eses2
13.09.14, 10:47
Wyjeżdżam do Afryki m.in Kenia, Malawi - są to kraje, gdzie często nie akceptuje się banknotów 100tu dolarowych wydanych przed 2000 rokiem. Ponieważ posiadałem 2000 dolarów w studolarówkach z 1996 roku udałem się do Banku PKO SA przy Rondzie ONZ z nadzieją na wymianę tych banknotów (będących w normalnym obiegu) na nowsze, wydane po 2000 roku. Wjechałem windą na piętro do Oddziału Walutowego, metal, szkło, kafelki, "pełna Europa" - za biurkiem ok.50 letnia typowa "bankierka", biała koszula, słaby makijaż, okulary na łańcuszku, mina asertywna. Wyłuszczyłem moją prośbę - i cała reszta sytuacji to już pełny kabaret i Orwell. Otóż ten super-hiper bankowy kaszalot powiedział z miną wielce uroczystą i formalną, że Bank PKO SA nie jest w stanie wykonać takiej usługi i poradziła mi swoim nieskazitelnie uczonym głosem abym udał się do kantoru gdzie "zapewne wymienią Panu te dolary, bo kantory są prywatne" (!!!!). Szczerze mówiąc to przełknąłbym każdą asertywną odmowę i z jakiejkolwiek przyczyny np. nie mam teraz kasjera, na taką kwotę musi Pan złożyć zlecenie itp itd - ale powiedzenie, że Bank PKO SA nie przeprowadzi takiej operacji a jedynie kantory bo są PRYWATNE - to już rozłożyło mnie na łopatki. Dalszej rozmowy nie będę opisywał bo bankowy kaszalot po mojej spokojnej ocenie jakości usług Banku PKO SA miał minę jak księgowa w głębokim PRLu. Krótko mówiąc: gdy kiedyś w Polsce znikną kantory taka operacja będzie prawdopodobnie w Polsce nie do przeprowadzenia. Bank PKO SA nie jest "prywatny" (wiem jak jest formalnie) - czyli prywatny może więcej i lepiej - to parafrazując Himilsbacha : "na ch... mi takie banki...". Wolę kantory - oby tylko on się ostały.