Dodaj do ulubionych

Agata Passent na Krecie

06.10.06, 19:17
źródło - agatapassententer.blog.onet.pl/

Spoko, spoko

Jestem na Krecie. Nie, nie zwiedzam ruin, nie tropie cywilizacji starożytnej
i nie szukam kursów wypalania ceramiki. Wyobrażam sobie takie kursy dla
turystów: wypalamy motywy klasyczne, czyli czarni umięśnieni faceci siłują
się ze sobą, a wszystko to na czerwonym tle. O ile takie kursy są, a jak nie
ma, to powinny być. Miałam zamiar po prostu się zrelaksować i leżeć na plaży
i gapić tępo w turkusową wodę. Ale na Krecie nie można się zrelaksować. Albo
może ja nigdzie nie potrafię się zrelaksować? Jak tylko dojechałam do
pensjonatu, który reklamował się jako genialnie położony (500 m od plaży) i z
basenem, okazało się, że owszem, tak jest, ale po drodze mam do przekroczenia
trasę szybkiego ruchu, po której w zawrotnym tempie popylają rozklekotane
terenówki i motocykle. Ruch ustaje o 3 rano, kiedy to Grek właśnie skończył
jeść kolację. Zaś basen hotelowy położony jest malowniczo wzdłuż tejże trasy.
Gdybym rozłożyła swe blade ciało na ręczniku i zamówiła ulubiony trunek
Greków, czyli ouzo, to połowa szklaneczki pewnie by mi się ulała - ziemia
trzęsie się od huku aut. Natychmiast zaczęłam organizować poszukiwanie innej
oazy spokoju. Dotarłam do wioski Stavros, gdzie kręcili słynny oscarowy
film "Grek Zorba". Tu jest cicho, natomiast pięknie położona plaża, na której
za wynajęcie leżaka płaci się 2 euro, powoli tonie w śmieciach i papierosach,
gdyż jak zdążyłam zauważyć, przeciętny Grek pali jak smok robiąc sobie
przerwy tylko na łyk kawy. Jegomość, od którego wynajęłam samochód wielkości
damskiej torebki (kia piccante) podczas podpisywania umowy wypalił cztery
papierosy, a przed sobą miał trzy paczki. Gdy po powrocie z tawerny, gdzie
spałaszowałam niewinną ośmiornicę, która pływała już nie w morzu, a w białym
winie, wróciłam do nowego, cichego lokum i zaczęłam kąpać moje dziecko...
zgasło światło. Czarno wszędzie, głucho wszędzie. Awaria prądu. Boże, utopię
bobasa na wakacjach.

Media wciąż donoszą o rodzicach, którym dzieci wylatują przez balkon. I ja
dołączę do tego grona. Okazało się, że chwilowe awarie prądu na Krecie, to
standard. "Spoko, spoko" uspakaja mnie właściciel pensjonatu i uśmiecha się
pokazując czarne od kawy i petów uzębienie. "Kurcze, to tak wyglądaja greccy
bogowie? Skąd starożytni rzeźbiarze mieli modeli? Nie tak wyglądają rzeźby,
które widziałam w Pergamonie. Gdzie te pośladki? Gdzie te bioderka szczupłe?"
Z tarasu na jedną stronę mam widok na typową dla tutejszego krajobrazu
czerwoną skałę porośniętą gajem oliwkowym, ale z drugiej strony widzę
walające się śmieci. Wygląda na to, że Grek zużyte sprzęty, niedokończone
budowy, puste butelki, szkielety rozbitego skutera po prostu rzuca na bok i
tyle. Spoko, spoko. Sąsiadowi na podwórko, a sąsiad następnemu. Najgorzej ma
pewnie ten, który mieszka na skraju wyspy... Nie ma komu wrzucać, to wrzuca
na plażę. A na folderach biur turystycznych i reklamach Kreta jawi się jako
rajska wyspa unosząca się samotnie na lazurze wody! Foldery zabiły
przyjemność podróżowania. Niepotrzebnie nastawiłam się, że będzie tak
bajkowo. Jak bym wiedziała, że czekają mnie takie przygody, to bym od razu
wzięła trzy paczki papierosów, menażkę z ouzo i grzejąc się jak jaszczur
mruczała tylko "spoko, spoko". Wtedy byłabym miła i uśmiechnięta tak jak
przeciętny mieszkaniec Krety.

Agata Passent/Syndykat Autorów

komentarze:

..no własnie gdzie męscy grecy???też sie zastanawiałam w ubiegłym roku na
wakacjach.smile
A zdjęcia w folderach naprawde potrafią pokazywac to czego tak naprawde na
miejscu nie ujrzymy.
pozdrawiam
~agapa@blog.onet.pl, 2006-10-06 09:29

Kreta Agaty Passent i moja Kreta to dwie różne Krety choć pewnie często
widzieliśmy to samo. Zakochalem sie w tej wyspie 6 lat temu i staram sie tam
bywac praktycznie co roku. Opisywane Stavros jest tylko przereklamowanym
letniskiem i nie ma tam nic ciekawego. Na Krecie najpiekniejsze sa gory. To
tam zycie zatrzymalo sie kilkadziesiat lub -set lat temu. Ludzie sa inni niz
w nadmorsich kurortach, zycie plynie leniwie i jakby bardziej szczesliwie.
Generalnie Kretenczycy sa bardzo pozytywnie nastawieni do ludzi. Nigdy nie
spotkalem sie z jakimikolwiek objawami niecheci, zdenerwowania itp. Wiem ze
jadac waska droga w gorach moge zatrzymac sie na srodku "na awaryjnych" by
zrobic zdjecie i nikt na mnie nie bedzie trabic i klac, tylko poczeka az
zrobie zdjecie. Generalnie Kretenczycy wiedza ze to zdrowy rozsadek jest
wazniejszy niz przepisy. Nigdzie nie czyje sie tak bezpiecznie za kierownica
jak wlasnie na Krecie, bo dobrze wiem na co stac miejscowych kierowcow, a
czego na pewno robic nie beda. Kreta jest rajem dla kogos kto naprawde chce
wypoczac i zapomniec o naszym zwariowanym swiecie, a jak ktos poszukuje tam
wrazen wprost z katalogu TUI czy Neckermana, coz nie powinien tam nigdy
wyjezdzac. I jeszce jedna kwestia - dzieci. Podrozuje od poczatku z malenkimi
dziecmi, najpierw jednym, potem dwoma. I prosze wierzcie mi NIGDZIE na
swiecie ludzie nie maja tak cieplego i serdecznego stosunku do dzieci i to
poczwszy od traktowania malych szkrabow przez rozbrykanych i zbuntowanych
nastolatkow po zgrzybialych staruszkow. Chcialbym zeby w naszym kraju dzieci
spotykaly sie z polowa tej serdecznosci jaka okazuje sie im na Krecie.

Pani Agato. Na Krete nie wolno wyjezdzac z oferta biura podrozy, konczy sie
to przewaznie tak jak w Pani przypadku, najtandetniejsze i najbrudniejsze
lokalizacje - wiadomo cena. Bez tych "milych" posrednikow mozna spedzic
bardziej komfortowo czas oszczedzajac miejscami nawet 50% ceny
touroperatorow. Pozdrawiam Krzysium

~Krzysium, 2006-10-06 09:46
Obserwuj wątek
    • annielika Re: Agata Passent na Krecie 07.10.06, 00:39
      Heheheheh, wesole. Zgadzam sie i z jednym i z drugim. Oba punkty widzenia
      nakladaja sie z moim. Agata pisze o tych rzeczach, ktore mnie ogolnie w Grecji
      irytuja, a ten drugi post opisuje piekno Krety, ktore i ja w podobny sposob
      odbieram. Zreszta uwazam, ze Kreta wyglada zuupelnie inaczej jesli jedziemy tam
      z biurem Tui czy jakimkolwiek innym, a inaczej jesli jedziemy do kretenczykow.
      Przejezdzajac przez te turystyczne miejscowosci chetnie bym przyspieszyla. Nawet
      Chania mimo piekna byla dla mnie zbyt turystyczna. Tandeta, tlumy czynia, ze nie
      mozna po prostu odetchnac i cieszyc sie pieknem. A to ludzie krzycza, a to
      smieci, a ceny? ojojoj. Dlatego na wyspy najlepiej jezdzic samemu, po sezonie,
      wtedy odwiedza sie krete, czy jakakolwiek inna wyspe.

      Po kilku dniach w Chanii chcialam juz jak najszybciej znalezc sie w Zakros. smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka