a.adas
15.05.10, 14:15
Niemcom kibicował. Niemcom, uwierzycie?
Swołocz.
Wydaje się to niemożliwe, a jednak był ktoś, kto w 1974 roku nie tylko nie
kibicował jedenastce Górskiego, ale wręcz w każdym meczu Polski trzymał kciuki
za rywali. Nawet, a zwłaszcza z Niemcami! To senator Platformy Obywatelskiej
Stefan Niesiołowski, który od czerwca 1970 roku odsiadywał czteroletni wyrok
za próbę wysadzenia w powietrze muzeum Lenina w Poroninie.
- Życzyłem Polsce porażki, bo wiedziałem, że komuniści wykorzystają sukces dla
umocnienia władzy.Tak samo jak dziś na Białorusi przez Łukaszenkę. Jako
emigrant wewnętrzny i antykomunista traktowałem władzę ludową jako całkowicie
obcą i okupacyjną - tłumaczy. - Ponieważ jednak siedziałem w Barczewie z
kryminalistami, musiałem się pilnować podczas transmisji. Ale zwierzyłem się z
wątpliwości kilku światlejszym i w cały więzieniu rozgorzał spór, czy to
zwycięża Polska Ludowa, czy po prostu "nasi piłkarze".
Ten sam spór rozgorzał podczas mundialu w Hiszpanii w 1982 roku. - Internowany
byłem już wtedy z elitą intelektualną, więc mogliśmy bez strachu dyskutować. Z
jednej strony wiadomo było, że jak Polska wygra, sukces umocni generała
Jaruzelskiego i jego WRON-ę. Ale w meczu z ZSRR chciałem, żeby Polska wygrała,
bo choć to był mecz komunistów z komunistami, to jak trzymać kciuki za
kacapów? Nieżyjący już Jacek Berezin nawoływał, że to nie żadne kacapy, ale
"Święta Ruś", a Geremek, Mazowiecki i Drawicz bardzo się z tego śmiali.
- Mundial w Niemczech kojarzy mi się z wielkim zawodem z jeszcze jednego
powodu - dodaje Niesiołowski. - Podczas jednej z transmisji, zdaje się, że
meczu z Brazylią, wśród radosnych okrzyków i wrzawy nagle w głośnikach
zabrzmiał komunikat strażnika więziennego. Ogłoszono, że amnestia będzie o
wiele mniejsza, niż się spodziewano. I nagle podczas tej radosnej transmisji w
całym więzieniu zapadła lodowata cisza...