Dodaj do ulubionych

Piotrcovia

IP: 195.117.14.* 03.12.02, 08:59
Polecam artykuł z łódzkiej GW:

Mirosław Czesny prezesem Piotrcovii


jar 02-12-2002, ostatnia aktualizacja 02-12-2002 22:01

Szefowie piotrkowskiego beniaminka chcą walczyć o awans do ekstraklasy

Naszym celem jest awans do ekstraklasy - deklaruje nowy zarząd Piotrcovii.
Większość tworzących go ludzi była dotychczas związana z Widzewem. Czy ich
śladem pójdzie Franciszek Smuda?

Po rundzie jesiennej beniaminek z Piotrkowa zajmuje szóste miejsce w II
lidze, ze startą czterech punktów do trzeciego miejsca, gwarantującego udział
w barażach o ekstraklasę. Wczoraj rozpoczęto przygotowania do ataku na I
ligę. Pierwszym etapem są zmiany we władzach Spółki Sportowej Piotrcovia.
Podczas walnego zebrania wybrano nową radę nadzorczą, której przewodniczącym
został właściciel Piotrcovii Antoni Ptak. Jego zastępcami Sylwester Pawłowski
(przewodniczący rady miejskiej w Łodzi, były wiceprezydent Łodzi!) i Witold
Knychalski, przewodniczący rady nadzorczej Telewizji Polskiej. Ponadto w
radzie nadzorczej Piotrcovii znaleźli się jeszcze Stefan Niesiołowski (do
niedawna pełnił podobną funkcję w Widzewie), Marek Madej (były dyrektor
łódzkiego ośrodka TVP), Marian Kwiecień (właściciel 12 fabryk, m.in.
sponsorującej Widzew Stabill) i Henryk Ulacha, prezes łódzkiego Variteksu. W
najbliższym czasie do tego grona dołączy przedstawiciel prezydenta Piotrkowa
Waldemara Matusewicza.

Z Widzewa do Piotrcovii

Poza Ptakiem i Knychalskim, pozostali członkowie rady nadzorczej byli
związani z Widzewem. Niesiołowski zrezygnował z zasiadania w radzie
nadzorczej łódzkiego klubu po odwołaniu Czesnego, a wejście Kwietnia do
Piotrcovii wskazuje, że sponsoring Stabilla też nie potrwa długo. Firma
Ulachy wybudowała m.in. kawiarnię na stadionie przy al. Piłsudskiego. -
Trzeba się wkrótce spodziewać pozwu do sądu w sprawie zapłaty za nią -
martwią się w Widzewie.

Rada nadzorcza wybrała też nowy zarząd piotrkowskiej spółki. Tak, jak
zapowiadaliśmy, jego prezesem został Mirosław Czesny, a jego zastępcami -
Dawid Ptak (do spraw sportowych) i Kazimierz Ćwikła (d.s. marketingowych i
gospodarczych). Dotychczasowy prezes Piotrcovii Marek Łopiński został
dyrektorem klubu d.s. sportowych.

Szefowie piotrkowskiego drugoligowca nie ukrywają, że podstawowym celem
drużyny jest awans do ekstraklasy. - Dlatego już teraz zaczynamy działania w
celu wzmocnienia drużyny - deklaruje Mirosław Czesny. - Na pewno zmiany będą
duże, bo plany mamy ambitne. Do trzeciego miejsca tracimy tylko cztery
punkty, to naprawdę niewielka strata. W najbliższym czasie zaproponujemy nowe
rozwiązania personalne. Mamy teraz czas na zbudowanie silnej drużyny,
pozyskanie reklamodawców i sponsorów.

Teraz Smuda?

Niewykluczone, że do Piotrcovii mogą wrócić piłkarze wypożyczeni do Widzew
Batata i Rafał Grzelak. Czesny: - Nie chcielibyśmy krzywdzić Widzewa, ale
wszystko się może zdarzyć.

Mówi się też o zmianie szkoleniowca. I tutaj szykuje się największa
niespodzianka, bo według nieoficjalnych informacji jednym z kandydatów jest
Franciszek Smuda.

Szkoleniowiec Widzewa wciąż nie może być pewny swojej posady. Przypomnijmy,
że najpierw Andrzej Pawelec publicznie deklarował, że chce zatrudnić
zwolnionego z Polonii Janusza Białka. Później warszawscy dziennikarze
wymyślili, że Smudę może zastąpić Janusz Wójcik.

Gdy wreszcie spekulacje umilkły, do akcji wkroczył Andrzej Grajewski.
Udziałowiec Widzewa z Hanoweru wymyślił, że pomagającego Smudzie Kazimierza
Kmiecika zastąpi Sławomir Suchomski, a pensja szkoleniowca zostanie obniżona
o 65 proc. Według Grajewskiego na wszystko zgodził się trener. Smuda twierdzi
zaś, że o wszystkim dowiedział się z prasy i na nic się nie zgodził,
przynajmniej na razie. Dlatego nie będzie zaskoczeniem, jeżeli Smuda przyjmie
ofertę. Wszystko ma wyjaśnić się w tym tygodniu.



Jeszcze miesiąc temu Mirosław Czesny był prezesem zarządu Widzewa. Po fiasku
rozmów z Grupą ITI w sprawie przejęcia klubu wymyślił, że nowym udziałowcem
widzewskiej spółki zostanie Antoni Ptak. Właściciel Centrum Targowego ze
Rzgowa miał za 1,5 mln zł przejąć 50 proc. udziałów. Na takie rozwiązanie
zgodzili się wstępnie główni akcjonariusze Widzewa - Andrzej Grajewski i
Andrzej Pawelec. Przed walnym zgromadzeniem udziałowców obaj panowie
rozmyślili się - zwolnili Czesnego z funkcji prezesa i wycofali się z
porozumienia z Ptakiem. W sobotę sponsorem drużyny została firma Polros,
konkurent Ptaka w Rzgowie.

Jeden wróci

Jarosław Bińczyk: Ostatnie działania wskazują, że nie rezygnuje Pan z ambicji
sportowych.

Antoni Ptak: Nic innego mi nie pozostało. Chcę wprowadzić drużynę do
ekstraklasy.

Żałuje Pan, że nie udało się wejść do Widzewa?

- Chciałem pomóc temu klubowi, ale nie podobało się to jego udziałowcom.
Trudno, nie zamierzam się narzucać.

W Widzewie gra dwóch piłkarzy Piotrcovii - Batata i Grzelak. Czy obaj zostaną
w Łodzi?

- Nie wiem. Na razie nikt z działaczy Widzewa nie rozmawiał ze mną na ten
temat. Nie chciałbym jednak osłabiać łódzkiego zespołu, dlatego cały czas
czekam na jakiś sygnał, że Widzewowi zależy na Batacie i Grzelaku. Wszystko
wskazuje jednak, że jeden z nich wróci do Piotrcovii.

Który?

- Prawdopodobnie Batata. Ostatnio przyjechał do mnie z prośbą, żeby umożliwić
mu powrót do Piotrkowa lub przejście do innej drużyny. Wszystko przez to, że
w Widzewie mu nie płacą. To ja musiałem kupić mu bilet do Brazylii, gdzie ma
wziąć ślub. Na dodatek jeszcze będę zmuszony dać mu jakieś pieniądze. Trudno
mu się dziwić, że chciałby odejść. Oczywiście jeżeli zaległości zostaną
uregulowane, Batata może zmienić zdanie.

Wracając do Piotrcovii, to w razie awansu problemem będzie chyba brak
stadionu.

- Naszym obiekt nie spełnia wymogów PZPN. Ale na razie nie zaprzątamy sobie
tym głowy. Przede wszystkim trzeba awansować, a później będziemy się martwić.
W razie czego możemy wynajmować stadion w Radomsku, Bełchatowie czy Łodzi.

ŁKS, którego jeszcze niedawno był Pan właścicielem, jest w tragicznej
sytuacji. Nie żal Panu?

- Na pewno, ale drugi raz nie wracam w to samo miejsce. Ludzie przekonali
się, że zarządzanie klubem nie jest łatwe. Po moim odejściu mieli się pojawić
sponsorzy, duże pieniądze, a co jest, ogromny kryzys. Uważam, że zostałem w
ŁKS mocno skrzywdzony.

Rozmawiał Jarosław Bińczyk
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka