Gość: Wilt
IP: *.starnettelecom.pl
31.10.03, 15:39
My się tu z calaganem i resztą zastanawialiśmy, czy Lakers potrzebują A.
Masona (po 1. meczu odpowiedź brzmi: nie), a tu niestety pojawiają się
powazniejsze problemy, których nie zatrze świetny mecz z Dallas. Chyba już
wszyscy słyszeli, co się stało. W skrócie: po rozegraniu razem tylko 2 meczów
przedsezonowych, Shaq oświadczył w prasie, że Kobe nie jest w formie i
powinien zająć się teraz bardziej rozgrywaniem niż rzucaniem. Kobe
odpowiedział, również publicznie, że on zatroszczy się o swoją grę jako
obrońca, natomiast Shaq niech troszczy się o grę pod koszem. O’Neal przyjął
to za kamień obrazy i zaczął wygadywać rzeczy w stylu; to jest moja drużyna,
a jak się Kobemu nie podoba, niech skorzysta z opt – outu. Bryant puściłby to
pewnie mimo uszu, jak puszczał podobne – choć może nie tak ostre – rzeczy w
przeszłości, ale w swojej sytuacji nerwy ma raczej zszargane (czemu trudno
się dziwić) i w wywiadzie do ESPN wygarnął kilka słów prawdy: że Diesel
samemu regularnie otwierajac sezon nie w formie i odkładając operację palca
nie powinien krytykować formę innych; że w przeciwieństwie do wielu innych
graczy, nawet z obcych drużyn, nie zwrócił się do niego ze słowami otuchy w
związku z procesem; czy że uważając się za prawdziwego lidera nie powinien
żądać publicznie od klubu ogromnych pieniędzy. Bardziej niepokojące i idące
za daleko w kontekście współpracy w drużynie w tym sezonie było stwierdzenie,
że jeśli Kobe skorzysta z opt – outu (co przecież już od dawna było wiadome,
tylko że z powodów finansowych), to stanie się to przez zazdrość i
samolubstwo Shaqa. Malone i Payton starali się mediować, Phil jakby mniej
(przynajmniej z tego, co wiadomo), po drodze wymierzoną KB symboliczną karę
1500$ za to, że z ESPN rozmawiał już po prośbie o niewypowiadanie się do
mediów, i wszystko na razie przyschło. Pytanie na jak długo i czy nie zagrozi
to realizacji ogromnego – jak chyba ostatecznie udowodnił nawet niedowiarkom
mecz z Mavs, wygrany nawet bez Kobego - potencjału Lakers?
Oto opis zdarzeń i komentarze:
sports.espn.go.com/nba/news/story?id=1648431
www.foxsports.com/content/view?contentId=1789408
www.insidehoops.com/shaq-kobe-102703.shtml
www.sportsline.com/nba/story/6785205
I artykuły mówiące, że na razie konflikt załagodzono:
www.dailynews.com/Stories/0,1413,200%7E29583%7E1729762,00.html
www.dailynews.com/Stories/0,1413,200%7E28541%7E1729831,00.html
www.hoopshype.com/interviews/fisher_eaves.htm
sports.espn.go.com/nba/news/story?id=1650597
Ale długodystansowy problem pozostaje. Jakie są jego przyczyny i jak je
rozwiązać? Bezpośrednich przyczyn nie upatrywałbym ani w procesie Kobego,
ani – jak ktoś napisał - w przybyciu Malone’a i GP: niewątpliwie oba czynniki
ułatwiły psychologicznie krytykowanie Bryanta, ale tylko to. Ale skąd w ogóle
ta publiczna napaść Shaqa, która zapoczątkowała całą burzę – bo przecież nikt
chyba poważnie nie myśli, że z powodu tych 2 mecżów przedsezonowych? Otóż
kręci się to wszystko wokół tego, o czym już była mowa na forum:
niezadowolenia O’Neala z nieotrzymania extension. Zaczęło się to już latem
(zanim weszła jeszcze w życie obecna extension!), kontynuowało w zaczepkach
skierowanych do Bussa i Jacksona, aż wreszcie skulminowało się wobec tego,
który jakoby stoi na przeszkodzie błyszczeniu przez Shaqa pełnym blaskiem,
dostaniu MVP i zasłużeniu na extension, a bez którego może dysponując GP i
Malonem można się obejść (duży błąd, ale to inny temat). Słowem: Kobego.
Bardzo krytycznie oceniam takie zachowanie Shaqa i rozpętanie przez niego
całej sprawy: powinien w końcu zrozumieć, że: a) Bryant do powrotu LAL na
tron jest niezbędny; b) to on jest przyszłością Lakers, a nie Shaq, czy tym
bardziej Gary i Karl, co będzie stawać się coraz bardziej prawdziwe z kazdym
sezonem; c) sam O’Neal, choćby był samotną gwiazdą pozbawiając się przez to
wszelkich szans na tytuł, nie będzie już tak grał i błyszczał jak w 2000 – po
prostu nie ta forma; d) a nawet gdyby jakimś cudem tak grał, nie zasługuje na
extension rzędu 40 mln/rok. NIKT nie zasługuje na samodzielne wypełnienie
salary cap; i Shaq powinien wziąć tu przykład z Garnetta, który zgodził się
na znaczną obniżkę. Ale czego oczekiwać od człowieka, który powiedział, że w
żadnych okolicznościach nie zaakceptowałby takiej obniżki płac jak ostatnio
Malone i Payton?
Myślę, że jeśli – odpukać – konflikt Kobe – Shaq stanie się nierozwiązywalny,
to gdyby nie proces KB, kierownictwo klubu wolałoby się pozbyć raczej Shaqa.
W tej sytuacji polecieć może Kobe, co definitywnie uniemożliwi kontynuowanie
dynastii Lakers (oczywiście chyba że wymieni się go za co najmniej Pierce’a,
ale to mało prawdopodobne – proces obniżył trade value KB), nie mówiąc o tym,
że złamie serca fanów… Osobiście chyba kibicowałbym wtedy drużynie Kobego na
2. miejscu po Lakers, choć – cholera – wśród możliwych kandydatów do
transferu wymienia się nielubianych przeze mnie Bulls (np. za Rose’a i
Chandlera) i Knicks (no, tych to już i tak bardziej lubię z powodu Lampego).
Inni wymieniani kandydaci do pozyskania Bryanta jako FA lub przez sign and
trade to Warriors, Clippers, Pistons, Nets i oczywiście Memphis Westa.
Zobaczymy, jak sprawa się zakończy. Właściwie to raczej jak będzie się dziać,
bo pewnie przez cały sezon będziemy dręczeni wieściami o kolejnych
konfliktach, jak to było w 2000/2001 (niestety różnicą jest to, że Shaq ma
teraz naprężone stosuki i z Philem). Pociechą może być to, co niektórzy
przypominają: jak znakomicie zakończył się tamten sezon i jak kiepsko
ostatni, gdy Shaq i Kobe byli dla siebie uprzejmi przez cały czas. Może
Lakers po prostu potrzebują takich napięć? ;-)