Gość: OzRM
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
07.03.02, 12:50
Wyeliminowanie takich słów jak: "rodzina", "żona", "mąż", zastąpienie ich
określeniami "partner" i "partnerka", promowanie tzw. wolnych związków i rodzin
niepełnych - to tylko niektóre zmiany, jakie z inicjatywy Ministerstwa Edukacji
Narodowej i Sportu mogą znaleźć się w nowych podręcznikach "Wychowania do życia
w rodzinie". Resort zapowiada również "uporządkowanie" rynku innych książek do
nauki w szkole.
Pod dokumentem proponującym zmiany w podręcznikach szkolnych widnieje podpis
minister Krystyny Łybackiej. Projekt zmian wprowadzano pod okiem wiceministra
Włodzimierza Paszyńskiego, byłego kuratora oświaty w Warszawie z czasów
koalicji SLD - PSL.
W piątek propozycje zmian dotarły do członków sejmowej Komisji Edukacji, Nauki
i Sportu. Wczoraj w trakcie posiedzenia tejże komisji szczegóły projektu
wyjaśniał posłom Paszyński.
Poseł Gertruda Szumska (LPR) pytała, dlaczego ministerstwo zamierza wprowadzić
zmiany w edukacji seksualnej, jeżeli wiele krajów rezygnuje z kontynuacji tego
typu programów. Jej zdaniem, wprowadzenie ich do szkół amerykańskich,
angielskich czy francuskich przyniosło efekty wręcz odwrotne. - W USA co
czwarty nastolatek jest nosicielem chorób wenerycznych - mówiła Szumska.
Zmianami proponowanymi przez MENiS zaniepokojony jest również poseł Kazimierz
Marcinkiewicz (PiS). - Jestem oburzony zmianami w terminologii - mówi. Jego
zdaniem, ktoś ma zamiar "wrócić do szkoły z jakąś ideologią", skoro
terminologia ma być dostosowana do wymogów standardów europejskich.
Ministerstwo edukacji proponuje wykreślenie z podręczników takich określeń
jak "szacunek od chwili poczęcia" natomiast "rozwój dziecka przed narodzeniem"
zastąpiono "rozwojem płodu".
Zdaniem Teresy Król, byłej przewodniczącej zespołu opiniodawczo-doradczego do
wdrażania zajęć "Wychowania do Życia w Rodzinie" w latach 1998-2001, jeżeli
taki projekt podstaw znalazłby realizację w szkołach, byłoby to duże zagrożenie
dla polskich rodzin. Uważa ona, że zmiany te idą w kierunku demoralizacji
młodzieży.
Ministerstwo chce nałożyć na nauczyciela obowiązek uzasadniania radzie
pedagogicznej, dlaczego wybrał dany podręcznik. Projekt rozporządzenia
przewiduje także zmianę polegającą na wzmocnieniu odpowiedzialności recenzentów
podręczników i instytucji ich rekomendujących. W podręcznikach ma znaleźć się
informacja, kto go zrecenzował i przez jaką instytucję był do tego rekomendowany
poseł Gertruda Szumska:tej chwili dąży się w zasadzie do zamiany wychowania do
życia w rodzinie na przygotowanie seksualne młodzieży. Zmiany mają za zadanie
przygotować młodzież do życia seksualnego w oderwaniu od życia w rodzinie. W
ogóle projekt eliminuje słowa: "rodzina", "ojciec", "matka"; mówi się o
partnerze i partnerce. Człowiek pokazany jest jako osobowość składająca się
jedynie z ciała. Pominięto tutaj aspekt duszy. I na tym buduje się całe
wychowanie do życia w rodzinie. To jest ohydne i niepotrzebne.
Ewa Kowalewska, dyrektor Human Life International Europa
Jesteśmy w najwyższym stopniu zaniepokojeni przygotowywanymi przez MENiS
zmianami w przedmiocie "Wychowanie do życia w rodzinie". Programy te niszczą
naturalną wrażliwość dzieci i młodzieży, rozwiązłość seksualną ukazują jako
normalne zachowania, zwłaszcza młodych, a odpowiedzialność rodzicielską
sprowadzają jedynie do stosowania antykoncepcji. Pod pozorem zapobiegania AIDS
proponuje się lekcje poglądowe praktycznego zakładania prezerwatywy. Jak podaje
przygotowywany nowy podręcznik, który ponoć ma być za darmo z dofinansowania
ONZ, nauczyciel ma obowiązek pokazać uczniom (przepraszam) nakładanie
prezerwatywy "na banana, ogórek lub model". W zabawowym nastroju należy
zachęcać uczniów do pomagania w tej czynności i ćwiczenia w parach. Są też
zaplanowane zajęcia aktywizujące, mające na celu ćwiczenie wyrażania zgody na
propozycje współżycia seksualnego pod warunkiem użycia prezerwatywy.
Arkadiusz Robaczewski, dyrektor Instytutu Edukacji Narodowej
Poprzez zmiany terminologiczne, np. eliminację takich słów jak "rodzina", chce
się zmienić myślenie ludzi. Wiadomo, że rodzina jest fundamentem społeczeństwa.
Jest to kolejny atak koalicji rządzącej na rodzinę. Celowość wprowadzenia
takiego przedmiotu jak "Wychowanie do życia w rodzinie" czy też "Wychowanie
seksualne" jest wątpliwa, ponieważ z samych zdrowych zasad, również
chrześcijańskich już takie nauki wynikają, a mianowicie wychowanie w cnocie
wstrzemięźliwości czy sprawiedliwości. Tutaj nie dość, że nie przygotowuje się
do życia w rodzinie, to jeszcze próbuje się rodzinę zniszczyć. To co
obserwujemy w tej chwili to jest niszczenie rodziny, a co za tym idzie
uderzenie w fundamenty Narodu. Taka walka z rodziną była prowadzona tymi samymi
metodami w Rosji Sowieckiej, tuż po rewolucji październikowej, uczyniono to też
w prawodawstwie Unii Europejskiej.
zebrał Oszołom z Radia Maryja