leszek.sopot
02.02.05, 20:35
Tym slowem podsumowal IPN sprawe opublikowania ich bazy danych w internecie.
Teraz na dodatek uslyszalem jak prof. Kieres tlumaczyl w "Prosto w oczy", ze
kazdy kto czuje sie poszkodowany moze sie przeciez "oczyscic" gdy zlozy
wniosek.
Jezeli to byl incydent, to o jakim "oczyszczaniu" mowi teraz prof. Kieres? To
moze jednak, szanowny Instytucie Pamieci Narodowej nie ocenicie tego jak
incydent lecz jako przestepstwo, ktore przyczynilo sie do tego, ze wiele
ludzi czuje sie, ze sa pobrudzeni i musza zrobic cos czego nie chcieli robic.
Czyli musza udowadniac, ze sa pokrzywdzeni.
Sami mowiliscie, ze nie ma wszystkich akt. Co odpiszecie osobie, ktorej
nazwisko znalazlo sie na liscie, a jej teczka zaginela? Czy napiszecie tak
jak do tej pory, ze nie uznaje sie danej osoby za "osobe pokrzywdzona"?
Przeciez taka odpowiedz doistaja takze ci, ktorzy zostaja uznani za TW! Czy
tez napiszecie, ze moze kotos jest a moze nie jest agentem?
To co sie stalo jest skandalem. Nie ma teraz dobrego rozwiazania tej
sytuacji, a wy nazywacie to incydentem.