Gość: wartburg
IP: *.pool.mediaWays.net
03.04.04, 12:43
No to wreszcie powoli dowiadujemy się, o co poszło przy aresztowaniu
Modrzejewskiego. O interesy znanego biznesmena z Poznania, który nie chciał
rezygnować z należnych mu prowizji. Rządy Don Millera od początku miały
charakter mafijny - z tą małą poprawką, że pełnił rolę marionetki, a nie ojca
chrzestnego...
Krok za krokiem jesteśmy coraz bliżej prawdy. Mimo matactw Siemiątkowskiego
i zamuleń wciąż wiernej Piwnik. Ziobro miał rację. Miller jest umoczony i
za swoje bandyckie rządy powinien być postawiony w stan oskarżenia.
Podaję za dzisiejszym "Życiem Warszawy". A swoją drogą - dlaczego taki
artykuł nie ukazał się w "Wyborczej"? Od dwóch dni organ Michnika informuje
nas o wszystkich możliwych drugorzędnych szczegółach, tylko nie o tym, co
najważniejsze.
Presja specjalna
Kulisy odwołania Andrzeja Modrzejewskiego z funkcji prezesa Orlenu
Byłem szantażowany - mówi ŻW Andrzej Modrzejewski. Były prezes
Orlenutwierdzi, że przed aresztowaniem namawiano go do zrezygnowania ze
stanowiska, bo inaczej "stanie mu się krzywda".
Do dymisji Andrzeja Modrzejewskiego miał namawiać m.in. "największy
polskibiznesmen z Poznania, który odgrywa dziś bardzo dużą rolę w Orlenie".
Takiopis pasuje jedynie do Jana Kulczyka, najbogatszego Polaka,
którykontroluje około 10 proc. płockiego koncernu paliwowego. W piątek,
gdyspytaliśmy go o tamtą rozmowę, nie był zbyt wylewny. - Nie mam
zwyczajumówić o takich sprawach przez telefon, poza tym jestem na urlopie -
powiedział. Rezygnację Modrzejewskiemu sugerowali mu także wysocyurzędnicy.
Nie chciał nam jednak zdradzić szczegółów.
Piątkowa publikacja "Gazety Wyborczej", w której były minister skarbuWiesław
Kaczmarek ujawnił, że zatrzymanie przez UOP byłego prezesa Orlenuzostało
zorganizowane na polecenie premiera Leszka Millera, wywołała wSejmie
polityczną histerię. W kuluarach Sejmu komentowano zajście jakopoczątek
lewicowej wojny domowej. Były minister skarbu, który kilka dnitemu opuścił
szeregi SLD i wstąpił do Socjaldemokracji Polskiej, w piątek musiał zawiesiłć
członkostwo w nowym klubie parlamentarnym.
Premier bronił się, zarzucając Kaczmarkowi kłamstwo. W Sejmie
natychmiastzwołano komisję ds. służb specjalnych. - Potwierdzam to, co
powiedziałem"Gazecie Wyborczej" - mówił Kaczmarek jeszcze w piątek rano.
Późniejstwierdził, że GW źle zinterpretowała jego słowa. Zaprzeczył
swoimwcześniejszym doniesieniom o roli Millera w tej sprawie.
Do zatrzymania ówczesnego prezesa Orlenu doszło 7 lutego 2002 roku.Podczas
akcji obecna była ekipa telewizyjnych Wiadomości TVP, którą musiałpowiadomić
ktoś z Kancelarii Premiera. Następnego dnia rada nadzorczaodwołała
Modrzejewskiego. Podpisanie przez ówczesny zarząd umowy nadostawy ropy z
rosyjską firmą związaną z koncernem Jukos zostałozablokowane. Kontrakt
opiewał na 14 mld dolarów. Wkrótce bardzo podobnąumowę z tą samą firmą
podpisał Zbigniew Wróbel, jego następca nastanowisku prezesa Orlenu.
- Przy wielkich kontraktach istotne są prowizje i do kogo trafiają -tłumaczył
powody nacisków GW były minister skarbu. Utrzymywał też, że wspotkaniu u
premiera uczestniczyli między innymi: ówczesny szef UOPZbigniew
Siemiątkowski, Barbara Piwnik, wówczas minister sprawiedliwości,i Marek
Wagner, szef Kancelarii Premiera Millera. To w gabinecie premieraustalono, że
trzeba znaleźć haka na Modrzejewskiego, który byłbypretekstem do
aresztowania. Gdy sprawa się "znalazła" - premier podjąłdecyzję o zatrzymaniu
prezesa Orlenu.
- Szczegółowy plan został opracowany w Ministerstwie Sprawiedliwości.Barbara
Piwnik wezwała do siebie Zygmunta Kapustę, szefa ProkuraturyApelacyjnej w
Warszawie, i przekazała mu ustalenia. Ten z kolei wydałpolecenie ówczesnemu
szefowi prokuratury okręgowej Jerzemu Łabudzie - mówinasz informator z
Ministerstwa Sprawiedliwości.
- Nie chcę na ten temat rozmawiać - stwierdził wczoraj Łabuda, który po akcji
UOP podał się do dymisji.- Ewidentnie premier i minister sprawiedliwości
przekroczyli uprawnienia -uważa Lech Kaczyński, były szef resortu
sprawiedliwości. Z kolei JerzyUrban, redaktor naczelny tygodnika "NIE",
poinformował, że w przeddzieńzatrzymania Modrzejewskiego był gościem
Kaczmarka. W trakcie tej wizytyzadzwonił do niego Miller. Z rozmowy, zdaniem
Urbana, wynikało, że premierMiller naciskał na Kaczmarka w sprawie odwołania
szefa Orlenu.
03.04.2004 r.