Dodaj do ulubionych

Gorący kartofel Europy

11.10.04, 00:46
Gorąco polecam:)

www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041009/plus_minus_a_4.html
fragment:

Gorący kartofel Europy

Wszyscy sprzysięgli się przeciw Polsce i Polakom. Chirac nas beszta, Giscard
odbiera Niceę, Schröder poucza, Bush nie daje wiz, Rosjanie oskarżają o
proamerykańską stronniczość, Blair... Czym można by Blaira obciążyć? Czyż nie
jest to - w karykaturalnej przesadzie - obraz przekonań przeciętnego zjadacza
chleba w naszym kraju?

Zanim zaczniemy jednak kpić z biednego Polaka, przywołajmy parę przykładów
nastawień zagranicy do nas w ciągu ubiegłych pokoleń.

Klasycy

Młodzi Marks i Engels wykazywali zrozumienie dla polskich dążeń
niepodległościowych i biadali nad uciśnionym narodem Lechitów. Lecz już w 1847
roku, w czasie londyńskiego wiecu w 17. rocznicę wybuchu powstania
listopadowego pada pierwsze ostrzeżenie. Oto wyjątek z przemówienia Marksa
(cytuję za "Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom IV, Książka i Wiedza,
Warszawa 1962 r.): "Zjednoczenie i braterstwo narodów jest frazesem, który
mają dziś na ustach wszystkie partie, a w szczególności burżuazyjni rzecznicy
wolnego handlu. (...) Dawna Polska istotnie zginęła i my mniej niż ktokolwiek
inny pragniemy jej odbudowania".

Owo wydanie klasyków nie przypadkiem opuściło późniejszą korespondencję
Engelsa, w której wyraża on skrajne rozczarowanie Polakami, którzy - miast
angażować się w walkę klas - wykazują przesadną skłonność do konspirowania
niepodległościowego. W owym późnym materiale, wydrukowanym w Polsce w
minimalnym nakładzie dopiero w drugiej połowie lat siedemdziesiątych, Engels
ubolewa, że nadgorliwi w swych niepodległościowych rojeniach Polacy stanowią
barierę uniemożliwiającą wielkiemu proletariatowi Niemiec podanie dłoni
młodemu proletariatowi Rosji dla ostatecznego zwycięstwa rewolucji
europejskiej. Engels zaleca rozsiedlenie polskiego elementu etnicznego z
dużych miast obu zaborów po wsiach, tak aby - rozrzedzeni i izolowani - Polacy
nie stanowili siły zapalnej. Późny Engels był najradykalniejszym polakożercą
do czasu Hitlera i Himmlera.

A więc klasycy byli za, a nawet przeciw, i na szczęście mamy ich już z głowy.
(...)
Obserwuj wątek
    • Gość: Henryk Gorący spam; - dosyć tego! IP: 82.160.16.* 11.10.04, 01:08
      Wystarczy - www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041009/plus_minus_a_4.html
      i krótki komentarz;(
      • basia.basia Giwi! ktoś się pod Ciebie podszywa:) 11.10.04, 01:12
        Gość portalu: Henryk napisał(a):

        > Wystarczy - www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041009/plus_minus_a_4.html
        > i krótki komentarz;(

        Ten znakomity artykuł nazywasz spamem?
        A kimże Ty jesteś? Do jasnej cholery!
        • Gość: Henryk Pani Giwi! ktoś nie rozumie zasad netykiety:) IP: 82.160.16.* 11.10.04, 01:27
          Spamem nazywam Pani manierę wklejania długich tekstów, a "Wystarczy - www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041009/plus_minus_a_4.html
          i krótki komentarz;("
          A jestem "Do jasnej cholery!" forumowiczem, którego nachalne łamanie netykiety zaczyna drażnić. Proszę korzystać z dobrych wzorów i to bliskich, jak sądzę, Pani, mowię np. o Pani "kararyna.kataryna".
          Na odzywkę typu, że nie muszę czytać Pani postów, odpowiem, że i owszem ale nie muszą też Pani wklejane "dłużyzny" utrudniać mnie swobodnego poruszania się(czytania) po(na) FK:)
          • kataryna.kataryna Re: Pani Giwi! ktoś nie rozumie zasad netykiety:) 11.10.04, 10:45
            Gość portalu: Henryk napisał(a):

            > Spamem nazywam Pani manierę wklejania długich tekstów, a "Wystarczy -
            www.rzecz
            > pospolita.pl/dodatki/plus_minus_041009/plus_minus_a_4.html
            > i krótki komentarz;(



            Ciekawe jaki pożytek byłby z linku nazajutrz, kiedy tekst trafia do płatnego
            archiwum?

            • Gość: kuba Re: Pani Giwi! ktoś nie rozumie zasad netykiety:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 10:52
              tekst nie trafia do płatnego archiwum nazajutrz tylko po tygodniu i to nie każdy.
              Link wystarczy.
              • kataryna.kataryna Re: Pani Giwi! ktoś nie rozumie zasad netykiety:) 11.10.04, 10:54
                Gość portalu: kuba napisał(a):

                > tekst nie trafia do płatnego archiwum nazajutrz tylko po tygodniu i to nie
                każd
                > y.
                > Link wystarczy.



                No to po tygodniu nie będzie wiadomo o czym była dyskusja. Dobrze, że Basia
                wstawia całe teksty, tym którzy zazwyczaj dyskutują w tych wątkach to nie
                przeszkadza, wręcz przeciwnie.
                • Gość: kuba Re: Pani Giwi! ktoś nie rozumie zasad netykiety:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 11:23
                  Jak tekst wklejony jest przydługi to wątek potem długo się otwiera. Przynajmniej
                  u mnie tak jest. no, ale ja nie należę do tych, którzy "zazwyczaj dyskutują".
                  • kataryna.kataryna Re: Pani Giwi! ktoś nie rozumie zasad netykiety:) 11.10.04, 12:40
                    Gość portalu: kuba napisał(a):

                    > Jak tekst wklejony jest przydługi to wątek potem długo się otwiera.
                    Przynajmnie
                    > j
                    > u mnie tak jest. no, ale ja nie należę do tych, którzy "zazwyczaj dyskutują".




                    Nie obruszaj się, to o tych, którzy "zazwyczaj dyskutują" nie było złośliwe,
                    chciałam powiedzieć, że wklejanie całych tekstów ułatwia dyskusję tym, którzy
                    mają na nią ochotę.
                  • Gość: zdun Re: Pani Giwi! ktoś nie rozumie zasad netykiety:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 12:40
                    Przesadzasz albo masz Atari. Albo modem 14400 kb.
        • Gość: Jogurt Pani spamuje a spazmuję!!!:) IP: 5.2.* / *.chello.pl 11.10.04, 01:39
          Prą panią, panią przestanią!

          Ja chcę jeszcze i jeszcze tych basinych spamów! Bis!!!
          A dla pana Henryka - pucio mucio:)
        • Gość: wartburg słabe kartofle IP: *.pool.mediaWays.net 11.10.04, 11:44
          Ten artykuł nazywasz znakomitym?

          Bo ja chyba nie. Choćby ze względu na zdanie: "Byliśmy przez wiele pokoleń
          niczym gorący kartofel - zbyt duży, by go połknąć i strawić, zbyt słaby, aby
          się z nim liczyć".

          Skąd w ogóle taka kategoria - słaby kartofel? Rozumiem gorący, którego nie
          sposób utrzymać. Tak samo duży, bo trudno go przełknąć, ale... słaby? Zbyt
          słaby, żeby się z nim liczyć? Wynikałoby z tego, że są też mocne kartofle, z
          którymi trzeba się liczyć. Tylko dlaczego kartofle?

          Jastrzębski zapędził się. Wywinął klasycznego orła brnąc w takie kwieciste
          porównania. Chciał skoczyć salto i spadł na dupę. Takie porównania są jeszcze
          wybaczalne, kiedy przystają do świata empirycznego, ale kiedy nawet na tym
          poziomie zaczynają szwankować, ośmieszają ich autora.

          Najbardziej jednak dziwi mnie, że Jastrzębski wyeksponował to porównanie w
          tytule artykułu. Chyba nie był w najlepszej formie.
          • basia.basia Re: słabe kartofle 11.10.04, 11:59
            Gość portalu: wartburg napisał(a):

