Dodaj do ulubionych

Owoce poludniowe w PRLu

12.01.12, 01:12
Chcialbym zapytac, czy to prawda, ze banany byly sprowadzane decyzja Biura Politycznegfo KC PZPR?
Czy inne owoce poludniowe rowniez?
I dlaczego GOmulka odradzal jedzenie cytryn, mowiac, ze kiszona kapusta ma wiecej witaminy C, etc., etc.
Obserwuj wątek
    • zgred-zisko Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 06:17
      Wszystko na świecie dzieje się podobno za sprawą Boską. A w PRL-u działo się jeszcze dodatkowo za sprawą KC.
      Co do cytryn i kapusty kwaszonej miała rację, z tym, że herbata z kapustą kwaszoną smakuje nieszczególnie. Problem w tym, że za cytryny trzeba było płacić w dewizach - których nie mieliśmy, a kapusta rośnie w Polsce.
      • zapijaczony_ryj Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 06:20
        zgred-zisko napisał:

        > Wszystko na świecie dzieje się podobno za sprawą Boską. A w PRL-u działo się je
        > szcze dodatkowo za sprawą KC.
        > Co do cytryn i kapusty kwaszonej miała rację, z tym, że herbata z kapustą kwasz
        > oną smakuje nieszczególnie. Problem w tym, że za cytryny trzeba było płacić w d
        > ewizach - których nie mieliśmy, a kapusta rośnie w Polsce.

        I dobrze wpływa na skórę nóg tych co ja depczą
      • 3alfa.alfa Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 01:13
        Co do cytryn i kapusty kwaszonej miała rację, z tym, że herbata z kapustą kwasz
        > oną smakuje nieszczególnie.

        Do herbaty Ulung co byś nie dodał smakowałoby tak samo
    • zapijaczony_ryj Bo kapusta kiszona chyba ma wiecej witamin! 12.01.12, 06:19
      wlodekbar napisał:

      > Chcialbym zapytac, czy to prawda, ze banany byly sprowadzane decyzja Biura Poli
      > tycznegfo KC PZPR?
      > Czy inne owoce poludniowe rowniez?
      > I dlaczego GOmulka odradzal jedzenie cytryn, mowiac, ze kiszona kapusta ma wiec
      > ej witaminy C, etc., etc.

      O wzszystkim decydowało biuro polityczne
      • cwiercinteligentzpis Najwięcej witaminy C ma .... papryka, 16.03.12, 19:30
        a przynajmniej jest w czołówce.
    • mariner4 Prawda! Na pierszych stronach gazet były tytuły: 12.01.12, 07:29
      "Statek z owocami cytrusowymi zawinął do Gdyni!!". Zwykle przed świętami.
      Jak to były kubańskie, to dno. Były jak z drewna.
      Banan był symbolem konsumpcyjnego rozpasania. "Bananowa młodzież"
      Lewica marzy o takich czasach.
      M.
      • horpyna4 Re: Prawda! Na pierszych stronach gazet były tytu 12.01.12, 09:16
        Kubańskie nadawały się tylko na sok, zresztą bardzo dobry. Były nieco tańsze od "normalnych", ale jeść się ich nie dało, nawet przy bardzo mocnych zębach.
      • zapijaczony_ryj Kubańskie pomarańcze miały wiecej pestek niz miąsz 12.01.12, 09:21
        mariner4 napisał:

        > "Statek z owocami cytrusowymi zawinął do Gdyni!!". Zwykle przed świętami.
        > Jak to były kubańskie, to dno. Były jak z drewna.
        > Banan był symbolem konsumpcyjnego rozpasania. "Bananowa młodzież"
        > Lewica marzy o takich czasach.
        > M.

        a cytryny skórę jgrubą ak na słoniu
        • bokertov1947 Re: Kubańskie pomarańcze miały wiecej pestek niz 12.01.12, 09:34
          W czasach, kiedy wszechwiedzace wladze z „bialego domu“ przy placu palmowym w Warszawie, nie zdecydowaly jeszcze, ze trzeba zrobic porzadek z „Sjonistami“ – mozna bylo przed swietami (i nie tylko) objadac sie pomaranczami z Jaffy. Ale potem towarzysz Wieslaw uznal, ze te od towarzysza Fidela tez sa dobre – wiec mogli Kubanczycy za „braterska pomoc“ placic orangem pastewnym.
          Ciekawe, ze bracia klasowi za poludniowa i zachodnia miedza nadal kupowali pomaranczowe pomarancze (a do tego i ananasy).
          Pozdrowienia z Tel Avivu!
          • zapijaczony_ryj Re: Kubańskie pomarańcze miały wiecej pestek niz 12.01.12, 09:39
            bokertov1947 napisał:
            > Pozdrowienia z Tel Avivu!

            A ja pozdrawiam z Warszawy
          • wlodekbar Re: Kubańskie pomarańcze miały wiecej pestek niz 12.01.12, 16:36
            No i bylismy w ariergardzie.

            Pozdrowienia z Warszawy. W lecie wybieram sie posiedziec na Morzu Czerwonym :)
            • wlodekbar Re: Kubańskie pomarańcze miały wiecej pestek niz 12.01.12, 16:40
              Teraz tez.

              Plujemy na rzeczywistsoc, a te wolnosc sami sobie zbudowalismy.

              Mam jednak nadzieje, ze kondycja ekonomiczna, finansowa, moralna, mentalna, psychiczna bedzie stawala sie lepsza. Musimy byc bardziej zintegrowani, bez tego a ni rusz.
          • gandalph Shalom! 13.01.12, 01:13
            bokertov1947 napisał:

            > W czasach, kiedy wszechwiedzace wladze z „bialego domu“ przy placu
            > palmowym w Warszawie, nie zdecydowaly jeszcze, ze trzeba zrobic porzadek z R
            > 22;Sjonistami“ – mozna bylo przed swietami (i nie tylko) objadac si
            > e pomaranczami z Jaffy. Ale potem towarzysz Wieslaw uznal, ze te od towarzysza
            > Fidela tez sa dobre – wiec mogli Kubanczycy za „braterska pomocR
            > 20; placic orangem pastewnym.
            > Ciekawe, ze bracia klasowi za poludniowa i zachodnia miedza nadal kupowali poma
            > ranczowe pomarancze (a do tego i ananasy).
            > Pozdrowienia z Tel Avivu!
            Pamiętam pomarańcze i chyba cytryny izraelskie (przed czerwcem 1967, rzecz jasna), każdy owoc był owijany z osobna w papierek z kolorowym nadrukiem (zresztą z innych krajów też, np. marokańskie, saudyjskie). Jako brzdąc zbierałem te papierki.
        • mariner4 Bo cytrusy nie są roślinami tropikalnymi 12.01.12, 17:14
          jak się czasem sądzi. To rośliny pogranicza strefy ciepłej i umiarkowanej.
          Najlepiej udają się nad M. Śródziemnym. Drzewka doskonale znoszą mrozy podgórza marokańskiego. Jedyny problem to fakt, że cytrusy potrzebuję około 9-10 miesięcy na wytworzenie owocu z kwiatu i np w Polsce cytrus nie ma szans dojrzeć. Mrozy przyjdą zanim owoc dojrzeje. Naturalne rozmnażanie więc jest niemożliwe.
          W tropiku (np Cuba) roślina broni się przed wysuszeniem grubą skórą i podłym owocem.
          M.
      • tornson Re: Prawda! Na pierszych stronach gazet były tytu 12.01.12, 10:57
        mariner4 napisał:

        > "Statek z owocami cytrusowymi zawinął do Gdyni!!". Zwykle przed świętami.
        > Jak to były kubańskie, to dno. Były jak z drewna.
        > Banan był symbolem konsumpcyjnego rozpasania. "Bananowa młodzież"
        > Lewica marzy o takich czasach.
        Lewica to akurat walczyła o wyzwolenie krajów Afryki i Ameryki Południowej spod neokolonialnego zachodniego buta, a właśnie podporządkowanie ich zachodowi utrudniało handel z nimi.
    • tornson Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 10:55
      wlodekbar napisał:

      > Chcialbym zapytac, czy to prawda, ze banany byly sprowadzane decyzja Biura Poli
      > tycznegfo KC PZPR?
      > Czy inne owoce poludniowe rowniez?
      Banany rosły w krajach neokolonialnie podporządkowanych Zachodowi, więc siłą rzeczy handel z nimi w czasach zimnej wojny był utrudniony.
      • srul Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 11:01
        > Banany rosły w krajach neokolonialnie podporządkowanych Zachodowi, więc siłą rz
        > eczy handel z nimi w czasach zimnej wojny był utrudniony.

        Ale wredni imperialiści, chcąc zrobić wbrew powszechnie szanowanej władzy ludowej zrzucali z latających fortec stonkę ziemniaczaną. Która, w ramach czynu społecznego, radośnie zbierało socjlistyczne społeczeństwo i odstawiało w słoikach do punktu skupu.
      • piq eee, tam, tarzyszu,... 12.01.12, 12:46
        ...czyżbyście negowali zdanie samego towarzysza Władimira Iljicza Lienina (znanego z tego, że był bardzo chory na kiłę i dlatego wymyślił leninizm) "Kapitaliści sprzedadzą nam sznurek, na którym ich powiesimy"? Przecież chętnie sprzedaliby nam cytryny, pomarańcze i banany, a peerel mógłby im wszak zapłacić jedynym produktem socjalistycznej gospodarki, którego było w nadmiarze, a który rzadko występował nawet w krajach neokolonialnych drugiego obszaru płatniczego - czyli kartkami na mięso, masło i cukier, a nawet w razie czego kartkami na alkohol i papierosy (choć były symbolem niedorajdztwa peerelu, drogim sercu każdego Polaka).
      • ukos Gdyby tow. Miczurin działał dłużej ,... 12.01.12, 13:29
        tornson napisał:

        > Banany rosły w krajach neokolonialnie podporządkowanych Zachodowi

        Tow. Miczurin podejmował wysiłki, żeby banany można było hodować nawet za kołem podbiegunowym. Planował wykorzystać długotrwałe nasłonecznienie w czasie dnia polarnego. W socjalistycznym (a nawet prawie komunistycznym) ZSRR nie takich rzeczy dokonywano, mieszkał tam np. największy na świecie krasnoludek, ale nie starczyło twórczego żywota tow. Miczurina na dokończenie tej wiekopomnej pracy.
      • douglasmclloyd Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 16:16
        tornson napisał:

        > Banany rosły w krajach neokolonialnie podporządkowanych Zachodowi, więc siłą rz
        > eczy handel z nimi w czasach zimnej wojny był utrudniony.

        Naród żarł na potęgę, dlatego władze, w trosce o zdrowie obywateli, wprowadziły kartki żywnościowe.
    • ukos TVP epatowała relacjami z transportu specjałów 12.01.12, 12:15
      W PRL-owskich radiu i telewizji nadawano fascynujące reportaże z rejsów statków wiozących transport kubańskich pomarańczy. Można się było dowiedzieć, gdzie się akurat statek znajduje, jak się czuje załoga, co tam u kapitana, jaka pogoda po drodze, czy nie będzie niespodziewanycxh opóźnień z powodu sztormu, czy zdążą na święta i jak trzymamy kciuki za pomyślność rejsu. A potem już tylko kartki w rękę i można się było ustawić w kolejsce po suche jak wiór pyszności. Jak "doszły", to się dostało zadekretowany przydział.
      • scoutek Re: TVP epatowała relacjami z transportu specjałó 12.01.12, 12:23
        cytrusy nie były na kartki
        ile kto upolował tyle było jego
        chyba, że miał znajomości w sklepie warzywniczym
        taki to miał szczęście
        • ukos Re: TVP epatowała relacjami z transportu specjałó 12.01.12, 13:14
          scoutek napisała:

          > cytrusy nie były na kartki

          Możliwe, że masz rację. Ale emocjonujące relacje z kubańskich transportów miały taki wydźwięk jak pisałem.
          • scoutek Re: TVP epatowała relacjami z transportu specjałó 12.01.12, 13:27
            ukos napisał:

            > scoutek napisała:
            >
            > > cytrusy nie były na kartki
            >
            > Możliwe, że masz rację

            mam
            zaczęło się od kartek na cukier 13 sierpnia 1976
            potem poleciało: na mięso, masło, mąkę, ryż, kaszę, mydło, proszek do prania, papier toaletowy, aż w końcu alkohol, czekolada, papierosy i benzyna
            • erte2 Re: TVP epatowała relacjami z transportu specjałó 13.01.12, 18:50
              scoutek napisała:
              .....zaczęło się od kartek na cukier 13 sierpnia 1976....
              Jestem skrupulatny, więc prostuję: pierwsze kartki na cukier w epoce gierkowskiego dobrobytu nosiły datę 26. czerwca 1976 i nazywały się "bon towarowy". Wiem na pewno, bo jako że kawy i herbaty nie słodzę "od zawsze" - więc taki jeden "papier wartościowy" jakoś się uchował i gdzieś mi się poniewiera po szpargałach.
              • gandalph Fakt! 14.01.12, 15:41
                erte2 napisał:

                > scoutek napisała:
                > .....zaczęło się od kartek na cukier 13 sierpnia 1976....
                > Jestem skrupulatny, więc prostuję: pierwsze kartki na cukier w epoce gierkowski
                > ego dobrobytu nosiły datę 26. czerwca 1976 i nazywały się "bon towarowy". Wiem
                > na pewno, bo jako że kawy i herbaty nie słodzę "od zawsze" - więc taki jeden "p
                > apier wartościowy" jakoś się uchował i gdzieś mi się poniewiera po szpargałach.

                Wprowadzono te bony z zaskoczenia, akurat w sezonie truskawkowym. W efekcie niektórzy nakupili truskawek jak małpa kitu, a potem nie mieli czym ich zasypać.
                Gwoli przypomnienia, w tym czasie na kartki kupowało się cukier w "zwykłej" cenie 10,50 zł za kilogram, ale tylko 2 kg na osobę miesięcznie. Więcej można było kupić w cenie "komercyjnej", bodajże 26 zł za kilogram.
                Przypomniał mi się dowcip z tamtych czasów; kiedy w 3 lata później Jan Paweł II przyjechał po raz pierwszy (jako papież) do Polski, mówiło się, że przyjechał na ślub Bony (cukrowej) i Mieszka (pustego).
                Żeby było śmieszniej, kartki na cukier wcale nie zmniejszyły zakupów, bo wiele rodzin, zwłaszcza wieloosobowych, wykupowało kartki dla zasady, nawet jeśli tego cukru nie potrzebowało. W efekcie w 1980 roku zabrakło pokrycia kartek.
        • erte2 Re: TVP epatowała relacjami z transportu specjałó 16.03.12, 20:00
          W jakim warzywniczym ? One były sprzedawane w DELIKATESACH !!!
      • x2468 Re: TVP epatowała relacjami z transportu specjałó 12.01.12, 14:57
        Mieli również czasomierze "Pobieda" najszybsze zegarki swiata.
    • piq warto przytoczyć komentarz Kisielewskiego... 12.01.12, 12:48
      ...do owego wystąpienia gomułki, żeby towarzysz pierwszy sekretarz w takim razie pił herbatę z kiszoną kapustą.
      • wlodzimierz.ilicz Sok z kiszonej kapusty piło się do drinka z 12.01.12, 18:25
        "Czystej Wyborowej".
        A zwłaszcza po większej porcji takich drinków...
        Rzecz niezastąpiona.
    • woda_woda Czepiasz się... 12.01.12, 12:51
      Pomarańcza jedzona dwa razy do roku ma całkiem inny smak, niż ta dzisiejsza z supermarketu :)
      • erte2 Re: Czepiasz się... 13.01.12, 18:52
        woda_woda napisała:

        ....Pomarańcza jedzona dwa razy do roku ma całkiem inny smak, niż ta dzisiejsza z supermarketu :)

        Szynka takoż.
    • wlodzimierz.ilicz Wyjaśniam: W czasach PRL owoce południowe 12.01.12, 13:02
      kupowano za dewizy.
      Rząd z reguły nie wydawał dewiz na banany i pomarańcze tylko na wyposażenie nowych zakładów pracy.
      Te zakłady budowano aby uniknąć bezrobocia i zwiększyć dochód narodowy.

      Obecnie mamy banany i pomarańcze kupowane ze wolno wymienialną złotówkę.
      I mamy bezrobocie.

      Banany czy bezrobocie?
      Co kto woli.
      • scoutek Re: Wyjaśniam: W czasach PRL owoce południowe 12.01.12, 13:05
        wtedy bezrobocia nie było,
        bo czy się stoi czy się leży 200 zł się należy
        lub czy się leży czy się stoi partia płaci bo się boi
        znaczy istniało bezrobocie, ale ukryte
        wszyscy mieli pracę, ale nic nie robili
        • wlodzimierz.ilicz Jakby nic nie robili to co prywatyzowałaby III RP 12.01.12, 13:21
          przez 20 lat?
          III RP tylko z tego żyła.
          Gdy majątek po PRL się wyczerpał - mamy zadłużenie 55% PKB!
          • scoutek Re: Jakby nic nie robili to co prywatyzowałaby II 12.01.12, 13:29
            wlodzimierz.ilicz napisał:

            > przez 20 lat?

            udawali, że robili
            do tej pory przerosty kadrowe dotyczą wyłącznie przedsiębiorstw państwowych (np. wyższe uczelnie, biblioteki, instytucje kultury, urzędy itd.)
            • wlodzimierz.ilicz To dopiero dziś udają, że robią. 12.01.12, 13:45
              Administracja w III RP wzrosła kilkukrotnie w stosunku do PRL.

              A podobno w międzyczasie wynaleziono komputery.
              • scoutek Re: To dopiero dziś udają, że robią. 12.01.12, 13:53
                wlodzimierz.ilicz napisał:

                > Administracja w III RP wzrosła kilkukrotnie w stosunku do PRL.

                administracja to drobny wycinek tego co było
                nie pamiętasz już o np. etatach fikcyjnych dla piłkarzy?
                taki Lato był zatrudniony w mieleckim WSK, a naprawdę zajmował się piłką
                musiało tak być, bo przeciez nie było sportu zawodowego, wyłącznie amatorsi
                a to, że ani chwili Lato nie przepracował w WSK to mniejsza
                >
                > A podobno w międzyczasie wynaleziono komputery.

                i robią to, czego by nie było gdyby nie istniały ;))
              • x2468 Re: To dopiero dziś udają, że robią. 12.01.12, 15:12
                Wzrosła bo urzędnicy nie byli potrzebni do kucia kilofów,łopat i młotów czy ciągnienia drutu a te wyroby były ważnym towarem eksportowym 10 potęgi światowej.W mieście był jeden bank,komitety partii w każdej dzielnicy i zakładzie.W knajpach piwo i wódka były jedynie do konsumpcji czyli 1 piwo do tego obowiązkowo 1 śledź.Pomarańcze raz do roku.Np dla Katowic 100 ton dla Białegostoku 2 tony. Tyle ze do Białegostoku nic nie docierało ponieważ brakowało transportu wiec wszystkie możliwe samochody złapane na drodze przez milicje wysyłano na Sląski i do Warszawy.Samochodów chłodni było może 50 w Gdyni do przewozu ryb,wiec nawet przy 20 stopniowym mrozie wysyłano cytrusy owinięte w tekturę falista .Często dojeżdżały na miejsce zamarznięte.Kawa bywała proletariat pil herbatę "Ulung" która smakiem przypominała siano z starego materaca.
                • wlodzimierz.ilicz I bardzo dobrze. 12.01.12, 15:34
                  Było kilka banków: PKO, Pekao, Banki Spółdzielcze.
                  Alkohol do tylko do konsumpcji? Bardzo słusznie.
                  Partia dbała aby tata się nie uchliwał w knajpie.
                  Pomarańcze raz do roku?
                  Za to praca dla taty i mamy była przez cały rok a nie raz do roku.
                  Dziś tego nie ma.
                  Rezultat?
                  Spada zaludnienie kraju.
                  Bo tu ludzie nie mogą żyć.
                  Odmawiają rozmnażania się - jak ginące gatunki w ZOO.
                  • x2468 Re: I bardzo dobrze. 12.01.12, 16:56
                    Bank pekao handlował gaciami i gorzała,Bak PKO był w mieście lecz nie na wsi.Na wsi natomiast były B.spółdzielcze lecz nie było PKO.
                    Mama i tata mieli zatrudnienie i brakowało pieniędzy od 1 do 1 aby kupić butelkę z smoczkiem dla niemowlaka musiałem jechać prawie 100km.Aby zrealizować kartki na mięso itd Rada zakładowa HSW robiła wycieczkę autokarowa swoim pracownikom do Katowic.Pracownicy małych zakładów musieli kombinować lub podać kartki do obiadu.
                    • wlodzimierz.ilicz Re: I bardzo dobrze. 12.01.12, 17:08
                      Każdy mógł mieć konto gdzie chciał w PKO, Pekao czy w spółdzielczym.
                      Fakt, nie było tego "luksusu", że co drugi lokal w mieście - to bank.
                      Dziś ludzie to przeklinają - co za duzo to niezdrowo.
                      Brakowało pieniędzy?
                      To kto stał w tych kolejkach po telewizory i lodówki?
                      A może kartki jakie wprowadzić kazała Solidarność pozostawały niewykupione?
                      Duby smalone.
                  • scoutek Re: I bardzo dobrze. 12.01.12, 18:02
                    wlodzimierz.ilicz napisał:


                    > Partia dbała aby tata się nie uchliwał w knajpie.

                    taaaaa i dlatego właśnie pozwalała na istnienie melin
                    hahahahahaha

                    kompletnie cię ogłupiło, czy jak?
                    • wlodzimierz.ilicz Pozwalała na istnienie melin tak jak dziś 12.01.12, 18:23
                      policja pozwala na istnienie dealerów narkotyków.
                      Duby smalone.
                    • gandalph Re: I bardzo dobrze. 13.01.12, 01:23
                      scoutek napisała:

                      > wlodzimierz.ilicz napisał:
                      >
                      >
                      > > Partia dbała aby tata się nie uchliwał w knajpie.
                      >
                      > taaaaa i dlatego właśnie pozwalała na istnienie melin
                      > hahahahahaha
                      >
                      > kompletnie cię ogłupiło, czy jak?
                      >
                      Meliny były, dlatego że sklepy, inaczej niż dzisiaj, były czynne do 17-ej, góra do 18-ej, a monopolowe to otwierali bodaj o 10-ej rano. (Sklepów całodobowych nie było w ogóle). To gdzie potrzebujący mieli się zaopatrzyć w razie, hm, nagłej potrzeby?
                      Poza tym, w latach 80-ych trunki można było kupić dopiero po "hejnale pijackim", tj. po 13-ej.
                      • wlodzimierz.ilicz To były czasy. W niedzielę sklepy były zamknięte. 13.01.12, 18:02
                        Klasa robotnicza (sklepowe) zajmowała się domem i dziećmi.
                        Dziś nie mają na to czasu więc i dzieci nia ma.
                • wlodekbar Re: To dopiero dziś udają, że robią. 12.01.12, 16:30
                  Ja pilem Ulung. No, czasem trafil mi sie Yunan, lepsza.
                  Fajny post, ukazujacy zacofanie, niezbornosc dzialan, bide i co tam jeszcze.
                  • wlodzimierz.ilicz Słabą masz pamięć. Były herbaty indyjskie Madras. 12.01.12, 17:33
                    A komu i tego było mało, mógł jeszcze spróbować gruzińskiej...
                    • wlodekbar Re: Słabą masz pamięć. Były herbaty indyjskie Mad 12.01.12, 18:12
                      Byly.
                      Juz pamiec mi sie poprawila.
                      Gadam sobie przy zielonej herbatce, ktora przypomina mi dziecinstwo :).
                      Dzieki :)
                  • gandalph Re: To dopiero dziś udają, że robią. 13.01.12, 01:26
                    wlodekbar napisał:

                    > Ja pilem Ulung. No, czasem trafil mi sie Yunan, lepsza.
                    > Fajny post, ukazujacy zacofanie, niezbornosc dzialan, bide i co tam jeszcze.

                    Ulung nie była taka zła, zwłaszcza w mieszance. Ładny kolor dawała.
                    Najgorsza była "Gruzińska" no i "Popularna".
                    Znacznie lepsza była Chińska, Madras, Yunan, czasami bywał Darjeeling i Cejlon.
            • cwiercinteligentzpis Bezrobocie było i to potęzne - na wsi 16.03.12, 19:35
              z "uprawiania roli" utzrymywało się w Polsce 30% ludności,
              co było najwyzszym wskaźnikiem w Europie ( 5 -15%)
      • ukos W PRL-u mogło być dewiz ile dusza zapragnie 12.01.12, 13:17
        wlodzimierz.ilicz napisał:

        > kupowano za dewizy.
        > Rząd z reguły nie wydawał dewiz na banany i pomarańcze

        Gdyby rząd jako jednostkę płatniczą ustanowił 1 dewizę, to potem miałby ich do woli.
      • boblebowsky oczywiście 12.01.12, 14:37
        gospodarka kwitła i była w takiej kondycji dzięki tym inwestycjom , że gdyby nie złodzieje z Solidarności Polska należałaby dziś do g7.


        wlodzimierz.ilicz napisał:

        > kupowano za dewizy.
        > Rząd z reguły nie wydawał dewiz na banany i pomarańcze tylko na wyposażenie now
        > ych zakładów pracy.
        > Te zakłady budowano aby uniknąć bezrobocia i zwiększyć dochód narodowy.
        >
        > Obecnie mamy banany i pomarańcze kupowane ze wolno wymienialną złotówkę.
        > I mamy bezrobocie.
        >
        > Banany czy bezrobocie?
        > Co kto woli.
      • x2468 Re: Wyjaśniam: W czasach PRL owoce południowe 12.01.12, 15:49
        Tak,tak W HSW pracowało prawi 30000 ludzi.Na rynek nie produkowali nawet marnego gwoździka.90%produkcji było dla wojska..Radzieckiego.
        • wlodekbar Re: Wyjaśniam: W czasach PRL owoce południowe 12.01.12, 16:26
          Silniejszy ma racje.;)
        • wlodzimierz.ilicz Gdyby dziś wojsko rosyjskie chciało coś od nas 12.01.12, 17:13
          kupić to ci pracownicy całowali by Rosjan po rękach.
          Ale nic z tego - więc polscy pracownicy są na zielonej trawce.
          To są "sukcesy" III RP.

          "Bo zamiast pracować - ja wolę leniuchooować"
          Shakin' Dudi
          • erte2 Re: Gdyby dziś wojsko rosyjskie chciało coś od na 13.01.12, 19:04
            wlodzimierz.ilicz
            Gdyby wtedy Związek Sowiecki chciał od na coś KUPIĆ to może nie byłoby tak najgorzej. Problem w tym że oni od nas brali węgiel, natomiast my w zamian wysyłaliśmy im masło....
            • scoutek Re: Gdyby dziś wojsko rosyjskie chciało coś od na 14.01.12, 16:27
              erte2 napisał:

              > wlodzimierz.ilicz
              > Gdyby wtedy Związek Sowiecki chciał od na coś KUPIĆ to może nie byłoby tak najg
              > orzej. Problem w tym że oni od nas brali węgiel, natomiast my w zamian wysyłali
              > śmy im masło....

              albo oni przysyłali nam miliony par butów..... do podzelowania;)))
            • wlodekbar Re: Gdyby dziś wojsko rosyjskie chciało coś od na 14.01.12, 16:49
              W ramach Cobieta Ekonomiczeskoj Wzaimopomoszczi.
              • wlodekbar Re: Gdyby dziś wojsko rosyjskie chciało coś od na 14.01.12, 16:50
                Sowieta.
      • tw_wielgus Re: Wyjaśniam: W czasach PRL owoce południowe 12.01.12, 17:06
        Doskonałe! Kwitesencja ekonomii socjalizmu. Wystarczy zbudować zakład pracy i już problem bezrobocia jest rozwiązany.
        • wlodzimierz.ilicz Owszem, problem był rozwiązany. 12.01.12, 17:31
          Nowy zakład produkował na rynek takie rzeczy jak samochody, telewizory, pralki, lodówki, meble.
          A ludzie ganiali do sklepów i to wykupywali.
          I to szybko.
          • scoutek Re: Owszem, problem był rozwiązany. 12.01.12, 18:06
            wlodzimierz.ilicz napisał:

            > Nowy zakład produkował na rynek takie rzeczy jak samochody, telewizory, pralki,
            > lodówki, meble.


            taaaaaak
            i towar stał sklepach i czekał;))))))))))
            chłopie, to weź i wytłumacz ludziom, dlaczego istniały listy kolejkowe, czemu stało się po meble tygodniami?
            w sklepie pojawiały się trzy lodówki na krzyż to nie dziwne, że sto procent towaru poszło w trzy minuty

            myślisz czasem? czy tylko myślisz, że myślisz?
            • wlodzimierz.ilicz Kobito, podrap się w rozum. 12.01.12, 18:39
              Właśnie dlatego budowano nowe zakłady pracy aby były produkty, na które czekali ludzie pod sklepami.
              I dlatego PZPR nie zapewniała ludności akurat bananów.
              Były ważniejsze potrzeby, np. budowa mieszkań spółdzielczych.
              Dziś waadza ma w d.pie czy masz mieszkanie.
              Za to kup sobie banana.
              Sprawdzonego przez UE pod względem krzywizny.
              Cha, cha.
              • scoutek Re: Kobito, podrap się w rozum. 12.01.12, 18:50
                wlodzimierz.ilicz napisał:

                > Właśnie dlatego budowano nowe zakłady pracy aby były produkty


                hahahahahahahahaha
                do kabaretu powinieneś pisać
                cudne :))))))))))

                Huta Katowice wybudowana, żeby była stal
                i co?
                była?
                gdzie?
                u nas?
                • wlodekbar Re: Kobito, podrap się w rozum. 12.01.12, 18:59
                  Jacek Fedorowicz kiedys w swej ksiazeczce napisal, ze celem produkcji jest produkcja.
                  NIe sprzedaz (co tez nie jest naturalnie najlepszym wyjsciem), nie zaspokojenie potrzeb, a produkcja. W kazdym zarcie jest troche prawdy.
                • wlodzimierz.ilicz Słaba pamięć? 13.01.12, 17:58
                  To już zapomniałaś, że w Polsce był wtedy przemysł okrętowy?
                  Z czego robiono te statki, z tektury?
                  A każda fabryka domów wymagała stali do zbrojenia wielkiej płyty.
                  Stoją do dziś domy z wielkiej płyty?
                  Z czego robiono Fiaty 125p i 126?
                  Z papieru gazetowego?

                  A i nieco tej stali mam też wbetonowane w swój prywatny dom.
                  • scoutek Re: Słaba pamięć? 14.01.12, 16:26
                    wlodzimierz.ilicz napisał:

                    przypomnij sobie tylko, kiedy ruszyła huta Katowice
                • gandalph Re: Kobito, podrap się w rozum. 14.01.12, 15:55
                  scoutek napisała:


                  > hahahahahahahahaha
                  > do kabaretu powinieneś pisać
                  > cudne :))))))))))
                  >
                  > Huta Katowice wybudowana, żeby była stal
                  > i co?
                  > była?
                  > gdzie?
                  > u nas?
                  >
                  >
                  W latach 80-ych XX w. w kręgach metalurgów krążył dowcip, że Huta Katowice pracuje w obiegu zamkniętym: co wyprodukuje, to sama zużywa - na własną rozbudowę.
                  Pamiętam jednak z "Przeglądu Technicznego" artykuł (a więc to już nie jest dowcip), że pewna kopalnia, mniejsza o to, która, dostarczała coś ponad 80% swojego urobku do pewnej elektrowni, której ok. 80% produkcji energii elektrycznej zużywała ta właśnie kopalnia. Taki był wynik pewnego śledztwa dziennikarskiego.
      • erte2 Re: Wyjaśniam: W czasach PRL owoce południowe 13.01.12, 18:57
        wlodzimierz.ilicz
        Tak było. Trzeba było wydobywać więcej węgla żeby można było produkować więcej energii elektrycznej potrzebnej do wytapiania stali niezbędnej do budowy nowych kopalń w których wydobywno więcej węgla niezbędnego do .........
        No więc gdzie tu miejsce na pomarańcze czy banany ?
    • zgred-zisko Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 13:14
      Zabrano nam jeden z powodów do radości. Wtedy, jak ktoś wystał pomarańcze czy cytryny, to cieszył się jak dziecko i znajomym opowiadał. A teraz? Czy ktoś się cieszy jak kupi cytrusy. Czy się komuś chwali?
      Smutek nastał, i tyle.
      • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 16:27
        Fakt.
    • ukos Od bananów młodzież robiła się bananowa 12.01.12, 13:21
      wlodekbar napisał:

      > czy to prawda, ze banany byly sprowadzane decyzja Biura
      > Politycznegfo KC PZPR?

      Tak, ale bardzo niechętnie, bo Gomułka zdecydowanie przeciwdziałał bananowieniu młodzieży.
      • wlodekbar Re: Od bananów młodzież robiła się bananowa 12.01.12, 16:25
        Tak, nie ma to jak fanatyzm. Nawet kiedys odradzal kupowaniu cytryn, argumentujac to tym, ze kapusta kiszona ma wiecej witaminy C. Nie chcial jednakze wiedziec, ze herbata z kap. kisz. inaczej smakuje.:D
        • artjomka Re: Od bananów młodzież robiła się bananowa 12.01.12, 17:13
          wlodekbar napisał:

          .... Nie chcial jednakze wiedziec, ze herbata z kap. kisz. inaczej smakuje.:D..

          No wlasnie! Cytryna - jak i picie herbaty nierozwiazalnie zwiazane bylo (i jest) z mentalnoscia Polaka (Czaj s limonom). A do tego jeszcze takie akcesoria jak szklanka w metalowym koszyczku (prezent przywieziony z bratniego Kraju Rad, lyzeczka klujaca w oko podczas picia - no i kusok sachara!
          Teraz rozumie, dlaczego do dzis tak goraco dyskutuje sie gdy cena cukru idzie w gore!
          Pozdro!
          Polska Kargulem stoi!
          • wlodekbar Re: Od bananów młodzież robiła się bananowa 12.01.12, 17:35
            To Rodacy po russki gadajom??:)
    • czart_polski Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 13:51
      gomułkowe cytryny były niesmaczne
      pod bardzo grubą żólta skórką dużo białego gorzkiego albedo a sam miąższ malo soczysty
      tanio je kupowali a ludziom drogo sprzedawali
      • pollack5 Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 14:29
        Ceny na cytryny (30 zł/kg) i pomarańcze (40 zł/kg) ustalono w 1956 r i pomimo "przymiarki" Jaroszewicza przetrwały do inflacji. Kubańskie pomarańcze (30 zł/kg i banany (45 zł/kg) pojawiły się już za Gierka >>aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatnio<<.
        • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 15:50
          Czy to wszystko bylo zakupywne decyzja Biura Politycznego?
          • joannabarska Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 16:14
            Byly inne potrzeby niz cytrusy,trzeba znac choc troche ekonomie...I owczesną sytuację miedzynarodową... Ale ja mowie do dzieci..

            "Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające." (JULIAN TUWIM)
            • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 16:22
              joannabarska napisała:

              > Byly inne potrzeby niz cytrusy

              Wiem o tym.

              ,trzeba znac choc troche ekonomie...

              Ja studiowalem ekonomie, SGPiS, ponadto dodatkowo interesowalem sie nia, bo uczelnia nie byla najlepsza i mocno zindoktrynowana politycznie.

              I owczesną sy
              > tuację miedzynarodową...

              Znam.

              Ale ja mowie do dzieci..

              No zgadza sie, jstem dzieckiem wszechswiata :)
              >
              > "Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające
              > ." (JULIAN TUWIM)
              • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 16:31
                A Tuwim z Twej sygnaturki byl kolego mego Ojca.
          • x2468 Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 21:25
            Nie tylko to.Przepis na "smutnego Franka"i "Cwaniaka" również pochodził z KC.
            • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 23:46
              A co to jest ?:)
              • x2468 Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 18:49
                Smutny Franek to biały salceson który jako jedyny z wyrobów wędliniarskich pozostał na półkach sklepowych w kraju a cwaniak to czerwony który jako patriota nie pozwolił się wywieźć na za granice.Był jeszcze polski kawior czyli kaszanka.
                • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 14.01.12, 03:30
                  Dzieki za info :)
                • gandalph A pamiętacie ostatnie życzenie świni? 14.01.12, 13:08
                  "Żeby chociaż kości zostały w kraju!"
    • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 17:02
      Oto co zobaczylem na terenie osrodka Robotniczego KLubu Sportowego SKRA w Warszawie na coniedzielnej gieldzie: plfoto.com/zdjecie,reporterskie,zdjecie,2382696.html
      • wlodekbar Lata osiedziesiate. bt 12.01.12, 17:03

      • ave.duce Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 17:12
        Na stadionie Skry kupowałam różne fajne rzeczy, ale owoców nie.
        • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 17:26
          Ze Zachodu, ave?) przyznaj sie, ze mialas konszachty z diabelskim imperializmem..?:)
        • wlodekbar Wchodzilas we konszachty... Tak lepiej... bt 12.01.12, 17:27

          • ave.duce Re: Wchodzilas we konszachty... Tak lepiej... 12.01.12, 17:38
            Miałam :)
            • wlodekbar Re: Wchodzilas we konszachty... Tak lepiej... 12.01.12, 17:44
              No to my sie za Was wezmiemy, i kazemy Wam, ave, co nieco poopowiadac o nich.:)

              To, co mi przyslalas kiedys, te wspomnienia Twej Kolezanki z odsiadki, jako politycznej ocywiscie, czytalem - wstrzasajace!!!
              • ave.duce Re: Wchodzilas we konszachty... Tak lepiej... 12.01.12, 19:02
                To ja zmienię nick na pasionek ;)
                • wlodekbar Re: Wchodzilas we konszachty... Tak lepiej... 12.01.12, 19:10
                  A kto to jest pasionek?:)
                  • ave.duce Re: Wchodzilas we konszachty... Tak lepiej... 13.01.12, 11:34
                    pasionek
                    • wlodekbar Re: Wchodzilas we konszachty... Tak lepiej... 13.01.12, 15:05
                      A, PAsionek ;)
            • wlodekbar Re: Wchodzilas we konszachty... Tak lepiej... 12.01.12, 17:59
              Cd.
              Bo We, ave,, jestescie madra i dobra czlowieka :)))))
              • wlodekbar Wy, nie We. Bt 12.01.12, 17:59

                • pollack5 Re: Wy, nie We. Bt 12.01.12, 18:17
                  PRL dążył do realizacji zasady "od każdego w.g możliwości, każdemu w.g potrzeb" Dlatego przez prawie cały czas premierem był Józef Cyrankiewicz, który w Auschwitz-Birkenau poznał rzeczywiste potrzeby człowieka.
                  • wlodekbar Re: Wy, nie We. Bt 12.01.12, 18:31
                    Mocny post.
                    • x2468 Re: Wy, nie We. Bt 12.01.12, 21:38
                      A było to tak.W PRL wypalano gliniane koguciki które wysyłano na eksport do Czech.
                      Czesi w zamian za koguciki przysyłali nam małe kaczuszki które jak stały się duże i tłuste wysyłaliśmy do NRD.NRD za kaczki przysłało nam dużo prosiaczków które u nas rosły i rosły i stawały się grubymi,tłustymi świniami.Te świnie wysyłaliśmy do ZSRR.Radzieccy towarzysze przysyłał nam za te świnie najlepsza glinę z której lepiliśmy koguciki na eksport.To się nazywało "socjalistycznym podziałem pracy w ramach Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej.
                      Ps.Do każdego transportu gliny dołączali jeden wagon butów.Do podzelowania.
                      • wlodekbar Re: Wy, nie We. Bt 12.01.12, 22:38
                        Znam to! Cowiet Ekonomiczeskoj Wzaimopomoszczi :D
                        • wlodekbar Sowiet. bt 12.01.12, 22:39

        • zapijaczony_ryj A ja tam co niedziela wymieniałem sie kasetami 15.01.12, 09:12
          ave.duce napisała:

          > Na stadionie Skry kupowałam różne fajne rzeczy, ale owoców nie.
          video!
          JeŹdziłem z cała taką torbą a w domu okazywało się , ze na połowie z nich było co innego niz napisano. Najczęściej Rambo i Zaginiony w akcji!
          Ale fajne było, poznało się sporo ludzi!
    • qqazz Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 21:33
      W PRLu kazdy import wymagał decyzji na odpowiednim szczeblu tym bardziej tak "ekskluzywnego" towaru.
      Historie o Gomułce i cytrynach obrosły mitami, rozchodziło sie o to, ze kapuste kiszona i cebulę (która tez polecał tow. Wiesław w miejsce cytryn) produkowalismy na peczki zaś cytryny trza było importować za dewizy których notorycznie brakowało a czasy Gomułki to były czasy "samowystarczalnej" gospodarki zamknietej w której nie mogło byc miejsca na fanaberie, cytryny owszem ale jako dar bratniego narodu kubańskiego na swięta ale nie kiedy trzeba je było kupować od imperialistów za dolary.


      pozdrawiam
      • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 12.01.12, 22:41
        Taqk dokladnie bylo.
        • qqazz Re: Owoce poludniowe w PRLu 14.01.12, 15:54
          Prawda? Proste i logiczne choc przyznam znam to z opowiesci rodzinnnych, sam pamietam najdalej Stan Wojenny czołgi na ulicach i zamieszki kilkudniowe.
          Niemniej ta niechęć Gomułki do cytryn obrosła mitami przez lata.
          A do tego ignoranci smieja się wspominajac słowa Gomułki nt. porównywalnej ilosci wit. C w cytrynach i cebuli, w czym Gomułka akurat miał rację.
          No ale Gomułka to był tez facet z jajami o czym mało kto wspomina, komunista który w imie suwerennosci PRylu gotów był na pójść na wojne z bratnim narodem radzieckim.


          pozdrawiam
          • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 15.01.12, 02:08
            Gomulka byl czlowiekiem arcyzaangazowanym w komunizm, fanatykiem, osoba niebywale ograniczona, o malej wyobrazni i calkowitym braku talentow artystycznych.
            Taki byl, i taki nie zwojuje wiele, bo nie ma wrazliwosci, intuicji...
          • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 15.01.12, 02:11
            Ale najwazniejsze jest to, ze system zrobil z Gomulki meza stanu, bo przeciez I Sekretarza (ja lubie patrzec od strony systemu raczej, nie od strony tych, kogo na cokol wyniesli).
            Cechy wiec i poczynania Gomulki niech mowia przede wszystkim o systemie.
            • qqazz Re: Owoce poludniowe w PRLu 15.01.12, 02:15
              No w normalnym kraju to skończył by swoja zawodowa karierę na poziomie prowincjonalnego pasacza kóz albo kopacza rowów, nie On jeden zresztą.
              Głupi ale jaja miał nie to co Jaruzel.


              pozdrawiam
              • wlodekbar Re: Owoce poludniowe w PRLu 15.01.12, 03:33
                Byl glupi.
                A Jaruzela dobrze skomentowal Kisielewski w "Abecadle Kisiela".; cytuje z pamieci: Jaruzelski? Bal sie. I wiedzial, czego sie bac.

                A psychologicznie... Psychologicznie Jaruzelski skonczyl kiepsciuchno. Poczucie winy, stad bez watpienia stany depresyjne czy subdepresyjne, z ktorymi ciezko sie zyje. I tak juz bedxie do konca.

                A co zrobil dobrego?
                Nie wiem. NIe znam sie na sprawach wojskowych, moze cos zrobil. Natomiast vo to za general, co strzela do ludu. Echh... Nie wnikam, czy stan wojenny byl mniejszym zlem, czxy nie. Zostal wprowadzony, zginelo wiele osob, skutkiem czasowego wylaczenia telefonow bez watpienia zmarlo wiele osob, zawaly, wylewy etc., bo brak lacznosci z pomoca medyczna. Mozna bylo poleciec na ulice, zlapac patrol (tez nie zawsxe byl) i dopiero ta posrednia droga mozna bylo zawiadomic pogotowie ratunkowe czy inna placowke medyczna.
                BYl w TV program, kilka lat temu, w ktorym w jakims chyba odrodku wypoczynkowym siedzacy na lawce Jaruzel uskarzal sie, ze chce juz tylko spokoju, chce juz tylko miec dystans do tego, co zrobil etece. System zniszczyl tego jenerala, zreszta zarazem on ten system przyeciez wspieral, zniszczyl, takze fizycznie i ostatecznie wiele istnien ludzkich. A osoby wybitne czesto nie mogly sie realizowac, bo wybitny zagraza wladzy totalitarnej. Lepiej rzadzic ludxmi przecietnymi, sa grozni tylko w masie. No, dobranoc :).
    • gandalph Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 01:09
      wlodekbar napisał:

      > Chcialbym zapytac, czy to prawda, ze banany byly sprowadzane decyzja Biura Poli
      > tycznegfo KC PZPR?
      W tamtych czasach wszystkie decyzje"strategiczne" podejmowało Biuro Polityczne, a import wolnodewizowy do takich należał.

      > Czy inne owoce poludniowe rowniez?
      Też.
      Dodam jeszcze, że cytrusy były nieproporcjonalnie drogie i dostępne z rzadka, tylko zimą ew. wczesną wiosną.

      > I dlaczego GOmulka odradzal jedzenie cytryn, mowiac, ze kiszona kapusta ma wiec
      > ej witaminy C, etc., etc.
      Gomułka był kutwą z gatunku tych, którzy przed wojną dzielili zapałki. O cytryny była, owszem, awantura; ktoś jednak zwrócił mu uwagę, że kiszona kapusta nie nadaje się do herbaty.
      • zgred-zisko Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 15:16
        ktoś jednak zwrócił mu uwagę, że kiszona kapusta nie
        > nadaje się do herbaty.

        Tak zresztą, jak cytryny do bigosu :(
        • felinecaline Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 15:52
          Co tam szczescie z kupna cytrusow w porownaniu ze szczesciem, jakiego sie doznawalo kupiwszy naszyjnik papieru toaletowego.
          Przeciez nawet najdelikatniejsza skorka z cytrusa go nie zastapi.
          A skorki z cytrusow stanowily yez doskonaly surowiec wtorny i zrodlo dodatkowego zarobku dla rodzin robpotniczych.
          W Katowicach skupowala je najlepsza w miescie (autentycznie!) kawiarnia Krysztalowa i przerabiala na "cykaty" tzn konfitowala a potem dodawala do swoich doskonalych wyrobow cukierniczych.
          Oj, byyyly to czasy!!!!!!!!!!! Krysztalowej juz nie ma (i jej pieknej kolekcji krysztalow i porcelany dekoracyjnej) a skorki skonfitowalam sobie w tym roku w ilosci hurtowej osobiscie.
          I chyba dobrze zrobilam, bo zapowiada sie zwyzka cen pomaranczy i wyrobow pochodnych o 40%. Pozdrawiam Rodakow.
          • zgred-zisko Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 16:02
            Smutek w kraju zagościł. Przed lat koleżanka z pracy wpadła rozradowana, "udało mi się kupi trzy tubki pasty do zębów!!"
            Teraz mieszkamy w pobliżu, spotykam ją w sklepie, kupującą akurat pastę do zębów i pytam "cieszysz się?" "A niby z czego?"
          • scoutek Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 16:17
            felinecaline napisała:
            > W Katowicach skupowala je najlepsza w miescie (autentycznie!) kawiarnia Kryszta
            > lowa i przerabiala na "cykaty" tzn konfitowala a potem dodawala do swoich dosko
            > nalych wyrobow cukierniczych.
            > Oj, byyyly to czasy!!!!!!!!!!! Krysztalowej juz nie ma

            podobno przejąć ją ma i odnowić Magda Gessler.... się zobaczy co z tego wyniknie
            • felinecaline Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 16:35
              Mam kiepskie przeczucia....:(
              • scoutek Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 17:01
                czemu? jak by się wzięła jak do Fukiera to kto wie....
                • felinecaline Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 17:07
                  Fukier nie jest przetlumaczalny na ùentalnosc slaska i slaskie warunki.
                  I nie jest zadnym entym "cudem swiata"
              • artjomka Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 17:16
                felinecaline napisała:

                > Mam kiepskie przeczucia....:(

                Nie sadze, ze po ostatnich latach wegetacji Krysztalowej, moze z nia byc pod nowymi rzadymi gorzej. Nie osiagnie zapewne renomy czasow dobrobytu socjalistycznego - ale moze jej isc tylko lepiej.Bo chyba nie chcialbys, by powstal tam McD "Plastikowa"
                Pozdrawiam!
                • felinecaline Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 19:05
                  Bynajmniej nie pragne nowej "Plastikowej", przeciwnie - marza mi sie owe dawne krysztalowe zyrandole, wymyslne pucharki do lodow, ladna porcelana - o co nie musi byc trudno, bo pelno jej w Polsce a nawet w Katowicach (Bogucicach) istnieje jeszcze manufaktura (przedwojenny Giesche), tusze tylko ze Pani G nie wprowadzi tam zbyt wiele swoich dziwactewek.
                  Uprzedzam zarzut: lubie imaginacje i fantazje, nie znosze pretensjonalnosci i snobizmu.
                  Fajnie byloby, gdyby Krysztalowa przejela jakas przedsiebiorcza slaska jejmosc, znajaca bogate tradycje cukiernictwa regionalnego, bo juz wesze, ze glownym deserem bedzie jakas wydumana mikstura na bazie mascarpone. dzis wydaje mi sie, ze po warzywnej nastapila druga "wloska inwazja" na kuchnie polska.

    • douglasmclloyd 10-te mocarstwo świata kupowała statek cytrusów 13.01.12, 16:13
      na święta, żeby się Polakom od dobrobytu w głowach nie poprzewracało.
    • erte2 Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 18:41
      Nie tylko. Sam słyszałem w którymś z jego przemówień telewizyjnych (tzw. gomułogodziny) "w temacie braku mięsa i jego przetworów" jak ów przywódca narodu powiedział mniej więcej coś takieg o że społeczeństwo niepotrzebnie upiera się przy chęci spozywania mięsa, bo przecież 15. litrów maślanki zawiera tyle samo białka co kilogram wieprzowiny.
      To słyszałem na własne uszy, może niedokładnie powtarzam bo minęło już ponad 40 lat, ale sens dokładnie taki.
      • x2468 Re: Owoce poludniowe w PRLu 13.01.12, 19:07
        Z tym transportem cytrusów na świętą było trochę inaczej.Jako pierwszy ukazywał się komunikat PAP ze cytrusy na święta będą Minister finansów w porozumieniu z KC PZPR przyznał dewizy..Cale 5 000 ton.Po jakimś czasie był komunikat ze właśnie ładują na statek MS..(tu nazwa) i ze za 3dni popłynął do PRL.Za 4 dni ze właśnie wyszedł z portu i zmierza do Gdyni.po 2 tygodniach gazety pisały ze właśnie zbliża się do Cieśnin Duńskich lub Kanału Kilońskiego.Następnie Polskie Radio ,telewizja i gazety obwieszczały ze się zbliża,jest na Bałtyku! I wreszcie tematem nr 1 stawał się fakt ze zacumował w Gdyni.I wtedy zaczynał się prawdziwy problem.Nie było czym pomarańczy wywieźć z portu.Lecz o tym publiczności nikt nie informował.
    • gandalph Drobna uwaga historyczna 14.01.12, 15:49
      Owoce południowe w czasach PRL bywały, tzn. głównie przed świętami. Były jednak horrendalnie drogie. Kilogram cytryn kosztował bodaj 30 zł, pomarańczy 40 zł, ceny mandarynek nie pamiętam, bo były rzadkością, podobnie jak banany; te ostatnie sprowadzano podłego gatunku, chyba pastewne. O ile po tylu latach pamięć mnie nie myli, raz czy dwa rodzice dostali świeże ananasy, a raz chyba mango - na spróbowanie.
      Moja babcia, która pamiętała jeszcze czasy śp. Franciszka Józefa i nieboszczki Austrii, mówiła, że przed I W. Św. cytryn i pomarańczy było w bród i były tańsze od jabłek (tzn. jabłek, nie wypierdków, które teraz są w sklepach). Tymczasem w PRL cytrusy były 8-10 razy droższe niż w jabłka czy gruszki. Teraz jakby proporcje wróciły do normy.
      • zapijaczony_ryj Re: Drobna uwaga historyczna 15.01.12, 09:15
        gandalph napisał:

        > Owoce południowe w czasach PRL bywały, tzn. głównie przed świętami. Były jednak
        > horrendalnie drogie. Kilogram cytryn kosztował bodaj 30 zł, pomarańczy 40 zł,

        znaczy w cenie gorzały były.
        Ja pamietam jak nauczyciel w szkole nam tłumaczył, ze jak w afryce się kupuje kartofle to nieuczciwi sprzedawcy potrafią na dno wrzucić pomarańcze, bo tam sa du zo tańsze
      • damakier1 Re: Drobna uwaga historyczna 16.03.12, 19:21
        > ceny mandarynek nie pamiętam, bo były rzadkością, podobnie jak banany;

        Mój mąż, który pochodzi z Gdańska, w związku z bananami opowiada taką anegdotkę rodzinną: jego ojciec miał znajomego, który pracował w oliwskim ZOO. ZOO miało przydział na banany dla karmienia małp. I zdarzało się, że małpy bananów nie przejadły i pracownicy ogrodu mogli je wtedy kupić. Ten znajomy odsprzedawał je nieraz ojcu mego przyszłego mężą i tym sposobem mój mąż, jako dziecko jadał banany wtedy, kiedy małpy nie chciały.
    • wlodekbar Jak to naprawde bylo z ta herbata i cytryna?:) 16.03.12, 18:56
      Jak w tytule.
      Niektorzy sa swiecie przekonani, ze Gomulka w jtoryms z przemowien odradzal wkrajanie cytryny do herbaty, w zamian za to proponowal NATKE OD PIETRUSZKI (bo ma duzo witaminy C). Inni - ze (za)proponowal KISZONA KAPUSTE. Jeszcze inni, ze CEBULE.

      Czy moze ktos wie, jak to bylo naprawde?:)
      • wlodekbar Re: Jak to naprawde bylo z ta herbata i cytryna?: 16.03.12, 19:37
        Jak to z tym, co w poprzednim poscie napisalem, bylo?:)
        • remez2 Re: Jak to naprawde bylo z ta herbata i cytryna?: 16.03.12, 20:07
          wlodekbar napisał:

          > Jak to z tym, co w poprzednim poscie napisalem, bylo?:)
          Zwróć się do IPN. Oni wiedzą jak było, a jak nie było, to jakby by było, gdyby było.

          -------------
          • referee Prywatny export z Demoludów 16.03.12, 21:44
            W latach osiemdziesiątach przywoziło się banany, cytryny, pomarańcze i ananasy z Czechosłowacji, Węgier, Enerdówka. Pamiętam, że kilogram bananów i kosztował 16-17 koron, czyli pół dolara. Po sprzedaży okularów lustrzanek za 100 koron - czyli za 3 dolary (które w Polsce kosztowały w 86 roku 300 złociszów - około 0,5 dolara), można było kupić 6 kg bananów, które w Polsce " chodziły " coś po 600 złotych, czyli po 1 dnym dolarze

            W ten sposób inwestując 0,5 dolara w okulary przeciwsłoneczne w Polsce - sprzedając je u południowych sąsiadów za 3,0 dolary i zakupując tam banany, za ich sprzedaż w Polsce otrzymywało się 6 dolarów.
            Dwunastokrotne przebicie.

            Ananasy kosztowały 30 koron ( prawie dolar) w Czechach , na Wągrzech 70 forintów (dobry dolar). W Polsce " chodziły" po 3 dolary.
            Kiedyś wracałem z zimowiska z Bańskiej Bystrzycy; było to w klasie maturalnej. Coś mnie podkusiło z kumplami, żeby oprócz baksów (dolarów) zabrać sporo towaru; zabrałem sporo kawy, czekolad i 20 kg bananów i 20 sztuk ananasów. Pamiętam, że jak tylko przyjechałem do domu, to znajomy, właściciel wspaniale prosperującego warzywniaka kupił ode mnie wszytko w hurcie wypłacajac mi równowartość 100 "papierów" (także określenie dolarów za komuny w światku handlowym).
            W Czechosłowacji i na Węgrzech było prawdziwe Eldorado. Jeżeli chodzi o zaopatrzenie żywnościowe to była extraklasa. Jak to się mawia "mucha nie siadała". Zarcie w knajpach, że hoho. Piwo dobre i tanie.
            Węgry były najbardziej zachodnie. Był tam ten posmak Zachodu. Czechosłowacja były skomunizowana. Ale ludzie w obu państwach super. Fajnie się człowiek bawił, wypoczął i dobrze pohandlował i przywiózł cytrusy i na handel i dla siebie
            • referee Re: Prywatny export z Demoludów 18.03.12, 03:52
              Warto dodać, że w latach osiemdziesiątych w PRL tak zwan Szara Strefa była rozwinieta do pefekcji.
              Pociągi "Silesia", Batory" i inne były pełne "turystów". Celnicy polscy, czescy i węgierscy " położyli laskę" na kontrolę w latach 1983-1987 ( nie wiem jak było póżniej bo wybyłem z PRL). Warto powtorzyć: " nie krytykujmy w czambuł PRL, gdyż jak ktoś myślał, to mógł zarobić"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka