, to jednak
              faceci...;D
                • wioleta_90 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 22:07
                  Swoja droga - ucierpialo mocno jego meskie ego! Zawarl umowe z Bella
                  i ona sie wywiazala, wyszla za niego, slub byl przepiekny. On (w
                  swoim mniemaniu) raczej sie nie popisal... (choc Bella ma na ten
                  temat inne zdanie)
                  • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 23.08.08, 22:16
                    No, eee ja tam myślę, ze Bella była bardziej niż zachwycona, Edward
                    to jedynie jest jakis taki...ale nie martw się Bella już coś
                    wymyśli :P
                    Od czego ma się przezorną szwagierkę (bwhehehhehe) :D

                    Pozatym, jesli chodzi o ich żcyie seksulane (Belli i Edwarda) to
                    powiedzmy, ze są...no, (nie...nie będę zdradzać, bo to jeden z moich
                    fajvoritowych motywów 4 tomu :D)
                    • martishia7 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 11:05
                      Cieszę się, że się podobało. Ja powiem szczerze, jak czytałam, to nawet mnie
                      specjalnie ten rozdział nie ruszył. A jak siadłam tłumaczyć, to rumieniłam się
                      co trzy zdania. Na prawdę:)
                      Jest w nim tyle emocji i napięcie, które można kroić nożem,że chwilami,
                      idiotycznie, czułam się jak intruz w czymś osobistym.
                      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 17:46
                        Bardzo się podobało :)
                        Ja osobiście nie czekałam jakoś specjalnie na noc poślubną, trochę
                        się bałam jak zostanie to przedstwione, bo związek Edwarda i Belli
                        urzekł mnie m.in tą "czystością" (rany piszę jak typowa "stara
                        panna" :) ). W każdym razie cieszę się, że było to takie
                        romantyczne, pełne emocji, a jednoczesnie subtelne - jednym słowem
                        piękne. Pozostawia niedosyt, ale chyba tylko dla tych, którzy nie
                        mają dostatecznie dużo wyobraźni, "żeby dopisać" resztę.

                        Poza tą bajkową otoczką, znalazło się miejsce na typowe przyziemne
                        problemy typu "wypadałoby ogolić nogi" i bardzo dobrze, bo nie ma
                        się wrażenia, że to wszystko jest tak strasznie odrealnione jak w
                        serialach, gdzie zasypia się i wstaje w pełnym makijażu, a mało komu
                        chce się siusiu. Ja wiem, że nie po to się takie rzeczy kręci, ale
                        czasem ta "sztuczność" psuje cały odbiór. Tymczasem Bella była
                        poprostu przestraszoną nastolatką, jak większość dziewcząt przed tym
                        ważnym w ich życiu wydarzeniem.
                        • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 19:39
                          To samo sobie myślałam jak pierwszy raz czytałam BD. Nareszcie!
                          Bella ma włosy na nogach, Yesssss!!!! :D
                          Ale już w Midnight Sun, okazuje się również, ze nie nosi make-up. I
                          ze Edward jest zachwycony jej skórą. Zazdroszę jej, i wszystkim
                          kobietom, które nie musza używać kosmetyków. Ja nie mam problemów ze
                          skórą (w sensie dermatologicznym), ale mam ją strasznie delikatną i
                          mały podmóch jakichś brudów, i już mam czerwone plamy...no i te
                          podkrążone wampirze oczy :D

                          Heheheheh.

                          Jeszce raz. Zazdroszczę :)
                          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 20:00
                            Ja też jej zazdroszczę - moje marzenie - precz z podkładem itd. ale
                            ja niestety mam problemy w sensie dermatologicznym :(
                            Swoją drogą, to można się wyleczyć z niektórych kompleksów czytając
                            sagę Stephanie Meyer. Lubię Bellę za tą jej naturalność, za te włosy
                            na nogach i brak makep-u - zresztą pewnie nie tylko ja ją za to
                            lubię. Bella i jej historia to poprostu balsam na duszę dla
                            wszystkich zakompleksionych :)
                            • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 24.08.08, 20:15
                              Tylko, ze no wiesz, Edward ma 108 lat, myśli więc z szerszą
                              perspektywą i uwagą, dodatkowo ma wgląd w umysły ludz, wie zatem że
                              nawet najdrobniejsza rysa w charakterze moze zrujnowac doskonały
                              obraz danej posatci. Edward skupia się przede wszystkim na tym, ze
                              dla niego jako osoby z zewnątrz, Bella to doskonałe dobro. Pierwszy
                              jego komplement to właśnie to słowo. Dzisiaj jest tak mało ludzi na
                              świecie, którzy doceniają właśnie te przywary. Prędzej cię zniszczą,
                              zgniotą, nim przyznają, ze jesteś coś wart...tyle że takie właśnie
                              osoby przyjmują wszystko na siebie, tłumazcąc całe te wszytskie
                              okropności, swoimi wadami, niedoskonałościami. A to jest właśnie
                              doskonałe. By nie walczyć, tylko obrócić się w tył...i odejść.
                              Dumnym ale nie próżnym.

                              Ja jestem dumna z tego, ze potrafię właśnie tak żyć, i nie
                              przejmować się tym, ze dla innych to "kalectwo". Jestem zupełnie z
                              innego śwaita, i choć czasem mnie to przeraża...nie poddaję się.

                              pozdrawiam :)

                              (aaa no i stąd mój pesymizm. Nie sądze bym spotkała faceta, który
                              nie tylko mnie doceni, ale będzie jednocześnie odpowiednio
                              atrakcyjny. Znam jednego, takiego chłopaka...ale jak w każdym
                              podbnym przypadku. JEST JUŻ ZAJĘTY.)
                                  • monikad_85 Re: Aktualna lektura - roz 5 25.08.08, 10:52
                                    Nie sądzę. U Rice nic im nie rosło (LOL). wydaje mi się, że u Meyer
                                    jest tak samo. Ich ciała jak i wygląd stają się po przemianie
                                    doskonałe. Kuszące. Być moze dopasowane do sobowości, ale odbijające
                                    się echem fryzur jakie mieli za życia. W przypadku Alice, widocznie
                                    w szpitalu ścięli ja na krótko, i tak już zostało. Mogą pewnie je
                                    tam sobie układać, ale pewnie o podcinaniu, ścinaniu mowy byc nie
                                    może.

                                    P.S.

                                    Ostatnio czytałam wytłumaczenie Meyer na temat okresu Belli. Jaki
                                    motwy. Napisała, ze Edward oczywiście odczuwa zmianę, ale jest
                                    gentelmanem i nie daje niczego po sobie poznać. Dla kobiety jet to
                                    wystarczająco krępujące, by nie wspominac o tym słowem. Stąd Zero
                                    rozmów na ten temat.
                                    W sumie zrozumiałe. Nie chciałam o tym czytać w książce, a takie
                                    wytłumaczenie jest super, takie nieoficjalnie-oficjalne :D

                                    Ubaw jak nic:D
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 6 28.08.08, 09:12
        Yyyyy...no...eee jeżeli 7 rodział jest szokujący, to ja się obawiam
        o moje biedne serce ;)
        Po rodziale nr 6 jestem w szoku - co za "rozpasanie" :D Swoja drogą
        autorka zgrabnie to wszystko rozwiązała - może dać upust swojej
        wyobrażni i nikt jej nie posądzi demoaralizacje nastolatków, bo
        przecież wszystko jest "po Bożemu" :)
        W życiu się nie spodziewałam, że Bella tak zwariuje na puncie seksu
        (podczas sceny "uwiedzenia" byłam nie mniej przerażona niż sama
        ofiara czyt. wampir) co do podejscia Edwarda, no cóż to w końcu
        tylko facet...ale za to jaki facet - no ok już sie Belli nie
        dziwię :)

        Odbiór zakłócał mi tylko niepokój - nie wiem, jakby było zbyt
        pięknie, zbyt "różowo" i miało nadejść wielkie BUM - ale może to
        tylko mój wrodzony pesymizm :)

        Tłumaczenie i klimat jak zwykle genialne - DZIĘKI DZIEWCZYNY :**
      • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 10:41
        Przeczytałam i mam w głowie chaos...

        Po pierwsze - nie żebym się tego nie spodziewała - te sny, dziwne
        objawy i nasze wspólne przypuszczenia :D
        Po drugie - nie spodziewałam się, że TO tak szybko się będzie
        rozwijało - w ciągu 17 dni !!!
        Po trzecie - reakcja Edwarda - mam co do niej mieszane uczucia. Z
        jednej strony zszokowała mnie obojętna (no może to niewłaściwe słowo
        bo obojętny to on nie pozostał) postawa w stosunku do bądź co bądź
        jego dziecka i stwierdzenie "wyciągniemy to z Ciebie", z drugiej
        strony nie potępiam go, bo pewnie pierwsze o czym pomyślał, to coś w
        stylu "stworzyłem potwora" i to COŚ rośnie w kobiecie, którą kocham
        w zatrważąjącym tempie, a biorąc jeszcze pod uwagę jego przesadną,
        troche odseyjna dbałość o to, żeby nie skrzywdzić Belli - mógł
        postradać zmysły, albo przynajmniej stać się niepoczytalnym - o ile
        to u wampirów możliwe...:)
        Wizja "wyciągania" tego z Belli i ten ich zimny spokój kiedy się
        naradzali przez telefon, wywołały u mnie dreszcz, naprawdę
        zapowiadało się to na scenę jak z horroru...brrrrrrrr. Jeśli dodam
        do tego jeszcze historie o nieśmiertelnych dzieciach i to jak mna
        wstrząsneła, to BD naprawdę przestaje być sielanką (co uważam za
        plus).
        Po czwarte - ja oszaleję, wcale nie mam syndromu rzucania książką,
        czy tam monitorem o ścianę - mam syndrom "i want more" bo umieram z
        ciekawości, a mój entuzjazm sięga zenitu :)
        • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 11:14
          A nie mówiłam!

          Po siódmym rozdziale masz ochotę wyć, cytuję tutaj Martę po naszych
          pierwszych naradach po przeczytaniu "what the f*ck?!!!!"
          Ja niestety wiedziałam o motywie ciązy przed pzreczytaniem,
          bezmyslnie wlazłam na jkies forum bo myslałam ze znajde odpowiedź na
          pytanie czy wogole BD będzie można kupic w Polsce, a jakies
          dziecko "neo" wpisało w tytule, co się stanie. Jak to przeczytałam
          moje emocje przyklapły. Wspominałam już, ze ten motwy wogóle mi się
          nie podobał. Tymbardziejże obawiałam się straszliwego przesłodznia
          ksiązki, która sama w sobie jest juz słodka. Tyle, ze myślałam, ze
          ta ciąza to gdzieś na końcu będzie. A tu bam! Główny watek ksiązki i
          ta walka...pozatym to bardzo dobre posunięcie. Bo jak zauwazyłyście
          Meyer usatmi belli cały czas odsuwała temat przemiany. Za tydzień,
          za miesiąc, za rok. W pewnym moemncie zgrabnie to ucięła. Koniec.
          Koniec Belli Swan. Pojawia się Bella Cullen, z cały arsenałem czy
          wręcz ciężarem tego nazwiska.

          Za to jestem wdzięczna Meyer, i nie uważam że ta ksiązka to
          niewypał. na pocżatku niby jest slodko, ale jak napisałam ci w
          mailu, po 7 rozdziale czujesz jak toniesz, w tym całym ich stresie.
          W dodatku miałam odczucie, jakby bella widząc w sanch Volturich,
          teraz zaczeła widziec zamist nich Cullenów. tak jakby to teraz oni
          ją osaczali, a ona probowąłam ostatkami sił bronic własnego dziecka.
          Co za dramat. Wierze ze byłaby gotowa walczyc nawet z samym
          edwardem, gdyby było trzeba. Nie martwcie Volturi się pojawią. Oj to
          będzie cos pięknego. Nie chcę niczego psuć. Ale tez mozecie się
          zdziwić takim a nie innym rozwiązaniem.

          mam nadziję ze to nie koniec dyskusji :D
          • kasia_marciniak844 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 11:34
            J asie ciesze ogromnie zpowodu tego dramatyzmy, przyznam , że
            troche ciężko przechodziłam przez przygotowanie do slubu, opisy
            kwiatowych dekoracji i weselnych tańców (ja mam chyba uraz do
            wesel ;)) było mi za słodko - jak dobrze to określiłaś. I
            nagle...BUM jest to na co czekałam - dynamizm, coś zaczyna sie
            dziać, emocje siegają sufitu, do tego nagle osoby wydwało by sie
            najbliższe staję się w odczuciu Belli poniekąd jej wrogami. I ten
            tajemniczy telefon do Rosalie. Co Bella chciała osiągnąć ?
            Zaapelować do jej niespełnionego instynktu macierzyńskiego? Jak
            wielka musiała być jej desperacja skoro szukała sprzymierzeńca
            właśnie w niej.......domysły, domysły, domysły...:)
            • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 12:13
              Zgadzam się tez z toba co do tej sielanki wesela i samego slubu.
              BYłam zdruzgotana, to wszytsko takie ło matko, cacy - lepkie wręcz
              od tego miodu.
              jednak tak jak już wspomniałam wczęsniej, po rozdziale 7, ta słodycz
              zaczyna mieć gorzkawy posmak. Spojrzcie, niby Bella jest szczęsliwa,
              nawet wbrew własnemu rozsądkowi - przeciez tego slubu nie miało być!
              Ona go nie chciała. To edward ją na niego namówił, tak smao jak i
              pośrednio nie chciał rezygnowac z ich wspolnego trahicznego w
              skutkach związku. Kolejny motyw - zbliżenie. Cos przed czym Edward
              sie broni, a Bella ponownie pragnie (analogia do samego związku
              belli, tak samo jak wyżej) i tu kolejne nieszczęście. Caly czas nad
              tym ich związkiem wisi fatum śmierci. Tyle, ze teraz to juz jest
              koniec. I jako ten przeciętny czytelnik po tych 3 tomach, zaczynasz
              pojmowac cały ten motyw spirali nieszczęśćia.
              Dlatego tak podba mi sie rownież MS. jest zupełnie rozne od
              Twilight. Przyznaję tu rację Marcie, która w mailu do mnie okresliła
              Midnight jako dramtyczny monolog Edwarda, walki z własnymi
              słabościami. jego fascynacją. Bo ta fascynacja NIE MA PRAWA BYTU. To
              jak skazanie ich obojga na zagładę. Jego bo wie, ze bez Belli nie ma
              życia, jej bo ten związek jest wbrew naturze.
              Myslami jestes cały czas przy fragmencie: "Lew zakochał się
              jagnięciu." "Głupie jagnię!" "Co za masochistyczny Lew."
              Niby zwykłe zdanie, ale to ono oddaje naturę tego związku.

              Wiadomo, tu mrugam, wszystko sie wyklaruje, ale poki co dramatyzm
              jest odczuwalny. Podobnie jak u Rwoling, w 7 tomie, była zszokowana,
              kiedy okazało się, ze tak naprawde nie istaniała żądna alternatywa.
              Że harry MUSIAŁ umrzeć, i ze każdy kto mu pomagał BYŁ TEGO ŚWAIDOM.
              To samo czułam czytając BD.
              Nie było żadnej alternatywy. Koniec Belli nastapił już pierwszego
              dnia w stołowce, kiedy edward poczuł jej aromat. Kiedy zaczął powoli
              pojmowac całą tę jej doskonałość.

              Ahhhh...Midnight Sun to majstersztyk. Taka szkoda że wypłynął!
              • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 12:26
                Wiesz, nie wiem czy Meyer zrobiła to świadomie czy nie, ale kołacze mi się po
                głowie, że jest bajka o lwie który zakochał się w jagnięciu. Chyba bardziej z
                anglosaskiego kręgu kulturowego niż naszego. Dlatego szczerze mówiąc, ten tekst
                Edwarda na polanie spowodował u mnie zimny dreszcz kiedy pierwszy raz czytałam
                Twilight. Bo z tego co pamiętam, koniec końców lew nie potrafił opanować swoich
                instynktów i zabił jagnię. A potem umarł z rozpaczy. Myślałam, że to niemożliwe
                żeby Meyer świadomie włożyła mu ten tekst w usta, znając tą bajkę , ale po
                lekturze MS zaczynam podejrzewać, że owszem.
                Na przeróżnych forach ten tekst robi karierę jako jeden z najpiękniej
                romantycznych z całej książki. A ja nie potrafię go tak widzieć, dla mnie jest
                mroczny.
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 12:46
                  Nie mam teraz czasu na zgłębianie tematu, ale:

                  www.elfwood.com/libr/c/h/charly2/the_lion_and_the_lamb.html.html
                  Tadam!

                  Biorąc pod uwagę, że inspiracja jest biblijna, a Meyer jest osobą mocno
                  religijną, wątpię żeby to był przypadek. O jakże pięknie nam się zapętla ta
                  metafora.
            • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 12:18
              Mówiąc szczerze miałam problemy z przetrawieniem lukru w pierwszej księdze. Co
              prawda emocje były, nie da się ukryć. Ale miałam wrażenie, że wszystko jest
              backwards/umgekhert :) Skoro najpierw mamy szczęśliwe zakończenie, to co będzie
              dalej. Wiedziałam, że gdzieś tu jest haczyk i, (jak w horrorze), za chwilę coś
              się wydarzy. Na prawdę nie przeszło mi przez myśl, że to może być ciąża (wiem,
              cesarzowa głupoty). Kiedy się dowiedziałam, to od razu wiedziałam, że z tego
              będą mega - kłopoty i że w tym związku właśnie skończyła się sielanka.
              Spodziewałam się, że BARDZO ich to poróżni i że dla Belli nic dobrego z tego
              wszystkiego nie wyniknie. I szczerze mówiąc nie potrafiłam stanąć po jej
              stronie, uważałam, że zdrowy rozsądek jest z Edwardem.
              To były moje spekulacje w tamtym momencie, a jak wyszło...cóż, zobaczycie:)
              • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 15:03
                No własnie, jak czytałam pierwszy raz Breaking, to w 7 rozdziale
                byłam z Bellą - czyli w czymś się jednak nie zgadzamy :D. W drugiej
                księdzę, zaczęłam byc jej zachowaniem nieco poirytowana,
                tymbardziej, ze była taka słabiutka. Ale mimo to, dalej uważam, że
                jej decyzja była słuszna. Nie wiem, ja postapiłabym tak samo jak
                ona, oddałabym życie za dziecko, nie obchodziłoby mnie to co czuje
                Edward, bo przeciez maleństwo nie ma wyboru. Teoretycznie Edward tez
                nie...no ale...to zawsze bezbronna istotka vs. dojrzały faceta,
                które już swoje przeżył. Tu po raz kolejny objawia sie ten jego
                zachlanny egoizm. Ale to uczucie jest silniejsze od niego, co biedny
                ma począć. Straszna sytuacja, ale jaka życiowa! Ile razy się zdaża
                że kobieta decyduje sie na dziecko, pomimo, iz wie, że porodu nie
                przeżyje? Co czuje wtedy mężczyzna, będący ojcem, mężem. Zazwyczaj
                wtedy walczy o życie żony, ale to tylko dlatego, że nie ma w nim
                instynktu macierzyńskiego. Mężczyzna nie jest w stanie tego
                ogarnąć,bo to nie leży w jego naturze.
                Dlatego nie mam żalu do edwarda, ale wiem, że jego decyzja
                podyktowana była węższą perspektywą.
                • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 15:44
                  Dobrze się nie zgadzać od czasu do czasu:)

                  Nie chodzi o to, że nie popierałam Belli, napisałam Ci, że paradoksalnie
                  rozumiem ich oboje. Bellę rozumiem o tyle, że sama też nie mam instynktu
                  macierzyńskiego za grosz. I gdy myślę o posiadaniu dzieci, to jedynym co mogłoby
                  mnie do tego skłonić jest jakieś niesłychanie gigantyczne uczucie (którego nawet
                  nie jestem sobie w stanie wyobrazić szczerze mówiąc). Uczucie tak wielkie, że
                  chciałabym tego dziecka, bo byłoby jego i w pewnym sensie dla niego. Bo dla mnie
                  osobiście dziecko nie jest czymś czego chcę lub potrzebuję. I jej się
                  przydarzyła właśnie taka historia- miłość do dziecka to tak na prawdę pewna
                  materializacja uczucia do jego ojca, kocha je dlatego, że jest jego
                  (przynajmniej tak to odbieram). Na tej płaszczyźnie jestem zdolna do empatii.
                  Natomiast, jak wspomniałam , zdrowy rozsądek jest po stronie Edwarda. Tu trochę
                  mam żal do Meyer, bo pojechała nieco swoimi przekonaniami religijnymi, które
                  wcześniej były dla mnie prawie w ogóle nieodczuwalne. Dla mnie ten motyw był
                  nachalnie prolajferski. Nie żeby mi to przeszkadzało, ale w normalnym życiu
                  takie historie nie kończą się dobrze, bo i nie mają prawa. Mam nadzieję, że
                  czytelniczki nie zapomną, że to fikcja.
                • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 16:04
                  Cóż, ja tez nie mam nad wyraz rozwinietego instynktu
                  macierzyńskiego. Ba! Mój osąd idealnie na ten temat oddała Bella w 7
                  rozdziale. Głośne to, to, płaczliwe, z dziwnymi wydzielinami. W
                  dodatku zgadzam się, że Bella kocha to dziecko poniekąd dlatego
                  głownie, ze jest dzieckiem Edwarda. Dlatego, tu tez się zgodzę, że
                  osobiście tylko równie głębokie uczucie jak Belli pchnłeoby mnie w
                  strone maierzyństwa. Tymbardziej, że mój charakter na nic innego by
                  mi nie przyzwolił. Po prostu nie jestem TEGO typu dziewczyną. Rzecz
                  jasna nie osoądzam innych, nie potępiam za to jakim są, po prostu
                  jestem inna, i ta druga opcja (tzw. wpadka) nie wchodziłaby w moim
                  przypadku w rachubę.
                  Ten poprzedni mój komentarz odnosił się do sytuacji Belli, w całej
                  strukturze tej ksiązki. Pomimo iż wiem czym kierował się Edward, nie
                  uważam, ze da się to tak łatwo usprawiedliwić. Trudna moralnie
                  sytuacja. Właściwie nierozwiązywalna. jednak ja sie bardziej
                  utożsamiam z decyzja Belli. To taki typ męczennika. Masochizm ją
                  nakręca...skądś to znam :D

                  Co do wiary Meyer. Mnie to troche przeszkadzało od poczatku. A w 3
                  tomie to juz dla mnie paranoja. Wszytsko tak grzecznie.
                  Paradoksalnie, sama podzielam identyczne poglądy, co nie znaczy, ze
                  mnie to ani troche nie raziło. Normalnie autor stara się byc
                  uniwersalny. Czyli nie propaguje konkretnego stylu życia czy
                  prowadzenia się. U Meyer jest inaczej. Ale jest autorką - ma więc do
                  tego pełne prawo i chwała jej za to, ze miała jaja by przemycić
                  własny pogląd na pewne sprawy.
                  • martishia7 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 16:20
                    He , to mnie dla odmiany jej podejście do zagadnienia seksu przedmałżeńskiego
                    nie raziło ani trochę. A to dlatego,że po pierwsze znalazła całkiem dobre,
                    logiczne uzasadnienia. Po drugie, dlatego, że nasi bohaterowie mieli różne (i to
                    na dodatek zmienne:)) podejście do tematu. W zasadzie jedyne co ich
                    powstrzymało, to to ,że się ze swoimi poglądami nie zgrali w czasie:)

                    Zgadzam się , że sytuacja jest nierozwiązywalna, to jest dylemat przed którym
                    stają setki par codziennie i nie ma dla niego dobrego rozwiązania. Dla mnie
                    najsłuszniejsze, to dać kobiecie zdecydować- jej życie, jej cena- niech
                    postanowi czy chce ją zapłacić. To, że Bella nie ma instynktu samozachowawczego
                    to inny temat:)
                    Edwarda usprawiedliwiam jeszcze o tyle, że wydaje mi się, że szczerze myślał,
                    że to jest to czego Bella chce, że jest na niego zła o to, że w ogóle wpędził ją
                    w takie niebezpieczeństwo.
        • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 17:34
          Zyby malo kontrowersyjnie zaczac - dostalam 7 rozdzial!!!! Wreszcie
          mnie spokalo cos dobrego we wrzesniu!!!!

          Teraz bedzie moze troche bardziej kontrowersyjnie

          Czytalam ten rozdzial w pewnym sensie - podkreslam wyrazenie "w
          pewnym - na zimno. Nie jestm zaskoczona. Nie rzucalam niczym o
          sciany. Nie mam zamiaru rzucac. Spodziewalam sie takiego biegu
          wypadkow - juz tu z Kaska wysnulysmy teorie na temat ciazy Belli,
          potem ktos zasugerowal, ze po 7 rozdziale bedzie sie mozna mocno na
          Edwarda wkurzyc, i łaczac te fakty zalozylam taki scenariusz - co by
          bylo, gdyby sie okazalo, ze Edward podejdzie do tego inaczej niz
          Bella pod wplywem macierzynskich hormonow (ale to delikatnie
          nazwalam...). Ten pomysl platal mi sie po glowie bardzo dlugi czas,
          juz go troche przemyslalam, czekalam tylko na szczegoly jak bedzie
          wygladac ciaza człowieczo - wampirza, ktorych tutaj i tak ku memu
          zawodowi prawie nie bylo.

          Twierdze, ze sie spodziewalam i przemysliwałam temat. I tak too
          sobie wyobrazalam: nieraz sie zdarzalo, ze kobieta dopiero bedac w
          ciazy albo urodziwszy dziecko zaczyna pałać do niego prawdziwą
          miłościa, Bella nie jest pierwsza ani ostatnia, a jej reakcja jest
          zrozumiala. Mam swiezo w glowie, jak moja polonistka 2 wrzesnia nam
          oswiadczyla, ze bedzie nas uczyc tylko do Bożego narodzenia, bo w
          lutym bedzie miala bobasa. Jestesmy żeńska klasa, niezbyt zgrana, a
          w tym momencie jak na komende ze wszystkich ust wymknelo sie
          niekontrolowane "oooooo..." i wszystkim (a najbardziej naszej
          profesorce)wykwitl usmieszek na twarzy. My kobiety mamy to juz chyba
          w genach, totez nie dziwie sie Belli, ze kiedy opadl pierwszy szok
          od razu pokochala to dziecko. Na jej miejscu tez bym chciala, zeby
          dziecko moje i mojego ukochanego mezczyzny zylo.

          Wstrzymalabym sie z potepianiem Edwarda. Rozumiem jego szok, strach,
          jego reakcja w stylu "zaraz pozbedziemy sie problemu" nieco
          przeraza, ale wstrzymalabym sie z jego potepianiem. Bo to on
          rozmawial z Carlislem. Bo to on rozmawial z indianka na wyspie. To
          on wie w tym momencie wiecej na temat polozenia Belli niz ona sama.
          Przypuszczam, ze jesli podjal taka decyzje, jaka podja, sa bardzo
          wazne powody. To nie jest taka sama sytuacja, w jakiej znajduja sie
          malolaty, ktore za duzo wypily na dyskotece - tu nie chodzi o
          wygode, probe unikniecia odpowiedzialnosci, ale o obrone - obawiam
          sie - bardzo wielu istnien (nie tylko tego jednego dziecka, ale moze
          nawet calej rodziny Cullenow, jesli z powodu tego malenstwa maja na
          scene wkroczyc Volturi). Nie twierdze, ze Edward postepuje dobrze,
          sama nie jestem w pelni przekonana, czy jednak sa argumenty, ktore
          moga skazac niewinna istote na zaglade, ale mimo to z ocena planu
          Edwarda poczekam na dalszy ciag op[owiesci, gdzie wiele sie jeszcze
          powinno wyjasnic i zmienic.

          Ale przyspamowałam, jak nigdy...
          • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 03.09.08, 18:34
            He he. No teraz pewne fakty są oczywiste (atak Volturich ze względu
            na dziecko). Zresztą Meyer podobnie jak Rowling naprowadza
            czytelnika na pewne konkluzje czy teorie, bardzo słuszne zresztą. Co
            nie zmienia faktu, że czeka was jeszce mnóstwo niespodzianek.
            Których NAPEWNO nie jesteście w stanie przewidzieć, a które...no.
            Ahhh...teraz najcięższe. Druga księga jest z perspektywy jacoba.
            Zoabczymy czy spodoba wam się bycie w głowie wilczego stada :D
            To powiem szczerze bardziej zabawna księga, Meyer trochę rozluźnia w
            nim atmosferę, pomimo, że sprawa jest naprawdę groźna. Ale ja
            uwielbiam Jacoba - no wiecie Monika=Jacob team :D
          • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 13:41
            Taki jeszcze dodatek z serii "najbardziej szalone teorie z
            mozliwych" :)

            Nie wiem, po co Bella dzwonila do Rose, chyba nie do konca mi sie to
            podoba. Jesli tylko po informacje w sprawie swego odmiennego stanu,
            takie posuniecie byloby niezlym pomyslem - kto jak kto, ale Rose
            jest w tej kwestii raczej doinformowana.

            Jesli szuka w niej sprzymierzenca w walce o zycie swojego malenstwa,
            to nie wiem, czy to dobry ruch. Wiem, ze Rose jest taka jaka jest z
            jakichs nieblachych powodow i choc moze ogolnie ma dobre checi, ja
            bym jej nie zaufala. Nie w sprawie, na ktorej punkcie ona ma
            obsesje! Prawdopodobnie juz mnie ponosi fantazja i temperatura tego
            goracego fragmentu, ale nie bylabym zdziwiona, gdyby kochana
            blondyneczka byla najpierw slodka i milutka, a potem zaplanowala
            porwanie. Chciazby po to, zeby choc na chwile poczuc sie jak
            prawdziwa matka. Bo predzej czy pozniej i tak ktos ja znajdzie.
            Alice albo Volturi...

            Juz mozna sie smiac... ale jestem walnieta... ;o)
                    • monikad_85 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 14:54
                      Dla mnie owszem. TO JEST STRASZNE, w jakim jestem obsesyjnym stanie,
                      wszytsko dla mnie w tej chwili toczy się wokół tej książki. Idę
                      ulicą i cały czas banan na ustach bo przypomniało mi się co Edward
                      mówił...co Jacob zrobił...co Emmett wymyslił...pomału przestaję to
                      kontrolować. I jeszce w dodatku wracam do domu chwila przerwy
                      (monotonia zycia = jedzenie, spanie) i wracam spowrotem do krainy
                      Twilight. U mnie to pewnie będzie musiał minąć z dobry rok jak nie
                      dwa, bym się od tego uwolniła :D

                      Albo jeśli spotkam na ŻYWO takiego Edwarda Cullena (co jest a-
                      realne), to może wtedy..."not"(głupi amerykański dowcip ale jakże na
                      miejscu BORAT!).
                • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 04.09.08, 17:59
                  Moze wlasnie dlatego tak sobie dspiewuje - gdzies mi sie placza po
                  podswiadomosci dawno przeczytane wypowiedzi, ale nie bede do nich
                  specjalnie wracac. Jeszcze sie dowiem za duzo, a tak pozwole mojej
                  wyobrazni sie wyfruwac i wyszalec

                  Po reakcjach sadze, ze moja teoria nie jest jednak tak bezbrzeżnie
                  głupia jak sądziłam. He, he... I believe i can fly! <nuci> ;o)
                  • wioleta_90 Re: Aktualna lektura rozdział 7 06.09.08, 11:09
                    Kolejna teoria. Zakładając, że akcja Rose będzie miała miejsce i się
                    powiedzie. W poszukiwania małego człowiekowampireczka włącza się
                    oczywiście cały klan Cullenów, wieść jakimś cudem dochodzi do
                    Volturi, a w obliczu tego zagrożenia do akcji wchodzi sfora.
                    Przyjmijmy dalej, że wszystkie grupy poszukiwawcze odnalazły mała
                    zgubę w tym samym momencie. Wyobrażacie sobie Cullenów, Volturi i
                    sforę w tym samym pokoju??? Brrr... Strach się bać, co by mogło z
                    tego wyniknąć...

                    Chora wyobraźnia ;o)