Dodaj do ulubionych

Jak RZECZYWIŚCIE się bić, gdy trzeba się bić?

IP: 212.122.214.* 11.01.08, 15:14
Mam kilka uwag co do tekstu. Po pierwsze. W ŻADNYM RAZIE NIE TŁUC
POTYLICĄ. Dlaczego? Jak przeciwnik jest niższy od nas trafimy go w
czoło. A czoło to jedna z najtwardszych rzeczy w jaką można trafić.
W potylicy są nerwy wzrokowe. Dostał ktoś kiedyś strzał w potylice?
Jak w hollywood usypia się strażników? Strzałem w potylice?
Dlaczego? Bo po strzale w potylice się mdleje, w najlepszym wypadku
chwilowo ślepnie.

Co do ruchu w kierunku ciosu. Z tego co wiem dwie zderzające się
siły bolą bardziej niż nierozpędzony cios.

Obserwuj wątek
    • Gość: Franek Kimono Jak, oczywiście, się bić? IP: 82.160.4.* 11.01.08, 19:22
      Poza tym cios potylica z zasady skierowany jest w tył. A tam może byc rzeczona sciana, ktora jest jeszcze gorsza od czoła. A co do sposobu jak w czolo nie trafic: cios potylica zadajemy jedynie z przysiadu lub przykleku. "Nie musisz nic udowadniać. Musisz tylko nie dać się pobić." - piękne... Wzruszyłem się... Chylę czoła.
      • Gość: kolo Re: Jak, oczywiście, się bić? IP: *.dyn.optonline.net 20.01.08, 15:52
        na krav madze nas uczyli, zeby sprzedać kopa, najlepiej w krok i spadać szybko
        • tetlian Ze mną nikt nie wygra 20.01.08, 16:00
          Ja obejrzałem sporo filmów i grałem w sporo gier. Dzięki nim wiem jak się bić i
          pokonałbym każdego. Często w domu trenuję sobie różne wyskoki, podskoki i
          szybkie wyprowadzania różnorakich ciosów. Wychodzi mi to całkiem nieźle. Dlatego
          wiem (mimo iż nigdy się nie biłem), że nikt by nie miał ze mną szans.

          Jest jedna uwaga. Przeciwnik nie może posiadać noża ani pistoletu. Widok tych
          bronii sparaliżowałby mnie i bałbym się walczyć.

          PS. Co do walki jeden na wielu. To też da się wygrać. Przecież na filmach jak
          główny bohater walczy z dwudziestoma przeciwnikami, to oni zawsze podchodzą do
          niego pojedyńczo, a reszta skacze wokół niego czekając na swoją kolej :)
          • Gość: hau Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:28
            ja też tak robię. Po tym jak nauczyłem sie skakac zacząłem dodawac wykopy. Jest
            to skteczne ale trzeba uważać żeby nie trafic w sciane kiedy ni e umie sie
            jeszcze dobrze skakać. Po za ty kiedy nie umiesz sie bic jest dobrze wystraszyc
            kogos bo moze wtedy ucieknie. Ja trenuje to skradając sie za ludzmi i to działa.
            Mozna tez udawac wariata zeby sie przestraszyc kogos. To działa bo mnie ostatnio
            przepuscili bez kolejki kiedy tak zrobiłem.
            • tetlian Cytat 20.01.08, 16:54
              Gość portalu: hau napisał(a):

              > Po za ty kiedy nie umiesz sie bic jest dobrze wystraszyc
              > kogos bo moze wtedy ucieknie.

              A to mi przypomniało pewien cytat z jednej z książek Eda Greenwooda. Niestety
              nie przytoczę pełnego cytatu, gdyż nie pamiętam go słowo w słowo. Chodziło w nim
              o to, że jeżeli nie jesteś magiem, a przyjdzie Ci stanąć do walki z innym
              magiem, to zacznij wymachiwać rękoma na wszystkie strony i wykrzykiwać
              bezsensowne sylaby. Większość magów to tchórze, którzy widząc to pomyślą, że
              rzucasz jakiś nieznany im czar i wezmą nogi za pas. Jeśli jednak przeciwnik nie
              da się nabrać, to przynajmniej po Twojej śmierci ludzi będą mówili: "Nie
              wiedziałem, że był magiem. Tyle lat to ukrywał. Musiał być z niego wielki
              człowiek." :D
            • Gość: mackko Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.chello.pl 20.01.08, 19:55
              LOL, a wy z forum onetu przyszliscie?
          • Gość: rododendron Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.wohnheimg.uni-frankfurt.de 20.01.08, 16:35
            Zabawna prowokacja, ale wyobraź sobie, że jest sporo osób, którzy po obejrzeniu
            filmu sensacyjnego, myślą, że są lepsi od Gołoty.
            • Gość: akdnknfc No akurat od Gołoty rzeczywiście wielu jest lepszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:42
              ch. Pooglądaj na YouTube walki UFC lub MMA - są tam też walki
              zakończone śmiercią, np. poprzez skręcenie karku. Gołota by ze
              strachu zemdlał
              • Gość: hau Re: No akurat od Gołoty rzeczywiście wielu jest l IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:51
                Ale zeby urwać głowę to trzeba byc doszkolonym w MMA. tam walczą zawodowi
                zabójcy. A zwykły człowiek musi kombinować.
          • Gość: maciek Re: Ze mną nikt nie wygra IP: 62.108.186.* 20.01.08, 17:44
            możliwe ale zesrał byś sie ze strachu jak bym cie ktoś zaczepił w ciemnej uliczce
            • tetlian Re: Ze mną nikt nie wygra 20.01.08, 17:50
              Gość portalu: maciek napisał(a):

              > możliwe ale zesrał byś sie ze strachu jak bym cie ktoś zaczepił w ciemnej uliczce

              Duże doświadczenie filmowe i na to mnie przygotowało. Jakbyś obejrzał kilka
              odcinków serialu animowanego pod tytułem "Człowiek Biegunka", to byś wiedział,
              że w opisany przez Ciebie sposób można przepędzić każdego sterydziarza :)
              • Gość: kule1 Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.xdsl.centertel.pl 03.09.08, 21:14
                ty koles nie masz pojecia co to znaczy sie bic, moje zycie to walka gdyz
                przydaza mi sie to bardzo czesto wiec nie mow mi ze jak na ogladales sie glupich
                bajek bedziesz sie bil od kogos kto ma doswiadczenie. Dla mnie jest uposledzony
                mowiac takie glupoty jak bym cie spotkal i chcial sie z toba bic to bys
                spie***** tak zeby sie za toba kuzylo dziecko
          • Gość: ja Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.08, 21:51
            Człowieku co za głupoty wypisujesz. Robisz z siebie bohatera bo naoglądasz się
            filmów i gier, poćwiczysz troszkę przed lustrem i już jesteś wojownik? Jeśli
            stanąłbyś twarzą w twarz z gościem który na mordzie ma wypisane "zaraz ci
            wpier..." to byś się zlał ze strachu. Dopóki nie walczyłeś na prawdę nie znasz
            siebie i nie wiesz jak się zachowasz w takiej sytuacji. Jednych paraliżuje
            strach i stres innych ten stres mobilizuje. Siedząc przed kompem lub telewizorem
            i pierdząc w krzesło nie masz pojęcia jak się zachowasz w bójce i jak to jest
            dostać w twarz. Żałosne. Życze powodzenia w ćwiczeniach w pokoju i żebyś się
            nigdy nie znalazł w stanie krytycznym.
            • Gość: Trilo Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 22:13
              Ja zajmuję się streetfightingiem amatorsko, średnio raz na kilka miesięcy zdarza
              mi się walka. Niestety, zawsze jestem wtedy mocno pijany, i to co przypominam
              sobie następnego dnia wygląda jak bardzo krótki pokaz slajdów. Raz ktoś złamał
              mi rękę z kopa, ale zwykle oprócz paru siniaków nie dzieje mi się nic. Mam 185
              wzrostu, 120 kg wagi - trochę otyły, ale obwód klaty większy od obwodu bebecha
              ;) - nic z walczących sztuk nigdy nie ćwiczyłem. Czy sądzicie że powinienem
              zacząć MMA? Może mam ukryty talent...
              • Gość: kmiot prlu [...] IP: *.hsd1.or.comcast.net 21.01.08, 07:31
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • tetlian Re: Ze mną nikt nie wygra 20.01.08, 22:59
              :DDDD

              Jesteś taki mądry, bo pewnie nigdy w żadną bijatykę nie grałeś ani nie oglądałeś
              filmu karate. Dlatego nie dałbyś rady z nikim w walce. Obejrzyj jeden, czy dwa
              filmy, to może jakieś podstawy sztuk walki załapiesz.
              • Gość: Shreeve Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.08, 07:43
                >Obejrzyj jeden, czy dwa filmy, to może jakieś podstawy sztuk walki
                > załapiesz.

                To w sumie, też nie tak. Samym patrzeniem nic się nie zdziała. Sztuki walki są
                po to, aby wyuczyć w człowieku pewne odruchy w różnych sytuacjach (np, kopnięcie
                w żebra/głowę, jeśli gość nie ma odpowiedniej gardy). To tak samo, jak bym
                powiedział, że jestem genialnym malarzem bo widziałem wszystkie obrazy tego i
                tego znanego artysty.

                Wracając do tematu, jeśli uważasz, że ćwiczenie w domku przy lusterku (nawet bez
                powolnego partnera) po obejrzeniu kilku filmów, pozostaje mi życzyć ci
                przyjemnego lotu, bo przeciętny imprezowy wieśfighter po 10 piwach pozamiata cię
                w ułamku sekundy...
                Poza tym, co ci po skakaniu i wysokich kopnięciach, jak gość cię równie szybko
                sprowadzi na ziemię (ale, o tym już zapewne nie zdążysz się dowiedzieć...) :)
                • tetlian Re: Ze mną nikt nie wygra 21.01.08, 08:04
                  Nosz kurczę :) Post gościa "ja" rozśmieszył mnie, bo nie podejrzewałem, że ktoś
                  weźmie moją wypowiedź na poważnie. Ale żeby po mojej odpowiedzi na jego posta
                  dalej wierzyć, że to było pisane poważnie? :D

                  Post miał na celu jedynie pokazać sposób myślenia niektórych ludzi, którzy
                  uważają, że są mistrzami walki, bo naoglądali się filmów.
                  • Gość: rozbawiony Re: Ze mną nikt nie wygra IP: 84.203.168.* 21.01.08, 13:54
                    Smutne jest tlumaczenie wlasnych dowcipow. Mi by sie nie chcialo.
                    Inteligentni i tak zlapali.
                    • Gość: str Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.smrw.lodz.pl 22.01.08, 22:41
                      dokładnie tak samo myślę ;)
          • embrue Re: Ze mną nikt nie wygra 21.01.08, 11:43
            Jej, gratuluje pewnosci siebie nabytej w drodze cwiczen w domu! ;-))
            Niestety obawiam sie troche o Twoje umiejetnosci (to tak jakbys
            uczyl sie obcego jezyka sam w domu nie majac pewnosci co do wymowy
            poszczegolnych wyrazow), wiec chyba lepiej bedzie, jezeli
            zastosujesz sie do rady zawartej w artykule: lepiej uciekaj ;-) Pozdr
          • Gość: ... Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.08, 22:48
            Ty chyba nie wiesz co Ty mówisz :/ Za duzo filmow sie naogladales, bez treningu jesteś gó.. warty. Nie wiesz jak trzymać garde, jak ustawiać stopy, jak wyprowadzać ciosy, a walka w grupie tylko na filmach wyglada tak prosto.. W prawdziwym swiecie wszyscy sie na Ciebie rzucaja, przekopa i ladujesz w szpitalu z obrazeniami wewnetrznymi :/
          • Gość: szczepcio Re: Ze mną nikt nie wygra IP: *.sta.asta-net.com.pl 03.09.10, 17:43
            a teraz pomyś sobie że inni też oglądali sporo filmów i grali w gry i nawet sie
            bili. jak myslisz kto wygra?
        • skinhead69 Re: Jak, oczywiście, się bić? 20.01.08, 16:26
          tak. na pierwszej lekcji ;-)
    • Gość: michal Jak rzeczywiscie się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.08, 01:34
      hehe, jaka głupota ten poradnik ;d ale przynajmniej smieszny :)
    • Gość: senny wszystko fajnie, pięknie ... ale ... IP: 222.153.193.* 12.01.08, 05:33
      wszystko fajnie, pięknie ... ale ...
      jeśli jesteśmy takimi fajnymi i inteligentnymi gośćmi to w 99.99 % nie bijemy
      sie częściej niż raz na dekadę a to znaczy że jak już sie będziemy bić to tak
      nam adrenalina skoczy że i tak wszystko zrobimy po swojemu czyli instynktownie ...
      ja bym dodał jeszcze jeden punkt:
      punkt x - gra psychologiczna:
      a) w zależności od przeciwnika możesz spróbować dwóch taktyk
      - udawanie cieniasa(przyjąć parę ciosów ;) lub lepiej jakoś panikować itp.) -
      koleś się poczuje pewnie i wtedy go czymś zaskoczyć (ale jak już zaskoczysz to
      nie odpuszczaj bo drugi raz nie zaskoczysz)
      - udawanie mocarza - tu przydaje się punkt z obronnym atakiem czyli nacieranie
      z gardą lub też jakaś prosta gra słowna ...
      b) próba sprowokowania/zdenerwowania przeciwnika przez rzucenie kilku
      krytycznych i dowcipnych (nie wulgarnych) uwag słownych co do niego, jego ubioru
      itp

      a tak w ogóle to za dużo tych punktów i ciężko je spamiętać, przydała by się
      jakaś wersja w pigułce (for dummies;) )
      ja proponuję następującą:
      1. Jest droga ucieczki - bierz nogi za pas ...
      2. On jest z kolegami a ty nie - bierz nogi za pas ...
      3. Ujma na honorze będzie znikoma - bierz nogi za pas ...
      4. Jeżeli żadna z powyższych opcji nie wchodzi w grę - bij sie tak jakby
      chodziło o losy świata ...

