leszek.sopot
24.08.04, 00:41
Po 15 latach GW publikuje tekst Tadeusza Mazowieckiego "Nowa wiosna Polski
obywatelskiej". Oto fragment:
"Dawniej - aż do czasów nowożytnych, a zwłaszcza w średniowieczu - nie było
obywateli, byli poddani. Stopniowo przez różne akty typu "Neminem
captivabimus" w Polsce czy "Habeas corpus" w Anglii dokonywało się wyłanianie
pojęcia obywatela i idei obywatelskości. Współcześnie pojęcie obywatela
zostało jednak znowu zepchnięte na bok przez pojęcie elektoratu. Dzisiaj
jesteśmy bardziej elektoratem niż obywatelami. Tak naprawdę w pełni poczucie
obywatelskości mieliśmy chyba tylko w 1989 r., potem staliśmy się już tylko
elektoratem, do którego politycy odwołują się raz na cztery lata. Co gorsza,
wielu wyborców skłonnych jest przyjąć, że tylko raz na cztery lata wypełniają
swoją funkcję obywatela. Pozwalają się sprowadzić do poziomu elektoratu,
zamiast być obywatelami - z ich prawami i obowiązkami".
Calosc:
serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2240590.html
Trudno sie nie zgodzic z teza, ze do spoleczenstwa obywatelskiego bardzo nam
daleko. A z tak wielkimi nadziejami witalem powstanie tego rzadu.
Mazowiecki konczy swoj tekst tak:
"Mówiłem wcześniej o potrzebie współzawodnictwa: co jest bardziej żywotne w
Europie - chrześcijaństwo czy laicyzm? Głęboko wierzę w żywotność
europejskiego chrześcijaństwa. Ale tej żywotności nie da nam ani państwo
polskie, ani Unia Europejska. To nie wypłynie ze statutów, urzędów, traktatów
ani nawet preambuł. To zależy od ludzi. Zależy od żywotności Kościołów, od
różnych ruchów i stowarzyszeń, od każdego z nas.
Wiele mówimy o Europie ducha, ale czy będziemy potrafili przekształcić tę
ideę w konkretny program? Myślę, że nowe połączenie elementów chrześcijaństwa
i obywatelstwa jest nie tylko potrzebne, ale także możliwe".
Panie Tadeuszu, jestes humanista i chyba marzycielem:) Podpisuje sie obiema
rekami pod tymi zdaniami, ale nie widze tej sciezki do tego by spoleczenstwo
polskie zamienione w elektorat bylo na powrot spoleczenstwem obywatelskim:(
Mam poczucie, ze ugrzezlismy w kieracie malych politycznych klik i
zaleznosci, ktore marnuja nadzieje ludzi na to, ze kiedys beda powaznie
traktowani. Zamiast systemu jednopartyjnego mamy wielopartyjny, ale te
wszystkie partie maja taki stosunek do obywateli jak wczesniej miala ta
przewodnia sila narodu. Partie sa tylko dla swoich czlonkow, ktorzy za ich
posrednictwem moga zrobic kariery i objac intratne posady. By zdobyc taka
posade nie mozna byc tylko czlonkiem partii - trzeba byc aktywnym i pelnym
poswiecen czlonkiem.
Nie widze w naszym kraju mozliwosci polaczenia wartosci chrzesijanskich i
obywatelskich. Niestety jestem pesymista.