piotr7777
23.11.15, 19:03
1. W październiku był rechot z prezydenta, że podjął belgijską parę królewską "winem za 12 euro".
Ponieważ informację zamieściła gazeta belgijska (skądinąd nie była ona złośliwa, raczej chwaliła za oszczędność), więc użyła waluty obowiązującej na terenie Belgii. Polskie pisma (np. "GW") informując o tym fakcie dyskretnie przemilczały ile ów trunek kosztował w polskich złotówkach.
Pozwoliłem sobie tedy wejść na internetowy serwis informacyjny NBP i sprawdzić kurs euro na październik br. Otóż 1 euro z października to 4,23 zł, czyli wino, jakie podał prezydent kosztowało tak naprawdę około 50 złotych. Czyli sporo.
Większość odbiorców niby wie, że euro nie przelicza się na złotówki w proporcji 1 do 1, ale i tak bardziej zwraca uwagę na liczbę niż na walutę. 12 euro, 12 złotych jeden pies. Zamiast informacji, że prezydent podał wino, jakie nabywa się nie w supermarkecie, ale w wykwintnych winiarniach a zarazem nie przesadził z ceną przekaz był prosty - polski prezydent wyszedł na skąpca i prostaka.
Tu zresztą przykład jaki (teoretycznie) trunek mógł być zaserwowany przez PAD:
winezja.pl/wina/najwyzej-oceniane-czerwone-30-50-zl
2. To już z ostatnich dni. Kiedy napisałem, że na razie PAD cieszy się poparciem większości uczestników sondażu dowiedziałem się, że 5 milionów to nie większość.
Zastanowiło mnie to, bo PBK po przegranych wyborach wielokrotnie chełpił się, że dostał 7 milionów głosów. Skąd te 5? Ano stąd, że Duda w I turze otrzymał 5 179 092 głosy a w II 8 630 627. Wychodzi na to, że w wypadku PBK podaje się wynik z II tury jako dowód wysokiej oceny jego prezydentury a w wypadku PAD wynik z I. Czyli wychodzi, że przegrany dostał więcej głosów.
A zastanawia mnie coś jeszcze - otóż w 2005 roku przewaga procentowa Lecha Kaczyńskiego nad Donaldem Tuskiem wynosiła 54,04 do 45,96. W 2010 roku przewaga Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim wynosiła 53,01 do 46,99. Za pierwszym razem prezydent - elekt dowiedział się od red. Pacewicza z GW, że tak naprawdę wygrał nieznacznie, jego kontrkandydat ma prawie takie samo poparcie i była niska frekwencja. Natomiast wygrana Bronisława Komorowskiego (niższą przewagą, choć przy większej ilości zdobytych głosów) była czymś niekwestionowanym. Niby pisało się o "podzielonej Polsce", ale było raczej oczywiste, kto triumfuje a kto przegrał.