Dodaj do ulubionych

Sąd Najwyższy o złagodzeniu kary

29.10.04, 19:36
Brawo ,brawo - genialne rozstrzygnięcie wielce skomplikowanego
zagadnienia prawnego. A nie lepiej i szybciej byłoby zgłosić się do
pierwszego lepszego Górala ze zdrowym pomyślunkiem. Byłoby taniej.
Ja jako "klient" tego polskiego wymiaru sprawiedliwości z
obrzydzeniem patrzę na jego wyczyny i dokonania. ŻENADA
I pomyśleć , że mamy już XXI wiek - a boczne odgałęzienie ewolucji
człowieka rozwija się w sobie tylko znanym kierunku - jak gdyby
nigdy nic. Czyżby w tym rozwoju miało dogonić ten gatunek homonida
co go parę dni temu odkryto ?
Obserwuj wątek
    • Gość: cahir Biedny jerry IP: *.mielec.sdi.tpnet.pl 31.10.04, 01:13
      Biedny jerry (wpis 1) pobluzgał na wszystiemu winien "wymiar sprawiedliwości",
      a notki gazetowe w sprawach prawnych mają to do siebie, że upraszczają do bólu
      szersze zagadnienie. W tym przypadku sądy różnie rozstrzygały "co ustawodawca
      mial na myśli", więc uchwała SN była potrzebna.
      Klawiatura i forum wszystko przyjmie, ale więcej pokory wobec dziedzin, o
      których się nie ma pojęcia.
      No ale wszyscy przecież się znają na medycynie, szkolnictwie, piłce nożnej i
      właśnie na prawie ("kara śmierci dla morderców, a jeśli nie, to chociaż
      kamieniołomy" - taki pogląd w sondażu wyraziłoby pewnie z 80 badanych).
      • jerry21 Re: Biedny jerry 31.10.04, 16:33
        Sam jesteś biedny -zapewne pseudoprawniczek po układach.
        Akurat o tym czytałem w wielu źródłach. A to , że sądy
        różnie "rozstrzygały" - świadczy tylko i wyłącznie o poziomie tych
        sądów. Take poziomie intelektualnym ich przedstawicieli - to po prostu
        matołectwo wtórne i selektywne ( wynik negatywnej selekcji w
        środowisku ).
        I później mamy takie kwiatki jak np. orzeczenia Trybunału Konst . (
        składającego się z sędziów ).
        A co do kary śmierci - to ty i inni sędziowie na tym się znają -
        a ci ( 77%) , którzy są odmiennego zdania - to głąby.
        Według Ciebie dla morderców -sanatorium ??!
        Lecz się człowieku - póki jeszcze czas!
        • mn7 Biedny jerry, bo głupi 03.11.04, 15:20
          jerry21 napisał:

          > Sam jesteś biedny -zapewne pseudoprawniczek po układach.
          > Akurat o tym czytałem w wielu źródłach. A to , że sądy
          > różnie "rozstrzygały" - świadczy tylko i wyłącznie o poziomie tych
          > sądów.

          Nie, to świadczy o tym, że sprawa była kontrowersyjna. Wiele jest takich
          kwestii, i w prawie cywilnym i karnym i administracyjnym. A ty po prostu nie
          masz pojęcia o czym piszesz.


          > A co do kary śmierci - to ty i inni sędziowie na tym się znają -
          > a ci ( 77%) , którzy są odmiennego zdania - to głąby.

          Gdyby w 18 wieku urządzono referendum na temat zniesienia tortur i procesów
          czarownic - do dzisiaj mielibyśmy i jedno i drugie.
          • Gość: jerry21 Re: jesteś głupek po prostu IP: 193.0.117.* 03.11.04, 15:51
            kontrowersyjna dla takich głupków jak ty - czyli dla większości tzw.
            prawników , którzy już od początku swej nauki i kariery są
            kontrowersyjni lub też uczciwi inaczej a także inteligentni inaczej.
            Wiele jest na to przykładów. Najnowsze to z Gdańska z Uniwersytetu. O
            Innych można poczytać np w Rzeczpospolitej.
            Nie namawiam cię do samodzielnego myślenia - już jest dla ciebie za
            późno.
            • mn7 Do prostaczka Jerryego 04.11.04, 12:01
              Do samodzielnego myślenia nie musisz mnie namawiać. Moja praca polega właśnie
              na samodzielnym myśleniu. To tobie ta umiejętność jest natomiast całkowice
              obca, czego dowód dałeś swoimi wypowiedziami.
              Gdybyś potrafił myśleć samodzielnie, to rozumiałbyś. że świat nie jest prosty
              jak budowa cepa. Jeśli kwestia była bardzo kontrowersyjna, to nic w tym
              dziwnego, że różne sądy rozstrzygały ją różnie. Tym bardziej, że w konkretnych
              sprawach sąd stosuje prawo w konkretnych stanach faktycznych. To nie jest tak,
              jak ci się wydaje w twoim do bólu uproszczonym widzeniu świata, że sąd tylko
              abstrakcyjnie interpretuje przepisy. Konkretny wyrpok musi być przede wszystkim
              sprawiedliwy - stąd rozbieżności w orzecznictwie. Do tego właśnie służą
              siódemkowe uchwały SN, żeby wątpliwości dotyczące różnych instytucji prawnych
              rozstrzygać.
              A ten konkretnie problem jest kontrowersyjny, i to bardzo. Za
              co "premiujemy" "małego świadka koronnego"? Za to, że poszedł na współpracę z
              wymiarem sprawiedliwości, czy za to, że faktycznie pomógł ujawniając nieznane
              dotąd informację? Czy ta premia to łagodniejsze potraktowanie w nagrodę za jego
              postawę, czy też mamy do czynienia z prostym "targiem" informacjami? Gdyby
              spytać stu zwykłych ludzi, to zapewnie większość wybrałaby odpowiedź pierwszą.
              Byłbyś więc ogromnie zdziwiony, gdyby się okazało, że ten twój "doświadczony
              góral" akurat całkiem inaczej rozstrzygnąłby tę wątpliwość, niż to uczynił SN.
              W każdym razie wątpliwość była i to poważna. Ty tego może nie dostrzegasz swoim
              rozumkiem prostaczka, ale niedostrzeganie problemu przez prostaczków nie
              sprawia, że one znikąją. Wręcz przeciwnie.
              Jesteś doskonałym przykładem tego "polskiego chamusia" tak celnie ostatnio
              opisanego przez Ziemkiewicza. To niestety przez takich jak ty poziom dyskusji
              na tym forum zniża się do poziomu rynsztoka a ludzie wrażliwi na chamstwo dawno
              stąd uciekli.
              • jerry21 Re mn7 - "matołek nr 7" 04.11.04, 15:27
                na wstępie zauważę , że część twych opinii o mnie jak ulał pasuje
                do tych sędziów co raz tak , a raz inaczej "orzekali".
                Nie da się ukryć , iż moje mniemanie o tym środowisku zawodowym (
                ogólnie o prawnikach ) jest jak najgorsze. To jest po prostu ( w
                ogromnej większości ) hołota moralna i dno intelektualne. Post magistra
                wiele mówi na ten temat. I to jest prawda.
                Twój cieńki intelektualnie przykład dylematu , który postawiony by był
                setce "zwykłych ludzi" - jest przykładem manipulacji i manipulanctwa
                tzw. prawników.
                Przypomnijmy onże dylemat :
                "Za
                > co "premiujemy" "małego świadka koronnego"? Za to, że poszedł na współpracę z
                > wymiarem sprawiedliwości, czy za to, że faktycznie pomógł ujawniając nieznane
                > dotąd informację? Czy ta premia to łagodniejsze potraktowanie w nagrodę za
                jego
                >
                > postawę, czy też mamy do czynienia z prostym "targiem" informacjami?

                mój prosty GÓrAL wogóle na takie brednie by nie odpowiadał.
                Powiedziałby zadaj rozumnie pytanie - to ci odpowiem.
                Pytanie i dylemat dotyczy nie współpracy "świadka" - tylko tego czy
                jest ona rzeczywista , faktyczna , konkretna - czy tylko deklaratywna ,
                pozorna. A to jest bardzo łatwo sprawdzić i orzec - nie trza
                żadnych sądów najwyższych. Wystarczy logika , doświadczenie życiowe i
                normalna roztropność.
                A tak wogóle to po co te sentencje SN - jak i tak nie są wiążące ?

                Na koniec powiem ci "matołku nr7" - świat w istocie jest dużo
                prostszy - natomiast ci co go na siłę komplikują mają w tym osobisty
                interes. Ale ty tego i tak nie pojmiesz - masz interes.
                Nie powiesz mi , że jako prawnik samodzielnie myślisz - nie żartuj
                człowieku.
                bądź pozdrowiony
                • mn7 jerry - ty się nigdy niczego nie nauczysz 04.11.04, 16:38
                  jerry21 napisał:

                  > na wstępie zauważę , że część twych opinii o mnie jak ulał pasuje
                  > do tych sędziów co raz tak , a raz inaczej "orzekali".

                  Jak widać - nadal niczego nie potrafiłeś zrozumieć. W szczególności nie
                  potrafiłeś zrozumieć, że KAŻDA sprawa jest inna i w każdej sprawie sąd ma orzec
                  przede wszystkim sprawiedliwie. Dlatego rozbieżności w orzecznictwie były, są i
                  zawsze będą, tak w Polsce, jak i w każdym innym kraju na świecie.

                  > Twój cieńki intelektualnie przykład dylematu , który postawiony by był
                  > setce "zwykłych ludzi" - jest przykładem manipulacji i manipulanctwa
                  > tzw. prawników.

                  Tak tak, oczywiście - wytknięcie twojej kompletnej bezmyślności
                  to "manipulacja". Dobre.

                  > mój prosty GÓrAL wogóle na takie brednie by nie odpowiadał.
                  > Powiedziałby zadaj rozumnie pytanie - to ci odpowiem.
                  > Pytanie i dylemat dotyczy nie współpracy "świadka" - tylko tego czy
                  > jest ona rzeczywista , faktyczna , konkretna - czy tylko deklaratywna ,
                  > pozorna. A to jest bardzo łatwo sprawdzić i orzec - nie trza
                  > żadnych sądów najwyższych. Wystarczy logika , doświadczenie życiowe i
                  > normalna roztropność.

                  To, że na "premię" z art. 60 $ 3 k.k. zasługuje osoba ujawniająca okoliczności
                  w ogóle nie znane organom ścigania nie budziło najmniejszej watpliwości. Nie
                  budziło też wątpliwości i to, że nie zasługuje na taką premię osoba,
                  która "ujawnia" to,. o czym i tak wszyscy wiedzą. Wątpliwosć dotyczyła
                  natomiast tego, czy premia "należy się" w sytuacji, gdty sprawca idzie na
                  współpracę i ujawnia fakty, które akurat już są znane organom, ale on o tym nie
                  wie. Tego właśnie dotyczyło orzeczenie SN. I to jest ta wątpliwość, która
                  niestety bardzo daleko przekracza twoje zdolności percepcji rzeczywistości.

                  > A tak wogóle to po co te sentencje SN - jak i tak nie są wiążące?

                  Samo zadanie takiego pytania świadczy o tym, że coś z twoim myśleniem jest nie
                  tak.
                  Zadaj rozumne pytanie, to ci odpowiem.

                  > Na koniec powiem ci "matołku nr7" - świat w istocie jest dużo
                  > prostszy - natomiast ci co go na siłę komplikują

                  Jak widzisz, nikt niczego tu na siłę nie komplikował - to życie jest
                  skomplikowane, zaś uchwały SN służą właśnie do tego, żeby wyjasniać wątpliwości
                  i w ten sposób świat upraszczać. Żeby ktoś taki jak ty mógł sobie ze
                  zrozumieniem (to ważne!) przeczytać taką uchwałę i wiedział jak jest.

                  > Nie powiesz mi , że jako prawnik samodzielnie myślisz - nie żartuj
                  > człowieku.

                  Gdybym nie potrafił samodzielnie i kreatywnie myśleć, nie miałbym najmniejszych
                  szans.
                  Oczywiście prostsza jest twoja postawa - świat prosty jak budowa cepa, a jeśli
                  ktokolwiek dostrzega jakiś problem, to jest to spisek: Żydów, cyklistów,
                  jajogłowych, prawników, podstaw sobie kogo chcesz. Ta postawa ułatwia ci życie -
                  swoje niepowodzenia tłumaczysz sobie poszukując winy w innych a nigdy w sobie.
                  Do tego anonimowo na forum GW poplujesz sobie na prawników, bo im zazdrościsz,
                  bo ich nie lubisz, bo cię może kiedyś jakiś skrzywdził. Od razu od tego świat
                  jest jakiś taki prostszy.


                  • jerry21 Re: sam się naucz przyzwoitości zawodowej - późno 04.11.04, 17:57
                    o kondycji prawników jest mnóstwo materiału realnego - ażdo samej
                    wierchuszki ministerstwa Sprawiedliwości - nie trzeba pluć - samo ich
                    obrzydliwstwo wyłazi.Wszyscy to widzą - prócz ślepców. Mam też opinię z
                    pierwszej ręki. Żeby nie było niedomówień - nie piszę o wszystkich -
                    ale o zdecydowanej większości. Polecam tobie "prawniczku" znaleźć materiał
                    w Rzeczpospolitej o tym jak to kandydaci na prawników ( czyli jeszcze
                    studenci ) sami się przedstawiają - jako cwaniacy za nic mający prawo
                    i zwykłą pzryzwoitość - byle do celu. Ty zresztą dobrze o tym wiesz
                    jakie tam u was zasady zawodowe i "drogi kariery " obowiązują. Przykładów
                    jest mnóstwo. Tak jak napisałem - to jest hołota moralna - ta większość
                    prawników - cyników.
                    Na koniec - znajdź sobie w archiwum Rzeczpospolitej tekst pod tytułem : "
                    Czy to był zbieg okoliczności ?" - i spróbuj mimo wszystko
                    samodzielnie przemyśleć . Naprawdę samodzielnie.
                    Potem możesz się wyrzygać na to swoje pseudo-prawo w praktyce.
                • Gość: inżynier Re: Re mn7 - "matołek nr 7" IP: 213.199.192.* 04.11.04, 19:18
                  jerry21 napisał:

                  > A tak wogóle to po co te sentencje SN - jak i tak nie są wiążące ?

                  To nawet ja wiem. Sądy są od stosowania prawa, nie od jego tworzenia. Uczyłem
                  się tego chyba w podstawówce :)
    • Gość: inżynier Re: Sąd Najwyższy o złagodzeniu kary IP: 213.25.29.* 04.11.04, 14:17
      Nie wiem, czy genialne, czy niegenialne, w kazdym razie podjęte przez powołany
      do tego organ. Tak się składa, że o to, jak nalezy bezpiecznie budowac mosty
      nie pyta się starych górali lecz fachowców. Tak samo o to jak prowadzić
      operacje na otwartym sercu nie pyta się górali (nawet najstarszych) lecz
      specjalistów od chirurgii serca. Po to w każdym Państwie istnieje sąd
      najwyższy, żeby rozstrzygać poważne wątpliwości prawne. Ty chyba zazdrościsz,
      że to nie Ciebie spytano jak ten przepis rozumieć, ale tak już jest ten świat
      urządzony, że od tego akurat jest sąd najwyższy.
      • Gość: magister Re: Sąd Najwyższy o złagodzeniu kary IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.04, 15:02
        Czytając Twoje wywody zauważam,że mimo istnienia tego "organu najwyższego"
        burdel w orzekaniu wyroków przez sędziów, których ma się prawo uznać za
        sprawnych umysłowo inaczej jaki był taki jest nadal. Rozumiem zainteresowanie
        takim stanem przez "uczonych i prawych fachowców" jakim Ty się chcesz pokazać,
        bo w mętnej wodzie łatwiej się ryby łowi.Twoi koledzy ze studiów pracujący w
        Sądach, prokuraturze i zespołach adwokackich pokazali już dobitnie swoją więż i
        układy, w działaniu na rzecz społeczeństwa, których nazwanie mafijnymi nie
        będzie dalekie od rzeczywistości. To wyjaśnia wszystko i efekty pracy tych
        fachowców widać dookoła. Twoja lojalność dla środowiska w którym żyjesz nie ma
        nic wspólnego z prawem, to poprostu prymitywny instynkt samozachowawczy i
        kierowanie się niskimi pobudkami dla własnej korzyści.
        • Gość: inżynier Re: Sąd Najwyższy o złagodzeniu kary IP: 213.199.192.* 04.11.04, 19:15
          Gość portalu: magister napisał(a):

          > Czytając Twoje wywody zauważam,że mimo istnienia tego "organu najwyższego"
          > burdel w orzekaniu wyroków przez sędziów, których ma się prawo uznać za
          > sprawnych umysłowo inaczej jaki był taki jest nadal. Rozumiem zainteresowanie
          > takim stanem przez "uczonych i prawych fachowców" jakim Ty się chcesz
          pokazać,
          > bo w mętnej wodzie łatwiej się ryby łowi.

          Panie magistrze. Jeśli pojawiła się potrzeba wyjaśnienia rozbieżności w
          wykładni jakiegoś przepisu i sąd najwyższy to zrobił, to chyba w oczywisty
          sposób jest to oczyszczanie mętnej wody. Cały ten wywód powyżej świadczy więc
          jasno, że chyba pisze pan o czymś innym niż ja.

          > Twoi koledzy ze studiów pracujący w
          > Sądach, prokuraturze i zespołach adwokackich pokazali już dobitnie swoją więż
          i
          >
          > układy, w działaniu na rzecz społeczeństwa, których nazwanie mafijnymi nie
          > będzie dalekie od rzeczywistości.

          Nie przypominam sobie, żeby któryś z moich kolegów ze studiów pracował w sądzie
          albo w prokuraturze.

          > To wyjaśnia wszystko i efekty pracy tych
          > fachowców widać dookoła.

          Przepisy prawne nie są tworzone przez sąd najwyższy, lecz przez parlament,
          gdzie odsetek prawników jest, jak słyszałem, najniższy w Europie. A więc też
          jakby nie na temat.

          > Twoja lojalność dla środowiska w którym żyjesz

          ?????????
          Dlaczego uważasz, że żyję w środowisku prawniczym? Skąd ten pomysł?

          nie ma
          > nic wspólnego z prawem, to poprostu prymitywny instynkt samozachowawczy i
          > kierowanie się niskimi pobudkami dla własnej korzyści.

          Z tym mogę się ewentualnie zgodzić. Rzeczywiście to instynkt samozachowawczy
          powoduje, że chciałbym być operowany przez chirurga, jeździć po moście
          zbudowanym przez solidnych budowlańców pod nadzorem kompetentnego projektanta i
          żeby prawo było wykładane przez tych, którzy się tego przez wiele lat uczyli na
          ciężkich studiach a nie przez pana i Jerry'ego, kierowanych "świadomością
          rewolucyjną".
      • jerry21 Re: Sąd Najwyższy o złagodzeniu kary 04.11.04, 17:42
        nie wiem czy jesteś inż. czy nie - ale fakt ,iż porównujesz budowę
        mostu do rozszyfrowywania bełkotu prawnego i stawiasz to na równi - to
        mówiąc delikatnie lekka przesada z twojej strony.
        Nauka ścisła jakim jest inżynieria budowy mostów nijak się ma do
        materii , gdzie ciągle się "inerpretuje" co prawodawca czy też
        przepisotwórca "miał na myśli".
        Oczywiście dla ludzi rozsądnych wiadomo o co chodzi - o pieniądze -
        jasno to wyłożył magister chyba nie inżynier.
        A powołane do tego różne "organy" w tym kraju - to takie rzeczy
        niepowołane wuczyniają , że Tobie się nawet nie śniło !
        Faktem jest więc , że te Sądu Najwyższego dywagacje - to takie tam
        ble,ble. Za coś w końcu trzeba brać niemałe pieniądze.
        pozdr.
        • mn7 Re: Sąd Najwyższy o złagodzeniu kary 06.11.04, 16:57
          jerry21 napisał:

          > nie wiem czy jesteś inż. czy nie - ale fakt ,iż porównujesz budowę
          > mostu do rozszyfrowywania bełkotu prawnego i stawiasz to na równi -
          to
          > mówiąc delikatnie lekka przesada z twojej strony.
          > Nauka ścisła jakim jest inżynieria budowy mostów nijak się ma do
          > materii , gdzie ciągle się "inerpretuje" co prawodawca czy też
          > przepisotwórca "miał na myśli".

          Jak widać, nie wiesz nawet tak elementarnej rzeczy jak to, na czym w ogóle
          polega rozstrzyganie zagadnień prawnych przez Sąd Najwyższy. Otóż zapewniam
          cię, że na pewno nie na ustalaniu, co przepisotwrca "miał na myuśli" Co miał na
          myśli nie jest wazne, ważne, co POWIEDZIAŁ w przepisie. Niska jakośc pracy
          parlamentu sprawia zresztą często, że akurat co innego chciał powiedzieć, a co
          innego powiedział. Jest też czasem tak, że przepis dodany w ostatniej chwili do
          ustawy (jak właśnie art. 60 $ 3 k.k.) budzi niejasności. Pozwól, że -
          identycznie jak inżynier - wolę żyć w kraju, gdzie buty robią szewcy, operacje
          wykonują chirurdzy a wyroki wydają sądy.
          Ty zapewne byś wolał, żeby zagadnienia prawne nie były rozstrzygane przez SN.
          lecz przez takich jak ty, w głosowaniu sms-owym. Leżałbyś sobie rozwalony przed
          TV, tam "big-brother" albo "bar", w lewej ręce piwsko a w prawej komóra i
          kciukiem wstukiwałbyś "T' albio "n".
          Wyobraź sobie jednak, że są ludzie, którym taki obraz idealnego społeczeństwa
          nie odpowiada.

          > Faktem jest więc , że te Sądu Najwyższego dywagacje - to takie tam
          > ble,ble.

          Najpierw twierdzisz, że wyrok jest trafny i to w stopniu tak oczywistym, że
          jakoby w ogóle do tego nie był potrzebny SN tylko jakiś Góral, a teraz znowu,
          że "ble, bel".
          Mam pytanie: Czytałeś choć kawałek tej uchwały? Nie czytałeś? A może widziałeś
          kiedyś jakąkolwiek uchwałe SN rozstrzygającą zagadnienie prawne? Tez nie
          widziałeś? ALe że "ble ble" to oczywiście "wiesz"?
          Jednak zadałeś sobie trud i przeczytałeś? Który konkretnie argument w
          uzasadenieniu jest dla ciebie niejasny lub nieprzekonujący? Co KONKRETNIE jest
          tak "ble-ble"?
          Przerasta to twoje mozliwości intelektualne?
          Żal mi ciebie.

          • jerry21 Re: Sąd Najwyższy o złagodzeniu kary 06.11.04, 18:37
            swój zal to zostaw sobie - przyda ci się kiedyś.
            Jeżeli nie rozumiesz istoty moich wypowiedzi - to proponuję teraz abyś
            w archiwum Rzeczpospolitej znalazł tekst p.t. "Trzy powody kryzysu prawa"
            doktora J.Kochanowskiego. Spróbuj zrozumieć - ten człowiek nie ustępuje
            tobie intelektem - przypuszczam , że wręcz przeciwnie.
            W dzisiejszej GW wart jest przeczytania tekst Osiatyńskiego - sporo tam
            o prawie i tzw. sędziach.
            Teraz coraz bardziej rozumiem stwierdzenie prof Barbary CZERSKIEJ
            (etyka i filozofa ) - iż zawód polityka i prawnika to najbardziej
            antyludzkie , anormalne zajęcia - szczególnie w naszym kraiku.
            pozdrawiam
            mimo wszystko zawsze jest jakaś nadzieja , iż umysł twój się uruchomi
            na normalne tory
            j21
            • mn7 Re: Sąd Najwyższy o złagodzeniu kary 06.11.04, 18:48
              jerry21 napisał:

              > swój zal to zostaw sobie - przyda ci się kiedyś.
              > Jeżeli nie rozumiesz istoty moich wypowiedzi - to proponuję teraz abyś
              > w archiwum Rzeczpospolitej znalazł tekst p.t. "Trzy powody kryzysu
              prawa"
              > doktora J.Kochanowskiego.

              Wybacz, ale nie zachęcisz mnie do tego, by autorytetem dla mnie był facet,
              który w środowisku naukowym jest od dawna pośmiewiskiem. Wieczny adiunkt, który
              doktorat jakoś wymęczył, ale do habilitacji nawet się nie zabrał, a swoje
              kompleksy leczy odgrywaniem roli gwiazdy telewizyjnej.

              > Spróbuj zrozumieć - ten człowiek nie ustępuje
              > tobie intelektem - przypuszczam , że wręcz przeciwnie.

              Nie wypada mi się wypowiadać na temat własnego intelektu, ale w tym wypadku
              raczej na pewno się mylisz :))) Daję ci słowo. Niezaleznie od tego, że się tu
              dość ostro spieramy :)))

              > W dzisiejszej GW wart jest przeczytania tekst Osiatyńskiego - sporo tam
              > o prawie i tzw. sędziach.

              O sędziach jest jeden akapit, zawierający stwierdzenia dośc oczywiste i
              banalne.

              > Teraz coraz bardziej rozumiem stwierdzenie prof Barbary CZERSKIEJ
              > (etyka i filozofa ) - iż zawód polityka i prawnika to najbardziej
              > antyludzkie , anormalne zajęcia - szczególnie w naszym kraiku.

              To zależy, jak się rozumie te zawody. Prawo jest koniecznym regulatorem kazdego
              społeczeństwa. Prawidłowo ukształtowany prawnik to człowiek etyczny i na pewno
              nie "antyludzki". Zawód sędziego (tych jak widze wyjątkowo, wręcz obsesyjnie
              nie znosisz), to piękne powołanie. rzeczywiście natomist w kazdym zawodzie
              zdarzają się bardzo równi ludzie. Twierdzenie, że prawnicy, to "w ogóle" źli
              ludzie jest taką sama bzdurą, jak stwierdzenie, że to ludzie bez wyjątku
              dobrzy.
              A zresztą, co to takiego "prawnik"? Co łączy śedziego, radcę pranego,
              urzędnika, komornika, referendarza, naukowa-prawnika, prokuratora? Tylko
              wspólne wykształcenie. Poza tym są to tak różne zawody, tak różne środowiska
              (wewnętrznie też zróżnicowane), że mówienie o jakichś mitycznych "prawnikach"
              jako rzekomo jednorodnej grupie czy "środowisku" jest oczywistą bzdurą.

              > pozdrawiam
              > mimo wszystko zawsze jest jakaś nadzieja , iż umysł twój się
              uruchomi
              > na normalne tory

              Bóg zapłać złośliwcze. Zawsze był na dobrych torach i nic mu nie potrzeba.
              Tobie natomiast życzę porzucenia tej ślepej nienawiści do mitycznego "prawnika"
              i nieco trzeźwiejszego spojrzenia na rzeczywistość. Jak ci już pisałem - dużo
              bardziej złożoną niż ci się wydaje.


              • Gość: jerry21 Re: Sąd -post scriptu - Onet , dnia 5 11 2004 IP: 193.0.117.* 07.11.04, 15:18
                Sądy
                Ej ty ABC -jesteś sędzią ? Mówisz o udowodnieniu winy i o przepisach
                i o tym , e nie wystarczy wiedza sąsiadów ani Cioci Zosi. Żartujesz
                chyba. Mnie oskarżono na podstawie takiej wiedzy ( i skazano) - i
                mimp , że to ja udowodniłem swoją niewinność.
                Chodzi o tzw. groźby karalne. Co powiesz o sędziowskiej sentencji z
                uzasadnienia wyroku , że tzw. pokrzywdzona ( teściowa ( była jurator
                sądowa /karna / której córeczkę przyłapałem na zdradzie
                małżeńskiej ) : "spontanicznie bez uzasadnionej zwłoki zawiadomiła
                odpowiednie organa o strasznych groźbach".
                A to zawiadomienie nastąpiło po dwóch miesiącach tych strasznych
                codziennych gróźb telefonicznych i nie tylko - i w tym czasie czyli
                dzień przed zawiadomieniem teściowa zmieniła i zastrzegła numer
                telefonu ! Przed sądem wykazałem na podstawie billingu , że w
                zarzucanym okresie wogóle nie było moich telefonów oraz żadnych
                telefonów teściowej na policję.
                JEŻELI cIEBIE BY KTOŚ CODZIENNIE STRASZYŁ ,GROZIŁ TO BYŚ SPONTANICZNIE
                I BEZ ZWŁOKI PO DWÓCH MIESIĄCACH ZMIENIŁ TELEFON I ZAWIADOMIŁ
                ORGANA ?
                Sędzio Ty dobrze wiesz jak wy tam sądzicie w ramach tej tzw.
                swobodnej oceny dowodów.Tak jak ktoś napisał z białego robicie
                czarnego.Bo nie macie żadnej odpowiedzialności. Poza tym ogromna
                większość z was jest wynikiem negatywnej selekcji moralno-
                etycznej.Chyba wiesz co mam na myśli ?
                Jako ciekawostkę na koniec podam Ci Ty sędzio z Bożej łaski - iż na
                swojej sprawie ja byłem na wszystkich rozprawach , z których połowa
                nie odbyła się z powodu nieobecności swiadków oskarżenia , w tym
                jednego aż 7 razy. I żaden nie poniósł żadnej konsekwencji. Tylko ja
                koszty dojazdu i straconych dni ?
                Tak więc truć o tej pseudosprawiedliwości to możesz w swoim
                zakłamanym , zdegenerowanym towarzystwie wzajemnej aberracji.
                Jednak i na was prędzej czy później przyjdzie sprawiedliwość dziejowa.
                TO PRZEZ TO IŻ ZUPEŁNIE NIE ROZLICZONO PROKURATORÓW I SĘDZIÓW Z
                MINIONEGO OKRESU MAMY W KARAJU TO CO MAMY- BEZPRAWIE NA SZCZYTACH
                WŁADZY.
                pozdrawiam chłodno
                Rycerz Prawości

                ~jerry21, 2004-11-05 10:01 - Onet

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka