Dodaj do ulubionych

MÓJ KOT GŁOŚNO PŁACZE GDY...

23.03.06, 23:16
...no właśnie, gdy go biorę na ręce. Od razu mówię że go nie ściskam ani kot
nie jest po wypadku. O co może chodzić? Ma ok 11 miesięcy, jest młodziutki i
już wykastrowany :) Co o tym myślisz czytelniku?
Obserwuj wątek
          • stary_pawian Re: MÓJ KOT GŁOŚNO PŁACZE GDY... 06.05.06, 10:28
            miauuu4 napisała:

            > Hej, moja kotka też nei lubi jak się ją bierze na ręce. Wydaje mi się że to
            > jest kwestia neizależnosci a nie antypatii :)

            Też mam taką. Sama wlezie na kolana, ułoży się i pięknie mruczy, ale wziąć ją
            na ręce ...
            Wielkie oczy, zjeżona sierść i pragnienie by wyrwać się "z tych łap".
            Jest u nas od maleńkości i tak już widocznie ma.
            Przecież Koty to dranie.;)
      • miauuu4 Re: MÓJ KOT GŁOŚNO PŁACZE GDY... 29.03.06, 20:17
        nie za wiele ci pomoglam :) Dawno temu twoj kotek mial operacje? moja miska
        miala sterylke w piatek i dopiero dzisiaj przyszła do mnie na kolana. w nocy
        przychodzi polozyc sie na poduszce ale w ciagu dnia siedzi samiutka w kuchni i
        boje sie ze sie na mnie obrazila. Mam druga kotke i chyba sie nie zdecyduje na
        jej sterylizacje. Kotki chyba bardziej to przezywaja bo moja suczka tez byla
        sterylizowana ( jest ze schroniska i taki jest wymog) ale ona sie nas nie
        obrazala :)
          • cat_s Re: MÓJ KOT GŁOŚNO PŁACZE GDY... 05.05.06, 00:40
            Witam,

            micjanda napisała:
            > MÓJ KOT GŁOŚNO PŁACZE GDY... no właśnie, gdy go biorę na ręce. Od razu mówię
            > że go nie ściskam ani kot nie jest po wypadku. O co może chodzić?

            Być może rzeczywiście, tak jak pisze Miauuu4, to 'kwestia niezależności'.
            Od razu uprzedzam, że na kotach w zasadzie się nie znam a tylko je lubię ;-)

            Ale... chcąc nieco przynajmniej rozumieć swojego Kota (miauczeć nie umiem), czytam notorycznie różne 'kocie' fora i co tam jeszcze w rękę wpadnie.
            Użytkuję już trzeciego kota pod rząd, kilka innych znam 'z widzenia' u sąsiadów - i może podpowiem tak:
            Koty generalnie dosyć lubią kontakt ze swoim panem/panią, chyba że miały albo mają jakieś niemiłe doświadczenia. No to miauczą, bo im się źle kojarzy.
            Innym prawdopodobnym powodem tego 'głośnego płakania' może być jakaś dolegliwość, która na pierwszy rzut oka nie jest widoczna.
            I - eliminując na początku powody najbardziej prawdopodobne - sugerowałbym może wizytę u weterynarza, żeby wykluczyć na 100%, że Twojemu kotu nic nie dolega fizycznie. Jakaś dolegliwość jest niestety prawdopodobna (czego oczywiście nie życzę), od koncepcji że 'koty tak mają' - bo w zasadzie tak nie mają.
            Czyli, jeśli mogę cokolwiek doradzać nie znając Twojego kota - przy najbliższej jakiejś okazji zalicz wizytę u weta, żeby najprostsze i najpowszechniejsze przyczyny wykluczyć.

            Możesz też spróbować dowiedzieć się czegoś więcej na gazetowym Forum Weterynaria:
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=525

            ...chociaż, mam oczywiście nadzieję, nie jest to konieczne.

            Pozdrawiam
            cat_s

            P.S.
            Jakbyś miała ochotę pogadać o kotach absolutnie niefachowo - zapraszam na Forum Pruszków.
            (btw: Altu - zapomniałaś o starych znajomych? ;-) )
            • stary_pawian Re: MÓJ KOT GŁOŚNO PŁACZE GDY... 07.05.06, 09:57
              cat_s napisał:

              > Koty generalnie dosyć lubią kontakt ze swoim panem/panią, chyba że miały albo
              m
              > ają jakieś niemiłe doświadczenia. No to miauczą, bo im się źle kojarzy.
              [...]
              > Jakaś dolegliwość jest niestety prawdopodobna (czego oczywiście nie ż
              > yczę), od koncepcji że 'koty tak mają' - bo w zasadzie tak nie mają.

              Co koty mają, albo nie mają - tego nie wiem ;)
              Kotkę, o której pisałem zabrałem z psiego pyszczka gdy miała jeszcze niebieskie
              oczy. Być może moje łapy kojarzą się jej z tym psiakiem.
              Faktem jest, że nie wlezie na kolana nikomu innemu, tylko mnie (pierwszy dzień
              po przyniesieniu jej do domu przesiedziała mi pod koszulą i już wiem jakie mają
              pazurki;)) ), ale na ręce wziąć się nie da. Nie mam najmnieszego zamiaru
              próbować tego zmieniać.
              Tak ma i już ;)!

              ps.
              Rzeczywiście (odpukać od prawie roku już nie) ma ataki padaczki.
              Jest bardzo płochliwa i nerwowa, ale bardziej niż leki działa na nią zwyczajne
              pogłaskanie i "pogadanie" do niej.
    • piotr.caly Czasem tak mają 24.05.06, 21:51
      Mam kota orientalnego. Miałczy na cały blok, chodzi przy nodze i przybieka gdy
      się zagwiżdże. A samo miałczenie jest u nigo oznaką dość naturalną (już od 8
      lat). Dwie rady weterynarz lub spokój

      Miłego dnia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka