ukos
10.06.26, 17:29
Komisja Wenecka uznała, że nowa Krajowa Rada Sądownictwa, wyłoniona po wskazaniach sędziów, spełnia kryterium niezależności. Należy się spodziewać, że TSUE i TPC podzielą tę opinię. KRS będzie więc mogła skutecznie zająć się sytuacją neosędziów przyczyniającą się do paraliżu sędziów.
Ponieważ KRS stoi na straży niezawisłości sędziów, to w ramach swoich konstytucyjnych uprawnień będzie mogła przeprowadzać, na wniosek samych neosędziów, kontrolę spełniania przez nich kryteriów niezbędnych do awansu w chwili rekomendowania ich awansu przez nieprawidłową KRS. W razie pozytywnego wyniku kontroli neosędzia zostanie uznany za spełniającego kryterium niezawisłości i tym samym przestanie być neosędzią. TSUE ani TPC nie będą kwestionowały udziału w składzie orzekającym byłego neosędziego pozytywnie skontrolowanego przez prawidłową KRS.
Tu trzeba zauważyć, że wszyscy neosędziowie są sędziami, ponieważ zostali powołani przez prezydenta. Powiedzenie "neosędziowie nie są sędziami" to skrót myślowy, stwierdzenie, że bez orzeczenia
prawidłowej KRS nie można potwierdzić ich niezawisłości, czyli powinni oni być automatycznie wyłączani ze składów orzekających. Natomiast potwierdzenie ich niezawisłości przez prawidłową KRS nie będzie wymagało ponownego powołania przez prezydenta, są już powołani.
Przeprowadzenie kontroli przez KRS znacznie zredukuje problem neosędziów. Ograniczy się on do stosunkowo niedużej grupy neosędziów awansowanych ewidentnie na zasadzie protekcji politycznej, natomiast wyłączy z zainteresowania KRS tysiące rekomendowanych przez nieprawidłową KRS, zwłaszcza ówczesnych asesorów. Pozwoli to na wydanie bardziej niż obecne rygorystycznych zaleceń dotyczących wyłączania nieskontrolowanych i negatywnie skontrolowanych neosędziów ze składów orzekających.
Problemem pozostanie przedłużające się obsadzenie SN przez najprawdopodobniej nieskontrolowanych albo negatywnie skontrolowanych neosędziów. Może jednak pewna część z nich zdoła pozytywnie przejść kontrolę dołączając tym samym do prawidłowych sędziów SN i tworząc potrzebną tam normalną większość. Chociaż samo w sobie nie wyeliminowałoby to dywersji prezydenta, to byłoby jednak zmianą na lepsze.