basia.basia
11.10.04, 00:46
Gorąco polecam:)
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041009/plus_minus_a_4.html
fragment:
Gorący kartofel Europy
Wszyscy sprzysięgli się przeciw Polsce i Polakom. Chirac nas beszta, Giscard
odbiera Niceę, Schröder poucza, Bush nie daje wiz, Rosjanie oskarżają o
proamerykańską stronniczość, Blair... Czym można by Blaira obciążyć? Czyż nie
jest to - w karykaturalnej przesadzie - obraz przekonań przeciętnego zjadacza
chleba w naszym kraju?
Zanim zaczniemy jednak kpić z biednego Polaka, przywołajmy parę przykładów
nastawień zagranicy do nas w ciągu ubiegłych pokoleń.
Klasycy
Młodzi Marks i Engels wykazywali zrozumienie dla polskich dążeń
niepodległościowych i biadali nad uciśnionym narodem Lechitów. Lecz już w 1847
roku, w czasie londyńskiego wiecu w 17. rocznicę wybuchu powstania
listopadowego pada pierwsze ostrzeżenie. Oto wyjątek z przemówienia Marksa
(cytuję za "Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom IV, Książka i Wiedza,
Warszawa 1962 r.): "Zjednoczenie i braterstwo narodów jest frazesem, który
mają dziś na ustach wszystkie partie, a w szczególności burżuazyjni rzecznicy
wolnego handlu. (...) Dawna Polska istotnie zginęła i my mniej niż ktokolwiek
inny pragniemy jej odbudowania".
Owo wydanie klasyków nie przypadkiem opuściło późniejszą korespondencję
Engelsa, w której wyraża on skrajne rozczarowanie Polakami, którzy - miast
angażować się w walkę klas - wykazują przesadną skłonność do konspirowania
niepodległościowego. W owym późnym materiale, wydrukowanym w Polsce w
minimalnym nakładzie dopiero w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, Engels
ubolewa, że nadgorliwi w swych niepodległościowych rojeniach Polacy stanowią
barierę uniemożliwiającą wielkiemu proletariatowi Niemiec podanie dłoni
młodemu proletariatowi Rosji dla ostatecznego zwycięstwa rewolucji
europejskiej. Engels zaleca rozsiedlenie polskiego elementu etnicznego z
dużych miast obu zaborów po wsiach, tak aby - rozrzedzeni i izolowani - Polacy
nie stanowili siły zapalnej. Późny Engels był najradykalniejszym polakożercą
do czasu Hitlera i Himmlera.
A więc klasycy byli za, a nawet przeciw, i na szczęście mamy ich już z głowy.
(...)