Forum Sport Rowery
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    drogie rowery...

    IP: 81.19.200.* 10.05.07, 10:18
    tak sobie czytam..i zastanawiam sie...
    po hcolere ludzie kupuja rowery za 1200-2000 PLN po to zeby tylko do sklepu
    pojechac czy na godzinna przejazdzke a miasto.

    jezdze praktycznie codziennie rowerem do pracy (10 km) jak nie pada ..no i
    nie jest zbyt zimno. od 4 lat i mam rower za 450 PLN... spisuje sie
    swietnie..
    Obserwuj wątek
        • Gość: c_m Re: drogie rowery... IP: *.net.pulawy.pl 12.05.07, 13:28
          Dlaczego? To proste. Ktoś, kto mieszka np. na 3 piętrze, a boi się zostawiać
          roweru w piwnicy (wiadomo, Polska), albo nie ma takiej mozliwości, musi
          codziennie wnosić pojazd po schodach. Niekwestionowanym ułatwieniem jet tutaj
          lekka, aluminiowa rama - rower z takim "cudem" kosztuje jednak wiecej od
          zwykłego z supermarketu.
          Inny przypadek - miłośnicy wycieczek rowerowych wolą zainwestować w dobry rower,
          który będzie służył im przez parę dobrych lat. ( Sama miałam wypadek na rowerze
          za 600 zł - kiedy zjeżdżałam ze stromej góry zaczęła mi "latać" kierownica.
          Efekt? Wizyta na izbie przyjęć i 2 dni nieruchomego lezenia w łóżku plus siniaki
          i rany na twarzy - nie, nie tylko na twarzy ;] )
          Także rower moze słuzyć nie tylko do jeżdżenai do pracy ;] Po to ludzie kupuja
          te droższe..
            • pluteq Re: drogie rowery... 12.05.07, 22:26
              Jasne skręcenie ułatwia. Jak dobrze skrecisz to Ci się nawet w takim rowerze za 500zł dobry amorek zrobi ;P

              A tak poważnie. Są ludzie którzy jezdza rowerem za kilka tysiecy bo: taki jest im potrzebny, chca się lansować, mają kase i czemu nie, kochają rowery i wola wydac na niego niz na buty itd......
              Do wyboru do koloru. Nie rozumiem czemu ktos sie zastanawia czemu ktos jezdzi na drogim rowerze... Jeden jezdzi skoda i robi 100tys km/rok, drugi mercdesem robiac 10tys/rok. Skoro go na to stac......

              Pzdr
              ŁP
          • terso50 Re: drogie rowery... 12.05.07, 18:20
            Też miałam rower za 600 zł.Bałam sie na nim jeździć taki był
            niebezpieczny,niewygodny.Teraz mam rower za 1400 zł i barzdo sobie chwalę ,
            jeżdżenie na nim to przyjemność i jest lekki i wygodny.Uważam,że to nie jest
            drogi rower ,drogi rower kosztuje nawet 10 000 zł.i więcej.
      • user0001 Re: drogie rowery... 10.05.07, 11:39
        Odpowiedź jest prosta: bo mogę.

        A teraz na serio:
        - do podjechania do sklepu mam składaka, numer fabryczny ramy wskazuje, że
        wyprodukowano go w 1992 roku. Jest wystarczający. Na oko nie jest wart flaszki,
        ale jest odpowiednio nasmarowany, wyregulowany, ma czysty napęd i lekko się nim
        jedzie.
        - jadąc do pracy lubię docisnąć (po przyjeździe prysznic), dociskając muszę
        pilnować kadencji, przydają się przerzutki. Rower powinien wytrzymywać deszcz i
        opady, więc przydają się uszczelniane piasty. W miarę sztywny napęd (połączenie
        suport/korba na Octalink lub ISIS) i robi się rower za 1500-2000 PLN.
        - rower do weekendowych szaleństw w za miastem? do niego nie podchodzimy
        rozsądnie. To jest zabawka, na takich samych prawach jak szybki motocykl czy dwu
        miejscowe cabrio lub coupe.
      • boruta_wwa Re: drogie rowery... 10.05.07, 19:02
        za cenę 1200-2000 można jedynie kupić w miarę porządny rower i jest to moim
        zdaniem cena do przyjęcia
        mnie osobiście śmieszą kolesie różnego wieku, którzy wylewają się na
        warszawskie ulice i ścieżki w weekend na maszynach powyżej 3 tysięcy ubrani
        obowiązkowo w ciuchy tej samej firmy co rower...
        kręcą tak ostro że składakiem można ich objechać :)
        no ale nie ma jak lans..
        b.
          • Gość: Jacu Re: drogie rowery... IP: *.icpnet.pl 11.05.07, 18:40
            Ciekawe podejście - jak ktoś wyda (kilku)miesięczne oszczędności na rower za
            1200 to jest ok, a jak ktoś wyda tygodniówkę na rower za 5000 to zaraz chce się
            lansować.

            Nie rozumiem jak to miałoby działać - skoro dobrze zarabiający człowiek chce
            sobie czasem pojeździć rowerem to dlaczego miałby kupować najtańszy szybko
            psujący się rower skoro może bez problemu kupić markowy.

            Typowe strategie zakupów są dwie:
            1)poświęcasz czas na zgłębianie zagadnienia i poszukiwanie niedrogich a dobrych
            produktów, potem szukasz ich w dobrej cenie,
            2)czas jaki zająłby pkt1 poświęcasz na pracę, olewasz szukanie okazji, wchodzisz
            do sklepu i kupujesz jakiś wysoki model znanej firmy w ciekawym kolorze... przy
            okazji kupujesz pasujące do rowerka ciuchy.

            Po prostu jedni liczą pieniądze w portfelu, inni godziny w kalendarzu...
            powyżej pewnych dochodów wolny czas staje się reglamentowanym dobrem luksusowym.
            • Gość: Były kolarz. Re: drogie rowery... IP: 80.48.221.* 13.05.07, 16:44
              Gość portalu: Jacu napisał(a):

              > Ciekawe podejście - jak ktoś wyda (kilku)miesięczne oszczędności na rower za
              > 1200 to jest ok, a jak ktoś wyda tygodniówkę na rower za 5000 to zaraz chce się
              > lansować.
              >
              > Nie rozumiem jak to miałoby działać - skoro dobrze zarabiający człowiek chce
              > sobie czasem pojeździć rowerem to dlaczego miałby kupować najtańszy szybko
              > psujący się rower skoro może bez problemu kupić markowy.
              >
              > Typowe strategie zakupów są dwie:
              > 1)poświęcasz czas na zgłębianie zagadnienia i poszukiwanie niedrogich a dobrych
              > produktów, potem szukasz ich w dobrej cenie,
              > 2)czas jaki zająłby pkt1 poświęcasz na pracę, olewasz szukanie okazji, wchodzis
              > z
              > do sklepu i kupujesz jakiś wysoki model znanej firmy w ciekawym kolorze... przy
              > okazji kupujesz pasujące do rowerka ciuchy.
              >
              > Po prostu jedni liczą pieniądze w portfelu, inni godziny w kalendarzu...
              > powyżej pewnych dochodów wolny czas staje się reglamentowanym dobrem luksusowym
              > .

              Głupotą jest twierdzenie że tanie rowery się często psują. Mam 8 lat rower
              górski za ok. 800zł. Przez ten czas nie robiłem żadnych większych napraw a
              jedynie od czasu do czasu przeprowadziłem "prace konserwacyjne" takie jak
              naoliwienie łańcucha itd. Przez ok. 2 lata jeździłem w klubie kolarskim. Później
              rzuciłem to ze względu na brak czasu. Obecnie jeżdżę sporo ale "na własną rękę".
              Oprócz roweru górskiego mam jeszcze szosówkę. Rowerem górskim przez 8 lat
              przejechałem ok. 4500km. Szosówką jeżdżę znacznie więcej - często ponad 200km.
              dziennie. Są to rowery różnego typu i zastosowania więc porównanie nie ma może
              większego sensu. Wiem jednak że nie chodzi tu tylko o awaryjność. Główną różnicą
              jest to jak się tym jeździ. Tego jedna nie opisze się słowami. Trzeba wsiąść na
              rower i przejechać się nim. Aha i jeszcze jedno: rowery kosztujące 2000zł. nie
              są drogimi rowerami. Pomiędzy rowerem za 1000zł a tym za 2000 często nie ma
              większej różnicy w jakości (czyt. w jeżdżie). Różnice zaczynają się od wyższych
              cen. Moja szosówka kosztowała (i kosztuje nadal) delikatnie mówiąc więcej - jest
              to Scott CR1 Eqipe. Wcześniej jeździłem kolażówką marki Geant którą również mile
              wspominam ale modelu nie pamiętam (była jednak znacznie tańsza od obecnej).
              • Gość: merida Re: drogie rowery... IP: 213.77.10.* 14.05.07, 09:23
                Zgadzam się że "Głupotą jest twierdzenie że tanie rowery się często psują" ja
                na allegro na 480 zł + 50 przesyłki kupiłem Meride Kalahari 500 sx. Wjechałem
                tym rowerem na na Śnieżnik (1425 m nmp) Ślężę, przejechałem góry bialskie,
                złote, bardzkie, wzgórza strzelińskie. Jak nabrałem ochoty i zaraziłem się
                cyklozą dopiero wtedy wymieniłem w tym rowerze wszystko (głownie Deore) za
                wyjątkiem ramy (łaczny koszty z ciuchami i butami ok. 3000 zł) - prawda jest że
                lepiej jeździ, jest może mniej zawodna (stare i tanie też było) - ale prawda
                jest taka, że nie ważne jakim sprzętem jeździsz ale gdzie jeździsz i jak to w
                katalogu Garego Fishera pisze "nie przerzutka ale hart ducha decyduje o tempie
                jazdy na większości tras rowerowych"
                • Gość: Rafał Re: drogie rowery... IP: *.chello.pl 14.06.07, 17:44
                  Widzisz, ty kupiłeś rower markowy i jestes z niego zadowolony. A ludzie kupują
                  rowery za podobną cenę, z tarczówkami, fullami, i 2x cięższe i potem płaczą że
                  po wyjechaniu ze sklepu przestały działać hamulce, a jak go podnieśli i chcieli
                  wnieść do domu, to kjoła zostały na chodniku
      • robertrobert1 Re: drogie rowery... 10.05.07, 19:38
        Ja mam kilka rowerow od 300 pln do trekinga za 10 000 pln w pelni przygotowany
        do wyprawy.
        Zdecydowanie widze roznice w jezdzie pomiedzy rowerem za 300 a za 3 000 pln.
        Rowniez jest roznica pomiedzy szosowka a fullem. Tak wiec jesli ktos potrzebuje
        roweru do dojazdu do sklepu to jedzie na rowerze z nizszej polki a jesli chce
        udac sie na maraton to wybiera rower z wyzszej polki. Oczywiscie mozna na
        odwrot ale bedzie to snobizm i glupota.
      • Gość: staryalejary Re: drogie rowery... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.07, 21:00
        Pojedź w teren swoim rowerem, spróbuj zjechać albo wyjeczać na jakąś górkę tak
        ze 200 m różnicy poziomów po kamienistej drodze albo ścieżce i napisz po ilu km
        zacznie się rower rozlatywać. Twój rower nadaje się na dojazdy do pracy i tak
        ekploatowany będzie Ci długo służył ale w rękach albo raczej w nogach wielu z
        pisujących tutaj rozleciałby się po jakichś 100 góra 200 km.
        • lemuriza Re: drogie rowery... 10.05.07, 21:38
          Jesli ktos kupuje rower bo chce się "polansować" , jego sprawa.
          Tak samo mozesz zapytać po co ludzie kupują ekstra bajeranckie samochody.Ja
          trochę nie rozumiem kupowania drogich rowerów czy aut kiedy się mało jeździ...
          Miałam rower za 350 zł.Był fajny, bardzo się z niego cieszyłam. Przejechałam na
          nim sporo kilometrów, również w górach, ale raczej po asfaltach.
          Przestał wystrczać. Dlaczego? Bo złapałam rowerowego bakcyla i zaczęło mi
          zależeć żeby mój rower miał lepsze przerzutki, był trochę lżejszy , ogólnie
          rzecz biorąc- żeby mozna było robić dłuższe, cięższe trasy, żeby można było
          wjeżdżać na większe góry.
          Rower był crosowy, kosztował 900 zł (po przecenie). na taki było mnie wtedy
          stać.
          Róznica w jeździe - kolosalna.Zrobiłam na nim prawie 4000 tys. km. w ciągu
          kilku miesięcy.
          Po jakimś czasie zaczął mi się marzyć góral bo zrozumiałam , ze na moim crosie
          i bez amora zwłaszcza kamieniste zjazdy są czasem nie do przejścia.Ze niektóre
          trasy sa dla mnie po prostu niedostępne.
          Kupiłam górala - miałam pieniądze to kupiłam - kosztował 2399 zł.
          Jak się jeździ? Super!!! Znowu duża różnica.W terenie dużo lepsze, górskie
          przełożenia, jest zwrotny, dobry amor.
          Nie wiem czy wyczerpująco odpowiedziałam Ci na pytanie.
          • Gość: Jacu Medal dla tej skromnej pani :) IP: *.icpnet.pl 11.05.07, 19:17
            4000 tyś km w ciągu kilku miesięcy!

            Szkoda razy liczyć ile ostatnio razy objechałaś równik...

            Aby w pełni zrozumieć dystans jaki udało ci się pokonać warto nadmienić że
            Ziemię od księżyca dzieli ponad 10x mniejszy dystans, zaledwie 384 tys km.

            Skoro udało Ci się to w ciągu kilku miesięcy to "przy okazji" musiałaś pokonać
            prędkość dźwięku, co samo w sobie jest dość niezwykłe.

            Nie wiem co to za rower, ale wiem że gość co sprzedał za 900zł nie miał głowy do
            interesów - taki szybki i wytrzymały rower za tą cenę ;)
        • Gość: Jacu Re: drogie rowery... IP: *.icpnet.pl 11.05.07, 19:35
          Tyle że w sezonie na części wydasz równowartość wymarzonego roweru kilku osób na
          tym forum...

          ...a za forse jaką wydasz na same tryby korby, w markecie dostałbyś cały "rower" ;)

          Nie to żebym wymawiał, po prostu chciałbym dodać że takie "robienie" 2000km/mc
          kosztuje. Nie ma tak dobrze, że kupi się rower za 10 000 i się jeździ... ;)
        • negah Re: drogie rowery... 12.05.07, 18:46
          Moja gazela (rzecz jasna nie nowa) kosztowała 160zł(+~150wymiana sprzętu) i
          robie na niej miesięcznie 900. W sezonie jeżdze na innym (280zł+nie wiem już
          ile w niego wsadziłam) i przejechał już ponad 10 krajów, tysięcy km już też nie
          licze. Dobry rower nie musi być nowy i drogi. Polecam Niskie Łąki.
        • Gość: jantor Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 18:13
          Zgadzam sie z przedmowca i pozdrawiam!Mam wyczynowke wlasnej roboty(i dwa
          inne),obecny egzemplarz wyniosl mnie 4.500,-i jest to jeden z tanszych rowerow
          jakie skladalem,ale sporo komponentow kupilem bardzo okazyjnie.Robie od 12.000
          do 18.000 km rocznie-zalezy ile pracuje(wolny zawod).Nie wyobrazam juz
          sobie ,ze moglbym pojechac na 150km wycieczke na czyms gorszym.
      • Gość: q Re: drogie rowery... IP: *.media4.pl 11.05.07, 12:41
        Ja się lansuję na swoim holendrze za 250 zeli. Dołożyłem na regulację i części
        kolejne 200 zł, to samo mniej więcej z rowerem żony.

        W fajnych ciuchach, drogie zegarki, buty i.t.d. jeździmy sobie po miejskich
        ścieżkach, parkujemy w rynku przed restauracją i się lansujemy za kilkaset
        złotych, nie potrzebny nam góral za 3000.

        Czy to nie ironiczne? Lanserka na holenderskim tanim zabytku?

        :-)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
      • Gość: Gość Re: drogie rowery... IP: *.inet.pl 11.05.07, 14:17
        Tja ... drogi to jest rower za 15 000 a nie 2 000.
        Oczywiście powstaje pytanie jaki jest stosunek jakość/cena.
        Powyżej granicy 10 000 cena rośnie już raczej za markę
        i design niż za faktyczną wartość. Jak ktoś ma górala z pełnym zawieszeniem
        i tarczowymi hamulcami hydraulicznymi z lekkim osprzętem na ramie z karbonu to
        10 000 to minimum. Ja doceniam wartość sprzętu ponieważ jadąc w lesie czy górach
        30 km widać jak sprzęt pracuje i z jakich materiałów jest zrobiony...
        Na rowerze z Supermarketu można co najwyżej pojechać po zakupy ...
      • Gość: gość Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.07, 15:13
        mam trzyletni rower za 1200 złotych i uważam go za słabiutenki rower i wcale nie
        aż tak drogi, chociaż niektórzy mówią, że ta cena to dużo. Obecnie odłożyłem go
        na bok i jeżdże na rowerku miejskim za 200 zł całym aluminiowym bo po mieście
        lepiej idzie niż chociażby mtb kumpla za 2000 zł, ale wystarczy wjechać w
        grząską nawierzchnie i klapa :P
        Inny kumpel ma rower mtb za ok. 5000 zł, ale jego waga to coś koło 10 kg i
        jedzie się naprawdę zayebiście!!
        Miałem kiedyś "komunijnego zwyklaka" i nie umiałbym takim czymś już jechać bo
        szkoda na to zdrowia :)
        nie widzę tutaj zadnego lansu tylko wygodę za którą trzeba odpowiednio zapłacić
        jak za wszystko ;D
      • dorsai68 Re: drogie rowery... 11.05.07, 15:18
        W 2003 roku kupiłem rower za ca. 2000 PLNów. Od tego czasu zrobiłem na nim ponad 40 tys.km. Jeżdzę jednak w kasku, rowerowych ciuchach, odpowiednich do aury, SPD.
        Jak rozumiem wg kol. arturka, się lansuję i snobuję, bo czterdziestolatek, to powinien żłopać piwko przed TV, ostatecznie na działce przy grillu, a nie jeździć na rowerze i wkurzać "prawdziwych rowerzystów"?
        • lemuriza Re: drogie rowery... 11.05.07, 19:28
          do swojej wyżej zamieszczonej wypowiedzi chcialam dodać jeszcze jedno: jeszcze
          4 lata temu jak brat mojego męża kupił rower za 1 tys. zł to pukałam się w
          głowę? po co mu taki drogi rower, nie mozna jeździć na tańszym?
          teraz po 4 latach, po masie zrobionych kilometrów myślę juz zupełnie inaczej.
          Do jeżdzenia do sklepu wystraczy rower za 200 zł, na wyprawę w góry juz nie da
          się go zabrać.
          Zresztą tak jest z prawie każdym sportem, które uprawianie jest związne ze
          sprzetem. Nawet bieganie... pozornie nie trzeba inwestować, ale jak ważne jest
          odpowiednie obuwie wiedzą ci, którzy biegają.
          Koledze założycielowi wątku proponuje spróbowac pograć w siatkówkę piłką typu
          Gala i potem Mikasą np. Jestem przekonana, ze poczuje różnicę.
          No i proponuje jednak przejechać się na rowerze za 2 tys.:).
      • uerbe Re: drogie rowery... 11.05.07, 20:25
        Gość portalu: arturek napisał(a):

        > tak sobie czytam..i zastanawiam sie...
        > po hcolere ludzie kupuja rowery za 1200-2000 PLN po to zeby tylko do sklepu
        > pojechac czy na godzinna przejazdzke a miasto.

        Bo chcą. Są też tacy, co kupują bądź składają rowery po 10-25 tysięcy, li tylko po to by raz w tygodniu pojechać po pracy w góry.

        > jezdze praktycznie codziennie rowerem do pracy (10 km) jak nie pada ..no i
        > nie jest zbyt zimno. od 4 lat i mam rower za 450 PLN... spisuje sie
        > swietnie..

        Urzekła mnie twoja historia. A ja jeżdżę czasem do pracy rowerem kupionym za 80zł.
          • Gość: mtbmaniak Re: drogie rowery... IP: *.adsl.inetia.pl 11.05.07, 21:23
            a ja tam mam jednego górala co w nim przez 7 lat ani razu łańcuch nie był
            wymieniany i działa za to w rowerze 4x droższym po przejechaniu 3000km już 3x
            łańcuch wymieniałem... i to XTRa. każdy osprzęt da się zapsuć- wystarczy tylko
            na odpowiedni teren wiechać :P

            a co do strojów to są one wygodniejsze od zwykłej odzieży dlatego raczej w nich
            rowerzyści jeżdżą

            co do Mikasy i Gali to zależy jaki model bo Gala wcale taka zła nie jest
            • lemuriza Re: drogie rowery... 11.05.07, 22:07
              Nie byłam niestety ( a było to moje marzenie:)) siatkarką I ligową:), więc nie
              miałam możlwiosci testowania róznych modeli piłek . Napisałam o moich
              odczuciach co do Gali i Mikasy ( tymi, ktorymi mialam okazję pograć . Mikasą
              grało mi się dużo lepiej:).
          • Gość: gorybardzkie.prvpl Re: drogie rowery... IP: *.wro.vectranet.pl 12.05.07, 18:19
            no i ktoś wreszcie podsumował tą całą dyskusję prawidłowo! p.s. tylko z tymi 80
            km to trochę przesadziłeś, no albo miałeś pecha - ja kiedyś tak z k-ka przez
            bystrzyce i jagodną zjechalem do mostowic (jakies 50 km( a potem mi się do Huty
            chciało i tez sobie miło ponosiłem - no ale co ponieśliśmy to nasze i tego nam
            nikt nie zabierze! pozdrawiam przy okazji wszystkich zawodników maratonów
            "górskich" w w-wie ;-)))))
      • Gość: Olaola Re: drogie rowery... IP: *.roose1.nb.home.nl 11.05.07, 21:57
        rower za 2000 jest drogi? hehehe to ciagle badziewie. maz ma 6-letni juz
        zrujnowany goral, ktory kupil za 3000 eur i to wciaz nie jest drogi sprzet. jak
        ktos chce byc dobry i nie ma zamiaru wymieniac wszystkich czesci po jednej
        przejazdzce po gorach nie moze kupic czegos za marnych pare tysiecy. totez
        drogie rowery sa dla tych, ktorzy je uzywaja i nie chca marnowac kasy na cos
        tanszego aby go wymienic po 2 miesiacach.
        • Gość: pegaz Re: drogie rowery... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.07, 22:14
          Akurat w drogich, wyczynowych rowerach, znacznie częściej trzeba wymieniać elementy eksploatacyjne, a to z tego względu, że są nastawione na maksymalną wydajność i najmniejszą wagę, co nie zawsze idzie w parze z trwałością. Tyle tytułem dygresji.

          ===

          Nie uważacie, że pora skończyć tę nieco jałową dyskusję? Tym bardziej, że założyciel wątku, arturek, nie wydaje się zbytnio zainteresowany tematem...
      • Gość: wazow Re: drogie rowery... IP: *.adsl.cybercity.dk 11.05.07, 23:46
        Gość portalu: arturek napisał(a):

        > tak sobie czytam..i zastanawiam sie...
        > po hcolere ludzie kupuja rowery za 1200-2000 PLN po to zeby tylko do sklepu
        > pojechac czy na godzinna przejazdzke a miasto.
        >
        > jezdze praktycznie codziennie rowerem do pracy (10 km) jak nie pada ..no i
        > nie jest zbyt zimno. od 4 lat i mam rower za 450 PLN... spisuje sie
        > swietnie..

        Moze dlatego ze nie jezdzisz jak pada? Ja mieszkam w Danii i do pracy jezdze
        naprawde codziennie (11km w jedną strone). Przez cały rok, chyba że zaspy
        śniegowe są takie, że za Chiny nie da się jechać. Rower często moknie na
        dworze. Mój polski kross (miałby już teraz 7 lat) za 750zl po roku takiej
        eksploatacji rozpadl sie. Nie dosc, ze musialem mu ciagle czesci wymieniac
        przez ostatnie kilka miesiecy zycia, to wlasnie po roku rama pekła od korozji i
        trzeba było sobie z nim dać spokój.

        Kupiłem duńskiego Kildemoesa za 2000pln (który uchodzi tu za rower "najlepszy z
        tych najtańszych") i pięć zim ma już za sobą. Para razy szprychy musiałem
        wymieniac, a ostatnio linki od hamulca i przerzutki (po piątej zimie), ale poza
        tym sprawuje się w porządku. Do tego jeździ się nim szybciej i łatwiej niż
        crossem (bo to prawdziwy miejski rowerek). Garba się od niego nie dostaje :)
      • Gość: zolwin Re: drogie rowery... IP: 83.168.96.* 11.05.07, 23:59
        A ja się zastanawiam dlaczego ludzie kupują rowery po 450 zł skoro naprawdę
        fajne rowery są można kupić w cenie 7 - 17 tyś zł.
        I do tego kupując taki rower istotnie przyczyniamy sie do rozwoju
        gospodarczego (bo ten co je produkuje, duzo zarabia i zatrudnia ludzi i płaci
        podatki i duzo kupuje innych rzeczy) i dzięki temu wszyscy stajemy sie coraz
        bogatsi i zmniejsza sie bezrobocie, i podatków jest więcej, i mozna wypłacać
        wyższe emerytury i renty i pomoc socjalna dla najbiedniejszych jest na wyższym
        poziomie. Więc jak ktoś jest samolubnym, egoistycznym chytrym sknerusem to
        kupuje rower za 450 zł. A jak komuś zależy na tym by ludziom żyło się lepiej,
        najbiedniejsi mieli lepszą opiekę i by najbiedniejsze dzieci nie chodziły
        głodne, to kupuje rower za 10 tys.
      • Gość: kondor Re: drogie rowery... IP: *.interq.pl 12.05.07, 10:29
        arturek- Założyłeś wątek i jakoś nie garniesz się do dyskusji.

        Jak widzisz tyle osób się wypowiedziało i każdy to widzi troszkę inaczej.
        Mnie osobiście nie dziwi fakt że ktoś sobie kupi rower w takiej cenie że
        niektórych głowa boli.Najważniejsze aby jeździł nim przez okrągły rok,a nie
        tylko od święta czy jak piszesz po bułki do sklepu.Wydaje mi się że jak ktoś
        wydaje pare-naści tysięcy to go po prostu stać i nie wydaje mi się że ten rower
        służy mu jedynie za dekorację ściany.
        Mam w swoich zbiorach trzy kolarki dwa górale i poczciwego składaka którego
        kupiłem w latach 70-tych za marne grosze.Każdy z innej półki i każdy ma inne
        przeznaczenie.
        Najważniejsze żeby kupować takie rowery aby spełniały swoją rolę ,a nie tylko
        dlatego że kolega lub sąsiad taki kupił. Pamiętajmy o tym że sąsiad kręci na
        okrągło i stale wypady robi w trudny teren czy też kręci maratony. My natomiast
        planujemy jedynie po mieście i w żadnym wypadku góry. Wybór jest potężny i
        zanim decyzję się podejmie to watro się choć troszkę zastanowić.

        P.S DO WSZYSTKICH.Proponuję mniej agresji.
      • Gość: Damian Re: drogie rowery... IP: *.unreg.tvk.wroc.pl 12.05.07, 12:09
        Ja tez miałem taki tani kosztował dnia 1-ego 199,- ,a już na drugi dzień dałem
        100 ,- i tak suma suma rum wydałem 750,- i go sprzedałem za 250,-
        A teraz mam rower za 1500,- i po podobnym okresie użytkowania wydałem 100,-
        a robię 5000km/rok i nie ważne czy pada.
        Teraz wiem co to rower ,a nie przyrząd podobny do roweru to cudo prawie samo
        jedzie i zatrzymuje sie na czas.
        Może jesteś delikatnej budowy i tak samo traktujesz swoje cudo lecz ja jestem
        słusznej wagi a Wrocław to jak poligon a nie miasto na rowerek turystyczny.
      • Gość: Grzegorz Re: drogie rowery... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.07, 13:12
        Chciałbym tylko zwrócić uwagę, że 1200-2000zł to wcale nie jest "drogi rower".
        Tyle kosztuje markowy sprzęt, w zwykłych wersjach. Pochwal się ile dołożyłeś do
        tych 450zł w tym czasie.

        Drogi rower to taki za więcej jak 5000zł, ale taki sprzęt kupuje się z pasji, a
        jego główną zaletą jest niezawodność.
    Inne wątki na temat:

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka