buldog2
12.04.15, 20:55
W wątku Piqa
forum.gazeta.pl/forum/w,28,157258553,157258553,smolenszczycy_przekroj_moralno_intelektualny.html
skończyliśmy na przyporządkowaniu wybranych członków PiS (Hofmana, itd.) do określonych w nim kategorii:
1. Agentura (wpływu, wszelka inna).
2. Cyniczni wykonawcy rozkazów (nie wierzą w nic, robią to dla pieniędzy, kariery, może awansu do grupy 1).
3. Zmanipulowani egzaltowani działacze PiS.
4. Starsi ludzi, którzy dużo wycierpieli od Rosjan i narzuconej przez nich władzy.
5. "Biedna ogłupiona masa zakompleksionych ludzi, którzy nie potrafią sobie powiedzieć nie tracąc przy tym godności" popełniliśmy błąd.
Wojny informacyjne (w tym behawioralne) obejmują spektrum zachowań szersze, niż wydana Polsce wojna smoleńska. Posiadają szereg cech, które sprawiają, że posiadanie agentury wpływu możliwie najgroźniejszej jest w państwach przeznaczonych do jakiegokolwiek zawładnięcie nimi jest bezwzględnym priorytetem.
1. W swoich początkach wojny behawioralne są na tyle mało widoczne, że trudno określić moment informacyjnego ataku
2. Owładnięcie państwem, w wyniku wojny informacyjnej jest bardziej ekologiczne, niż w wojnie konwencjonalnej czy z użyciem broni jądrowej.
3. Wojny informacyjne mogą doprowadzić do upadku systemu gospodarczego.
4. Wojny informacyjne mogą prowadzić do upadku ducha atakowanego społeczeństwa, narodu.
5. Wojny informacyjne potęgują możliwości oraz efektywność działań sił zbrojnych.
Prócz standardowego lokowania agentury w miejscach mało widocznych, ale dających szerokie możliwości wpływu należy obsadzać nią najważniejsze stanowiska w państwie, mediach, a podczas wyboru uwzględniać szereg czynników warunkujących jej skuteczne działanie, pozwoli to "wybrać środki i metody działania, które w najwyższym stopniu będą oddziaływać na target".
Należy ustalić:
- warunki oddziaływania na dany segment społeczeństwa,
- strategię oddziaływania oraz struktury organizacyjne, jaką będzie wykorzystywać agentura wpływu,
- typy oraz ich cechy, jakie będzie wykorzystywać agentura wpływu,
- cechy społeczne i psychiczne targetu, które umożliwią jego skuteczną obróbkę informacyjną.
Właściwe przygotowanie działań ofensywnych powinno obejmować szereg kategorii współpracowników tajnych i jawny, świadomych niejawnej części celów podejmowanych działań, jak i wykonujących je dla pieniędzy, kariery, w wyniku odpowiedniej obróbki ideologicznej. Należy uwzględniać zarówno zalety osobiste osób przewidzianych do wykonania przeznaczonych im zadań, jak też okoliczności warunkujące ich lojalność i chęć współpracy.
W przypadku podjęcia działań obejmujących szerokie masy, należy uwzględnić i zbadać struktury semiotyczne, w jakich owe masy funkcjonują i stopień, w jakim determinują ich możliwości percepcji świata.
Koniecznie trzeba wykorzystać możliwości, jakie daje analiza mitów decydujących o sensie życia, wartościowaniu, co pozwoli wykorzystać istniejące oraz stworzyć świat nowych symboli pomocnych w w implementacji pożądanych postaw społecznych. Dla skutecznej realizacji zadania należy zbadać właściwe dla etnosu bądź jego podgrupy sposoby zbierania, metody interpretacji oraz formy rozpowszechnienia informacji. To co się dzieje w rzeczywistości, musi być przetworzone przez kulturę, a to co w kulturze, odnalezione i powtórzone w sposób wspomagający pożądane zachowania.
Pozycję mitu podstawowego, jakim posługuje się agentura wpływu, po wyeksploatowanym do końca micie społeczeństwa solidarnego (dawniej: bezklasowego) przeciwstawionego wrogiemu światowi zgniłej burżuazji i zaplutych "karłów reakcji 2010", objął mit smoleński, zawierający w sobie szereg pomniejszych, bądź szerszych, a nawet uniwersalnych.
"Powiedienczieskaja wojna".
W omawianym przypadku akcji smoleńskiej, posługując się opracowaniami specjalistów, agentura wykorzystuje polskie symbole narodowe.
Sacrum Katynia sakralizuje ofiary Tupolewa, a za nimi ciągnie się szereg trumien powstańców, zesłańców syberyjskich XIX i XX wieku. Polegli dziś, polegli także w walce o prawdę, ich ofiara nie poszła na marne. Prezydent walczył o prawdę, ryzykował tak długo (np. w Tbilisi), aż zginął, w przeklętym katyńskim lesie.
On zginął, ale nie na darmo. Zginął po to, by Polacy się obudzili. I żeby ofiara nie poszła na darmo, musimy wszyscy podjąć jego dzieło.
Takie schematy myślenia przygotowuje Centrala, a powiela i implementuje agentura.
Jeszcze prezes PiS-u.
Nie zginął, bo czuwa nad nim boska Opatrzność. Wykształceni na amerykańskich uczelniach, specjaliści kampanii wizerunkowych agentury tworzą własne obrazy:
Oto stoi On pośród swych katów. I "skrwawiony krzyż na Jego udręczonych ramionach", i plugawe szaty oprawców (siepaczy ?) ". Tak, "siepaczy" będzie lepsze.
Mit ofiary, która nadaje światu wartość i sens, zostaje wykorzystany w wojnie behawioralnej z polskim społeczeństwem. I zamiast łączyć, wprowadzać komunię, w ściśle wyrozumowany, wyrafinowany sposób dzieli. Specjaliści i nadzorcy agentury czerpią z dorobku naszej kultury i tysięcy lat cywilizacji śródziemnomorskiej.
Logika wojen behawioralnych wymaga, by posługiwać się całymi sekwencjami kulturowymi i symbolicznymi. Tam, gdzie ofiara, potrzebna figura Kata. I znów mamy "przeklęty las katyński, zabory, ciężką przeszłość ubiegłego wieku, zdradę. I Zamach, który musi stać się nową mitem (religią?) otumanionego, połączonego w zespoły ludzkich "botów" targetu.
Wybierając target intelektualnie najbardziej skromny, można go dowartościować porównaniem z rycerzami nad rycerze, półbogami i herosami PiS bez skazy. Maleńki wyborca (wyborczynia) PiS nienawidzi wrogów i wielbi "rycerzy o czystym rękach, chłodnym umyśle i gorącym sercu" i od razu czuje się lepiej. Nie palą, nie piją, nie kradną, nie są świniami, nie zdradzają żon itd. itp., tak jak on sam. A największy z największych nie ma żony, bo cały poświęcił się "w służbie narodu". Pospolitość (Hofman, Bulterier, Martusia i in.) tu skrzeczy, ale tylko utrwala dwójmyślenie i oddanie sprawie. Doskonały wzór, nie raz sprawdzony w ubiegłym wieku.
Współczesne wojny informacyjne, wojny behawioralne w szczególności, wymagają należycie wykształconych, lojalnych, doświadczonych i bezwzględnych kadr.
Prezes - tu nie ma nawet cienia wątpliwości - grupa I, być może nr 1 w "pieriecznie". Wielopokoleniowa tradycja, koligacje krajowe i zagraniczne, życiorys, dokonania (FOZZ i inne afery, "pierwiastek", kontrakt gazowy, uwalanie Trójkąta Weimarskiego, całej Unii, rozwalenie wywiadu, przekazanie NATOwskich kodów itd. itp.), cechy osobowości, charakteru - wszystko to przemawia za jedną tezą.
Błaszczak i Hofman - zdecydowanie grupa 2. To samo, choć na aucie, Bulterier.
Pierwsza grupa z pewnością jest nieliczna i bardzo niewiele można na jej temat przypuszczać.
Zgadzam się z Piqiem co do tego, że ci ludzie będą robić dużo, żeby nie zwracać na siebie uwagi i kryć w drugim-trzecim szeregu PiSowców.
Co innego Duda. Namaszczony przez Jara (co musiała zatwierdzić rezydentura, a może Putin), odpowiednio wykształcony (prawnicy są wspaniale predestynowani do funkcji agenta), dokumenty trzymające w podległości (ułaskawienia, SKOK) mają zapewne prezes i Antoni, a z pewnością rezydentura. Z całą pewnością jest szykowany na to miejsce, ale czy już należy do grupy pierwszej?
Tego nie wiemy.
Także Czarnecki (grupa co najmniej druga, lub wyższa w porządku znaczenia), jest z nimi, wszystko wie i się zapluwa.
Są i inni, i ich też trzeba dopisywać do listy, na podstawie informacji i mocnych poszlak.
Czas jest szczególny i musimy się im uważnie przypatrywać. Ale przynajmniej mamy ich na widelcu.
Cały czas aktualne jest uporczywe pytanie:
Kim pan jest panie Duda?