piq
22.01.19, 20:26
...korzystając z zamieszania medialnego po śmierci Adamowicza Czaputowicz wybredził w czasie wywiadu dla Rzepy, że Polska proponuje 5-letni czas trwania mechanizmu awaryjnego dla Irlandii po brexicie. Na to Irlandczycy stwierdzili, że jest zdrajcą, brexitowcy robili sobie dobrze, że "UE jest podzielone", a reszta pukała się w czoło. Dzisiaj minister spraw nie wiadomo jakich Czaputowicz twierdzi, że wcale nie mówił tego, co mówił, a jeśli mówił, to nie bardzo aż tak, a w ogóle to nie jest stanowisko polskiego rządu, tylko jego własne, ministra nie wiadomo czego (bo nie jest spraw zagranicznych na pewno), a premier nic o tym nie wie. I że wszystko przez Tuska, bo go posłuchał.
www.rmf24.pl/raporty/raport-wybory-w-wlk-brytanii/brexit/news-polska-wylamuje-sie-z-unijnej-jednosci-czaputowicz-zaprzecza,nId,2796668
To ja pytam: czy Polska ma w ogóle jakiś rząd, skoro główny dyplomata państwa twierdzi, że o tym, co oficjalnie mówi, premier w zasadzie nie bardzo wie? Żenada jest coraz większa, szkoda, że to się będzie za Polską ciągnęło jeszcze przez długie lata. Bo dobrą opinię stracić łatwo, a odzyskać bardzo trudno.