Gość: druh Boruch
IP: 195.205.230.*
21.01.04, 16:34
Z notatki wewnętrznej ZHP: W zgromadzeniach wspólników spółek (...) ZHP
reprezentował z reguły naczelnik ZHP hm. Pacławski, a przewodniczącym obrad
zgromadzenia był zastępca naczelnika hm. Maślanka. Na niektórych
zgromadzeniach jako reprezentujący ZHP występował zastępca naczelnika hm.
Maślanka. Dokumenty wskazują, że co do zasady w przypadku zgromadzeń
wspólników wiedzę o ich decyzjach posiadali zarówno hm. Pacławski, jak i hm.
Maślank
CEZARY BIELAKOWSKI, RADOSŁAW GIL Dzisiejsza Rzeczpospolita
Władze Związku Harcerstwa Polskiego działały na szkodę swojej organizacji.
Taki wniosek płynie z wewnętrznego raportu ZHP. W latach 90. harcerze
stracili udziały w swoich spółkach i część majątku, którego wartość
szacowana jest obecnie na 12 mln zł. Związkiem kierował wtedy Ryszard
Pacławski, kandydat na prezesa TVP. Jego zastępcą był obecny naczelnik
Wiesław Maślanka. Dziś harcerze próbują odzyskać to, co przeszło w prywatne
ręce.
Ryszard Pacławski
- Wszystkie moje działania - także w zakresie działalności gospodarczej -
były potwierdzane przez statutowe organy związku. Trzy razy zdecydowaną
większością głosów zjazdy ZHP wybierały mnie na naczelnika. Podkreślam, że
wszystkie ważniejsze sprawy dotyczące sfery gospodarczej były omawiane
kolegialnie. Nadzór nad Główną Kwaterą sprawowały Rada Naczelna związku i
Centralna Komisja Rewizyjna. W sprawie Harcturu już na początku lat 90.
powoływałem zespoły, które miały sprawdzać, czy wszystko toczy się
prawidłowo. Niezależnie od tego, wszystkie działania dotyczące tej spółki
były kwitowane przez Radę Naczelną i CKR. Oczywiście ten temat był często
omawiany, ale ani razu się nie zdarzyło, by były jakiekolwiek kłopoty z
uzyskaniem przeze mnie corocznego absolutorium. Z troską przyjrzałem się
jeszcze raz tym działaniom, kiedy upubliczniono sprawę. Oczywiście jako
naczelnik ZHP odpowiadam za całą działalność stowarzyszenia, uważam jednak,
że tutaj niczego nie zaniechałem ani nie podjąłem błędnej decyzji. Natomiast
jeżeli zdarzyły się jakiekolwiek nieprawidłowości, powinny być absolutnie
wyjaśnione, a wobec osób odpowiedzialnych wyciągnięte konsekwencje. Z tego,
co wiem, sprawą spółek związanych z "Harcturem" zajmowała się już
prokuratura i umorzyła postępowanie.
ZHP to największa organizacja młodzieżowa, której misją jest wychowywanie
dzieci i młodzieży. I może właśnie z tego powodu sprawa utraconych
harcerskich spółek i majątku jest jak rodzinna tajemnica. Wiedzą o niej
wszyscy, ale nikt oficjalnie nie chce o tym rozmawiać. A od kilkunastu
miesięcy w ZHP huczy jak w ulu: w Związku doszło do poważnych
niegospodarności. Napięcie sięgnęło zenitu, gdy w czerwcu do dymisji podał
się specjalny zespół, który badał losy majątku i negocjował porozumienie o
jego zwrocie.
Okazało się bowiem, że naczelnik Maślanka za plecami zespołu podjął
działania na własną rękę, za które potem o mały włos nie stracił swojej
funkcji. Ale to nie koniec kłopotów, które spadły na głowy byłych i obecnych
władz ZHP.
- Naszego majątku nie kupiliśmy z państwowych dotacji, ale zdobyliśmy dzięki
własnej przedsiębiorczości - chwalił się sześć lat temu naczelnik Pacławski.
Wówczas nie wspomniał jednak, że pod jego rządami, za jego wiedzą i zgodą,
do prywatnej spółki trafił użytkowany przez ZHP hotel wraz z atrakcyjną
działką w centrum Warszawy przy Niemcewicza 17. Związek stracił też spółkę
Harctur i kontrolę w Best Harcturze.
Jakimi motywami kierowały się władze ZHP - nie sposób dociec, choć w Związku
krążą na ten temat legendy. Jest tyle wersji, ilu rozmówców.
Próba odpowiedzi na to pytanie znajduje się w grudniowym raporcie
sporządzonym w Centralnej Komisji Rewizyjnej ZHP. Pada w nim wiele zarzutów.
Najdalej idący informuje, że władze ZHP świadomie działały na korzyść
prywatnej spółki, która wzbogaciła się kosztem ZHP.
Choć historia ta sięga początku lat dziewięćdziesiątych, dopiero w zeszłym
roku harcerze upomnieli się o to, co utracili. ZHP teoretycznie może
odzyskać swoją własność - warszawską nieruchomość oraz udziały w kilku
spółkach, które kiedyś zakładał. Pod jednym, ale istotnym warunkiem. Związek
musi wyłożyć co najmniej 2 mln zł, których nie ma. A długi harcerzy sięgają
dziś 7 mln zł.
Sprawa dla prokuratury?
We wspomnianym raporcie sporządzonym w Centralnej Komisji Rewizyjnej ZHP
pada propozycja zawiadomienia prokuratury.
- Centralna Komisja Rewizyjna ZHP powinna rozważyć podjęcie uchwały o
zawiadomieniu stosownych organów o podejrzeniu popełnienia przestępstwa
przez zarząd Harcturu i osoby zarządzające wówczas majątkiem w imieniu ZHP -
czytamy w raporcie, do którego dotarliśmy. Komisja Rewizyjna odniesie się do
raportu pod koniec stycznia.
Obaj naczelnicy, pytani przez "Rz" o stawiane im zarzuty i raport z
wnioskiem o zawiadomienie prokuratury, zgodnie przypominają, że sprawę
sprawdzała już... prokuratura i niczego złego się nie dopatrzyła. Ale to
tylko część prawdy. W grudniu prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, ale w
innej sprawie - dotyczącej kredytu, jaki ZHP otrzymał na przełomie 1989/90 z
Komitetu Kultury Fizycznej i Sportu, którym kierował Aleksander Kwaśniewski.
Tę historię badała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która przekazała
materiały prokuraturze. - Agencja nie zajmowała się hotelem i działką przy
ulicy Niemcewicza, sprawa dotyczyła kredytu - mówi nasz informator z kręgów
zbliżonych do ABW. Prokuratura potwierdza. - Skupiliśmy się na wątku
kredytu - mówi prokurator Katarzyna Szyfer.
Naczelnicy dwaj
Pacławski może się pochwalić niepobitym dotąd rekordem w piastowaniu funkcji
naczelnika Związku. Kierował nim przez 10 lat. Do władz harcerstwa trafił na
przełomie lat 80. i 90. z rodzinnego Sanoka. Był jak ulał na nowe czasy, bez
nomenklaturowej przeszłości. Obecnie jest dyrektorem regionalnej Trójki. -
Ma kontakty od Pałacu Prymasowskiego do Prezydenckiego - twierdzą jego
znajomi. - Rysiek generalnie ma nasze poparcie i będzie się piął w górę. To
nasz człowiek - mówił kilka lat temu o naczelniku współpracownik PSL-
owskiego barona Adama Struzika.
Maślanka ma dłuższą karierę w centrali Związku - trafił tam w połowie lat
osiemdziesiątych. Jako zastępca naczelnika był najbliższym współpracownikiem
Pacławskiego, szczególnie w sprawach gospodarczych. Wśród naszych rozmówców
panuje powszechna opinia, że karierę zawdzięcza Pacławskiemu. - Wszystko
można powiedzieć o Maślance, ale nie to, że ma choć kawałek charyzmy, która,
by kierować taką organizacją jak ZHP, jest niezbędna - mówi o Maślance
dobrze znający go instruktor.
Preludium, czyli druhowie hotelarze
Historia dzisiejszych problemów zaczęła się od flirtu harcerstwa z wielką
turystyką w rynkowych realiach. Jego źródła sięgają burzliwego roku 1989 -
roku Okrągłego Stołu i czerwcowych wyborów. - Wszystko się kończyło i
towarzysze szukali każdej możliwości, żeby zapewnić sobie dalsze wygodne
życie - mówi z przekąsem jeden z dawnych instruktorów harcerskich. Jak się
okazuje, nie tylko towarzysze myśleli o niepewnym jutrze. Druhowie też.
Pomocną dłoń wyciągnął do nich Aleksander Kwaśniewski i jego Komitet Kultury
Fizycznej i Sportu. W ostatnich miesiącach urzędowania przyszły prezydent
zdecydował, że harcerze dostaną na budowę hoteli 14 mln dolarów z
Centralnego Fundusz Rozwoju Turystyki.
ZHP powołuje na przełomie 1989 i 1990 spółkę z ograniczoną
odpowiedzialnością o nazwie Harctur, do której trafiają kredyty. W nowych
warunkach gospodarczych miała ona zarządzać "turystycznym" majątkiem
Związku. Spółka rozpoczęła budowę sieci hoteli za pieniądze z pożyczki. Do
Harcturu trafił też, używany od lat, wspomniany hotel i działka przy ulicy
Niemcewicza 17.
Następują kolejne ruchy biznesowe. Najpierw ZHP współtworzy spółkę jont
venture Best Eastern Plaza Hotels i obejmuje w niej 20 proc. udziałów. Do
tej spółki trafiają dewizowe kredyt