jeriomina
19.07.09, 12:00
Tak sobie ostatnio przemyśliwam, że choć w "Kalamburce" MM starała się
przedstawić sympatyczną osobę, z traumą z dzieciństwa i tak dalej.
Ale IMHO to Mila ustawiła całą spiralę przeciw Pyziakowi i niestety także
przeciw Tygrysowi. Od początku nie lubiła Pyziaka, którego jedyną winą było
to, że był przystojny i lubił flirtować. Żeby tylko tyle mieli niektórzy
faceci na sumieniu. Podejrzewam, że nie mógł po prostu z teściową wytrzymać i
uciekł przed nią.
Do Tygrysa też jest Mila uprzedzona i to tylko z powodu jego podobieństwa do
ojca. Widać to wyraźnie w "Noelce". I to ona napędza Gabrysię, która, gdy
miała jeszcze osobowość w "Kwiecie Kalafiora", była zupełnie innym, stanowczym
człowiekiem.
Miałam w życiu różne klęski uczuciowe, także w dorosłym wieku, w takim, w
którym Gaba była "porzucona". W ogóle o tym nie myślę, chociaż nie mam jeszcze
30 lat, a nie sądzę, żebym jeszcze myślała o tym za lat parenaście. A ta ryczy
na samo wspomnienie Januszka. To na cholerę unieszczęśliwia Grzesia, który
musi cały czas zmagać się z jakimś widmem? Ale tego oczywiście się nie
dowiemy, bo on prawie nic nie mówi w Jeżycjadzie, ograniczając się do
produkcji zupy z młodych warzyw...