      Dlaczego aż 3 takie tchórzowskie punkty ??
      Świat zna wiele przypadków unoszenia sie honorem i kończenia bez nerki lub z
      wstrząsem mózgu ...

      Howgh!
      • Gość: Jacek Re: wszystko fajnie, pięknie ... ale ... IP: *.chello.pl 14.01.08, 16:30
        Piekny teks. pozdro
      • Gość: mzb Twoja inteligencja to Twoja najwieksza sila IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:31
        Zgadzam sie z powyzszym tekstem w 100%

        Bylem kiedys w sytuacji kiedy na ulicy podeszlo do mnie kilku
        agresywnych kolesi, ktorzy zalezalo jedynie na tym, zeby komus
        wpier*** Nie wiem do tej pory jak to zrobilem, ale tak z nimi
        zagadalem, ze w koncu sobie odpuscili.
        • Gość: xyz Re: Twoja inteligencja to Twoja najwieksza sila IP: *.pronet.lublin.pl 20.01.08, 21:34
          heh, a mnie się przypomniało jak dwóch kolesi chciało nastukać mojemu kumplowi w
          internacie. Ten zaczął z nimi gadać i tak nimi zakręcił, że poszli grzecznie do
          siebie do pokoju nie czyniąc mu żadnej szkody. Ale dalej, inny kolega, który z
          nimi mieszkał opowiadał potem, że wrócili i byli strasznie wściekli na siebie,
          że tak dali się tak omotać bo właściwie nie wiedzieli jak to się stało...
      • lugner.bakayaro Re: wszystko fajnie, pięknie ... ale ... 22.01.08, 02:54
        Gość portalu: senny napisał(a):

        > wszystko fajnie, pięknie ... ale ...
        > jeśli jesteśmy takimi fajnymi i inteligentnymi gośćmi to w 99.99 % nie bijemy
        > sie częściej niż raz na dekadę a to znaczy że jak już sie będziemy bić to tak
        > nam adrenalina skoczy że i tak wszystko zrobimy po swojemu czyli instynktownie
        > ...
        > ja bym dodał jeszcze jeden punkt:
        > punkt x - gra psychologiczna:
        > a) w zależności od przeciwnika możesz spróbować dwóch taktyk
        > - udawanie cieniasa(przyjąć parę ciosów ;) lub lepiej jakoś panikować itp.) -
        > koleś się poczuje pewnie i wtedy go czymś zaskoczyć (ale jak już zaskoczysz to
        > nie odpuszczaj bo drugi raz nie zaskoczysz)
        > - udawanie mocarza - tu przydaje się punkt z obronnym atakiem czyli nacieranie
        > z gardą lub też jakaś prosta gra słowna ...
        > b) próba sprowokowania/zdenerwowania przeciwnika przez rzucenie kilku
        > krytycznych i dowcipnych (nie wulgarnych) uwag słownych co do niego, jego ubior
        > u
        > itp
        >
        > a tak w ogóle to za dużo tych punktów i ciężko je spamiętać, przydała by się
        > jakaś wersja w pigułce (for dummies;) )
        > ja proponuję następującą:
        > 1. Jest droga ucieczki - bierz nogi za pas ...
        > 2. On jest z kolegami a ty nie - bierz nogi za pas ...
        > 3. Ujma na honorze będzie znikoma - bierz nogi za pas ...
        > 4. Jeżeli żadna z powyższych opcji nie wchodzi w grę - bij sie tak jakby
        > chodziło o losy świata ...
        >
        > Dlaczego aż 3 takie tchórzowskie punkty ??
        > Świat zna wiele przypadków unoszenia sie honorem i kończenia bez nerki lub z
        > wstrząsem mózgu ...
        >
        > Howgh!


        pierwsz a zasada kung fu " jesli jestes silny udawaj slabego jesli jestes slaby
        udwaj silnego"
        jesli ktos chce cie pobic np jakis zul cz yo ziomal jest z kumaplam i i chce im
        zaimponowac .. zrobi to
        jesli jest sam masz 90% szans na to ze po dobrej gatce stwierdzi zeby brac nog i
        za pas
        jesli jest kilku przeciwnikow i zamierzaja sie bic z toba nie masz szans ale
        jesli jescze nie doszlo do walki staraj sie nie wygladac jak ofiara ZAWSZE PATRZ
        PROSTO W OCZY bez straachu jesli przegrasz pojedynek wzrokowy sprobuj sie
        wycofac.. kolejan najwazniejsza zasada NIGDY PRZENIGDY NIE UCIEKAJ jesli
        przeciwnik cie widzi . sytuacja idzesz w nocy w centrum wwa idzie z naprzeciwka
        w odleeglosci 50 metrow 3 lysoli jescze nie zwrociles na siebie ich uwagi wiec
        blyskawicznie zmein trase ale nie tak ze panikujesz i uciekasz poprostu skrec
        byle nie w ciemna uliczke postaraj sei wygladac naturalnie jakby to byla twoja
        pierwotnie zamierzona trasa staraj sie wygladac na pewnego siebie pewnego tego
        gdzie iedziesz i penego tego ze ci koelsie ci nie podskocza .. jesli jests za
        blisko na tak manewr czyli ci e juz zauwazyli idz na wprost nich ale nie staraj
        sei isc kursem kolizyjnym patrz im w oczy ale nie za dlugo nie mozesz
        wykazywac nimi zaninteresowania anie tez nie mozesz wyazac ze sie boisz szybko
        odwracajac wzrok . optymalnie jesli na serio masz jaja ze stali popros ich
        o ognia albo o papierosa sie zdziwilibyscie jak to ich zbija z tropu poprostu
        nie spodziewaja sie takiej smialosci i zwykle daja ci papierosa czy ognia i ida
        dalej ale jesli wpadniecie z nimi w gadke nie probujcie szpanowac zgrywac
        kozaka itp poprostu bierzecie papierosa pytacie sie np czy nie wiedza co jest
        grane dzisiaj w takim i takim klubie .. i tutaj dowolnie dobieracie klub pod
        wzgeledem klubow jakie znacie i muzyki w miare zbierznej z wygladem napastnikow ..
        jesli sie juz musicie bic z kilkoma nie macie szans chyba ze sa lamy jak
        padniecie na glebe zaslaoncie lokciami uszy i nos ale i tak oberwie wam sie
        zdrowo tutaj nie ma co .. jesli walczycie z jednym przeciwniekiem ale takim
        ktroy nie ma 2 metry w barach prawa reka przy lewym oku lewa na dol lewe proste
        co chiwla block to zslonicie twrzy prawym przedramieniem a podbrodka lewym
        barkiem cow iecej sposob zaiskania piesci tutaj pokazany jest bezsensowny to
        samo raa do wkladania czegos w piesc prawidlowo zacisnieta piesc jest twarda
        jak kamien nawet u nie wytrenowanego osobnika
        zacisnieta piesc powinna bc tak ze wszytkie kostki i paliczki rowno ze soba a
        kciok na gorze piesci dotykajacy boku palca wsazujacego nie zacisniety na nim
        im silnej w tej pozycji uda ci sie zacisnac piesc tym mocniej bedziesz mogl
        wyprowadzic cios poniewaz sciegna zaczynaja dziaalac jak sprezyna .. ale wiecej
        trickow wam nie zdradze proponuje zaczac trningu Shihaio iimo panowie z mma i
        ini dysponuja ogromna sila i odpornoscia na ciosy ale wielu fighterow uderza
        tylko raz i juz wiecej nie musi odpowiednio wymierzony ciso w krtan nokautuje
        przeciwnika .. przyklad sprzeczasz sie z jakims gosciem czujesz ze walka jest
        nieunikniona .. atakujez z zaskoczenia w krtan przeciwnik pada na glebe masz
        czas na ewakuacje .. przypominam ze atakowanie przeciwnika ktory lezy na ziemi
        jest zalosne nie honorowe i zalosne .. imo lepiej przzegrac walke ale wyjsc z
        niej z honorem niz wygrac storujac nieuczciwe zagrania
        imo cios w krtan lub pisczel oszczedzi tobi e i przeciwnikowi duzo
        powazniejszych obrazen
    • Gość: klucznik heh mam prostszą metodę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 15:41
      na hasło "dawaj komórkę" błyskawicznie podbiegasz sprzedajesz trepa i uciekasz

      na hasło "zap**dole cię" wymyjesz klucze z kieszeni albo długopis i robisz
      koledze dziurę w czymkolwiek, następnie uciekasz

      jeśli a to jeden zbir to a+n (n-dowolna ilość zbirów) i uciekasz nim się odezwą.
      • Gość: kot Re: heh mam prostszą metodę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 15:53
        Tekst jest nie tylko głupi ale i szkodliwy.
        Życzę, nieco złośliwie, autorowi, żeby miał kiedyś okazję do zastosowania się do własnych "wskazówek".

        Jak się do nich zastosuje, to się przekona, że opór w podobnych sytuacjach jest... hm... nieco nierozsądny.

        Po pierwsze - rzadko kiedy ktoś Cię zaatakuje w pojedynkę. Zazwyczaj jest "ich" co najmniej dwóch.
        Po drugie - jeśli jesteś "grzeczny" - co najwyżej stracisz kasę, telefon lub dostaniesz lekko w maskę. Ale nie wylądujesz w szpitalu.

        Za takie teksty to bym autora wysłał w wieczornych godzinach "na miasto"... ;-)

        Ech...

        Pozdrawiam.
        • Gość: osama Re: heh mam prostszą metodę IP: *.ols.vectranet.pl 20.01.08, 15:57
          gazeta schodzi na psy :(
          doopny artykuł, szkodliwy...
          • Gość: :))) Re: heh mam prostszą metodę IP: *.com 20.01.08, 20:53
            Gość portalu: osama napisał(a):

            > gazeta schodzi na psy :(
            > doopny artykuł, szkodliwy...

            A co? Boisz się, że ofiary przestaną być grzeczne i ktoś ci sprzeda
            "prawy prosty" wedle zasad z artukułu?
        • Gość: N/A Re: heh mam prostszą metodę IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 21.01.08, 15:31
          Zgadzam się z tobą.

          Moja Reguła Numer Jeden jest prosta: gdybym musiał bić się z kimś,
          to tylko po to aby go zabić. I dlatego _nigdy_ się nie biję.

          Szanse na to że uda mi się pokonać przeciwnika (np. zastrzelić) są
          znikome - ale lepiej nie zastanawiajcie się jak duże
          (prawdopodobieństwo że mam broń, że zdołam ją odbezpieczyć,
          przeładować, wycelować, wystrzelić, że trafię itd.).

          Bo kochane bandziory wy życie macie też tylko jedno i to okropnie
          jest nieprzyjemne jak się umiera.
    • Gość: przemol 3 miesiace krav magi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 15:57
      i mozesz pokonac 95 na 100 typa na ulicy

      taka jest prawda
      • Gość: Wrecekrzepki Re: 3 miesiace krav magi IP: *.chello.pl 20.01.08, 16:05
        Moze w przypadku jednego atakujacego. Ale na ulicy w 95 przypadkach na 100
        zostajesz zaatakowany przez conajmniej dwoch napastnikow.
        • Gość: hyhy Re: 3 miesiace krav magi IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 16:08
          Poza tym ci co atakują kogoś na ulicy, to zazwyczaj akurat ci 5 ze 100
          • sokolasty Re: 3 miesiace krav magi 20.01.08, 19:58
            Trenowałem kravkę. I doszedłem do wniosku, że i tak się nie nauczę na kozaków, a
            cieniasy mnie nie ruszą, bo jestem dużym chłopcem.
        • Gość: dekompres Re: 3 miesiace krav magi IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.01.08, 16:13
          Text jak text. Wiadomo, ze najlepiej unikać bójek. Jeśli juz dojdzie
          doń i nie ma jak uciekać to walenie w brodę, w cały podbródek - to
          bardzo wrażliwe miejsce i może sie skonczyc utratą przytomności
          przeciwnika. Lub kop w jaja - skuteczny od wieków, lub podcięcie
          delikwenta - idziesz na niego z prawie wyprowadzonym ciosem z ręki a
          podcinasz go potęznym kopem, delikwent upada i jest już prawie Twój.
          I trzymaj dystans do agresora bo wstepna gadka czesto konczy sie
          jego uderzeniem z głowki w twoja glowe a wtedy po zabawie
          • Gość: love&peace Kolego uspokój się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:53
            oni juz sobie poszli, a tekst jest pastiszem. Już dobrze, zaparz
            sobie mięty lub melisy. Poproś rodziców zapisza cię na gimnastykę
            nazywaną KravMagą czy inną, pochodzisz wyżyjesz się. Acha, i odrób
            lekcje na jutro, bo będzie kolejna dwójka
        • janzdziarski poradnik dlugodystansowca 20.01.08, 16:17

          To poradnik dla kogos, kto chce sie boksowac, odradzam, moze to portwac naprawde
          dlugo, stracisz zeby, zlamia ci nos, nie bedziesz sie mogl nikomu pokazac przez
          miesiac. Jak przeciwnik jest wiekszy,a ty nie masz talentu bokserskiego to nie
          masz szans. Boksuj tylko kiedy masz przewage ramion lub wiesz jak to sie robi.
          Jezeli nie, wal w piszczel, powal na glebe i dobij przeciwnika. Szybko idz do
          zwarcia i wykorzystaj zaskoczenie. Gdy juz sie jest w zwarciu nie obrywa sie tak
          mocno. Jak jestes nizszy a do tego nie masz krzepy i dynamiki, spieprzaj od
          razu. Nie masz szans!
          • Gość: prokuator Co to znaczy dobij przeciwnika ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:56
            Czy ty kolego, zachęcasz do zabójstwa?
            • wymiatator1 Re: Co to znaczy dobij przeciwnika ? 20.01.08, 18:22
              Dobicie dresiarza to nie zabójstwo. Zabójstwa dotyczą ludzi.
              • Gość: Eo 13303 Re: Co to znaczy dobij przeciwnika ? IP: *.chello.pl 20.01.08, 21:11
              • Gość: EO 13303 Re: Co to znaczy dobij przeciwnika ? IP: *.chello.pl 20.01.08, 21:13
                Ale niestety odpowiadasz jak za człowieka...
                • Gość: N/A Re: Co to znaczy dobij przeciwnika ? IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 21.01.08, 15:35
                  Ale żyjesz, więc to że odpowiadasz ma drugorzędne znaczenie.
      • Gość: rafal KRAV MAGA ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:11
        mam 27 lat, 183 cm wzrostu i waze z 94 kg wiec chyba z 15 kg
        nadwagi...
        tryb zycia informatyka

        dodatkowo w szkole bylem niesmialy, wiec to inni mnie bili, a nie ja
        sie bilem

        czy jak (po zrzuceniu nadwagi) zapisze sie na krav mage to cos w
        ogole mi to da?

        jak mozecie wywnioskowac, nie zamierzam zostac fighterem, ale nie
        chce tez calkiem 'podkulac ogona;' ja np. jakis koles obrazi moja
        dziewczyne, a teraz tak bym pewnie zrobil.... jak przeczytaliscie
        moj opis, to rozumiecie dlaczego

        a wiec czy cos mi taki trening da? slsyzalem ze krav maga jest dosc
        prosta/skuteczna, a wiec np. ze lepszy rok treningow krav magi niz 5
        karate

        pozdrawiam rafal
        • Gość: zUe Dazy Re: KRAV MAGA ? IP: *.n.intelink.pl 20.01.08, 16:16
          Dać na pewno da, ale skoro zabierasz się za to dopiero teraz, może ci być ciężko
          zmienić psychikę, która nastawiła się raczej na to, że to ty obrywasz, więc może
          ci być ciężko wykorzystać swój potencjał;), powodzenia tak czy siak. Co do
          artykułu to niezbyt wysokich lotów i niezbyt użyteczny.
          • Gość: zidane Re: KRAV MAGA ? IP: *.dag.pl 20.01.08, 16:38
            Człowieku, po miesiacu intesywnej Krav Magi schudniesz 10 kg, o ile
            na serce nie wykitujesz w międzyczasie. Sam jej się nie uczyłem, ale
            sztuki walki sa do siebie podobne, a KM jest jedna z bardziej
            ekstremalnych- łączy to co najlepsze z innych. Ponad dekade temu
            ćwiczyłem karate ze 2 lata a w ubiegłym roku doszło do szarpaniny
            między mną a jednym gościem i po prostu widok jego miny, gdy ani
            jeden z jego ciosów nie przeszedł moich bloków- po prostu bezcenny.
            Nawet dałem sobie spokój z kontratakiem. A tak w ogole masa na ogół
            nie jest ujmą, wręcz przeciwnie- dlaczego niby najpopularniejszym
            sportem walki w Japonii jest sumo? Co do artykułu- ciekawy,
            zwłaszcza ten motyw z monetą w pięści, ale ja bedę walczył po
            swojemu. Pięści są dobre, ale łokcie i kolana lepsze- w zwarciu
            zwłaszca.
            • Gość: tazz Re: KRAV MAGA ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 00:47
              "łączy to co najlepsze z innych"
              z jakich innych k*rwa ?

              kopnij w jaja, ugryź w rękę, wsadź palce w oczy ? To jest k*rwa według ciebie
              najlepsze ? najlepsze z czego ?
              Chyba z bójek żuli pod budką z piwem.

              A Ty kolego pytający o krav magę nie wrzucaj w jeden worek walki, sportu i
              samoobrony.
              Na żadnym portalu nie otrzymasz jednoznacznej odpowiedzi na pytanie "czy to coś da".
              Nie ma żadnego kursu po którym stajesz się supermanem. Jeżeli brak ci pewności
              siebie albo jesteś strachliwy to nawet kilka lat praktyk na sali może okazać się
              mało pomocne w prawdziwym starciu.
              Mimo wszystko dobrze jest trenować, choćby dla własnego zdrowia.
              • Gość: saba Re: KRAV MAGA ? IP: 212.160.172.* 21.01.08, 11:29
                mistrzu, krav-maga a "sporty walki" to dwie zupełnie inne "bajki". W
                Kravce nie ma żadnego elementu "samodoskonalenia sie" duchowego, tam
                chodzi o SKUTECZNOŚĆ - a o tym jest ta dyskusja. Zaręczam Ci,ze w
                przypadku starcia z dwoma kolesiami przywykłymi do street-
                fightu "katy" z karate za duzo nie dadza ;) (no ok, zablokujesz
                ciosy - i co dalej? Walka na ulicy to nie walka na tatami ;) )Krav-
                maga jest ZABÓJCZO skuteczna, a jedyne co może sie z nia równać w
                tej dzeidzinie to chyba tylko Combat 69. Reszta to "reekraacja" po
                szkole/pracy.

                Poza tym daje Ci pewnośc siebie oraz - co chyba najwazniejsze -
                umeijetnosc reagowanioa w sytuacjach ekstremalnych. Cwiczysz walke w
                tłumie, uczysz sie mieć "oczy dookola głowy" - a tak zazwyczaj
                wygląda naj**ka na ulicy.

                No i wycisk podczas cwiczeń :D
              • Gość: zidane Re: KRAV MAGA ? IP: *.dag.pl 21.01.08, 15:06
                najlepsze do samoobrony tazz, a nie najlepsze ogółem, czyli
                najskuteczniejsze przez swój prymitywizm (dla początkujacych
                przynajmniej). Mnie osobiście najbardziej podoba się jiu jitsu, bo
                jest moim skromnym zdaniem najbardziej spektakularną i efekciarską
                sztuką walki i przy okazji jedną z najstarszych- w oparciu o nią
                stworzono mniej ekstremalne judo. Poza tym jiu jitsu opracowano do
                walki wręcz z większym i silniejszym przeciwnikiem.
        • Gość: Schemrock&Butter KravMaga ani zadne valetudo ci nie pomoże... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 17:07
          jesli nie masz silnej psychiki z instynktem walki a nie ucieczki.
          Pochodzisz parę miechów, na treningach będzie ci szło coraz lepiej i
          będziesz coraz pewniejszy siebie w walce ze sparingpartnerem. Ale
          jak przyjdzie do walki na ulicy dostaniesz takiego strzała, że od
          razu stracisz przytomność i odrucowo się obsikasz. Uwierz mi, że
          teraz jest tylu kolesi, którzy potrafią tak przyp...olić, że
          uchowaj. Sam znam dwóch - jeden przed dyskoteką zabił faceta, drugi
          został skazany za usiłowanie zabójstwa - tak za...bał gostkowi, że
          ten od razu znalazł się na ziemi, potem usiadł na niego i poprawił
          kilka razy, bijąc już nieprzytomnego. I żeby było jasne ta druga
          sytuacja miała miejsce ze względu na "obronę honoru damy" - bo mój
          ziom nie mógł patrzeć jak gostek bił swoją babkę. Szczegółów nie
          zdradzę z wiadomych względów. A to co powiedziałem to ku
          przestrodze. Wyluzuj i nie słuchaj tego co pisza tu niektórzy.
          Jestem przekonany, że każdy z nich jest dobry, ale w walce z
          pluszowym misiem, a normalnie to by się obsr..ał.
          • Gość: zidane Re: KravMaga ani zadne valetudo ci nie pomoże... IP: *.dag.pl 20.01.08, 17:25
            Zawsze jest wybór między ucieczką a walką- mózg to analizuje w
            ułamku sekundy (tak jak mózg każdego zwierzęcia na naszej planecie).
            A parę miesięcy treningu zawsze się przyda, o ile oczywiście nie
            walczymy z wyszkolonymi zabójcami, np. z Twoimi znajomymi. Ale oni
            chyba sami nie szukają zadymy dla własnej rozrywki?
        • Gość: ja Zadnej zydowskiej magii IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.08, 17:12
          To najbardziej absurdalny system, wymyslony po to zeby ludzie mogli sie dowartosciowac. Jak myslicie, czemu inne style trenuje sie latami, a w przypadku KM ciagle powatarza sie historyjki o kilku miesiacach? Bo w innych stylach uczycie sie walczyc, a w tym co najwyzej symulowac rozne smieszne techniki, ktorych nigdy ani nie wykorzystacie, ani nawet nie przetrenujecie. No powiedzcie, o dzielni kravmagowcy, ile razy na treningu wbliliscie komus palce w oczy, a sami oberwaliscie po krtani? Ani razu, prawda? Wszystko w zwolnionym tempie i na niby. Czlowiek uczy sie walczyc wychodzac na ring/mate i stosujac techniki, ktore wczesniej trenowal. W KM tego nie ma, bo opiera sie na roznych cudownych akcjach rodem z filmow sensacyjnych. Ktos kto trenowal boks,kick boxing, czyc cos grapplingowego zamiotlby wami chodnik. I generalnie nic w tym zlego, bo ostatecznie istnieja roniez inne malo skuteczne style (vide capoeira). Rzecz w tym, ze capo ludzie trenuja dla przyjemnosci i podniesienia oglonej sprawnosci. A na KM zapisuja sie glownie ci, ktorzy w 3 tygodnie chca zostac street fighterami. I wpaja im sie falszywe poczucie sily, za ktore moga kiedys drogo zaplacic.
          • Gość: tu-166 Re: Zadnej zydowskiej magii IP: *.chello.pl 20.01.08, 18:29
            "Lis zna 100 sztuczek a żółw tylko jedną ale skuteczną" Krav Maga to nauka
            prostego i bardzo agresywnego stylu (doskonały dla żołnierzy i do lania po pysku
            agresywnych meneli i zwykłych dresiarzy) a nie "dżin z butelki" który rozwiąże
            twoje wszystkie problemy. Ja na Krav Madze trenowałem z użyciem rękawic
            bokserskich i ochraniaczy na głowę i zęby, nie raz byłem bliski znokautowania
            (mnie przez innego sparing partnera) a siniaki z rąk i nóg to po jednej lekcji
            schodziły 3 tygodniach, wiec mi nie opowiadaj, że Krav Maga jest "absurdalnym
            system". Walenie po kratni i oczach na treningu??? Najwyraźniej nie wiesz o czym
            mówisz, kto miałby wziąć opowiedzailność za ryzyko okaleczenia kursantów, Ty byś
            wziął na siebie taką odpowiedzialność? Brakuje mi tylko żebyś coś zaczął
            piep*zyć o honorze i estetyce walki - tych rzeczy w Krav Madze nie znajdziesz,
            kop w jaja to podstawa i esencja Krav Magi. Krav Maga ma być przedewszystkim
            skuteczna i prosta jeżeli coś da się zrobić prościej i skuteczniej zostanie to
            wprowadzone do programu Krav Magi. Krav Maga nie zrobi z Ciebie fajtera po 3
            tygodniach ale po 3 miesiącach będziesz już prawdopodobnie potrafił skutecznie
            obić gębe agresywnemu menelowi jak na realne potrzeby przeciętnej osoby takie
            umiejętności w zupełności wystarczą.
            • Gość: ja Re: Zadnej zydowskiej magii IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.08, 19:34
              Nie zrozumiales mnie, wiec dopowiadam. Nie, nie wzialbym odpowiedzialnosci. Nikt by nie wzial. Wlasnie dlatego te wszystki zabojcze techniki, ktore podkresla sie czesto roznicujac style walki na KM i reszte, to fikcja. Boks, BJJ czy Sambo tez nie wiaza sie z koniecznoscia wymiany 1000 uklonow i zjednoczenia sie z energia wszechswiata zanim sie zacznie walke. A siniakow mozna sie nabawic grajac w pilke nozna, wiec nie do konca przeklada mi sie to na efektywnosc danej szkoly walki. zapytam wprost, jezeli uwazasz, ze Km jest sensownym, kompleksowym stylem, to gdzie sa jej adepci na miedzystylowych turniejach?
              • tu-166 Re: Zadnej zydowskiej magii 20.01.08, 19:51
                Gdzie reprezentanci KM na międzynarodowych turniejach? Nigdzie... Krav Maga ma
                być prosta i skuteczna niczym cios sztachetą. Zawodowcy którzy zarabiają
                "walkami na pokaz" nie trenują Krav Magi bo jest za prosta a tym bardziej dla
                osoby doświadczonej w walce wręcz przewidywalna. Ale zawodowcy bardzo rzadko
                korzystają z jednego stylu walki. Jeżeli miałbym kilka miesięcy na zrobienie
                "coś" z kilkoma zdrowymi młodymi facetami którzy nie mają pojęcia o walce wręcz
                wybrałbym dla nich trening Krav Magi, na krótką metę KM daje bardzo dobre
                rezultaty to że na dłuższą metę KM daje kiepskie rezultaty nie jest chyba dla
                nikogo tajemnicą.
                • tu-166 Re: Zadnej zydowskiej magii 20.01.08, 19:54
                  "na dłuższą metę KM daje kiepskie rezultaty" konkretnie daje kiepskie rezultaty
                  na ringu, na ulicy rezultaty według opowieści z drugiej lub trzeciej ręki są co
                  najmniej zadawalające.
                  • Gość: vneb Re: Zadnej zydowskiej magii IP: 81.15.190.* 22.01.08, 22:28
                    Alez wy pierdzielicie... Jeden podobno trenowal Km i gowno o niej
                    wie, inny nie trenowal i wie jeszcze wieksze gowno... A wystarczy
                    poszukac w sieci info o KM zeby dowiedziec sie kilku elementarnych
                    informacji. Polecam krotka lekture wikipedii:
                    pl.wikipedia.org/wiki/Krav_maga
              • Gość: tomchambers Re: Zadnej zydowskiej magii IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 20:03
                km to nie jest chyba sztuka walki tylko sztuka robienia krzywdy w mozliwie
                prosty i skuteczny sposob.
                • Gość: miecio To sztuka samoobrony a nie walki,nie mieszaj.. IP: *.jmdi.pl 20.01.08, 21:37
                  im w głowach. Walka a samoobrona to cos zupełnie innego wbrew temu co się
                  niektórym wydaje. I czy jest cos bardziej przystępnego dla przeciętniaka z lekka
                  nadwaga i zerową kondycją chyba nie... I da się to wykorzystac na ulicy , na
                  pewno nie przeciw bandzie małolatów którzy napadają w 5 ,6 ale menela opukasz i
                  o to chodzi. Przeciez i tak z 3,4 nie dasz rady...
                  • Gość: to kupa Re: To sztuka samoobrony a nie walki,nie mieszaj. IP: *.ols.vectranet.pl 20.01.08, 22:28
                    Opukać menela to można i bez krav magi. Zazwyczaj jest tak nawalony, że
                    wystarczy go popchnąć żeby pokonać. Jak kiepsko przywali potylicą w chodnik to i
                    popchnąć żeby zabić.