            > Ten artykuł nazywasz znakomitym?
            >
            > Bo ja chyba nie. Choćby ze względu na zdanie: "Byliśmy przez wiele pokoleń
            > niczym gorący kartofel - zbyt duży, by go połknąć i strawić, zbyt słaby, aby
            > się z nim liczyć".
            >
            > Skąd w ogóle taka kategoria - słaby kartofel? Rozumiem gorący, którego nie
            > sposób utrzymać. Tak samo duży, bo trudno go przełknąć, ale... słaby? Zbyt
            > słaby, żeby się z nim liczyć? Wynikałoby z tego, że są też mocne kartofle, z
            > którymi trzeba się liczyć. Tylko dlaczego kartofle?
            >
            > Jastrzębski zapędził się. Wywinął klasycznego orła brnąc w takie kwieciste
            > porównania. Chciał skoczyć salto i spadł na dupę. Takie porównania są jeszcze
            > wybaczalne, kiedy przystają do świata empirycznego, ale kiedy nawet na tym
            > poziomie zaczynają szwankować, ośmieszają ich autora.
            >
            > Najbardziej jednak dziwi mnie, że Jastrzębski wyeksponował to porównanie w
            > tytule artykułu. Chyba nie był w najlepszej formie.

            Oj, Wartburgu:( Tytuł jest zręczny lub nie i jakie to ma tak naprawdę
            znaczenie? Na tej zasadzie moglibyśmy się kłócić czy "Pan Tadeusz" to
            dobry tytuł czy raczej mylący, i dla kogoś niezorientowanego, informujący
            że to romans z wyższych sfer albo polski odpowiednik "Dziejów Pendenisa":)
            • Gość: wartburg Re: słabe kartofle IP: *.pool.mediaWays.net 11.10.04, 12:20
              basia.basia napisała:

              > Oj, Wartburgu:( Tytuł jest zręczny lub nie i jakie to ma tak naprawdę
              > znaczenie? Na tej zasadzie moglibyśmy się kłócić czy "Pan Tadeusz" to
              > dobry tytuł czy raczej mylący, i dla kogoś niezorientowanego, informujący
              > że to romans z wyższych sfer albo polski odpowiednik "Dziejów Pendenisa":)

              Gdyby Jastrzębski miał klasę naszego wieszcza, to nie odezwałbym się nawet
              słowem. Przysięgam. Niestety tak nie jest. A poza tym nie chodzi tutaj o
              tytuł, tylko o wyjątkowo pokraczne porównanie, z którego Jastrzębski, jakby
              tego było mało, uczynił tytuł swojej dysertacji. Studentowi dziennikarstwa
              surowy wykładowca (choć nie wiem, czy tacy tam są) nie zaliczyłby semestru za
              taką gafę.

              No cóż, profesor Jastrzębski, nie ma widać jakiegoś nadprofesora, który by mu
              korygował jego niezręczności. Dziwię się, że nie uczynił tego Skórzyński, szef
              Plusa i Minusa.

              Skórzyński nazywa się, n'est pas? Mam nadzieję, że nie przekręcam nazwiska.
              • basia.basia Re: słabe kartofle 11.10.04, 12:36
                Gość portalu: wartburg napisał(a):


                >
                > Gdyby Jastrzębski miał klasę naszego wieszcza, to nie odezwałbym się nawet
                > słowem. Przysięgam. Niestety tak nie jest.

                Jastrzębski częśto pisze do Rzepy. W sierpniu pisał szalenie zajmująco
                o zaszłościach ukraińsko-polskich. Opisała mord Polaków z dwóch wołyńskich wsi
                oraz zdał relację ze swojej wielomiesięcznej podróży po Ukrainie. Obydwa
                artykuły doskonale napisane.


                A poza tym nie chodzi tutaj o
                > tytuł, tylko o wyjątkowo pokraczne porównanie, z którego Jastrzębski, jakby
                > tego było mało, uczynił tytuł swojej dysertacji.

                Czy to znaczy, że niefortunny tytuł dyskwalifikuje cały artykuł?

                Studentowi dziennikarstwa
                > surowy wykładowca (choć nie wiem, czy tacy tam są) nie zaliczyłby semestru za
                > taką gafę.

                A jak Ty byś był jego profesorskim recenzentem to na pewno nie dostałby tytułu
                za błędy stylistyczne w jego pracach historycznych:)

                >
                > No cóż, profesor Jastrzębski, nie ma widać jakiegoś nadprofesora, który by mu
                > korygował jego niezręczności. Dziwię się, że nie uczynił tego Skórzyński, szef
                >
                > Plusa i Minusa.
                >
                > Skórzyński nazywa się, n'est pas? Mam nadzieję, że nie przekręcam nazwiska.

                Macieł Łukasiewicz wymyślił "Plusa Minusa" i teraz, po rezygnacji z bycia
                naczelnym Rzepy, tylko tym się zajmuje - redagowaniem tego dodatku.
                Jan Skórzyński natomiast jest zastępcą naczelnego Rzepy i jak się ostatnio
                dowiedziałam, miał propozycję od Dworaka by objął kierownictwo programu TVP1.
                Pacławski się sprzeciwił i to był jeden z wielu punktów spornych między panami.
                Kandydatura Skórzyńskiego została niestety utrącona i mamy panią Warakomską.

                ps
                Chyba wiesz, że Twoja ulubienica - Pieńkowska pożegnała się z Wiadomościami?
                I jeszcze coś dla Twojej informacji. U nas wszyscy albo większość "google"
                wymawia "gogle". Tak się przyjęło i to jest tak samo jak z komputerem zamiast
                kompjutera.

                • Gość: wartburg Re: słabe kartofle IP: *.pool.mediaWays.net 11.10.04, 14:55
                  basia.basia napisała:

                  > Gość portalu: wartburg napisał(a):
                  >
                  >
                  > >
                  > > Gdyby Jastrzębski miał klasę naszego wieszcza, to nie odezwałbym się nawe
                  > t
                  > > słowem. Przysięgam. Niestety tak nie jest.
                  >
                  > Jastrzębski częśto pisze do Rzepy. W sierpniu pisał szalenie zajmująco
                  > o zaszłościach ukraińsko-polskich. Opisała mord Polaków z dwóch wołyńskich wsi
                  > oraz zdał relację ze swojej wielomiesięcznej podróży po Ukrainie. Obydwa
                  > artykuły doskonale napisane.
                  >
                  >
                  > A poza tym nie chodzi tutaj o
                  > > tytuł, tylko o wyjątkowo pokraczne porównanie, z którego Jastrzębski, jak
                  > by
                  > > tego było mało, uczynił tytuł swojej dysertacji.
                  >
                  > Czy to znaczy, że niefortunny tytuł dyskwalifikuje cały artykuł?

                  Nie. Artykuł jako taki nie jest zły. I dlatego te kartoflane porównania tak mu
                  szkodzą : )
                  >
                  > Studentowi dziennikarstwa
                  > > surowy wykładowca (choć nie wiem, czy tacy tam są) nie zaliczyłby semestr
                  > u za
                  > > taką gafę.
                  >
                  > A jak Ty byś był jego profesorskim recenzentem to na pewno nie dostałby tytułu
                  > za błędy stylistyczne w jego pracach historycznych:)

                  Tytuł może bym i dał, ale najpierw zmyłbym mu głowę. Jestem pewien, że potem
                  by mi podziękował, a co najważniejsze, czytałby po parę razy, co napisał.
                  Takich wpadek nie należy lekceważyć. Jak czytelnik może zaufać klasie
                  intelektualnej autora, który nie potrafi zbudować przyzwoitego porównania?
                  >
                  > >
                  > > No cóż, profesor Jastrzębski, nie ma widać jakiegoś nadprofesora, który b
                  > y mu
                  > > korygował jego niezręczności. Dziwię się, że nie uczynił tego Skórzyński,
                  > szef
                  > >
                  > > Plusa i Minusa.
                  > >
                  > > Skórzyński nazywa się, n'est pas? Mam nadzieję, że nie przekręcam nazwisk
                  > a.
                  >
                  > Macieł Łukasiewicz wymyślił "Plusa Minusa" i teraz, po rezygnacji z bycia
                  > naczelnym Rzepy, tylko tym się zajmuje - redagowaniem tego dodatku.


                  Tego nie wiedziałem. Teraz rozumiem, dlaczego Plus Minus tak się poprawił. Ten
                  ostatni z zeszłej soboty przeczytałem od deski do deski, a dawno mi się to juz
                  nie zdarzało. Za Skórzyńskim nie przepadam. Takie sobie pióro, choć pewnie w
                  wielu sprawach blisko byłoby nam do siebie. Ale w tym, co pisuje od czasu do
                  czasu, zawsze wyczuwałem jakieś ograniczenie. To nie jest mój faworyt.

                  > Jan Skórzyński natomiast jest zastępcą naczelnego Rzepy i jak się ostatnio
                  > dowiedziałam, miał propozycję od Dworaka by objął kierownictwo programu TVP1.
                  > Pacławski się sprzeciwił i to był jeden z wielu punktów spornych między
                  panami.
                  > Kandydatura Skórzyńskiego została niestety utrącona i mamy panią Warakomską.

                  Oczywiście, że wolałbym mimo wszystko Skórzyńskiego od tej postkomunistycznej
                  flądry Warakomskiej. Kto wie, czy nie lepiej sprawdziłby się w telewizji? Chyba
                  nawet na pewno by tak było, choćby dlatego że ma więcej w głowie. Nie trawię
                  Warakomskiej. Była korespondentką w USA nie znając prawie angielskiego. Takie
                  kariery są tylko w polskiej telewizji możliwe. W Berlinie korespondentką TVP
                  jest niejaka p. Bartczak. Też nie zna niemieckiego. Niby dlaczego korespondent
                  ma znać język kraju, do którego go wysyłają? To chyba w innych krajach, ale nie
                  u nas. Przez jakiś czas podejrzewałem p. Bartczak, że jest nałożnicą brunatnego
                  Roberta. Znana to rzeczprzecież, że kochankowie do siebie się upadabniają....
                  Jak słyszę jej głos, zatykam uszy, bo zdaje mi się, że jego krzykliwy dyszkant
                  słyszę. Ta sucha jak żerdź albo patyk dama nie mówi, tylko skanduje. Jest jak
                  kibic na stadionie posługujący się krótkimi zbitkami słownymi. Robi przerwę dla
                  złąpania oddechu i znowu skanduje. W kółko. Jak pociąg, który stukocze, albo
                  jak dobosz, który rytm wybija ten sam do znudzenia. Jak to sie stało, że ktoś
                  o takiej dykcji wylądował w telewizji, pozostaje dla mnie wielką tajemnicą.
                  Faktem jest, że Kwiatkowski zeznawał przed komisją śledczą w dokładnie tej
                  samej tonacji...
                  >
                  > ps
                  > Chyba wiesz, że Twoja ulubienica - Pieńkowska pożegnała się z Wiadomościami?

                  Wiem, wiem. Ale został Durczok, co sprawiło, że jednak nie skakałem z radości
                  do sufitu.

                  > I jeszcze coś dla Twojej informacji. U nas wszyscy albo większość "google"
                  > wymawia "gogle".

                  Przeciwko goglom nic nie mam. Kol. Holecka (Cholecka?) mówiła jednak "gogl"
                  i w tym momencie moja tolerancja się skończyła. Niemcy mówią na to, nitka
                  cierpliwości się urwała. Uważam jednak, że gugle są formą poprawniejszą, przez
                  to że są bliższe wymowie oryginalnej całkiem dobrze wtapiając się w
                  polszczyznę. Gdzie problem?



                  Tak się przyjęło i to jest tak samo jak z komputerem zamiast kompjutera.

                  Kompjutera nigdy nikomu nie zalecałem. Przez usta by mi nie przeszedł.


                  >
                  >
                  • Gość: jack Re: słabe kartofle IP: *.proxy.aol.com 11.10.04, 15:39
                    "Nie trawię Warakomskiej. Była korespondentką w USA nie znając prawie
                    angielskiego. Takie kariery są tylko w polskiej telewizji możliwe.
                    W Berlinie korespondentką TVP jest niejaka p. Bartczak. Też nie zna
                    niemieckiego.
                    Niby dlaczego korespondent ma znać język kraju, do którego go wysyłają?
                    To chyba w innych krajach ale ni u u nas."

                    Trudno wyobrazalni sa wogole korespodenci nie znajacy jezyka kraju z ktorego
                    donosza. Jest to tez typowo polski sposob robienia kariery w oparciu o totalne
                    niekompetencje. Uklady, nieuctwo?
                    Wartosc ich przekazu jest zblizona 0.
                    Nie wszyscy musza byc np. p. Renate Marsch-Potocka, ktora w Polsce spedzila
                    polowe zycia i zna wszystko od "podszewki", ale komentarze tlumaczone przez
                    tlumacza dla kraju mijaja sie z celem.
                    Niekompetencja polskich zagranicznych korespodentow prowadzi do nizrozumienia
                    przez Polakow realnej, aktualnej sytuacji czy oceny innych panstw.
            • Gość: jack Re: słabe kartofle IP: *.proxy.aol.com 11.10.04, 15:44
              Tytul jest bzdurny.
              Mozna raczej mowic o Polakach jako o "kasztanach" prazonych juz od x lat w
              ogniu. kto je ruszy to sie sparzy
              Kazdy sie boi tego dotknac bo gorace.
              Taka mamy tez aktualna poltyke miedzynarodowa Polski.
              Wszyscy czekaja wiec, az ogien wygasnie i kasztany ostygna...by je w koncu
              skonsumowac.
          • Gość: t1s Re: słabe kartofle IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.10.04, 15:43
            Dziwuję się Panie Nadprofesorze, że nie znacie pojęcia "słabego kartofla". Cóż
            to? W enerdówku tylko z żyta pędzono?
    • Gość: oz Re: Gorący kartofel Europy IP: *.avenel01.nj.comcast.net 11.10.04, 01:18
      no więc podobny pogląd podzielali róża luxemburg, ojciec naczelnego wyborczej
      itd. co to będziemy ich teraz pojedyńczo wymieniać. prałat jankowski nazwał ich
      po imieniu i widzisz przed jego parafią urządzają. trzeba skończyć z tymi
      uprzejmościami.
    • Gość: t1s Re: Gorący kartofel Europy IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.10.04, 01:24
      basia.basia napisała:

      > Gorąco polecam:)
      >
      > www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_041009/plus_minus_a_4.html
      > fragment:
      >
      > Gorący kartofel Europy

      "gorąca głowa!" zacznie od razu biadolić gw. I jak zwykle wysmaży jakiegoś
      gniota o potrzebie dialogu i kompromisu. O awanturniczej Polsce, która tak
      łaskawie w gości do Europy wpuszczona powinna się zachowywać jak na podnóżek
      przystało. I pewnie przypomni "dobrego wujka Verheugena", który to Polskę tak
      bardzo kocha. Co z tego, że w prezerwatywie i od tyłu?
    • Gość: Mariner Re: Gorący kartofel Europy IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.04, 08:28
      Dlaczego my zawsze oczekujemy czegoś od innych, zamiast samemu wziąć się do
      roboty?
      M.
    • basia.basia W sprawie spamowania ... 11.10.04, 12:50
      Giwi czuwa:)
      Wymieniłam z nią kiedyś uwagi na temat wklejania zbyt długich tekstów
      a zdażyło mi się, że mi wyciąła wątek z tego właśnie powodu. Zalecenie
      było jasne: Dawać link i fragment tekstu. Staram się tego trzymać a jak
      czasem nie wytrzymam i wkleję coś w całości (by nie znikło po tygodniu)
      to się liczę z tym, że Giwi złapie nożyce:)

      Ci, których denerwuje moje "spamowanie" zawsze mogą kliknąć "usuń ten post"
      czy w inny sposób dać znać Giwi.

      A inną sprawą jest to, że - jak zauważam - inni też wklejają długie teksty
      a nawet sami długie posty piszą i nikt się ich nie czepia.
    • Gość: zeta Dziecinko podszkol się trochę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 14:41
      o stosunku Watykanu do Polskich powstań . Tylko żeby się o tym dowiedzieć
      musiałabyć rozszerzyć swoje wąskie horyzonty myślowe poza Rzepę.
      • Gość: t1s Re: Dziecinko podszkol się trochę IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.10.04, 23:06
        Trybuna Ludu rozszerza horyzonty!

        Dziś każe tęsknić do prawdziwych mężczyzn;

        "Opowieści Krzysztofa Janika na łamach "Przekroju" o szansach SLD Piotr
        Najsztub skwitował słowami: bajki dziadka Krzysia. Wczoraj słuchałam
        dobiegającego sześćdziesiątki Marka Borowskiego, który przekonywał, że urodził
        się dopiero w marcu tego roku - wraz z odejściem z SLD. To były bajki dziadka
        Marka. Na lewicy coraz więcej dziadków, coraz mniej polityków z jajami."
    • Gość: Andrzej.A Re: Gorący kartofel Europy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 23:17
      Mam coś z dawniejszych czasów, będę cytował z pamięci bo nie chce mi się
      szperać po książkach, czyli cytat może być niezbyt precyzyjny ale na pewno
      oddanie zostany jego duch:
      "... Nareszcie Polacy zostaną nauczeni życia w pokoju..."
      Kto to powiedział i na wieść o jakim wydażeniu. Zapytajmy się wszelkiej maści
      intelektualistów i postępowców bo przecież powiedział to ich niedościgły wzór.
      Ferancuski myśliciel i intelektualista Voltair (nie wiem czy dobrze napisałem
      jego pseudonim ale nie znam francuskiego), na wieść o tym, że caryca Katarzyna
      rozkazała wprowadzić "ograniczony kontyngent wojskowy" na teren Polski.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka