Dodaj do ulubionych

Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata

    • Gość: fan Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 22:17
      A może by Pan zapytał też o opinię piłkarzy? Tylko nie takich grających w
      klubach typu Zagłębie Lubin, Groclin, GKS Bełchatów bo te kluby nie mają wiele
      wspólnego z tradycjami kibicowskimi, tylko np. piłkarzy Legii (nie pytac o
      protest), Wisły, Lecha.
      Może niech oni tez się włączą do dyskusji.

      P.S. Przepraszam za kolejnego posta ale nie chciałem wtedy odpowiadac tylko
      napisac własną opinię.
      • guru133 Re: Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debat 05.11.07, 22:51
        Jeżeli dla ciebie tradycją kibicowską jest rzucanie ch....i, to takiemu kibicowi
        mam tylko jedno do powiedzenia: "Spieprzaj dziadu!", jak rzekł jeden już klasyk.
        • Gość: fan Re: Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 23:34
          O to widze ze sie znalazl specjalista od trafycji i historii kibicow. Moze nie
          wiesz ale historia a terazniejszosc to 2 inne sprawy.
    • Gość: seashark Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: 193.120.116.* 05.11.07, 22:43
      W KONCU KTOS ZAUWAZYL BYDLO PRZESIADUJACE NA NASZYCH STADIONACH I
      NIEDOPUSZCZAJACE DO PILKI PRAWDZIWYCH KIBICOW W POLSCE. SWOJEGO DZIECIAKA NIGDY
      NIE ZAPROWADZE NA STADION W POLSCE.
    • Gość: damian Re: Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debat IP: *.ssp.dialog.net.pl 05.11.07, 22:52
      a ty co popierasz? podpisz sie chociaz z imienia chyba ze wstydzisz sie tego co
      piszesz a jesli nie rozumiesz pewnych rzeczy to prosze nie zabieraj głosu bo sie
      kompromitujesz
    • Gość: Dvid Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.07, 22:55
      Chcecie wiedzieć jaki ma być kibic? to wam powiem. Kibic ma stać na krzesełku i
      śpiewać ze wszystkich sił. Powiedział bym nawet że ma krzyczeć, wrzeszczeć itd.
      Na co piłkarzom kibice którzy na meczu jedzą słonecznik? Kibic powinien mieć
      barwy swego zespołu i gdy zespół jego potrzebuje powinien być zawsze w pogotowiu
      (mam tu na myśli to że jak potrzeba to ma klnąć jak szewc a nawet rozwalać pałom
      radiowozy bo zazwyczaj zasługują na to)
    • Gość: nie pracuje w GW kulturalny doping juz byl IP: 85.211.235.* 05.11.07, 23:00
      We Wronkach i Grodzisku. Z Wronek sponsor uciekl, bo bylo tak nudno, ze na
      boisku krolowaly muchy. W Grodzisku na mecz chodzi 2500 ludzi. Czemu nie 10 000
      jak w Auxerre? Odpowiedzi jest mnostwo.

      Po pierwsze, i najwazniejsze, Polacy narzekaja. Zawsze i na wszystko. Mecz daje
      cudowna anonimowosc i narzekac mozna wiecej. Najczesciej gwizdami i buczeniem.
      90% kibicow w kolnierzach nigdy w pilke nie grala, wiec nie wie jak to jest nie
      trafic z metra do pustej bramki albo strzelic samoboja. Wiec gwiazdza a na
      nastepny mecz nie przychodza. I to jest w Polsce standard.

      Matolki z PO byly na Arsenalu i sie zachwycily. Nie wspomnialy owe matolki, ze
      aby taki stadion zbudowac, 60 000 kibicow musi kupic karnety po srednio 4000
      PLN. Tak, Stecu, 4 000 (cztery tysiace zlotych). A wladajacy doskonale
      angielskim, Mr. YesYesYes, obwiescil ze na stadionie sie nie wyzywali. Jak sie
      po polsku slowa nie mowi, to w Polsce tez nie wyzywaja.

      Wiec teraz bedziemy sluchac ste(c)ku bzdur o tym jak w Polsce ma byc jak w
      Anglii. Tylko, ze w jezyku angielskim nie ma slowa 'kombinowac'. Tutaj kibice
      chodza po 50 lat na mecze swojej lokalnej druzyny amatorskiej, a po spadku do 2
      ligi Charlton sprzedal 16 000 karnetow. Tylko, ze Polacy tacy nie sa. Gdzie
      mozemy probujemy oszukac, o przepraszam, zakombinowac. A chodzenie na mecze
      druzyny, ktora przegrala dwa mecze z rzedu w Polsce oznacza, ze dalismy sie
      nabic w balona. I zaden szanujacy sie polski kombinator na to nie pozwoli.

      Na mecze w Polsce chodzilem od 85 roku. Nigdy od nikogo nie uciekalem, nidgy
      nikogo nie gonilem. Dzis okazalo sie w Gazecie Wyborczej, ze tam przeklinaja i
      pala trawke! Niesamowite, wybierz sie Stecu do dowolnego akadamika w weekend, to
      dopiero zobaczysz MECZ. Stadion przy tym to Twoja wymarzona opera.

      Zrozum Stecu, ze nie da sie sprzedac Ekstraklasy jak Premiership, tak jak PKP
      nie jest DB. Zniszcz, wielki wybawco polskiej pilki, dziadkow z PZPN, od
      Zarzadu, przez tego barana Engela i debili, ktorzy pozwalali przez ostatnie lata
      kupczyc w lidze wszystkim czym sie da. To jest Twoj prawdziwy problem, to nie
      przez pseudokibicow przegrywamy puchary na koniec sierpnia. Kolnierzyki nie
      chodza na mecze nie przez pseudokibicow tylko przez to, ze jestesmy 25.
      (dwudziesta piata) liga w Europie. I dopoki trenerami, nawet z nazwy, bede
      Szukielowiczewie, to zaden kolnierzyk sie na mecz nie wybierze.