          • embrue Re: Zadnej zydowskiej magii 21.01.08, 11:55
            KM zostalo wymyslone po to, aby moc sie obronic - a nie zeby stac
            sie fighterem, no! cos sie tu panom myli... a na gosci, ktorzy stale
            bija sie na ulicach i dyskotekach nie ma zazwyczaj silnych,
            niestety...
        • Gość: columb Re: KRAV MAGA ? IP: 83.13.2.* 21.01.08, 14:58
          Zawsze warto prowadzić bardziej aktywny styl zycia -jeśli treningi np. Krav Magi
          spowodują tylko, że poprawi się Twoja kondycja i stracisz 10 kg - to zawsze jest
          to 10 kg dla sprawniejszego organizmu mniej do uniesienia z pola bitwy (łatwiej
          uciekniesz;).

          Walka to też kwestia psychiczna - nawet po treningach - czasem ciężko się
          przełamać by na serio komus walnąć, a nie delikatnie jak sparing partnerowi...
          (no i przede wszystkim by nie uciec;)

          Krav Maga może i wymaga mniejszej ilości czasu do nauki - by dobrze poznać
          sztukę walki trzeba poświęcić min. 2-3 lata regularnych treningów. Trzeba
          opanować technikę, nabrać odruchów - więc zastanów się, czy jesteś w stanie
          zdobyć się na wytrwałe chodzenie na treningi? Nie tylko jako noworoczne
          postanowienie na miesiąc albo dwa?

          Osobiście polecam aikido, moża na początku nie bedziesz w stanie zrobić wiele
          (technika) ale nauczysz się schodzić z lini ciosu i lądować w miare cało na
          glebie (bez wstrzasu mózgu) i wstać szybko(podobnie w judo).
          Pozdrawiam
          i byś nigdy stosować nie musiał życzę
          :)
      • vytrisalov Jak zostac samurajem w 10 minut 20.01.08, 16:26
        Gość portalu: przemol napisał(a):

        > i mozesz pokonac 95 na 100 typa na ulicy
        >
        > taka jest prawda

        Kolego, ciekawe rzeczy opowiadasz.
        Ja cwicze od 25 lat karte Wado Ryu i nigdy bym sie tak nie przechwalal.To
        dyskusja o tym co jest lepsze - Boze Narodzenie, czy Wielkanoc.
        Wielokrotnie sluchalem wypowiedzi na temat, ze kung fu jest lepsze od karate, a
        tekwondo od boksu, albo odwrotnie.To jest zupelnie jalowa dyskusja.
        Po trzech misiacach krav magi dostaniesz wycisk od bardzo przecietnego boksera.
        Najbardziej istotne jest to-jak dobrze umiesz sztuke walki, ktorej sie uczysz.
        Przez 3 miesiace nie mozna sie NIC nauczyc.
        Widzalem mistrza japonskiego, 8 dan, ktory zapytany, czy umie karate,
        odpowiadzial, ze ciagle sie uczy. Ten facet intensywnie cwiczy karate od 40 lat
        - codziennie. A ty powiadasz o 3 miesiach krav magi.

        Jesli chodzi o ten artykul, to jest to sa to rady dla idiotow. Na zasadzie diata
        cud - jak schudnac w 2 godziny 10 kilo.
        Nie mozna sie nauczyc bronic, ani bic w pare miesiecy, a juz napewno nie po
        przeczytaniu tego durnego tekstu. Na to sa potrzebne lata intensywnego treningu
        i praktyki, najlepiej fullkontakt.
        • Gość: mzb Ale po co tyle lat uczyć się bić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:43
          Ile razy tak na prawdę musiałeś się z kimś bić? Mam 30 lat, często
          włóczę się po mieście, sam albo z żoną, najczęściej wieczorami i
          dotychczas tylko 3 razy miałem niebezpieczną sytuację, przy czym ani
          razu nie doszło do poważnej bójki.
          • vytrisalov Karate, to pokonywanie wlasnej slabosci 20.01.08, 22:36
            Gość portalu: mzb napisał(a):

            > Ile razy tak na prawdę musiałeś się z kimś bić? Mam 30 lat, często
            > włóczę się po mieście, sam albo z żoną, najczęściej wieczorami i
            > dotychczas tylko 3 razy miałem niebezpieczną sytuację, przy czym ani
            > razu nie doszło do poważnej bójki.

            Dwa razy musialem sie bic "na calego", oczywiscie nie bylem tym, ktory zaczal.
            Raz bylo to w warszawskim tramwaju,godz 9 wieczorem, tlum ludzi.
            Ale ja karate nie cwicze po to, zeby kogos walic na ulicy po mordzie. Karate, to
            jest walka ze samym soba, z wlasnymi slabosciami, to sposob na doskonalenie siebie.
            I oczywiscie obowiazuje zasada: NIGDY nie atakujesz pierwszy.
            • niedo-wiarek Re: Karate, to pokonywanie wlasnej slabosci 21.01.08, 10:29
              vytrisalov napisał:

              > Karate, t
              > o
              > jest walka ze samym soba, z wlasnymi slabosciami, to sposob na doskonalenie sie
              > bie.

              Jak chcę się doskonalić, to czytam książkę. Oczywiście nikomu nie bronię tracenia czasu na jakieś przedpotopowe fikołki zaprawione wątpliwą ideologią. To w końcu wolny kraj :)
              • vytrisalov Kolego, jestes strasznym ignorantem 21.01.08, 16:36
                niedo-wiarek napisał:

                > vytrisalov napisał:
                >
                > > Karate, t
                > > o
                > > jest walka ze samym soba, z wlasnymi slabosciami, to sposob na doskonalen
                > ie sie
                > > bie.
                >
                > Jak chcę się doskonalić, to czytam książkę. Oczywiście nikomu nie bronię tracen
                > ia czasu na jakieś przedpotopowe fikołki zaprawione wątpliwą ideologią. To w ko
                > ńcu wolny kraj :)
                Co masz na mysli piszyc: "watpliwa ideologia"????
                Ja nie mam pojecia o astronomii, ale nie wpadlbym na pomysl pisania o niej, ze
                jest to jakas watpliwa nauka.
                Dziwi mnie Twoja ignorancja zmieszana z pogarda, mimo, ze wypowiadasz sie na
                temat, o ktorym nie masz zielonego pojecia.
                Musze Cie pocieszyc, ze ja tez czytam ksiazki i wrod karatekow praktycznie nie
                ma bezmozgowych debili.
                Jedno nie wyklucza drugiego, mozna byc sprawnym intelektualnie i
                fizycznie.Dlaczego kazdy intelektualista jest pelen pogardy dla ludzi, ktorzy sa
                sprawni fizycznie? Taka postawa ma jest typowa w Polsce. W innych "normalnych"
                krajach ludzie sa duzo bardziej tolerancyjni i otwarci w tej materii.
                • niedo-wiarek Re: Kolego, jestes strasznym ignorantem 21.01.08, 17:02
                  vytrisalov napisał:

                  >Dlaczego kazdy intelektualista jest pelen pogardy dla ludzi, ktorzy s
                  > a
                  > sprawni fizycznie? Taka postawa ma jest typowa w Polsce. W innych "normalnych"
                  > krajach ludzie sa duzo bardziej tolerancyjni i otwarci w tej materii.

                  Nie uważam się za intelektualistę. Jestem sprawny fizycznie. Wschodnie "sztuki walki" ze swoją "filozofią" rzeczywiście wydają mi się śmieszne - nie uważam tego jednak za wyraz pogardy dla ich adeptów. Jako ludzie na pewno zasługują na szacunek, ale jeśli zabierają głos w publicznej dyskusji, muszę się liczyć z krytyką :)
                  • vytrisalov Nie mam NIC przeciwko krytyce. 21.01.08, 17:08
                    niedo-wiarek napisał:

                    > vytrisalov napisał:
                    >
                    > >Dlaczego kazdy intelektualista jest pelen pogardy dla ludzi, ktorzy s
                    > > a
                    > > sprawni fizycznie? Taka postawa ma jest typowa w Polsce. W innych "normal
                    > nych"
                    > > krajach ludzie sa duzo bardziej tolerancyjni i otwarci w tej materii.
                    >
                    > Nie uważam się za intelektualistę. Jestem sprawny fizycznie. Wschodnie "sztuki
                    > walki" ze swoją "filozofią" rzeczywiście wydają mi się śmieszne - nie uważam t
                    > ego jednak za wyraz pogardy dla ich adeptów. Jako ludzie na pewno zasługują na
                    > szacunek, ale jeśli zabierają głos w publicznej dyskusji, muszę się liczyć z k
                    > rytyką :)
                    Ja nie nie mam NIC przeciwko krytyce, ale prosze, bez pogardliwego podteksu.Uklony
        • Gość: nB Re: Jak zostac samurajem w 10 minut IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.08, 17:27
          Zgadam się vytrisalov - walki (technicznie i psychicznie) nie można nauczyć się w ciągu kilku miesięcy. To ciągła nauka i doskonalenie przede wszystkim siebie.
          Ja jestem po części takim wspomnianym typem przeciętniaka - 30 lat, dużo pracy i nie jestem szczególnie imprezowy. Sztuki walki traktuję jako hobby które pozwala nie tylko dowiedzieć się więcej o wytrzymałości na ból stawów i ścięgien, ani o prędkości różnych technik uderzeń, a o sobie samym, o swoim organiźmie, sposobie obserwacji innych, utrzymaniu równowagi w ruchu itp.
          Tzw. podbramkowe sytuacje miałem może kilka razy w życiu - pierwsza podstawowa zasada to zawsze spieprzać (chyba, że musisz kogoś bronić) - nauczone techniki przydają się jednak nie warto ryzykować bez powodu.
          Wszystki polecam ćwiczenie różnych sztuk walki - nie ma lepszej czy gorszej - a kondycja fizyczna na pewno się poprawi.
          • niedo-wiarek Re: Jak zostac samurajem w 10 minut 20.01.08, 17:40
            Gość portalu: nB napisał(a):

            pierwsza podstawowa
            > zasada to zawsze spieprzać (chyba, że musisz kogoś bronić) - nauczone techniki
            > przydają się jednak nie warto ryzykować bez powodu.

            A ja mam zasadę: nigdy nie spieprzać. Jestem gotowy na śmierć i ciężkie kalectwo. Jeśli chcą cię dopaść, to i tak dopadną. Zawsze któryś z nich może jednak stracić zęby albo oko. Gdyby ludzie porzucili tchórzostwo, mniej byłoby chuliganerii na ulicach. Tyle że ludzie (również ci trenujący sztuki walki) to najczęściej tchórze ;)
            • Gość: tomchambers Re: Jak zostac samurajem w 10 minut IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 17:45
              gotowosci na smierc i ciezkie kalectwo nie nazwalbym tchorzostwem. nie nazwalbym
              tego rowniez glupota. powiedzialbym raczej o braku instynktu przetrwania:P
              • Gość: tomchambers Re: Jak zostac samurajem w 10 minut IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 17:47
                tzn tej gotowosci nie nazwalbym odwaga/braku takiej gotowosci nie nazwalbym
                tchorzostwem.
                wyszedl mi niezly skrot myslowy:D
              • niedo-wiarek Re: Jak zostac samurajem w 10 minut 20.01.08, 17:49
                Gość portalu: tomchambers napisał(a):

                > gotowosci na smierc i ciezkie kalectwo nie nazwalbym tchorzostwem. nie nazwalby
                > m
                > tego rowniez glupota. powiedzialbym raczej o braku instynktu przetrwania:P

                Jakoś nic strasznego mi się dotąd nie stało. Z doświadczenia wiem, że najwięcej obrywają tchórze. Tchórzostwo po prostu widać ;)
                • Gość: to kupa Re: Jak zostac samurajem w 10 minut IP: *.ols.vectranet.pl 20.01.08, 22:30
                  zgadzam się z wnioskiem przedmówcy. Strach czuć.
            • Gość: Trilo Re: Jak zostac samurajem w 10 minut IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 22:22
              Racja. Nie spieprzać NIGDY. Jeśli im nie zależy i nie będą gonić, to i wtedy jak
              zostaniesz nic nie będzie. Jeśli im zależy, dogonią - chyba że masz lepszą
              kondycję, ale wtedy dałbyś radę jakbyś został.
              I nie oszukujmy się - siniaki schodzą, nosy się zrastają a weź na ten telefon
              zarób...
          • Gość: Nao Re: Jak zostac samurajem w 10 minut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 23:47
            Zgadzam się całkowicie. Trenuję Aikido od kilku lat i zawsze wpajano nam, że
            największą sztuką jest "wygrać bitwę zanim się ona rozpocznie" czyli po prostu
            nie pozwolić na dojście do bójki. Ciekawe, że sytuacje kiedy "to on zaczął i nie
            miałem wyjścia, musiałem się bronić" zdarzają się głównie początkującym. Osób
            starszych stopniem jakoś nikt nie atakuje. Nie muszą udowadniać, że są w stanie
            wygrać?

            Inna sprawa, że wielokrotnie ćwiczone ciosy, w sytuacji ulicznej mogłyby zrobić
            komuś konkretną krzywdę. Myślę, że czarne pasy tez tego się trochę obawiają. Że
            mogliby wygrać za bardzo....

            Osobiście, nie uważam, żebym była w stanie się przed kimkolwiek obronić, ale mam
            nadzieję, że dzięki treningom wyrobiłam w sobie reakcje, które dałyby mi kilka
            dodatkowych sekund na ucieczkę. Nie wiem, mam nadzieję, że się nie dowiem.
        • niedo-wiarek Re: Jak zostac samurajem w 10 minut 20.01.08, 17:35
          vytrisalov napisał:


          > Nie mozna sie nauczyc bronic, ani bic w pare miesiecy, a juz napewno nie po
          > przeczytaniu tego durnego tekstu. Na to sa potrzebne lata intensywnego treningu
          > i praktyki, najlepiej fullkontakt.

          Jak ktoś ma talent i serce do walki, to mu nauka specjalnie niepotrzebna. A bez talentu można jakieś idiotyzmy trenować przez 40 lat i człowiek od byle menela na ulicy dostanie wycisk.
          • vytrisalov Niedowiarku, NIC nie rozumiesz 20.01.08, 22:51
            niedo-wiarek napisał:


            >
            > Jak ktoś ma talent i serce do walki, to mu nauka specjalnie niepotrzebna. A bez
            > talentu można jakieś idiotyzmy trenować przez 40 lat i człowiek od byle menela
            > na ulicy dostanie wycisk.

            Sympatyczny kolego, wybacz, ale piszesz zupelnie bez sensu.
            Talent i serce do walki pomaga przy "ustawkach" kibicow pilkarskich. Tylko, ze
            w takich walkch nie biera udzialu "fachowcy", bo oni generalnie unikaja walki.
            Piszesz, ze idiotyzmem jest 40 lat trenowac karte.
            Ten Japonczyk,ktorego cytowalem, mowiac, ze "sie uczy" pokazywal tylko swoja
            niebywala skromnosc(mistrz Schumitsu, mieszkajacy w Londynie).
            Chcialbym zobaczyc tych twoich specow "z talentem i sercem" w starciu z sensejem
            Schumitsu. Daje wszystkie moje pieniadze, ze ten starszy pan zrobilby z nich
            zwloki w kilka sekund.
            Widac, ze zupelnie nie rozumiesz, co to sa "sztuki walki", to cos wiecej niz
            "bicie po mordzie".
            • Gość: jaz Re: Niedowiarku, NIC nie rozumiesz IP: 89.127.179.* 21.01.08, 05:47
              A ja mysle ze ten sensei by nie przetrwal 3 minut gdyby ci goscie potraktowali go nozem.
              • vytrisalov Tanto-dori, obrona ataku nozem 21.01.08, 08:00
                Gość portalu: jaz napisał(a):

                > A ja mysle ze ten sensei by nie przetrwal 3 minut gdyby ci goscie potraktowali
                > go nozem.
                Sorry, ale musze cie zmartwic.Sensej Shiumitsu jest wysokiej klasy ekspertem w
                "te klocki". Nie tylko w karate, ale tez w innych sztukach walki wiele czasu
                poswieca sie na obrone atakow nozem, (dla bardziej zaawansowanych - obrone
                przed mieczem samurajskim).Nazywa sie to tanto-dori i w karate Wydo-Ryu jest
                obowiazkowym punktem egzaminu od drugiego dana wzwyz.
                Widac, ze nie wyznajasz sie w materii. Cwiczenia obrony atakow nozem powtarza
                sie na okraglo, chodzi o to, zeby wyrobic automatyczne reakcje ciala.Tego
                oczywiscie tez nie mozna sie nauczyc w pare dni. Poszukaj sobie w necie - w
                Wiedniu jest np. klub, ktory specjalizuje sie w walce na noze, tzn. obronie. Oni
                robia to bardzo dobrze, realistycznie.

                • niedo-wiarek Re: Tanto-dori, obrona ataku nozem 21.01.08, 10:26
                  To zrozumiałe, że dawniej różni skośnoocy wieśniacy trenowali 40 lat obronę przed mieczem samurajskim, bo jako nisko urodzeni prawa do noszenia miecza nie mieli. Dziś samuraj po prostu wyciągnąłby pistolet i nisko urodzony nie miałby żadnych szans, nawet po 100 latach treningu ;)
                  Jedno natomiast jest pewne - samuraj nigdy by nie uciekał. Albo idziesz przez życie z podniesioną głową , albo nie. Wybór należy do ciebie :)
                  • Gość: arm Re: Tanto-dori, obrona ataku nozem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 13:23
                    I co, jak dasz sie sprowokowac byle chlystkom, to znaczy, ze idziesz przez zycie z podniesiona glowa? Mylisz pojecia, jak wiekszosc ludzi. Gosnosc i honor to wlasnie poczucie, ze nie musze sioe z debilami szarpac, bo reprezentuje soba cos wiecej, a oni sa agresywni, bo maja kompleksy, i czuja podswiadomie, ze sa nikim. To ONI (agresorzy) chca sobie cos udowadniac, ja nie musze.
                    • niedo-wiarek Re: Tanto-dori, obrona ataku nozem 21.01.08, 15:05
                      Też nie jestem amatorem bójek ulicznych, ale postawę negocjowania z agresorami uważam za szkodliwą. Jeśli ktoś chce mnie np. obrobić, to najpierw musi wbić mnie w glebę. A ja w samoobronie mam prawo zrobić wszystko (jeśli jakiś sędzia zadecyduje inaczej, to pójdę siędzieć i tyle). Może się okazać, że wyląduję na ostrym dyżurze, albo na cmętarzu? I co? Na tym polega walka. Rozumiem, że niektórzy boją się bardzo własną skórę (też się boję) albo rozczulają się nad agresorem. Nikomu nie odbieram prawa do ucieczki. Uważam to jednak za coś poniżej godności (pamięta ktoś jeszcze to słowo?).
                      :)
                      • Gość: arm Re: Tanto-dori, obrona ataku nozem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 16:17
                        Nie o to mi chodziło, jak ktos chce Cie okrasc, to juz decyzje pozostawiam, tez bym nie pozwolil - raczej bym w długa pobiegł, lub mowil, ze nic nie mam, czy cos. Chodzi mi o zaczepki słowne, nie reagowac najlepiej w ogole, nie patrzec, nie slyszec.
                        • niedo-wiarek Re: Tanto-dori, obrona ataku nozem 21.01.08, 17:05
                          Co do zaczepek słownych zgoda.
                  • vytrisalov Japonscy wiesniacy nie cwiczyli NIC 21.01.08, 17:03
                    niedo-wiarek napisał:

                    > To zrozumiałe, że dawniej różni skośnoocy wieśniacy trenowali 40 lat obronę prz
                    > ed mieczem samurajskim, bo jako nisko urodzeni prawa do noszenia miecza nie mie
                    > li.
                    Skad ty masz te rewelacyjne informacje?
                    To nie jest tak jak piszesz. Wiesniacy japonscy NIC nie trenowali. BUDO, to
                    sztuka walki wrecz, ktora cwiczyli tylko samuraje, bo umiec walczyc w sytuacji,
                    kiedy z jakich powodow nie maja broni, dlatego cwiczenie obrony przed mieczem i
                    nozem.
                    • niedo-wiarek Re: Japonscy wiesniacy nie cwiczyli NIC 21.01.08, 17:10
                      To oczywiście Twój punkt widzenia - karatecy nie chcą mieć za mistrzów wieśniaków i ostatnio usilnie forsują tę wersję historii. Podejrzewam, że jest to w dużej mierze wyraz uprzedzeń i snobizmu. Przypominam, że to nie ja tutaj wyjechałem z samurajem ;)
                • Gość: sceptyk Re: Tanto-dori, obrona ataku nozem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 20:47
                  Taaak, a od trzeciego dana to już każdy umie łapać kule w locie i odrzucać.
                  Bzdury kompletne. Niestety ale człowiek nieuzbrojony rzadko ma jakiekolwiek
                  szanse w starciu z napastnikiem uzbrojonym w nóż a co dopiero miecz. Zresztą
                  eksperymenty przeprowadzone przez amerykańską policję dowiodły że w
                  bezpośredniej odległości nóż jest groźniejszy od pistoletu. W wielu sztukach
                  walki i samoobrony uczy się obrony przed nożem bo koniec końców nikt sobie nie
                  wybiera czy woli walczyć z przeciwnikiem uzbrojonym czy nie. W przypadku kiedy
                  nie ma odwrotu i trzeba walczyć o życie takie techniki mogą się przydać ale nikt
                  mi nie wmówi że wyrównują choć trochę szanse.

                  Nie przesadzajcie też ludzi z deklaracjami typu ,,jestem gotowy na śmierć''.
                  Jesteście gladiatorami z zawodu czy co? ;) Faktem jest osoba ćwicząca sztuki
                  walki ma zwykle dużą przewagę psychiczną ponieważ spodziewa się oberwać i
                  zdarzało się jej już oberwać więc się tego nie boi. O to chodziło w tekście z
                  artykułu: jeśli już się bijesz musisz wiedzieć o dwóch rzeczach: 1) Zostaniesz
                  uderzony 2) Bycie uderzonym jest nieprzyjemne.

                  Pozdrawiam
              • Gość: mc mamut Re: Niedowiarku, NIC nie rozumiesz IP: *.adsl.inetia.pl 21.01.08, 16:34
                Musialby najpierw dostac tym nozem, a z tym bylby pewien problem;-)

                Teraz w marcu beda mistrzostwa Kyokushin na slasku. Wejsciowka 35 zeta -
                przyjedz, poogladaj i porownaj z tym co sie dzieje na ustawkach i wyciagnij wnioski.
                • vytrisalov Niedowiarek wszytko juz wie 21.01.08, 16:48
                  Gość portalu: mc mamut napisał(a):


                  > Teraz w marcu beda mistrzostwa Kyokushin na slasku. Wejsciowka 35 zeta -
                  > przyjedz, poogladaj i porownaj z tym co sie dzieje na ustawkach i wyciagnij wni
                  > oski.

                  Kolega Niedowiarek nie wyciagnie wnioskow, bo on jast najmadrzejszy na calym
                  swiecie i wszystko juz wie.
                  • niedo-wiarek Re: Niedowiarek wszytko juz wie 21.01.08, 17:11

                    Kolega Vytrisalov naprawdę mnie przecenia ;)
        • tu-166 Re: Jak zostac samurajem w 10 minut 20.01.08, 18:50
          "Po trzech misiacach krav magi dostaniesz wycisk od bardzo przeciętnego
          boksera." Popełniasz bład logiczny zakładasz, że "Kraver" będzie walczył
          "honorowo" czyli na pięści na zasadach boksera. Oczywiście w walce na pięści
          Kraver nie ma szans z Bokserem, ale na Krav Madze podstawa to agresja,
          zaskoczenie i wymuszenie na przeciwniku swojego stylu walki (jeżeli nie możesz
          uciec należy przejąć inicjatywę za wszelką cenę - nawet za cenę własnego
          trwałego kalectwa).
          • Gość: CAGE Re: Jak zostac samurajem w 10 minut IP: *.ipt.aol.com 21.01.08, 20:50
            Ale lansujesz tą KM. Prawda jest taka że w krutkim czasie nikt
            nikogo nie wyszkoli na niepokonanego. Wszystkie sztuki i sporty
            walki zakładają poznanie budowy ludzkiego ciała i wykożystanie tej
            wiedzy do pokonania przeciwnika poprzez atak na wrażliwe miejsca.
            Oczywiście w sportach jest to obwarowane przepisami, ale nie
            wykluczone do końca i dlatego np. bokserzy starają się trafić w
            podbródek w celu znokautowania przeciwnika.
            KM jest systemem który próbuje czerpać z prawdziwych sztuk walki
            zbierając najprostsze i najskuteczniejsze techniki. To co stanowi
            jej główny atut to także największy mankament. Po 1 jest bardzo
            przewidywalna, po 2 jej repertuar szybko się kończy, kiedy nie uda
            się przeciwnika unieszkodliwić w pierwszym ataku i element
            zaskoczenia został zmarnowany trudno wygrać walke. To oczywiscie nie
            odnosi się do wszystkich uprawiających KM. Większość "mistrzów"
            sztuk walki przez lata poznaje wiele technik nie tylko ze swojej
            sztuki ale także z innych. Taż wielu instruktorów KM zaczynało w
            różnych sztukach walki.
            Nikt zmuszony do walki nie będzie walczył "honorowo". Nie będzie też
            ograniczał swoich technik do dozwolonych w odmianie sporowej.
            Co kolwiek będziesz trenował, jakikolwiek osiągniesz poziom możesz
            trafić na lepszego, uzbrojonego lub wielu przeciwników. Nic nie
            zagwarantuje ci przetrwania. A opowiadanie jaki to będziesz
            skuteczny po kilku miesiącach może jakiegoś durnia zaprowadzić na
            cymentarz.
            • Gość: zidane Re: Jak zostac samurajem w 10 minut IP: *.dag.pl 21.01.08, 21:54
              Cage'u - po kilku mesiącach treningu bądziesz znacznie lepszy niż
              przed tymi kilkoma miesiącami treningu i zmniejszysz w ten sposób
              szanse na trafienie na lepszego od siebie, bo nie wykluczysz tej
              szansy nigdy, choćbyś miał któryśtam dan w jiu jitsu, karate i
              aikido naraz. Wystarczy gorszy dzień, że o starosci nie wspomnę.
              Kiedyś każdego dopadnie, nawet mnichów z Tybetu.
      • Gość: sath_okh Re: 3 miesiace krav magi IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 17:09
        3 miesiace krav magi i mozesz pokonac 95 gosci na 100, ktorzy sa po 3 miesiacach krav magi i mysla ze cos potrafia
        • Gość: arm Re: 3 miesiace krav magi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 13:25
          'Szara sowa' pisze się 'Sat Okh'
      • Gość: n Re: 3 miesiace krav magi IP: *.chello.pl 21.01.08, 22:12
        hahahaha zejdź na ziemie :-)
    • Gość: ad Re: ehh... IP: *.chello.pl 20.01.08, 16:20
      Dzisiejsi mezczyzni... zarabiac nie umiecie, kochac sie nie umiecie,
      nawet bic sie nie umiecie. Tylko wymadrzanie sie przychodzi wam
      latwo :-)
      • ready4freddy Re: ehh... 20.01.08, 16:47
        moze po prostu nie ma juz na kogo zarabiac, nie ma z juz kim sie kochac i nie ma
        juz o kogo sie bic. aluzju paniala, dzisiejsza kobieto? ;)
      • Gość: mzb Re: ehh... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:56
        ehh te dzisiejsze dziewczyny... zero kobiecości, zero wdzięku, zero
        inteligencji... nawet nie ma o kogo się bić...
      • Gość: mocarz69 Ja umie wszyskie te 3 co podalas, bejb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:57
      • Gość: SchujaII Brawo, dobrze pojechałaś z nimi!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 17:18
        Po prostu gawędziarze, a krowa wiadomo : krowa, która dużo ryczy
        mało mleka daje. Napinania i przechwałek mnóstwo, a w rzeczywistości
        portfel pusty, a jak przyszłoby do bójki to każdy udaje, że wiąże
        buty. A w łóżku - no cóż - tak jak w tym dowcipie: i to mieszkanko,
        też takie malutkie,... Pozdrawiam
        • Gość: tazz Re: Brawo, dobrze pojechałaś z nimi!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 01:14
          No to fajnie podsumowałaś facetów z którymi się spotykasz/spotykałaś (jak to
          mówią 'Twoją ligę'). Pozdrawiam.
        • Gość: Wiazacy Buty Re: Brawo, dobrze pojechałaś z nimi!!! IP: 84.203.168.* 21.01.08, 15:18
          > Po prostu gawędziarze, a krowa wiadomo : krowa, która dużo ryczy
          > mało mleka daje. Napinania i przechwałek mnóstwo, a w rzeczywistości
          > portfel pusty, a jak przyszłoby do bójki to każdy udaje, że wiąże
          > buty. A w łóżku - no cóż - tak jak w tym dowcipie: i to mieszkanko,
          > też takie malutkie,... Pozdrawiam

          Twoj post mi przypomnial, jak pare lat temu w Poznaniu napadla mnie grupka
          gosci. Przywalili mi w leb i zazadali portfela. A ja akurat zauwazylem, ze mi
          sie but rozwiazal. I ni stad ni z owad powiedzialem, "ok, tylko zawiaze sobie
          buta". Ukucnalem i wiazalem, i wiazalem a wokol mnie goscie stali i cierpliwie
          czekali. Absurdalnosc tej sytuacji mnie tak rozbawila, ze wstalem i smiejac sie
          wesolo minalem ich i poszedlem przed siebie. A oni tak zbaranieli, ze odpuscili.
          Kto wygral?
      • Gość: czwec Re: ehh... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.08, 18:37
        >Dzisiejsi mezczyzni... zarabiac nie umiecie,
        >kochac sie nie umiecie,
        > nawet bic sie nie umiecie.
        > Tylko wymadrzanie sie przychodzi
        > wam latwo :-)

        Stara, to ty?? myslalem ze w pracy jestes...
    • marianogatto Moje rady :) 20.01.08, 16:21
      Bzdura, facet co to pisał nigdy nie walczył na ulicy czy na imprezce. Nie raz
      widziałem jak koleś co nic nie potrafił niszczył takiego co coś trenował. Jasne
      że Ci ćwiczący sztuki walki mają większe szanse na zwycięstwo, ale nie jest tak
      zawsze.

      Co do samej walki to każdy kto walczył wie, że najważniejszy jest pierwszy
      decydujący cios. Najlepiej zawsze typa walnąć mocno w nos, nieważne czy z haka
      czy z prostego. Nawet największy koks na kilka sekund zmięknie. I w te kilka
      sekund trzeba zasypać go ciosami. Nie zawsze jest tak kolorowo... Jeśli zostałeś
      zaatakowany bez winy możesz śmiało grać nieczysto. W końcu się bronisz. Kop w
      jaja nie jest wbrew pozorom taki łatwy do wykonania. Moje sugestie to walnąć
      typa w krtań (wypróbowane - działa świetnie, choć jest ryzyko że chłopa
      zabijesz, jednak pamiętaj że masz prawo się bronić), walnąć z palucha w oko (jak
      trafisz to typ jest pozamiatany - gwarantuję), jak masz ciężkie buty to ze
      szpica z całej siły w kolano. Na pewno koleś sobie klęknie a potem to już
      łatwizna. Jak kolo ma jakiegoś kolczyka to nie bój się go zerwać - poczuje. No i
      raz byłem świadkiem (choć nigdy nie wykonałem) jak koleżka (ale on chyba coś
      ćwiczył bo za szybko to zrobił) włożył drugiemu palucha do mordy i rozerwał mu
      polik. Auuuu....
      • Gość: dd Re: Moje rady :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 17:26
        Moim skromnym zdaniem jeżeli nie masz zahamowań żeby uderzyć kogoś pięścią w
        krtań albo wsadzić palec w oko to chyba lepiej od razu kupić nóż, efekt
        pewniejszy. Co prawda wyrok trochę większy ale skoro nie przejmujesz się
        możliwością uśmiercenia delikwenta to co za różnica.
        • wymiatator1 Re: Moje rady :) 20.01.08, 18:31
          Głupiś jak spora część użytkowników neostrady. Gdy ktoś Cię atakuje masz prawo
          się bronić. Przejmowanie się tym czy się nie zrobi napastnikowi krzywdy kończy
          się przeważnie źle.
        • Gość: N/A Re: Moje rady :) IP: *.inter.tuniv.szczecin.pl 21.01.08, 15:57
          Nie mam zahamowań. I nigdy nie musiałem ich mieć. Po prostu znam
          prawo. I wiem, że moje życie też jest coś warte. Więc będę go bronił
          po pierwsze skutecznie.

          A tobie bzdurny idealizm przejdzie gdy podrośniesz.
      • marianogatto Re: Moje rady :) 20.01.08, 22:53
        Nie, nie mam zahamowań by walnąć kogoś w truskawę, czy w krtań albo z palca w
        oko. Ale w sytuacji gdy jestem bez powodu atakowany. Lubię kluby, imprezki, a
        tam napitego buractwa multum i nie raz na przestrzeni lat zostałem zaatakowany.
        Kiedyś miałem skrupuły i przegrywałem z tymi co ich nie mieli. Ogólnie staram
        się unikać konfrontacji siłowej, ale skoro ktoś mnie atakuję to wybór jest
        prosty: 1. On mi zrobi krzywdę; 2. Ja mu zrobię krzywdę.

        Nie jestem palcem robiony. Nie dam się bić.

        Jednak prawdą jest, że jak jesteś sam a kolesi jest grupa (mówię kolesi a nie
        podpitych leszczy gdzie jednego klepniesz a reszta sika z przerażenia) to lepiej
        odpuścić i się oddalić.
        • Gość: nagietka Re: Moje rady :) IP: *.fdk.airbites.pl 20.01.08, 23:21
          Masz rację! Moja znajoma trenowała wioślarstwo i jest potężnie
          zbudowana. Jeden facio, zresztą pijany skoczył do niej z nożem.
          Załozyła mu chwyt na nadgarstek, wyłamała noż, rzuciła facetem o
          glebę, a potem siadła na nim i tak długo waliła jego łbem o podłogę,
          aż nie miał szans się ruszyć. Zero litości dla napastnika!
    • Gość: wisniawro Jak się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.lanet.net.pl 20.01.08, 16:22
      Przede wszystkim jak już sytuacja zmusza Cię bo bijatyki to nie będziesz myślał
      o 30-kilku sposobach jak kogoś pobic tylko będziesz to robić instynktownie albo
      ;) Mnie dwa tygodnie temu jakiś koleś chciał okraść z telefonu i zdołał mnie
      zaciągnąć do tunelu ale po krótkiej przepychance został znokautowany
      najprostszym sposobem ( z bani i kop na twarz w czasie opadania na ziemie )w
      takich sytuacjach nie ma co wydziwiać.
      • Gość: Czarny Prezydent Re: Jak się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:39
        U nas w polszy to ludzie lubią sobie dać po twarzy, a przecierz każdy by chciał
        żyć w cywilizowanym kraju. Inaczej jest w Usa tam cię raczej nikt nie pobije
        prędzej zastrzeli albo ty zastrzelisz jego problem bijatyk jest tam raczej
        marginalny. Chciłbym byśmy zmierzali w jakimś innym kierunku.
    • Gość: UFC Czegoś podobnie głupiego nigdy dotąd nie czytałem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:38
      milczenie jest tu najlepszym komentarzem
      • Gość: ja Re: Czegoś podobnie głupiego nigdy dotąd nie czyt IP: *.astra-net.com 20.01.08, 16:58
        Małe sprostowanie. Autorowi oryginalnego tekstu nie chodziło o haki, ale o sierpowe. Niewyćwiczony w walce nawet nie powinien myśleć o hakach. Oczywiście ludzie pięknie po nich odlatują i mdleją, ale technika i szybkość jest konieczna do jego wykonania. Jeśli ich komuś braknie... No, cóż. To on zaczyna latać.
      • Gość: wujekwladek Text nie jest zły IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:59
        Piszecie że text jest beznadziejny, jak się z tym nie zgodze. Nie biłem w życiu często, może kilka razy i to w czasach szkolnych. Uważam jednak, że text jest dobry ponieważ na samym początku napisano, ze jeżeli nie chcesz dostać w morde to lepiej uciekaj. To święta prawda do której zastosowałbym się gdybym miał okazje (od dawna sie na nadarzyła). Jeżeli jednak przyjdzie sie bić to bez przygotowania i treningu na 99% przegramy. Podczas walki nie ma sensu na wymyślanie jakis skomplikowanych taktyk a w tym tekscie opisano najprostrzy sposób jak komuś walnąć i tyle. Nie ma tu nic, czego bym nie wiedział, ale itak podczas walki większość osób paralizuje stres i przestają myśleć. Dla mnie zawsze najgorszy jest strach a mianowicie poprostu widać, gdy sie boje. Jeżeli ktoś umie nad tym panować to mu bardzo zazdroszczę.
        Jeżeli ktoś szuka jakiegos obszerniejszego poradnika to polecam film "Bas Rutten's Lethal Self-Defense System" pełen ciekawych porad, które jednak trzeba z kimś potrenować, bo można zrobić sobie krzywde.
    • Gość: dipdip moje rady IP: *.subscribers.sferia.net 20.01.08, 16:44
      0. Rozmowa spokojnym głosem zaskakująco często pozwala uniknąć walki. Ewolucja
      pokazała, że największe szanse przeżycia mają inteligentni. Użyj inteligencji i
      nie bij się.
      1. Jeśli możesz uciec, uciekaj.
      2. Jeśli masz wybór 100 zł/komórka albo walka z kilkoma przeciwnikami - oddaj
      100 zł lub komórkę. Dlaczego? Bo mogą mieć nóż.
      3. Dystans, dystans, dystans. Trzymaj dystans poza zasięgiem rąk i nóg
      przeciwnika + 1 metr. Jeśli nie trafi ciebie w przeciągu 10 minut, zrezygnuje.
      4. Jeśli nie możesz trzymać dystansu jak w punkt 5 (knajpa itd), szybko wejdź w
      zwarcie na stojąco. W zwarciu nie dostaniesz mocnych ciosów ani kopów, grozi
      tylko uderzanie czołem. Gryź i pluj, w chwili przewagi wal w podbródek. Kop
      tylko wtedy, gdy przeciwnik jest na ziemi. Brzydko to wygląda, ale nie chodzi o
      estetykę.
      5. Jeśli możesz użyć czegoś w rękach, użyj: kij, parasolka, piasek w oczy,
      dezodorant (w sprayu:), butelka, gorący napój, cokolwiek. Po pierwsze, masz
      większy zasięg, po drugie, większe szanse na zadanie bólu.
      7. Dobre miejsca na zadawanie ciosów to: głowa+szyja, krocze, kolana.
      8. Jeśli dojdzie do zwarcia na leżąco: ucieknij z leżenia lub wleź na górę.
      Jeśli jesteś pod spodem, to raczej przegrałeś.
      9. Po każdym udanym trafieniu staraj się uciec.
      10. Boks zostaw bokserom.
      • Gość: ochroniarz Re: moje rady IP: *.chello.pl 20.01.08, 16:46
        a ja wyjmuje klamkę i gość spie.. a jak nie to albo w czoło a jak
        widzę menta to wale w kolana - i herkules d**** jak wrogów kupa wole
        pochodzić po sądach niż zostać skatowanym przez 4-5 bandochów
        proste...
        • Gość: Guns&Roses A masz pozwolenie na "klamkę"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 17:24
          I też z tym uważaj, bo jest stare dobre powiedzenie bandziorów, że
          jak wyjmujesz nóż lub "klamkę" to musisz ich użyć. We w-wiu był taki
          przypadek, że gostka zaskoczyło dwóch typów, on wyjął "klamkę" i
          strzelił w powietrze. Oni zamaist się przestraszyć obezwładnili go,
          wyrwali pistolet i strzelili prosto w twarz, bo myśleli, że gazowy.
          Efekt - jak po strzale z bliskiej odleglości w głowę.
        • zwyklaosoba Wyciągając broń musisz być zdecydowany 21.01.08, 10:43
          na jej użycie. I liczyć się z tym, że przeciwnik też ma broń. W
          ogóle posiadanie broni bardzo wpływa na pokorę - człowiek woli
          przejść na drugą stronę ulicy, niż dopuścić do sytuacji, w której
          będzie zmuszony do użycia broni. Albo puszcza wszelkie zaczepki mimo
          uszu, by przypadkiem nie skrzywdzić napastnika. Moje motto to: broni
          używaj tylko wtedy gdy MUSISZ jej użyć, a nie gdy CHCESZ jej użyć.
          To ogromna różnica.
        • Gość: krk odpowiedz IP: *.range81-152.btcentralplus.com 21.01.08, 15:08
          od razu widac ze bredzisz. nie chodzisz po sadach tylko ci9e woza-od razu cie
          zamkna.

          po drugie goscu jak piszesz takie cos to musisz byc pewny ze uzyjesz a to znaczy
          ze jestes nadszarpnietyumyslowo i nie powinienes miec pozwolenia pozdro
      • Gość: tomchambers Re: moje rady IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 16:57
        dokladnie
        dla mnie w takich sytuacjach roztrzyga determinacja. jestes gotowy zabic
        napastnika - wygrasz
      • Gość: columb Re: moje rady IP: 83.13.2.* 21.01.08, 15:33
        święte słowa, zwłaszcza 0.
        Wiele razy jakieś dresy próbowały coś ode mnie wymusić - stoicki spokój i
        rozmowa przeważnie zbijają ich z tropu - jak ktoś się ich nie boi (tzn. na sam
        widok nie oddaje wszystkiego co ma) to na 90% sobie odpuszczą...
        Poza tym... nie odpowiadaj na zaczepki (by cię zatrzymać np. masz papierosa?,
        która godzina, a jak już - nie sprawdzaj na komórce - będą wiedzieć gdzie jest,
        noś zwykły zegarek;), nie patrz wyzywająco.
        Spokój i rozmowa.

        Zdarzyło mi się tylko 2 x że to nie wystarczyło, 1 skonczyło się na kilku
        popchnięciach (goście okazali się być naćpani, a ja miałem szczęście że
        przejeżdżał radiowóz:), za drugim razem wycofałem się za barierkę, poszarpali
        mnie trochę (osłaniałem twarz), jeden dostał w twarz i puścił komórkę którą już
        mi wyciągał z kieszeni, zaraz uciekli jak tylko zatrzymał się obok samochód
        [znieczulica wrogiem bezpieczeństwa więc nie badźmy obojetni]

        Nikt nie podkreslił jeszcze, że warto krzyczeć, wzywać pomocy (zwłaszcza kobiety
        napadniete, ale nie tylko) wycofać gdy nie można uciec - wejść do sklepu,
        kawiarni, poprosić o pomoc...
        Generalnie walka jest ostatecznością.

    • Gość: ibhjtjbo[j ..na przykład w obronie honoru damy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 16:46
      To "damy" mają honor? buhahaha!!!!!!!!
      • Gość: tez sie usmialem tez sie z tych "dam" usmialem IP: *.telprojekt.pl 20.01.08, 17:09
        hehe
    • Gość: om Pare spostrzezen ode mnie IP: *.ghnet.pl 20.01.08, 16:57
      po pierwsze ten artykul to tlumaczenie, oryginal angielski jest troche dluzszy,
      autor selektywnie wybral czesc rzeczy.
      Ode mnie ( jesli ktos naprawde nie umie sie bic )

      1. Jesli tylko mozesz uciekaj. Wygrasz walke, unikajac jej.

      2. Jesli to niemozliwe, a wiesz ze nie umiesz sie bic i boisz sie takiej
      sytuacji to:
      a) sprobuj TERAZ zlozyc sobie piesc , uderz w cos ( szafa ) zobacz jak to boli,
      oswoj sie z uczuciem bolu. Sprobuj zrobic pompki na kosciach. Sprobuj stanac w
      takiej postawie i wykonac pare ciosow. Abys mial jakiekolwiek pojecie co sie
      bedzie dzialo podczas takiej sytuacji
      b) jesli dalej sie boisz , proby nie wyszly to zapisz sie na jakis kurs , chocby
      samoobrony. Obecnie jest mase roznych stylow walki.
      Zobaczysz jak to jest. I nauczy Cie to pokory i stosowania punktu pierwszego.

      3. Jesli kiedykolwiek bedziesz sie bil, zrob cos co zwiekszy Twoje szanse i choc
      na chwile zdekoncentruje przeciwnika. Oblej go swoim piwem/ herbata ( najlepiej
      goraca ) napluj na niego , rzuc w niego popielniczka lub papierosem, kamieniem ,
      butelka cokolwiek co masz pod reka. Znajdz sobie jakas bron kij. cokolwiek.

      4. Zapamietaj 2 X Zawsze i 2 x Nigdy

      -Zawsze trzymaj garde
      -Zawsze patrz co sie dzieje( szczegolnie ze bijatyki sa glownie dlatego ze
      wlasnie nie patrzyles co sie dzieje i dlatego znalazles sie w tej sytuacji )

      - Nigdy nie pij za duzo ( jesli wypiles choc troche alkocholu to juz jestes
      sporo wolniejszy im wiecej wypiles tym jestes wolniejszy i bardziej pewny siebie
      czyli glupszy )
      - Nigdy! przenigdy! Nie Odwracaj Sie Plecami Do Przeciwnika/Kow

      5. Obejrzyj sobie scene z "dziennika Bridgit Jones" tam widac jak dwoch
      nieumiejacych sie bic "mezczyzn" probuje walczyc. To moze zmobilizowac Cie do
      tego aby pojsc pocwiczyc.


      • Gość: purify Pare spostrzezen ode mnie( i ode mnie) IP: *.77.classcom.pl 20.01.08, 19:47
        silniejsza reka chyba z tylu powinna byc. Przynajmniej ja tak robie.
        Proste są tylko po to,zeby miec czas, po chwilowym otumanieniu
        przeciwnika, na jakis mocniejszy cios - np. prawy sierpowy po lewym
        prostym, albo kolano, łokieć, cokolwiek.
        Dobrze tez jest byc w miare rozciagnietym, bo jezeli umiesz sie
        poslugiwac i rekami i nogami, to jestes zawsze do przodu. Malo kto,z
        ulicznych zbirów, umie kopnac tak wysoko,zeby trafic Cie w glowe - z
        tego, co zauwazylem.
        PEWNOSC SIEBIE - to jest kluczowe. Jezeli nie wierzysz w to, ze
        wygrasz, to lepiej sie nie bij.

        Dobrze jest cwiczyc cokolwiek regularnie. Nawet jakies pompki,
        drazki, bieganie - wiadomo, przydaje sie czasem :].

        Chlystki zaczepiajace Cie sa czesto slabej kondycji. Nawet jezeli sa
        to karki, czy inne rodzaje "pakerow", to zawsze mozesz ich wziac na
        kondycje. Pare ciosow Cie nie trafi i juz zmeczony. Wiec nie warto
        od razu pakowac sie na 3drzwiowa szafe, tylko jakos unikac - potem
        przystapic do kontrataku.
        • Gość: tomchambers Re: Pare spostrzezen ode mnie( i ode mnie) IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 21:56
          zycze ci powodzenia w kopaniu w glowe ze "stojki"
    • Gość: tomchambers Re: Jak Rzeczywiscie się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.acn.waw.pl 20.01.08, 17:15
      wg mnie szanse na to ze ktos "wytrenowany" bedzie prowodyrem walki sa minimalne.
      jesli jest oczywiscie trzezwy:) jesli juz zaczal i jest trzezwy to
      prawdopodobnie dostaniemy wpier.. zanim zdazymy pomyslec o ucieczce, jesli jest
      pijany(i widzimy ze zbiera sie do walki w dosyc "profesjonalny" sposob) to chyba
      najlepiej przypomniec mu ze sad potraktuje go tak jakby mial bron:D
      • Gość: purify Re: Jak Rzeczywiscie się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.77.classcom.pl 20.01.08, 22:36
        nie nosze stojki. cos Ci sie pomylilo. moze twoj stary nosi.
    • Gość: mieczak ;) Komunikacja jest kluczem w trudnych sytuacjach. IP: *.c160.msk.pl 20.01.08, 17:37
      Prawda jest taka, ze 80% potencjalnych atakow mozna uniknac zachowujac na
      imprezie/ulicy stosunkowa trzezwosc, nie kozaczac, nie rzucajac sie w oczy
      zbytnia rozrzutnoscia i nie podrywajac nachalnie cudzych dziewczyn. Pomaga
      rowniez energiczny i razny krok.Jesli juz zostaniemy zaczepieni, to spokojny
      ton, poczucie humoru, usmiech (ale nie ironiczny) i znalezienie wspolnego
      tematu/cechy z agresorem moze spowodowac, ze rozstaniecie sie w pokoju, lub
      stawiajac mu piwo. Oczywiscie pod warunkiem, ze komunikacja bedzie mozliwa i
      zamiast slowa "przywitania"- w pierwszych 2 sekundach nie dostaniemy w twarz z
      glowki. Mam 27 lat, 190 cm i dosc solidnie wygladam (90 kg). Nie pakuje ani
      nie cwicze sztuk walki- za to sporo sie ruszam. Od czasow podstawowki
      zmuszony do krotkiej przepychanki bylem tylko raz (atakujacy byl pijany lub
      nacpany, wiec wystarczylo przyblokowanie go i czekanie az sie zmeczy).
      Niebezpiecznych sytuacji mialem
      kilka, a moja maksymalna strata bylo raz 10 zl- po 15-to minutowych targach. W
      innym przypadku wystarczyla rozmowa.
      • niedo-wiarek Re: Komunikacja jest kluczem w trudnych sytuacjac 20.01.08, 18:01
        Gość portalu: mieczak ;) napisał(a):

        > a moja maksymalna strata bylo raz 10 zl- po 15-to minutowych >targach.


        Już chciałem coś napisać, ale nie chcę nikogo obrażać. Ja bym tak nie potrafił.
        • Gość: mieczak ;) Re: Komunikacja jest kluczem w trudnych sytuacjac IP: *.c160.msk.pl 20.01.08, 18:22
          Wiele wiecej nie mialem. A o komorce zapomnieli. Jak masz cos do napisania, to
          pisz. Ja napisalem jak bylo. Inna sprawa, ze mam doswiadczenie zawodowe w pracy
          z takimi typami i umiem wykorzystac brak psychologicznego zgrania takiej grupy o
          ile uda sie w niej znalezc jakis wylom i nie sa zbytnio zdeterminowani.
          • Gość: tu-166 Re: Komunikacja jest kluczem w trudnych sytuacjac IP: *.chello.pl 20.01.08, 18:35
            Jak chcesz grać na psychologii to mogą Ci się przydać też wojskowe ciuchy.
            Amerykańska wojskowa kurtka w kamuflaż potrafi zdziałać cuda. Kilku pijanych
            dresiarzy/szalikowców siedzieć na ławce i robić głośne komentarze w stylu "o
            komandos idzie!" ale jeżeli będziesz wyglądał "zdecydowanie" to prawdopodobnie
            nie będzie chętnych do zaczepki. Wiem z doświadczenia. Choć jako metodę
            łagodzenia konfliktów preferuje puszkę drogiego żelu pieprzowego RSG-3.
    • Gość: ynteligiętki Biją się tylko ludki z małymi wackami . n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 17:59
      • niedo-wiarek Nie biją się ludki bez wacków . n/t 20.01.08, 18:04
      • Gość: arm Re: Biją się tylko ludki z małymi wackami . n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.08, 14:38
        WAcek nie ma nic do rzeczy. Biją się nieszcześliwi bandyci, z kompleksami, sfrustrowani, na pewno nie mający oleju za duzo w glowach.
    • Gość: bk Jak się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 18:28
      To jest wlasnie problem, uniknac walki, ktorej wyniku nie mozemy poznac,
      zwlaszcza, ze wiekszosc zbirow nie jest na tyle inteligentna zeby przewidziec,
      ze np. dzgniecie nozem moze zabic, a on sam moze trafic do wiezienia na reszte
      zycia (moze nie w Polsce).
      Sam trenowalem sztuke walki przez kilka lat(karate kyokushin) ale zawsze bylo mi
      brak prawdziwego ducha walki. Nie wiem czy takie cos jest wrodzone, czy mozna
      tego ducha walki nabyc, albo tez ujawia sie on w sytuacjach zagrozenia. Sam
      mialem pare takich sytuacji, w ktorych uniknalem walki, i szczerze powiem ze
      zaluje tego do teraz. Czuje ogromna ujme na honorze, wolalbym juz chyba walczyc
      i przegrac ale walczyc. Kot wie, moze bym zostal po ktorychs z tych walk kaleka,
      albo chociazby stracil zeba, co juz jest dla mnie duza strata. Kiedys zostaem
      zaczepiony uderzeniem w ramie przez cwaniaczka, ktory szedl z grupa kolegow. Ja
      bylem akurat z dziewczyna, bylem niesamowicie wsciekly ale nie zrobilem nic.
      Balem sie nie tyle o mnie co o nia. Bo z 8 kolesiami nie mialbym szans. Bylem
      wsciekly i byc moze w furii rzucilbym sie nawet na nich (pewnie wyszedl bym z
      tego zmasakrowany), ale bylem z dziewczyna. Gdyby bylo 2 napastnikow wtedy, byc
      moze odwazylbym sie, ale gore wzial rozsadek. Kiedys slyszalem tez opinie, ze
      kiedy pojawia sie banda cwaniakow zazwyczaj maja przodujacego. Wystaraczy jego
      "pokonac" a reszta sie wycofuje, tylko najpierw trzeba zalozyc ze go pokonamy, a
      potem, nawet po pokonaniu jego kumple nie rzuc sie na nas. Moze byc tak ze
      wszyscy naraz zaatakuja(przeciez zbiry nie maja honoru i zasad). Moga byc
      uzborjenia, albo zeby nie przegrac nie zawahaja sie uzc broni.
      Najbardziej podobaja mi sie sytacje, kiedy cwaniaczki, ktore szukaja "dymu"
      dostaja srogie lanie. O takiej sytuajcji opowiadal mi kolega z Wroclawia, kiedy
      to podczas wspolnego spaceru ze znajomym i jego dziewczyna zostali w centum
      miasta kolo przystanku z tlumem ludzi zaatakowani przez 3 skinow. kopneli
      chlopaka z zaskoczenia w jadra, po czym ten (cwiczyl sztuki walki, chodzil na
      silownie, ale byl niskiego wzrostu) po wyprostowaniu jednym uderzeniem powalil
      najwiekszego z napastnikow. Nieprzytomnego cwaniaka przestraszeni lysi koledzy
      odciagneli, a ludzie z przystanku zaczeli bic brawo.
      Niestety ten, ktory powalil lysego lezal potem w szpitalu, ale wyszedl po paru
      dniach.
      Naprawde nie jest latwo podjac decyzje" walczyc czy nie?".
      pozdrawiam
      • Gość: pepe Re: Jak się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 18:33
        dziwne ze jeden z poważniejszych portali pisze takie głupoty... to chyba pod
        wrażeniem pięknej walki andrzeja gołoty... przeczyta ten tekst mnóstwo osób tak
        jak to napisaliście nie szkolących sie w "praniu po ryjach u profesjonalnego
        trenera" i pomyśli ze umieją sie bić...albo jak tego uczycie uciekać bądź sie
        "wycofywać". fakt ze jedyna i główna mądrością tego artykułu jest to żeby unikać
        walki...ale reszta to kompleta głupota.bo jak możne walczyć samym prawym
        prostym, osoba która nie ma pojęcia o biciu sie... i nie umie trzymać
        prawidłowej pozycji walki... wystarczy ze raz opuści gardę i leży... nie ma co
        sie zagłębiać bardziej w ten artykuł... a osoba która spłodziła ten artykuł
        niech sie lepiej spali ze wstydu ze jest takim lamusem a nie wciska głupotę
        zwykłym ludziom... bo jeżeli walczysz... walcz aby wygrać!!!
      • Gość: teo Re: Jak się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.08, 10:30
        Mam chyba dokładnie to samo. Nigdy nie martwiłem sie o siebie. Nigdy nie
        przerażał mnie ból. Kilka razy oberwałem po kościach i nie było to dla mnie
        problemem. Ale nigdy... NIGDY.... nie wyprowadziłem tego ostatniego uderzenia.
        Zawsze coś wtedy pętało mi ręce. Nikt mnie nigdy nie uziemił, ale też nigdy nie
        dałem sobie satysfakcji w wygranej.
        Raz, jeden jedyny raz, byłem gotowy na wszystko. Chodziło o bezpieczeństwo mojej
        dziewczyny. Ale takie rzeczy to chyba widać w oczach.Było ich wtedy ośmiu... i
        odpuścili.
    • Gość: ania poradnik dla okularników IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 18:29
      Muszę przyznać,że nieźle się ubawiłam:))
    • born.to.be.moher Przyczytalem! Lece sie napieprzac na ulice. 20.01.08, 18:31
      • Gość: .. Re: Przyczytalem! Lece sie napieprzac na ulice. IP: *.eranet.pl 20.01.08, 18:55
        heeh uwielbiam opowiesci dzieci po kursach krav-magi
    • Gość: harc mistrz =----> -Jak rzeczywiście bić, gdy trzeba się, k..., bić?! IP: 77.223.194.* 20.01.08, 18:43
      Miałem właśnie taką niespodziewaną sytuację.
      Był odpust w pewnym mieście. Kramy, tłumy, karuzele, strzelnice,
      waty na patyku, wina owocowe itp.
      Ze swoją dziewczyną przesuwaliśmy się w gęstym tłumie, gdy poczułem
      jak z tyłu ktoś mnie kopie w obcasy. Natrętnie. Odchyliłem się i
      zobaczyłem podpitego gnoja szukającego zaczepki, który nagle
      zagrodził nam drogę i chwycił mnie za krawat.(!)...
      Nawet nie wiem kiedy i jak to się stało, że moja prawa ręka
      automatycznie wyprowadziła od dołu mocny hak podbródkowy.
      Facet zwalił się na ziemię jak wór kartofli.
      Zrobiło się zamieszanie. Moja dziewczyna bardzo przytomnie szybko
      pociągnęła mnie z tłumu za sobą... na karuzelę. Gdy wsiadaliśmy na
      krzesełka, to słyszeliśmy, jak kolesie tego faceta co dostał w ryj,
      zwołują się i szukają tego co mu tak przypier...ł.
      Kurcze blade, jeździliśmy na tej karuzeli tak długo aż się wszystko
      uspokoiło i te głupki pijane gdzieś dalej pobiegli szukać.
      Miałem trochę cykora, ale na tej karuzeli czułem się b. bezpiecznie

      " - Karuzella, karuzella, na Bielanach co niedziella"... [śpiew]
      (HKP)
      ...
      CZUWAJT'IE, MOŁODCY, I BUD'TA WSIEGDA GOTOWYJ!!!
      • Gość: Bartoszko A to ty Borynów jesteś? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 20:18
        Czy młynarzów? A Jagna dalej wszystkim daje?
        • Gość: harc mistrz =----> Re: A to ty Borynów jesteś? IP: 77.223.194.* 21.01.08, 01:07
          Gość portalu: Bartoszko napisał(a):

          > Czy młynarzów? A Jagna dalej wszystkim daje?

          - Bartoszko, chcesz w ryja!?...
          Moja dziewczyna nie miała na imię Jagna ale Jadwisia.
          Dzień odpustowy był nie na wsi, w jakichś zabitych dechami
          Rejmontowych Lipcach, ale w mieście. Średniej wielkości.

          Nic tak nie rozzuchwala bandziorów jak strach i obawa przed nimi.
          Kiedyś mężczyźni nosili przytroczone do boku miecze, szable, szpady
          i kordziki. Teraz chodzą z aktówkami i telefonicznymi "komórkami".
          A bandziory i gangsterzy z bejsbolówkami i spluwami.
          - O tempora, o mores...

    • Gość: ktos z weilu same bzdury IP: *.aster.pl 20.01.08, 18:55
      panie redaktorze szanowny jak ma pan pisac takei bzdury
      to szkoda czasu i panskiego i czytelnika
      i szkoda ze celowo wprowadza pan nieswiadomych czytelnikow w blad,
      ktoryt moze ich kosztowac zycie...to wszystko co tu jest napisane
      jest recepta na szybkie kalectwo...nie wiem pod czyim wplywem to
      zostalo pouczone...ale takiego steku bzdur nie
      widzialem...powinienem pozwac pana redaktora do sadu, a szefa pana
      redaktora prosic zeby wylali pana z pracy
      tylko kretyn moze costakiego napisac
      • Gość: zidane Re: same bzdury IP: *.dag.pl 20.01.08, 19:02
        A Pan co radzi w sytuacji, kiedy nie można uciec? Poza sikaniem w
        majtki i modlitwą oczywiście.
        • Gość: KaratekaIteligent Re: same bzdury IP: 151.54.247.* 20.01.08, 20:05
          Cialo ludzkie jest tak bardzo delikatne, a wynik starcia jest tak
          bardzo nieprzewidywalny, ze szczerze odradzam stosowanie powyzszych
          rad. Jesli ktos nigdy nie trenowal sztuk walki i/lub jest w marnej
          kondycji, lepiej zeby przyjal pierwszy cios i zwalil sie na ziemie i
          wiecej nie wstal. To zaden wstyd, jeden jest inteligentem, drugi
          neandertalczykiem, trzeci Bruce Lee... A podstawa to jak
          zaobserwowal jeden z szanownych forumowiczow: prewencja - oczy
          otwarte i wyprzedzenie przeciwnika, zanim jeszcze przyjdzie mu do
          jego chorej glowy ze chce cie pobic...
          Pozdrawiam
      • Gość: lafor Re: same bzdury IP: *.chello.pl 20.01.08, 19:58
        > panie redaktorze szanowny jak ma pan pisac takei bzdury
        > to szkoda czasu i panskiego i czytelnika
        > i szkoda ze celowo wprowadza pan nieswiadomych czytelnikow w blad,
        > ktoryt moze ich kosztowac zycie...to wszystko co tu jest napisane
        > jest recepta na szybkie kalectwo...nie wiem pod czyim wplywem to
        > zostalo pouczone...ale takiego steku bzdur nie
        > widzialem...powinienem pozwac pana redaktora do sadu, a szefa pana
        > redaktora prosic zeby wylali pana z pracy
        > tylko kretyn moze costakiego napisac

        Ktoś na tyle głupi, by śmiertelnie poważnie traktować humorystyczne teksty, już
        jest kaleką.
      • Gość: nfvik55555%%%% Same bzdury - zgadzam się z tobą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 20:32
        w 100%. Autor tekstu nie zdaje sobię sprawy z możliwych konsekwencji
        opowiadania takich pierdół z zachętą do robienia z nich użytku, np.
        w "obronie honoru damy". Po powyższych wpisach już widać jak różne
        dzieciaczki- uczęszczajace na gimnastyki typu KravMaga, Karate,
        TaiChi i co tam jeszcze - tym tekstem się ekscytują. A skutki w
        prawdziwych sytuacjach moga być tragiczne, z utratą życia włącznie.
        Okularnicy, informatycy, i inni amatorzy w ogóle nie są sobie w
        stanie wyobrazić co znaczy bójka na ulicy, jakie tu są zagrożenia, z
        jakimi świrami można się zetknąć.
        Dzieci kochane, powiadomcie rodziców, dziewczyny i żony wytłumaczcie
        swoim facetom, żeby już nie trenowali ciosów w oczy i krtań oraz
        kopnięć w jaja na pluszowym misiu, a duszenia na poduszce.
        Powiedzcie, ze rano musicie wstawać do pracy i żeby już nie skakali
        i nie utwardzali pięści i piszczeli na meblach w kuchni.
        A pan redaktor jak chce zastoswać się do rad w przetłumaczonym przez
        niego tekście niech pójdzie dalej i sprawdzi jak to jest jak ktoś
        wsadzi ci nóż między żebra lub przetnie tętnicę udową albo skręci
        kark.
        • mistrzkungfu Re: Same bzdury - zgadzam się z tobą 20.01.08, 22:21
          Kolego nie podniecaj sie i nie atakuj redaktora, sprowokowal ciekawa dyskusje i
          to sie liczy. Jak Znasz sie na wsadzaniu noza miedzy zebra czy ciecie tetnic
          itp. jak piszesz to napisz cos zamiast lac wodę.
    • Gość: asga potylica IP: *.adsl.inetia.pl 20.01.08, 19:17
      No mi sie raz zdarzylo, za dzieciaka, ze wlasnie potylica uderzylem w czolo
      kolesia za mna. Ale lekko i nie w walce, tylko przypadkiem... Miejsce czule i
      mnie troche zabolalo, ale on sie bardziej zwijal, az sie zdziwilem. Czyli moze
      cos w tym jest. Na pewno jednak nie ma co walic mocno potylica bo samemu sie
      chyba padnie, bol rownie nieprzyjemny co bol nosa
    • truten.zenobi Taki artykuł w gazecie??? 20.01.08, 19:21
      nigdy bym się po nich tego nie spodziewał...
      do tej pory poprawność polityczna królowała a tu proszę coś z życia wzięte...
    • Gość: miedek Jak się bić, gdy trzeba się bić? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.08, 19:36
      Bravo gazeta wyborcza.... no comment, mam nadzieje że autor tego artykułu
      zbierze żniwo które właśnie zasiał
    • Gość: LO upadek GW IP: *.ghnet.pl 20.01.08, 19:50
      To jest właśnie upadek kiedyś nienajgorszej gazety...Takie teksty mogą zaszkodzić niewyksztaklconym emocjonalnie ludziom....Dobra prościej: z pewnością ktoś weźmie to za instruktaż...po za tym epatowanie agresją w pseudonaukowej formie może spowodować zwiękzenie przyzwolenia dla tego rodzaju zachowań....GW spróbuj promować pozytywne projekty....przyjaźń, miłość, empatię, pomaganie innym itp.......Dziennikarze co robicie???? i jeszcze za to wam płacą....żenada !!!!! i groza
      • Gość: janek Re: upadek GW- w 100% zgoda z LO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.08, 20:43
        pośrednie, przybierające pseudonaukową formę promowanie zachowań
        agresywnych
        • mistrzkungfu Re: upadek GW- w 100% zgoda z LO 20.01.08, 22:26
          jeżeli uważasz obronę za agresję, to masz coś z głową.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka