Gość: Gaal
IP: *.bytom.sdi.tpnet.pl
03.07.04, 21:09
„Interwencja Rosji w Europie nie będzie zbyt surowa. (...) Ludność wschodniej
Polski marzy o tym, aby stać się Rosjanami.”
F.D. Roosevelt
W Roku Pańskim 1109 najezdnicze wojska Henryka V, cesarza rzymskiego i króla
Niemiec, obległy polski Głogów. Nie mogąc zmusić niepokornego grodu do
kapitulacji, niemiecki władca wpadł na wyjątkowo odrażający pomysł. Nakazał
przywiązać do wież oblężniczych, pojmane podstępnie, polskie dzieci – synów
obrońców Głogowa. Pod osłoną tych żywych tarcz Niemcy próbowali wedrzeć się
na wały. Bezskutecznie – głogowianie nie przerwali ostrzału przeciwnika; gdy
zagrożona była Ojczyzna, nie zawahali się poświęcić dzieci…
***
21 września 1939 r. kolumna sowieckich czołgów wtaczała się do stawiającego
opór Grodna. Obrońcy ze zgrozą ujrzeli na przednim pancerzu jednego z wozów
rozkrzyżowaną figurkę małego chłopca…
***
Cztery dni wcześniej, 17 września 1939 r., wojska sowieckie uderzyły na
Polskę, zmagającą się już trzeci tydzień w samotnym boju z hitlerowskimi
Niemcami. Pochód Armii Czerwonej w głąb polskich Kresów Wschodnich
poprzedzały zbrojne wystąpienia komunistycznych dywersantów – rekrutujących
się głównie z mniejszości narodowych – ukraińskiej, żydowskiej i białoruskiej.
Wieczorem 18 września, w Grodnie, bojówki miejscowych Żydów rozpoczęły
antypolskie wystąpienia. Na ulicy Brygidzkiej Żydzi, z czerwonymi opaskami na
rękawach, strzelali z balkonów swych kamienic do polskich żołnierzy. Na ulicy
Dominikańskiej bił w stronę Polaków karabin maszynowy, ustawiony na dachu
jednego z domów, a z okien sypały się granaty. Dywersanci zdołali opanować
centralny Plac Stefana Batorego, zajmując pozycje w rowach przeciwlotniczych.
Kiedy minęło zaskoczenie, wojsko i policja, wspomagane przez polską ludność,
przeszły do kontrataku. Komunistyczna “piąta kolumna” została rozgromiona.
Dywersantów ujętych z bronią w ręku, zgodnie z prawem wojennym, rozstrzelano.
Porządek w mieście został przywrócony.
***
20 września nad ranem, od strony Białegostoku, wtargnął do Grodna silny zwiad
sowieckiej 27. Brygady Pancernej. Czołgi z czerwoną gwiazdą, którym drogę
wskazywali miejscowi żydowscy komuniści, sforsowały most na Niemnie, rozbiły
pierwsze barykady. W mieście powitały ich butelki z benzyną i granaty ręczne.
Oba działka przeciwlotnicze, jakimi dysponowali obrońcy, biły ogniem na
wprost. Ramię przy ramieniu walczyli żołnierze, policjanci oraz cywilni
ochotnicy, w tym liczna grupa harcerzy i gimnazjalistów. Sowieckie czołgi
płonęły na ulicach: Mostowej, Pocztowej, Orzeszkowej, Hoovera… Resztki
pancernego zwiadu salwowały się ucieczką. Oficjalne dane Armii Czerwonej
przyznają się do straty w tym szturmie 15 poległych i 11 rannych żołnierzy
oraz 10 zniszczonych czołgów.
Wieczorem do Grodna dotarły główne siły nieprzyjaciela: 15. Korpus Pancerny,
6. Kozacki Korpus Kawalerii oraz dwa pułki piechoty. Na miasto spadł grad
pocisków artyleryjskich. Wkrótce do akcji włączyły się czołgi i piechota. Po
południu 21 września walki toczyły się już w centrum Grodna.
***
Trzynastoletni Tadzik Jasiński, wychowanek Zakładu Dobroczynności, ruszył
tego dnia do boju, zbrojny w butelkę z benzyną. Rzucił nią w sowiecki czołg.
Wrogowie pojmali go, pobili, przywiązali do przedniego pancerza czołgu. Pod
taką osłoną wznowili natarcie.
Opór nie ustawał. Jak przed wiekami w Głogowie, Polacy nie złożyli broni.
Udało im się nawet uwolnić małego jeńca. Z pięcioma ranami postrzałowymi,
przetransportowany do szpitala, zmarł w objęciach matki.
***
Ponieważ przewaga przeciwnika nieustannie wzrastała, obrońcy podjęli decyzję
o odwrocie. O świcie 22 września ostatnie oddziały polskie opuściły Grodno,
przebijając się do Puszczy Augustowskiej, ku granicy z Litwą. Zwycięska Armia
Czerwona zajęła miasto.
***
Zemsta za bohaterski opór była straszna. Sowieci rozstrzelali kilkuset
mieszkańców. Ofiary nieraz wiązano drutem kolczastym, obcinano im nosy i
uszy, wydłubywano oczy. Nie oszczędzono nawet rannych oficerów w szpitalu
wojskowym. W makabrycznym polowaniu na obrońców miasta gorliwie pomagali
okupantom komuniści żydowscy i białoruscy; denuncjowali oni polskich
sąsiadów, uczestniczyli w brutalnych samosądach, podpalali polskie domy.
***
Potem, przez ponad pół wieku, komunistyczna propaganda usiłowała ukryć
heroizm obrońców Grodna i innych miejscowości polskich Kresów. Najemni
pismacy głosili światu brednie o przedwojennej “polskiej tyranii”,
rzekomo “uciskającej krwawo” ludność żydowską, ukraińską i białoruską.
Agresję z 17 września 1939 r., zagrabienie połowy terytorium
Rzeczypospolitej, przedstawiano jako “wyzwolenie Zachodniej Ukrainy i
Zachodniej Białorusi”. Akcję komunistycznych dywersantów w Grodnie kazano
czcić jako “zbrojne powstanie”. Stłumienie owego buntu definiowano
jako “zbrodniczy pogrom ludności żydowskiej”. Okupacyjne wojska sowieckie,
ujarzmiające terrorem podbity kraj, miały być, oczywiście, “siłami
wyzwoleńczymi”…
***
Świat znał jednak prawdę. Premier polskiego rządu emigracyjnego, generał
Władysław Sikorski, złożył hołd “Orlętom z Grodna”. Pozostała pamięć o
kresowym bastionie, o bohaterstwie i wierności, o nieustraszonych obrońcach
barykad, którzy zadrżeli tylko raz – widząc małego, przywiązanego do
sowieckiego czołgu, chłopca.
„Wzrastanie” wrzesień 2001.
www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/ksiazki_5.html
www.iyp.org/polish/history/antypolonizmy/jedwabne_7.html