basia.basia
21.04.04, 23:27
dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/04.21/Kraj/e01/e01.html
Coś ciekawego wyczytałam w tym fragmencie:
"Trybunał stwierdził niezgodność z konstytucją wszystkich zaskarżonych
przepisów.
- Nadanie rangi sekretarzy stanu szefom ABW i AW jest próbą ominięcia
formalnego zakazu niełączenia mandatu posła z pełnieniem wskazanych urzędów
państwowych. Zatrudnieni w administracji rządowej nie mogą bowiem być, według
konstytucji, parlamentarzystami. Zakaz ten nie dotyczy członków Rady
Ministrów i sekretarzy stanu. Trybunał musiał więc zważyć, czy dowolne
stanowisko w administracji można określić mianem sekretarza stanu - tłumaczył
sędzia sprawozdawca Jerzy Ciemniewski.
Zdaniem trybunału jest to niemożliwe. Gdy konstytucja wchodziła w życie,
stanowisko sekretarza stanu pozostawało w nierozerwalnej więzi ze
stanowiskiem ministra. Taka była więc wola twórców ustawy zasadniczej i tak
to należy interpretować. Szefowie służb specjalnych nie podlegają żadnemu
ministerstwu, więc nie mogą być sekretarzami stanu - są tylko kierownikami
urzędów specjalnych. Co za tym idzie, nie mogą być równocześnie
parlamentarzystami.
- Mają zatem wybór: zasiadać w parlamencie albo kierować służbami. Jak
słyszałem, pan Siemiątkowski już wybrał i złożył dymisję - wyjaśniał po
rozprawie sędzia Ciemniewski (gdy podano informację o dymisji szefa AW,
trybunał właśnie ogłaszał orzeczenie). Dodał, że jeśli Zbigniew Siemiątkowski
pozostanie na stanowisku, jego mandat poselski automatycznie wygaśnie."
Chodzi mi o ten moment:
"Zatrudnieni w administracji rządowej nie mogą bowiem być, według
konstytucji, parlamentarzystami. Zakaz ten nie dotyczy członków Rady
Ministrów i sekretarzy stanu."
Ciekawa jestem ile jest takich wypadków wśród posłów?
CZy w ogóle są?