man_sapiens
27.04.17, 12:20
Wielkim postępem w ostatnich latach było rozpowszechnienie w naszych szkołach nauczania integracyjnego. Dla niewiedzących o co chodzi: dzieci niepełnosprawne, zwłaszcza autystyczne i z zespołem Aspergera, część lekcji mają normalnie w klasie, część jako lekcje indywidualne. Zwłaszcza dla ZA i A jest to bardzo ważny sposób terapii - takie dzieci zwykle nie mają niedostatków intelektualnych a nawet często są bardzo uzdolnione, mają za to problemy w kontaktach z innymi ludźmi i z grupą. Dzięki byciu z kolegami mają szansę nawiązywać przyjaźni, uczą się życia w świecie neurotypowych.
Dodatkowo była to bardzo ważna nauka dla dzieci bez zaburzeń - uczyły się współżycia z niepełnosprawnymi i ich akceptacji. No i było to wywiązanie się ze zobowiązania, które podjęliśmy ratyfikując konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, w której napisano jak byk 1. Państwa Strony uznają prawo osób niepełnosprawnych do edukacji. W celu realizacji tego prawa bez dyskryminacji i na zasadach równych szans, Państwa Strony zapewnią włączający system kształcenia umożliwiający integrację na wszystkich poziomach edukacji i w kształceniu ustawicznym. No i rodzice niepełnosprawnych dzieci mieli szanse pracować gdy dziecko było pod opieką szkoły, a wychowanie takiego dziecka kosztuje bardzo dużo pieniędzy.
Minister Zalewska postanowiła z tym skończyć - od 1 września 2017 nauczanie indywidualne ma być tylko w domu ucznia. Kilka tysięcy dzieci, którym integracja w szkole pozwoliłaby nauczyć się samodzielnego życia w społeczeństwie będzie zamkniętych w domowych gettach.
Ostatnio sporo się o tym pisze, np. tutaj czy tutaj.
Mnożą się protesty - możesz także dołączyć np. tutaj. Ale czy Zalewska i pisiewicze ugną się przed głosami rodziców i terapeutów? Na razie słychać tylko z ministerstwa łgarstwo, że to nie jest wykluczanie dzieci niepełnosprawnych.
Nie wiem skąd w pisiewiczach tyle pogardy, wręcz nienawiści dla słabych i potrzebujących pomocy.