Dodaj do ulubionych

Mila sprawcą całego zła?

19.07.09, 12:00
Tak sobie ostatnio przemyśliwam, że choć w "Kalamburce" MM starała się
przedstawić sympatyczną osobę, z traumą z dzieciństwa i tak dalej.
Ale IMHO to Mila ustawiła całą spiralę przeciw Pyziakowi i niestety także
przeciw Tygrysowi. Od początku nie lubiła Pyziaka, którego jedyną winą było
to, że był przystojny i lubił flirtować. Żeby tylko tyle mieli niektórzy
faceci na sumieniu. Podejrzewam, że nie mógł po prostu z teściową wytrzymać i
uciekł przed nią.
Do Tygrysa też jest Mila uprzedzona i to tylko z powodu jego podobieństwa do
ojca. Widać to wyraźnie w "Noelce". I to ona napędza Gabrysię, która, gdy
miała jeszcze osobowość w "Kwiecie Kalafiora", była zupełnie innym, stanowczym
człowiekiem.
Miałam w życiu różne klęski uczuciowe, także w dorosłym wieku, w takim, w
którym Gaba była "porzucona". W ogóle o tym nie myślę, chociaż nie mam jeszcze
30 lat, a nie sądzę, żebym jeszcze myślała o tym za lat parenaście. A ta ryczy
na samo wspomnienie Januszka. To na cholerę unieszczęśliwia Grzesia, który
musi cały czas zmagać się z jakimś widmem? Ale tego oczywiście się nie
dowiemy, bo on prawie nic nie mówi w Jeżycjadzie, ograniczając się do
produkcji zupy z młodych warzyw...
Obserwuj wątek
    • anutek115 Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 12:41
      jeriomina napisała:
      Od początku nie lubiła Pyziaka, którego jedyną winą było
      > to, że był przystojny i lubił flirtować.

      I że miał taki błysk w oku, i że nie był blondynkiem, którego ona sobie dla
      Gabuni wymarzyła...
    • rozdzial43 Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 17:04
      jeriomina napisała:

      > Ale IMHO to Mila ustawiła całą spiralę przeciw Pyziakowi i niestety także
      > przeciw Tygrysowi. Od początku nie lubiła Pyziaka, którego jedyną winą było
      > to, że był przystojny i lubił flirtować. Żeby tylko tyle mieli niektórzy
      > faceci na sumieniu. Podejrzewam, że nie mógł po prostu z teściową wytrzymać i
      > uciekł przed nią.
      >

      Poruszasz Jeriomino w tym wątku co najmniej trzy ciekawe problemy, ale ja na
      razie odniosę się do jednego z nich - problemu na linii Mila - Pyziak.

      nie jest niczyją winą, że jest przystojny, to prawda. Ale już flirtowanie z
      gromadą koleżanek po kolei, dawanie każdej z nich w jednakowy sposób do
      zrozumienia, że jest piękna, ważna i wyjątkowa, to jest po prostu świadome
      igranie z cudzymi uczuciami. To z kolei prowadzi do wniosku, że Pyziak już
      młodzieńcem będąc cynizm miał w sobie i pogardę.

      Ale naprawdę zaskoczyła mnie druga część Twojego twierdzenia, że przyczyną
      porzucenia swoich dzieci przez Pyziaka mogła być niechęć jego teściowej. Po
      pierwsze nie wiem, jak mogła być ona (ta niechęć) wyrażana. Chłodnym błękitnym
      okiem?(bo o ile pamiętam suchą żywotność żylastej ręki Mili poznały tylko
      pośladki Józinka). Z tego co pamiętam z KK i IS Pyziak był częstym gościem w
      domu Borejków, jeździł z nimi do CZaplinka, jadał obiady. Przyjęto go również po
      powrocie z Australii. Na czym miałaby polegać niemożność wytrzymania z Milą?
      • jeriomina Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 21:25
        A jak myślisz, gdzie mieszkał po ślubie z Gabrysią?:)
        • filifionka-listopadowa Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 21:30
          Ale spędzając z nimi tyle czasu, wiedział w co wchodzi. Nie poznawał swoich
          przyszłych teściów w dniu zaręczyn.
          • kkokos Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 23:36
            filifionka-listopadowa napisała:

            > Ale spędzając z nimi tyle czasu, wiedział w co wchodzi. Nie poznawał swoich
            > przyszłych teściów w dniu zaręczyn.

            o kochana, stada i tabuny rozżalonych synowych ci zaświadczą, że teoretycznie
            znały swe teściowe przed ślubem, ale tak naprawdę nie miały cienia świadomości,
            w co się pakują...
      • kkokos Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 22:48
        Ale już flirtowanie z
        > gromadą koleżanek po kolei, dawanie każdej z nich w jednakowy sposób do
        > zrozumienia, że jest piękna, ważna i wyjątkowa, to jest po prostu świadome
        > igranie z cudzymi uczuciami. To z kolei prowadzi do wniosku, że Pyziak już
        > młodzieńcem będąc cynizm miał w sobie i pogardę.


        to oznacza, że połowa (co najmniej) populacji męskiej w wieku lat 17 jest
        cyniczna i pogardliwa. no dajże spokój, iluż to facetów w tym wieku podrywa
        więcej niż jedną dziewczynę? zdecydowana większość. czy taka sama liczba facetów
        potem porzuca swoje żony w drugiej ciąży???no chyba jednak nie. więc wniosek, iż
        podrywanie w wieku młodzieńczym świadczy o zakorzenionym cynizmie i pogardzie,
        jest moim zdaniem nieuzasadniony. świadczy niewątpliwie o niedojrzałości i tyle.

        i tak samo nieuzasadnione jest stwierdzenie o świadomym igraniu z cudzymi
        uczuciami. coś dziwnie jestem przekonana, że większości facetów próbujących
        poderwać, co się da i to w dodatku na tak idiotyczne powtarzane szlagworty, w
        ogóle nie przyjdzie do głowy, że igrają z cudzymi uczuciami. naprawdę nie są
        tego świadomi - są na to zwykle za głupi i/lub zbyt zaślepieni sobą i hormonami.
        nie znaczy to oczywiście, że są całkiem usprawiedliwieni - ale od tego jest
        właśnie życie/bliźni, by uświadomili. i dzięki takim uświadomieniom większość
        młodocianych podrywaczy jednak dorasta i dojrzewa. i jakoś w późniejszym życiu
        nie wykazuje się pogardą i cynizmem.
        • noida Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 23:01
          > to oznacza, że połowa (co najmniej) populacji męskiej w wieku lat 17 jest
          > cyniczna i pogardliwa. no dajże spokój, iluż to facetów w tym wieku podrywa
          > więcej niż jedną dziewczynę? zdecydowana większość. czy taka sama liczba facetó
          > w
          > potem porzuca swoje żony w drugiej ciąży???no chyba jednak nie.

          No chyba jednak ci faceci, co podrywają te dziewczyny to owszem podrywają, ale
          dopóki kogoś nie poderwą. A jak już poderwą jedną na te frazesy, to potem innych
          nie podrywają. A Pyziak podrywał po kolei, nie przejmując się, że poprzednie
          czuły się poderwane.

          Nie da się ukryć, że Pyziak był flirciarzem i podrywaczem. Nie wszyscy
          podrywacze zostawiają żony z dwójką dzieci, ale zapewne część tak (a inni
          zdradzają swoje żony latami za ich plecami - trudno powiedzieć, co lepsze).
          Natomiast nie każdy z nich potem zostaje alkoholikiem i złodziejem, włóczącym
          się po dziwnych zakątkach globu.
          • kkokos Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 23:34
            > Natomiast nie każdy z nich potem zostaje alkoholikiem i złodziejem, włóczącym
            > się po dziwnych zakątkach globu.

            to ja poproszę o twarde, konkretne argumenty na to, że pyziak w KK rósł na
            alkoholika i złodzieja. mogą być nawet cytaty.
            po drugie, dla mnie tam ani niemcy, ani australia nie są dziwnymi zakątkami
            globu. dla ciebie tak? nie rozumiem też, dlaczego złodziej i alkoholik włóczący
            się po świecie jest gorszy od złodzieja i alkoholika stacjonarnego?


            > Nie da się ukryć, że Pyziak był flirciarzem i podrywaczem.
            nikt tego nie ukrywa.

            > No chyba jednak ci faceci, co podrywają te dziewczyny to owszem podrywają, ale
            > dopóki kogoś nie poderwą. A jak już poderwą jedną na te frazesy, to potem innyc
            > h
            > nie podrywają.

            nie zakładałabym się o to. oj nie.


            • mmoni Re: Mila sprawcą całego zła? 19.07.09, 23:49
              To pijak! I złodziej! Bo każdy pijak to złodziej!
              MSPANC
              • lezbobimbo Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 05:41
                mmoni napisała:
                > To pijak! I złodziej! Bo każdy pijak to złodziej!

                Moni, najpiekniejsze podsumowanie Pyziaka kiedykolczyk :))))
                • jeriomina Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 10:28
                  lezbobimbo napisała:

                  > mmoni napisała:
                  > > To pijak! I złodziej! Bo każdy pijak to złodziej!
                  >
                  > Moni, najpiekniejsze podsumowanie Pyziaka kiedykolczyk :))))

                  Widzę, że mój ukochany Bareja znalazł tu zastosowanie:)
                  Swoją drogą, MM nigdy nic o Barei nie wspomina. Jak może jej "inteligencja" nie
                  oglądać tych kultowych wyśmiewaczy prl-u?:DDD
                  • noida Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 10:46
                    MM nie pisze kroniki epoki, tylko powieści obyczajowe. Wspomina o tych rzeczach,
                    które jej w jakiś sposób popychają akcję do przodu, albo budują jej zdaniem
                    koloryt. Nie może pisać o wszystkim, bo by się zwyczajnie nie zmieściło i nie
                    byłoby powieści tylko przydługa i nudna praca
                    historyczno-socjologiczno-antropologiczna.
            • noida Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 10:10
              > to ja poproszę o twarde, konkretne argumenty na to, że pyziak w KK rósł na
              > alkoholika i złodzieja. mogą być nawet cytaty.

              Ależ ty mnie w ogóle nie zrozumiałaś. Mnie chodzi o to, że Janusz mógł sobie być podrywaczem w młodości, ale nie każdy podrywacz w życiu musi skończyć jako podejrzany typek-rozwodnik, jakiego z Pyziaka uczyniła MM w późniejszych tomach. "Alkoholik", "złodziej" oraz "dziwne zakątki globu" są hiperbolą, użytą dla podkreślenia, że MM generalnie robi z Pyziaka szantrapę w dalszych tomach, a co do czego, jak myślałam, chyba się na tym forum generalnie zgadzamy?

              > nie zakładałabym się o to. oj nie.
              No o ile mnie pamięć nie myli (a nie było to jednakowoż tak strasznie dawno), moi licealni koledzy (a miałam w licealnym towarzystwie głównie facetów) nie mieli w zwyczaju uwodzić wszystkiego, co się rusza. Był taki może jeden w całym środowisku, miał opinię podrywacza i wszystkie dziewczyny, które miały we łbie chociaż trochę rozsądku, trzymały się od niego z daleka. Reszta facetów albo miała jedną dziewczynę i nie podrywała innych, albo w ogóle nie podrywała nikogo, bo im się nie chciało. Czekali, aż im jakaś dziewczyna sama spadnie z nieba :) Nie mówię, że moje towarzystwo licealne jest reprezentatywne dla całej ludzkości, ale generalnie typy podrywaczy w rodzaju Pyziaka są raczej rzadkie. Nie może ich być zbyt wielu, bo dziewczyny jednak nie są kompletnymi debilkami i prędzej czy później się orientują, że coś jest nie tak. Różnorodność, panie tego, to podstawa :)
              • mamalilki Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 10:56
                Mnie chodzi o to, że Janusz mógł sobie by
                > ć podrywaczem w młodości, ale nie każdy podrywacz w życiu musi skończyć jako po
                > dejrzany typek-rozwodnik,

                No właśnie, na przykład Baltona tez był notorycznym podrywaczem, a skonczyl jako
                misio wcinający bułeczki upieczone przez żoneczkę.
                Ja mam największy zal, ze energiczna Gaba i energiczny Pyziak nie zaczeli zyc i
                mieszkac na wlasny rachunek tworzac mile, energiczne, usportowione stadlo. Poza
                tym to, ze Gaba najpierw miala brzuch a potem byl slub i to cywilny to jest
                wymysł MM z pozniejszych tomów. Z Opium w Rosole wiadomo tylko ze wyszla za maz,
                urodzila Pyze a on wyjechal i nie mogl nsie z nia potem skontaktować.
              • kkokos Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 11:32
                noida napisała:

                > Ależ ty mnie w ogóle nie zrozumiałaś.

                no po twoim poście to ja już w ogóle nie wiem, o co my sie spieramy.

                generalnie, jak widzę, obie zgadzamy się co do tego, że pani MM
                czyniąc z pyziaka w kolejnych tomach największą szuję świata
                przeholowała i to bardzo?
                dalsze losy pyziaka są dla mnie absolutnie niewiarygodne, a scena na
                szosie jest dla mnie jedną z najbardziej żenujących w całej J. twoje
                stwierdzenie, że już w młodości pyziaka cechowała pogarda, cynizm i
                świadomie manipulował uczuciami innych ludzi uznałam za objaw tego,
                że bierzesz dalsze losy pyziaka za dobrą monetę, przyjmujesz je tak,
                jak pani MM je opisała itd. ja wręcz przeciwnie, staram się nie
                przyjmować ich do wiadomości, bo są dla mnie wpadką pisarki i tyle.

                a akurat jeśli chodzi o licealnych podrywaczy to KK wydaje mi się
                bardzo udane, cała historia z kwiatem jabłoni i zbiorowym zabijaniem
                pyziaka śmiechem, gdy dziewczyny się dogadały, wydaje mi się bardzo
                prawdopodobna i ożywcza. nikt tam zdaje się szczególnie emocjonalnie
                nie ucierpiał. i było dokładnie tak jak piszesz - pyziak podrywał
                wszystkie do czasu, aż trafił na tę jedną, własnie gabę :) która
                ucierpiała, ale było to już po tym, jak pyziak krązył z kwiatem
                jabłoni, nie wtedy
                • jottka Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 11:46
                  a mnie siem co innego skojarzyło, acz nie wiem, czy dobrze pamiętam

                  stalowooki pyziak jest ohydny babiarz, póki nie trafi na gabunię, od którego to
                  momentu staje się monogamiczny na ładne parę lat (z tego, co wiemy w odnośnych
                  tomach). natomiast buraczkowowłosy baltona pcha się z dziobem niemal do każdej
                  panienki, równolegle już będąc zakochany w pulpie. tzn. w upojnej scenie nad
                  jeziorem wyznaje wszak, że od kiedy ją zobaczył, na kursie kompowym czy gdzie
                  tam, to szalał. ale jak spojrzeć, to nie przeszkadzało mu to w startowaniu do
                  innych panienek (coś było o sylwestrze i elce, którą stanowczo przed baltonimi
                  awansami zasłonił tomcio).

                  niespójność w ocenie postaci widzę:)
                  • anutek115 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 12:43
                    jottka napisała:

                    >
                    > niespójność w ocenie postaci widzę:)

                    Ja widzę żelazną konsekwencję autorki - jak robi coś osoba, która jest be, to
                    jest to rzecz godna najwyższego potępienia. Jak to samo robi osoba, która jest
                    cacy - to nic nie szkodzi, wszak dobro w dobrym zwycięży, choćby nie wiem co.

                    A a propos Mili, która nie lubiła Pyziaka, bo flirtował ("nie jest niczyją winą,
                    że jest przystojny, to prawda. Ale już flirtowanie z
                    gromadą koleżanek po kolei, dawanie każdej z nich w jednakowy sposób do
                    zrozumienia, że jest piękna, ważna i wyjątkowa, to jest po prostu świadome
                    igranie z cudzymi uczuciami. To z kolei prowadzi do wniosku, że Pyziak już
                    młodzieńcem będąc cynizm miał w sobie i pogardę. ") to zauważę tylko, że Mila
                    nie wiedziała, że on podrywał. Ona go poznała w szpitalu, wątpię, czy Gaba
                    pojawiła się tam z tekstem "Mamo, pozwól sobie przedstawić, to ten kolega, który
                    wszystko, co się rusza, podrywa i nieustannie flirtuje". Poznała go, i się z
                    miejsca uprzedziła, gdyż, cytuję: "i, Ignasiu, on mi sie wcale nie podoba -
                    zawsze myślałam, że chłopiec Gabrieli będzie blondynkiem, i to dobrze ułożonym -
                    a ten Pyza taki sportowiec z uwodzicielskim błyskiem", koniec cytatu. Czyli,
                    nieprawda, Pyza jest zły, bo jest przystojny i nie jest blondynkiem. Czy widział
                    kto kiedy podobna podłość?!!!
                    • jottka Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 12:50
                      ja widziałam:) mojej mam sie równo moi absztyfikanci nie podobali, gdyż nie byli
                      - o zbieżności - blondasami o niebieskich oczach, gdyż moje upodobania idą w
                      stronę wręcz przeciwną. no ale fakt, ograniczyła się jedynie do krytyki
                      powierzchowności, a poza tym musiała się wycofać na z góry upatrzone pozycje,
                      gdy zażądałam odpowiedzi, czemuż to przodek mój jezd brunetem?:)
                      • anutek115 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 13:00
                        jottka napisała:

                        > ja widziałam:) mojej mam sie równo moi absztyfikanci nie podobali, gdyż nie byl
                        > i
                        > - o zbieżności - blondasami o niebieskich oczach,

                        Matki dorastających dziewcząt, odezwać się, tez tak macie? Bo może to jakiś
                        obowiązujący wzorzec, którego ja - matka chłopców (HA! HA! Błękitnookich
                        blondynów!!!!) nie dostrzegam? Gdyż albowiem, Jottko, jakbym o swojej mamuni
                        czytała. Wielokrotnie wspominany przeze mnie z dreszczem kolega, który się mnie
                        "zlał" z Fryckiem rzutując na odbiór postaci, lodowaty blond-android o oczętach
                        jak błękitna porcelana, wzbudzający w 90-u procentach rówieśniczek odruch
                        wzdrygania się z niechęcią, był gremialnie uwielbiany przez nasze matki.
                        Wystarczyło, że zamachał rzęsami (obiektywnie przepięknymi) i posłał usmiech
                        (obiektywnie przepiekny), i mamusie słały mu się do stów jak snopy ciętego
                        kwiecia. Nie miałam kolezanki, która przynajmniej raz nie została spytana przez
                        rodzicielkę "Dlaczego nie zainteresujesz się Krzysiem, on jest taki miły"...
                        • jottka Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 13:05
                          po primo - siedź cicho, bo jesteś najwyraźniej uprzywilejowana na rynku
                          matrymonialnym:)

                          po sekundo - ja nie wiem, może u matek dorastających dziewczątek działa syndrom
                          uwodzicielskiego i maczoistycznego południowca? a blondyn to taki z definicji
                          mniej temperamentny, o wikingach czym prędzej zapominamy:) no przecież wiadomo,
                          o czym taki makaroniarz (makaroniarzopodobny) jedynie myśli! hrrr hrrr:)
                        • onion68 Re: Mila sprawcą całego zła? 21.07.09, 20:13
                          > Matki dorastających dziewcząt, odezwać się, tez tak macie? Bo może to jakiś
                          > obowiązujący wzorzec, którego ja - matka chłopców (HA! HA! Błękitnookich
                          > blondynów!!!!) nie dostrzegam?

                          Jestem matką dorastającej córki i kolor oczu jak również umaszczenie
                          absztyfikantów są mi głęboko obojętne. Natomiast, owszem, maniery fryzjerczyka
                          mile widziane - za wyjątkiem całowania w dłoń jedynie, bo tego nie cierpię ze
                          strony obcych mężczyzn (obcych w znaczeniu biblijnym).
                          A ile już razy przywoływałam zdanie: co - moja piękna córka i taki śmieszny
                          krasnoludek? ;-)
                          • verdana Re: Mila sprawcą całego zła? 21.07.09, 20:15
                            Manierom fryzjerczyka mowimy stanowczo- nie!
                            • onion68 Re: Mila sprawcą całego zła? 21.07.09, 20:17
                              Lepsze maniery fryzjerczyka niż fornala. Zdaję sobie sprawę, że istnieją
                              zachowania "pomiędzy", ale te ostatnie jakoś wydają się dominować.
                              • verdana Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 16:21
                                Ja już chyba wole fornala:)
                                • truscaveczka Re: Mila sprawcą całego zła? 04.07.16, 13:22
                                  Zawsze mogą być jeszcze maniery bieszczadzkiego smolarza *myśli czule o własnym małżonku*
                      • staua Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 17:18
                        jottka napisała:

                        > ja widziałam:) mojej mam sie równo moi absztyfikanci nie podobali,

                        Moim rodzicom zadni sie nie podobali, jeden szczegolnie (i mieli
                        racje). Z zasady absztyfikanci przechodzili w moim domu tortury
                        wysmiewania, poddawania probom rozszyfrowywania domowych kodow oraz
                        generalnego utrudniania zycia, np. byli zobowiazywani do odstawiania
                        mnie do domu po wieczornych wyjsciach - a potem powrotow na drugi
                        koniec miasta autobusem). Tata przez lata ubolewal poza tym,
                        dlaczego nie podoba mi sie kolega z klasy, syn generala (tata
                        pochodzil z rodziny wojskowych, ale dziadek byl jedynie
                        pulkownikiem).
                        • truscaveczka Re: Mila sprawcą całego zła? 04.07.16, 13:23
                          staua napisała:

                          > jottka napisała:
                          >
                          > > ja widziałam:) mojej mam sie równo moi absztyfikanci nie podobali,
                          >
                          > Moim rodzicom zadni sie nie podobali.

                          No więc ja miałam jednego w życiu, nadal mam :P jeno w roli męzowskiej. Rodzicom wystarczyło zaledwie 10 lat, żeby się do niego przekonać :P
                    • paszczakowna1 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 12:54
                      > Poznała go, i się z
                      > miejsca uprzedziła, gdyż, cytuję: "i, Ignasiu, on mi sie wcale nie podoba -
                      > zawsze myślałam, że chłopiec Gabrieli będzie blondynkiem, i to dobrze ułożonym
                      > -
                      > a ten Pyza taki sportowiec z uwodzicielskim błyskiem", koniec cytatu. Czyli,
                      > nieprawda, Pyza jest zły, bo jest przystojny i nie jest blondynkiem. Czy widzia
                      > ł
                      > kto kiedy podobna podłość?!!!

                      Bez przesady, żadna podłość. Reakcja bardzo podobna, jak mamy Żakowej na Tola
                      (myślałam, że będzie wysoki i przystojny, a tu taki śmieszny krasnoludek). Czyli
                      - żaden facet nie jest godny mojego wspaniałego dziecka. Jakby Pyziak był tym
                      'ułożonym blondynkiem', to by mu coś innego pewnie wynalazła.
                      • jottka Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 12:57
                        no ale łatwiej się przekonać do drania, co przychodzi i zabiera nam dziecko jak
                        swoje, kiedy wygląda on - w naszym mniemaniu - jak człowiek:)
                      • anutek115 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 13:04
                        paszczakowna1 napisała:
                        Czy
                        > widzia
                        > > ł
                        > > kto kiedy podobna podłość?!!!
                        >
                        > Bez przesady, żadna podłość.

                        Od razu wyjaśnię, żeby nie pourażać uczuć ;-), że to cytat z filmu Mela Brooksa
                        jest.
                        • andrzej585858 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 13:09
                          anutek115 napisała:
                          >
                          > Od razu wyjaśnię, żeby nie pourażać uczuć ;-),

                          Żeby to wszyscy w ten sposób urażali czyjeś uczucia - toż to istny raj by
                          zapanował na swiecie i byłoby miło - nieprawdaż.
                          Więc urażać możesz do woli :-))
                          • jottka Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 13:13
                            uważaj, ona sie rozbestwi!:)
                            • andrzej585858 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 13:25
                              jottka napisała:

                              > uważaj, ona sie rozbestwi!:)

                              A proszę bardzo :-))) Bardzo lubie to co pisze :-)))
                              • anutek115 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 13:38
                                Ha! Bójcie się! Teraz to juz mnie nic nie wstrzymie od pokazania prawdziwego,
                                wrednego oblicza ;-)))!
                      • tt-tka Re: Mila sprawcą całego zła? 01.07.16, 21:00
                        paszczakowna1 napisała:

                        > > Poznała go, i się z
                        > > miejsca uprzedziła, gdyż, cytuję: "i, Ignasiu, on mi sie wcale nie podoba
                        > -
                        > > zawsze myślałam, że chłopiec Gabrieli będzie blondynkiem, i to dobrze uło
                        > żonym
                        > > -
                        > > a ten Pyza taki sportowiec z uwodzicielskim błyskiem", koniec cytatu. Cz
                        > li,
                        > > nieprawda, Pyza jest zły, bo jest przystojny i nie jest blondynkiem. Czy
                        > widzia
                        > > ł
                        > > kto kiedy podobna podłość?!!!
                        >
                        > Bez przesady, żadna podłość. Reakcja bardzo podobna, jak mamy Żakowej na Tola
                        > (myślałam, że będzie wysoki i przystojny, a tu taki śmieszny krasnoludek). Czyl
                        > i
                        > - żaden facet nie jest godny mojego wspaniałego dziecka. Jakby Pyziak był tym
                        > 'ułożonym blondynkiem', to by mu coś innego pewnie wynalazła.


                        O przepraszam, ale reakcja mamy Zakowej byla jednak inna. W pierwszej chwili -
                        doznala uczucia zawodu czy rozczarowania (to jednak co innego niz niechec albo
                        dezaprobata), ale zaraz w drugiej
                        "blondynek nie blondynek, a osobowosc Tolo mial" i Irenka natychmiast to zauwaza. A w nastepnej chwili widzi Julie zarliwie wpatrzona w Tola i "postanowila polubic go niezaleznie od jego uszu". O stosunku do chlopaka corki decydowaly
                        uczucia corki, a nie wyobrazenia matki. W przypadku Irenki Zakowej.
                    • andrzej585858 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 12:59
                      anutek115 napisała:

                      . Poznała go, i się z
                      > miejsca uprzedziła, gdyż, cytuję: "i, Ignasiu, on mi sie wcale nie podoba -
                      > zawsze myślałam, że chłopiec Gabrieli będzie blondynkiem, i to dobrze ułożonym
                      > -
                      > a ten Pyza taki sportowiec z uwodzicielskim błyskiem", koniec cytatu. Czyli,
                      > nieprawda, Pyza jest zły, bo jest przystojny i nie jest blondynkiem. Czy widzia
                      > ł
                      > kto kiedy podobna podłość?!!!

                      A widziałem - w ten sam sposób moja mama skwitowała pierwszy kontakt z -
                      faktycznie byłym zięciem - a był blondynem :-))) ale też miał uwodzicielski
                      uśmiech i był podejrzanie szarmancki.
                      Tylko ze nie mieszkał po ślubie razem z teściami - co mimo wszystko nie miało
                      wpływu na to że postąpił jak postąpił.
                      Nie masz tzw. pierwszych odbiorów nieznanej osoby? - tez mi sie to nie podoba
                      ale coś takiego funkcjonuje - niektórzy nazywaja to instynktem chyba.
                      • verdana Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 14:18
                        No cóż - jako matka doroslej corki z zaskoczeniem przyjęłam
                        wiadomość , ze dla tesciowej in spe wyglad zięcia może mieć
                        znaczenie (synowej jak wyżej). Nie przewidują bowiem radosnych
                        szałów łóżkowych z zięciami i synowymi, zatem ich wyglad jest mi
                        głęboko obojetny.
                        Za to przypomniała mi się scena z jakiegos tomu starej jezycjady,
                        która dla mnie zawze byla idealnym usprawiedliwieniem niewiernego
                        Janusza i jego panicznej ucieczki. jak to przy stole kuchennym
                        zbieraja się zamęzne i niezamężne Borejkowny oraz starzy Borejkowei -
                        czyli, jak stwierdzila MM - trzon rodziny.
                        Jesli dla kogoś bedącego w zwiazku najwazniejsza rodzina pozostają
                        nadal rodzice i rodzeństwo - to wyjazd partnera do Australii jest
                        calkiem dobrym rozwiazaniem.
                        • anutek115 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 14:25
                          verdana napisała:

                          > No cóż - jako matka doroslej corki z zaskoczeniem przyjęłam
                          > wiadomość , ze dla tesciowej in spe wyglad zięcia może mieć
                          > znaczenie (synowej jak wyżej). Nie przewidują bowiem radosnych
                          > szałów łóżkowych z zięciami i synowymi, zatem ich wyglad jest mi
                          > głęboko obojetny.

                          :-DDDD.

                          > Za to przypomniała mi się scena z jakiegos tomu starej jezycjady,
                          > która dla mnie zawze byla idealnym usprawiedliwieniem niewiernego
                          > Janusza i jego panicznej ucieczki. jak to przy stole kuchennym
                          > zbieraja się zamęzne i niezamężne Borejkowny oraz starzy Borejkowei -
                          > czyli, jak stwierdzila MM - trzon rodziny.

                          Tak!!! I jeszcze, po rozmowie o wrednej Laurze "To dziecko nie ma ojca, ale ma
                          dziadka". Ma też ojczyma, męża swej matki, za którego jej siłą nie wydawali, nespa?

                          > Jesli dla kogoś bedącego w zwiazku najwazniejsza rodzina pozostają
                          > nadal rodzice i rodzeństwo - to wyjazd partnera do Australii jest
                          > calkiem dobrym rozwiazaniem.
                        • kkokos Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 19:49
                          jak to przy stole kuchennym
                          > zbieraja się zamęzne i niezamężne Borejkowny oraz starzy Borejkowei -
                          > czyli, jak stwierdzila MM - trzon rodziny.
                          > Jesli dla kogoś bedącego w zwiazku najwazniejsza rodzina pozostają
                          > nadal rodzice i rodzeństwo


                          a to tylko dowód na to, jak bardzo pani MM utożsamia się z gabą. dla autorki
                          trzon tej rodziny to borejkowie i ich córki, bo ich stworzyła na początku,
                          reszta to tylko dodatki (niektóre wymuszone przez czytelników) - i taki sam
                          punkt widzenia narzuciła gabie.
                          • dakota77 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 19:57
                            Tylko ze zal osob, ktore pozostaja poza tym kregiem, choc powinny byc wazne w
                            zyciu swoich bliskich. No ale co tam maz, jak siostra najwazniejsza.
              • croyance Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 12:31
                Alez ten Pyziak uwodziciel to nie Casanova, ale zwykly kufniarz,
                ktory wszak nie wykorzystuje seksualnie poderwanych, ale po prostu
                mowi im kilka komplementow, byc moze w nadziei na kilka calusow. Tez
                mi demon ...
    • lacitadelle Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 14:35
      > Tak sobie ostatnio przemyśliwam, że choć w "Kalamburce" MM starała się
      > przedstawić sympatyczną osobę, z traumą z dzieciństwa i tak dalej.
      > Ale IMHO to Mila ustawiła całą spiralę przeciw Pyziakowi i niestety także
      > przeciw Tygrysowi. Od początku nie lubiła Pyziaka, którego jedyną winą było
      > to, że był przystojny i lubił flirtować. Żeby tylko tyle mieli niektórzy
      > faceci na sumieniu. Podejrzewam, że nie mógł po prostu z teściową wytrzymać i
      > uciekł przed nią.

      Powiem tak, gdyby Gaba naprawdę kochała Pyziaka i chciała dać sobie i jemu
      szansę na stworzenie zdrowego i szczęśliwego związku, to po ślubie
      wyprowadziłaby się od rodziny, tym bardziej, że Mila źle była do Pyziaka
      nastawiona. Nawet w Piśmie stoi: opuścisz ojca swego i matkę swoją (choć w sumie
      wzięli tylko cywilny - może stąd problem ;) i nie znam przypadku, w którym
      mieszkanie z rodzicami wyszło młodej parze na dobre. Temat zresztą był już na
      forum poruszany.
      • andrzej585858 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 15:10
        Ja przez 6 lat mieszkałem wraz z tesciami zanim wyprowadziłem się na swoje ale
        wcale nie narzekam - teściową zaś cały czas chwalę bo jest dobrą kobietą - a
        byłem najmniej lubianym zięciem :-))) dodam że jeszcze było 4 zięciów -
        opinia o mnie była też sformułowana w podobny sposób - córuś on nie dla Ciebie
        :-))) no cóż po latach ostałem się jako jedyny zięć z pierwszego miotu -
        pozostali dawno zniknęli a na ich miejsce przyszli nowi - czasem nawet dość
        szybko się zmieniali - a ja trwam i trwam ciągle - mimo że nie ten co potrzeba
        byłem - aha nigdy nie byłem smukłym blondynem a wręcz odwrotnie :-)))
        • dakota77 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 15:15
          Ja bardzo lubie swoich tesciow, ale ciesze sie, ze ani jednego dnia nie
          musielismy przemieszkac z moja rodzina czy rodzina meza. Z calymm szacunkiem dla
          jednej czy drugiej strony, ale nowa rodzina powinna byc na swoim.
          • jeriomina Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 20:08
            dakota77 napisała:

            > Ja bardzo lubie swoich tesciow, ale ciesze sie, ze ani jednego dnia nie
            > musielismy przemieszkac z moja rodzina czy rodzina meza. Z calymm szacunkiem dl
            > a
            > jednej czy drugiej strony, ale nowa rodzina powinna byc na swoim.

            Zgadzam się, dlatego cieszę się, że moi rodzice stworzyli nam tę możliwość
            kupując mieszkanie:)
            Ja mam teściową ok, nawet bardzo ją lubię. Bywamy na wakacjach razem i jest
            spoko. Ale mieszkanie ze sobą cały czas nie byłoby dobre, czuję to i nie muszę
            tego sprawdzać.
            • dakota77 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 20:18
              Owszem, ja sobie nie wyobrazam ani, dyslusji o tym, dlaczego to i owo gotujemy,
              a nie cos innego, ani dyskusji o wyborze muzyki, ani tez wreszcie koniecznosci
              ukrywania czulosci:)
              Twoi rodzice podjeli madra decyzje:). Moj maz mial na szczescie mieszkanie,
              kiedy zaczelismy byc razem:)
              • jeriomina Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 20:35
                Moi wyszli z założenia, że kobieta jest bezpieczniejsza, jeśli mieszkanie jest
                jej własnością:DDD
                Ale oni zawsze dmuchali na zimne:)
                • dakota77 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 20:37
                  Bardzo rozsadne:). Ale ja sie nie martwie, moja jest dzialka pod przyszly dom;-P
                  • jeriomina Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 20:54
                    dakota77 napisała:

                    > Bardzo rozsadne:). Ale ja sie nie martwie, moja jest dzialka pod przyszly dom;-
                    > P
                    Tak trzymać:P
        • lacitadelle Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 15:24
          > Ja przez 6 lat mieszkałem wraz z tesciami zanim wyprowadziłem się na swoje ale
          > wcale nie narzekam

          Między brakiem negatywów, a przynoszeniem pozytywów jest subtelna logiczna
          różnica :) My od pół roku mieszkamy z moją mamą (sytuacja przejściowa) i mój mąż
          również nie narzeka i ja prawie też nie, ale jednakowoż jak mama wyjeżdża,
          odczuwamy oboje subtelną odmianę domowej atmosfery, przede wszystkim słowo
          intymność (i nie mam tu na myśli seksu) wkracza w zupełnie inny wymiar ;)

          Innymi słowy, rozumiem, że zdarzają się sytuacje, w których można z
          teściami/rodzicami mieszkać i jakoś dawać sobie radę, ale jednak kluczowe jest
          tu słowo "jakoś".

          Czy Ty nie odczułeś poprawy jakości życia po wyprowadzce na swoje?
          • andrzej585858 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 15:55
            lacitadelle napisała:


            >
            > Innymi słowy, rozumiem, że zdarzają się sytuacje, w których można z
            > teściami/rodzicami mieszkać i jakoś dawać sobie radę, ale jednak kluczowe jest
            > tu słowo "jakoś".
            >
            > Czy Ty nie odczułeś poprawy jakości życia po wyprowadzce na swoje?

            Oczywiście i myślę ze nikt temu nie zaprzeczy - nawet ze swoimi rodzicami nie
            chciałbym za długo mieszkac w momencie gdy mam juz swoją rodzinę i prawdę mówiąc
            pomimo iz tak jak Dakota pisze lubię rodzinę żony nie mowiąc o swojej to nawet
            na święta po kilku godzinach pobytu chce mi się wracać do swojego domu - nic i
            nikt nie zastąpi własnej rodziny jak juz się ja ma oraz potrzeby prywatności i
            intymności .
            • dakota77 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 16:03
              Otoz to:)
        • miau78 Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 20:26
          andrzej585858 napisał:

          > Ja przez 6 lat mieszkałem wraz z tesciami zanim wyprowadziłem się na swoje ale
          > wcale nie narzekam

          Andrzeju, a ja ze swoimi teściami mieszkałam 3 lata i byłam bliska porzucenia
          męża i niemal z krzykiem się stamtąd wyniosłam. I nie chcę już pamiętać, jakie
          to było koszmarne.
          • onion68 Re: Mila sprawcą całego zła? 21.07.09, 19:59
            > Andrzeju, a ja ze swoimi teściami mieszkałam 3 lata i byłam bliska porzucenia
            > męża i niemal z krzykiem się stamtąd wyniosłam. I nie chcę już pamiętać, jakie
            > to było koszmarne.

            Rozmawiałam niedawno z koleżanką, która też sobie wspominała jak to przez trzy
            lata po ślubie mieszkali z mężem u jej rodziców, małżeństwo pod koniec tego
            okresu wisiało na włosku, a im się to do tej pory śni w charakterze koszmaru.
            To, że Pyziak nie wytrzymał ze względu na zamieszkiwanie z rodziną Gaby jest
            prawdopodobne, niezależnie nawet od cech tej rodziny. To jest trudne po prostu -
            każdy konflikt ze względu na większą ilość uczestników, a jeszcze emocjonalnie
            zaangażowanych, ma tendencję to eskalacji i utrwalenia się moim zdaniem.
            • staua Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 17:47
              Nie wyobrazam sobie mieszkania u tesciow. Przez jakis czas tesciowie i
              moja mama mieszkali goscinnie u nas (pojedynczo, po kolei, po pare
              miesiecy) pomagajac w opiece nad synkiem, i to juz bylo nieznosne.
              Na miejscu Pyziaka najbardziej nie moglabym zniesc Ignaca oraz
              przemykajacych dziewczat w haleczkach.
      • croyance Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 12:34
        Uwazaj, teraz nie wolno tu cytowac Pisma ..:-P
    • sir.vimes Re: Mila sprawcą całego zła? 20.07.09, 22:08
      Nie do końca rozumiem zarzuty wobec Pyziaka (i autorki , i czytelnicze) odnośnie
      flirtowania z całą masą panienek. Primo:został przykładnie ośmieszony i ukarany.
      Secundo: gdy Gaba się ..hm..zadeklarowała nie flirtował. Tertio: decydujący
      taniec Gaby z Pyziakiem i romantyczne jego konsekwencje (w postaci upewnienia
      się Pyziaka w uczuciach do Gaby) zapoczątkowała sama Gabriela bo szkoda jej było
      Robrojka. Może jestem okrutna ale bardziej mi to wyrachowane pomaganie nie
      pasuje niż niezobowiązujące rozrzucanie wokół kopiowanych kwiatów jabłoni. I nie
      wiem jak wy, ale ja w ogóle nie widziałam, żeby Gaba jakoś specjalnie się w
      Pyziaku zakochała. Ot, tak wyszło. Zatem nie wiem czy późniejsze winy Pyziaka
      nie mają poniekąd źródła w letniości Gabinych uczuć (nie jest to
      usprawiedliwienie porzucenia dzieci, w żadnym razie).


      • piotr7777 Re: Mila sprawcą całego zła? 21.07.09, 19:35
        Rzecz w tym, że o małżeństwie Gabrieli i Janusza wiemy niewiele a o
        okolicznościach mu towarzyszących nic. Zreszta Jeżycjada to nie
        telenowela - tu wiele wydarzeń złych (rozwody, śmierć Ewy
        JEdwabińskiej) ale i dobrych (np. ślub Patrycji i Florka, narodziny
        większości dzieci) dzieje się pomiedzy poszczególnymi częściami.

        W wypadku Pyziaka to sprawa ma się tak - najpierw funkcjonowała
        wersja - Gabriela wyszła za mąż, Robert świadkował, urodziła się
        Róża, wcześniej Pyziak "uciekł przed stanem wojennym" co jest
        bzdurą -przed stanem wojennym nikt nie uciekł bo wcześniej nikt nie
        wiedział o planach jego wprowadzenia a potem się wyjechać nie dało.
        Potem z Róży robi się nieślubne dziecko a więc Robert był świadkiem
        Gabrieli sam mając żonę i córkę w innym mieście (kolejna pomyłka, no
        chyba że Robert był w wieku Pyziaka i jak on później poszedł do
        liceum).
        I wreszcie ostatnia kwestia- ktoś na innym wątku napisał jak to cała
        rodzina (Oprócz Mili) przepada za Pyziakiem a potem jest oficjalna
        wersja, że nikt z Borejków go nie lubił. Otóż sądze, że działa tu
        psychologia - jeśli na kimś się zawiedliśmy często wymazujemy z
        pamięci dobrą opinię o nim i wolimy wierzyć, że zawsze nam się nie
        podobał. A poza tym Pyziak przez lata był u Borejków tematem tabu
        ale zaskakująco dużo śladów (zdjęcie, telegram) się po nim zachowało
        tak że Laura nawet nie musiała specjalnie pytać członków rodziny.
        • andrzej585858 Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 12:42
          piotr7777 napisał:
          co jest
          > bzdurą -przed stanem wojennym nikt nie uciekł bo wcześniej nikt nie
          > wiedział o planach jego wprowadzenia a potem się wyjechać nie dało.

          Zapomniałeś o pułkowniku Kuklińskim :-)))
          • doratos Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 13:36
            Mnie było też żal że MM tak przerobiła Pyziaka,on był taki soczysty
            facet,większośc mężczyzn po znalezieniu tej jedynej statkuje się.
            Co do flirtu tosam w sobie nie jest niczym złym,od słów do
            czynu,daleka droga,i nic nie uzasadniało że tak się mógł zmienić w
            takiego lumpa,naprawdę wielka szkoda!
            A co do mieszkania z teściami to też uważam że młode małżeństwo
            powinno mieszkać po ślubie samo.
            Tylko nie zawsze mają taką możliwość!

            Ale to żeby Mila była przyczyną wyjazdu Pyziaka to przesada,jak się
            żonę kocha(albo męża)to najgorsza teściowa tego nie zmieni!
            Wiem co mówię miałam taką teściową a nie przyszło mi do głowy żeby
            za granicę uciekać,nie demonizujcie tu roli Mili pod tym względem!

            Już sobie to wyobrażam-Mila pyziaka nahajem po białych pleckach,,A
            naści hultaju o stalowym spojrzeniu,a masz,wypad za granicę"
            Taka wizja nie zgadza się z duchem Borejków.

            A co do tego jak widzimy naszych przyszłych zięciów,to też to miałam,
            jak zobaczyłam kandydata to bardzo się zdziwiłam-co ten dryblas chce
            od mojej córeczki!
            Ale my matki coś takiego mamy,taki kandydat nie ma łatwo!
            Potem przychodzi samo życie i teraz bardzo lubię mojego zięciai na
            pewno nie jestem taką teściową jaką ja miałam,chyba podświadomie
            staram się mu nie robić tego co mnie samą spotkało!
            • verdana Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 14:31
              Przeciez nikt nie twierdzi, ze Mila Pyziaka wyrzucila, nawet nie
              chodzi o to, ze nieprzyjemnie się mieszka z niechętną teściową.
              problem w tym, ze gdy żona uznaje za swoją rodzinę raczej rodzicow i
              siostry, nie zas męża (ktory jest najwyraźniej "poza" głównym trznem
              rodziny) to maż ma prawo uznać, ze małżenstwo nie wypaliło.
              • lacitadelle Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 14:39
                > Przeciez nikt nie twierdzi, ze Mila Pyziaka wyrzucila, nawet nie
                > chodzi o to, ze nieprzyjemnie się mieszka z niechętną teściową.
                > problem w tym, ze gdy żona uznaje za swoją rodzinę raczej rodzicow i
                > siostry, nie zas męża (ktory jest najwyraźniej "poza" głównym trznem
                > rodziny) to maż ma prawo uznać, ze małżenstwo nie wypaliło.

                o to właśnie mi chodziło, to nie wina Mili, tylko Gaby, bo myślę, że Pyziak z
                teściami mieszkać na pewno nie chciał, a jego żona nie potrafiła tego zrozumieć.
                • staua Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 17:50

                  > o to właśnie mi chodziło, to nie wina Mili, tylko Gaby, bo myślę,
                  że Pyziak z
                  > teściami mieszkać na pewno nie chciał, a jego żona nie potrafiła
                  tego zrozumieć

                  No i dlatego Gaba znalazla Grzesia, ktory sie na to godzi (nie
                  liczac konfliktu o zmywarke, w ktorym jednak widac, jaki jest
                  ugodowy; wyobrazacie sobie te sama klotnie Ignaca z Pyziakiem?)
              • sir.vimes Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 16:17
                > problem w tym, ze gdy żona uznaje za swoją rodzinę raczej rodzicow i
                > siostry, nie zas męża

                Właśnie. Dlatego uważam, ze to Gabriela żywiła letnie uczucia - na tyle letnie
                by Pyziak czuł się w domu Borejków kimś "na doczepkę", a to każdego, nawet
                świętego, zniechęci i ostudzi.

                Poza tym wg mnie próba zarobienia pieniędzy na własny kąt (i samochód:)), nawet
                jeśli wiąże się z czasową emigracją jest godna ze wszech stron pochwały a nie
                potępienia. A Gabriela go potępiła. Nieistotne co myślała i robiła Mila Borejko.

                Znam małżeństwa którym obie pary rodziców bruździły jak się dało, z przekonania
                czy dla sportu, nie wiem - niektóre przetrwały. Myślę, że te, w których to mąż
                czy żona byli priorytetem przed zdaniem rodziców, kuzynów czy powiedzmy ciotki
                spod Malborka.
                • verdana Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 16:23
                  Akurat emigracja, aby zarobic na samochód nie wydaje mi się w zaden
                  sposob godna pochwaly. lepsza rodzina, niż samochód jednak. Z
                  wlasnym kątem - to bywa różnie, ale w większosci wypadkow dłuższa
                  emigracja powoduje,z ę kat dla rodziny jest już zbędny. Poza tym
                  emigracja moze się odbyć jedynie za zgoda obu stron. Tak, ze akurat
                  tutaj gabe rozumiem.
                  • sir.vimes Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 19:33
                    A ja nie rozumiem, moze dlatego, ze nie byłam w tamtych czasach osoba dorosła i
                    nie do końca czuję klimat ówczesnych wyjazdów zarobkowych.

                    Samochód dodałam żartem bo przewijał się w rozważaniach Gaby o wyjazdach Pyziak.
                    Moje rozważania dotyczyły jednak zarabiania na własne mieszkanie.

                    Dla mnie wyjazdy do Anglii moich znajomych na pół roku, rok, by zarobić na
                    mieszkanie (czy np. start firmy ) były normą i opcją do rozważenia - jeśli nie
                    ma się INNEJ OPCJI by zdobyć te pieniądze.

                    I w takich kategoriach sam pomysł Pyziaka na wyjazd oceniam - lepiej przemęczyć
                    się jednorazowo pół roku niż męczyć przez 20 - 30 - 40 lat (gdy kwestia ciasnoty
                    mieszkaniowej i konfliktów nią spowodowanych rozwiąże się sama poprzez
                    wyprowadzkę dorosłych dzieci i śmierć starszego pokolenia).

                    Co więcej - wyjazd jako taki czy przerwa w związku BYWA ożywczy. Bywa wręcz
                    jedynym ratunkiem w niektórych sytuacjach. Bo czasem pozwala odkryć, że wbrew
                    pozorom nie zdechło i nie zgasło; odkryć nową motywację do walki o związek.

                    Oczywiście - myślę tu o wyjazdach nie na nie wiadomo ile i nie wiadomo po co
                    tylko konkretnych i w konkretnych celach.

                    Ojcowie moich koleżanek (starsi nieco niż Pyziak ale nie tak znowuż wiele)
                    dzieli się na dwa rodzaje wyjeżdżających ojców - "powracających z kasą" i
                    "uzależnionych od bycia daleko", którzy albo nie wrócili nigdy albo wracali na
                    trochę i wyjeżdżali znów. Jak Pyziak czyli.
                    • verdana Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 19:47
                      Bywa ożywczy dla starego małżenstwa. Natomiast dla samotnej matki z
                      niemowleciem - nie bywa.
                      Weź pod uwage, ze wtedy nie bylo mowy o zadnym codziennym kontakcie,
                      czestych telefonach, ani o powrocie do kraju na świeta - jak
                      wrocileś, musialeś wystepowac po raz drugi i wizę i paszport. A z
                      Australii nawet dzis nie wroci się do domu szybko w razie
                      katakilizmu.
                      • sir.vimes Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 20:14
                        > Weź pod uwage, ze wtedy nie bylo mowy o zadnym codziennym kontakcie,
                        > czestych telefonach, ani o powrocie do kraju na świeta

                        To jest istotny fakt - dlatego pisze, że nie do końca "czuję" tamte dylematy.

                        Natomiast sama inicjatywa zarabiania zamiast wyprzedawania książek by jeść obiad
                        chyba zgodzimy się, że jest w porządku?
                        • lacitadelle Re: Mila sprawcą całego zła? 24.07.09, 12:04
                          Mój Tato wyjechał, jak byliśmy z bratem w liceum, na w sumie 3 lata (raz był w
                          domu), żebyśmy mogli pójść na studia - czy to jest wystarczająco ważny cel?

                          Myślę, że to zależy od ustaleń wew. w rodzinie, od więzi łączącej małżonków,
                          zaufania. I jeszcze sądzę, że niektórzy ludzie są w stanie żyć w czasowych
                          związkach na odległość, inni - po prostu nie. Myślę, że ja bym nie potrafiła i
                          tym bardziej jestem mojemu Tacie wdzięczna.

                          W przypadku Pyziaka i Gaby - myślę, że jeżeli faktycznie nie było innej
                          możliwości, żeby się od teściów wyprowadzić, to ten wyjazd mógł być jednak
                          zasadny. Na pewno Gabie z dzieckiem byłoby ciężko, ale jednak miałaby wsparcie
                          rodziny, więc gdyby im na sobie naprawdę zależało, wyjazd byłby nie za długi i
                          zaraz po powrocie by się wyprowadzili na swoje - to chyba mogłoby się udać, choć
                          na pewno byłoby by ciężko.
                          • sir.vimes Re: Mila sprawcą całego zła? 24.07.09, 12:21
                            > Mój Tato wyjechał, jak byliśmy z bratem w liceum, na w sumie 3 lata (raz był w
                            > domu), żebyśmy mogli pójść na studia - czy to jest wystarczająco ważny cel?

                            IMO bardzo ważny.

                            > W przypadku Pyziaka i Gaby - myślę, że jeżeli faktycznie nie było innej
                            > możliwości, żeby się od teściów wyprowadzić, to ten wyjazd mógł być jednak
                            > zasadny.

                            No tak właśnie sądzę.
                            Bo chyba nie mieli innej opcji by się wynieść z ciepłej kuchni Borejków.

                            więc gdyby im na sobie naprawdę zależało, wyjazd byłby nie za długi i
                            > zaraz po powrocie by się wyprowadzili na swoje

                            O to mi właśnie chodziło.
                            • jeriomina Re: Mila sprawcą całego zła? 24.07.09, 13:37
                              Chodzi o to, że imho MM nie daje nam żadnych szans na ocenienie właściwych
                              intencji Pyziaka, po jego zniknięciu w OwR ukazuje go tylko w jedynie słusznym
                              świetle.
                            • verdana Re: Mila sprawcą całego zła? 27.07.09, 22:13
                              Jest róznica między licealnymi dziećmi, ktore wiedza, po co ojciec
                              wyjezdza, nie ma żadnej obawy przez derwaniem wiezii - a wyjazdem
                              ojca niemowlecia, które faktycznie zostaje sierotą. Gdyby na rok
                              wyjechała mtaka półrocznego dzieka, pewnie większość uważalaby, ze
                              nie ma takiego celu, ktory uzasadnialby opuszczenie dziecka. A
                              ojciec wcale nie jest mniej wazny od matki.
        • trayi Re: Mila sprawcą całego zła? 03.07.16, 05:48
          piotr7777 napisał:


          > chyba że Robert był w wieku Pyziaka i jak on później poszedł do
          > liceum).

          Robert musiał być w wieku Pyziaka, bo przecież chodzili razem z Anielą do jednej klasy liceum poligraficznego. Pamiętam, że w "Kłamczusze" był temat wyborów najmilszej dziewczyny w klasie, do której chodziła Aniela. Dostała trzy głosy, w tym jeden właśnie od Pyziaka. :)
          • iskrzy_54 Re: Mila sprawcą całego zła? 03.07.16, 08:29
            Pyziak był starszy, w KK jest wyraźnie powiedziane, że był starszy o rok od 17-letniej Gaby. I nie ma w tym nic dziwnego - po prostu do technikum poszedł po 3-letniej zawodówce, aczkolwiek wydaje mi się, że wtedy powinien był pójść nie do 5-letniego technikum, tylko na dwa lata (I ewentualnie zrobić mature), ale być może zawodówkę kończył w innej branży. Robert był w wieku Anieli - w CR jako siwiejący, wąsaty starzec ma około 35 lat. Aczkolwiek z wiekiem bohaterów Autoressa postępuje nader swobodnie - jak Jej akurat pasuje
            • marutax Re: Mila sprawcą całego zła? 03.07.16, 10:06
              iskrzy_54 napisała:

              > Pyziak był starszy, w KK jest wyraźnie powiedziane, że był starszy o rok od 17-
              > letniej Gaby. I nie ma w tym nic dziwnego - po prostu do technikum poszedł po 3
              > -letniej zawodówce.

              Poszedł do liceum, dlatego musiał zaczynać od pierwszej klasy. Dodatkowo uświadomiłam sobie, że skoro w 1977 roku Janusz zaczął 4-letnie liceum, to w chwili ślubu z Gabą nadal się jeszcze uczył lub dopiero co zdał maturę? Oczywiście zakładając, że ślub był przed narodzinami Pyzy.
              • tt-tka Re: Mila sprawcą całego zła? 03.07.16, 10:28
                marutax napisał(a

                > Poszedł do liceum, dlatego musiał zaczynać od pierwszej klasy. Dodatkowo uświad
                > omiłam sobie, że skoro w 1977 roku Janusz zaczął 4-letnie liceum, to w chwili ś
                > lubu z Gabą nadal się jeszcze uczył lub dopiero co zdał maturę? Oczywiście zakł
                > adając, że ślub był przed narodzinami Pyzy.

                Slub byl (wg MM) w roku 82. O ile Janusz nie powtarzal klasy :-), mature robil w 81. Albo byl na pierwszym roku studiow, albo pracowal, gdy sie zenil.
                • marutax Re: Mila sprawcą całego zła? 03.07.16, 11:20
                  tt-tka napisała:

                  > marutax napisał(a
                  >
                  > Slub byl (wg MM) w roku 82. O ile Janusz nie powtarzal klasy :-), mature robil
                  > w 81. Albo byl na pierwszym roku studiow, albo pracowal, gdy sie zenil.

                  Dlatego napisałam "zakładając, że ślub odbył się przed narodzinami Pyzy", które nastąpiły w listopadzie 1981 roku. Ta sprawa zresztą (ślubne-nieślubne) ma oddzielny wątek, a przy sprzecznych informacjach i skłonności autorki do mylenia dat trudno cokolwiek ustalić. Przy opcji "ślub był z powodu ciąży" musimy założyć, że albo Pyza urodziła się w 1982 roku, albo ślub odbył się w 1981, czyli z Januszem-maturzystą.
                  • tt-tka Re: Mila sprawcą całego zła? 03.07.16, 11:30
                    marutax napisał(a):
                    > Dlatego napisałam "zakładając, że ślub odbył się przed narodzinami Pyzy", które
                    > nastąpiły w listopadzie 1981 roku. Ta sprawa zresztą (ślubne-nieślubne) ma odd
                    > zielny wątek, a przy sprzecznych informacjach i skłonności autorki do mylenia d
                    > at trudno cokolwiek ustalić. Przy opcji "ślub był z powodu ciąży" musimy założy
                    > ć, że albo Pyza urodziła się w 1982 roku, albo ślub odbył się w 1981, czyli z J
                    > anuszem-maturzystą.

                    MM placze strasznie, ale date slubu podaje jednoznaczna "wtedy, po aresztowaniu Ignaca w 82".
                    Zreszta mniejsza z tym, w 81 maturzysta Janusz tez musialby isc albo do pracy, albo na studia. Inaczej wyladowalby w wojsku i zadnych wyjazdow do 83 roku by nie bylo :-)
      • croyance Re: Mila sprawcą całego zła? 23.07.09, 21:34
        Hm, ciekawa hipoteza - Gabrysia 'zbyt mocno protestuje', bo tak
        naprawde nie kochala? :-DD
        • doratos Re: Mila sprawcą całego zła? 27.07.09, 22:07
          Nie wydaje mi się żeby Gaba,była tak letnia w uczuciach wobec Pyziaka
          że nie stawała po jego stronie!
          Przecież w innym wątku zostało dobitnie wyjaśnione,
          że właśnie za mocno kochała tak że każda o nim wzmianka przyprawiała
          ją o traumatyczne przeżycie!
          Nawet samo podobieństwo Laury(przysłowiowe stalowe oczka)
          powodowało ból w jej sercu!
          Pani MM mało uwagi poświęciła temu etapowi z życia Gaby i Pyziaka,
          i tak naprawdę nie wiemy co tam się działo.
          To że Janusz wyjeżdża zeby zarobić to mu się chwali,
          ale dlaczego potem nie wrócił z tymi zarobionymi dolarami?
          Krótki powrocik kiedy to,,machnął"Laurę raczej się nie liczy!
          Skoro mu się u teściów nie podobało mógł znaleźć coś dla swojej
          małej rodziny,choćby mały kącik,ale osobny!
          Dla chcącego nic trudnego.

          Byłam w takiej sytuacji,gdy mieszkaliśmy w maleńkiej klitce,ale
          byliśmy sami!!
          Ten czas gdy młode małżeństwo się dociera powinno ono spędzić z dala
          od wszelkich teściów.
          Po Pyziaku spodziewałabym się większej operatywności,
          a nie zabierania d... w troki!
          • dakota77 Re: Mila sprawcą całego zła? 27.07.09, 22:12
            Nie wydaje mi sie, zeby wina w nieznalezieniu wlasnego kata lezala po stronie
            Janusza. To Gaba jest chorobliwie uzalezniona od rodziny, skoro wciaz z nimi
            mieszka tyle lat pozniej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka