man_sapiens
10.10.11, 08:57
Czy Polacy naprawdę nie potrafią uczyć się na błędach i sukcesach innych?
JOW miały być cudownym środkiem zmniejszającym władzę partii w obsadzaniu mandatów, uniezależniającym kandydatów od poparcia swoich partii.
Tymczasem mamy wyniki wyborów do Senatu: 60 miejsc PO, 30 PiS, 2 SLD, 8 "niezależni". To potwierdza to, przed czym ostrzegali rozsądni komentatorzy, analizujący działanie JOW w innych krajach: JOW nie tylko nie są lekarstwem na system partyjny, ale wręcz przeciwnie, umacniają go. To zresztą oczywisty mechanizm: jeżeli jakaś partia ma np. średnio 60% poparcia, to jest kandydaci w praktycznie wszystkich okręgach mają po 60% głosów. W systemie JOW taka partia bierze 100% miejsc. Na dodatek - czy udawało Wam się dowiedzieć, jakie poglądy mają kandydaci do senatu w waszych okręgach? Zdobycie takiej informacji było bardzo trudne, często wręcz niemożliwe.
Trzeba przyjąć system taki, jak w Niemczech czy Austrii: głosuje się na konkretnego kandydata. Głos na niego jest liczony dla partii i miejsca są rozdzielane pomiędzy partie po odliczeniu głosów tych, którzy nie przeskoczyli progu. To tak jak u nas. Ale o kolejności obejmowania mandatów przez kandydatów z poszczególnych list nie decyduje (jak u nas) ich kolejność na liście ustalona przez partyjne naczalstwo, tylko ilość uzyskanych głosów.
W Niemczech jest nawet tak, że oddaje się dwa głosy na partię i dodatkowo na kandydata, przy czym kandydat może być z innej partii niż ta, na którą się głosuje. Wtedy głos na partię decyduje o ilości mandatów dla niej, a głos na (cudzego) kandydata o kolejności wchodzenia do parlamentu z tej obcej listy.