      Przy okazji, skoro malpio nasladujemy Anglikow: Heathrow ma 5 terminali, to moze
      zbudujmy tyle na Okeciu? Niech bedzie tak samo.
      • Gość: Paluszki78 Re: kulturalny doping juz byl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 23:28
        Brawo! Mam nadzieję że szczególnie ten post zostanie zauważony przez redaktora w
        tej debacie.
      • Gość: tomcioo Re: kulturalny doping juz byl IP: 62.87.185.* 06.11.07, 08:36
        nie da sie zrobic jednego wielkiego skoku z OE do premiership, ale
        jak to mowi ben, isc krok po kroku aby tak bylo za lat kilka...

        ja taz bym chetnie kupil karnet na sezon nawet za 4000 pln, ale nich
        bede miec swoje miejsce pod dachem jak leje (ani zaden kolo z
        karkiem mi go nie zajmie), kibel gdzie ja lub zona moze w przerwie
        pojsc, i czyste siedzenie, a nie obsrane przez golebie...wtedy moge
        nawet na 4 lige chodzic, bo sobota jest zarezerwowana na mecz!
    • Gość: m2 Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.chello.pl 05.11.07, 23:03
      debata jak z czasów głębokiej komuny... ja jestem wykształciuchem, a nie chcę
      milczących trybun a la pan Stec. A jeszcze bardziej nie chcę dziennikarzy
      prowadzących jednostronne kampanie. Sprawia to wrażenie chodzenia na pasku
      właścicieli klubów
    • Gość: m2 Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.chello.pl 05.11.07, 23:06
      stawiam pytanie: czy to prawda, że pan Stec pobiera za swoją akcję pieniądze z
      budżetu PR koncernu ITI?
      • Gość: paola wszystkie przesłanki na to wskazują IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 23:07
        wszystkie przesłanki na to wskazują
    • Gość: Kominek Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.multimo.gtsenergis.pl 05.11.07, 23:28

      Na Wisłę chodzę od kilku lat najpierw sam teraz z synami 5 i 8
      letnim. Gdy byli mali siedziałem na A i B i nigdy nie było tam
      problemu że ktoś komuś zajął miejsce i nie chciał ustąpić. Nie ma
      też mowy o jakims staniu. Hymn, bramki fala a reszta czasu siedzi
      się bo inaczej towarzysze z tyłu robią rwetest że nic nie widać.

      Ponieważ mi taka atmosfera nie odpowiada chodzę teraz na E3 gdzie
      się skacze krzyczy i śpiewa.

      Na E3 są zarówno młodzi ale też takie zgredy jak ja jak i (bez
      obrazy) paniusie z torebką pod pachą.

      Ostatnio właśnie tak paniusia tłumaczyła młodemu adeptowi kibicownia
      że tu się nie siedzi i gada tylko skacze i śpiewa.

      Mecz nigdy dla mnie nie jest teatrem i ma nadzieję że nie będzie.

      Nie toleruję burd, ,,pozdrowień do więzienia" ale nie przeszkada mi
      jak raz na jakiś czas zaśpiewa się coś na drużynę przeciwną czy na
      jaśnie oświecony PZPN. A przede wszystki oprawa śpiewy na dwie
      strony fala podziękowania dla piłkarzy.

      Jestem kibicem Wisły mój szwagier Cracovi na meczu wiadomo
      wymieniamy ,,uprzejmości" ale po meczu jest już normalnie,
      podyskutujemy, posprzeczamy się i tyle. Zresztą wśród dalszych i
      bliższych znajomych mam i tych z tej i tamtej strony błoń

      Mecz to nie tylko piękne akcje parady bramkarskie ale również emocje
      przeżycie napięcia klimat i ma nadzieję że nigdy nie spełni się
      marzenia pana Steca by był on ,,multikinowym przeżyciem".

      I podobnie jak jest kolosalna różnica między kinem a multipleksem
      tak samo między teatralnym kibicowaniem a całym sercem
      zaangażowaniem się w mecz.
      Ps A co do Dolchy to mój teść opowiadał mi jak lat temu dziesiąt gdy
      Wisła grała z marnym bo marnym skutkiem w kosza w I lidze w podobny
      sposób załątwili koszykarza który przeszedł do Legii
    • Gość: YZ Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.icpnet.pl 05.11.07, 23:41
      A ja mam tylko pytanie do Pana Steca...

      (celowo z dużej litery)

      Ile Panu zapłacili za ten Stec(k) bzdur.. ?? Był Pan kiedyś na meczu gdzie było
      66 kibiców.. ?? A może był Pan na meczu gdzie było 26 tyś. osób.. ?? A może
      cofniemy się w stecz.. 60 tyś.. Tak na polskich boiskach, tak z zadymami, ale te
      mecze się pamięta, mają swoją atmosferę i niestety tylko w większości dzięki
      "kibolom". Gdyby nie oni nie byłoby konkursu "Orange Fair Play"

      Ps.

      trzeba dążyć do zmiany prawa, a do tego jako kibice mamy prawo, a nie że
      bezwzględnie mamy stać się przydupasami różnych spółek wzajemnej adoracji z
      Panem L. na czele
    • Gość: :D Stec nie kompromiytuj się i wyrzuć to co palisz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.07, 23:42
      bo śmierdzi na całej Czerskiej....aż zapach niesie na Żyletę.
      Zrozumiałeś palaczu marihuany?
    • Gość: Blank&Jones Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.07, 23:43
      Od meczu w pucharze UEFA FK-Jablonec z Austrią Wiedeń jestem na
      większości meczów tamtejszej drużyny. Do Jablonca z Jeleniej Góry
      jest ok 60km. Na polską ekstraklasę najbliżej jest do Lubina (95km
      od JG) więc ze względów brzydkości stadionu wolę pojechac do Czech.
      Stadion w Jabloncu jest całkiem nowy ostatnią trybunę oddano w 2004
      roku. Całość mieści ok 6.300 krytych miejsc ale jest rewelacyjny jak
      na 46-tysięczne miasto. Generalnie jednak zaskoczył mnie sposób
      kibicowania u nich na meczach. U nas co chwile słyszy się że tu coś
      zdemolowali tam powyrywali ławki, albo kogoś pobili(efekt sprite).
      Natomiast na meczu ze Spartą Praga(i nie tylko) część kibiców w
      szalikach Sparty siedziała może dwa rzędy od "młyna" gospodarzy !!
      inna część przyjezdnych siedziała z szalikami pomiedzy kibicami
      gospodarzy-przeżyłem szok ! nikt nie reagował żadnych awantur
      żadnego rzucania czymkolwiek, poprostu kultura! w dodatku roznoszą
      piwko na trybuny za 40 koron - nie bałbym się pójść tam na mecz z
      dzieckiem. Najśmieszniejsze było to, że prawie wogóle nie było
      policji. Kilkudziesięciu stewardów trochę nierzucających się w oczy
      policjantów i to wszystko. U nas jest to nie do pomyślenia, pamiętam
      jak ktoś mi opowiadał, jak Lubin grał z Milanem 12 lat temu - jakiś
      łysy kark podszedł do niego zapytał zkąd jesteś odpowiedź z Jeleniej
      Góry nagle bum ciemno w oczach i nos złamany. Więc jeśli taki jest
      model kibicowania w Polsce to ja jestem przeciw. Przede wszystkim
      powinno się wprowadzić obowiązkowy wielokamerowy monitoring(który
      byłby wymagany od klubu żeby otrzymać licencje) oraz imienne
      wejściówki z miejscem siedzenia danej osoby. No i model angielski w
      kwestii dożywotniego eliminowania agresywnych typów ze stadionów +
      drakońskich kar. Wydaje mi się, że to mentalnośc Polaka nie pozwala
      na takie właśnie sielankowe organizowanie meczów jak w czechach i
      przez to jesteśmy skazani na model angielski.
    • Gość: Dżon Głos kibica Legii z Żylety!!! IP: *.chello.pl 05.11.07, 23:43
      O czym marze? Jakiego kibicowania chcę? NIEZALEŻNEGO! Teraz na Legii
      p.o. gniazdowego był straszony zakazem za intonowanie okrzyków
      przeciwko właścicielowi klubu, nie były one niecenzuralne!
      Dalej: STOP ODPOWIEDZIALNOŚCI ZBIOROWEJ! Każdy w państwie prawa
      odpowiada sam za siebie! Nie można karac grupy za jednostke, nie
      wolno zakazywac wyjazdów całej grupie czy zamykać - spełniającego
      normy - stadionu za bójke kilkudziesięciu osób, nie mówiąc o
      kuriozum jakim jest zamknięcie stadionu czy zakaz wyjazdowy za
      okrzyki rasistowskie :0 To juz jest paranoja! I nie chodzi o to że
      chcę rasizmu na trybunach. Ja nie mogę płacić za czyny innych. Co
      dalej: żadamy lepszych warunków, szybszej i sprawniejszej
      dystrybucji biletów, wpuszczania na mecz wyjazdowy tak, bysmy
      zdążyli wszyscy na pierwszy gwizdek itd. Nic się nie robi od lat by
      namk było wygodniej. Ale to mało ważne w sumie. Jeśli jeszcze o
      czymś mogę pomarzyć w obecnych czasach to o dziennikarzach piszących
      prawdę, nie manipulujących faktami, nie piszących bzdur wyssanych z
      palca. Artykuły do których linki macie pod tym wezwaniem pana Steca
      zawierają taka mase przekłamań i oszczerstw że po prostu nas -
      którzy wiedza jaka jest prawda - boli głowa! Panie Stec - niech się
      Pan opanuje! I ten list "kibica z Żylety" - przeciez wszyscy wiemy
      że to kłamstwo, że tego nie napisał żaden kibic z Żylety, kt. niby
      był w Wilnie! Zacznijcie z nami rozmawiać a nei same kary, zakazy,
      nakazy, straszenie itd. Najłatwiej rzeczywiście zburzyć Żyletę,
      tylko co dalej.
    • Gość: ŁKS Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.116.202.33.kutno202.tnp.pl 05.11.07, 23:45
      i jak można nie fetować KAKĘ....
    • Gość: Też Rafał Panie Rafale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.07, 23:49
      Proszę przekazać Orange Ekstraklasie SA, że nie chcemy widzieć na
      stadionach żadnych nazistowskich symboli typu krzyż celtycki,
      żadnych haseł gloryfikujących przemoc i agresje
      typu "hooligans", "hools" itp. Nie chcemy słuchać żadnych
      faszyzujących okrzyków o "żydach" itd.
      To wszystko nie kojarzy sie ze sportem, z piłką! To kojarzy się z
      łysymi tępymi osiłkami, którzy mają upokarzanie innych za religie,
      agresję za kult. Nie chcemy tego rynsztoku emocjonalnego i
      intelektualnego na stadionach. Jeżeli firma taka jak OE SA i PZPN
      tolerują takie zachowania to nie mają prawa narzekać na burdy
      stadionowe gdyż same dają na to przyzwolenie. Karać, karać i jeszcze
      raz karać, aż ta chołota i ich zachowanie - zwyczaje wyniosą z
      trubun do stalowych klatek.

      Dziękuję.
      • Gość: Też Rafał Re: Panie Rafale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 00:02
        I jeszcze jedno, bo przewija się tu dość częsty argument jakoby po
        odejściu ze stadionów tej chołoty-kiboli nagle miało sie zrobić
        cicho, to ja dam przykład siatkówki. Na mecze reprezentacji a i w
        lidze są normalni kibice, z dziećmi, wnukami, babcie, ciotki,
        młodzież i jest wspaniały doping - bez przeklinania i obrzucania sie
        błotem - w konsekwencji często i krzesełkami.
    • Gość: cham i prostak Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.koba.pl 05.11.07, 23:50
      Dzień dobry! Jestem tępawym kibolem jednego z prowincjonalnych
      klubów w Polsce... (no, powiedzmy Polska C, czy tam jak wszyscy
      chcecie) Oczywiście bardzo długo trwało to, żebym przeczytał i
      oswoił się z poprawną polszczyzną i zrozumiał artykuł w "Gazecie"
      oraz komentarze prawdziwych kibiców... Ale stało się... Więc
      korzystając z Waszego forum, mówię, co następuje... (uff, już mi
      mózg paruje)
      Po pierwsze...
      Mówicie o walkach chuliganów na stadionach... Pytanie pierwsze - ile
      ich ostatnio było - na przykład w ostatnim roku (w Polsce
      oczywiście - w każdym miejscu, nie wiem czy wiecie nad
      bezpieczeństwem czuwa miejscowa Policja (np. na Litwie)), drugie -
      gdzie się odbyły, trzecie - na jakich stadionach (nie pod
      stadionami, nie po meczach, nie na "mieście"... specjalnie to piszę,
      żeby wyprzedzić co poniektórych, ale o tym jescze dalej)
      Po drugie.. zapraszam do dyskusji "ekspertów od problemu
      chuligaństwa angielskiego" na temat, co się stało z miejscową (np.
      londyńską) chuliganką... Rząd zepchnął ich do Tuby? No, jeżeli ktoś
      tak sądzi, to przepraszam... Tak, atmosfera na stadionach jest
      daleka od mordobicia, ale spytajcie bywalców Upton Park czy Stamford
      Bridge, co by zrobili z przyjezdnymi... (podpowiadam, że większość z
      nich do Mc Donalda by nie poszła dyskutować)
      Po trzecie... taka mała historyjka. Przyjechałem z jednego z meczów
      wyjazdowych mojego prowincjalnego klubu. Jako cham i prostak
      następnego dnia wpadłem na piwo do jednego z prowincjonalnych pubów.
      Moim opowieściom o wyjeździe, mojej ukochanej drużynie i jej
      wygranej nie było końca... Fantastyczni, "normalni", potencjalni
      dumni kibice mojej prowincjonalnej drużyny spytali na początku -
      "Słuchaj stary... a w której oni są lidze? Na którym miejscu? No bo
      jak mówisz, że jest tak dobrze, to chyba wpadlibyśmy na mecz. A z
      dzieckiem można? Bo wtedy żona by mnie puściła..." - atmosfera
      gwarantowana...
      Po czwarte... znam osobiście piłkarzy i interesuję się (pasjonuję
      się) ligą... ("A to w Polsce jest liga? A kto u nas gra? Smolarek?" -
      pyta się siędzący obok mnie potencjalny kibic klubu)
      Po piąte... a co wy wiecie o kibicowaniu? O nieprzespanych nocach, o
      wyjazdach, o barwach klubowych, o zdartym gardle, o lidze,
      piłkarzach, wynikach, tabeli, moim (oczywiście, mówię to specjalnie)
      prowincjonalnym klubie...
      Po szóste... jestem fanatykiem... wśród księży są pedofile, wśród
      kierowców pijacy, wśród nauczycieli zboczeńcy (ale żeby Was to
      strasznie obchodziło... wśród nas też są różni ludzie)
      No właśnie, tacy jak ja - chamy, prostacy... co wydają nie 50, ale
      po 500 zł miesięcznie żeby być z tą drużyną... Traktowani jak bydło,
      poniżani, okradani, pałowani... Na dobre i na złe...
      Do widzenia i przepraszam! Ale co to Was obchodzi...
    • Gość: Dżon Sam jestes tępawy IP: *.chello.pl 05.11.07, 23:50
      Otóż był taki list tylko nie tępawego a porzadnego kibica z Żylety.
      Został totalnie olany, zamiast niego (niewygodnego bo rzeczowego)
      został opublikowany stek bzdur niejakiego Krzyśka, który zapewne nie
      istnieje, a jego list najprawdopodobniej napisał ktoś z KP Legia lub
      któryś z dziennikarzy. Dowód: ktos kto był w Wilnie, miał dostęp do
      flag w magazynku musiałby być ultrasem, a taki nigdy nie napisałby
      pochwał dla Mariusza Waltera, nie piałby z zachwytu nad tym, że
      tamten spłacił długi Legii..
    • Gość: asd Arka-lechia (cz na odwrót) IP: *.chello.pl 05.11.07, 23:55
      patrzcie co tam się działo: www.youtube.com/watch?v=skPJEXNupeI
      • Gość: asd Oczywiście Lechia przez duże "L" n/t IP: *.chello.pl 05.11.07, 23:56
        .
      • Gość: niu ja kocham Legie, na na na na na na IP: *.dsl.telesp.net.br 06.11.07, 02:01
        nie widziałam OE i Łazienkowskiej od lipca - zaraz po pamietnym
        Wilnie (widzianym w TV) wylądowałam za oceanem. O Wilnie bedzie
        krotko: za tych baranow rzucajacych czym sie dalo bylo mi wstyd, ale
        było tam jeszcze sporo kibiców Legii, więc nie wrzucajmy wszystkich
        do 1 worka.
        Najpierw o wulgaryzmach: nie wiem, czy wiecej pada "kurw" na meczu
        OE czy portugalskiego odpowiednika "puta" na meczu ligi
        brazylijskiej (byłam, wiec wiem, dodam, ze sedziowie schodza z
        boiska w eskorcie policji - 1 funkcjonariusz/1 sedziego), czy
        tez "Scheisse" u zachodnich sasiadow. Taki lajf, stadion nie opera,
        inaczej sie tu spiewa.
        Teraz o atmosferze: na stadion nie przychodzi sie ogladac meczu (nie
        raz sie zdarzyło nie widzieć gola pod flaga na żylecie), bo
        zdecydowanie lepiej wyglada wszystko w TV, powtorki ulatwiaja zycie.
        Na stadion przychodzi sie po atmosfere i - po hiphopowemu - robic
        halas. W Brazylii z atmosfera jest niezle, ale najlepsza atmosfera
        jest w Warszawie, bo tam jest moj polski klub, polskie teksty,
        polskie wulgaryzmy, nadwiślański świt, etc.
        O dopingu: sektory na stadionach były różne i tak ma zostać. Żyleta
        na Legii juz nie raz pokazała, że jesli chce to potrafi. A kryta...
        coż - a kryta odpowiada ;-) Co do spontaniczności dopingu - nikt
        niczego nie zabrania, ale koordynacja daje fajny efekt. I na youtube
        jest sie czym pochwalic.
        O kibicowaniu drużynie własnej i życzeniu jak najgorzej drużynom
        cudzym: jest to międzynarodowa przypadłość, nie do wyplenienia.
        Przykłąd brazylijski: mecz Palmeiras z nie-pamietam-kim (kiepski),
        wynik 1:1, nagle pojawia się informacja o przegranej Corintians i
        caly stadion wydaje okrzyk radości z powodu cudzej, niezaleznej
        porażki. Ludzka radość nie zna granic, drodzy krytycy stadionowej
        wrednej spontaniczności. I dobrze!
        Kibicować wulgarnie czy dowcipnie? - coż, chcielibyśmy, żeby zawsze
        było dowcipnie, nie zawsze wychodzi. Czasem jest i wulgarnie i
        dowcipnie, czasem tylko wulgarnie. Ale zwykle jest szczerze. Nie tak
        dawno Choto siedział w krzakach, a teraz... teraz o krzakach nie ma
        mowy, a jak Choto nie ma na boisku, to wiadomo, czym to grozi. No i,
        moi drodzy porządni kibice, czy nie mieliście nigdy ochoty
        krzyknąć ".. PZPN?"
        O stadionowych rękoczynach i innych aktach wandalizmu: jestem
        zdecydowanie przeciw, ZA zakazami dla bandytów (pod warunkiem, że
        kara jest następstwem winy). I - powtórzę za poprzednikiem - nie
        przesadzajmy, że na stadionach w Polsce jest niebezpiecznie!
        O protescie na Legii: zycze nam wszystkim, zeby sie szybko skonczyl.
        Niestety do tego potrzeba porozumienia i dobrej woli obu stron. Milo
        by bylo wrocic na wiosnę na pozytywnie rozwrzeszczana Łazienkowską :-
        )
        Na koniec o futbolu bez kibiców: nie ma piłki bez kibiców, gdyby nie
        kibice, nie byłby dla Pana etatu, Panie Stec, bo kto jak nie kibic
        chciałby Pańskie wypociny czytać?! Futbol, z dzisiejsza mega-
        medialna oprawa i rozbudowanym marketingiem, jest tylko i wylacznie
        dla kibicow. Tak, moi drodzy, Legia to my.
    • Gość: ZKS no właśnie, to nie debata IP: *.adsl.inetia.pl 06.11.07, 01:00
      tylko pamflety tępawych czytelników GW popierających ślepo tępawego redaktora
      Steca...
    • Gość: farth Do P. Steca IP: *.acn.waw.pl 06.11.07, 01:05
      bullshit
      Tyle można powiedzieć o Pańskich zapewnieniach.
      Czytając Pańskie artykuły brakuje mi tylko dopisku "artykuł sponsorowany".
      Chodzę na Legie od lat, zawsze na Żyletę chociaż często irytuje mnie zachowanie
      GRUPKI osób z Odkrytej i to wcale nie chodzi mi o NS czy S, to jakoś łatwiej mi
      przywyknąć do ich zachowania, niż do słów i środków stosowanych przez KP. Jakoś
      łatwiej mi zrozumieć, że ktoś zachowuje się niestosownie stojąc po tej stronie
      "barykady" niż jak słyszę od zarządzających, ludzi niby z klasą, że jestem
      bydłem, dealerem i narkomanem. Szlak mnie trafia jak Ci ludzie nie mają za krzty
      przyzwoitości, aby żądać od ludzi niepełnosprawnych udowodnienia swojej
      niepełnosprawności, żeby mogli być trochę bardziej uprzywilejowani na stadionie.
      Szlak mnie trafia jak słyszę, że żądają ukarania Lecha Poznań za wpuszczenie na
      stadion tych właśnie ludzi poszkodowanych przez los.
      Klub działa nieudolnie. Najlepszym dowodem są zakazy, tak chętnie przez Pana
      przytaczane. Zakazy dostało 14 osób (oficjalnie) zatrzymanych w Wilnie i przy
      okazji ludzie odpowiedzialni za tworzenie atmosfery na stadionie. Atmosfery,
      która na stadion przyciąga tysiące osób, nawet gdy drużynie nie idzie. Nasuwa mi
      się tylko teraz pytanie, co w takim razie robi na stadionie człowiek, zatrzymany
      w Wilnie, którego zdjęcia w kajdankach i prowadzącego przez litewską policję,
      widniały na jednym z litewskich portali?

      Szuka Pan winnych w Stowarzyszeniu. Niby są odpowiedzialni moralnie. To w takim
      razie pytam się, co Pan sądzi o Dyrektorze ds. Bezpieczeństwa na Stadionie
      Legii, już pomijając jego barwną i niechlubną przeszłość, który przed meczem w
      Wilnie całkowicie zlekceważył propozycje SKLW, a następnie udał się na urlop.
      Jasne, można winić Pana Piórkowskiego, ale przepraszam bardzo, kto jest
      odpowiedzialny za bezpieczeństwo? Członek niewygodnego dla klubu Stowarzyszenia,
      czy człowiek który ma podpisany kontrakt z klubem i jest to w zakresie jego
      obowiązków?

      Jestem człowiekiem jeszcze stosunkowo młodym, ale pracującym w poważnej firmie,
      gdzie ludzie wiedzą o mojej miłości, moim hobby. Dla tych ludzi pańskie
      subiektywne opinie są 100% wiarygodne. Tak subiektywne! Wiem, że się to Panu nie
      spodoba, komentarz zostanie usunięty, a przytoczone argumenty pominięte. Tak
      wygodniej.
      Jestem całkowicie pewien, że doskonale zdaje Pan sobie sprawę, z tego co dzieje
      się na Żylecie i dlaczego tak się dzieje. Nie znajduję innego wytłumaczenia jak
      koneksje z obecnym właścicielem klubu.
      Pisze Pan o chamskim zachowaniu kibiców z Żylety. To chamskie zachowanie według
      Pana przejawia się niedopingowaniem drużyny i inteligentnym (według pana
      prymitywnym) docinaniu obecnej klubowej Władzy, bez używania słów niecenzuralnych.
      Pańska fala krytyki i stek pojawiających się artykułów, jak i obecne zachowanie
      Zarządu dobitnie udowadniają słuszność obranej formy protestu kibiców (nie
      kiboli, myli pan pojęcia, nie zawsze to co przedstawiają na na Discovery jest
      prawdą) obrazując Waszą frustrację, że ktoś, kogo znieważacie na każdym kroku,
      potrafi Wam dopiec.
      • Gość: ikis Spokojnie, zgodnie z prawdą i ładnie napisane. IP: 193.27.6.* 06.11.07, 10:54
        Brawo dla Ciebie farth! Szkoda że w gazetach pisują tacy
        koninkturaliści jak Stec, a nie osoby które stać na rzeczowe
        podejście do tematu...
    • Gość: Lech Poznań Obiecuję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 01:46
      ...że się nie złamię i nie pomogę panu red. Stecowi, ani KP Legia w
      pacyfikacji obywateli Rzeczpospolitej jakimi bez wątpienia są kibice
      Legii.
      Sami sobie wymyślcie, jak zabronić kibicom podróżowania za swoim
      klubem i jak ich zmusic co mają śpiewać. Nie życzę powodzenia i nie
      pozdrawiam. Lepszy stary wróg, niż redaktorzy pokroju pana Steca.
      • Gość: Grzesiek Re: Obiecuję IP: 195.33.69.* 06.11.07, 10:29
        Szkoda Twoich słów ... niezrozumieją, uznają Cię za bandytę i
        margines społeczeństwa

    • Gość: nt5 Jakiego stylu kibicowania chcemy- trwa debata/list IP: 217.98.20.* 06.11.07, 04:13
      Witam,
      Piszę ten list, ponieważ w tytule artykułu tkwi słowo debata.
      Rozumiem więc, że chcecie poznać jak najwięcej opinii czytelników na
      temat kibicowania. Oto moja. Po pierwsze. Nie podoba mi się bardzo,
      że taki znawca piłki nożnej jak p. Stec(uważam pana na prawdę za
      konesera piłki nożnej) prowadzi dyskusje o kibicowaniu w piłce
      nożnej, a na zdjęciu do artykułu pokazuje kibiców reprezentacji
      siatkówki. Jest to w pewnym stopniu manipulacja. Piłka nożna jest
      dosyć specyficznym sportem i to również ze względu na kibiców.
      Kiedyś ktoś pięknie napisał, że football to ostatnie zjawisko
      przypominające walkę plemion. Zgadzam się z tym poglądem w 100
      procentach. Zespoły tworzą plemiona wokół siebie. A z plemionami jak
      jest, każdy wie. Zazwyczaj się nie znoszą, choć niektóre potrafią ze
      sobą się godzić a nawet współpracować. Czyż nie to oglądamy w piłce?
      I to nie tylko na naszych stadionach. Kibic ManUtd z kibicem
      Arsenalu nigdy się nie dogada, która drużyna jest lepsza, mimo że
      były takie sezony, kiedy było to widać jak na dłoni. Wynika to z
      tego, ze tak jak miłość do własnego zespołu jest wpisana w
      kibicowanie tak i nienawiść do wrogów jest nieodłącznym elementem
      życia kibica. Ten przydługawy wstęp dedykuje tym, którzy chcieliby
      zmieniać nastawienie ludzi na stadionie. Mimo że jestem przeciw
      wyzwiskom i przekleństwom, uważam, że nie niszczy to widowiska w
      znaczny sposób. Poza tym osoby prowadzące doping na stadionach
      (doping, nie mylić z protestami) próbują panować nad wszystkimi
      negatywnymi przyśpiewkami. W tym momencie na stadionie Wisły
      antydoping prowokowany jest jedynie przez ludzi z tłumu, a nie
      ludzi, którzy zajmują się oprawą meczów. Zresztą na stadionie Lecha
      i kilku innych klubów widzę te same symptomy poprawy pod tym
      względem. Co innego przyśpiewki o PZPN-ie, ale dopóki styl
      sędziowania w Polsce się nie zmieni, dopóty antyPZPN-owskie
      przyśpiewki będą się pojawiać.
      Drugą część listu chciałbym poświęcić w całości pani o pseudonimie
      megane_v. Chodzę na stadion Wisełki od 10 lat i to nieprzerwanie,
      czuję więc, że mógłbym pani, która na naszym stadionie, jak sama
      przyznała, jedynie bywa, wiele wytłumaczyć. Kultura na stadionie
      Wisły istnieje na meczach, gdzie przychodzą starzy wyjadacze. Te
      same twarze, które widuje od kilku lat. Proszę przyjść na mecz z
      Odrą czy Zagłębiem Sosnowiec, gdy pozostali ludzie, którzy na
      stadionie jedynie bywają, siedzą w domach i nie mają pojęcia o tym,
      że Wisła danego dnia gra. Było wiele takich meczów, gdy na stadionie
      byłem jedynie z trzema tysiącami kibiców i niektóre z tych meczów
      wspominam najlepiej. Wszyscy, którzy przychodzili na takie mało
      popularne „widowiska” przychodzili tam jedynie z powodu Wisły
      Kraków. Gdy na mecz przychodzą ludzie z powodu Legii czy Cracovii,
      wtedy mamy do czynienia z brakiem kultury i dopingu, bo spora część
      osób: nie wie jak się zachować na stadionie, nie zna przyśpiewek,
      nie wie na czym polega „fala meksykańska”, nie potrafi klaskać do
      rytmu(co ciekawe niektórzy z nich świetnie sobie radzą z
      antydopingiem, jakież to łatwe nauczyć się LTSK). Widowisko
      kibicowskie traci na tym wiele. A musimy sobie uświadomić, że wiele
      osób przychodzi na stadion, żeby oprócz oglądnięcia meczu świetnie
      się bawić. Nie oszukujmy się. Mecz możemy oglądnąć w domu lub w
      knajpie. No chyba, że już w ogóle nie chodzi ani o mecz, ani o
      drużynę, tylko o pokazanie się na stadionie. Z takimi wypadkami
      niestety mam coraz częściej do czynienia.
      Trzecią część listu poświęcam Anglii. Dlaczego? Ponieważ co chwile
      słyszę, jak to wspaniale jest w Anglii. Nie zgadzam się. Nie
      dlatego, ze nie podoba mi się, to ze nikt nie „rozrabia”. Dlatego,
      że na prawdę wierzę, ze my kibice nadajemy kolorytu szarej polskiej
      kopanej. W Anglii oprawy nie istnieją i choć wiele osób mogłoby
      poświęcić spektakle kibicowskie na rzecz tzw. „normalności”, to ja
      bez nich straciłbym zapał do oglądania meczów na stadionie i
      przeniósłbym się przed mój odbiornik telewizyjny.

      Serdecznie pozdrawiam
      Nt5, kibic Wisły
      P.S. Dedykuje ten list gniazdowemu na stadionie Wisły, który
      sprawia, że ludzie odnajdują radość w kibicowaniu. Dzięki „G.”!
    • Gość: konsument Ekonomia, czyli mecz OE jako produkt rozrywkowy :) IP: *.bielsko.dialog.net.pl 06.11.07, 05:31
      Najpierw szczypta teorii:
      1. Mecz piłki nożnej to towar na rynku rozrywkowym.
      2. Im lepszy towar tym większy popyt.

      Co do faktów: umówmy się, w Polskiej lidze cotygodniowe 90-minutowe zawody tylko z nazwy przypominają mecze piłki nożnej jakie znamy z Canal+ i środowych wieczórow w TVP. Tak naprawdę to trochę inna dyscyplina sportu - dla przykładu, nasi kopacze kompletnie inaczej poruszają się po boisku niż piłkarze zachodni: tamci w momencie przyjęcia piłki patrzą po boisku gdzie odegrać piłkę (albo już to wiedzą wcześniej) wykonując jednocześnie z przyjęciem ruch mijający przeciwnika, podczas gdy nasz kopacz ma wzrok i pozycję wmurowaną w ziemię a cały umysł zaprzątnięty próbą nieskompromitowania się przyjęciem piłki. Takie Premiership, Ligue 1, Serie A czy Primera Division mają wspólne z Polską jedynie rozmiary bramek i piłek oraz czas gry.

      Mecze OE są bardzo marnym towarem pod względem jakości proponowanej przez sprzedawców (kluby)- nie wywołują prawie żadnych emocji związanych z zachwytem umiejętnościami graczy czy np. ofensywaną taktyką zespołu jako całości. Na razie głównym czynnikiem, jaki przyciąga kupców (kibiców) to emocje związane z wynikiem oraz przynależnością do grupy, obietnica doznawanego na stadionie poczucia wspólnoty, przyjaźni i wrogości do przeciwnika (niestety [albo stety] atawizm plemienny wciąż funkcjonuje w naszej psychice).
      Jedno zresztą prowadzi do drugiego, bo co może zrobić kibic pragnący zwycięstwa drużyny, która przegrywa a umiejętnościami w zasadzie nie ma szans wygrać? Może tylko próbować wpłynąć na psychikę przeciwnika oraz swojej drużyny gorącym, wręcz szowinistycznym dopingiem.

      (Owszem, kibice Realu Madryt gdy drużyna przegrywa na S.B. mogą pozwolić sobie na pomruki niezadowolenia, ciszę, machanie chusteczkami czy oklaski dla drużyny przeciwnej. Oni wiedzą, że ich zespół w 10 minut potrafi zdobyć 3 bramki a jeśli nie wygra tego meczu to i tak za dwa tygodnie przydarzy się 5:0 i estetyczna ekstaza podczas oglądania geniuszu Robinho.
      Ale co ma zrobić polski kibic, np. Cracovii na derbach albo ŁKSu w meczu z Legią? Ma 90 minut kulturalnie klaskać w dłonie, wzdychać na zmarnowane sytuacje, ewentualnie od czasu do czasu zaintonować "Do boju...", (oczywiście nie za głośno i "agresywnie", bo wystraszy rodziny z krytej;-)?
      Zaś po przegranym meczu ma pewnie sobie w duchu powiedzieć: no cóż, wynudziłem się, wysiedziałem, obejrzałem gry w piłkę jak na lekarstwo, sfrustrowałem, bo drużyna przegrała... ale taki mój los - muszę liczyć na to, że za pół roku przyjdzie sponsor z Dubaju, kupi lepszych graczy, będę miał Multipleks na stadionie to się wtedy wyżyję estetycznie za te lata teraz stracone!)

      Jednym słowem towar (mecz) jest bardzo niskiej jakości, ale konsument nie posiadałby na nią wpływu właśnie poprzez stworzenie oprawy, wspólnoty kibicowskiej czy ostrego dopingu, miałby do wyboru jedynie kupno lub rezygnację z kupna (gdyż natura produktu wyklucza wybór konkurencyjnych).

      Otóz, Szanowny Panie Redaktorze, Pan pewnie pamięta, że taka ekonomia już była, ale się nie sprawdziła i zapewniam Pana, że przy takim poziomie produktu, jakim dysponuje obecnie Orange Ekstraklasa, nie ma w tej chwili UZASADNIONYCH EKONOMICZNIE przesłanek na zaistnienie w Polsce stadionów wypełnionych przez koneserów kunsztu piłkarskiego, rodziny, VIPÓW - stadionów bez żylet, torcid, stojących i innych "ostrych trybun". To się nie może udać, gdyż po prostu matematyka nie kłamie.

      Oczywiście można spróbować, ponoć eksperymenty przynoszą postęp ludzkości, zatem będę z zaciekawieniem obserwował losy klubów, które "wjadą spychaczami" na swoją żyletę. :-)





    • Gość: sowaa kulturalnie, ale z pirotechniką IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.07, 06:50
      powinno być kulturalnie, ale pewne tradycje trzeba zachować. pirotechnika jest obecna nawet na stadionach lig okręgowych i nie jest ona symbolem agresji do kogo kolwiek...
    • Gość: robuś Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: 81.219.116.* 06.11.07, 07:59
      kibice powinni być jak w ameryce lub na siatkówce. przyjść zjeść
      hamburgera albo popcorna, pokrzyczeć jeejee lub uhhuuuu, najlepiej
      gdyby jakiś zaśpiewajło moderował doping jak to jest na meczach
      siatki lub piłkarskich było na legii. potem wszyscy wracają
      grzecznie do domu i na następny dzień do roboty. aha dobrze byłoby
      gdyby wszyscy nosili jednakowe koszulki wtedy byłaby prawdziwa
      jedność. panowie redaktorzy z wyborczej! poprzyjeżdżaliscie ze
      swoich wiosek gdzie piłki nie było i nie było tradycji kibicowania i
      teraz dla was jest to szok kulturowy. nie używajcie słowa "kibol"
      pejoratywnie bo w poznaniu każdy jest kibolem kto kibicuje swojej
      drużynie (wynika to z naszej gwary) zamiast tego "piszczie
      zwolennicy legii z wiosek podwarszawskich i im podobi neanderlaczycy"
    • Gość: ludek1982@vp.pl Jakiego stylu kibicowania chcemy - trwa debata IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.11.07, 08:16
      Witam

      W sporcie nie chodzi juz o ideoligie! To czysty biznes i towar taki
      sam jak hotdog w budce czy drogi ciuch w sklepie. I tutaj należałoby
      wspomnieć o polskim futbolu jako towarze który pokazuje jak
      niezyciowi są kierujacy polska ekstraklasa. A dlaczego? No wiec
      jestem wydaje sie idealnym targetem, wyzsze wykształcenie, dobre
      zarobki, duża niezależność a co się z tym wiąże dość duże zasoby
      finansowe na rozrywki. Od wielu lat regularnie chodze na lige
      swiatową wydaje tym samym pieniazki i ciesze sie ze jestem targetem
      PZPS:) Co z piłką?? nigdy nie byłem! A dlaczego?? Bo to co widze w
      TV a mianowicie łyse pały w dresach z kompletnym uzebieniem
      uzmysławia mi ze to miejsce nie dla mnie. Ale dla włodarzy tego
      swiatka to zadna kalkulacja! Wola 4-5 łysych kiboli ktorzy ciułają
      na bilet i dojazd niz jednego z klasy sredniej ktory jest w stanie
      na jednym meczy wydac tyle co oni w sumie. Poza tym chlopaki moga
      sie jeszcze pobic cos zniszczyc i to tez jest ryzyko dla klubu(Mecz
      legii na Litwie). Ja czemu sie nie pobije?? Mam za duzo do
      stracenia. Po pierwsze podoba mi sie moja twarz po drugie kolegium
      mi sie nie oplaca po trzecie mam mózg. Wiec rachunek jest prosty
      kogo promowac jako kibica. Choc renoma orange ekstraklasy jest tak
      mocna teraz ze chyba zadna kampania reklamowa tego nie zmieni...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka